renepoznan
20.10.05, 16:07
Dzisiaj kątem oka zauważyłem w GW jakiś artykuł na temat Traktu Cesarsko-
Królewskiego w Poznaniu. Chyba napisał go Libicki więc domyslam się, że jest
mocno krytyczny (jeżeli sie myle to sorry)
Ale sam sie zastanawiam, czy rozgłos wokół tego traktu ma jakikolwiek sens.
Rozumiem wzgledy propagandowo-turystyczne i europejskosci Poznania. Jednak
czy nie przesadzamy. Nie ulega wątpliwości, że kawał czasu w historii miasta
to okres zaboru pruskiego. Do tego okres dość intensywnego rozwoju miasta,
który zaowocował ciekawymi rozwiazaniami urbanistycznymi i
architektonicznymi - Sołacz czy secesja.
Ale czy rzeczywiscie warte upamietnienia sa kobyły typu Zamek i budowle w
jego okolicy. Do tego zamek w duzej części stracił atrybuty siedziby Cesarza
Niemiec a stał sie niezbyt udaną Kancelarią Rzeszy. W tym kształcie przetrwał
od wojny. Po co nam upamiętnianie epoki w której niszczono polskość naszego
miasta, gdzie nawet budownictwo sakralne miało tę polskośc zacierać (synagoga)
Czy nie przesadzamy z tym traktem Cesarsko-Królewskim?
Tym bardziej, że brakuje pieniędzy na odkrywanie i konserwację
najcenniejszych naszych zabytków (vide Ostrów Tumski) a są pieniadze na
neoromańskie potworki. Nie domagan sie ich rozbiórki ale hierarchia ważności
jakaś być powinna.
Nie wspomnę juz poronionego pomysłu z odtwarzaniem zwieńczenia wieży zamku
cesarskiego.