pan.nikt
15.09.05, 09:26
Był piękny wrześniowy poranek.
Ludzie pracy już dawno wstali i ciężko pracowali.
W tym czasie RAAAk, spał jeszcze smacznie ze swoją ukochaną "bazuką" pod
poduszką. Spał w swojej twierdzy. Co prawda twierdza nie była otoczona
murem i fosą, a rachitycznym płotem, furtka nie domykała się od czasu jak
RAAk trafił w nią pociskiem celując do listonosza (w końcu jakieś straty
muszą być), ale to była jego twierdza. RAAAk czuł się bezpiecznie. Ta bazuka
pod poduchą, w bieliźniarce trzy "kałachy", a w piekarniku (Raak nie używał
kuchenki, jadał na mieście, bo tak było w dobrym tonie) kilka granatów
zapewniało mu luksus i to minimum bezpieczeństwa.
Nagle!!
Nagle coś Raaka obudziło. Jakieś dziwne hałasy. Przez zaspaną głowę
przebiegłą jedna myśl „jaki h..j narusza moją prywatność, jaki gnojek budzi
mnie w środku nocy.
Nie zastanawiał się długo, bo i nad czym.
Chwycił swoją bazukę, wycelował sennym oczkami i WALNĄŁ. Rozległ się huk,
Spojrzał RAAk jak płonie samochód sąsiada. Ale hałas nie ustawał. Teraz
rozejrzał się dokładniej. Q-wa pomyślał, był w końcu osobą myślącą, skąd ten
hałas. Na końcu ulicy jechała zamiatarka ulic. To ona nie dała mu spokoju w
jego odpoczynku, to hałas z niej zaburzył mir JEGO, TAK JEGO WAROWNI.
Teraz wycelował dokładnie. Krótki ruch palca, mały huczek i BŁOGI SPOKÓJ.
Nareszcie mógł spokojnie spać dalej.
Kiedy zasypiał zastanawiał się jeszcze dlaczego ci ludzie są tacy głupi.,
dlaczego narażają go na stres”, jak można naruszać ciszę o tak
barbarzyńskiej porze, o 8 rano??
Przecież w zeszłym miesiącu skasował śmieciarkę, pół roku temu spalił
samochód wodociągów, kiedy usuwali awarię rury tuż koło jego płotu, rok
wcześniej „zdjął” ze słupa elektryka, który wymieniał żarówkę.
Przecież niedawno trzech chłopaków, którzy obrywali jego jabłka trafiło do
szpitala. Prawda, kiepsko wycelował i lekarze musieli się męczyć.
W końcu usnął, a w głowie jego ciągle kołatała ta myśl „MÓJ DOM, MOJĄ
TWIERDZĄ, mój dom, moją twierdzą, mój dom, moją twierdza, mój dom ……..”