Dodaj do ulubionych

Czy Poznań jest prowincją?

08.01.07, 23:18
hmmm Pan chyba bywa często... Kukabary juz nie ma od kilku miesiecy, no i
dobrze;))
Obserwuj wątek
    • Gość: ratatam Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.poznan.agora.pl 09.01.07, 10:55
      zdaje się, ze po prostu przenosi sie w inne miejsce.
    • mantis1 Re: Czy Poznań jest prowincją? 09.01.07, 12:06
      powoli sie nia staje w porownaniu z najwiekszymi miastami w Polsce:(
    • xabu11 Nie 09.01.07, 16:15
      Dziwię się, że ta rozmowa nie wywołała większego odzewu na forum internetowym.
      Z góry chciałbym zaznaczyć, iż nie jestem pisarzem, filozofem, etc. Jeżeli
      miałbym siebie scharakteryzować, to użyłbym określenia – „trochę więcej niż
      zwykły wyjadacz chleba”. Jako właśnie taki powszedniak chciałbym stanowczo
      zaprotestować przeciwko nazywaniu Poznania miastem prowincjonalnym. Praktycznie
      co roku w różnych mediach dziennikarze zwracają się do Poznaniaków i nie tylko
      z oryginalnym zapytaniem: czy Poznań jest prowincjonalny? Zazwyczaj dyskutanci
      rozpoczynają swoje wywody od porównania Poznania bądź do Wrocławia, bądź, tak
      jak Pan to uczynił, do Łodzi i Warszawy ( Kraków w ogóle jest pomijany).
      Zazwyczaj pytanie pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi, być może z tej
      przyczyny, aby nie irytować i nie drażnić zapracowanych mieszkańców grodu
      Przemysła. Ja, zamiast porównywać Poznań do czegokolwiek, chciałbym zrobić mały
      eksperyment. Załóżmy, iż istnieje takie miasto, w którym stoją sobie rzeźby
      Heinza Macka oraz Abakanowicz, funkcjonuje najlepsze na świecie centrum
      handlowo-kulturalne, w którym praktycznie co tydzień odbywa się jakiś koncert
      czy projekt artystyczny, miasto, w którym istnieje największe skupisko teatrów
      alternatywnych, w którym powstają nowe zespoły rockowe, np Muchy – świetnie
      zapowiadający się zespół, prezentowany ostatnio na antenie radiowej trójki a
      koncertujący już w całej Polsce, również w Łodzi, miasto, w którym dochodzi do
      takich spektakularnych wydarzeń, jak opera Watersa, miasto, które jest w stanie
      przyciągnąć za pomocą nie tylko dużych instytucji miejskich, ale również
      spontanicznych, oddolnych inicjatyw niekiedy pojedynczych ludzi, muzyków
      jazzowych z Chicago, czy też artystów z Nowego Jorku, miasto, które inicjuje
      takie międzynarodowe projekty, jak Asia-Europe mediations, wreszcie miasto, w
      którym działa znany i podziwiany na całym świecie Polski Teatr Tańca pani Ewy
      Wycichowskiej, która corocznie organizuje również warsztaty tańca, na które
      zjeżdżają się ludzie nawet ze Stanów Zjednoczonych Czy takie miasto można
      nazwać miastem prowincjonalnym? Pójdźmy dalej... Dlaczego recenzenci z Krakowa,
      czy z Warszawy „zjechali totalnie” w ostatnich dwóch latach Teatr Nowy, który
      gdziekolwiek się pojawi na Zachodzie ze swoimi spektaklami, otrzymuje owacje na
      stojąco, zdobywa liczne prestiżowe nagrody, jak np. Herald Engel Awards na
      festiwalu Fringe w Edynburgu? Dlaczego dość często ważne wydarzenie z Poznania
      pomijane są przez media ogólnopolskie? Jakimi kryteriami kierują się recenzenci
      wybierając do opisu, czy oceny zdarzenie artystyczne? Znamienne jest to, iż
      prawdopodobieństwo znalezienia opisu spektaklu z Poznania w zagranicznej prasie
      jest większe, niż prawdopodobieństwo ukazania się opisu, recenzji tegoż
      wydarzenia w Tygodniku Powszechnym. Na te pytania nie czuję się kompetentny
      odpowiadać, jednak na jedno pytanie na pewno jestem w stanie odpowiedzieć – nie
      znajduje Pan w Poznaniu twórczego fermentu, ponieważ zbyt często przebywa Pan w
      Łodzi... Na zakończenie nasuwają się dwie uwagi. Po pierwsze, pisze Pan o
      tym ,iż lokalni politycy niezbyt chętnie wspierają młodych artystów. Ma to
      oczywiście swoje złe oraz dobre strony. W pewnym sensie bierność lokalnych
      władz wyzwala wielką determinację, która nakazuje nam skakać do głębiny z
      rurką do oddychania. Efekty jednak przechodzą nasze najskrytsze marzenia.
      Szkoda, że inni Polacy nie chcą lub nie potrafią się z nami cieszyć z
      odniesionych sukcesów, czasami – to prawda – okupionych wielkim wysiłkiem. Po
      drugie, zarzuca Pan środowisku hermetyczność, brak otwartości na ludzi z
      zewnątrz, z innych ośrodków miejskich. Teza ta jest bardzo często przytaczana
      w dyskusjach. Chciałbym w takim razie zapytać się, jak Pan wytłumaczy fakt, iż
      właśnie w Poznaniu w przeciągu kilku lat powstały dwie międzynarodowe
      orkiestry. Jedna z nich – Arte dei Suonatori, jest przypadkiem osobliwym,
      ponieważ nie dość, że gra regularnie, co w Polsce nie jest tak oczywiste, to
      jeszcze na dodatek jest inicjatorem licznych wydarzeń poza samym Poznaniem. A
      tak swoją drogą, dlaczego Pan przyjechał do Poznania? Czyżby konkurencja w
      Warszawie była zbyt duża?
      • Gość: Włodek z Grunwaldu p.Danielewski - poznańskie i warszawskie kompleksy IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 14:37
        Prosty, piękny komentarz, na żałości p.Danielewskiego. I wspaniałe, proste
        przesłanie pozostałych dwóch adwersarzy.

        Pan Danielewski: "Odnoszę jednak wrażenie, że Poznań to bardzo zamknięte miasto.
        Nie ma tu przepływu myśli i energii między ludźmi z różnych twórczych dziedzin.
        Artyści są raczej zasklepieni w swoich wąskich działkach, zamknięci w wąskich
        grupach znajomych. Nie ma miejsca, gdzie "modnie" byłoby pójść, gdzie
        spotykaliby się ludzie mediów, artyści, studenci z tzw. ambicjami itp. Miejsca,
        jakim na przykład w Warszawie było Le Madame. "

        Otóż odnosi Pan Panie Danielewski to wrażenie jakby a priori. Nie mogę od tego
        wrażenia uciec. Po prostu najwyraźniej nie zrozumiał Pan przez cały czas
        Poznaniaków, których nie interesuje to co dzieje się w Warszawie, która
        panteonem nie jest, lecz to co dzieje się na Świecie i w nich samych. Ot, prosta
        prawda o Poznaniakach, którzy z racji swej roli w historii Polski, mają
        najzwyczajniej we krwi przeświadczenie zwerbalizowane bodajże przez prof.
        Kołakowskiego, iż prowincja jest w człowieku, a nie miejscu.

        Warszawskie elity od najmniej trzech stuleci próbują ukształtować Polskę, jako
        kraj na wzór francuski (widać to choćby po sposobie myślenia o administracji,
        sztuce, nauce, gospodarce, czy samych elitach). Ale tak się składa, że się to
        nie udaje. Otóż wbrew przekonaniu warszawskich elit Warszawa nie ma magnetycznej
        siły przyciągania, jak to się Panu wydaje. Polacy spoza Wschodniej Polski od
        dawna odrzucali ten model Polski, a bliżej im do modelu niemieckiego, czy
        włoskiego. I w tej banalnej prawdzie tkwi cała zdawałoby sie wielka tajemnica
        hermetyczności, czy prowincjonalności środowisk Poznania, 3miasta, Wrocławia,
        czy Krakowa. Jednak Wrocław i Trójmiasto z racji swych przesiedleńczych korzeni
        łatwiej wpędzić w kompleksy. Zaś wobec Krakowa środowiska warszawskie mają
        kompleksy i nie zarzucą im tak odważnie prowincjonalności. Choć poza kilkoma
        widocznymi punktami, ducha kreatywności w Krakowie też trzeba sobie poszukać.
        • lmblmb Dobre przesłanie! 17.01.07, 20:36
          > Otóż odnosi Pan Panie Danielewski to wrażenie jakby a priori. Nie mogę od tego
          > wrażenia uciec. Po prostu najwyraźniej nie zrozumiał Pan przez cały czas
          > Poznaniaków, których nie interesuje to co dzieje się w Warszawie, która
          > panteonem nie jest, lecz to co dzieje się na Świecie i w nich samych.

          Znowy, Włodziu, dobrze prawisz! Kiedyś mieszkałem przez jakiś czas w
          prowincjonalnym miasteczku, z którego Warszawa była widziana prawie jak mityczne
          miasto. Kiedy wróciłem do Poznania z dłuższego wygnania nie mogłem się oprzeć
          wrażeniu, że miejscowi są bardzo zainteresowani głównie tym, co dzieje się
          lokalnie (na granicy egoizmu, ale to dobrze!).

          Mimo wszystko jestem przekonany, że każde takie stwierdzenie środowiska
          warszawskie odbierają jako pretensjonalne czy wymuszone. Zapewniam kolegów z
          Warszawy że tak nie jest.

          > Warszawskie elity od najmniej trzech stuleci próbują ukształtować Polskę, jako
          > kraj na wzór francuski

          Moi zdaniem, pardon le mot, na wzór ruski.
    • djf5000 Czy Poznań jest prowincją? 09.01.07, 19:04
      to świetny pomysł żeby z chłopaków zrobić miejscowa bohemkę (zdrobnienie
      wynikło jakoś tak z powodu małej liczebności owej domniemanej grupy)piją, palą
      i grają w piłkarzyki. dobrze;) niech Poznań ma bohemę na jaką zasługuje;)
      • djf5000 Re: Czy Poznań jest prowincją? 09.01.07, 19:26
        dodam ze najczęściej bohemę można spotkać faktycznie w awarii i dragonie - tacy
        chudzi, czarni - pala fajki z miną jakby batonika jedli;)
        ich dezinteresmę w stosunku do Warszawy wytłumaczyć można zaspokojeniem
        wszelkich bohemiastych (bohemicznych?)potrzeb w promieniu 1 km od rynku tj: - w
        dragonie piłkarzyki (afiliacja), w awarii oglądanie - (wojeryzm), w kuka -
        oglądanie i frottage...

        z tą ich offounderowosćią lokalnokulturową to może jednak lipa bo niniejsym
        zaświadczam że lubią sobie jednak wpaśc po całonocnej libacji na śniadanie do
        hotelu rzymskiego - to może ich trochę dyskwalifikować jako offowców

        a co do rzekomej dziurowatości Poznania z dziury gdzie ja teraz mieszkam to
        Poznań to naprawdę miasto seksu i biznesu;)
        • Gość: GRANDA BOHEMA Re: regulacja IP: *.icpnet.pl 09.01.07, 20:46
          wszystko się pokręciło:
          piłkarzyki to w awarii, a voyeurysssm w drago. w kuka byłem z dwa razy, ale za
          to raz tak zalany, że spadłem z fotelika, co było przekomiczne, a uszło Twojej
          refleksji (chyba że frottage jako odciskanie faktury na podłodze). co do
          rzymskiego to fakt, krzysiek tam się posilał regularnie przez tydzień, gdy był
          u szczytu formy (oczywiście nie artystycznej), natomiast ja po całonocnej
          libacji nie mam już siły na śniadanie. pewnego pięknego poranka oddałem obydwa
          naleśniki adamowi, temu ze snowmana (uwaga, czy to już bohema?), no ale to był
          prosty wybór, polano je sosem czosnkowym.
          a filozofów ze wstępu to gazeta wymyśliła, nawet żeśmy magisterki nie napisali.
          tacy z nas filozofowie i tłumacze, jacy z nas humaniści i bojownicy o dobro
          kultury poznańskiej. z bohemy też nas wyrzucili, za dobrzy jesteśmy w
          piłkarzyki (te w awarii rzecz jasna).
          tak czy owak zapraszam na "the radical alice show", jak nam gdzieś halę
          wydzierżawią mimo naszych mieszczańskich manier.
          co do warszawy to cierpię na widzewski przesąd, wada wrodzona, ale to zwalczę i
          wystąpimy w sali obrad, obiecuję. stołówkę mają pierwszorzędną, tak słyszałem.
          k.
          • djf5000 Re: regulacja 10.01.07, 19:54
            no dobra tylko krzysiu się skalał rzymskim;)ale jak mu się podobało
            twoją wiarygodnośc potwiedza fakt że na własne oczy widziałem jak wracasz na
            strzałową o 5 rano mocno wymemłany a zatem w zgodzie z bohemiastym kanonem;)

            swoją drogą to nawet niezłą idea żeby jakąś bohemiastą grupę uformować w
            poznaniu - oczywiście trzeba zacząć od akcji trochę medialno-wirtualnych. ale
            jak dla mnie to się nadajecie. być bohemą to dziś nie tyle tworzyć co
            komentować, pisać o, oceniać, szydzić, klaskać. bohema to nie tyle tworzyć co
            oceniać innych i dopuszczać/wykluczać. ale po temu trzeba by mieć i wiedzę-
            kontekst i dostęp do jakiejś tuby - a to idzie w parze nieczęsto

            michała wyślijcie na polowanie na kulturotwórców do kisielic - tam się taka
            bardziej lansująca alawarszawska nibybohema zbiera czasem więc powinno mu się
            spodobać.

            poza tym prawdziwą bieżącą kulturę to się robi w miejscach gdzie można w mordę
            dostać;)
            • wierzej1 Re: regulacja 10.01.07, 20:06
              proszę michała nigdzie nie wysyłać :)sam pójdzie. zazwyczaj
            • Gość: e. Re: regulacja IP: *.icpnet.pl 11.01.07, 12:01
              e tam, ja mysle, ze sniadanie w rzymskim to sie jak najbardziej w bohemiasty
              styl zycia wpisuje,
              raz sniadanie w rzymskim, raz sucha bulka na dworcu ( nie zebym widziala pana
              kaliskiego w takiej sytuacji, ale za to widzialam jak myl kubeczek), bohema to
              chyba powinni byc ludzie, ktorzy wymykaja sie jakims takim wyraznym
              klasyfikacjom.

              a z tymi kulturoznawcami w kisielicach to dopiero pan pojechal. kulturoznawcy
              to jest dopiero straszne srodowisko. najbardziej zakompleksiona z mozliwych
              grupa pseudoartystow. nie dostali sie na zadne porzadne studia ( bo egazminy
              byly za trudne), ani na uczelnie artystyczna, bo zabraklo talentu i madruja sie
              w kisielicach.
              • djf5000 Re: regulacja 11.01.07, 19:34
                ja osobiście do rzymskiego nic nie mam - poza tym że klimy nie ma:)

                no a chodziło mi o kulturotwórców a nie kulturoznawców - tymi ostatnimi
                nauczyłem się pogardzć już studiując dawno temu na wns-ie;) po drugie to
                przecież oczywista kpina z pana michała narzekań na brak miejsc kultowych;)
    • dobrusia_to_ja Czy Poznań jest prowincją? 09.01.07, 21:12
      "Od ośmiu miesięcy, czyli od kiedy zamieszkałem w Poznaniu, próbuję tutaj pójść
      na koncert jakiegoś ciekawego, młodego zespołu rockowego i nie mam takiej okazji."

      A "U Bazyla" to co??
      • Gość: e. Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 14:49
        no halo,
        koncertow to akurat fajnych w Poznaniu nie ma i tutaj autor artykuly mial
        zupelna racje.
        w takiej wlasnie Lodzi czy Warszawie co tydzien jest jakis fajny koncert, a
        tutaj moze raz na pol roku. ostatnio moze dzieku Muchom zrobi sie glosno o
        poznanskiej indie scenie, bo oni sie teraz przeciez nadzieja Trojki stali i
        odkryciem wielkim i wszystkie Stelmachy, Anie Gacek itd lansuja ich jak sie
        da.ale tak ogolnie to bieda tutaj z kapelami. nie ma wyjscia: "trzeba...
        stad" :)
        • Gość: gatuzi Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:33
          www.independent.pl/ zanim zaczniesz pisac takie teksty zerknij sobie
          czy nie ma w poznaniu fajnych koncertow , problem polega na tym ze poznaniacy
          sa rozpieszczenie i to co w innym miescie jest hitem w poznaniu jest zwyklym
          koncertem , ostani przyklad T.LOVE ojej znowu oni
          • Gość: e. Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 15:46
            tak bo taki koncert T. Love, Kazika czy innej Pidzamy Porno to przeciez rarytas
            jest.
            zeby juz sie nie odwolywac do Łodzi i Warszawy, bo zaczyna zawiwewac nuda po
            malu podam inny przyklad, mianowicie Trojmiasto. tam czesto sa fajne
            koncerty. sopocki Sfinks to nie tylko lanserka, ale i sporo naprawde ciekawych
            kapel tam wystepuje. np pani z Ladytron ostatnio wystepowala tam jako dj. ponoc
            miala wystapic tez w Poznaniu, ale... no wlasnie. ale widac cos nie wyszlo. no
            i ciekawe dlaczego?
            • Gość: gatuzi Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 16:04
              Jesli juz podajesz scene DJ to trafiles kula w stope , W Poznaniu nie ma
              tygodnia by nie grał ktos znany , i co to swiatczy ze Poznan jest stolica
              Muzyki Tanecznej ze tak to nazwe ? nie to swiatczy ze i tu ktos chce grac i sa
              ludzie co chca sie bawic .Wszelkie klasyfikacje sa smieszne i bezcelowe . tyle!!
              • Gość: e. Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 16:13
                mysle, ze nie do konca sie rozumiemy kolego i ta dyskusja nie przyda sie na
                nic, bo cos mi sie zdaje, podskornie to wyczuwam, ze inaczej definiowac
                bedziemy tzw. fajna muzyke.
                jednkze panowie mokrosinski i kaliski mieli racje, ze nalezy olewac wszystkie
                te arty miejsca i tak naprawde to czy poznan jest prowincja czy nie ma male
                znaczenie, jezeli ma sie w Poznaniu grupe przyjaciol czy znajomych, z ktorymi
                mozna isc na piwo, pogadac i ewentualnie w te pilkarzyski zagrac jak ktos sobie
                lubi takie gry. mozna np jeszcze obejrzec mecz w tv, albo isc do kina na
                "Karol czlowiek, ktory zostal papiezem"
                zas pan danielewski mial racje piszac, ze mlode, interesujace zespoly rockowe
                tutaj nie za czesto wystepuja
                • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 19:01
                  taaa, z drugiej strony nie miał racji odosząc się do niemal wszystkich aspektów
                  kultury, co wykazał skromnie i mało fachowo wymieniając, jednak wystarczająco
                  uzmysławiająco, ktoś powyżej. Może do Poznania trafia mało ekspansywna i
                  żywiołowa młodzież na studia? Przyciągnięta statecznym wizerunkiem Poznania w
                  Polsce? Często poznańscy studenci narzekają na pasywny Poznań nocą, mimo że
                  życie nocne w Poznaniu jest najbujniejsze w Polsce. Ot fakt, ale postrzega się
                  go wyłącznie przez pryzmat swego towarzystwa, a w konsekwencji samego siebie.
                  Tego kim się po prostu jest.

                  Jednak nie o tym jest ta dyskusja, a o to jedynie zahacza. Głównym polem
                  dyskusji jest pojęcie wartościowania. Pan Danielewski najzwyczajniej na świecie
                  przepływ myśli myli z bywaniem. Historia jednak zupełnie inaczej określa wartość
                  sztuki. Natomiast potrzeba bywania i bycia wśród bywających jest
                  charakterystyczna dla ludzi słabych. Słabi i niepewni, ale silniejsi wśród
                  swoich, bywając utrwalają pozycję społeczną. Natomiast słabsi z tych słabych
                  bywając wkręcają się w towarzystowo im imponujace, przydając sobie wartości
                  przypisywanej przez nich temu imponującemu im towarzystwu. I tak to się kręci.
                  Od tysiącleci. Literatura o takich dowartościujących się środowiskach wzajemnej
                  adoracji wspomina już w Czasach Rzymskich.

                  Poznań w okresie przełomu też miał takie miejsca. Chcieliśmy być światowi, więc
                  w 1990 była Teatralna przy Teatrze Nowym, potem było Trocadero na obecnej 3 Maja
                  (nie pamiętam nawet jak ta ulica się kiedyś nazywała), potem miejscem "kultowym"
                  w 1991 była knajpka na Paderewskiego, a potem się to wszystko rozlało, jak na
                  prawdziwie Europejskie miasto przystało. I czy coś takiego dziwi w mieście z
                  najwiekszą liczbą lokali na 1000 mieszkańców? Nie powinno.

                  Raczej dziwi takie coś w odniesieniu do Paryża kiedyś, czy Warszawy obecnie. Czy
                  ktoś nazwałby Mediolan, Kolonię, czy Londyn artystyczna i duchową prowincją? A
                  tam takie koterie się nie tworzą. Idiotyzm takiego myślenia, wraz ze wzorcami
                  ustrojowymi, czy obyczajami, wciąż czerpiemy z Francji, nie zauważając, że od I
                  Wojny Swiatowej Francja jest jednym z najwolniej rozwijających się państw
                  Europy. Gdyby nie reparacje wojenne w okresie międzywojennym i fala inwestycji
                  zagranicznych od czasu powstania EWG (Francja od dekad <!> do teraz przoduje w
                  przyciąganiu inwestycji zagranicznych wśród państw UE), to Francja byłaby raczej
                  po uboższej stronie. APEL do nowych warszawiaków - zmodernizujcie myślenie -
                  centralizm w każdym aspekcie jest kontrrozwojowy. Mimo, iż łatwiej pozwala
                  zaistnieć.
                • Gość: gatuzi Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 17:26
                  To moze to cie zainteresuje , czy talej bedziez zalił sie ze nie ma gdzie isc ??
                  Rock Arena Festival powstał z myślą odrodzenia tradycji rockowych w
                  Wielkopolsce. Już w latach 80-tych była kolebką tej muzyki i tej idei. Owa
                  bogata tradycja zrodziła się w Jarocinie i tam przez lata była miejscem spotkać
                  i fanów mocniejszych brzmień. Rock to oczywiście, nie tylko muzyka, ale styl
                  życia, hasła wolności, tolerancji i równości.

                  Festiwal w poznańskiej Arenie jest doskonałym łącznikiem przeszłości z
                  teraźniejszością, dojrzałości z młodością. To koncert dla starszych i
                  młodszych, tych co pamiętają lata 80-te-czasy buntu i kontestacji oraz dla
                  tych, którzy znają je tylko z opowieści.

                  Tak więc dla szerokiej publiczności 24 lutego stanie się powrotem do dawnych
                  lat, a dla innych zupełnie nowym, niesamowitym doświadczeniem. Dla wszystkich,
                  spotkaniem ze znakomitą polska muzyką rockową.

                  Wystąpią tak znane zespoły jak:
                  PERFECT,
                  MYSLOVITZ,
                  MAGNETOSFERA (ex-IZRAEL),
                  TSA

                  start 18.00 - wejście od 16.30

                  Bilety:
                  bilety w cenie - przedsprzedaż 39 zł ( do 31.01.!!! ) i 44 zł, przed koncertem
                  49 zł
                  • wierzej1 Re: Czy Poznań jest prowincją? 11.01.07, 17:37
                    Z całym szacunkiem panie gatuzi, ale tam brakuje jeszcze tyranozaura, smoka
                    diplodoka i budki suflera. Chodzi o co innego. Dlaczego tak dobre zespoły z
                    Poznania, które mają komercyjny potencjał (jak kiedyś Cudowny Czwartek, a teraz
                    Snowman) nie mogą, nie potrafią przekuć sławy lokalnej na ogólnopolską. To jest
                    to pytanie. Powodem naprawdę nie jest spisek Warszawy, tylko fakt, że Posen nie
                    ma mocy opiniotwórczej i magii zrozumiałej dla ludzi z interioru. Teraz Muchy
                    próbują przebić mur, oby im się udało.
                    • Gość: gatuzi Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 08:34
                      Tak Tak a w tym kipiacym mlodoscia i alternatywa Wrocławiu głowna gwiazda
                      koncertu na WOSP jest Formacja Niezywych Schabuff, faktycznie jest to nadzieje
                      polskiego rynku muzycznego i powiew młodosci i nowych trendow :):)
                  • Gość: e. Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 11.01.07, 17:37
                    moim skromnym zdaniem TSA to obciachowy zespol, pomijajac piosenke "Trzy
                    zapalki" bo jest o zolnierzu w okopach,
                    Myslovitz to sie ostatnio zrobilo zespolem nie do zniesienia, znacznie obnizyli
                    poziom , ostatnia plyta to dno, zas o Perfekcie wspominac chyba nie warto,
                    bo :" trzeba wiedziec kiedy ze sceny zejsc" - tak zeby im samym oddac glos...
            • Gość: gatuzi Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 10:30


              Już w połowie lutego w Warszawie i Poznaniu zaprezentują się artyści ze sławnej
              londyńskiej wytwórni Domino Records - opromienionej sukcesami Franz Ferdinand i
              The Arctic Monkeys. W naszym kraju wystąpią młode nadzieje Domino - Archie
              Bronson Outfit, Psapp i James Yorkston (tylko w Warszawie). Przed koncertami
              odbędą się pokazy teledysków artystów nagrywających dla tej wytwórni a w
              Warszawie dodatkowo odbędzie się spotkanie z przedstawicielem tej niezwykłej
              wytwórni.

              Koncerty „Domino Records Showcase” odbędą się przy współpracy z British Council
              w ramach cyklu imprez „Sound Bites: New Music from Britain”.

              Terminy koncertów:

              17.02 POZNAŃ, ESKULAP (UL. PRZYBYSZEWSKIEGO 39), 20:00
              - ARCHIE BRONSON OUTFIT
              - PSAPP
              - Pokaz teledysków z Domino Rec
              - Impreza taneczna po koncercie
              Bilety: 35zł przedsprzedaż 45zł w dniu koncertu

              18.02 WARSZAWA, FABRYKA TRZCINY (UL. OTWOCKA 14), 20:00
              - ARCHIIE BRONSON OUTFIT
              - JAMES YORKSTON
              - PSAPP
              - Pokaz teledysków z Domino Rec.
              - Spotkanie z przedstawicielem wytwórni
              Bilety: 35zł przedsprzedaż 45zł w dniu koncertu
              Trzeba byc kompletnym idiota badz ignorantem by wypisywac brednie o tym ze
              poznan to prowincja , czasem warto wylaczyc kompa i telewizor i przjsc sie na
              miasto
              • wierzej1 Re: Czy Poznań jest prowincją? 16.01.07, 11:27
                ależ panie gatuzi, pan się strasznie denerwuje. przecież powinien pan być
                uradowany, że tyle się dzieje w naszym światowym centrum kultury.
                a koncert rzeczywiście pierwsza klasa - szkoda tylko, że za taką samą kasę w
                Warszawie gra o jeden zespół więcej. no ale nie mozna mieć wszystkiego.
                • Gość: jeżeli Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 14:55
                  następny marudzący:), opowiedz to mieszkańcom innych miast to upadną z wrażenia,
                • Gość: gatuzi Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 15:01
                  To jest jedna z wielu propozycji dla tego pana co przez 8 miesiecy sie wybiera
                  i nie moze na dobry koncert. Tu nie ma sie co denerwowac , bo kto chce to
                  znajdzie , swiatowe centrum kultury to Poznan nie jest i nigdy nie bedzie ale w
                  skali Polskiej to absolutna czołowka tylko pare osob tu o tym nie wie bo nie
                  chce wiedziec
    • Gość: e. Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 12:29
      " pija, pala i graja w pilkarzyki" - to bylo fajne :)
    • Gość: Piluś Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 14:04
      Prowincją nie jest, ale w odróżnieniu od Warszawy nie jest tak zakompleksiony i
      snobistyczny, co jest według mnie bardzo dobre i dlatego sie cieszę, że nie
      mieszkam w Warszawie!!!!!!
    • Gość: Włodek z Grunwaldu p.Danielewski - poznańskie i warszawskie kompleksy IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 14:34
      prosty, piękny komentarz, na żałości p.Danielewskiego. I wspaniałe, proste
      przesłanie pozostałych dwóch adwersarzy.

      Pan Danielewski: "Odnoszę jednak wrażenie, że Poznań to bardzo zamknięte miasto.
      Nie ma tu przepływu myśli i energii między ludźmi z różnych twórczych dziedzin.
      Artyści są raczej zasklepieni w swoich wąskich działkach, zamknięci w wąskich
      grupach znajomych. Nie ma miejsca, gdzie "modnie" byłoby pójść, gdzie
      spotykaliby się ludzie mediów, artyści, studenci z tzw. ambicjami itp. Miejsca,
      jakim na przykład w Warszawie było Le Madame. "

      Otóż odnosi Pan Panie Danielewski to wrażenie jakby a priori. Nie mogę od tego
      wrażenia uciec. Po prostu najwyraźniej nie zrozumiał Pan przez cały czas
      Poznaniaków, których nie interesuje to co dzieje się w Warszawie, która
      panteonem nie jest, lecz to co dzieje się na Świecie i w nich samych. Ot, prosta
      prawda o Poznaniakach, którzy z racji swej roli w historii Polski, mają
      najzwyczajniej we krwi przeświadczenie zwerbalizowane bodajże przez prof.
      Kołakowskiego, iż prowincja jest w człowieku, a nie miejscu.

      Warszawskie elity od najmniej trzech stuleci próbują ukształtować Polskę, jako
      kraj na wzór francuski (widać to choćby po sposobie myślenia o administracji,
      sztuce, nauce, gospodarce, czy samych elitach). Ale tak się składa, że się to
      nie udaje. Otóż wbrew przekonaniu warszawskich elit Warszawa nie ma magnetycznej
      siły przyciągania, jak to się Panu wydaje. Polacy spoza Wschodniej Polski od
      dawna odrzucali ten model Polski, a bliżej im do modelu niemieckiego, czy
      włoskiego. I w tej banalnej prawdzie tkwi cała zdawałoby sie wielka tajemnica
      hermetyczności, czy prowincjonalności środowisk Poznania, 3miasta, Wrocławia,
      czy Krakowa. Jednak Wrocław i Trójmiasto z racji swych przesiedleńczych korzeni
      łatwiej wpędzić w kompleksy. Zaś wobec Krakowa środowiska warszawskie mają
      kompleksy i nie zarzucą im tak odważnie prowincjonalności. Choć poza kilkoma
      widocznymi punktami, ducha kreatywności w Krakowie też trzeba sobie poszukać.
    • Gość: Zadziwiony Darek Czy Poznań jest prowincją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:03
      Cóż, mam wrażenie, że ktoś reprezentuje warszawski sposób myślenia, wynikający
      prawdopodobnie z jakiegos kompleksu: koniecznie trzeba się do czegoś porównać,
      no i mieć miejsce, które jest kulturalne z założenia - bo jest modne. Ciężko
      chyba takiej osobie zrozumieć podejście takich ludzi jak rozmówcy czy
      jacykolwiek inni "aktywiści" z większości - poza Warszawą - miast polskich.
      Drogi Panie Danielewski - twórczość naprawdę polega na tworzeniu i - jeśli
      już "bywaniu" - to bywaniu w miejscach gdzie się coś dzieje, z reguły
      ciekawszych niż Le Madame czy Warszawa jako taka w ogóle. A z reguły dzieje się
      tam więcej, niż w całej "stolycy" - tyle, że skąd o tym możesz Pan wiedzieć,
      skoro dla Pana ważne jest tylko, aby "bywać w modnym miejscu" ?
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 18:32
        tworzyć nie znaczy bywać, ale bywać znaczy dla niektórych żyć :-)
        • wierzej1 Re: Czy Poznań jest prowincją? 10.01.07, 19:41
          panie Włodzimierzu, co pan cały czas z tą francją? jak w nowym jorku środowisko
          alternatywnych muzyków (zresztą nie tylko) gromadziło się wokół CBGB'S to było
          źle? chyba nie, co? to było jedno z bardziej efektownych „bywań” w historii
          muzyki rozrywkowej. Nie mówiąc już o factory, warholu, czy sklepie maclarena
          malcolma w londynie podczas boomu punkowego. no ale wiadomo nowy jork jest taki
          francuski, a reszta była dawno. W miejscu bez tożsamości, albo z tożsamością
          pojmowaną archaicznie, miejsce, w którym gromadzi się kreatywna i nastawiona
          pro modernistycznie quasi elita pozwala zdetonować bombę z potencjałem. Na
          zasadzie zsumowania się potencjałów.
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 12.01.07, 15:28
            No, i na tym polega różnica między tworzeniem, a ambicją bycia. Czy mówi się o
            Warholu i punku? Mówi. Czy są znaczącym elementem sztuki współczesnej? To już
            jest mocno nie jednoznaczne. Owszem popkultury. Ale historycy sztuki o tym nie
            piszą i pisać nie będą. Mówimy w końcu o sztuce i "aspiracjoniźmie" społecznym.
            O różnicy między pozą, a autentycznością. To są dwie strony barykady, która
            mocno zależy od mentalności. I tu istniała przepaść między Warszawą, a
            Poznaniem. Istniała, gdyż Warszawa zmienia się bardzo pozytywnie wskutek zmian
            ostatnich kilkunastu lat. Ale pewne nawyki nie wyginą nawet w ciągu jednego wieku.
    • Gość: emma Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: 213.17.224.* 11.01.07, 10:53
      Jestem z Poznania, ale tak sie zlozylo ze bardzo duzo czasu spedzam w Trojmiescie i Wroclawiu. W
      Poznaniu owszem, atmosfera jest mila, jest gdzie wypic piwo w milym towarzystwie, ale pod wzgledem
      kulturalnym jest tu wyjatkowo nudno. Sa momenty gdzie dzieje sie calkiem wiele, ale nie czesto. Jest tu
      oczywiscie sporo wybitnych osob np. Wycichowska, ale jesli chodzi o mlodych autorow sztuki, to roznie
      to bywa. Srodowiska artystyczne sa rzeczywiscie szczelnie zamkniete i trudo jest sie gdziekolwiek
      odnalezc, trudno jest w ogole JE odnalezc. Nawet na Rozbracie srodowisko stalo sie tak hermetyczne ze
      'nowym" ciezko sie zintegrowac z reszta.
      Jakby na to nie patrzec im wiecej osob aktywnych w miescie (tworcow i odbircow sztuki), tym bardziej
      che sie cos robic, tym sie ma wiecej energi. Ja kilka lat organizowalam koncerty, az zabraklo mi sil.
      Poznaniakom ciezko wydac 20 zl na bilet, nawet "artystycznej elitce" a miastu nie bardzo sie chce
      inwestowac i rozwijac sfere kulturalna (raczej jesli cos ma sie tu wydazyc oprocz "Malty" to musi to
      zorganizowac pan kulczyk). Projekty ktore maja w jakis sposob dotykac sztuki- knajpy (ktore w Pn maja
      zazwyczaj fatalny sprzet i naglosnienie), przerozne inicjatywy, mlode projkty muzyczne- powstaja i
      szybko upadaja. Nawet jak mamy tu jakis artystow to pozostaja oni dosyc mocno w cieniu Trojmiasta,
      Warszawy, Wroclawia, Krakowa czy Lodzi. W tych miejscach srodowiska rozwijaja sie wspolpracujac ze
      soba i wychodzac poza obszar "swojego miasta" . W Poznaniu tak nie ma bo my nie lubimy stolicy, ani
      nikogo innego.i kto tu ma kompleksy? Wciaz kisimy sie w ciasnych granicach naszego miasta liczac ze z
      pomoca temu miejscu przyjdzie Teatr Osmego Dnia i inni artysci ktorzy pomalu staja sie czescia
      historii. Mozemy sobie wmawiac ze tak jest fajnie i ze jestesmy bardziej undergroundowi, ale to nic
      innego jak swoiste poklepywanie sie po plecach i tworzenie z srodowisk artystycznych kolek wzajemnej
      adoracji.
    • Gość: pasazerka Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.szczecin.mm.pl 11.01.07, 12:57
      no nie piszcie, że poznań to prowincja... kiedy chcę się do niego
      przeprowadzić :D
      • Gość: gatuzi Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:53
        Spokojnie jest gdzie sie bawic Poznan to dobre miejsce na mieszkanie . ale
        pare osob zawsze bedzie twierdzilo ze tu nic sie nie dzieje , wiesz oni bawia
        sie w Nowym Jorku i Londynie:)
    • Gość: zgorczyna Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.07, 13:17
      Wielcy znawcy, gowniarze wypowiedzieli sie... Ci kolesie znaja 3 knajpy na krzyz, co za pustka, a jakich madrali zgrywaja.
      Najgorsze, ze ten glupkowaty, nadmuchany wywiad idzie takim tropem, jakby istniala tylko jedna alternatywa, np pedziowa knajpa Le Madame, ktora dla ograniczonego autora jak widac jest wyrocznia i jedynym punktem odniesienia.
      Jak to sie stalo, ze gremium znawcow z wywiadu nie trafilo do Bazyla, knajpy gdzie spotykaja sie wszystkie mozliwe klimaty alternatywne? Na scenie bazylowej probowali juz sil juz muzycy od electro, punka, folku, ambientu po metal, reggae itd. Wczoraj w nocy nawet bylismy tam na koncertach ambientowych polaczonych z wizualizacjami i performancem.Bylo stoisko z plytami, z koszulkami, zinami itd. A jutro bedzie metal. A w sobote electro industrialny dj z Gdanska.
      Jak widze tak po bywalcach w Bazylu, ciagle sa tam ludzie z paru poznanskich (i nie tylko) portali, tworcy zinow itd.
      Pustka bije z tego pretensjonalnego textu.

      "Od ośmiu miesięcy, czyli od kiedy zamieszkałem w Poznaniu, próbuję tutaj pójść na koncert jakiegoś ciekawego, młodego zespołu rockowego i nie mam takiej okazji."

      To jest taka glupota, ze rece opadaja.... Daleko nie szukac, w ostatnia sobote bylem przelotem na dwoch zajefajnych rockowych koncertach, DARMOWYCH, w tym jeden w Valhalli na Ratajczaka (sala pekala w szwach). A pewnie bylo ich wiecej w miescie, tyle ze ja na te trafilem bo szlismy po prostu do knajpy.

      Mysle, ze jesli ktos jest nieudacznikiem, to nawet w Berlinie czy Nowym Jorku nic nie znajdzie i bedzie siedzial na dpie i marudzil.Ja ciagle slusze noclegiem znajomym z innych miast, bo przyjezdzaja wlasnie na imprezy do Poznania.
      • Gość: marek z jezyc Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 11.01.07, 14:25
        ta cala valhalla przeciez to knajpa dla zgredow,i oprocz 5 znajomych
        wlasciciela nikt tam nie chodzi. taka tam alternatywa jak u mnie w spozywczym
        pod blokiem

        wcafe miesna sa czasem fajne koncerty o czym moze zapomnieli wszyscy,
        • Gość: zgorczyna Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.07, 14:48
          "ta cala valhalla przeciez to knajpa dla zgredow,i oprocz 5 znajomych
          wlasciciela nikt tam nie chodzi. taka tam alternatywa jak u mnie w spozywczym
          pod blokiem"

          Jak wspomnialem wczesniej, jak ktos jest nieudacznikiem....
          Nie wiem, moze, ja tam w Valhalli bylem raz, wlasnie przypadkiem w sobote. Tak jak pisalem,tej soboty knajpa byla pelna,caly wieczor rznela rockowa kapela, ludzie sie swietnie bawili i nie wygladali na zgredow czy 5 kolegow wlasciciela. W Miesnej tez bylismy, bo to obok, ale bylo jakos podejrzanie "brudasowsko" :)
          Dalej uwazam, ze Poznan jest super jesli chodzi o imprezy. Akurat teraz jest taki ciag, co tydzien jakas mocna impreza.
          Moj fumfel, ktory jest "zawodowym" DJem, twierdzi ze Poznan jest miastem niemieckich brzmien, najbardziej w Polsce. Pewnie dlatego, ze poznanscy dje wala po winyle glownie do Berlina.
          • Gość: marek z jezyc Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.icpnet.pl 11.01.07, 14:57
            no a u bazyla to nie jest "brudasowsko"?
            • Gość: zgorczyna Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.07, 20:53
              "> no a u bazyla to nie jest "brudasowsko"?"
              Nie. Moze czasem jak przychodza brudasy na swoj koncert, ale jest zawsze sala dla reszty i zazwyczaj jakos sie to wyrownuje :)
      • djf5000 Re: Czy Poznań jest prowincją? 11.01.07, 19:42
        no mi się widi że oni właśnie nie zgrywają mądrali mimo intencji prowadzącego
        wywiad

        ta rozmowa wskazuje głównie na mizerię poznańskiego młodoartstycznego
        środowiska, które właśnie środowiskiem jakoś się stać nie może
        co do bazyla to faktycznie to kiedyś (tj w innje lokalizacji bazyla) było
        ciekawe miejsce - jak jest teraz pojecia nie mam


    • Gość: zgorczyna 341 koncertow IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.07, 15:07
      W wyszukiwarke independent.pl wrzucilem sobie koncerty w Poznaniu, ubiegly rok (od 1 stycznia 2006 do dzisiaj). Wyrzucilo mi 341 samych koncertow muzycznych! A w roku jest 365 dni :)
      Dodatkowo: 7 festiwali muzycznych; 30 festiwali filmowych; 3 przeglady filmowe (w tym 2 miedzynarodowe) itd itd.
      To tylko te 1 z brzegu, nie chcialo mi sie grzebac i nie liczylem dodatkowo innych imprez: , konkursow, warsztatow, wydarzen z zakresu literatury itd itd.
      Te 341 koncertow to i tak nie jest pelna lista, bo wiem o paru ktoych nie ma w tym zestawieniu.

      Tak ze nie jest tak, ze nic sie nie dzieje w Poznaniu. Ja sobie pod tym wzgledem bardzo chwale to miasto. Nie wiem skad wtrzasneli tych wiesniakow w wywiadzie.No ale narzekania jeki kweki i trucie dpy to takie polskie...
    • Gość: kiko Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: 195.20.110.* 11.01.07, 18:56
      To może ja jeszcze parę słów...
      Wydaje mi się, że pojęcie 'prowincja' jest nieco szersze i nie można go
      ograniczać tylko do sfery szeroko rozumianej kultury.
      Prowincja jest w człowieku, zgoda. Ale nie tylko. To czy jakaś miejscowość jest
      prowincją, po prostu się czuje. Im więcej osób tak odczuwa, tym mniej to pojęcie
      robi się subiektywne. A na to poczucie składa się wiele czynników, od pierwszego
      wrażenia, niejako 'turystycznego' począwszy, poprzez prężność gospodarczą,
      kulturalną, cechy społeczeństwa itd. Trzeba też pamiętać, że inaczej widzi i
      czuje miasto ktoś, kto jest tu przelotem, inaczej kilkuletni stażem student, a
      inaczej poznaniak z dziada pradziada. W miarę poznawania tkanki miejskiej staje
      się ona mniej obca, więcej można ogarnąć i zrozumieć (jeśli się chce).

      Pamiętam, jak wielkim i nieodgadnionym miastem był dla mnie Poznań, kiedy
      przyjechałem tu na studia. Nie wiedziałem, co jest za rogiem, jak dotrzeć
      dokądkolwiek. To, oraz nieustanny ruch, gwar oszałamiały i dawały złudzenie
      wielkomiejskości. Nawet nie przeszkadzały w tym wrażeniu takie kwiatki jak np.
      wolne tory, dworzec PKP i PKS, wygląd niektórych pętli tramwajowych, a nawet
      obrzydliwe poczucie wyższości, jakie można było odczuć w rozmowach z
      zasiedziałymi mieszkańcami. Teraz to już przeszkadza i to bardzo. I bardzo
      szkodzi wizerunkowi miasta, które - słusznie moim zdaniem - chciałoby uchodzić
      za metropolię z prawdziwego zdarzenia.
      Inna sprawa - moja znajoma, która pochodzi z Mazowsza (ale nie z Warszawy) wiele
      razy mówiła mi, że bardzo ją razi wywyższanie się 'prawdziwych poznaniaków'
      ponad inne 'nacje', a już warszawską w szczególności. Nawet gdyby taka postawa
      była w jakikolwiek sposób uzasadniona (a przecież nie jest) to i tak to się nie
      godzi. W ten sposób objawia się prowincjonalizm i kompleksy.

      O kulturze nie będę mówić, bo już tu wiele powiedziano. Zapytam tylko: 'Co
      pokazalibyście bez zahamowań turyście, który chciałby zwiedzać Poznań (nie
      mówimy na razie o okolicach) powiedzmy przez tydzień? Na co byście go zaprosili?'
      O gospodarce nie mówię także, bo się na tym nie znam. Powiem tylko, że od
      jakiegoś czasu pojęcie 'poznańska gospodarność' budzi szydercze uśmiechy. Albo
      wzruszenie ramion.

      Uważam, że Poznań jednak jest w jakimś stopniu prowincjonalnym miastem i
      pozostanie nim tak długo, dopóty z jednej strony nie zostaną naprawione rażące
      błędy w tkance miasta (np. wspomniane wolne tory) a z drugiej strony nie
      pozbędziemy się kompleksów i nie nabierzemy życzliwości dla innych. A także
      dopóty nie zaczniemy miasta skutecznie promować, przynajmniej tak, jak to czyni
      np. Wrocław.

      kiko
      • Gość: zgorczyna Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.07, 21:08
        "> Inna sprawa - moja znajoma, która pochodzi z Mazowsza (ale nie z Warszawy) wiel
        > e
        > razy mówiła mi, że bardzo ją razi wywyższanie się 'prawdziwych poznaniaków'
        > ponad inne 'nacje', a już warszawską w szczególności. Nawet gdyby taka postawa
        > była w jakikolwiek sposób uzasadniona (a przecież nie jest) to i tak to się nie
        > godzi."

        Prywatne zdanie Twojej znajomej. Czytajac te fora mozna odniesc wrazenie ze poznaniacy masochistycznie uwielbaja sobie dowalac. To chyba jedyne takie miasto w forach GW, ktore jest tak gremialnie opluwane przez swoich mieszkancow, zakompleksionych na tle innych miast.

        "Zapytam tylko: 'Co
        > pokazalibyście bez zahamowań turyście, który chciałby zwiedzać Poznań (nie
        > mówimy na razie o okolicach) powiedzmy przez tydzień? Na co byście go zaprosili
        > ?'"

        Mam to juz opanowane, he he. A zaprasza sie na to,co aktualnie dzieje sie w miescie. Jak dokad najwiekszy zonk: makieta starego Poznania, kit niemozebny. Najwiekszy hit, ktory bawi bez pudla: ciemna Fortuna:)

        Tydzien to duze wyzwanie, jesli mowisz o jakims miescie bez jego okolic. Moze tylko w Wawie jest co pozwiedzac.
        W zeszlym roku Wroclaw zaliczylem w 2 dni (z jednym noclegiem), bo nie bylo co robic poza starym miastem: tym bardziej ze dwa muzea zostaly wykasowane ze starego rynku, bo trzeba bylo zrobic miejsce dla knajp (szmal, rozumiecie)-ale na planie kupionym w informacji miejskiej jeszcze egzystowaly. Itd itd.

        Dla mnie Poznan jest super miastem do zycia: do zarabiania szmalu i do tracenia szmalu na rozrywki:) Nikt tutaj nikogo nie trzyma sila.
        • gepe Re: Czy Poznań jest prowincją? 11.01.07, 23:53
          Gość portalu: zgorczyna napisał(a):


          > Prywatne zdanie Twojej znajomej. Czytajac te fora mozna odniesc wrazenie ze poz
          > naniacy masochistycznie uwielbaja sobie dowalac. To chyba jedyne takie miasto w
          > forach GW, ktore jest tak gremialnie opluwane przez swoich mieszkancow, zakomp
          > leksionych na tle innych miast.

          OK, ale jeśli takich 'znajomych' (niekoniecznie z Mazowsza) jest więcej i
          jeszcze ich znajomi odnoszą takie samo wrażenie, to coś jest na rzeczy,
          niestety. I niestety nie przeszkadza temu, co opisałeś. Przykre.

          >
          > "Zapytam tylko: 'Co
          > > pokazalibyście bez zahamowań turyście, który chciałby zwiedzać Poznań (ni
          > e
          > > mówimy na razie o okolicach) powiedzmy przez tydzień? Na co byście go zap
          > rosili
          > > ?'"
          >
          > Mam to juz opanowane, he he. A zaprasza sie na to,co aktualnie dzieje sie w mie
          > scie. Jak dokad najwiekszy zonk: makieta starego Poznania, kit niemozebny. Najw
          > iekszy hit, ktory bawi bez pudla: ciemna Fortuna:)
          >
          > Tydzien to duze wyzwanie, jesli mowisz o jakims miescie bez jego okolic. Moze t
          > ylko w Wawie jest co pozwiedzac.
          > W zeszlym roku Wroclaw zaliczylem w 2 dni (z jednym noclegiem), bo nie bylo co
          > robic poza starym miastem: tym bardziej ze dwa muzea zostaly wykasowane ze star
          > ego rynku, bo trzeba bylo zrobic miejsce dla knajp (szmal, rozumiecie)-ale na p
          > lanie kupionym w informacji miejskiej jeszcze egzystowaly. Itd itd.
          >
          > Dla mnie Poznan jest super miastem do zycia: do zarabiania szmalu i do tracenia
          > szmalu na rozrywki:) Nikt tutaj nikogo nie trzyma sila.

          Duże wyzwanie, oczywiście, bo takie miało być. Ja naprawdę w swej naiwności
          chciałbym, by Poznań był 'lepszym' miastem niż pozostałe, a nie im równym.
          Pytanie było w pewnym sensie prowokacją, ale w istocie także zwykłym ciekawskim
          pytaniem. Jeszcze raz więc: co można pokazać?

          kiko
          • Gość: zgorczyna Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.07, 15:48
            "> OK, ale jeśli takich 'znajomych' (niekoniecznie z Mazowsza) jest więcej i
            > jeszcze ich znajomi odnoszą takie samo wrażenie, to coś jest na rzeczy,
            > niestety. I niestety nie przeszkadza temu, co opisałeś. Przykre."

            To pewnie kazdy z nas buduje uogolnienia na bazie jednostkowych przykladow. Powtarzam, ja mam troche znajomych ktorzy czesto przyjezdzaja do mnie z innych miast (dzisiaj ide na miasto z kumpela z Niemiec). I oni sa zachwyceni, albo co najmniej bardzo im sie podoba Poznan.

            Co pokazywac? Nie masz tutaj wielkiego pola do popisu. Oprocz stalych punktow programu (Stare Miasto, Katedra, Fara, Zamek,Wzgorze Sw Wojciecha, Cytadela) sa rozne zachcianki.Inaczej zwiedza sie latem, inaczej teraz jak jest zimno.
            Np moja kolezanka z Warszawy uwielbia szlajac sie po Lazarzu-powod? Sztukaterie na kamienicach i detale architektoniczne. Wiesz, gdzie w Poznaniu jest stara klamka zrobiona ze splecionych smokow? Ja juz wiem :) Innym podoba sie klimat Staroleki, dopoki nie poszedl z dymem ten spichlerz. Itd itd.
            Niedawno oprowadzalem po Poznaniu Hinduske, ktora byla wstrzasnieta po zwiedzeniu Fary (pozytywnie wstrzasnieta).
            Ja jestem blisko muzykow-wielu docenia jedyne w Polsce muzeum instrumentow muzycznych. Ale to ci, co sie tym interesuja. Sa milosnicy militariow, co nie przepuszcza fortom cytadeli.
            • Gość: kiko Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: 195.20.110.* 12.01.07, 18:34
              > To pewnie kazdy z nas buduje uogolnienia na bazie jednostkowych przykladow. Pow
              > tarzam, ja mam troche znajomych ktorzy czesto przyjezdzaja do mnie z innych mia
              > st (dzisiaj ide na miasto z kumpela z Niemiec). I oni sa zachwyceni, albo co na
              > jmniej bardzo im sie podoba Poznan.

              Uogólnień chyba uniknąć się nie da, dlatego warto je konfrontować z innymi. Ja
              do tej pory naprawdę rzadko spotykałem się z opiniami, że Poznań to piękne
              miasto (skądinąd pięknie niekoniecznie <> prowincjonalne; Moskwa jest bardzo
              brzydka, a nie jest prowincjonalna), natomiast wiele razy słyszałem o Poznaniu
              opinie negatywne, pomijając sprawy gospodarcze.

              > Co pokazywac? Nie masz tutaj wielkiego pola do popisu. Oprocz stalych punktow p
              > rogramu (Stare Miasto, Katedra, Fara, Zamek,Wzgorze Sw Wojciecha, Cytadela) sa
              > rozne zachcianki.Inaczej zwiedza sie latem, inaczej teraz jak jest zimno.
              > Np moja kolezanka z Warszawy uwielbia szlajac sie po Lazarzu-powod? Sztukaterie
              > na kamienicach i detale architektoniczne. Wiesz, gdzie w Poznaniu jest stara k
              > lamka zrobiona ze splecionych smokow? Ja juz wiem :) Innym podoba sie klimat St
              > aroleki, dopoki nie poszedl z dymem ten spichlerz. Itd itd.
              > Niedawno oprowadzalem po Poznaniu Hinduske, ktora byla wstrzasnieta po zwiedzen
              > iu Fary (pozytywnie wstrzasnieta).
              > Ja jestem blisko muzykow-wielu docenia jedyne w Polsce muzeum instrumentow muzy
              > cznych. Ale to ci, co sie tym interesuja. Sa milosnicy militariow, co nie przep
              > uszcza fortom cytadeli.

              W zasadzie już nawet nie chodzi o to, co pokazywać, bo faktycznie, to każde
              większe miasto ma jakiś zasób atrakcji, tylko jak wygenerować taką reakcję na
              turyście "wrócę tu za rok, rozpowiem znajomym, że warto, że fajnie, że
              atmosfera..." itd. Tak, jak się chce wracać do np. Krakowa, czy Trójmiasta.

              kiko
              • Gość: zgorczyna Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.07, 13:37
                "W zasadzie już nawet nie chodzi o to, co pokazywać, bo faktycznie, to każde
                większe miasto ma jakiś zasób atrakcji, tylko jak wygenerować taką reakcję na
                turyście "wrócę tu za rok, rozpowiem znajomym, że warto, że fajnie, że
                atmosfera..." itd. Tak, jak się chce wracać do np. Krakowa, czy Trójmiasta."

                Oo, tu trafiles :) czesto bywam w Trojmiescie bo mam tam bardzo serdecznych znajomych, ktory udostepniaja mi chate. Uwazam Trojmiasto za najbardziej beznadziejne z duzych miast w Polsce. Moim zdaniem, tam nic nie ma. Zero klimatu. Sytuacje ratuje moze troche fort i Temple of Goths.
                Ale pewnie ktos inny ma inne wrazenia itd itd, tak mozna sie ciagle przerzucac. Jezdze tam tylko dla fajnej ekipy starych znajomych. Moge juz wiecej nie jechac np do Wroclawia (zrazilem sie tez we Wrocku bardzo nieprzyjaznymi ludzmi, specjalnie na Koszarowej - niektorzy wiedza o co chodzi :( ) i nie wspominam tego miasta z sympatia.
                Uwielbiam Berlin, zwlaszcza Prenzlauer Berg i tam faktycznie lubie wracac.
                • Gość: kiko Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: 195.20.110.* 16.01.07, 08:42
                  No i widzisz :) Ja w Trójmieście czuję się z kolei fantastycznie. W ten sposób
                  do niczego nie dojdziemy.

                  Wracając do meritum, to znaczy do pytania w topicu. Zależy do czego chcemy
                  porównywać. A pytanie, które za tym nieuchronnie się nasuwa: 'Czym Poznań, jako
                  miasto chce być?' (albo jakie chce być). I sądzę, że warto stawiać cele ambitne,
                  bo jeżeli uznamy, że jest całkiem OK, to za chwilę już wcale tak może nie być.

                  kiko
      • Gość: Szaman Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: 149.9.0.* 12.01.07, 23:38
        Zgadzam sie z Twoja opinia - tez przyjechalem do Poznania w 15-ym roku zycia i
        podobnie to widze.
        Poznan jest porzadny, wzglednie zadbany, ale brakuje mu czegos ... to cos
        odnajdziemy w Wawie, Krakowie, Wroclawiu.
        • gepe Re: Czy Poznań jest prowincją? 14.01.07, 23:57
          Szaman, Ty z Poznania jesteś???
          Jeśli to Ty z Tajniaka :)

    • s-k-i-n Czy Poznań jest prowincją? tak! dzieki liberalom! 11.01.07, 21:40
      • Gość: uczeńIP.icpnet.pl prowincjonalizm i bohema w czasach globalizmu... IP: *.icpnet.pl 12.01.07, 12:08
        >>Ja mówię o tworzeniu elity - w pozytywnym sensie, czyli wzoru, do którego można się odnosić, na
        który można się snobować. W Poznaniu nie ma pozytywnego, działającego na wyobraźnię punktu
        odniesienia. Żeby studenci pierwszego roku przyjeżdżający tutaj wiedzieli, że modnie i fajnie iść na
        alternatywny spektakl czy slam poetycki w miejscu X. To promieniuje i później przekłada się na
        atmosferę w mieście.<<

        Panie Danielewski, a może nas, mieszkańców Poznania, interesują sprawy w nieco szerszym wymiarze.
        Polecam ciekawy artykuł, z którego jest poniższy cytat:

        >>Pamiętajmy, że w cywilizacji tradycyjnej dzieło sztuki zawsze służyło wyrażaniu prawd religijnych,
        odnosiło si? do sfery sacrum. Architektura, poezja, muzyka, kaligrafia - każda z cywilizacji miała swoje
        formy sztuki. Sztuka to klucz do zrozumienia cywilizacji. W tym miejscu napotykamy wielki paradoks.

        W świeckiej cywilizacji zachodniej sztuka stała się czymś niesłychanie ważnym. Wielu ludziom zastąpiła
        religię. Jeśeli sprofanujesz imię Chrystusa, nikt nie zrobi ci nic złego. Jeśeli jednak zbezcześcisz
        malowidło Michała Anioła, będzie po tobie. Udowodnisz, że jesteś człowiekiem niecywilizowanym.

        Oto, na czym polega tajemnica tragedii, jaka rozegrała się niedawno w Afganistanie, kiedy talibowie z
        pomocą pakista?skiej armii zniszczyli buddyjskie posągi w Bamyan. Co chcieli osiągnć? Ugodzić w
        Zachód w odwecie za embargo, które doprowadziło do śmierci wielu afga?skich dzieci. Wiedzieli, że
        jeśli przeklną chrze?cija?stwo, nikt nie zwróci na nich uwagi, natomiast zniszczenie dzieła sztuki
        wywoła wielkie oburzenie. Kiedy wskutek embarga umarło ponad 10 tysięcy afga?skich dzieci, na 55.
        stronie "New York Timesa" pojawiło się kilka drobnych wzmianek na ten temat. Kiedy zniszczono
        posągi, informacje o tym trafiły na pierwsze strony wszystkich gazet w Anglii i Ameryce.<<

        www.republika.pl/yeshe/resp2.txt
        • Gość: 007 La Madame, Synegalczyk Mol i >>żniwa<<AIDS IP: *.icpnet.pl 12.01.07, 14:57
          >>Jedno nie ulega wątpliwości: czarowi przebojowego czarnucha nie ulegały indoktrynowane przez ks.
          Rydzyka dziewuchy ze wsi. Ponury kosiarz stołecznych salonów swoje żniwa przeprowadzał w
          najbardziej awangardowych lokalach Warszawki ? tych, gdzie przebywają ludzie tak światli, że aż oczy
          bolą od bijącej od nich jasności. Nie przypadkiem głównym teatrem działań Mola była legendarna
          speluna Le Madame. To tam czarował swoją twórczością literacką oraz wystawiał hiper-ultra-
          postepowe przedstawienia teatralne (takie co to je ciemnota określa, w swej niewiedzy, mianem
          "debilnych bzdetów" a ludzie rozumni doceniają ich głębię i  odwagę w łamaniu tabu oraz schematów
          estetycznych).<<
          www.galba.net.pl/
    • Gość: Sajmon-M Re: Czy Poznań jest prowincją? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 21:47
      tinyurl.com/yxg3p7
      • lmblmb No comments. 17.01.07, 20:40
        Gość portalu: Sajmon-M napisał(a):

        > tinyurl.com/yxg3p7

        Z tekstu: "Uprawiali seks bez zabezpieczenia."

        No comments.
    • Gość: awz3 Nie prowincją tylko dziurą !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 17.01.07, 21:34
      Wielką dziurą !!!!!!!!!!!!!
      • Gość: gatuzi Re: Nie prowincją tylko dziurą !!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 22:04
        Jak nie masz nic do powiedzenia to sie nie wypowiadaj!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka