Dodaj do ulubionych

Co wy macie do Polakow pracujacych za granica?

17.03.06, 02:35
Pytanie kieruje do szydzacych z emigrantow.
Jak pojawia sie jakas wzmianka o Londynie i Polakach jednoczesnie, to
najczesciej konczy sie to tematem garow, zmywaka lub praca u Murzynow. Czemu
nie "wysylacie" narzekajacych na brak kasy do pracy przy wloskich lub
hiszpanskich zlewozmywakach? Poza tym brzydzi mnie takie wasze postrzeganie
osob, ktore pracuja fizycznie. Niejeden z nich sto razy bardziej zasluguje na
szacunek i podziw niz was stu razem wzietych.
Zdaje sie, ze zadna przyzwoita praca nie hanbi... Nie myjecie u siebie w domu
garkow? Wasi szefowie w Polsce to zawsze superinteligentni, wyksztalceni
ludzie, a nie malpy bezdusznie wykorzystujace swe malpiatka?(no bo jak mozna
normalnie pracowac w Polsce godzac sie na to, by miedzy innymi elita
polityczna szastala na lewo i prawo pieniedzmi podatnikow). Gdzie wasze
czlowieczenstwo i zrozumienie kogos, kto chce dla siebie lub swoich bliskich
lepszego losu? Boli to was, ze za prace przy zlewozmywaku mozna lekko
wyciagnac ponad 4000 polskich zlotowek? Tez byscie tak chcieli? Sorry, ale
wkrotce rynek brytyjski nasyci sie Polakami. Teraz zeby pracowac nawet przy
zlewozmywaku trzeba znac podstawy angielskiego. Nie pomoga hordy Polakow
pracujacych w hotelowej kuchni.
Tak, przebywam obecnie w uk i jestem dumna, ze choc nie urodzilam sie w
Wielkiej Brytanii, pracuje w kraju, w ktorym nie mysli sie o "opodatkowaniu
powietrza, ktorym sie oddycha".
Lubie swoja prace bo lubie bezposredni kontakt z ludzmi, niewazne w ktorym
zakatku swiata. Praca (glownie wdrazanie i instruowanie nowych pracownikow)
sprawia mi przyjemnosc, a ze jestem dokladna i solidna w tym co robie pol
roku temu awansowano mnie. Dzieki moim odwaznym pomyslom i innowacjom praca
moja i ludzi, ktorzy mi podlegaja (8 osob), jest sprawniejsza, efektywniejsza
i przyjemniejsza.
A wy... zyjcie sobie dalej od pierwszego do dziesiatego, uzerajcie sie z
podlymi,psychicznymi urzedasami, sluchajcie w tiwi o durnych postanowieniach
panstwowych oficjelow przejetych utrzymaniem sie na stolkach i w sondazach
oraz podrozujcie drogami dziurawymi jak szwajcarski ser. Oby taka kuracja
wstrzasowa wam pomogla...
Obserwuj wątek
    • Gość: maniek.siekiera no-znalazła się taka,co jej Polska nie pasuje... IP: *.athome235.wau.nl 17.03.06, 22:00
      Tak idealizujesz kraje zachodnie, a tymczasem mentalnie są to społeczeństwa,
      które w perspektywie kilku pokoleń nie mają większych szans na poradzenie sobie
      w zmieniającym świecie.
      A odnośnie kwestii "Wielkiej Brytanii, pracuje w kraju, w ktorym nie mysli sie o
      "opodatkowaniu powietrza, ktorym sie oddycha" - pewnie jeszcze się nie
      rozliczałaś ... ja w Holandii jak pierwszy raz miałem do wypełnienia formularz
      podaykowy - myślałem, że padnę z wrażenia... Książka na pięćdziesiąt qrwa cztery
      strony A4!!!! A tam setki rubryk - między innymi np. o to, czy posiadam działkę
      na terenie której znajduje się pomnik dziedzictwa narodowego (bo z tego tytułu
      jest zdaje się jakaś ulga). MASACRA

      Biurokracja na Zachodzie jest taka, że się w Polsce niektórym ludziom by nie
      śniło nawet...
      • l_i_l_a_b_a_j Re: no-znalazł się taki polinteligentny... 18.03.06, 13:20
        Usmialam sie, prawie ze do rozpuku czytajac wasze odzewy...

        Manius oczywiscie, ze sie juz "rozliczalam" co w uk wyglada nastepujaco w
        przyp. Polakow: idziesz do lokalnego urzedu revenue i podczas rozmowy z
        urzednikiem komunikujesz mu, ze ty w sprawie zwrotu podatku, on wypelnia z toba
        kilka zaledwie formularzy. A za kilka miesiecy dostajesz czek (pracujac caly
        rok finansowy przy najnizszej stawce opiewa on na kwote rzedu 1000-1600 funtow,
        do zrealizowania poprzez bank), ktory wplacasz na swoje konto...
        Gdzie wyczytales, ze na maxa gloryfikuje kraje zachodnie? I wiesz co? To bardzo
        nieostrozne (i nieinteligentnie o Tobie swiadczace) wyjezdzac z takimi
        oswiadczeniami:"Biurokracja na Zachodzie jest taka, ze sie w Polsce niektorym
        ludziom nie snilo nawet..." Hm:-), nastepnym razem pisz tylko o tym, czego sam
        na wlasnej skorze doswiadczyles, nie mysl, ze skoro byles w Holandii przez
        pewien czas, to wiesz juz jak to jest na calym zachodzie, ze tak pewnie jest i
        w innych krajach zachodnich.
        A tak w ogole to nie zrozumiales mojej aluzji z tym opodatkowaniem powietrza...

        Na reszte odpowiem wkrotce.
        • Gość: kj Re: no-znalazł się taki polinteligentny... IP: *.ztpnet.pl 01.04.06, 16:29
          s8.bitefight.pl/c.php?uid=74578
          • l_i_l_a_b_a_j Re: no-znalazł się taki polinteligentny... 02.04.06, 02:08
            No juz tam lece, uwazaj...
    • trajan_bez_ziemi Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica 17.03.06, 22:53
      l_i_l_a_b_a_j --> czego tak nienawidzisz w ludziach, którzy zostali w kraju?
      Skoro tak źle jest w Polsce, to po co odwiedzasz to forum, zamiast odciąć się od
      znienawidzonej ojczyzny?
      Mam juz dosyć istotek uważających, że fakt pracy za granicą czyni z nich jakiś
      nadludzi, mogących gardzić własnymi rodakami.
      Czemu wogóle ma służyć ten temat?
      • l_i_l_a_b_a_j Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica 31.03.06, 16:37
        trajanie_bez_ziemi-->czemu jestes zdania,ze nienawidze ludzi,ktorzy zostali w
        kraju? Nie umiesz czytac? Wyraznie zostalo "napisane", ze pytanie kieruje do
        szydzacych z emigrantow, a tych ostatnio coraz wiecej. Czytajac rozne wpisy na
        roznych forach natykam sie bez przerwy niemalze na tych, ktorych brzydzi fakt,
        ze Polak zmywa naczynia za granica. Ale gdyby zmywal te naczynia w Polsce, to
        to juz nie byloby takie haniebne dla krytykujacych bo przeciez ten Polak
        zmywalby je za 600 zlotych, a to jest okey. Nie przypominam sobie by ktos
        kiedykolwiek w Polsce szydzil z takiego pracownika, do mnie przynajmniej takie
        info nie dotarly.
        Nie trzeba wyjezdzac z Polski by gardzic rodakami, wiesz to przeciez
        doskonale... Codziennie mozesz przeczytac lub uslyszec o tym.
        I nie trzeba (a szkoda) zdawac egzaminu na IQ dopuszczajacego do uzytkowania z
        forum internetowego. Przydalby sie taki.
    • Gość: ta co zostala Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: *.icpnet.pl 17.03.06, 23:19
      Boli to was, ze za prace przy zlewozmywaku mozna lekko
      > wyciagnac ponad 4000 polskich zlotowek? Tez byscie tak chcieli? Sorry, ale
      > wkrotce rynek brytyjski nasyci sie Polakami. Teraz zeby pracowac nawet przy
      > zlewozmywaku trzeba znac podstawy angielskiego. Nie pomoga hordy Polakow
      > pracujacych w hotelowej kuchni.
      Ale mam wrazenie, ze koszty utrzymania sa proporcjonalne do zarobkow.
      Co do jezyka angielskiego - nie mam zadnych kompleksow, posluguje sie nim biegle.
      A wracajac do glownego watku, denerwuje mnie to, ze osoby, ktore z jakis powodow
      zrezygnowaly z tego kraju probuja pouczac nas, ktorzy tu zostali co powinnismy
      robic. Swoje madrosci zostaw dla Brytyjczykow, to jest teraz Twoje miejsce.
      Nieobecni glosu nie maja...
      • tia666 Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica 18.03.06, 13:46
        > , to jest teraz Twoje miejsce
        > Nieobecni glosu nie maja...

        hehehe jesli pobyt za granica jest dluzszy niz 6 miesiecy, powinno sie takim
        delikwentom zabierac obywatelstwo ....a majatek konfiskowac hehe



        • Gość: ta co zostala Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: *.icpnet.pl 18.03.06, 14:12
          Tego nie powiedzialam. Tak sie sklada, ze moj ojciec przez wiele lat pracowal
          za granica, na kontraktach. I do dzisiaj upiera sie, ze wie najlepiej jak
          bylo w Polsce na poczatku lat 80-tych (mimo, ze Go wtedy tutaj nie bylo), bo
          wszystko widzial w niemieckiej telewizji. Jakies blade pojecie moze ma, ale nie
          powinien sie w tej sprawie wypowiadac bo Go tutaj nie bylo. Cala wiedze ma z
          drugiej reki. I tyle.
          • tia666 Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica 18.03.06, 14:59
            hehe zapewna spora czesc spoleczenstwa nie ma bladego pojecia co sie dzieje w
            kraju , ale przynajmniej maja "prawo" glosu

        • Gość: mati To leszkowi millerowi trzeba zabrać majątek. IP: *.icpnet.pl 18.03.06, 22:29
      • l_i_l_a_b_a_j Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica 31.03.06, 18:18
        Gość portalu: ta co zostala napisał(a):

        > Ale mam wrazenie, ze koszty utrzymania sa proporcjonalne do zarobkow.
        > Co do jezyka angielskiego - nie mam zadnych kompleksow, posluguje sie nim
        biegl
        > e.
        Czyzbys miala nadzieje, ze ci zalatwie jakas prace? Czemu w ogole odpowiadasz?
        Jestes jedna z tych, ktorzy gardza Polakami pracujacymi za granica? Wiesz gdzie
        w takim razie twoje miejsce?

        > A wracajac do glownego watku, denerwuje mnie to, ze osoby, ktore z jakis
        powodo
        > w
        > zrezygnowaly z tego kraju probuja pouczac nas, ktorzy tu zostali co powinnismy
        > robic.
        Kolejna polinteligentna...
        • Gość: ta co zostala Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: *.icpnet.pl 31.03.06, 18:26
          Nie potrzebuje, zeby ktokolwiek "zalatwial" mi prace. Pracuje w Polsce, na
          bardzo dobrych warunkach, sama wyznaczam sobie godziny pracy. Po co mam wyjezdzac?

          Czemu w ogole odpowiadasz?
          > Jestes jedna z tych, ktorzy gardza Polakami pracujacymi za granica? Wiesz gdzie
          >
          > w takim razie twoje miejsce?
          Nie, nie gardze. Wyrazam swoja opinie na temat Twojego niczym nieuzasadnionego
          poczucia wyzszosci nad tymi, co zdecydowali sie zostac.
          No i oczekuje na Twoja odpowiedz gdzie jest moje miejce.
          • l_i_l_a_b_a_j Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica 31.03.06, 19:02
            Nie chce mi sie z toba "gadac".
    • Gość: zdeb Lilo, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 13:33
      Dziekuje Ci za ten list:)))) Chce sie zyc po takich tekstach, wiedząc, ze
      jeszcze nie wszyscy Polacy kwalifikuja sie do zbiorowego leczenia
      psychiatrycznego. Paradoksem jest, ze napisalas ten list jakby w "odpowiedzi"
      na jakies uwagi ludzi, ktorzy na zadną odpowiedź jednak nie zasluguja - moze z
      wyjątkiem splunięcia. A jednoczesnie dobrze, ze go napisalas. Ja tu jestem i
      pewnie tu zostane w Poznaniu (rodzina na utrzymaniu), ale jestem duszą z tymi,
      co siegają po wiecej. A troglodytami sie nie przejmuj - to tak jakbys
      dyskutowala z piszacymi na scianach od kibli (dzis mają internetowe fora).
      • l_i_l_a_b_a_j Re: Lilo, 04.04.06, 12:47
        Tez dzieki.:-) Pozdrawiam i zycze powodzenia oraz wytrwalosci.
    • mantis77 Praca w UK? Nie ma się czym chwalić 18.03.06, 16:11
      Ja uważam jedno Ci co wyjeżdżają nie są Patriotami. Nie powinni mówić że są
      Polakami (Nie mówię o tych co pojechali na powiedzmy 5 lat wracają i tu
      rozkręcają jakiś biznes). W czasie wojny Patriotą był ten co walczył. W czasach
      pokoju jest ten kto zostaje i zmienia swój kraj na lepszy. Każdy powinien
      głosować bo to patriotyczny obowiązek. Jest tyle partii że jakąś sobie wybieże.
      Jeśli nie ma takiej jaką by chciał niech sam założy i znajdzie jemu podobnych.
      Innym wyrazem patriotyzmu jest inwestowanie w kraju i tworzenie miejsca pracy
      itp. Jednym słowem "Patriotyzm = zmiana kraju na lepsze"

      Ci co wyjeżdżają myślą tak napradę tylko o sobie i są egoistami. Mimo że czasem
      zachowują pozory.

      Niech nikt nie mówi, że "zmusiła mnie sytuacja". Jak ktoś ma głowę na karku to
      rozkręci biznes tutaj (mówię o jednoosobowej firmie np.) lub znajdzie pracę.

      Ja czuję się Poznańczykiem, Wielkopolaninem, Polakiem (w takiej kolejności) i
      nie wyobrażam sobie bym mógł wyjechać.

      Wiem co mówię bo mój brat właśnie wyjechał do UK i siedzi tam już ponad rok.
      Wiem że w sumie jakby pomyślał i się postarał to w polsce teżby zrobił biznes
      bo jest stolarzem i to dobrym stolarzem. Niestety on nie ma smykałki do
      własnego interesu a w firmie nie chciał pracować. Uważam, że sam był winien
      takiej sytuacji. A jest w pewnym sensie egoistą bo zostawił tu rodzinę (matkę,
      ojca i mnie). Nie ważne że rodzice byli schorowani a ja jestem niepełnosprawny.
      Ja sobie daję jakoś radę w ońcu musze zadbać o najbliższych skoro on zwinął się
      tam.

      Ale co WAS wyjazdowców boli? Jedna rzecz o której się przekonałem gdy zmarł w
      zeszłym roku mój ojciec. Zawsze istnieje stwierdzenie "Nie było cię gdy ojciec
      umierał" i tego żadnymi pieniędzmi nie zmienicie bo nie jesteście wstanie.

      Osobiście mówię tak: Krzyż na drogę i jedźcie w p...du. Zawsze tam będziecie
      pracownikiem drugiej kategorii (chyba że dostaniecie obywatelstwo) A tutaj
      jesteś u siebie i masz pełne prawa. Mało tego jedźcie sobie ile chcecie
      niedługo w polsce zostanie tak mało osób że Ci polacy co zostaną będą na
      stanowisacj kierowniczych (od brygadzistów po dyrektorów) i będa zarządzać
      sprowadzonym ze wschodu białorusinami, ukraińcami itp.

      Ja poczekam zbliża się lepsze. Poza tym dziedzina w której coś umiem nie wymaga
      przeprowadzki mogę robić to gdziekolwek. Powiem że jest związana z internetem a
      oprócz tego pracuję w szkole.

      P.S. Po co Ci co uciekli stąd zaglądają na takie strony. Tęsknota? Trzeba było
      nie wyjeżdżać. Żal za rodziną? Trzeba było zostać. Nie ma do kogo po polsku się
      odezwać? Trzeba było .... myśleć wcześniej.
      • Gość: Weteran Brawo mantis IP: *.icpnet.pl 18.03.06, 18:04
        Brawo mantis. Może troche uogólniasz ale trafiłeś w sedno. Brawo.
        • mantis77 Może mnie trochę poniosło 18.03.06, 19:48
          Z tymi epitetami. Ale wkurzają mnie ludzie którzy twierdzą że są patriotami a
          guzik wiedzą co się w kraju dzieje. Mój brat nie wie nic w sumie. Jak dzwoni co
          tydzień to ode mnie się dowiedział że się hala zawaliła i żaoa narodowa była,
          że ptasia grypa dotarła itd. itp. Nie mówiąc o rodzinnych sprawach. Tylko kasa
          i kasa. Ja wolę uciułać troszkę i pojechać np nad nasze morze czy w góry z moją
          dziewczyną bo rodzina jest ważniejsza i to co przeżyję a nie kasa. Kas tylko
          pomaga ale nie zastąpi wszystkiego. Takie fajne powiedzenie jest "Memento
          mori." "Pamiętaj o śmierci." i to prawda. Należy o tym pamiętać każdego dnia i
          cieszyć się że można przeżyć kolejny dzionek. I tak wszyscy umżemy a to co
          pozostawimy po sobie zależy od nas. Śmierci nie wywinie sie nikt nawet taki
          bogacz jak Bill Gates który ma fortunę. To jedyna sprawiedliwa rzecz którą
          dostaną wszyscy.
          • Gość: Niusia Re: Może mnie trochę poniosło IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 20.03.06, 01:12
            Z Twoich wszystkich wypowiedzi, mantis77, widac jasno, ze zazdroscisz bratu, i
            chetnie bys sie widzial na jego miejscu. Zapewniam Cie, ze nie masz mu czego
            zazdroscic. Smutne jest to , ze obsmarowywujesz wlasnego brata na publicznym
            forum.
      • Gość: mati Co Ty pie..sz ? IP: *.icpnet.pl 18.03.06, 18:20
        Akurat znajdziesz pracę w Polsce. Jakbym mógł zarobić 4.000zł w Uk to bym
        pojechał.Bo po co mam robić za 600zł w Poznaniu?
        • mantis77 Jak sie nie chce to się nie znajdzie 18.03.06, 19:41
          Poszukaj dobrze a znajdziesz.
          Ja zarabiam ok. 900zł w poznaniu. I jakoś specjalnie nie szukałem pracy bo sama
          wpadła. Fakt byłem bez pracy jakieś 2 lata ale w miedzy czasie robi się na
          zlecenia itp. Poza tym nie zstaniesz kierownikiem jeśli nie zaczniesz od
          pracownika (potem brygadziste itd.) To chyba logiczne.

          Niektórzy w polsce zarabiają po 20 000zł miesięcznie.
          Informatycy nie jadą do pracy w Belgii bo te same pieniądze zarobią w polsce.
          To tylko przykłady.

          Trzeba szukać i się uczyć (nawet się przekwalifikować jeśli trzeba) a nie
          narzekać. To nie komuna każdy jest kowalem swojego losu.
          • Gość: mati Otóż to. IP: *.icpnet.pl 18.03.06, 22:20
            Każdy jest kowalem własnego losu i jak ktoś chce sobie jechać do prazy do UK to
            jedzie do UK.
      • tia666 Re: Praca w UK? Nie ma się czym chwalić 18.03.06, 18:41
        > Ja uważam jedno Ci co wyjeżdżają nie są Patriotami

        powiadasz ze Ci co zostali sa Patriotami - z sejmem na czele?

        > Nie powinni mówić że są Polakami

        hehe to co maja mowic ze sa z Rosji, np. dla pospolitego brytola Polska to juz
        Rosja, biale niedzwiedzie itp. hehe
        uwazam ze kazdy ma prawo do samorealizacji i nie wazne czy to bedzie Polska, UK
        czy Japonia, jedynie to jest wazne aby wrocil do kraju z bagazem doswiadzczen ,
        kasy no i z marzeniami do zrealizowania
        wiec zamiast wylewania goryczy i pozdrowien chrzescijanskich typu: krzyz na
        droge, chu.. im w dup.., itp , to pisac: HEJ RODACZKI I RODACY WRACAJCIE JAK
        NAJSZYBCIEJ ZDROWI, SZCZESLIWI, MAJETNI I WOGLE ...WRACAJCIE, zawsze to lzej na
        watrobie emigrantom i patriotom hehe
        a wylewanie zolci, obelg itp. zostawmy zawodowym patriotom typu pana
        Rydzyka.....hehe



        • mantis77 Nie doczytałeś/łaś 18.03.06, 19:38
          >>> Ja uważam jedno Ci co wyjeżdżają nie są Patriotami. Nie powinni mówić że są
          >>> Polakami (Nie mówię o tych co pojechali na powiedzmy 5 lat wracają i tu
          >>> rozkręcają jakiś biznes).


          W pierwszych zdaniach rozwiałem wątpliwości. Jeśli ktoś wyjeżdża "w delegację"
          czy tylko na 5 latek np to OK Jest polakiem. Ale jeśli mieszka 15 lat kupuje
          tam chatę i zamieszkuje a brakuje mu tylko obywatelstwa to już dla mnie nie
          jest polakiem. Co on wie o realiach tutaj. on nawet nie wie jak pomóc rodakom w
          kraju jakby chciał bo się odciął.

          Co do sejmu. Ja głosuję w każdych wyborach. Niestety Partii na które głosowałem
          nie weszły. Ale jeśli komuś wogóle sie nie podobają te partie to niech założą
          swoje. Pytanie tylko skoro tylu jest nie zadowolonych to kto głosował na te
          które są w sejmie??

          Moim zdaniem Ci którzy rządzą obecnie to nie są patriotami. Do sejmu powinna
          wejść młodość. A przedewszystkim ludzie którzy wywodzą się z działań w
          regionach (organizacje pozarządowe itp.) Ci którzy pokazali że coś robią.

          Wkurza mnie chaełpienie się "Jestem polakiem" a nie był w kraju od 20 lat.
        • Gość: mati tia66 masz schizofrenię? IP: *.icpnet.pl 18.03.06, 22:32
      • Gość: Z_Poznania Jesteś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 19:12
        bezczelny, glupi i nie nadajesz sie do zadnej dyskusji poznanczyku czy jak ci
        tam w tym slangu twoim. To tyle, bo wiecej byloby stratą czasu.
        • mantis77 A ty co? 18.03.06, 19:44
          Nie masz argumentów to rzucasz mięsem? No cóż podyskutujmy dlaczego myślisz
          inaczej. zyżbyś przesiedział pół życia za granicą i coś umknęło z życia
          rodzinnego? Czas przeleciał i się zastanawiasz "Po co ja tyrałem jak nic w tym
          życiu oprócz kasy nie osiągnąłem? Nawet nie widziałem jak dzieci dorastają i
          jak umierają rodzice i jak żenią się przyjaciele"
          • Gość: Niusia Re: A ty co? IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 20.03.06, 00:25
            Ludzie, ludzie, czy wyscie tam powariowali w kraju!? Jak mozna pisac takie
            brednie, ze Polacy na obczyznie nie sa patriotami !!! Losy ludzkie roznie sie
            ukladaja. Niektorzy z Polakow za granica robia wiecej dla chwaly Polski, niz
            wiekszosc na miejscu. Przypomnijcie sobie, ze w niedalekiej przeszlosci ,to
            dzieki koneksjom Paderewskiego na obczyznie Polska odzyskala miejsce na mapie.
            Nie wszyscy Polacy za granica myja gary! Jest duzo Polakow bardzo
            wyksztalconych, ktorzy pracujac za granica (czesto w ponizeniu) zmieniaja
            utarte opinie o Polakach. Czy wiecie, ze w USA nazwac kogos "polak" to jest
            obrazliwe!!!??...nie?...ja tez kiedys nie wiedzialam!

            Powinno sie w Polsce tworzyc taka atmosfere, zeby zachecic ludzi do powrotu, a
            nie ich tam opluwac ! Polacy za granica znaja swiatowe realia, i przyniesli by
            krajowi, tylko duzo pozytku.
            • mantis77 No cóż 20.03.06, 01:32
              Pisałaś dwa posty wyżej też pod moim więc odpiszę tutaj na oba. Ano uważam ze
              ktoś kto jest za granicą na stałe nie jest patriotą. No niestety dla mnie tzw.
              polonia nie jest patriotyczna bo poprostu uciekła. Jak nazywa się żołnierza
              który ucieka z pola walki? Sama sobie odpowiedz.

              A ja bratu nie zazdroszę bo nie mam czego. Może wróci za kilka lat bogatszy i
              co z tego? Będzie chciał odkupić sowje winy. Tak mam do niego żal że zostawił
              nas samych i tyle. Często nie chodzi o kasę tylko pomoc. Dodawtkowe ręce i to
              że nie trzeba się nikogo prosić bo to rodzina. Tylko o to mam żal.

              Pieniądze szczęścia nie dają. To ja byłem prze mamie gdy umierła mój ojciec. To
              ja wyjeżdżam z swoją dziewczyną gdzie chcę i nie martwię się że pracuję u
              obcego. mogę się dogadać świetnie z każdym na ulicy, Nie tęsknię za
              najbliższymi itd. Zalet pozostania w kraju mogę przytoczyć wele.

              Zsyki za granicą są tylko finansowe. Ale wiem że jak się coś zaplanuje to można
              te zyski osiągnąć w polsce.

              Może to zabrzmi śmiesznie inni mnie potępią ale dla mnie mimo całej nagonki
              jest np. w pewnym sensie patriotą Kulczyk. Pewnie ma lewe interesy na swoim
              sumieniu ale jakby nie chciał to by w polsce nie inwestował. Mógłby swoje firmy
              otworzyć w jakimś cyprze czy na bahamach w raju podatkowym lub choć tam
              zarejestrować. Ale nie on ma firmy w polsce. Nie wiem jakim jest człowiekiem
              ale w sumie inwestuje w kraju więc są to plusy.

              Paderewski był tylko zapalnikiem ale powstanie wygrali polacy a nie zagraniczna
              polonia. I gdyby nie Ci ludzie to Polska by nie istniała. Gdyby NAS tutaj nie
              było Ci co wyjechali mogliby tylko gadać "Jesteśmy z takiego kraju co kiedyś
              leżał między niemcami a białorusią i sie nazywał POLSKA"
              • Gość: Niusia Re: No cóż IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 20.03.06, 10:03
                Oj, mantis77, mantis, dla Ciebie polonia nie jest patriotyczna, bo poprostu
                uciekla? O jakim polu walki mowisz? Polacy emigrowali w roznym okresie
                historycznym. Czy wiesz, ze tylko w samej metropolii Chicago mieszka
                zanotowanych, milion dwiescie tys. Polakow, a uwaza sie, ze jest ich o wiele
                wiecej? ( Nie wspominam tu o innych metropoliach amerykanskich.) Przodkowie
                niektorych, przyjechali tam juz w 1834r. Znam osobiscie Polakow, ktorych
                dziadkowie przyjechali do Ameryki. Oni sami mowia kulawo po polsku, z pokolenia
                na pokolenie pielegnuja swoje polskie pamiatki, garna sie do polskosci, i Ty
                chcez im powiedziec, ze oni nie sa Polakami, bo maja inne obywatelstwo? a na
                dokladke sa zdrajcami!!!??? Moze, jest paru , co sie nie przyznaje do polskiego
                pochodzenia, ale zapewniam Cie, ze takich jest malo.

                Niestety, caly czas mam wrazenie, ze jednak bratu zazdroscisz. Jak ktos mowi,
                ze nie chodzi o pieniadze, to wlasnie o nie chodzi. To nie moja sprawa, ale
                skoro sam to poruszasz na forum, to uwazam , ze niepotrzebnie swojego brata
                obarczasz wina. Kazdy jest kowalem wlasnego losu. Caly czas podkreslasz zalety
                pozostania w kraju, wiec pomysl o tym, ze on tego tam nie ma.

                Wielki Patriota Polski, Ignacy Paderewski, osiedlil sie w Ameryce w 1913 r.
                Jego miedzynarodowa slawa wielkiego artysty, pozwolila Mu uzyskac na
                miedzynarodowej politycznej arenie, poparcie prez. Wilsona w sprawie odzyskania
                przez Polske wolnosci.Prezydent Wilson umiescil zalatwienie polskiej sprawy w
                pokojowym oredziu po zakonczeniu I wojny swiatowej. Gdyby nie osobista
                interwencja Paderewskiego, niezaleznie od Powstaniania ,niewiadomo, jak by sie
                potoczyly nasze losy. Zobaczcie, co sie stalo z nami, w Jalcie po II wojnie,
                gdy zabraklo kogos , jak Paderewski. Paderewski znal doskonale kulisy calego
                przedsiewziecia, i dlatego, w 1931r. ofiarowal pomnik Wilsona dla miasta
                Poznania.
                Wedlug Twoich kryteriow, mantis77, Paderewski mieszkal na stale za granica, i
                nawet tam umarl, to nie jest patriota! Uciekl z pola walki, to na dokladke,
                jest zdrajca, tak????
                • mantis77 Nie nie są Polakami tylko polonią 01.04.06, 16:23
                  Są polonią a nie patriotami i Polakami.

                  óżnica taka że oni czują jakiś związek z Polską i czują się (w ich mniemaniu)
                  Polakami. Są jakby "fanami" tago kraju. Ale nie są już obywatelami tego kraju
                  (Choć być może prawnie mają obywtelstwo). Jak ktoś ktogo babcia czy prababcia
                  była Polką może mówić że jest patriotą i Polakiem jak on nie był w kraju
                  kilkadziesiąt lat. Dziś świat się zmienia w ciągu miesięcy więc co on wie o
                  kraju? Nic bo tutaj nie mieszka. Wyjechał dla wygodnictwa i się mądrzy że wie
                  wiecej od Polaków.

                  Nie mówię kiedyś, były inne czasy zabory czy represje ale teraz nikt im nie
                  każe jechać. Jadą z własnego wygodnictwa. Jak by się postarali to by znaleźli
                  tutaj pracę. Ale wolą myć gary za granicą niż postarać się i tutaj np. być
                  sprzedawcą w sklepie. Żadna praca nie hańbi ale chyba każdy stawia sobie jakąś
                  poprzeczkę? I co powiesz mi że pracująć za granicą przyczynia się do rozwoju
                  Polski tak? Pracując tam robi to tylko dla siebie a nie dla kraju.

                  Ja bym odbierał obywatelstwo polskie po upływie 5-6 lat obligatoryjnie bo taki
                  człowiek nie wie co sie w kraju dzieje (wcześniej nie bo może wyjechać na
                  studia).

                  Jak powiedziałem ja nie zazdroszczę bo to nie mowa o kasie tylko o patriotyźmie
                  a to nie jeste przeliczalne na żadne pieniądze.
                  • Gość: Sisi Re: Nie nie są Polakami tylko polonią IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 01.04.06, 21:37
                    Sluchaj mantis77, za pozno sie widac urodziles, bo epoka w ktorej ludziom
                    odbierano paszporty, dokumenty, i obywatelstwo, wlasnie niedawno sie
                    skonczyla. A tak na marginesie....wiesz co to znaczy slowo " kanalia"....?
                    • mantis77 Widać że gryzie sumienie co? 01.04.06, 23:02
                      Widać że gryzie sumienie że jest się polonią a nie Patriotą co?

                      No cóż nie każdy ma odwagę zostać w kraju. Niektórzy żółnierze też dezerterują,
                      nie ma się czego wstydzić tylko trzeba nazywać rzeczy po imieniu a nie się
                      podszywać.
                      • Gość: Sisi Re: Widać że gryzie sumienie co? IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 02.04.06, 00:37
                        Hej mantis77, Zazdrosc, to brzydkie uczucie.....gdy juz skonczyles publicznie
                        opluwac wlasnego brata, to teraz wyzywasz sie na Polonii. Zajrzyj do lustra, i
                        przyjrzyj sie lepiej sobie.
                      • l_i_l_a_b_a_j Re: Widać że gryzie sumienie co? 02.04.06, 03:56
                        Alez niunius, ta "walka" pomiedzy nami (ludzmi tolerancyjnymi) a wami (ludzmi
                        gnusniejacymi i szukajacymi dziury w calym) trwa od wiekow...
                  • Gość: l i l a b a j Re: Nie nie są Polakami tylko polonią IP: *.server.ntli.net 08.04.06, 19:21
                    Wiesz mantis, mentalnie przypominasz mi Britney Spears (choc nie powiem,
                    niektore melodie jej piosenek podobaja mi sie), ktora lubuje w bezsensownych,
                    oglupiajacych rozwazaniach (tlumaczac na polski w jednej ze swych piosenek
                    spiewa: "Nie jestem dziewczyna, jeszcze nie kobieta (...)).
                  • l_i_l_a_b_a_j Re: Nie nie są Polakami tylko polonią 08.04.06, 19:39
                    mantis77 napisał:

                    > Jak by się postarali to by znaleźli
                    > tutaj pracę.
                    Jasne, roZWAZMY przyklad twojego sprzedawcy: na jednej szali mniej niz 1000,
                    ba! 900zl na reke miesiecznie (nie wspominajac o ewentualnej trzyosobowej
                    rodzinie do utrzymania), masa zmartwien i wyrzeczen oraz fakt, ze jest sie
                    blisko bliskich :) i w kraju gdzie sie dorastalo, wiele przezylo; na drugiej
                    spokojne finansowe zycie i zmartwienie, ze sie nie widzi bliskich tak czesto
                    jak by sie chcialo (lub jest sie z nimi, ale nowy dom jest obcy). Zamiast ulec
                    glupiemu pomyslowi mantisa i mierzyc z patriotomierza do polonii, proponuje
                    podyskutowac, ktora z wymienionych szali bedzie "ciezsza" .

                    P.S. A tak w ogole to jestem zodiakalna Waga. ;)
              • l_i_l_a_b_a_j Re: No cóż 31.03.06, 17:48
                mantis77 napisał:

                > Jak nazywa się żołnierza
                > który ucieka z pola walki?
                Jest to czlowiek rozsadny, bo walka o normalne zycie od pierwszego do
                pierwszego jest w polsce skazana na przegrana.

                > A ja bratu nie zazdroszę bo nie mam czego. Może wróci za kilka lat bogatszy i
                > co z tego? Będzie chciał odkupić sowje winy. Tak mam do niego żal że zostawił
                > nas samych i tyle. Często nie chodzi o kasę tylko pomoc. Dodawtkowe ręce i to
                > że nie trzeba się nikogo prosić bo to rodzina. Tylko o to mam żal.
                To trzeba bylo zasugerowac bratu zatrudnienie kogos do pomocy. Jestes na
                miejscu wiec mialbys oko na wszystko. Poza tym przyczynilbys sie do polepszenia
                czyjejs sytuacji ekonomicznej zatrudniajac te osobe. No i co? Jestes w kraju a
                tylko o swoim tylku myslisz i stawiasz sie na jakims piedestale meczennika i
                ofiary zyciowej.

                > Zsyki za granicą są tylko finansowe.
                Kolejne glupstwo. Wiesz ile ja widzialam i ilu fajnych ludzi (nie tylko Polakow)
                poznalam? Poza tym korzysc plynaca z nauki angielskiego jest chyba nie do
                opisania.

                > Może to zabrzmi śmiesznie inni mnie potępią ale dla mnie mimo całej nagonki
                > jest np. w pewnym sensie patriotą Kulczyk. Pewnie ma lewe interesy na swoim
                > sumieniu ale jakby nie chciał to by w polsce nie inwestował. Mógłby swoje
                firmy
                >
                > otworzyć w jakimś cyprze czy na bahamach w raju podatkowym lub choć tam
                > zarejestrować. Ale nie on ma firmy w polsce.
                "w cyprze"? I ty w szkole pracujesz? Ach no tak, to przeciez Polska...
                A Kulczyk pewnie nie moglby sie sam dogadac w miejscowym (na Cyprze lub
                Bahamach)jezyku. Moze tylko jako tako po angielsku co przydaloby mu sie gdyby
                stal przy zlewozmywaku...
                • mantis77 Re: No cóż 01.04.06, 16:14
                  > To trzeba bylo zasugerowac bratu zatrudnienie kogos do pomocy. Jestes na
                  > miejscu wiec mialbys oko na wszystko. Poza tym przyczynilbys sie do
                  polepszenia
                  >
                  > czyjejs sytuacji ekonomicznej zatrudniajac te osobe. No i co? Jestes w kraju
                  a
                  > tylko o swoim tylku myslisz i stawiasz sie na jakims piedestale meczennika i
                  > ofiary zyciowej.


                  Ofiarą życiową to jesteś ty bo musiałaś wyjechać z kraju a ja nie muszę bo mi
                  się dobrze tutaj pracuje. A zatrudnienie osoby dla mojej matki nie rozwiąże
                  tego że chciałaby się widzieć z synem choć raz w miesiącu. Poza tym to nie
                  rozwiązuje sytuacji, a ja pomocy nie potrzebuje.

                  > Kolejne glupstwo. Wiesz ile ja widzialam i ilu fajnych ludzi (nie tylko
                  Polakow
                  > )
                  > poznalam? Poza tym korzysc plynaca z nauki angielskiego jest chyba nie do
                  > opisania

                  I kto tu brednie wygaduje? Jedziesz tam żeby zwiedzać i poznawać ludzi?
                  Myślałem że do pracy. Jak ja chcę poznawać ludzi czy zwiedzać to jadę na
                  wycieczkę a jak uczyć się języka to na obóz językowy za granicę. I nie tracę na
                  to całego życia.

                  > "w cyprze"? I ty w szkole pracujesz? Ach no tak, to przeciez Polska...
                  > A Kulczyk pewnie nie moglby sie sam dogadac w miejscowym (na Cyprze lub
                  > Bahamach)jezyku. Moze tylko jako tako po angielsku co przydaloby mu sie gdyby
                  > stal przy zlewozmywaku...

                  Czepiamy się błędów? No typowe gdy merytoryka idzie na bok. Poza tym jestem
                  nauczycielem Technik Komputerowych a nie języka polskiego. Tego się uczą na
                  innych przedmiotach.

                  Co do Kulczyka myślisz że on by się nie dogadał? Ha ha ha on ma sztab tłumaczy
                  którzy nie muszą znać angielskiego po tłumaczą na język odpowiedni dla danego
                  kraju. Pewnie woli inwestować tutaj bo to jego ojczyzna.
                  • l_i_l_a_b_a_j Re: No cóż 02.04.06, 03:45
                    U ha ha ha ha ha ha ha, ales mi "dojechal", chyba skonam. Widzisz, kazdy
                    czlowiek ma to do siebie, ze linia jego zycia jest na swoj sposob wyjatkowa i
                    trzeba podchodzic do niej indywidualnie. Moj wyjazd byl skutkiem wyboru przed
                    jakim stanelam kilkanascie miesiecy temu, a wybieralam pomiedzy rozpoczeciem
                    studiow w Polsce (na uczelni panstwowej, studiowaniem kierunku, ktory mnie
                    bardzo interesuje i mysle, ze jeszcze jest jakies zapotrzebowanie na jego
                    absolwentow) a "nagrana" praca w UK. Gdy wyjezdzalam cieszylam sie, ze bede
                    mogla sfinansowac sobie inne upragnione studia i to na renomowanej uczelni,
                    specjalizujac sie w pasjonujacej mnie dziedzinie. Na poczatku ciezko mi bylo
                    bez polskiego chleba, polskiej muzyki, telewizji czy innych tego
                    rodzaju "uzywek". Teraz juz chyba wsiaknelam w tutejszosc, zniknela moja
                    teskonta za polskoscia. W miedzyczasie zaczelam zastanawiac sie nad sensem
                    studiowania w Polsce i szukania potem pracy (przyjemnosc ze studiowania tego
                    kierunku dla przyjemnosci jest w tym przypadku odwrotnie proporcjonalna do
                    zarobkow jakie oferowane sa jego absolwentom, choc nie we wszystkich
                    przypadkach). Moglabym nawet zniesc to, ze na mniej rzeczy byloby mnie wtedy
                    stac niz teraz, ze musialabym z czegos zrezygnowac na jakis czas lub w ogole.
                    Tylko ze dochodze wtedy do wniosku, jak dziwna mentalnoscia potrafia wykazywac
                    sie niektorzy Polacy. Skad taki wniosek? Ano z takiego porowniania: jak sie
                    przewaznie traktuje pracownika gdzie indziej (w moim przypadku tu-w UK) a jak w
                    Polsce (ograniczenia wiekowe, absurdalne wymagania co do stanu cywilnego lub
                    posiadania lub nie dzieci); jak sie zyje pracujac za minimalna stawke w UK a
                    jak w Polsce; jak traktowani sa petenci w UK a jak w Polsce; czego wymagaja
                    pracodawcy od przyszlej, dajmy na to, sekretarki w UK a czego w Polsce.
                    Aktualnie rozwazam mozliwosc polaczenia studiow w UK dla przyjemnosci i
                    jednoczesnie stworzenia przez to sobie mozliwosci znalezienia ciekawej pracy w
                    Polsce-takiego przynajmniej jestem zdania, moze sie myle, nie przeprowadzilam
                    jeszcze wszak zadnego "sledztwa" w tej sprawie.

                    Wiesz co? Rozumiem twoja matke i jej chec widywania swojego drugiego syna
                    czesciej, ale czy ty przypadkiem nie probujesz wykorzystac jej tesknoty za
                    synem jako bojowego narzedzia w konflikcie ze swoim bratem? Rowniez przez to
                    jestes bardzo pretensjonalny i... glupi. Ktos tu zreszta juz chyba wczesniej
                    tez doszedl do takiego wniosku. I wiesz co? Bardzo potrzebujesz pomocy jakiegos
                    psychologa. Powaznie.

                    Przyjechalam tu do pracy, co nie znaczy, ze nie jestem towarzyska i nie lubie
                    poznawac nowych ludzi. Zmiana miejsca pracy zawsze wiaze sie z naturalnym
                    poznawaniem nowych osobowosci. Boooze... To smutne, ze tego nie rozumiesz
                    pedagogu od siedmiu bolesci, probujesz za to spetac mnie jakims swoim
                    szablonikiem. Odpusc sobie, bo zaczyna mi byc cie zal. Ide o zaklad, ze nigdy
                    nie bedziesz mial mozliwosci zetkniecia sie z tyloma narodowosciami co my,
                    emigranci. A jezykow ucze sie obecnie kilku, nie tylko angielskiego (ktorego
                    nigdy nie mialam dosc). Poza tym charakter mojej pracy stwarza mi szereg
                    mozliwosci do poznawania coraz to innych osobowosci tyle ze obowiazujacy mnie
                    kontrakt oraz zwykly brak czasu nie pozwala mi na blizsze ich poznawanie.
                    Jestem na takim etapie swojego dazenia do celu, ze nie mam tez zbytnio czasu na
                    poznawanie nowych ludzi poza praca.
                    Jesli uwazasz, ze zyje ci sie dobrze i ze nikt nie ma prawa ingerowac w twoje
                    zycie, pozwol innym (swojemu bratu tym bardziej) zyc tak jak chca. Mozesz
                    obnosic sie ze swoja zloscia na brata, ale czy nie jestes tak naprawde
                    przypadkiem zly na samego siebie?

                    Jako nauczyciela-"pedagoga" obowiazuje cie 24-ro godzinna, 7 dni w tygodniu
                    nienaganna dykcja i skladnia. Powinienes swiecic przykladem swoim uczniom. To
                    tak jakby dziennikarz pisal z bledami ortograficznymi albo merytorycznymi (a
                    juz zdarzylo mi sie widziec, ze jakas polska dziennikareczka nie widziala
                    roznicy pomiedzy Wielka Brytania a Anglia, Boze...). Okey, mozesz zapomniec
                    przez jakie u pisze sie burza, przez jakie h slowo haslo, ale z takim w y r a
                    f i n o w a n y m wyrazeniem jak twoje "w cyprze" to chyba wszystkie
                    polonistki szkolne moje i moich przodkow nigdy sie nie zetknely w calej swojej
                    karierze zawodowej.
                    Wiesz co? Z rozpedu jestem bardziej mila dla tych, ktorym los poskapil zdrowia
                    lub sprawnosci fizycznej. Gdy sie jednak okazuje, ze wykorzystuja oni swoje
                    ulomnosci do manipulowania innymi lub sa tak bezczelni i prostaccy jak ty,
                    momentalnie przechodzi mi przyjazne do nich nastawienie. Zgadza sie, jestes
                    niepelnosprawny-z pewnoscia umyslowo (nie ublizajac innym umyslowo
                    niepelnosprawnym ludziom).
                    • Gość: Sisi Re: No cóż IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 02.04.06, 05:54
                      Droga l_i_l_a_b_a_j , Nalezysz do grupy ludzi ambitnych , zdolnych ,
                      pracowitych , i utalentowanych !!!! Zagranica tacy ludzie , jak Ty, przynosza
                      dobre imie Polsce. Robisz dla naszego kraju wiecej dobrego , niz niektorzy , tu
                      na miejscu. Napewno , nie jest Ci tam lekko , i szkoda Twojego dodatkowego
                      wysilku , na pisanie dlugich listow. Nie marnuj czasu na osobnika , pod
                      pseudonimem mantis77. Wnioskujac z jego wypowiedzi na forum , wynika , ze jest
                      to czlowiek o ograniczonych horyzontach myslowych , i o ciasnych pogladach ,
                      na dokladke zzerany przez zawisc. Nawet wlasnemu bratu zazdrosci, i nie probuje
                      go zrozumiec. On , by chetnie tam byl gdzie Ty , zamiast Ciebie, ale nie jest w
                      stanie , i dlatego pociesza sie jak moze , zaslania rodzina , obsmarowywuje
                      kogo sie da , zeby ukryc wlasne niedolestwo. Wlasciwie nalezalo by mu
                      wspolczuc. Tacy , jak on , to smutne wyjatki. Wiekszosc mysli inaczej.
                      Pozdrawiam Cie serdecznie , tam na obczyznie , i zycze wszystkiego najlepszego.
                      • Gość: Sisi Re: Sisi do mantis77 IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 02.04.06, 08:06
                        Czesc mantis77, spuszczam troche z tonu , bo okazalo sie , ze przeoczylam Twoja
                        wczesniejsza informacje o tym , ze jestes niepelnosprawny. Wlasnie przed chwila
                        to zauwazylam.... Odwoluje wiec, to , co w poprzednim liscie, do l_i_l_a_b_a_j
                        napisalam o Twoim niedolestwie. Nie mialo to zadnego zwiazku z Twoja kondycja.
                        Mialam na mysli t.z.w. " ludzkie niedolestwo ogolne ". Przepraszam Cie za to
                        bardzo !!!!! ......ale przy reszcie obstaje , bo umyslowo jestes super
                        sprawny , wiec nie akceptuje Twoich sadow , i opinii, ktore wyglaszasz na temat
                        innych ludzi.
                        • l_i_l_a_b_a_j Re: Sisi do mantis77 02.04.06, 13:00
                          On jest umyslowo super sprawny? No cos Ty! Zaczynam temat stalej obecnosci
                          internetu w zyciu coraz to wiekszej liczby emigrantow wiec nie jestesmy tak
                          odcieci od swiata jak by sie niektorym wydawalo, a on konkluduje ze laptop nie
                          jest juz wyznacznikiem szczescia przytaczajac mozliwosc zakupu go w polskich
                          warunkach finansowych.
                          Moze jestem za ostra, nie powinnam poslugiwac sie terminem 'lekko
                          niepelnosprawny umyslowo' w jego przypadku lecz np. polinteligent albo
                          polityk :-), ale on sam sie o to prosi.

                          Sisi, nie za duzo u Ciebie tych przecinkow? Bylas po imprezie czy co?
                          Dziekuje za zyczenia, to bardzo mile i zycze Ci tego samego.
                    • Gość: Poznaniak Re: No cóż IP: *.icpnet.pl 07.04.06, 23:06
                      Dziewczyno! przestań się wywyższać, to że siedzisz w Anglii nie daje Ci do tego
                      najmniejszego prawa, chcesz to sobie tam zostań i daj spokój normalnym ludziom w
                      kraju To niestety stały schemat - dopiero co, zdążyłaś wyjechać, ale przecież
                      już jesteś "stamtąd", a to co "tam" jest złe Przykre, że tak szybko plujesz na
                      to, co ukształtowało Cię, jako człowieka Zapewniam Cię, że zatęsknisz za krajem,
                      szybciej niż myślisz Tylko głupio Ci będzie wtedy ponownie tak radykalnie
                      zmieniać poglądy
                      • Gość: l i l a b a j Re: No cóż IP: *.server.ntli.net 10.04.06, 13:46
                        Gdybys nie byl tak slepo przekonany o swojej nieomylnosci i bezblednosci
                        pomyslalbys, ze nie tesknie juz tak za tymi polskimi uzywakami, bo mam je w UK
                        (polskie kanaly radiowe droga internetowa czy sklepy z polska zywnoscia, ktora
                        jako forma przyjemnosci nigdy nie byla w moim zyciu najwazniejsza - jem po to,
                        zeby zyc).
                        Kazdy ma prawo sie wywyzszac (o ile faktycznie cos takiego ma miejsce) tepaku.
                        Tylko ten kazdy powinien miec swiadomosc konsekwencji takiego postepowania.
                        Zapamietaj sobie to (bo jeszcze moze Ci sie to w zyciu przydac) jak i to, ze
                        kazdy ma prawo sie mylic. Wierze, ze wyniesiesz cos z tej swojej lekcji...
                        • 29palms Re: No cóż 10.04.06, 14:20
                          Czy Ty potrafisz czytac ze zrozumieniem? Jezeli jestes w kiepskim humorze i
                          musisz kogos obrazic, to wyzywaj sie na kims w Twojej okolicy. Nie obrzucaj
                          kogos inwektywami za cos czego nie napisal.
                          • Gość: l i l a b a j Re: No cóż, :-) IP: *.server.ntli.net 11.04.06, 12:07
                            Taaa, no widze, ze ci palma odbija i to 29x/minute.:-)
                            • 29palms Re: No cóż, :-) 12.04.06, 11:49
                              Nie dosc, ze arogancka, to jeszcze na dodatek niedouczona.
                              Ale czego mozna sie spodziewac po kims, kto skonczywszy edukacje na liceum
                              uwaza, ze zna sie na wszystkim.
                              Dla wyjasnienia :
                              visit29.org/About_Twentynine_Palms.6.0.html
                              • Gość: l i l a b a j Re: No cóż, :-) IP: *.server.ntli.net 12.04.06, 12:32
                                Nie dosc, zes glupia to jeszcze bezczelna. To, ze nie napisalam wczesniej ze
                                juz studiowalam, ale zrezygnowalam z tych studiow (bo nie mam fizycznych
                                predyspozycji do wykonywania tego zawodu) nie oznacza, ze edukacje zakonczylam
                                na liceum. A tak poza tym, to jestem samoukiem i lubie doksztalcac sie w wielu
                                dziedzinach zycia. I gdzie napisalam, ze nie zamierzam dalej studiowac?
                                Kogo obchodza twoje linkowe wyjasnienia? Mnie na pewno nie.
                                Tylko nie pisz, ze ty skonczylas jakies studia - to i tak nie zmieni faktu, ze
                                bardzo niedojrzala jestes osobka.
                                • 29palms Re: No cóż, :-) 12.04.06, 13:23
                                  Juz Tobie odpowiadam - tak mam wyzsze wyksztalcenie, tytul naukowy - doktor.
                                  Wytlumacz mi prosze na czym ma polegac moja bezczelnosc? Na tym, ze zwracam Tobie
                                  uwage (nie uzywajac zadnych inwektyw, w przeciwienstwie do Ciebie).
                                  Czekam na odpowiedz, aczkolwiek czytajac Twoje poprzednie wypowiedzi, moge
                                  spodziewac sie czegos w stylu "nie chce mi sie z Toba gadac".
                                  • Gość: l i l a b a j Re: No cóż, :-) IP: *.server.ntli.net 22.04.06, 00:26
                                    O Boze... Jesli wciaz uwazasz, ze wyzsze wyksztalcenie ba! tytul doktorski
                                    automatycznie daja Ci superinteligencje, supermadrosc czy superbezblednosc to
                                    faktycznie: nie chce mi sie z Toba gadac.
                                    • 29palms Re: No cóż, :-) 22.04.06, 13:11
                                      A w ktorym to miejscu napisalam, ze inteligencja i wyksztalcenie, to jedno i to
                                      samo?
                                • Gość: czytelnik Re: No cóż, :-) IP: *.icpnet.pl 22.04.06, 12:35
                                  Podejrzewam, że informacja na temat wykształcenia była odpowiedzią na Twoje
                                  stwierdzenie
                                  "Tylko nie pisz, ze ty skonczylas jakies studia - to i tak nie zmieni faktu, ze
                                  bardzo niedojrzala jestes osobka"
                  • l_i_l_a_b_a_j Re: No cóż 02.04.06, 04:08
                    Nie znam dokladnie twojej historii zycia. Widac jednak ze probujesz bronic sie
                    poprzez atak.
            • xy_xy Re: A ty co? 20.03.06, 01:59
              Gość portalu: Niusia napisał(a):
              >Jest duzo Polakow bardzo wyksztalconych, ktorzy pracujac za granica (czesto w
              ponizeniu) zmieniaja utarte opinie o Polakach.

              ---Ale są też Polacy, którzy są bardzo dobrze wykształceni, pracują legalnie,
              zgodnie ze swoim wykształceniem i zmieniają utartą opinię o Polakach na bardziej
              pozytywną, uwierz mi !!

              > Powinno sie w Polsce tworzyc taka atmosfere, zeby zachecic ludzi do powrotu, a
              > nie ich tam opluwac ! Polacy za granica znaja swiatowe realia, i przyniesli by
              > krajowi, tylko duzo pozytku.

              ---Powinno się robić więcej, aby zachęcać młodych do pozostawania w kraju,
              aby w ogóle nie myśleli o wyjeździe. Na razie mamy drenaż mózgów - lepsi
              wyjeżdżają i za granicą znajdują zatrudnienie. Nie dziwcie im się, bo często nie
              mają perspektyw na pracę, a więc na stabilizację, na normalne życie.
              • Gość: Niusia Re: A ty co? IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 20.03.06, 04:41
                xy_xy, zaszlo jakies male nieporozumienie. Nie musisz mnie zapewniac, ze
                wyksztalceni Polacy za granica zmieniaja o nas opinie, na pozytywna. Wiem o
                tym, wlasnie to napisalam. To smutne, ze nadal elita intelektualna wyjezdza za
                chlebem, za granice, ale niestety wybralismy inna droge, niz kiedys Japonia.
                Wpuscilismy do kraju obcy kapital, i dlatego przez iles lat zarobki beda
                utrzymywane na niskim poziomie, zeby sie zwrocily zagraniczne inwestycje. Nie
                jest , to takie eldorado dla inwestorow, jak Chiny, gdzie za godz. placa 30
                centow...ale ... Zachodnich inwestorow , do inwestowania w Polsce zacheca sie
                tania , i bardzo wykwalifikowana sila robocza.
      • l_i_l_a_b_a_j Re: Praca w UK? Nie ma się czym chwalić 31.03.06, 17:26
        O kochaniutki, jestes w wielkim bledzie myslac, ze emigranci zagladaja na fora
        bo nie maja do kogo sie po polsku odezwac. Jesli chodzi o mnie to ostatnio
        staram sie ograniczac przegladanie tematow i tresci forialnych (choc niektore
        sa bardzo ciekawe) bo glupieje od czytania tekstow w stylu "zaczolem", "joz nie
        wiem co robic", "odkorzacz" czy innych bledow ortograficznych czy skladniowych.

        Teraz chyba wszedzie w uk pelno jest Polakow, z kilkunastoma nawet pracuje.
        Dziwi Cie, ze jako ludzie wolni wybralismy dla siebie lepsze zycie? Oczywiscie,
        cos za cos, takie jest zycie.
        Tylko nie mysl sobie Ty i Tobie podobni, ze my za granica zyjemy jak na
        pustkowiu-zupelnie odcieci od polskich nowin. Coraz czesciej Polacy za granica
        dostrzegaja dobro internetu. 80% moich polskich znajomych ma staly dostep do
        internetu (laptop lub desktop w domu+stale lacze), ci nowo przyjezdni
        korzystaja najczesciej z darmowych kafejek internetowych w lokalnych
        bibliotekach (ile jeszcze czasu potrzeba by w Polsce doczekac takiego
        wsparcia?), a juz po miesiacu pracy na pelnym etacie stac ich na kupno
        nowiutkiego laptopa.

        Smiesz wytykac nam brak patriotyzmu? Co w takim razie zarzucisz tym, ktorzy
        korzystaja z pieniedzy polskich podatnikow zaspokajajac swoje osobiste
        zachcianki lub trwonia je na lewo i prawo?

        I wiesz co? Gdybym stwierdzila, ze jest na kogo glosowac to bym sie
        pofatygowala do Londynu. A tak sie dziwie po raz kolejny, ze kandydatami
        zostaly te a nie inne osoby.
        Jesli uwazasz, ze Polacy sa za granica pracownikami drugiej kategorii to
        znaczy, ze za malo jeszcze wiesz o swiecie i o zbyt wielu rzeczach lub
        historiach nie uslyszales.Tym bardziej to smutne, ze pracujesz w szkole. Mam
        nadzieje, ze uczniowie wsrod ktorych pracujesz sa znacznie od Ciebie madrzejsi.
        Widac jak na dloni, ze masz ogromny zal do brata. Zamiast wypisywac na forum
        kolejne glupoty postaraj sie go zrozumiec, a najlepiej zadzwon i spytaj co u
        niego slychac (o ile Ci starczy na telefon do uk ze swojej pensyjki:) ).
        • mantis77 Co boli brak patriotyzmu 01.04.06, 16:02
          No właśnie czystość języka jest poniżająca skoro nie macie z kim gadać to
          trudno się dziwić że zaglądacie na forum skoro niektórzy napiszą
          niedługo "kułko" zamiast "kółko". A więc potwierdzasz jedna że nie mają z km
          rozmawiać PO POLSKU

          Lepsze życe? To dlaczego z tego "Lepszego życia" ludzie na starość wracają do
          polski co?

          Jakbyś była w Poznaniu to wiedziałabyś że w niektórych urzędach są darmowe
          stanowiska z internetem w ramach akcji "e-poznań" Więc gadasz bzdury. Poza tym
          każda szkołą ma pracownie komputerowe a w tej w której pracuję jest ich nawet
          kilka.

          Czy wyznacznikiem szczęścia jest laptop? W Polsce też ktoś zarabiający średnią
          krajową może kupić laptopa za pensję.


          >I wiesz co? Gdybym stwierdzila, ze jest na kogo glosowac to bym sie
          > pofatygowala do Londynu. A tak sie dziwie po raz kolejny, ze kandydatami
          > zostaly te a nie inne osoby.

          Wiesz śmieszna jesteś. Standardowe gadanie tych co nie wypełniają
          patriotycznego obowiązku. Poprostu masz gdzieś co się w kraju dzieje (po co
          wnikliwie przeanalizować kandydatów skoro można "olać" i nie głosować bo
          przecież tam nie mieszkam). Trzba było własną partię założyć jak się nie podoba.

          Mało to ty wiesz o świecie. ja np śledzę sytuację osób niepełnosprawnych i wiem
          że mają lepiej w Holandii czy Szwecji ale to nie powód do wyjechania tylko do
          walki żeby u nas było podobnie. Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem w
          jednym kraju za granicą a byłem w większości krajów europejskich.

          Mylisz mądrość z przekonaniami. Powiedz mi co może wiedzieć człowiek o rodzinie
          i kraju który nie był już pół roku w kraju albo rok. Nic i tyle. On jest w
          innym świecie.

          A sprawy z swoim bratem sam załatwię i nie musisz się martwić to miał być tylko
          przykład że nie wypowiadam się nie znając tematu bo dobrze go znam.

          Co do mojej pensyjki to wcale nie jest zła bo pracuję tylko 18 godzin w
          tygodniu a zarabiam tyle co kasjerka w markecie za 8 godzin dziennie więc ja
          nie narzekam.
          • l_i_l_a_b_a_j Re: Co boli brak patriotyzmu 02.04.06, 05:09
            Mam nadzieje, ze nie zaczne niedlugo pisac lub mowic po tobie wlasnie takie
            bzdury "czystosc jezyka jest ponizajaca" (zeby w ogole mialo to jakis sens to
            chyba powinno byc: "brak czystosci jezyka jest ponizajacy") nie mowiac o
            dalszym twoim belkocie. Wiesz co? Zaslugujesz na wyzsza rente (o ile ci hojne
            panstwo jakas przyznalo). Nie ma dnia, zebym nie minela na ulicy obywateli
            swiata plynnie mowiacych w swoim ojczystym jezyku-jezyku polskim. Nie lgne do
            nich jak cma do swiatla co by mialo miejsce gdybym byla spragniona rozmowy w
            jezyku polskim.

            Czemu wracaja dopiero na starosc do Polski? (jak na wielkiego patriote zdarza
            ci sie zapomniec, ze Polska piszemy z duzej) Bo w glebi duszy nadal Polske
            kochaja, czy to takie trudne do zrozumienia? O sorry, zapomnialam, ze jestes na
            rencie.

            A ile ta akcja (z definicji tego slowa domyslam sie, ze kiedys sie ona
            skonczy) "e-poznan" ma trwac? W lokalnych bibliotekach w UK az roi sie od
            ulotek informujacych o wielu innych akcjach. Darmowy internet jest i juz. Nic
            nie slychac by mieli zlikwidowac te forme wsparcia dla wszystkich. Nawet nie
            pytaja czy studiujesz lub pracujesz gdy idziesz sie zarejestrowac na
            internetowa godzinke lub dwie (ok. tak bylo jakis rok temu, gdy sama wpadalam
            tam na internet, nie wiem jak jest teraz, ale gdyby skasowali te forme wsparcia
            to bym na pewno o niej uslyszala).
            A kto moze skorzystac ze szkolnej pracowni komputerowej? Wpuszcza do niej
            obcego czlowieka z ulicy? Nie badz smieszny i dziecinny.

            Pomijajac twoje zaczepki o szukanie wyznacznika szczescia i tego, ze zmieniasz
            temat, w UK ktos zarabiajacy najnizsza krajowa moze kupic laptopa nie za
            pensje, lecz za to co mu zostanie PO ODLICZENIU kosztow mieszkania i wyzywienia
            z miesiecznej pensji. Jest roznica, nie?

            Gdybym miala gdzies co sie w kraju dzieje nie zagladalabym na strony wp czy
            rmf'u. Gdybym zaglosowala na czlowieka, ktory mi nie odpowiada nie moglabym
            spojrzec w lustro. Zamiast tracic energie na zjednywanie sobie wrogow, otworz
            swoje oczka a potem otwieraj je innym.
            Partie swoja juz mam:jest to PZzZz..(Polska Zjednoczona nieZalezna...)
            Kapujesz ?

            No to walcz o lepsze warunki dla niepelnosprawnych w Polsce, nikt ci tego nie
            zabrania. Wszyscy nawet bedziemy ci wdzieczni jesli poswiecisz sie temu bez
            reszty...

            Od czego sa telefony czy e-maile by sie dowiedziec co u rodziny slychac? DLA
            CHCACEGO NIC TRUDNEGO... Szczerze wspolczuje twojemu bratu.

            A czemu ma sluzyc przyklad z praca kasjerki? Co, tez jej bedziesz zarzucal, ze
            nie jest patriotka bo pracuje dla niemieckiego lub francuskiego koncernu? Idz
            sie puknij w glowe czlowieku, moze taka AKCJA ci pomoze... :-)
      • Gość: Student Re: Praca w UK? Nie ma się czym chwalić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 03:03
        No tak, wszyscy co wyjechali, nie wazne z jakiego powodu to juz nie sa
        patriotami. Ty tylko Ty jestes patriota bo siedzisz w Polsce. A skad wiesz czy
        nawet jak ktos mowi, ze ma ten kraj gdzies to czy za granica nie dorobi sie
        sporej forsy, a za 20 lat nie przyjedzie jej tu zainwestowac albo czegos nie
        ufunduje? Skad wiesz czy ten ktos nie jest za granica bardzo dobrym pracownikiem
        i nie wyrabia nam polakom w kraju dobrej opinii? Skda wiesz czy pod wplywem
        takiego jednego czy wiecej dobrych pracownikow, prezes jakiejs zachodniej firmy
        nie postanowi zainwestowac w Polsce, bo tacy solidni pracownicy ci polacy? A Ty
        ich wszystkich mieszasz z blotem, ze nie patrioci i w ogole. Ja np. uwazam sie
        za patriote i to w dokladnie takiej samej kolejnosci jak Ty, z ta roznica, ze ja
        uwazam sie za poznaniaka, a nie za poznanczyka, ktory to jest smiesznym
        okresleniem wymyslonym kiedys przez czlowieka, ktory w ogole z Poznania nie
        pochodzi. 15 lat bylem harcerzem, pomagalem wychowywac mlodziez, bylem
        wolontariuszem podczas powodzi w 2001, bylem w ZHP czlonkiem druzyny
        reprezentacyjnej - uczestniczylem w otwarciu polskiego cmentarza wojennego w
        Miednoje, pracowalem w szpitalu choc studiuje i to kierunek zupelnie z medycyna
        nie zwiazany i przez ta prace (brak czasu) stracilem stypendium naukowe ale
        robilem to bo chce pomagac ludziom. I co? Chce z Polski wyjechac. Uwazasz ze nie
        jestem patriota? Byc moze sie zbytnio tu chwale ale chce Ci pokazac, ze nie masz
        prawa tak bluzgac na wszystkich wyjezdzajacych. Nie kazdy kto wyjezdza to jakis
        rozwydrzony internacjonalista co zadnej wiezi z krajem nie czuje. Piszesz, ze
        kazdy moglby tu zyc jesli np. zalozy wlasna firme itp. I pewnie ja tez bym tak
        mogl jak skoncze studia ale zyjemy w wolnym swiecie i nikt mnie nie moze do tego
        zmuszac. Nie moze byc tak, ze zeby godnie zyc musze kombinowac, zakladac wlasna
        dzialalnosc, swoja firme i kombinowac nie wiadomo jak. Niestety, ale to jest
        chore, ze w Polsce setki tysiecy ludzi, jak nie miliony, musi bawic sie w jakies
        dziwne rozwiazania "na okolo" zeby moc normalnie i godnie pracowac i zyc.
        Moglbym zalozyc swoja firme i byc moze zarobilbym tyle co na zachodzie. Ale nie
        chce sie bawic we wlasna firme, wole pracowac u kogos, czy to takie dziwne? Czy
        to czyni ze mnie "nie-patriote"? Ze wole byc zwyklym pracownikiem i miec czas
        dla siebie, dla rodziny? Nie kazdy ma czas, ochote czy zdolnosci do babrania sie
        po godzinach w ksiegowosc, ZUSy i inne pierdoly. Zrozum to, ze nie trzeba byc
        takim jak Ty zeby byc patriota i ze nie masz prawa tak wszystkich osadzac.
        • Gość: es/domek Re: Praca w UK? Nie ma się czym chwalić IP: *.telia.com 22.04.06, 09:03
          Moj drogi! Gratulacje - jeden z niewielu madrze i zdrowo myslacych na tym
          forum. Trzymaj sie tego to daleko zajdziesz, moze nie zrobisz kariery
          finansowej ale bedziesz mial bogate zycie, i intelektualnie, i uczuciowo. To
          moim zdaniem najwazniejsze aby zyc w zgodzie z wlasnymi, dobrze ugruntowanymi
          przekonaniami. Trzymaj sie i powodzenia.
    • Gość: kristo Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: 195.3.113.* 19.03.06, 22:48
      mieszkam w wiedniu 18 lat ale mam takze dom w poznaniu moglbym juz dawno
      zmienic obywatelstwo nie zrobie tego bo czuje sie polakiem.Uwazam ze tacy
      ludzie jak ja lepiej widza wszystkie mankamenty dnia codziennego wPolsce
      dlatego bo widzimy jak to wyglada tutaj.Najwazniejsze to uznac wreszcie ze
      jestesmy mentalnie i gospodarczo krajem zacofanym /podajcie osiagniecia min.na
      skale europejska/dlatego tez powinnismy brac wzorce od najlepszych.Polska w
      ogole jest nieobecna w jakichkolwiek
      dyskusjach,komentarzach,wzorcach,konkludujac nie dzielmy sie na patriotow
      lepszych i gorszych.
    • v.i.k.k.a a mi się to podoba 31.03.06, 20:37
      Taka szkoła życia....no i później bardziej się szanuje pieniążki, sama nie
      byłam, ale jak patrzę po znajomych to większość zmieniła podejście do $$$ i
      bardzo dobrze. A ja i bez tego potrafię oszczędzać:)
    • Gość: Pismak Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.04.06, 05:36
      Hm... przerabiałem ten temat moment temu w domu. Moja Pani spędziła we Francji
      kawałek życia; ja wiele lat poświęciłem na budowanie swojej przyszłości w
      kraju. Ona studiowała na renomowanych uczelniach; ja skończyłem studia w
      międzyczasie, bo pracowałem. Dzisiaj mam swoją firmę, niezłą kasę, rozwój
      zawodowy zapewniony, nazwisko na rynku, doświadczenie. Ona wróciła, bo we
      Francji zawsze była obca i nie łatwo tam awansować. Dziś ma dobre CV, zna
      język, ale nie zna polskiego rynku pracy i nie potrafi się na nim określić.
      Dwie drogi życiowe, równie trudne. I rozmawialiśmy ostatnio o tych naszych
      różnych drogach. Oboje mamy też znajomych, którzy wyjechali, wyjeżdżają,
      wracają, zostają. Tego się nie da uogólnić i skwitować jednostronnie. To zbyt
      złożona sprawa. Co człowiek, to inna.

      Mam określone zdanie o tych, co wyjechali. Ale moje opinie na pewno nie dotyczą
      wszystkich. Bo każdy miał inne szanse, inne powody, inną sytuację. Dlatego mogę
      oceniać tylko na swoim przykładzie. Gdybym wyjechał, nie darowałbym sobie
      takiej głupoty. Długie lata pracowałem w Polsce na to, co mam. Było cholernie
      trudno i ciągle jest. Ale wiem, że w tym kraju można osiągnąć wszystko, co się
      chce. Tylko trzeba walczyć, mieć trochę szczęścia, twardą dupę i bardzo chcieć.
      W zasadzie to samo można powiedzieć o życiu na emigracji. Ale dla mnie wyjazd
      byłby dezercją. Bo tam wszystko wydaje się łatwiejsze. Lepiej się tam zarabia
      za byle jaką pracę, jest socjal, jest wyższy standard życia, nie ma chorych
      urzędasów i ich przepisów, nie ma załatwiania wszystkiego przez "plecy" i
      takiej korupcji jak tu. Wreszcie, nie ma durnych polityków, którzy rozwalają
      kraj. Ale myślałem sobie zawsze, że to "łatwiej i lepiej za granicą" wcale nie
      zwalnia mnie od spróbowania tutaj. Wyjechać mogę zawsze. Więc próbowałem. I
      dałem radę. Dlatego mam coś do Polaków pracujących za granicą - ale tylko do
      tych, którzy nawet nie spróbowali tutaj. Po prostu poszli na łatwiznę, uznali z
      góry, że tutaj się nie da żyć, poddali się i pojechali. Do tych właśnie coś mam.

      A problem w tym, że jest ich coraz więcej. Szanuję decyzję wszystkich, którzy
      wyjechali, bo tu im było za ciężko walczyć. Próbowali, dali z siebie krew, pot
      i łzy - i nie wyszło. Rozumiem. Tam im też lekko nie jest. Tam też jest walka.
      Może lżejsza, może cięższa. Inna. Ale nie mogę jakoś przekonać się do tych, co
      wyjechali bez walki. Poddając się ogólnym nastrojom, presji otoczenia... Bo
      martwi mnie to, że młodzi ludzie są dziś tacy słabi psychicznie. Martwi mnie,
      że społeczeństwo wychowuje teraz młodzież, która łamie się na pierwszej
      przeciwności losu. Społeczeństwo łamie młodych. Zobaczcie ile jest samobójstw,
      ile osób poddaje się na bezrobociu i pije, siedzi pod blokiem, kradnie, rozbija
      się. Wyrwanie się młodych z tego zniechęcenia i marazmu, i prawdziwa walka o
      swoją lepszą przyszłość - to dziś taka rzadkość, że piszemy o tym piosenki,
      kręcimy filmy. (Jak czarni z getta.) A bardzo wielu młodych ludzi nie widzi dla
      siebie żadnej przyszłości w tym kraju, bo nie nauczyli się walczyć. Nie mają
      wzorców, nikt im nie powiedział jak, nikt nie pokazał, że warto. Dlatego wielu
      pakuje plecak i wyjeżdża za granicę. Gdziekolwiek. Byle tam, bo tam lepiej. Bo
      tam jest przyszłość, a tu nie ma. Nie spróbowali nawet. Boją się. Nie chcą.
      Dezerterują.

      Wiem, wiem. Ten kraj faktycznie nie daje ludziom wielu szans. Ale powtarzam:
      kiedy człowiek wie, czego chce i jest dość zdeterminowany, twardy i uparty -
      swoje osiągnie też tutaj. Tymczasem wielu młodych Polaków najpierw dezerteruje,
      a ludzi robi z nich dopiero trudne życie na obczyźnie. Tam uczą się
      determinacji i dowiadują się czego chcą. Tylko, że potem pojawia się inny
      problem. Ktoś wraca po latach do kraju i nie może się w kraju odnaleźć. Tam
      jakoś dawał radę, a tutaj nie. Jak to możliwe? Bardzo często obserwuję takie
      sytuacje. Mam taki przykład w domu. Ludzie wracają, wydają zarobione pieniądze
      na mieszkanie, samochód - i nie wiedzą, co dalej. Za co się zabrać. Co z sobą
      zrobić. Bo tam zwykła praca fizyczna dawała im normalną kasę, a tutaj nie. Bo
      tam niektóre drogi były pozamykane dla obcych, więc szło się po najmniejszej
      linii oporu. A tutaj trzeba walczyć na full. I okazuje się, że czas za granicą,
      to był czas stracony. Bo trzeba się tutaj wdrapać od dołu na rynek pracy. Od
      nowa wypracowywać cokolwiek. A lata już nie te. I inne wymagania. I inne
      spojrzenie na życie. W takich przypadkach często pytałem takiego znajomego: nie
      lepiej było zostać i walczyć tutaj, kiedy byłeś jeszcze młody i miałeś siły?
      Teraz po 5 latach w UK zaczynasz w tym samym miejscu, w którym byłeś przed
      wyjazdem.

      To subiektywne, co napisałem. Różnie jest. Każdy ma inną historię, możliwości,
      kwalifikacje, umiejętności, siłę przebicia, charakter itd. Ale pewne zachowania
      urosły już do rangi procesów, czy patologii społecznych. Nieprzystosowanie
      młodych ludzi do życia w obecnym polskim społeczeństwie, migracja dezerterów,
      trudności dostosowawcze powracających... Gdybym miał wybierać jeszcze raz, tak
      samo zostałbym i walczył. Pieprzyć Kaczyńskich, urzędasów, korupcję, bezrobocie
      i brak widoków na polepszenie, a raczej dość wyraźne widoki na pogorszenie. Bez
      żadnego patriotycznego zadęcia i bez idealizowania walki. Zostałbym, żeby nie
      poddać się ani przez chwilę. Nie dać się złamać. I z jeszcze jednego powodu:
      tutaj przynajmniej wiem, że naprawdę coś osiągnąłem. A tam być może
      zastanawiałbym się, ile tak naprawdę warte są te moje osiągnięcia.

      pismak_logowany@gazeta.pl
      • Gość: Pismak Jeszcze jedno IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.04.06, 05:53
        Ci, którzy tutaj naprawdę próbowali walczyć: wylali krew, pot i łzy - i
        wyczerpali możliwości - oni już nie wracają... Zwykle wyjeżdżają na zawsze. Bo
        wiedzą, jak jest. Ci, którzy wyjechali nie próbując, nigdy nie będą się na
        obczyźnie czuli na miejscu, pogodzeni ze sobą...

        Znam jednych i drugich. Widzę różnicę. Bardzo cenię tych pierwszych. Podjęli
        świadomą decyzję. Tych drugich mi żal. Robią sobie krzywdę. Choć pewnie nie ze
        swojej winy.

        pismak_logowany@gazeta.pl
      • Gość: Sisi Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: *.dhcp.mdsn.wi.charter.com 02.04.06, 07:11
        Czesc "pismak" Zgadzam sie z Toba , ze to sprawa zlozona....ludzie
        wyjezdzaja...wracaja..., albo i nie. Kazdy szuka gdzies lepszego losu dla
        siebie. Wszyscy maja dobre intencje , i kazdy chce jak najlepiej. Niestety
        czesto okazuje sie , ze poszlismy nie ta droga co trzeba , i juz nie starcza
        sily , i czasu , zeby zawrocic. Losy ludzkie roznie sie ukladaja. Nie nam ,
        ludziom , jest dana moc osadzania innych. Powinnismy zostawic ich w spokoju , a
        nie obrzucac obelgami ( zdrajcy i.t.p. }, co mialo miejsce na tym forum. Kazdy
        z ludzi ma w swoim zyciu , do spelnienia jakas misje. Uszanujmy wiec ich wole ,
        i przeznaczenie.

        Nie zgadzam sie z Toba , ze zagranica jest dla Polakow latwiej. Kazdemu tak sie
        wydaje , kto tam nie wyjezdzal , i nie pracowal. Nie sa u siebie w kraju , i sa
        traktowani , jak ludzie drugiej kategorii. Czesto placa cene , o jakiej ludziom
        w Polsce sie nawet nie snilo.
      • mantis77 Brawo! Wreszcie ktoś podobnie myślacy 02.04.06, 17:27
        Zgadzam się z tą opniż w 110%

        Co ktoś może wiedzieć jeśli wyjechał. Na zachodzie pracuje mu się łatwiutko ale
        czy będzie umiał stworzyć coś tutaj. Jak pisałem wcześniej, nie potępiam tych
        co wyjechali 20-30 lat temu ze względów politycznych. Ale czy ich dzieci nie
        mogły wrócić? Skoro mogły to dlaczego mówią że są patriotami skoro nie wrócili?
        Są polonią czyli "fanami" polski. Może pomagają dając kasę itp. Ale tutaj nie
        mieszkają więc nie są polakami (są tylko narodowości polskiej).

        Nie potępiam też tych co wyjechali studiować i wracają. Tak Ci wniosą dużo bo
        zaczną coś zmieniać. Ale jak nazwać tych zwykłych robotników którzy wyjechali
        tylko do pracy żeby się "nachapać" kasy? Czy ich interesuje Polska? Nie ich
        interesuje tylko kasa. Dlatego są dozerterami.

        To pisanie że nie ma możliwości, że tutaj nie można, itd. Bzdura. Nie chce się
        walczyć. Dlaczego skoro ja mimo niepełnosprawności od urodzenia potrafię
        znaleźć pracę (naweet kroji mi się dodatkowy etat) To ci co mają sprawne ręce i
        nogi nie umieją być zaradni i uciekają jak szczury z tonącego okrętu? Skoro ja
        mogę to sprawni też mogą. Ale przez wygodnictwo im się nie chce.

        Co z tego ze nie mają pracy teraz? A zrobili wszystko by ją znaleźć? Każdy chce
        od razu zarabiać kokosy po 2000 - 3000 zł za bycie portierem czy sprzątaczką.
        Sorry ale trzeba się najpierw skrobać po szczeblach kariery i trzeba zaczynać
        od zera żeby po iluś latach awansować na kierownika.

        Bez pracy nie ma kołaczy. Za granicą zawsze będą obywatelami drugiej kategorii
        (Widać co sądzą niemcy choćby po ostatniej reklamie MEDIA-MARKTu)

        Ja tutaj zostaję (może niektórzy napiszą że nie mam możliwości itp. może to i
        prawda ale i tak bym nie wyjechał gdybym miał) to co można osiągnąć za granica
        można i tutaj tylko trzeba chcieć.

        P.S. Niektórzy odbijają na tym forum piłeczkę po mojej prywatnej linii. Piszą
        jacy to oni nie są elokwentni i poprawni ortograficznie i że niby nauczyciel to
        24h ma być nauczycielem i być idealny. Cóż komuś się chyba czasy pomyliły i
        także niby są oczytani i niby otwarci ale na prawdę zamknięcie jak puszka
        sardynek.

        Powiem tylko że ludzie którzy mieli problemy np. z dysortografią byli wielkimi
        ludźmi bo nie to było najważniejsze (np. Einstein) Poza tym będąc na zachodzie
        tym bardziej widzieliby że jest wąska specjalizacja (kierowca nie musi być
        mechanikiem, a nauczyciel matematyki nie musi znać wszystkich niuansów
        językowych). Mało tego nap pytając kogoś w USA gdzie jest polska pewnie
        uzyskają odpowiedź że gdzieś na wschodzie a jeśli zapytamy o stolicę to już
        wogóle nie padnie odpowiedź. W przeciwieństwie do nich przeciętny polak powie
        gdzie jest USA i jaka jest stolica. Tak więc spójrzmy swoje wykształcenie i
        wracajmy do merytoryki tego wątku i pytania najważniejszego:

        CO WNOSI DLA POLSKI PRZECIĘTNY POLSKI ROBOTNIK PRACUJĄCY ZA GRANICĄ ŻE MOŻNA
        NAZWAĆ GO PATRIOTĄ?

        Ja nie widzę nic.
        To tyle
        • Gość: polonistazzamilowa Re: Brawo! Wreszcie ktoś podobnie myślacy IP: *.icpnet.pl 02.04.06, 17:38
          Inteligentny człowiek mający dysortografię i dysleksję, chyba umie korzystać z
          takiego dorobku intelektualnego społeczeństwa, jakim jest słownik ortograficzny
          albo słownik poprawnej polszczyzny nieprawdaż??
          • mantis77 Ktoś udzielający uwag 02.04.06, 17:44
            Powinien mieć odwagę się zalogować. A słownika się używa i owszem ... do pism
            oficjalnych itp. Nie widziałem nikogo kto by używał w mowie potocznej. Poza tym
            nie mam dysortografii i dysleksji (przynajmniej się nie badałem pod tym kątem)
            ale błędy każdy popełnia (ponoć człowiek uczy się na błędach, jak powiadają) i
            literówki także szczególnie jeśli się spieszy bo nie ma czasu na płonne
            dyskusje o błędach a woli się skupić nad merytoryką.
            • polonistazzamilowania Re: Ktoś udzielający uwag 02.04.06, 22:59
              mantis77 napisał:

              > Powinien mieć odwagę się zalogować. A słownika się używa i owszem ... do pism
              > oficjalnych itp. Nie widziałem nikogo kto by używał w mowie potocznej. Poza tym
              >
              > nie mam dysortografii i dysleksji (przynajmniej się nie badałem pod tym kątem)
              > ale błędy każdy popełnia (ponoć człowiek uczy się na błędach, jak powiadają) i
              > literówki także szczególnie jeśli się spieszy bo nie ma czasu na płonne
              > dyskusje o błędach a woli się skupić nad merytoryką.
              OK zgodnie z życzeniem Pana mantisa zalogowałem się - czy coś to zmieniło??
              chyba niewiele. Niewiele też mam do powiedzenia, ponieważ to co chciałem
              powiedzieć, powiedziałem wcześniej. Jednakże coś dodam. Słownika używa się w
              pismach oficjalnych - zabieranie głosu na forum też jest czynnością oficjalną -
              zwłaszcza jeżeli jest się zalogowanym - bowiem każdy login - (w mojej opinii) -
              reprezentuje taką, a nie inną - konkretną osobę. Co do pisania "na szybko" -
              oczywiście można, czasem nawet trzeba, szybko odpisywać (nie zapominając o tym
              żeby odpowiedź była merytoryczna i wnosiła coś do dyskusji), ALE TO nikogo nie
              zwalnia od poprawności językowej.
        • l_i_l_a_b_a_j Re: Brawo! Wreszcie ktoś podobnie myślacy 03.04.06, 13:20
          Wiesz mantis77, mi wystarczy zeby ktos kochal swoj kraj pochodzenia, dobrze sie
          o nim wyrazal i dobrze mu zyczyl by byl dla mnie patriota. Caly czas obstajesz
          przy tym, ze ktos kto wyjezdza i nie robi nic dla swojego kraju to dezerter i
          zdrajca. A ci co zostaja?-ta grupa bezrobotnych, rozleniwionych, rozpitych
          kloszardow-czemu ich nie nazwiesz "szczurami..."? Przeciez oni uciekaja od
          pracy (a tak piszcza bez przerwy ze pracy znalezc nie moga), od normalnego
          zycia, wspominajac tylko o tym, ze NIC (poza w miare regularnym zwiekszaniem
          obrotow handlowych miejscowego monopolowego) nie robia dla Polski na miejscu.

          Dobrze jesli ci co wyjechali, studiowali za granica i wrocili w ogole znajda
          prace w Polsce. Beda musieli w miedzyczasie nostryfikowac dyplomy a i pewnie
          znajdzie sie taka grupa pracodawcow, ktorym nie beda odpowiadaly zagraniczne
          dyplomy.

          Jesli ten zwykly robotnik ma na utrzymaniu rodzine w Polsce to oczywiste, ze w
          pierwszej kolejnosci zadba o ich komfort finansowy. Pomysl, moze zarobic na
          utrzymanie studenckie swoich dzieci, ktore wybiora dobre, przyszlosciowe studia
          i beda potem robily kariere w Polsce.
          Nie moge powstrzymac sie od mysli, ze dezerter nr 1 to dla ciebie twoj brat. A
          skoro on wyjechal za granice, to reszta, ktora wyjechala tez jest zbiorowa
          dezercja. Czlowieku, nie przesadzaj. Kazdy ma prawo zyc tak jak chce. Szkoda
          czasu, uwazam, na roztrzasanie kto jest wiekszym patriota. Poza tym, zdaje sie
          ze placicie juz (i to niemale pieniadze) tym, ktorzy dla Polski zrobic dobrego
          powinni najwiecej. Tak, tak, o kompanii na Wiejskiej mowa. Ich oceniaj pod
          katem patriotyzmu i polepszania jakosci zycia Polakow.

          Jesli kroi ci sie dodatkowy etat to znaczy, ze pracodawcom wciaz bardziej
          oplaca sie zatrudnic niepelnosprawnego (nie placa ZUSu czy jakos tak, nie wiem,
          moge sie mylic).

          To raczej watpliwe by w Polsce dyrektorka szkoly zaczynala jako sprzataczka.
          Albo ciec po kilkunastu latach zarzadzal rafineria naftowa. Za to takie
          blyskotliwe kariery SA mozliwe za granica, w UK na przyklad. Znam faceta
          (Anglika), ktory dzis jest dyrektorem hotelu choc zaczynal od sprzatania w nim
          pokoi. I nie musial wtedy miec matury lub, co gorsza, dyplomu magistra
          (przekladajac na jezyk polski) co moze sie zdarzyc chyba tylko w Polsce.
        • l_i_l_a_b_a_j A cha! 03.04.06, 13:23
          Jesli uwazasz, ze jestem obywatelka drugiej kategorii za granica to czemu mnie
          awansowano kilka miesiecy temu?
          • Gość: es Re: A cha! IP: *.telia.com 03.04.06, 15:38
            Szkoda czasu na przekonywania, skanalizuj Twoja energie na przyjemniejsze
            rzeczy, te dyskusje o Polakach za granica trwaja od wiekow i przypominaja
            dyskusje z daltonista o kolorach. Zyjemy w wolnym swiecie i kazdy jest kowalem
            wlasnego losu. Do Polski przyjezdzam rzadko, po dwoch dniach dusze sie,
            wyjezdzam szczesliwa - do mojego domu, mojej pracy, do rodziny, do moich
            znajomych. Tutaj, tzn za granice Polski. Oczywiscie jestem Polka, oczywiscie
            jestem Poznianka ale przede wszystkim jestem myslacym i czujacym czlowiekiem.
            Obywatelstwo to kawalek papieru, mozna ich miec pare w dzisiejszych czasach,
            wiekszosc moich "cudzoziemskich" znajomych traktuje to jako administracyjne
            ulatwienie. Normalny czlowiek zyje tam gdzie mu bardziej odpowiada, gdzie moze
            zyc godnie, gdzie moze sie rozwijac duchowo, gdzie znajduje zajecie
            odpowiadajace jego intelektualnym potrzebom i mozlíwosciom. Moje miejsce jest
            tam gdzie moge zyc z godnoscia a umre tam gdzie osiada moje dzieci - w
            Pernambuco albo na Marsie. I nikt nie ma prawa przyczepiac mi etykietki, co
            mnie zreszta zupelnie nie obchodzi. A jak to sie komus nie podoba to jego
            prblem a nie moja paranoja.
            • l_i_l_a_b_a_j Re: A cha! 04.04.06, 12:40
              Wszystko pieknie napisane.

              Powiedzmy, ze swoja dyskusje z zagorzalymi antyfanami Polakow za granica
              (namber 1 to oczywiscie mantis77) traktuje jako proces ich "resocjalizacji".
              Mam w sobie dosc energii i zapalu by chociaz sprobowac przemowic im do rozumu.
              • Gość: es Re: A cha! IP: *.telia.com 04.04.06, 15:02
                Poniewaz mam wieloletnie doswiadczenie w tego typu "dyskusjach" powiem Tobie
                jedno - nie warto! Zrezygnowalam juz dawno, gwozdziem do trumny bylo spotkanie
                na ktorym usilowalam przedstawic moje doswiadczenia w branzy w ktorej siedziala
                wiekszosc znajomych. Moje dywagacje (zupelnie nie z pozycji "besserwisser")
                spotkaly sie najpierw z ironia, pozniej sarkazmami a wszystko skonczylo sie
                stwierdzeniem "A co WY TAM wiecie". I zeby juz do konca wyjasnic to probowalam
                dzielic sie moimi doswiadczeniami ktore zgromadzonym powinny sie przydac. Tutaj
                mi za to placa a w Pn wysmiano mnie. Teraz kiedy przyjezdzam w zasadzie milcze
                i potakuje a potem wyjezdzam i koniec. Tobie tez radze, i powodzenia.
                • lucyferciu Ależ dziewczyny?:) 04.04.06, 19:15
                  Ja tu probowałem w wielu postach "przemycić" moje doswiadczenia z kilkuletniego
                  pobytu w "dzikich krajach" na Dalekim Wschodzie. Oczywiście, odczucia moje sa
                  takie same jak Wasze. Inna wiedza i doświadczenie innych nie jest tu nikomu
                  potrzebne. Bo nikt tego nie chce:( Postawy, zachowania, reakcje kształtowane sa
                  przez lokalna rzeczywistosc (media, rodzina, parafia). I ludziom z tym jest
                  dobrze. Rzec by mozna, że zyc w nieswiadomosci jest naprawde wygodne. I nie
                  zmienimy tego. Nie zrazajcie sie, ze sa takie głosy, bo i takie musza byc.
                  Przeciez swiat byłby monotonny, gdyby wszyscy mysleli tak samo. Usmiechnijcie
                  sie:) Bo ja juz z tym sie dawno pogodziłem. Przeciez większosc tu
                  dyskutujacych "obiezyswiatow", to swiat zna tylko z dwutygodniowego lezenia na
                  plazy w Zlotych Piaskach. I to im wystarczy:)
                  • Gość: es Re: Ależ dziewczyny?:) IP: *.telia.com 04.04.06, 21:10
                    Zapewniam Ciebie ze ja nie tylko usmiecham sie, ja zrywam boki ze smiechu
                    rowniez - ale tutaj. Niestety Pn napawa mnie smutkiem, miasto rozpada sie w
                    oczach, ludzie "sproscili" sie do niewyobrazalnych granic a roznica miedzy Pl a
                    reszta Europy jest znow coraz wieksza. No coz, byc moze wiekszosc Polakow uwaza
                    ze nienormalne jest wlasnie normalne.
              • lucyferciu Re: A cha! 04.04.06, 23:20
                l_i_l_a_b_a_j napisała:

                > Mam w sobie dosc energii i zapalu by chociaz sprobowac przemowic im do rozumu.

                "Twardziel" z Ciebie;) Podziwiam:)
                • l_i_l_a_b_a_j Re: A cha! 06.04.06, 23:21
                  lucyferciu napisał:

                  > "Twardziel" z Ciebie;)
                  No chyba tak.:-)
          • Gość: Poznaniak Re: A cha! IP: *.icpnet.pl 07.04.06, 23:15
            No to wszystko jasne, przyszłaś tu się po prostu pochwalić
      • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.server.ntli.net 10.04.06, 14:37
        Po lekturze Twojej epopei bede miala do Cie kilka pytan. Pierwsze z nich to to,
        czy "zostawiasz jakas nitke" na tych, ktorzy dostali wielkie pieniadze i ciepla
        posadke od swoich rodzicow? Slowem, co myslisz o dzieciach bogatych (pomijam
        fakt, jaka droga doszli oni do swojego bogactwa, ale zalozmy, ze uczciwa)
        biznesmenow? Sa oni (te dzieci) dla Ciebie:
        - nieudacznikami, ktorzy poddali sie na starcie?
        - pustymi, rozpuszczonymi, leniwymi bachorkami? czy moze
        - rozsadnymi ludzmi bioracymi co los dal?
        Czekam z niecierpliwoscia na Twoja odpowiedz.
    • ktos.czyli.ja Przepraszam Polonię za mantisa77 02.04.06, 15:48
      Wybaczcie mu gdyż on nie wie co pisze, bo jest chorym psychicznie,
      sfrustrowanym, znerwicowanym życiowym nieudacznikiem.
      • hotdog1 Re: Przepraszam Polonię za mantisa77 03.04.06, 02:44
        kompletne bzdury tu wypisuja o polonii !!! wszystko wyssane z palca
        sterotypy a juz najbardziej "mundrzy" sa ci ktorzy byli zagranica raptem 3
        dni z wycieczka i dla nich slowo 'polonia" kojarzy im sie z
        gassarbaiterami polskimi pracujacymi w Anglii ,Irlandii i Niemczech , to
        dla nich jest "polonia"
        • Gość: Banita Polonia nie przyjmuje przeprosin. IP: *.server.ntli.net 03.04.06, 16:07
          Naprawde zabawnie jest czytac opinie ludzi udzielajacych zyciowych porad a
          nieznajacych zasad ortografii. Ograniczonych, pseudointeligentnych
          spadkobiercow Targowicy i liberum veto, plujacych jadem pieniaczy. Na antene
          Radia Maryja Wam wszystkim, nie na ogolnopolskie fora. Nie mam dla Was nic
          procz pogardy.Pozostaje wsieklosc i gniew. Ale przede wszystkim zal.
          • Gość: M Re: Polonia nie przyjmuje przeprosin. IP: *.icpnet.pl 03.04.06, 16:15
            Czy dla Ciebie kazdy, kto pozostal jest "Ograniczonym, pseudointeligentnym
            > spadkobierca Targowicy i liberum veto, plujacym jadem pieniaczem"?
            • Gość: Banita Re: Polonia nie przyjmuje przeprosin. IP: *.server.ntli.net 04.04.06, 01:09
              Nic takiego nie zostalo napisane i NIGDY nie myslalem w ten sposob o Rodakach.
              Moj post odnosi sie do tych wszystkich, ktorzy odmawiaja nam posiadania
              podstawowych, polskich wartosci, w tym patriotyzmu. Nie mam zamiaru sie przed
              nikim spowiadac, dodam jedynie, ze mojego stosunku do Ojczyzny nie zmienia
              zadne, najbardziej nawet prowokacyjne glosy postronnych. Czy Wy w ogole
              zastanawiacie sie co wypisujecie? Czy myslicie o tym, co by powiedzial na ten
              temat Papiez czy Jan Nowak Jezioranski?? Bo idac Waszym torem rozumowania na
              nich tez mozna by wieszac psy.
              Polska to wielki kraj wielkich i wspanialych ludzi. Tutaj, na obczyznie
              jeszcze bardziej sie w tym utwierdzam. Nic tego nie zmieni.
              • Gość: M Re: Polonia nie przyjmuje przeprosin. IP: *.icpnet.pl 04.04.06, 09:01
                I nikt nie odbiera osobom, ktore z roznych powodow zdecydowaly sie na wyjazd z
                kraju cech o ktorych napisales. Przeczytaj uwaznie pierwszy post, a przekonasz sie
                dlaczego kilka osob zabierajacych glos na forum "ponioslo".
                Ktos kto domaga sie szacunku dla siebie, powinien rowniez szanowc innych
                (oczywiscie to nie do Ciebie, ale do Pani, ktora rozpoczela ten temat).
                • l_i_l_a_b_a_j Re: Polonia nie przyjmuje przeprosin. 04.04.06, 12:29
                  Czemu mam szanowac kogos, kto nie szanuje i wyraza sie z pogarda o mnie i moich
                  znajomych? Widze, ze chcesz sprowadzic dalsza dyskusje do wiekszej piaskownicy
                  niz ta, w ktorej jestesmy dzieki mantisowi.
                  • Gość: M Re: Polonia nie przyjmuje przeprosin. IP: *.icpnet.pl 04.04.06, 12:58
                    Sama sprowadzilas dyskusje do tego poziomu. Jezeli nie pamietasz, sluze pomoca

                    "A wy... zyjcie sobie dalej od pierwszego do dziesiatego, uzerajcie sie z
                    podlymi,psychicznymi urzedasami, sluchajcie w tiwi o durnych postanowieniach
                    panstwowych oficjelow przejetych utrzymaniem sie na stolkach i w sondazach
                    oraz podrozujcie drogami dziurawymi jak szwajcarski ser. Oby taka kuracja
                    wstrzasowa wam pomogla..."

                    Podjelas decyzje o wyjezdzie - masz ku temu pelne prawo, twoj wybor i nikt inny
                    tylko Ty poniesiesz konsekwencje tego wyboru (oby byly tylko pozytywne). Ale nie
                    obrazaj tych, ktorzy pozostaja w kraju. Wszyscy maja wyjechac? Jak to sobie
                    wyobrazasz?
                    • Gość: l i l a b a j Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... IP: *.server.ntli.net 04.04.06, 14:01
                      Jesli sie jeszcze nie zorientowalas/les, to przytoczylas/les slowa, ktore
                      skierowalam do szydzacych z emigrantow.
                      • trajan_bez_ziemi Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... 04.04.06, 14:28
                        Z lekkim zażenowaniem śledzę ten wątek, jeżeli choćby część emigrantów
                        prezentuje poziom merytoryczny jak choćby l i l a b a j, to w sumie bardzo
                        dobrze, że wyjechali.
                        Skoro tak pogardzacie nami, wstrętnym, brudnym i głupim ciemnogrodem, który
                        został w kraju, to po co odwiedzacie np. to forum? Dlaczego wylewacie na nas
                        swoją żółć i urządzacie seanse nienawiści?
                        Trochę pokory drogie dzici, fakt pracy za granicą nie czyni z Was nadludzi!
                        • Gość: l i l a b a j Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... IP: *.server.ntli.net 04.04.06, 14:36
                          Wiesz co? Nie dosc zes bez ziemi, to jeszcze bez krzty rozumu. Nie chce mi sie
                          z toba "gadac".
                          • Gość: M Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... IP: *.icpnet.pl 04.04.06, 14:40
                            Wszystkie niewygodne dla Ciebie watki konczysz w ten sposob (tak samo konczylas
                            "rozmowe" z "ta co zostala)?
                            • Gość: l i l a b a j Re: i do trajana tez IP: *.server.ntli.net 04.04.06, 15:14
                              Zdeb doswiadczyl tu kiedys bardzo fajnego uczucia. Ja dzieki wam dwom
                              doswiadczam w tej chwili zupelnie przeciwnego...
                              • Gość: M Re: i do trajana tez IP: *.icpnet.pl 04.04.06, 18:29
                                Z tego co piszesz, masz dobra prace, wkolo przyjazni Tobie ludzie. Skad w Tobie
                                tyle agresji (frustracji)?
                                • Gość: l i l a b a j Re: i do trajana tez IP: *.server.ntli.net 05.04.06, 12:37
                                  Po pierwsze, agresja to nie to samo co frustracja (choc bywa, ze moze z niej
                                  wyplywac).
                                  Po drugie, nie mam w zwyczaju wyzywac sie na kims za swoje frustracje.
                                  KPW? Czy mam napisac wszystko raz jeszcze duzymi literami?
                                  • Gość: M Re: i do trajana tez IP: *.icpnet.pl 05.04.06, 19:15
                                    Prosze napisz! Tylko przedtem przeczytaj uwaznie pytanie, bo na nie jakos nie
                                    odpowiadasz...
                          • trajan_bez_ziemi Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... 04.04.06, 15:01
                            M ma rację, to bardzo typowe dla pewnego rodzaju umysłów, aby w wypadku
                            niemożności merytorycznego odniesienia się do argumentów oponenta rzucać
                            obelgami. Nie potrafisz dyskutować inaczej niz na poziomie dzieci z piaskownicy?
                            Wybacz, ale nie dziwi mnie to :)
                            Kolejny pokaz buty i ignorancji ze strony sfrustrowanych, prymitywnych pieniaczy.
                            • Gość: l i l a b a j Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... IP: *.server.ntli.net 04.04.06, 15:19
                              Tej buty, ignorancji oraz prymitywizmu zdazylam nieco nauczyc sie od Ciebie
                              wlasnie. Wybacz mistrzu, ale nigdy nie bede w stanie Ci dorownac.
                              • Gość: banita brawo IP: *.manc.adsl.virgin.net 04.04.06, 19:42
                                Dzieki za glos rozsadku, Panie M. Wiem, ze nie wszyscy sie z Toba zgadzaja, ale
                                mimo wszystko dzieki.
                              • trajan_bez_ziemi Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... 04.04.06, 19:53
                                l i l a b a j--> Twoje odpowiedzi są potwierdzeniem mojej tezy. Faktycznie nie
                                potrafisz wznieść się ponad poziom maluchów z łopatkami. Dlaczego nie spróbujesz
                                nawet odpowiedzieć na moje zarzuty? Nie rozumiesz ich, mogę je napisać językiem
                                cokolwiek bardziej prymitywnym, może to ułatwi Ci interpretację.

                                Napisz proszę dziecinko, co Cię gryzie, że z uporem maniaka wylewasz swoją żółć
                                na tym forum? Ktoś Cię skrzywdził? Może Ci pomożemy, ale proszę, przestań nas
                                obwiniać za to co cię trapi.
                                Wyrzywajac się na otaczającym świecie popadniesz tylko w jeszcze głębszą
                                paranoje, nie pomoże Ci to. Wręcz utrudni proces powrotu do równowagi
                                psychicznej. Spróbuj zatem napić się tej sławetnej angielskiej herbatki, usiądź
                                i uspokój się.
                                A przede wszystkim przestań myśleć o rodakach, którzy zostali w ojczyźnie, jako
                                o tych "złych". W ten sposób sama się nakręcasz i będzie tylko gorzej.
                                • Gość: l i l a b a j Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... IP: *.server.ntli.net 05.04.06, 12:43
                                  Raz sierpem raz mlotem w trajana...- holote.
                                  • Gość: l i l a b a j Sprostowanie: IP: *.server.ntli.net 05.04.06, 13:53
                                    T o n i e b y l y p o g r o z k i.
                                    Wyrazam jedynie to, co na co zasluguje (wierze w boska sprawiedliwosc) niejaki
                                    trajan_bez_ziemi. Samo spluniecie na niego to zdecydowanie za malo.
                                    • trajan_bez_ziemi Jak grochem o ścianę. Skad się biorą tacy ludzie? 05.04.06, 14:46
                                      Oj lilabaj, przykro mi, że osoby tak prymitywne i ograniczone jak Ty maja
                                      mozliwośc publicznego ukazywania swojej demencji umysłowej. Każdy kolejny Twój
                                      post jest dowodem potwierdzającym moją teze. A Ty nawet nie jesteś w stanie tego
                                      zauważyć.
                                      Czuje się jakbym rozmawiał ze swoim żółwiem, macie podobny zakres rozumienia
                                      tekstu pisanego. Ale jego usprawiedliwia brak umiejętności czytania, oraz mózg
                                      nieprzystosowany do przetwarzania odbieranych sygnałów dźwiękowych w informacje.
                                    • Gość: M Re: Sprostowanie: IP: *.icpnet.pl 05.04.06, 19:24
                                      "> Wyrazam jedynie to, co na co zasluguje"
                                      Nie chce byc zlosliwa, ale iles postow wyzej wyzywalas sie na kims za popelnione
                                      bledy gramatyczne.
                                      • Gość: l i l a b a j Re: Sprostowanie: IP: *.server.ntli.net 06.04.06, 20:33
                                        Wez zjezdzaj, nie dyskutuje z kretynami, innymi slowy: nie chce mi sie z
                                        toba "gadac".
                                        • Gość: M Re: Sprostowanie: IP: *.icpnet.pl 06.04.06, 21:34
                                          Coz za elokwencja! Czy moj kretynizm wynika tylko stad, ze zwrocilam Tobie uwage
                                          na cos, za co Ty obrzucilas kilkoma epitetami innego uczestnika forum (konkretnie
                                          mantisa)?
                                        • Gość: Poznaniak Re: Sprostowanie: IP: *.icpnet.pl 07.04.06, 23:21
                                          No tym razem sama siebie przeszłaś, o taką elokwencję nawet Ciebie bym nie posądzał
                              • mantis77 Kompleksy wyjeżdżających... 04.04.06, 22:12
                                Dawno się nie odzywałem bo jak widzę wpisy tej samej osoby mówiące tylko "ty
                                taki i owaki jak śmiesz mówić o wyjeżdżających źle ..." bez rozmowy
                                merytorycznej to mi się nie chce aż pisać. Bo forum jest do dyskusji a nie
                                obrażania.

                                Ale że parę osób się wypowiedziało więc i ja się odezwę i troszkę podsumuję
                                jeszcze raz bo do niektórych nie dociera.

                                Jak wspomniałem Polonia jest tylko Polonią, a więc "fanami" Polski. Absolutnie
                                nie zamierzam ich urazić bo niektórzy pomagają w jakiś tam sposób (wpłacając
                                kasę itp) ale niestety nie są już Patriotami w znaczeniu takim jakim przyjęło
                                się od lat. OK każdy może mieć inne do tego podejście. Ja nie mówię że Polonia
                                jest Be. Świetnie że czuje się związana z Polską ale żyje w innych realiach i
                                nie wie co tu się dzieje. Ktoś przytacza że co ja wiem o zagranicy skoro tylko
                                bywam na kilka tygodni? Dokładnie to samo mogę powiedzieć o tych ludziach. Żyją
                                na codzień w "swoim światku" i nie mają pojęcia co tu zachodzi.

                                Widać to też w tych postach (Bo niby u nas jest taki ciężki dostęp do internetu
                                a na zachodzie to jest fantastycznie - co za bzdura widać że ktoś dawno tutaj
                                nie był) Polska się zmienia i patrząc na ostatnie 10-20 lat to zmieniła się
                                diametralnie. W końcu już jesteśmy w Unii Europejskiej i zaczynają nas dotyczyć
                                te same przepisy.

                                Tylko straconych 40 lat nie naprawi się w tydzie. Ale nie naprawicie tego WY
                                wyjeżdżający tylko MY tutaj zostający. Za kolejne 10 lat Polska będzie wyglądać
                                jeszcze inaczej i mam nadzieję że lepiej. Dla mnie prawdziwym patriotą jest ten
                                kto mimo trudnego życia pozostaje w kraju i walczy o ten kraj. Jak walczy?
                                Działa w organizacjach pozarządowych, lub choćby idąc na wybory i wybierając
                                ludzi według swego przekonania i takich do których się przekonał (Tutaj żeby
                                uciąć spekulacje nie głosowałem na tych ludzi co rządzą tylko na demokratów bo
                                uważam że młodzi są siłą narodu ale niestaty nie weszli do sejmu).

                                Pytałem już "Co robi zwykły pracownik na zachodzie, zarabiający tylko kasę na
                                siebie, dla Polski?" Ja uważam że nic. Padło stwierdzenie że pijaczki pod
                                sklepem nic w Polsce też nie robią. Ok nie robią tylko jest mała różnica... oni
                                są chorzy. To są alkoholicy i ich trzeba leczyć. Ale co robią ludzie którzy
                                mają zdrowe ręce i nogi i mysł? Powiem wam co robią. Zwalają winę za swoje
                                lenistwo na "zły rząd" na "brak perspektyw" itd. itp. Tylko i wyłącznie dla
                                swojej wygody wyjeżdżają.

                                A powiedzcie czego ma się nauczyć zwykły pracownik od pracownika np. w UK? Nie
                                nauczy się niczego. Tak nie nauczy się niczego. Ani pracowitości ani
                                doświadczenia może poza językiem angielskim. Skąd wiem? Z opowieści mego brata.
                                On jest zwykłym stolarzem i co? Potrafi to co angielski stolarz robi przez 3
                                dni zrobić w jeden dzień. Np. do wymiany zamka w drzwiach Anglik zawoła
                                ślusarza bo stolarz angielski mu tego nie zrobi. Polski stolarz zrobi mu to i
                                pewnie jak będzie urządzał mu kuchnię to podłączy zlew i kuchenkę elektryczną.
                                Dlaczego? Bo umie. Dlatego są protesty w UK bo Polski pracownik jest lepszy od
                                zachodniego i robi taniej. W ten sposób nie nauczy sie ani pracowitości (bo
                                skąd skoro robi 2-3 razy szybciej) ani nowych rzeczy (skoro umie już więcej niż
                                tamtejszy pracownik). I nie mówcie o nowych technologiach bo wszystkie kleje
                                czy tam narzędzia już bez problemu kupimy w jakiejś Castoramie czy Leroy
                                Merlin. Chciałem zaznaczyć że TESCO też już u nas jest.

                                Właśnie na przykładzie TESCO mogę powiedzieć że Anglicy tacy święci nie są.
                                Ciekawe że np. w Anglii można u nich wypożyczyć wózek elektryczny dla chorej
                                osoby żeby mogła po sklepie jeździć a nie chodzić a u nas takiej rzeczy nie ma?
                                Przecież to ta sama sieć? Co nie dostali wytycznych? Myślę że oszczędzają i nie
                                zmieni tego nikt TAM tylko naciski tutaj. To my będący tutaj musimy zawalczyć o
                                nasz los.

                                Możecie wszyscy wyjechać na wasze miejsce przyjadą Ukraińcy, Białorusini itp.
                                Dla nich Polska to raj. Umieją uszanować to co mamy.

                                Powiem jeszcze coś na temat wielkich osób. Ktoś tutaj poruszył Nowaka-
                                Jeziorańskiego i Papieża. O ile mi wiadomo oboje NIE MOGLI przyjechać a nie że
                                NIE CHCIELI. to zmienia postać rzeczy (o czym pisałem zresztą wcześniej ale
                                niektórzy w zacietrzewioeniu nie czytają merytoryki tylko wyrzucają agresję).
                                Nowak-Jeziorański nie mógł ze względów politycznych a Papież chciał o czym
                                wielokrotnie mówił i przez co tyle pielgrzymek odbył ale musiał rządzić
                                kościołem. Mi utkwiły jego słowa gdy przemawiał pod krzyżami i mówił "Jeśli
                                przyjedziecie do Paryża [wtedy zjazd młodzieży odbywał się właśnie w Paryżu] to
                                powiedzcie że jesteście z Poznania. Tam gdzie zaczęła się Polska" i tak też
                                myślę. Pewnie niektórzy nie wiedzą że w Poznaniu obu tych Polaków uczciliśmy i
                                mamy ulicę Jana Pawła II jak i rondo Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Ale będąc za
                                granicą nie widzi się takich zmian.

                                Na koniec powiem o czymś jeszcze. Ostatnio rozgorzała dyskusja że osoby które
                                pracują za granicą powinny zaplacić podatek od zarobków jesli wrócą do kraju
                                (Ja się z tym nie zgadzam osobiście). Już oburzyli się wyjeżdżający i ...
                                znaleźli lukę, że jeśli przyjmą obywatelstwo (np. angielskie) to jako obywatele
                                tamtego kraju nie będą musieli go płacić. I czy to jest Patriotyzm? W czasie II
                                wojny światowej też byli tacy co przechodzili z polakiego obywatelstwa na
                                niemieckie (nawet zmieniali nazwisko i dorabiali sobe "korzenie") żeby było im
                                łatwiej i żyło się "lekko". Histoia ich oceniła i nie nazwała bohaterami. Ale
                                oczywiście lepiej iść na łatwiznę. Po co za granicą zebrać ludzi którzy pracują
                                i złożyć petycję do sejmu o zmianę uchwał? przecież jeśli jest odpowiednia
                                ilość podpisów można to zrobić. Ale po co? Łatwiej po 5 (chyba po tylu w
                                Anglii) latach wystąpić o obywatelstwo za granicą niż zebrać ileś podpisów i
                                zmienić prawo w polsce.

                                Jednym słowem "prywata" a nie patriotyzm.

                                P.S. Kończąc tutaj w tym poście rozgrzebaną sprawę rodzinną. Mego brata nie
                                uważam za dezertera i nie-patriotę. Dlaczego? Ponieważ nie wiem czy nie wróci i
                                tutaj nie rozkręci jakiegoś interesu (stale powtarza że jest na jakiś czas tam)
                                dlatego za wcześnie go oceniać pod tym kątem. Mnie tylko "podpadł rodzinnie" bo
                                matka go nie tak wychowała i nie raz w trudnych chwilach mu pomagaliśmy. Myśli
                                że jeden telefon na tydzień załatwia spawę. Nie pomyśli że matka chce go
                                widzieć choć na święta (na ostatnich nie był i na tych też się nie zanosi by
                                był). Właśnie w tym tygodniu minie pół roku od śmierci naszego ojca (Przy
                                śmierci jego kiedy matka płakała i pękało jej serce też go nie było mimo że
                                wiedział jaki jest jego stan) więc jest podwójna okazja do przyjazdu (pół roku
                                od śmierci i święta). Skoro tak się tam zarabia to powinien mieć pieniądze na
                                przyjazd. Ja mu tego życia nie wybierałem więc mnie g...o obchodzi czy tam ma
                                kasę czy nie. Tutaj mógłbym mu pomóc tam już nie. To był jego wybór a cierpi
                                rodzina. W dodatku tutaj ma mieszkanie które dostał po babci więc nie miał
                                złych warunków. Poprostu mu się nie chciało pokombinopwać jak jeden interes nie
                                wypalił. Mógł poszukać tutaj pracy ale wolał wyjechać. To jego wybór i ja nie
                                będę tutaj go "wielbił" bo żadne pieniądze nie są warte żeby mieć rodzinę "w
                                dupie".

                                OK nie będę pisał więcej o prywatnych sprawach bo i tak usłyszę że "ja mu niby
                                zazdroszczę" a prawda jest taka że ja to myślę o przyszłości tutaj. Mam taki
                                fach w ręku że mogę robić w Polsce dla klientów nawet z USA czy Bangladeszu.
                                Ale żeby coś swojego rozkręcić trzeba najpierw troszkę zarobić i właśnie jestem
                                na tym etapie. Bo wszystko ma swój czas i swoje miejsce i trzeba po mału
                                wypływać na głęboką wodę a nie na żywioł rzucać się na głębinę.

                                Aha i na sam koniec końców napiszę wyaźnie.

                                Ci wyjeżdżający NIE SĄ dla mnie ludźmi drugiej kategorii a ja bynajmniej
                                nadczłowiekiem. To są poprostu ludzie leniwi bez własnej inicjatywy, którzy
                                wybrali "łatwiznę" niż wło
                                • mantis77 Re: Kompleksy wyjeżdżających... c.d. 05.04.06, 00:19
                                  Ponieważ ucięło mi podsumowanie i dopiero zauważyłem więc dopisuję

                                  Ci wyjeżdżający NIE SĄ dla mnie ludźmi drugiej kategorii a ja bynajmniej
                                  nadczłowiekiem. To są poprostu ludzie leniwi bez własnej inicjatywy, którzy
                                  wybrali "łatwiznę" niż włożenie troszkę wysiłku i zmianę czegoś tutaj. Bo
                                  pracować w polsce jako stolarz, murarz, w markecie czy gdziekolwiek też można.
                                  Więc żaden to wyczyn.
                                  • Gość: cotywieszozyciu? Re: Kompleksy wyjeżdżających... c.d. IP: *.icpnet.pl 05.04.06, 19:09
                                    człowieku pieprzysz jak potrzaskany - spróbuj się poświęcić, odłóż na bok
                                    sentymenty, zostaw matkę i rodzinę i wyjedź to wtedy będziesz partnerem do
                                    rozmowy dla tych, którzy już to zrobili; ci ludzie często byli do tego zmuszani
                                    przez sytuację życiową, ekonomiczną, postawili na szali całe swoje dotychczasowe
                                    życie; kosztowało ich to na pewno niemało; ale jednak każdy ma prawo do lepszego
                                    życia nie ważne czy tu w Polsce czy na Alasce, wyjazd z tego kraju wcale nie
                                    jest prostą decyzją; na koniec odpowiedz na takie pytanie: czy mądrzejszy jest
                                    profesor na akademii medycznej w stolicy, który tytuły zrobił na teorii medycyny
                                    i z pacjentem nie miał żadnego kontaktu od zwykłego lekarza medycyny z 30 letnim
                                    stażem pracującego w ośrodku zdrowia w Bieszczadach?? Tak samo nie ma różnicy
                                    między tymi, którzy wyjeżdżają, a tymi którzy tu zostają, nie można nazwać ani
                                    lepszym, ani gorszym tego co wyjechał, bo wyjechał, czy tego co został, bo został.
                                    • mantis77 O jakim poświęceniu mówisz? 05.04.06, 21:38
                                      Praca za granicą to żadne poświęcenie. To był świadomy wybór. Wyjechało z
                                      polski ileś tam (powiedzmy 2 miliony ludzi) tooni się niby poświęcają?
                                      Poświęcają się Ci co zostali i robią coś aby przyszłym pokoleniom żyło się
                                      lepiej. Ci co wyjechali o egoiści co myślą o sobie żeby im żyło się lepiej.
                                      Jeśli uważają że coś poświęcili to tylko dla swojego dobra a nie dla Polski
                                      więc to żaden patriotyzm. NIKT IM NIE KAZAŁ wyjeżdżać. Skoro jednak 80% pracuje
                                      to dla tych co wyjechali też znalazłaby się praca tylko trzeba chcieć. A nie ze
                                      za 800 czy 900 zł nie pracuję po to nie godne. Sorry ale to już wygodnictwo a
                                      nie poświęcenie. Chce zarabiać 2000 to trzeba się postarać a nie siedzieć i
                                      mówić "Boże daj mi możliwość wyjazdu albo pracę za 2000zł"

                                      Tak wiec nie widzę w tym co opisałeś czegokolwiek co by świadczyło o
                                      poświęceniu dla Polski. Swoim życiem nic w kraju nie zmieniają a nawet powiem
                                      więcej zostawiając podatki za granicą nie płacą ich tutaj a więc wspierają obce
                                      Państwo a nie kraj.
                                      • Gość: cotywieszozyciu? Re: O jakim poświęceniu mówisz? IP: *.icpnet.pl 05.04.06, 23:03
                                        Ożeń się miej dziecko lub dzieci, spróbuj siebie i je ubrać, wyżywić, popłacić
                                        rachunki za 1600 złotych (2 pensje - twoja i twojej żony) to pogadamy, a jak coś
                                        oszczędzisz to będziesz mistrzem świata; ty człowieku żyjesz chyba na marsie a
                                        nie na ziemi, żyjesz w nierealnym świecie. Mój brachol ma wyższe wykształcenie
                                        dwoje dzieci w wieku szkolnym wieloletnią praktykę zawodową i zarabia tysiąc
                                        dwieście złotych na rękę - a jego żona też z wyższym wykształceniem jest na
                                        bezrobociu, bo gdy jej rówieśniczki robiły kariery to ona się poświęciła
                                        wychowywaniu dzieci i niejako straciła swoje szanse na rynku pracy. I nadal mi
                                        powiesz, że chęć poprawienia swojego bytu jest egoizmem to ci powiem że jesteś
                                        idiotą do potęgi entej; jeśli ONI nie wezmą swego losu w ich ręce to to Państwo
                                        zwane Polską tego za nich nie zrobi, więc nie chrzań mi tu dyrdymałów o egoiźmie
                                        tylko zejdź na ziemię i zmierz się z realiami życia za 1000, 2000 zł na rodzinę.
                                        Dzieciakom nie wytłumaczysz, że mają nie jeść bo nie ma na to kasy, że nie mają
                                        rosnąć bo nie ma dla nich na ubrania, a jeśli powiesz, że przecież dzieci się
                                        same na świat nie pchają tylko rodzice je robią i że można je było wyskrobać to
                                        powiem ci sam się mogłeś wyskrobać.
                                        • mantis77 Chyba mnie nie rozumiesz 06.04.06, 00:42
                                          > Ożeń się miej dziecko lub dzieci, spróbuj siebie i je ubrać, wyżywić, popłacić
                                          > rachunki za 1600 złotych (2 pensje - twoja i twojej żony) to pogadamy,

                                          Na razie nie mam żony mam tylko dziewczynę ale zamierzam się ożenić. Co do
                                          dzieci to raczej nikła szansa bo i ja i moja dziewczyna jesteśmy
                                          niepełnosprawni i nie chcielibyśmy by nasze dzieci także były a pewnie na
                                          adopcję się nie zgodzą w centrum adopcyjnym więc musimy żyć z myślą że niestety
                                          nie będzie potomka.

                                          Co do wyżywienia itp. itd. Mieszkam sam z matką a moja dziewczyna sama z swoją.
                                          I jakoś oboje mimo że mamy renciny to musimy dodatkowo pracować. (Wiesz
                                          lekarstwa, środki higieniczne, zaopatrzenie ortopedyczne, rehabilitacja itp.
                                          same z nieba nie spadają i trzeba za wszystko płacić).

                                          >ty człowieku żyjesz chyba na marsie a
                                          > nie na ziemi, żyjesz w nierealnym świecie.

                                          Jak widzisz żyję w realnym świecie w blokach komunalnych z najwyższym
                                          możliwiwym czynszem komunalnym w mieście (taką stawkę narzucili)

                                          >Mój brachol ma wyższe wykształcenie
                                          > dwoje dzieci w wieku szkolnym wieloletnią praktykę zawodową i zarabia tysiąc
                                          > dwieście złotych na rękę

                                          No widzisz a ja mam też wyższe i mam o 300zł mniej od niego na rękę z pensji.

                                          >a jego żona też z wyższym wykształceniem jest na
                                          > bezrobociu, bo gdy jej rówieśniczki robiły kariery to ona się poświęciła
                                          > wychowywaniu dzieci i niejako straciła swoje szanse na rynku pracy.

                                          No cóż ja też przyspałem i nie pracowałem na studiach tak jak inni a może
                                          zarabiałbym więcej. Pytanie

                                          1. Może wybrała kierunek studiów nieodpowiedni (mało perspektywiczny) (Ja
                                          musiałem w ostatnim roku się troszkę przekwalifikować i zamiast telekomunikacji
                                          zająłem się tworzeniem stron www co jest dla mnie lepsze)

                                          2. Może za mało szuka pracy bądź nie chce się przekwalifikować?

                                          >I nadal mi
                                          > powiesz, że chęć poprawienia swojego bytu jest egoizmem

                                          Nie jest to egoizm o jakim mówię ale też dbanie o rodzinę choć akurat w ten
                                          sposób jakoś oddaje coś Polsce (swoje dzieci a więc pokolenie przyszłości)


                                          >jesteś idiotą do potęgi entej;
                                          Powiedzmy że przemilczę to


                                          >jeśli ONI nie wezmą swego losu w ich ręce to to Państwo
                                          > zwane Polską tego za nich nie zrobi,

                                          A czy ja mówiłem że mają liczyć na Państwo? Ale można zarobić tutaj bez
                                          wyjeżdżania. Poza tym nawet jeśli jedno z nich wyjedzie na JAKIŚ czas i wróci
                                          to ok. Dla mnie byliby dezerterami gdyby stwierdzili "Dla naszych dzieci nie ma
                                          przyszłości, wyjeżdżamy całą rodziną i nie wracamy"

                                          >zejdź na ziemię i zmierz się z realiami życia za 1000, 2000 zł na rodzinę

                                          Myślę że 2000 to dużo na rodzinę bo wiem że niektórzy mają jeszcze mniej.

                                          >Dzieciakom nie wytłumaczysz, że mają nie jeść bo nie ma na to kasy, że nie mają
                                          > rosnąć bo nie ma dla nich na ubrania,

                                          I owszem nie wytłumaczysz to prawda.

                                          >a jeśli powiesz, że przecież dzieci się
                                          > same na świat nie pchają tylko rodzice je robią

                                          Ano powiem bo jedno to może być "wpadka" ale dzieci (w liczbie mnogiej) to
                                          chyba planowane działanie prawda? (No chyba że to był okropny pech i
                                          jedna "wpadka" i od razu trojaczki) Trzeba liczyć siły na zamiary tzn. jeśli
                                          dużo zarabiamy i mamy warunki to możemy mieć więcej dzieci a jeśli nie to nie
                                          decydujmy się bo po co im bieda?

                                          Poza tym sam znam małżeństwo gdzie ona ma skończone studia i on też i mają
                                          piątkę dzieci i nie narzekają. On pracuje w PAN (skończył leśnictwo) a ona
                                          tłumaczy na angielski teksty w domu i zajmuje się dziećmi. Mieszkają poza
                                          miastem. Tak więc jak się chce to można. Trzeba próbować i walczyć. Poza tym
                                          można się ubiegać o pomoc społeczną jeśli wpadło się w kłopoty (np.
                                          byliśmy "wysoko postawieni" i padła decyzja o 3 dzieci np. a straciliśmy nagle
                                          pracę). Prosić to nie wstyd choć wiem że nie jest łatwo bo sam nie lubię jak mi
                                          ktoś pomaga ale czasem jestem zmuszony (choćby przy wejściu do wysokiego
                                          tramwaju)

                                          >że można je było wyskrobać
                                          Nie nie uważam tak. Gdyby tak było to może ja też bym się nie urodził. Jeśli
                                          dwoje ludzi się kocha i chcą tych dzieci to mimo wszystko dadzą sobie radę. Tak
                                          uważam. Jak pisałem nawet jeśi jedno wyjedzie do pracy na jakiś czas i wróci
                                          tutaj i dalej będą tutaj mieszkać to uważam ze wszystko jest OK. Mówię o
                                          ucieczce (wyjeżdżam i zostaję tam bo więcej zarabiam a nic mnie nie trzyma to
                                          po co wracać [mimo że mogę bo np. nie mam rodziny] - to nie jest patriotyzm.) A
                                          wiele osób samotnych właśnie tak do pracy pojechało bez próby "walki o byt"
                                          tutaj.

                                          Mniej goryczy więcej patrzenia obiektywnie. Każdy jest kowalem swojego losu.
                                          Znam osoby też niepełnosprawne jak ja które nie działają bo im się nie chce.
                                          Zresztą nie tylko niepełnosprawny, wielu sprawnym też się nie chce "bo za mało
                                          płacą" "bo nie warto" itd. itp. A ja uważam ze warto. Koleś nawet za 600zł czy
                                          tam równowartość tego co ma z bezrobocia powinien chcieć pracować. Dlaczego ma
                                          się narobić skoro może mieć kasę za nic nie robienie? Bo ma wtedy doświadczenie
                                          i w CV może napisać że ostatnio pracował. A w między czasie może szukać lepszej
                                          pracy i to doświadczenie pomoże mu ją zdobyć.

                                          Ja też mam marzenia i ambicje ale muszę na razie je odłozyć na bok ale wiem że
                                          nadejdzie czas i je spełnię. Wszystko w swoim czasie. A mimo takiej sytuacji
                                          uważam się za szczęśliwego człowieka i nie zamierzam wyjeżdżać (chyba że na
                                          wakacje w celach krajoznawczych).
                                          • Gość: cotywieszozyciu? Re: Chyba mnie nie rozumiesz IP: *.icpnet.pl 06.04.06, 08:06
                                            nie będę się rozpisywał bo nie mam czasu ale w twoim poście uderzył mnie 2 razy
                                            fakt że czytasz po łebkach - napisałem że brachol ma 2 dzieci a ty nawet tego
                                            nie zauważyłeś bo napisałeś:

                                            "Ano powiem bo jedno to może być "wpadka" ale dzieci (w liczbie mnogiej) to
                                            > chyba planowane działanie prawda? (No chyba że to był okropny pech i
                                            > jedna "wpadka" i od razu trojaczki) Trzeba liczyć siły na zamiary tzn. jeśli
                                            > dużo zarabiamy i mamy warunki to możemy mieć więcej dzieci a jeśli nie to nie
                                            > decydujmy się bo po co im bieda?"
                                            Wg mnie 2 dzieci to niezbędne minimum żeby twoja i moja Polska przetrwała w
                                            niezmniejszonej liczbie ludności - chyba, że chodzi ci o to żeby najsłabiej
                                            przystosowane jednostki wyginęły - ale wtedy skoro jesteś niepełnosprawny i na
                                            ciebie nie byłoby w niej miejsca.
                                            Druga rzecz napisałem też że:
                                            "> >Mój brachol ma wyższe wykształcenie
                                            > > dwoje dzieci w wieku szkolnym wieloletnią praktykę zawodową i zarabia tysiąc
                                            dwieście złotych na rękę"

                                            I to jest kolejny dowód na to że czytasz wybiórczo. Inaczej wygląda sytuacja jak
                                            ma się 900 złotych tylko dla siebie a inaczej gdy 1200 złotych na 4 osobową
                                            rodzinę - tak jak napisałem wcześniej dzieciakom nie wytłumaczy się nie ma kasy
                                            na jedzenie nie ma kasy na ubranie a dzieci chodzące do podstawówki to istna
                                            skarbonka bez dna. Co do mojej bratowej - radzi sobie jak może, ale jest już po
                                            30tce i kobiety w tym wieku, jeszcze z 2 dzieci nikt raczej zatrudni - raz, że
                                            nie ma już figury modelki, a dwa dzieci przecież często chorują... tyle, że ty
                                            jesteś kawalerem i nie masz bladego pojęcia co to znaczy mieć małe dzieci.
                                            • Gość: mmc Re: Chyba mnie nie rozumiesz IP: *.icpnet.pl 06.04.06, 20:41
                                              ale jest już po
                                              > 30tce i kobiety w tym wieku, jeszcze z 2 dzieci nikt raczej zatrudni - raz, że
                                              > nie ma już figury modelki, a dwa dzieci przecież często chorują...

                                              Z kobietami po 30 nie jest tak zle!!! Wiem cos na ten temat z wlasnego
                                              doswiadczenia... A poza tym wiekszosc moich kolezanek (rowniez po 30), ktore
                                              maja dzieci sa jak najbardziej aktywne zawodowo. Ich figurom tez niewiele mozna
                                              zarzucic.
                                              W firmie, w ktorej pracuje wiekszosc kobiet jest w tym wlasnie wieku, wiekszosc
                                              ma dzieci. Dwie wkrotce zostana mamami i ich miejsce pracy bedzie na nie
                                              czekalo. Na szczescie i u nas coraz czesciej dla pracodawcy liczy sie
                                              wyksztalcenie i doswiadczenie. Czego zycze i Twojej bratowej.

                                • Gość: l i l a b a j Re: Kompleksy wyjeżdżających... IP: *.server.ntli.net 05.04.06, 13:20
                                  Wez sie mantis77 uspokoj i nie odzywaj sie juz. Chcesz wmawiac slepemu, ze jest
                                  leniwy, bo nie jest instruktorem nauki jazdy i ze nie otworzy w Polsce swojej
                                  szkoly? Nie kazdy ma smykalke do interesow. Nie kazdy ma predyspozycje lub
                                  charyzme. Kazdy za to ma swoje ambicje i plany zyciowe. Najlepsze co moze
                                  robic, niewazne czy u siebie w kraju ojczystym czy za granica, to starac sie
                                  byc lepszym pracownikiem i pracowac nad soba, nad swoim charakterem.

                                  My emigranci tez na swoj sposob nie mozemy wrocic do ojczyzny. Perspektywa
                                  pracy za grosze (o ile cos zostanie po oplaceniu wszystkich podstawowych
                                  rachunkow) nas przeraza i oslabia, a mimo to tez pielgrzymkujemy do ojczyzny.
                                  • Gość: M Re: Kompleksy wyjeżdżających... IP: *.icpnet.pl 05.04.06, 19:18
                                    Przepraszam za to pytanie - jak dlugo juz jestes emigrantka?
                                  • mantis77 A jednak sie odezwę 05.04.06, 21:59
                                    > Wez sie mantis77 uspokoj i nie odzywaj sie juz.

                                    Na szczęście cenzura i komuna upadła i jest wolność słowa.

                                    >Nie kazdy ma smykalke do interesow. Nie kazdy ma predyspozycje lub
                                    > charyzme.

                                    No właśnie nie każdy nie którzy będą kierowcami a niektórzy sprzątaczami. Ja
                                    nie powiedziałem ze każdy ma rozkręcać interes.

                                    >Kazdy za to ma swoje ambicje i plany zyciowe.

                                    Właśnie każdy by chciał zarabiać kilka tysięcy i być prezesem mimo że nie ma
                                    predyspozycji. No niestety ale jedni muszą być kierownikami a inni zwykłymi
                                    pracownikami. Jeśli mają ambicje zarabiać jak kierownik muszą mieć
                                    predyspozycję i odwagę się rozwinąć. Jeśli nie mają to ambicje są zbyt
                                    wygórowane. Przerost ambicji jest bolesny niestety a żadna praca nie hańbi.

                                    >to starac sie
                                    > byc lepszym pracownikiem i pracowac nad soba, nad swoim charakterem.

                                    I to jest patriotyzm czy egoizm? Pracować nad sobą to chyba nie nad rozwojem
                                    kraju?

                                    > My emigranci tez na swoj sposob nie mozemy wrocic do ojczyzny.

                                    A co Ci zabarania? Aresztują Cię? Zginiesz? Prześladowania są jakieś? Paszport
                                    Ci zabrali?


                                    >Perspektywa
                                    > pracy za grosze (o ile cos zostanie po oplaceniu wszystkich podstawowych
                                    > rachunkow) nas przeraza i oslabia,

                                    A więc jednak przerost ambicji i chęć zarabiania jak prezesi. A jakoś wiele
                                    milionów ludzi tak żyje w polsce i nie popełniają samobójstwa a ni masowo nie
                                    wyjeżdżają. Wyjeżdża tylko część. Nie ma jakiś większych strajków niż gdzie
                                    indziej (np. ostatnio rozróby w Francji)

                                    >a mimo to tez pielgrzymkujemy do ojczyzny.

                                    Nie pielgrzymujemy tylko przyjeżdżamy do obcego nam już kraju na wypoczynek i
                                    spowrotem wyjeżdżamy bo nie czujemy już z nim satałego związku (Gdyby ktoś czuł
                                    to by został po zarobieniu kasy na zachodzie).
                                • poika Re: Kompleksy wyjeżdżających... 05.04.06, 16:22
                                  nie bede dyskutowal z Twoimi definicjami patriotyzmu itd. - w koncu ja tez mam
                                  swoje definicje i kategorie, tyle, ze ich tu nie upubliczniam. Dosc powiedziec,
                                  ze warto, zebys sobie zdal sprawe, ze Twoje definicje i poglady nie sa
                                  uniwersalne i ja np. w kwestii ludzi pracujacych/mieszkajacych za granica z
                                  nimi sie nie zgadzam.
                                  Ciekawa jest tylko ta ekwilibrystyka w stosunku do pewnych wyjatkow, ktore wg
                                  Ciebie zachowaly patriotyzm, spelniajac wszystkie Twoje kryteria jego utraty -
                                  np. papiez (Jezioranski to jest faktycznie nieco inna broszka, ale mogl wrocic
                                  mimo wszystko - czy mozliwe represje polityczne sa dla Ciebie lepszym
                                  wytlumaczeniem niz mozliwosc wegetacji ponizej minimum nawet socjalnego i
                                  glodu?). Co to znaczy, ze papiez nie mogl, ale bardzo chcial? Nie mogl
                                  abdykowac czy co tam czynia glowy kosciola? Nie mogl sprawowac swej wladzy z
                                  Krakowa? Dlaczego uwazasz, ze to bylo niewykonalne, a jednoczesnie potepiasz
                                  ludzi, dla ktorych powrot do Polski oznacza utrate dochodu, niemoznosc
                                  utrzymania rodziny, niemoznosc normalnej egzystencji itd.? Czemu odbierasz im
                                  prawo do nazywania sie patriotami, natomiast dla papieza, ktory swoim wyborem
                                  pozostal w Watykanie do konca, znajdujesz wytlumaczenie? Podwojna moralnosc?
                                  Inna ludzka skala? Bo to papiez i odmowic mu patriotyzmu to prosba o lincz? Czy
                                  moze po prostu Twoja definicja jest stworzona ad hoc, zeby obrazic polonie,
                                  sponiewierac, poczuc sie lepiej - ja zostalem, cos robie (pal diabli co, czy w
                                  dobrym czy w zlym kierunku - z Twoich wypowiedzi wynika, ze wystarczy
                                  zaglosowac i juz ma sie medal patrioty u Ciebie)?
                                  Lepiej sie pogodz z bratem, bo przez swoja uraze do niego w zasadzie obrazasz
                                  blisko 20% Polakow (zgrubny szacunek).
                                  • mantis77 Historia się kłania 05.04.06, 22:05
                                    Owszem definicje są różne i ja mówię w swoim imieniu

                                    >Co to znaczy, ze papiez nie mogl, ale bardzo chcial? Nie mogl
                                    >abdykowac czy co tam czynia glowy kosciola?

                                    No cóż skoro nie znasz zasad działania kościoła to po co się wypowieadasz.
                                    Obnażasz tylko swój słaby intelekt i to nie z religii nawet tylko z historii
                                    (Wiedziałbyś że Watykan to kraj i stolicę ma w Watykanie a nie znam kraju z
                                    stolicą w innym Państwie). Z historii wiadomo że papieże raz rządzili z
                                    Awinionu (nie znam dokładnej pisowni) gdzie byli więzieni przez francuskich
                                    królów ale to też było z przymusu.

                                    Poza tym definicja jest jasna. Ktoś coś robi dla Polski wraca tutaj i działa w
                                    kraju jest patriotą. Pracuje ktoś za granicą i nic nie robi poza pracą i
                                    wspominaniem że urodził się w Polsce i to "jego" kraj to jest fanem a nie
                                    patriotą.
                                    • poika Re: Historia się kłania 06.04.06, 06:54
                                      Alez ja nie twierdze, zeby przeniesc Watykan do Polski - mowimy o konkretnym
                                      czlowieku - o ile znasz historie papieze rowniez rezygnowali ze swoich urzedow.
                                      Jesli ktos ma dobra prace za granica to raczej nie moze tej samej pracy
                                      wykonywac w Polsce (przeniesc do kraju), a wiec zeby byc patriota w Twoich
                                      oczach, musialby ze swojej pracy zrezygnowac. Tego od papieza nie wymagasz, a
                                      przeciez niewykonalne nie jest, prawda? To czy ma mozliwosc przeniesc swojego
                                      urzedu (papiez to nie stolica Watykanu - chyba Ci intelekt na zbyt wysokich
                                      obrotach pracuje), to faktycznie nie wiem - moglby byc patriotycznym Polakiem,
                                      zwierzchnikiem Watykanu na uchodztwie i papiezem - a tak jest jest tylko
                                      papiezem Polakiem. Chyba, ze znowu cos nagniesz.
                                      Poza tym definicja... bla... twoja definicja. Do czego nie chcesz sie przyznac.
                                      Zaproponuj jeszcze wbijanie patriotyzmu na granicy polskiej. Jak nie mozesz z
                                      roznych wzgledow wyjechac, nie dodawaj do tego ideologii, to jest zdziebko
                                      zalosne.
                                      • mantis77 Coś chyba nie tak rozumiujesz? 06.04.06, 18:29
                                        Papież = najwyższa głowa państwa Watykan.

                                        Z tego jasno wynika że nie może być poza Watykanem bo tam jest państwo którym
                                        rzazi. mówisz o rządach na uchodźctwie. Na uchodźctwie są tylko rządy krajów
                                        okupowanych.

                                        Papież to nie stanowisko (etat) w pracy. A co do pozostałych osób to Stolarz za
                                        granicą może być stolarzem i tutaj. Menager za granicą może być menadżerem
                                        tutaj więc nie wiem o co Ci biega?

                                        > Poza tym definicja... bla... twoja definicja. Do czego nie chcesz sie
                                        przyznac.


                                        I znów błąd bo wyraźnie w jednym z postów napisałem ze to tylko i wyłącznie
                                        moja opinia. Ja poprostu bronię swojej opinni przed narzucaniem przez innych
                                        swoich wymyślonych ideałów.

                                        >Jak nie mozesz z roznych wzgledow wyjechac,

                                        Znów błąd Nie NIE MOGĘ lecz NIE CHCĘ a to wielka różnica. Tu jest mój drogi mi
                                        Poznań, Wielkopolska i Kraj.
                                        • l_i_l_a_b_a_j Re: Coś chyba nie tak rozumiujesz? 06.04.06, 21:17
                                          mantis77 napisał:

                                          > A co do pozostałych osób to Stolarz za
                                          > granicą może być stolarzem i tutaj. Menager za granicą może być menadżerem
                                          > tutaj
                                          I znowu niebezpiecznie uogolniasz mantis. To prawda, pracownicy wykwalifikowani
                                          moga pewnie bez trudu znalezc prace w kazdym kraju (oczywiscie, o ile posluguja
                                          sie jezykiem urzedowym w stopniu komunikatywnym). Co do bycia manager'em: w
                                          dalszym ciagu uwazam, ze za malo wiesz o pewnych realiach. Przyjmij do
                                          wiadomosci, ze
                                          *nie trzeba byc w Polsce zadnym manager'em by zostac nim na przyklad w UK,
                                          *mozna byc manager'em w jakiejs firmie w Polsce, ale w zupelnie innej w UK bez
                                          brytyjskiego wyksztalcenia lub/oraz kilkuletniego doswiadczenia raczej
                                          blyskotliwej kariery nie zrobisz, chocbys byl po SGH dzierzac w dloni kilka
                                          nawet dyplomow; jesli ktos jest przeciwnego zdania, niech przytoczy z zycia
                                          wzieta historie takiej blyskotliwej kariery
                                          *bedac manager'em w UK po powrocie do Polski trzeba zaczynac "od zera" (chyba
                                          ze mowimy o polskim oddziale jednej firmy, a i tu tez w sumie nie wiadomo).

                                          • Gość: M Re: Coś chyba nie tak rozumiujesz? IP: *.icpnet.pl 06.04.06, 22:00
                                            > I znowu niebezpiecznie uogolniasz mantis.
                                            Tobie tez to sie zdarza.

                                            >To prawda, pracownicy wykwalifikowani
                                            > moga pewnie bez trudu znalezc prace w kazdym kraju (oczywiscie, o ile posluguja
                                            > sie jezykiem urzedowym w stopniu komunikatywnym).
                                            Uwzgledniajac fakt bezrobocia wystepujacego w kazdym kraju UE sformulowanie "bez
                                            trudu" jest tylko poboznym zyczeniem. I co wiecej kazdy ekonimista lub osoba,
                                            ktora troche sie zna na ekonomii wie, ze bezrobocie strukturalne na poziomie
                                            8-10% jest nieuniknione.

                                            Co do bycia manager'em: w
                                            > dalszym ciagu uwazam, ze za malo wiesz o pewnych realiach. Przyjmij do
                                            > wiadomosci, ze
                                            > *nie trzeba byc w Polsce zadnym manager'em by zostac nim na przyklad w UK,
                                            Wszystko zalezy od kwalifikacji i indywidualnych predespozycji. Z drugiej strony
                                            nie kazdy moze byc osoba zarzadzajaca cala firma badz tylko jej oddzialem, bo
                                            musi jeszcze istniec ktos, kto bedzie wykonywal inne, nie mniej istotne i wazne,
                                            zadania.
                                            > *mozna byc manager'em w jakiejs firmie w Polsce, ale w zupelnie innej w UK bez
                                            > brytyjskiego wyksztalcenia lub/oraz kilkuletniego doswiadczenia raczej
                                            > blyskotliwej kariery nie zrobisz, chocbys byl po SGH dzierzac w dloni kilka
                                            > nawet dyplomow; jesli ktos jest przeciwnego zdania, niech przytoczy z zycia
                                            > wzieta historie takiej blyskotliwej kariery
                                            prosze bardzo. Przeczytaj artykul zamieszczony w Polityce
                                            "Jaka praca się opłaca? Joanna Solska (nr 10 / 11-03-2006) s. 4 "
                                            Rozumiem, ze chcesz zarabiac duzo. Z tego co sama napisalas nie skonczylas
                                            jeszcze zadnych studiow, proponuje wiec mierzyc sily na zamiary.
                                            > *bedac manager'em w UK po powrocie do Polski trzeba zaczynac "od zera" (chyba
                                            > ze mowimy o polskim oddziale jednej firmy, a i tu tez w sumie nie wiadomo).
                                            I znowu nie jest tak jak piszesz. Znam kilka osob, ktore po kilku latach pracy
                                            za granica zdecydowaly sie na powrot do Polski. Znalazly prace i maja sie
                                            calkiem dobrze.
                                            • mantis77 Masz rację (coś o zatrudnianiu) 07.04.06, 00:32
                                              Szczególnie jeśli chodzi o ostatni punkt że ludzie wracają i tutaj pracują i
                                              nieźle zarabiają a są "u siebie". Jak wspominałem tych nie potępiam. Szkoda ze
                                              jest część osób co wyjeżdża i twierdzi "nie ma do czego wracać" a nieraz mają
                                              większe szanse na prace niż miejscowi (Choćby znają dobrze angielski czy inny
                                              język w którym kraju byli).

                                              Ja uważam coś innego jeśli chodzi o pracę. Bezrobotnych jest tyle bo

                                              1. Nie chcą robić za tą kasę bo mają wysokie aspiracje.
                                              2. Nie mają dobrych umiejętności w wyuczonym zawodzie.
                                              3. Wyuczyli się i pracowali w zawodzie którego "nie lubią".
                                              4. Nie chcą się przkwalifikować mimo że zmieniły się "prawa rynku"

                                              Ale przedewszytkim uważam że NALEŻY PRACOWAĆ W TYM CO SIĘ LUBI. dlaczego?

                                              1. Człowiek nie męczy się w takiej pracy.
                                              2. Jest bardziej wydajny bo robi to z pasją.
                                              3. Staje się "ekspertem" w tej dziedzinie bo "śledzi" temat.

                                              Mówię z autopsji i z tego jakie opowieści słyszałem o wyborze studiów przez
                                              niektóre osoby.

                                              Np. "nie dostałem się na mój ulubiony kierunek to pójdę na pedagogikę tam ponoć
                                              łatwo się dostać" lub "słyszałem że marketing i zarządzanie jest super i wielu
                                              jest chętnych więc musi być dobry kierunek, szkoda że nie umiem dobrze matmy"

                                              Pierwsza rzecz wychodzi że ktoś robi to czego nie lubi a tylko poszedł bo
                                              łatwiej (lub go niedajboże rodzice zmuszali) druga wersja "wielu chętnych"
                                              przepełnione uczelnie i wielu takich samych wykształconych którzy nie znajdą
                                              tyle pracy (szczególnie ci średniacy) bo jej nie ma (w końcu ilu może być
                                              prezesów).

                                              Uważam że za tą drugą rzecz odpowiedzialny jest też system szkolnictwa (szkoły
                                              nie robią badań rynku pracy a każdy student to "kasa" i przyjmują ile się da
                                              mimo że nie ma takiego zapotrzebowania)

                                              Na drugim końcu jest zbyt rozbudowany system aspiracyjny pracodawców (niedługo
                                              sprzątaczka będzie musiała mieć studia) i sapiracje przyszłych pracowników
                                              (nikt nie idzie do zawodówek a wszyscy chcą licea i studia, a w HCP brakuje
                                              wykwalifikowanych spawaczy i ściągają z Białorusi nawet fundując rekompensatę
                                              mieszkania)

                                              A teraz autopsja. To co ja lubię robić i czego się nauczyłem to tworzenie stron
                                              i grafika komputerowa. Nie nauczyły mnie tego studia. Nikt mnie nie zmuszał sam
                                              drążyłem temat i się uczyłem z książek, czasopism, internetu itp. Po 4 latach
                                              małych doświadczeń (np. prace charytatywne dla stowarzyszeń) wiem że jestem
                                              niezły i mam doświadczenie. (pracowałem już dla agencji reklamowych i byli
                                              zadowoleni) Robię to co lubię i teraz w szkole nauczam tworzenia stron i
                                              grafiki młodzież (tak sie złożyło że taki mają program nauczania). Wszystko gra
                                              i huczy.

                                              Nie jestem wyjątkiem. Mój śp. ojciec był zmuszany przez dziadka by był
                                              elektrykiem. Zbuntował się i powiedział że będzie kierowcą bo to lubi (zresztą
                                              lubił bo ścigał się nawet motorami na torze) I był nim przez 40 lat. Nie z musu
                                              tylko dlatego że chciał.

                                              Drugi przykład brat jest stolarzem bo chciał nim być i uważam że jest bardzo
                                              dobry. Niestety moim zdaniem zgubiły go aspiracje. Chciał mieć swój warsztat
                                              nie wyszło ZUS zabił wszystko. Teraz robi w Anglii ale bynajmniej nie na swoim
                                              tylko w firmie. Jeśli miał aspiracje mógł skończyć technikum zaoczne i pójść na
                                              studia (technolog drewna) choćby zaoczne. Oglądałem prgram i podobno w
                                              warmińsko-mazurskim biją się o takich ludzi z doświadczeniem bo brakuje im bo
                                              drewno musi być dobierane do odpowiednich zastosowań a tam lasów pełno i fabryk
                                              mebli oraz firm eksportujących drewno.

                                              Niestety wybrał inaczej i ja uważam że to błąd bo po roku jakoś zachwycony nie
                                              jest w pełni i nie mówi że ma "full" kasy. Dlatego uważam że ten wyjazd to był
                                              bezsens. Tu zarobiłby podobne pieniądze tylko "u kogoś" a nie "na swoim".

                                              To tyle o pracy.

                                              P.S. Bezrobocie częściowe zawsze będzie bo pewne gałęzi gospodarki upadają a
                                              inne się rozwijają i niektórzy zmieniają też pracę na inną i są przez jakiś
                                              czas bez niej, więc do końca się go nie wyeliminuje.
                                        • poika Re: Coś chyba nie tak rozumiujesz? 07.04.06, 07:03
                                          mimo Twoich usilnych prob nadal widze luki w Twoim rozumowaniu, ktorych ty nie
                                          dostrzegasz - stwierdziles, ze kazdy kto wyjezda i nie ma zamiaru wracac, nie
                                          jest patriota (z tym nie ma co dyskutowac, rownie trudno sie dyskutuje o
                                          kolorze trawy - jak sie ktos uprze, to sie uprze), po czem wylaczyles z tej
                                          reguly kilka osob, w tym papieza, bo niby nie mogl. a wiec probuje Ci
                                          wytlumaczyc, ze mogl - z urzedu papieskiego mozna zrezygnowac (pozostale opcje
                                          typu przeniesienia urzedu do Polski - sam pisales o papiezach we
                                          Francji, "rzady na uchodztwie" itd. to faktycznie raczej zabawa tematem) - o
                                          czym powiniens doskonale wiedziec kreujac sie na erudyte w sprawach
                                          koscielnych, panstwowosci itp.
                                          Dziwne jest to, ze sam nazywajac papieza glowa panstwa Watykan (czyli de facto
                                          obcego, oficjalny jezyk bodajze wloski), nadal widzisz w nim patriote,
                                          natomiast masz problemy w dostrzezeniu potencjalnego patriotyzmu u Polakow
                                          pracujach wsrod innych Polakow, chodzacych do polskich kosciolow, mowiacych po
                                          polsku i uczacych swoje dzieci polskiego. Papiez i polonia zostali za granica
                                          glownie z wyboru, przy czym powrot Wojtyly do kraju, nie spowodowalby razacej
                                          zmiany w jego sytuacji zyciowej i ekonomicznej, natomiast dla polonii taka
                                          rzecz ma miejsce.
                                          A wiec jesli nadal nie widzisz, ze cos Ci teoria szwankuje, to chyba czas wziac
                                          gleboki oddech i sie nieco uspokoic. I albo dopasowac Wojtyle do swojej teorii
                                          albo od niej odstapic.
                                          • mantis77 Jak grochem o ścianę 07.04.06, 17:47
                                            Nie chce mi się już dyskutować z Tobą bo walisz morały nie znając tematu.
                                            Papież jedyną możliwość rezygnacji ma jeśli nie przyjmie posady a jak już
                                            zostanie to nie ma możliwości rezygnacji. A przynajmniej jej nie było 20 parę
                                            lat temu (chyba dopiero Jan Paweł II wprowadził że są pewne wyjątki ale to
                                            chyba np utrata władzy umysłowej czy coś w tym stylu, czyli jakaś choroba).

                                            Jeśli papież jest zdrowy to MUSI służyć do końca. Widać że mało czytasz. Nie
                                            jestem specem i nawet jestem tylko z tych "wierzących nie praktykujących" ale
                                            dużo czytam. Polecam miesięcznik Focus bardzo dużo historii, techniki itp.

                                            Poza tym Nie chcę tutaj polemizować ale chyba jednak Papież nie pojechał dla
                                            własnej wygody i zarabiania kasy co?

                                            Pytałem wielokrotnie CO ZROBILI POLACY PRACUJĄCY ZA GRANICĄ DLA POLSKI? Jak mi
                                            odpowiesz na to pytanie to możemy dalej dyskutować bo jak nie to nie widzę
                                            sensu bo na jednej pozycji stawiasz Papieża i tych co nic nie robią.

                                            W sumie nie dziwne że w polsce jest jak jest skoro takie spostrzerzenia mają
                                            niektórzy polacy że nie ważne co zrobiłeś i tak jesteś nikim. To chyba za
                                            komuny było takie sformułowanie "czy się stoi czy się leży..." Na miano
                                            Patrioty trzeba sobie zasłużyć i wykazać choć odrobinę szacunku dla kraju i
                                            choć w minimalnym stopniu poomagać krajowi.
                                            • l_i_l_a_b_a_j Re: Jak grochem o ścianę 07.04.06, 18:30
                                              mantis77 napisał:

                                              > Pytałem wielokrotnie CO ZROBILI POLACY PRACUJĄCY ZA GRANICĄ DLA POLSKI?
                                              A wlasnie ze zrobilam - chocby to, ze dzieki mnie i mojemu udzialowi na forach
                                              ( a daje z siebie wiele, bo drugi czlowiek jest dla mnie b.wazny) wielu Polakow
                                              zrozumialo cos, zmienilo swoje postepowanie lub tak po prostu usmiechnelo sie.
                                              Masz wiec teraz: mniej Polakow niezorientowanych w pewnych sprawach (wiedza juz
                                              wiecej) lecz wiecej Polakow, ktorych jakosc zycia polepszyla sie i chyba wiecej
                                              szczesliwszych Polakow (patrz przyklad: wpis zdeba). Co?!!! Moze oni wszyscy
                                              sie nie licza?!!!
                                              • mantis77 Zapytam 07.04.06, 22:38
                                                Masz zamiar wracać jeszcze do Polski Przed swoją emeryturą w wieku że tak
                                                powiem "produkcyjnym" czy tylko na "emerytalne wakacje"?
                                                • Gość: l i l a b a j Re: Zapytam IP: *.server.ntli.net 22.04.06, 00:45
                                                  Niewazne co zrobie, na pewno nie bede sie kierowala pragnieniami innych bo to
                                                  jest moje zycie i moge zrobic z nim co zechce, a tacy jak ty moga mi przy tym
                                                  szczerze nagwizdac... i tak splynie to po mnie "jak po kaczce", jeszcze kopa
                                                  przyloze.

                                                  P.S. Znam jezyk angielski na tyle, by samodzielnie napisac list do wysokich
                                                  europejskich urzedow...
                                            • poika Re: Jak grochem o ścianę 07.04.06, 19:22
                                              Jaka zapalczywosc. Ale nie masz racji - papiez moze abdykowac na podstawie 332
                                              punktu paragrafu drugiego kodeksu prawa kanonicznego, wystarczy odpowiednia
                                              forma prawna dokumentu abdykacyjnego. Najpierw doczytaj, potem pomowimy o
                                              grochu w sciane. Focus mial swego czasu opinie brukowca - ladne obrazki, troche
                                              ladnych panienek, ale z wiedza to juz troche nie za bardzo. Ale skoro lubisz
                                              obrazki - w fakcie tez sa ladne, nawet rozkladane.
                                              Nie wiem po co papiez wyjechal, ale zakladanie, ze tylko on nie wyjechal dla
                                              wlasnej wygody czy pieniedzy jest durnym pomowieniem, tych, ktorych do wyjazdu
                                              zmusila taka a nie inna sytuacja polityczna czy ekonomiczna. Jasne, to zdrajcy,
                                              bo chcieli miec pieniadze na chleb zamiast zdychac w kraju przodkow za
                                              mozliwosc glosowania na burakow, ktorzy nie spelniaja swoich obietnic i maja
                                              ich w duzym powazaniu.
                                              Dzieki Polakom na uchodztwie Polska istnieje, co juz Ci klarowano nie raz. Nie
                                              twierdze, ze kazdy cos robi, ale Ty stwierdziles, ze kto wyjezdza i nie wraca
                                              nie jest patriota (poza papiezem najwyrazniej). Natomiast ci co zostali w
                                              Polsce to sami patrioci. A prawda jest taka, ze o patriotyzmie nie decyduje
                                              geografia. Na miano patrioty faktycznie trzeba sobie zasluzyc, ale nie Tobie
                                              decydowac poprzez analize paszportu, kto nim jest a kto nie. Co Ty zrobiles dla
                                              kraju? Jestes patriota? Konkretnie napisz, co zrobiles dla kraju, ze stawiasz
                                              sie wyzej niz polonia? No co? Po prostu jestes w Polsce i szczekasz na tych,
                                              ktorzy za krajem tesknia i szerze miano Polski na swiecie? Szczekaj dalej -
                                              potem sa takie kuriozalne sytuacje, gdzie obcokrajowiec, nastawiony pozytywnie
                                              do Polski przez swoich przyjaciol Polakow, przyjezdza odwiedzic nasz kraj i
                                              napotyka na prawdziwa "polskosc", ksenofobie, szowinizm itp. Jeszce raz, co
                                              zrobiles dla Polski, ze innych pomawiasz o brak patriotyzmu?
                                              • mantis77 I nie dostałem odpowiedzi 07.04.06, 22:37
                                                Co do prawa kanonicznego rzeczywiście jest taki zapis i ok. (o prawie
                                                kanonicznym wypowiem się krótko w niższym poście) Ciekawe czy taki Papież byłby
                                                tym kim był Jan Paweł Drugi. Chciałem zauważyć że Polska w wielu krajach jest
                                                kojażona tylko z papieżem więc jednak zrobił dal polski dużo bo inaczej nikt by
                                                pewnie nawet o nas nie wiedział. Ale ja nie twierdzę że tylko on jest patriotą.
                                                Co innego jest NIE MÓC WRÓCIĆ a co innego MÓC ALE NIE CHCIEĆ dlatego np. Nowak
                                                Jeziorański też uważam że był patriotą. To były czasy że można było stracić
                                                życie wracając. Jak powiedziałem Ci co wyjechali zarobili i wrócili też są OK
                                                Ja się czepiam tylko tych co wyjechali i tam zostali i pracują mogą wróćić nie
                                                chcą i mówią że są polakami i patriotami. i proszę czytać dokładnie.

                                                Jeśli chodzi o patriotyzm OK w twoich oczach są a w moich nie są i koniec
                                                kropka.

                                                > Jasne, to zdrajcy,
                                                > bo chcieli miec pieniadze na chleb zamiast zdychac w kraju przodkow za
                                                > mozliwosc glosowania na burakow, ktorzy nie spelniaja swoich obietnic i maja
                                                > ich w duzym powazaniu.

                                                Na ten temat się już wypowiadałem wcześniej że są wyjścia alternatywne ale
                                                tylko zapytam o jedno. SKORO TAK SZKALUJESZ POLSKĘ TO DLACZEGO UWAŻASZ SIĘ ZA
                                                PATRIOTKĘ? POWINNO CI WOBEC TWOJEGO PODEJŚCIA BYĆ WSTYD I NIE POWINNAŚ SIE
                                                PRZYZNAWAĆ?

                                                Ja jestem dumny z Polski i nigdy bym nie powiedział że "będę w nim zdychał". Ja
                                                tu będe mieszkał i starał się by było lepiej. A rząd wybrali POLACY i jest
                                                demokratyczny skoro tak zagłosowali to świadczy tylko że takich chcieli lub nie
                                                umieją odróznić "kiełbasy wyborczej" od prawdziwych zamiarów.

                                                Co zrobiłem dla Polski? Nadal za mało niż bym chciał. Ale staram się pomagać
                                                niepełnosprawnycm polakom. Działam w kilku stowarzyszeniach poza rządowych.
                                                Jeśli byś wytężyła troszkę palce i klikała też w inne tematy wiedziałabyś że
                                                biorę udział w akcji "Tutaj jest OK" prowadzonej między innymi przez wyborczą.
                                                Monitowałem w różnych sprawach barier w mieście (żeby między innymi nie było
                                                sytuacji że przyjeżdżają niepełnosprawni szwedzi i nawet nie mają gdzie sie
                                                załatwić bo nie ma wc dla niepełnosprawnych w okolicy)Reprezentowałem kraj i
                                                Poznań na różnych zawodach sportowych np. w Szwecji. No i mimo ze mógłbym
                                                narzekać (nie ma podjazdów itp.) to zawsze idę na wybory i głosuję na jakąś
                                                partię. Mógłbym wybierać jeszcze wiele ale mi sie nie chce. poza tym nie muszę
                                                się tłumaczyć.

                                                Tak więc tak ja czuję się patriotą lokalnym (uważam że Poznań to moja mała
                                                ojczyzna) jak też patriotą "krajowym" (Gdyby nie Polska nadal byśmy mieli mur w
                                                berlinie i drugą Białoruś.)

                                                Powiem jak jeden wielki przywódca "Nie pytaj co kraj może zrobić dla Ciebie
                                                tylko co ty dla kraju"

                                                Co do gazet. Skoro ich nie czytasz a tylko oglądasz okładkę i obrazki to nie
                                                wiesz jaka jest. No ale cóą lepiej mówić "miała opinię brukowca" niż samemu
                                                sprawdzić. Ja np. nie wierzę w recenzje filmowe, poprostu oglądam film i mam
                                                swoje zdanie.

                                                P.S. A miałsm nie odpowiadać bo nadal nie mam odpowiedzi co robią ludzie za
                                                granicą oprócz pracy?
                                                • l_i_l_a_b_a_j Re: I nie dostałem odpowiedzi 07.04.06, 23:44
                                                  Jak na informatyka przystalo, powinienes sie kapnac i to juz dawno, ze poika
                                                  jest facetem, a przynajmniej za faceta sie podaje. Poprzez swoja prace
                                                  spoleczna i poswiecenie z racji niepelnosprawnosci kreujesz sie na (nie, ze
                                                  zaslugujesz na miano) inteligenta, bohatera i duchowego przywodce. Nie ty
                                                  pierwszy i ostatni, obawiam sie ze.
                                                • poika Re: I nie dostałem odpowiedzi 08.04.06, 13:27
                                                  > Co do prawa kanonicznego rzeczywiście jest taki zapis i ok. (o prawie
                                                  > kanonicznym wypowiem się krótko w niższym poście) Ciekawe czy taki Papież
                                                  > byłby tym kim był Jan Paweł Drugi. Chciałem zauważyć że Polska w wielu
                                                  > krajach jest kojażona tylko z papieżem więc jednak zrobił dal polski dużo bo
                                                  > inaczej nikt by pewnie nawet o nas nie wiedział. Ale ja nie twierdzę że tylko
                                                  > on jest patriotą.

                                                  Czyli jednak zmiana drastycznych pogladow, ze ten kto wyjezdza i nie wraca, nie
                                                  jest patriota. Rowniez zgodzilismy sie, ze papiez mial szanse wrocic do Polski
                                                  i poprawiac ja od wewnatrz. Jak rozumiem, powyzszy akapit otwiera droge dla
                                                  innych Polakow na obczyznie, aby byli uznani za patriotow. Chcialem skromnie
                                                  zauwazyc, ze prawie kazdy Polak za granica daje swiadectwo o Polsce, czesto
                                                  poszerzajac wiedze autochtonow na temat tego srodkoeuropejskiego kraju -
                                                  rozumiem, ze to tez jest dzialanie patriotycznie, vide papiez?

                                                  > Co innego jest NIE MÓC WRÓCIĆ a co innego MÓC ALE NIE CHCIEĆ dlatego np.
                                                  > Nowak Jeziorański też uważam że był patriotą. To były czasy że można było
                                                  > stracić życie wracając. Jak powiedziałem Ci co wyjechali zarobili i wrócili
                                                  > też są OK. Ja się czepiam tylko tych co wyjechali i tam zostali i pracują
                                                  > mogą wróćić nie chcą i mówią że są polakami i patriotami. i proszę czytać
                                                  > dokładnie.

                                                  Czyli kolejne wyjatki. Swoja droga, od kiedy patriotyzm mozna zawiesic na kolku
                                                  jesli w gre wchodzi zycie czy zdrowie? I czytam dokladnie - to nie ja
                                                  przeinaczam Twoj tekst, tylko ty lagodzisz swoja opinie na temat Polakow za
                                                  granica.

                                                  > Jeśli chodzi o patriotyzm OK w twoich oczach są a w moich nie są i koniec
                                                  > kropka.

                                                  O wlasnie. A wiec czytam dokladnie - uprzedni akapit sugeruje, ze zle
                                                  doczytalem, a tu jednak Polacy na obczyznie to jednak, w Twoich oczach, nie
                                                  patrioci. Poza wyjatkami.

                                                  > Na ten temat się już wypowiadałem wcześniej że są wyjścia alternatywne ale
                                                  > tylko zapytam o jedno. SKORO TAK SZKALUJESZ POLSKĘ TO DLACZEGO UWAŻASZ SIĘ ZA
                                                  > PATRIOTKĘ? POWINNO CI WOBEC TWOJEGO PODEJŚCIA BYĆ WSTYD I NIE POWINNAŚ SIE
                                                  > PRZYZNAWAĆ?

                                                  Ja szkaluje Polske? Czytac nie umiesz? Pisze o politykach i bezsilnosci,
                                                  przynajmniej na krotka mete, dzialan demokratycznych. A przynajmniej tak na to
                                                  wyglada. Co sie stalo z politykami, ktorzy nie spelniali swoich obietnic? Nic,
                                                  w najlepszym przypadku odeszli na wlasne zyczenie. Twoja alternatywa to lupanie
                                                  glowa w mur, az sie zmieni, inni nie maja takiej cierpliwosci. I gwoli
                                                  wyjasnienia, jestem plci meskiej - najwyrazniej masz dar do sadzenia po
                                                  pozorach - ktos inny Ci to wytknal, a z nia nawet wczesniej nie dyskutowalem na
                                                  tym forum. I wyjasnijmy jeszcze pozostale kwestie, panie w goracej wodzie
                                                  kapany - nigdzie nie pisalem, ze nie mieszkam w Polsce i ze uwazam sie za
                                                  patriote. Po prostu razi mnie takie upraszczajace, szkalujace posadzenie
                                                  wszystkich Polakow na obczyznie.

                                                  > Ja jestem dumny z Polski i nigdy bym nie powiedział że "będę w nim zdychał".
                                                  > Ja tu będe mieszkał i starał się by było lepiej. A rząd wybrali POLACY i jest
                                                  > demokratyczny skoro tak zagłosowali to świadczy tylko że takich chcieli lub
                                                  > nie umieją odróznić "kiełbasy wyborczej" od prawdziwych zamiarów.

                                                  Zdychac, ewentualnie umierac z glodu w "nieludzkich" warunkach, mozna wszedzie,
                                                  nawet w tej ukochanej Polsce - w zasadzie zdarza sie to codziennie. A odnosnie
                                                  kielbasy wyborczej - rozumiem, ze jak Kaczynscy mowili, ze wybuduja 3 miliony
                                                  mieszkan, Ty wiedziales, ze bedzie tego w najlepszym razie 10 razy mniej? Moze
                                                  przy nastepnych wyborach, przetlumaczysz wszystkie programy polityczne na jezyk
                                                  realnosci, oszczedziloby to wielu zawodow tym wierzacym jeszcze ludzia, na
                                                  ktorych prychasz z wyzszoscia.

                                                  > Co zrobiłem dla Polski? Nadal za mało niż bym chciał. Ale staram się pomagać
                                                  > niepełnosprawnycm polakom. Działam w kilku stowarzyszeniach poza rządowych.
                                                  > Jeśli byś wytężyła troszkę palce i klikała też w inne tematy wiedziałabyś że
                                                  > biorę udział w akcji "Tutaj jest OK" prowadzonej między innymi przez
                                                  > wyborczą. Monitowałem w różnych sprawach barier w mieście (żeby między innymi
                                                  > nie było sytuacji że przyjeżdżają niepełnosprawni szwedzi i nawet nie mają
                                                  > gdzie sie załatwić bo nie ma wc dla niepełnosprawnych w okolicy
                                                  > Reprezentowałem kraj i Poznań na różnych zawodach sportowych np. w Szwecji.
                                                  > No i mimo ze mógłbym narzekać (nie ma podjazdów itp.) to zawsze idę na wybory
                                                  > i głosuję na jakąś partię. Mógłbym wybierać jeszcze wiele ale mi sie nie
                                                  > chce. poza tym nie muszę się tłumaczyć.

                                                  Nie tyle wytezyla, co wytezyl - odsylam do mojej "bibliografii", grafomanie.
                                                  Jesli ktos pomaga Polakom na uchodzoctwie, to jest rownoznaczne z Twoimi
                                                  dokonaniami dla niepelsprawnych Polakow? Chyba tak. Czy jak ktos pracuje w
                                                  duzej zagranicznej firmie, i opowiada o Polsce cudzoziemcom, to tak jakbys
                                                  dzwigal flage na swojej piersi? Chyba nawet wiecej - w Twoim przypadku
                                                  zainteresuja sie conajwyzej kolorystyka flagi, w tym pierszym dowiedza sie
                                                  czegos nowego. Czy kogos czynnie dzialajacy przy polonijnych organizacjach
                                                  mozna porownac do Twoich dzialan w organizacjach przyrzadowych - moim zdaniem
                                                  tak. Polonia tez glosuje. Nie musisz sie oczywiscie tlumaczyc, ale wyglada na
                                                  to, ze co bys nie robil, to bedzie patriotyczne, natomiast podobne dzialania za
                                                  granica to tylko jakies pozorne ruchy, hobby, proba zabicia czasu.

                                                  > Tak więc tak ja czuję się patriotą lokalnym (uważam że Poznań to moja mała
                                                  > ojczyzna) jak też patriotą "krajowym" (Gdyby nie Polska nadal byśmy mieli mur
                                                  > w berlinie i drugą Białoruś.)

                                                  To teraz sa nawet podzialy na rozne kategorie patriotyzmu? No coz uwazaj sie za
                                                  kogo chcesz, nawet polskiego Batmana, tylko tym samym nie oceniaj innych, bo
                                                  nie masz do tego najmniejszego prawa.

                                                  > Powiem jak jeden wielki przywódca "Nie pytaj co kraj może zrobić dla Ciebie
                                                  > tylko co ty dla kraju"

                                                  Dla kraju czy polskosci? Jesli papiez szerzy imie Polski na swiecie, to krajowi
                                                  pomaga tak srednio. Nadal zreszta nie wiem, jak to sie ma do Twoich
                                                  geograficznych pomowien.

                                                  > Co do gazet. Skoro ich nie czytasz a tylko oglądasz okładkę i obrazki to nie
                                                  > wiesz jaka jest. No ale cóą lepiej mówić "miała opinię brukowca" niż samemu
                                                  > sprawdzić. Ja np. nie wierzę w recenzje filmowe, poprostu oglądam film i mam
                                                  > swoje zdanie.

                                                  Focus czytywalem, jednak porownalem do innych czasopism, rowniez obcojezycznych
                                                  i teraz jak siegam po to, to tylko, bo rzuca sie w oko, jak lezy u kogos na
                                                  stole. Czytaj co chcesz, zacznij (albo zakoncz) na Focusie i sie rozwijaj - w
                                                  przypadku prawa kanonicznego, Focus Ci za duzo nie dal. Co do reszty to prawda,
                                                  lepiej ksiazke przeczytac i film obejrzec, niz wyrazac opinie nie zrobiwszy
                                                  tego. A propos - byles dluzej za granica, ze masz tak silnie ugruntowane
                                                  przekonania na temat polonii i zycia na obczyznie? Ups.

                                                  > P.S. A miałsm nie odpowiadać bo nadal nie mam odpowiedzi co robią ludzie za
                                                  > granicą oprócz pracy?

                                                  Zalezy od czlowieka - jestes w stanie wymienic co kazdy Polak robi w kraju dla
                                                  Polski? A wiec sa stowarzyszenia polonijne, ktore pomagaja zarowno Polakom jak
                                                  i innym. Wiekszosc Polakow przyznajac sie do swojego pochodzenia, daje
                                                  swiadectwo na temat Polski, reprezentuje Polske, pomaga znalezc na mapie swiata
                                                  (a la papiez ale w mikro skali). Ma wplyw na polityke wewnetrzna(chocby
                                                  glosowanie), ma wplyw na polityke zewnetrzna (wspomniany Paderewski, teraz
                                                  przyklady pewnie byloby trudniej wylowic, przynajmniej na makroskale). To
                                                  wszystko po pikus, tak? Oczywiscie nie kazdy robi cokolwiek z powyzszych
                                                  przykladow, tak jak nie kazdy Polak jest reprezentantem kraju na jakis zawodach
                                                  w Szwecji.
                                            • Gość: wierzącypraktykują Re: Jak grochem o ścianę IP: *.icpnet.pl 07.04.06, 19:36
                                              nie ma wierzących niepraktykujących - albo się wierzy i praktykuje (skoro w coś
                                              wierzę to przestrzegam reguł związanych z tą wiarą) albo się nie praktykuje i
                                              "gie" warta jest taka wiara. Jeżeli prawdziwie wierzysz to czujesz w sobie
                                              potrzebe praktykowania, pogłębiania tej wiary. Jak można być np muzykiem albo
                                              lekarzem nie ćwicząc gry na instrumencie albo nie lecząc ludzi?? Nie można. Na
                                              tej samej zasadzie nie można być wierzącym niepraktykującym - skoro wierzysz
                                              przestrzegasz reguł swojej wiary narzuconych kiedyśtam wcześniej w historii -
                                              chyba, że stwarzasz sobie swoją własną wiarę na zasadzie wierzę w to co chcę, w
                                              to co mi wygodnie i robię to co mi się podoba, to co mi pasuje. Będąc w danej
                                              organizacji albo przestrzegam ustalonych wcześniej przez kogoś zasad albo
                                              zakładam swoją inną organizację. Prawdziwa wiara bez praktyki umiera - jak
                                              wszystko inne. Problem w tym, że takich "wiar" może być nieskończona ilość, ale
                                              rozumiem, że ty mówiłeś o wierze rzymskokatolickiej.
                                              • l_i_l_a_b_a_j Re: Jak grochem o ścianę 07.04.06, 21:59
                                                Swieta prawda. Zgadzam sie z Toba w 100% i ciesze sie, ze wyjasniles to
                                                mantisowi. Poczekajmy troche to moze w kolejnej epopei mantisa przeczytamy o
                                                tym, jaki to zly komunikacyjny dostep do kosciolow polskich maja
                                                niepelnosprawni...i pewnie to polonia za granica jest temu winna (bo z racji
                                                rzadkiego bywania w Polsce nie uczestniczymy w "obrzedach" chrzescijanskich-->
                                                taca, tudziez koleda...) a najpredzej dezerter-brat mantisa:-).
                                                Pozdrawiam serdecznie.

                                                P.S. Obawiam sie jednak, ze mozna dzis byc lekarzem nie leczac ludzi. Pewna
                                                jestem, ze rowniez mantis o tym wkrotce uslyszy... Niestety.

                                                l i l a b a j - wierzaca, niestety ostatnio niepraktykujaca z braku czasu i
                                                charakteru pracy.

                                                • mantis77 Re: Jak grochem o ścianę 07.04.06, 23:00
                                                  >jaki to zly komunikacyjny dostep do kosciolow polskich maja
                                                  > niepelnosprawni...

                                                  Nic takiego nie pisałem ale wymyślaj dalej zresztą to ty sie tłumaczysz.

                                                  > l i l a b a j - wierzaca, niestety ostatnio niepraktykujaca z braku czasu i
                                                  > charakteru pracy.

                                                  A można wysłuchać mszy w radio lub TV np. Więc żadne wyjaśnienie. Ale mi to
                                                  wisi bo wiara to każdego osobista sprawa. Ja tylko napisałem niżej dlaczego ja
                                                  tak sądzę i jest to z powodów wiary a nie niemożności i przeszkód fizycznych.
                                                  • l_i_l_a_b_a_j Re: Jak grochem o ścianę 07.04.06, 23:18
                                                    mantis77 napisał:

                                                    > A można wysłuchać mszy w radio lub TV np.
                                                    O ile sie ma tv polonie w tiwi lub religijny kanal radiowy droga internetowa.
                                                    Ty masz tv polonie, kilkadziesiat kosciolow w Poznaniu oraz codzienne radiowe
                                                    transmisje mszy i jakos sie nie mozesz zmobilizowac do krotkiej modlitwy. To
                                                    mowi samo za siebie. Przestan zatem pierd.. i pouczac innych.
                                              • mantis77 Wiem co masz na myśli.. 07.04.06, 22:57
                                                Owszem krąży taka opinia że nie ma wierzących ale nie praktykujących. Ale są
                                                niuanse w kościele które niestety przeczą przykazaniom i wcale nie jest tak
                                                różowo. A kościół stoi w miejscu. Chcę powiedzieć że dużo widziałem w życiu i
                                                do nie chodzenia do kościoła (albo inaczej do chodzenia sporadycznego) skłonili
                                                mnie księża. Kiedyś chodziłem i nawet jeździłem na wakacjo rekolekcje. Ale
                                                niestety kosćiół stwarza też fałsz. Nie mówi prawdy. Mało tego nawet osoby są
                                                wyłączone z sakramentów nie ze swojej winy tylko winy człowieka a konkretnie
                                                księży którzy ustalili prawo kanoniczne. Dla mnie Najważniejsza jest wiara w
                                                Boga i Pismo Święte a nie co gada ksiądz z ambony. Co wieczór się modle i wole
                                                się pomodlić niż być zafałszoawnym katolikiem co idzie do kościoła a po mszy
                                                idzie np. do burdelu zdradzając żonę. (trochę radykalny przykłada ale słyszałem
                                                o takich)

                                                A o czym mówię konkretnie mówię o tym

                                                www.archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4t7r3.html
                                                kan 1084 § 1

                                                Czyli jeśli jest się bezpłodnym nie można się ożenić... Chyba że skłamiemy lub
                                                zataimy to (co jest grzechem) bo wtedy będzie że nie było wiadomo przed ślubem.
                                                Ale jeśli ksiądz mnie np spyta i powiem ze nie to nie moze mi dać ślubu (był
                                                nawet kiedyś reportaż o takim brazylijczyku nawet watykan nie zezwolił mu i w
                                                końcu zmienił wiarę bo nie mógł się ożenić z kobiatę która była wdową z dwójką
                                                dzieci)

                                                Jeśli człowiek ten jest niepełnosprawny nie moze też być księdzem nawet jak
                                                chce (Ci księża którzy są niepełnosprawni to zachorowali lub mieli wypadek jak
                                                już byli kapłanami)

                                                www.archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4t6r2.html
                                                kan 1029

                                                Kiedyś był artykuł w polityce na ten temat niestey własnie sprawdziłęm usunęli
                                                wogóle to z katalogu ONETu. Gdzie wypowiadał się ksiądz. że nawet głupie miny
                                                byłyby powodem dyskwalifikacji bo "może ropraszać wiernych" itd.

                                                A niby kościół mówi że jest 7 sakramentów i jest wybór kapłaństwo albo
                                                małżeństwo a niektóre osoby nie maja takiego wyboru, ba nie mają żadnej opcji a
                                                ni jednej z nich.

                                                To są powody między innymi dla których wierzę ale nie praktykuję. Kościół to
                                                ludzie i mogli by wreszcie zmodyfikować prawo kanoniczne bo na pewno ma więcej
                                                takich "dziur" Człowiek nie jest nie omylny więc nie można takich praw
                                                traktować jak dogmat.

                                                Ale ok nie chciałbym się rozpisywać bo to oddzielny temat i ja już tu na forum
                                                też dyskutowałem na ten temat i ludzie czasem nie wiedzą o tym. A jest
                                                napisane "Traktuj bliźniego swego jak siebie samego" więc dlaczego takie są
                                                sugestie. Czy nie mogący mieć dzieci a biorący w adopcję nie jest
                                                chrześcijaninem? A zreszta jaka pewność że będą mieć dzieci po ślubie? Dlatego
                                                dla mnie zapis jest pozbawiony sensu.

                                                Nie ciągnijmy teo chyba że założymy oddzielny wątek.
                                                • l_i_l_a_b_a_j Re: Wiem co masz na myśli.. 07.04.06, 23:28
                                                  Kto cie tam wie czy faktycznie sie modlisz. My, pracujacy za granica Polacy tez
                                                  sie w Polsce modlilismy o lepsze jutro. Teraz jako patrioci modlimy sie o
                                                  lepsza Polske.
                                                  • Gość: M Re: Wiem co masz na myśli.. IP: *.icpnet.pl 08.04.06, 12:22
                                                    Proponuje, zebys wypowiadala sie we wlasnym imieniu. Daruj sobie forme "My,
                                                    pracujacy za granica Polacy", bo nie wypowiadasz sie w imieniu calej tej grupy.
                                                    Juz kiedys byli tacy, ktorzy mowili "my, narod"...
                                                  • l_i_l_a_b_a_j Re: Wiem co masz na myśli.. 08.04.06, 18:54
                                                    Wszyscy Polacy na emigracji wiedza jaka sytuacja panuje w Polsce i wszyscy
                                                    chcieliby, zeby zylo sie w niej lepiej. Moze nie kazdy znajduje czas by sie o
                                                    to modlic, ale z pewnoscia kazdy w glebi duszy ma nadzieje, ze bedzie lepiej.
                                                • Gość: wierzącypraktykują Re: Wiem co masz na myśli.. IP: *.icpnet.pl 08.04.06, 07:25
                                                  Podstawowe pytanie - wierzysz i praktykujesz (albo nie wierzysz i nie
                                                  praktykujesz - do wyboru do koloru) dla siebie, dla własnego zbawienia czy na
                                                  pokaz dla księdza i ludzi?? wiadomo, że nawet wg papieskiego (Jan Paweł II) -
                                                  ale i nie tylko - nauczania Bóg jest miłosierny, ale z kolei zbytnia ufność w
                                                  miłosierdzie boże, zatwardziałość w grzechu i odwlekanie nawrócenia pokuty aż do
                                                  śmierci (a niewypełnianie 3 przykazania BOSKIEGO jest takim stanem) jest
                                                  grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Więc pojawia się kolejne pytanie czy warto
                                                  dla własnej tymczasowej wygody (wg zasady na złość księdzu odmrożę sobie uszy)
                                                  poświęcić własne zbawienie?? I ostatnie pytanie - czy prawo jest dla ludzi czy
                                                  ludzie dla prawa?? (to pytanie w kontekscie tego, że osoby bezpłodne i impotenci
                                                  wg prawa kanonicznego nie mogą brać ślubu kościelnego) - ja tu nie chcę ani
                                                  oskarżać, ani bronić czy to księży czy ciebie ale nie wiem czy słyszałeś o
                                                  takiej instytucji w kościele katolickim jak białe małżeństwa - tu nawet jeśli
                                                  ktoś jest w 100% sprawnych z zasady nie może być mowy ani o seksualności ani o
                                                  płodności. Sam znam wielu księży którzy świadomie i dobrowolnie udzielają takich
                                                  ślubów mając na to legitymacje poporzez święcenia kapłańskie. Poza tym co za
                                                  problem jeżeli żyjesz w czystości małżeńskiej wziąć ten ślub ja nie widzę
                                                  różnicy między osobami które są zdolne do przepraszam za wyrażenie "odbycia
                                                  stosunku" lecz z pewnych względów - chcąc być w zgodzie z własnym sumieniem i
                                                  kościołem - muszą życ w małżeńskiej czystości, a osobami które żyją w tej samej
                                                  małżeńskiej czystości i miłości a nie mogą tego za przeproszeniem "stosunku"
                                                  odbyć. Miłość w mażłeństwie jest najważniejsza (wielokrotnie powtarzał to papież
                                                  Jan Paweł II) - to prawda - ale, czy miłość to tylko sex??
                                                • l_i_l_a_b_a_j Re: nie na temat... 08.04.06, 19:59
                                                  ...bo juz nie chce mi sie szukac postu, w ktorym dziwiles sie, ze chce duzo
                                                  zarabiac. A kto nie chce?!! Czlowieku, nie badz smieszny, z choinki sie urwales
                                                  czy co?

                                                  Jesli chodzi o mnie, wcale nie marze o pensji 5-cio cyfrowej.

                                                  Kazdy z pewnoscia by chcial, zeby ta najnizsza krajowa byla jednoczesnie
                                                  minimum potrzebnym do normalnego funkcjonowania (zakladajac, ze ktos wie jak
                                                  oszczedzac pieniadze, jest myslacym intelektualista, ktory chce sie rozwijac,
                                                  duzo czyta itp.) z mozliwoscia spokojnego odkladania jakiejs kwoty.
                                                  • l_i_l_a_b_a_j ciag dalszy... 08.04.06, 20:25
                                                    Zeby takie normalne funkcjonowanie bylo mozliwe w Polsce, powinno sie w tym
                                                    kraju wprowadzic taki sam jak w UK, cotygodniowy (a moze co tygodniowy? nie
                                                    wiem, poddaje sie, nie mam przy sobie slownika ort., a nie chce mi sie szukac w
                                                    ort. slowniku on-line) w przypadku pracownikow fizycznych system wyplat, przy
                                                    zachowaniu oplat rachunkowych w trybie miesiecznym. Na przyklad: ktos pracujacy
                                                    na pelnym etacie za najnizsza stawke dostaje nie co 15-go kazdego miesiaca,
                                                    lecz co wtorek, dajmy na to, te kilkaset zlotych (ile to jest teraz? 500, 600
                                                    zlociszy?). Pewnych rzeczy Polska powinna sie po prostu uczyc od innych krajow.
                                                    I smiem twierdzic, ze kazdemu Polakowi, rowniez temu, ktory wyemigrowal 5, 15
                                                    czy 30 lat temu serce peka, ze tak nie jest. A pewnie spece od ekonomii zaraz
                                                    wybiliby nam ten pomysl z glowy...

                                                    Pozdrawiam wszystkich emigrantow. Ahoj! gdziekolwiek jestescie.
                                                  • l_i_l_a_b_a_j Re: ciag dalszy... 08.04.06, 20:28
                                                    l_i_l_a_b_a_j napisała:

                                                    > ...w przypadku pracownikow fizycznych...
                                                    A wlasciwie to bez uwarunkowan na wykonywana prace.
                          • Gość: Poznaniak Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... IP: *.icpnet.pl 07.04.06, 23:18
                            Jak na razie widzę, że tego nauczył Cię Twój "ukochany Zachód" - to zdaję się
                            nazywa "zakończenie dyskusji po angielsku"? Ach, te salony Europy i retoryczne
                            popisy
                            • Gość: vajos Re: Polonia nie moze sie nadziwic glupocie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 22:24
                            • Gość: vajos Re: mantis "Patriota" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 22:42
                              Młody człowieku.Dużo piszesz o patriotyzmie,,,więc dlaczego kaleczysz nasz
                              język ojczysty??? Szczytem niefrasobliwości jest sygnaturka z "piwem".
                              Zalecam zagłębienie się w słowniki.
                              I jeszcze jedno młody człowieku, Ty cały czas Żyjesz dzięki podatkom płaconym
                              przez Społeczeństwo ,,,,,zrozumiał, za swoje apanaże to możesz sobie 'bimbą'na
                              Śródeję pojechać,,,,,,,,
                              Życzę 'stosunkowo' owocnej nocy (;)))))
                              • mantis77 Re: mantis "Patriota" 11.04.06, 00:59
                                Co do kaleczenie cóż może i nie zawsze piszę składnie, ładnie i stylistycznie
                                jakby sobie tego wszyscy życzyli ale nie muszę. Gdy ktoś z kimś rozmawia na
                                przystanku czy w knajpie nie musi mówić "poprawną polszczyzną" może nawet mówić
                                slangiem. Za takową wymianę zdań uważam forum. jeśli komuś nie odpowiada może
                                nie czytać, nie zmuszam. Smoro mtoś czyta widocznie mówię coś interesującego
                                (nawet jesli jest to niezgodne z czyimiś przekonaniami). Niektóre wyrazy wręcz
                                celowo piszę z dużej litery by podkreślić szacunek (np. dla osoby). Tyle co do
                                pisowni. Ponieważ nie załapałeś(łaś) sygnaturki i aluzji specjalnie dla Ciebie
                                pod tym postem jest ciut zmieniona.


                                > I jeszcze jedno młody człowieku, Ty cały czas Żyjesz dzięki podatkom płaconym
                                > przez Społeczeństwo ,,,,,zrozumiał, za swoje apanaże to możesz
                                sobie 'bimbą'na
                                > Śródeję pojechać,,,,,,,,


                                A w tym punkcie to się człowieku mylisz. Nie jestem na utrzymaniu przez
                                społeczeństwo. Tak się składa ze mam rentę rodzinną czyli wypracował mi ją mój
                                własny nie żyjący już ojciec a więc nie całe społeczenstwo. A wręcz przeciwnie
                                z mojej renty jest potrącany także podatek (zresztą podobnie z zeszłorocznych
                                umów o dzieło czy obecnej pracy na etacie nauczyciela.) Dlatego płacę tak samo
                                podatki jak każdy inny nawet Ty. Napewno znajdziesz większość osób
                                niepełnosprawnych na rentach socjalnych i możesz do nich kierować swoje żale
                                ale w tym poście skierowałeś je nie pod tym adresem. przykro ze wypowiadasz się
                                nie znając faktów.

                                Chciałeś(łaś) zabłysnąć a zgasnąłeś(łaś). Rozumiem nie wyszło trudno.

                                A na marginesie powiem że prawo do rent ustala pośrednio sejm i senat poprzez
                                sutawy i a ich wybrało społeczeństwo a więc jeśli ktoś ma rentę socjalną to za
                                zgodą społeczeństwa które na takie coś się zgodziło.

                                Co do innych rzeczy to nie mówię. Zdaję sobie w przeciwienstwie do tych co
                                wyjechali że Polsce zawdzięczam wykształcenie bo skończyłem studia dzienne i za
                                granicą musiałbym za takowe słono zapłacić by byżć magistrem inżynierem.
                                Dlatego nie mam zamiaru wyjeżdżać. Niestety wielu zapomina że gdyby nie
                                dzieciństwo tutaj to nie byłoby ich tam (mamy szczęście że urodzilismy zię
                                tutaj a nie np. w jakimś Kamerunie czy Ugandzie.)

                                Więcej nie piszę z braku czasu ale mimo to pozdrawiam po post choć ironiczny i
                                próbujący zamieszać nawet mi się podobał. :-)
                                • poika Re: mantis "Patriota" 11.04.06, 07:45
                                  hehehe... teraz mantis przydziela laurki za "(nawet) podobajace sie posty" :-
                                  )...
                                  • Gość: l i l a b a j Re: mantis "Patriota" IP: *.server.ntli.net 11.04.06, 11:55
                                    Ciekawe czy gdy zaczne pisac ze wstawkami typu:"fiku-miku" np. "w odpowiedzi
                                    na, fiku-miku, Twoj post, fiku-miku, drogi forumowiczu, fiku-miku...") mantis
                                    tez zacznie swoja spiewke, np. "patrioci, fiku-miku, to sa ci ludzie, fiku-
                                    miku, ktorzy fiku-miku zostaja w kraju i udaja, fiku-miku, nauczycieli..." ? :D
                                • Gość: ;-) Re: mantis "Patriota" IP: *.icpnet.pl 11.04.06, 08:59
                                  Widać w jakim poszanowaniu masz twój zawód wykonywany - zawód nauczyciela. Na
                                  moje to jest tak, że są zawody z powołania i zawody z przypadku - i ty napewno
                                  jesteś nauczycielem z przypadku - to dlatego nie utożsamiasz sie z tym zawodem i
                                  z tym wszystkim, co do tego zawodu tradycyjnie przynależy. Niektórzy mówią, że
                                  "kimś tam się jest, a kimś tam się bywa" - i w twoim wypadku bywa się
                                  nauczycielem, a chłopkiem roztropkiem sie jest.
                                  • mantis77 wróćmy do sedna 12.04.06, 00:24
                                    > Widać w jakim poszanowaniu masz twój zawód wykonywany - zawód nauczyciela.

                                    Mów za siebie i wogóle nie kumam do czego pijesz??

                                    Chłopkiem roztropkiem to może ty jesteś. Ja jestem przedewszystkim inżynierem
                                    który zna się na tym co robie. A skoro zaproponowano by swoją wiedzę na ten
                                    temat przekazywać komuś innemu to nie widzę w tym nic zdrożnego. By być
                                    nauczycielem nie trzeba kończyć specjalnych szkół ... wystarczy być człowiekiem
                                    i umieć przekazać wiedzę. Akurat to wiem że umiem robić.

                                    Kto jest lepszy z wykształcenia pedagog który skończył kurs informatyczny, czy
                                    informatyk który uczy i kończy kurs pedagogiczny? Kto wię więcej na temat
                                    przedmiotu związanego z informatyką? Więc nie mów mi człowieczku że mam w
                                    poszanowaniu swój zawód ok?

                                    Może faktycznie "nie jestem nauczycielem" bo:

                                    - nie narzekam na pensję
                                    - uważam że nie jest to praca ciężka
                                    - czuję bliższy kontakt z uczniami niż innymi nauczycielami (być może z powodu
                                    starszego wieku innych nauczycieli)
                                    - nie marudzę są jakieś wymogi z kuratorium tylko się dostosowuję.

                                    Być może faktycznie w tej sytuacji trudno mówić że jestem "nauczycielem"

                                    Wiem jedno to życie rozliczy z tego co ich uczę ale gdy widzi się postępy
                                    uczniów i uczniowie pytają nawet po lekcjach gdy mają problem z czymś
                                    wychodzącym poza granice materiału, to wie się że to co się robi ma sens. Ale
                                    chciałem zauważyć że ten watek jest o tych co wyjechali a nie o tych co zostali
                                    w kraju.

                                    Dlatego wróćmy do sedna.

                                    CO TAKIEGO WIELKIEGO ROBIĄ POLACY ZA GRANICĄ OPRÓCZ PRACY ŻE ZASŁUGUJĄ NA MIANO
                                    PATRIOTY I SIĘ WYWYŻSZAJĄ?
                                    • Gość: ;-) Re: wróćmy do sedna IP: *.icpnet.pl 12.04.06, 09:32
                                      skoro nie kumasz tzn, że jesteś chłopkiem - roztropkiem i twoje wykształcenie
                                      wcale cię w tej sytuacji nie ratuje; wręcz przeciwnie - na twoim przykładzie
                                      widać doskonale, że wykształcenie nie zawsze idzie w parze z inteligencją.
                                      Przydałaby ci się szkoła savoir - vivre'u ambasadora Dzieduszyckiego albo
                                      Jerzego Waldorffa.
                                    • l_i_l_a_b_a_j Re: wróćmy do sedna 12.04.06, 12:52
                                      Bzdura. Ten watek jest o tych i do tych, ktorzy zostali i ktorzy maja cos do
                                      tych, ktorzy wyjechali, niewazne w jakim celu i na jak dlugo. Przez fakt, ze
                                      jeszcze ze mna dyskutujesz rozumiem, ze najdluzej moglbys nas, emigrantow
                                      obrzucac kamieniami.
                                • Gość: vajos Re: mantis "Patriota" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 00:23
                                  Mantis'ie czy to w knajpie,czy na przystanku lub forum 'MAGISTER
                                  INZYNIER'zobowiązuje.Współczuję Twoim uczniom (:((((
                                  Co do sygnaturki to angielskim też się kiepściutko posługujesz,,,przydałbysię
                                  Tobie słownik angielsko - angielski.
                                  Powiadasz o sobie 'nauczyciel = budżetówka = Społeczeństwo Tobie płaci'czy
                                  teraz rozumiesz???
                                  PS. Brzydkie rzeczy masz w kompie bardzo brzydkie,że tak powiem 'bazarowe'
                                  chyba masz problem!
                                  Teraz będę tylko czytał,,,,bez odpowiedzi proszę
                                  • mantis77 szkoda gadać 12.04.06, 00:33
                                    >>Współczuję Twoim uczniom

                                    Niepotrzebnie oni miewają się dobrze. Współczuj sobie.

                                    > Co do sygnaturki to angielskim też się kiepściutko posługujesz,,,przydałbysię
                                    > Tobie słownik angielsko - angielski.

                                    No cóż jednak nie załapałeś.

                                    Co do PS. To się mylisz bo to nie tylko mój komp niestety a poza tym nie wiem
                                    skąd miałbyś niby mieć takie informacje cóż na tym kompie jest.
                                  • mantis77 Dodam jeszcze 12.04.06, 00:58
                                    Dodam tylko do tego

                                    > Powiadasz o sobie 'nauczyciel = budżetówka = Społeczeństwo Tobie płaci'czy
                                    > teraz rozumiesz???

                                    Równie dobrze kazdy z nas jest stworzony przez społeczeństwo bo uczył się w
                                    szkole za którą nie płacił a dzięki temu ma teraz pacę.

                                    A budżetówka no cóż skoro chcesz miszkać w kraju w którym nie ma budżetówki to
                                    wyjedź tu jest polska i każdy płaci podatki. Poza tym ktś młodzież musi uczyć.
                                    No chyba że będą płacili rodzice. Wtedy ja bym się nie obawiał bo w tym czym
                                    uczę jestem dobry i napewno byłoby widać pstępy. Ciekawe tylko jak by poradzili
                                    sobie inni. Hmmm może wszystko zróbmy odpłatne. Może trzeba zapłacić Policji
                                    żeby łapała złodzieja samochodu? Może inne instytucje też powinny być płatne.
                                    Przemyśl o globalnie a nie odbijając piłeczkę w moją stronę.


                                    Tak sobie myślę że chyba przestanę odpisywać bo to nie ma sensu ludzie zamiast
                                    rozmawiać o tym temacie wolą robić osobiste "wycieczki" a takie dyskusje nic do
                                    niczego nie wnoszą no i poziom sięga dna. Wolę brać udział w dyskusjach na
                                    temat i merytorycznych niż jałowym biciu piany w stylu "Ty taki i owaki."
                                    • couleur3 Dodam jeszcze 12.04.06, 09:11
                                      Mantis ... niskopodłogowy tamwaju...nie zgadzałem się z wieloma twoimi poglądami
                                      , ale teraz muszę przyznać ci trochę racji. Ludzie wyjeżdżają często za granicę
                                      tylko dla lepszego wynagrodzenia nie próbując nic zrobić na miejscu. Mam kumpla
                                      , który tu nie wysilał się specjalnie (i w związku z tym miał słabe dochody) a
                                      teraz wyjeżdża do GB. Ci ludzie często by niejako usprawiedliwić się (przed sobą
                                      ? innymi ? ) narzekają na potęgę na Polskę i tzw. warunki ,by się niejako
                                      "rozgrzeszyć" . Ciekawe spostrzeżenia poczyniłem w D : tamtejsi "pochodzeniowcy"
                                      ze Śląska rozpowszechniają najczarniejsze opinie o Polsce wśród "tambylców",
                                      jednocześnie jeżdżą do PL na niemal każde święta , żony mają też prawie
                                      wyłącznie z Polski itp., pochwalić sie nowym samochodem też jadą natychmiast na
                                      Śląsk. Tyle że ja ich nie uważam za patriotów (ani polskich ani niemieckich, co
                                      najwyżej czasami ociera się to o szowinizm).
                                      Sądzę jednak, iż nie rezygnując z nazywania rzeczy po imieniu ,nie należy
                                      koniecznie agresywnie występować przeciw tym ludziom - być może część z nich
                                      wróci do PL. Czego bym sobie życzył.
                                    • l_i_l_a_b_a_j Re: Dodam jeszcze 12.04.06, 13:08
                                      No wlasnie, myslalam globalnie gdy musialam podjac decyzje o wyjezdzie bo
                                      tlumaczylam to sobie w ten sposob, ze skoro okazalo sie, ze jest gdzies praca,
                                      to czeba sie jej podjac. Za kilka lat moze juz jej nie byc. I co? Teraz moge
                                      wrocic do Polski, ponownie postudiowac, skonczyc studia, szukac pracy, a jak
                                      stwierdze, ze mi zle, to zawsze moge wrocic na wyspy. Zagwarantowana,
                                      wypracowana, satysfakcjonujaca mnie posadka (wcale nie od zera) z mozliwoscia
                                      dalszego awansu i rozwoju bedzie czekac...
    • Gość: mantis_powiedz_cos Szkoda że ta fajna dyskusja tak nagle przygasła... IP: *.icpnet.pl 18.04.06, 19:27
      może jeszcze się odrodzi, więc ją podciągam w góre i liczę na to, że mantis
      będzie miał jeszcze coś do dodania od siebie.
    • Gość: 8m5 Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: *.icpnet.pl 19.04.06, 20:18
      Cos na poparcie mantisa...

      www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?tekstID=10483
    • Gość: oko Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 07:45
      czestochowa.toplista.pl/?we=jaskier
    • Gość: dwd Re: Co wy macie do Polakow pracujacych za granica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 09:59
      tu spis
      czestochowa.toplista.pl/?we=jaskier
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka