prosiako
11.10.06, 19:31
Chrześcijański heavy-metal to dopiero śmiech na sali. Muzycznie zespół jest
kiepski, bo albo próbują załagodzić z natury max agresywną muzykę, albo
wsadzają debilne oazowe teksty pod ostre metalowe brzmienie. Lody waniliowe z
keczupem, maluch z tuningiem, impreza taneczna podczas pogrzebu, takie mam
skojarzenia słysząc połączenie chrześcijaństwa i muzyki heavy-metalowej.
Żałosne. A może po prostu mierny zespół znalazł sposób, żeby zgarnąć kasę?
Zapełnienie niszy pt. dotarcie do młodych, którzy nigdy by do kościoła nie
przyszli? Szlachetna misja? I do księży po kaskę, bo przecież głosimy Słowo
Boże, wspomóżcie szlachetne dzieło?