Dodaj do ulubionych

Zniżki MPK dla doktorantów?

24.01.07, 08:11
"Doktoranci mają po swojej stronie swoje przepisy: nowa Ustawa o szkolnictwie
wyższym uznaje doktorantów za studentów - ich studia są studiami trzeciego
stopnia (po licencjackich i magisterskich)."

No to ktoś tu nie umie czytać ze zrozumieniem... Jeśli to cytowani w artykule
doktoranci to jakim cudem zostali magistrami?? Wg ustawy doktorant
jest "uczestnikiem" studiów III stopnia a nie "studentem" a ulga
przysługuje "studentom". Koniec sprawy. Ja się nie zgadzam, żeby z moich
podatków "biedni" doktoranci którzy dostają "marne" ponad 1 tys zł stypendium
mieli prawo do przejazdów ulgowych.
Jeśli Poznań ma być przyjaznym miastem to niech radni zlikwidują wszystkie
zniżki 100 i 50% i zamiast tego obniżą ceny biletów normalnycyh. Wtedy
komunikacja rzeczywiście stanie się przyjazna i do tego dla wszystkich a nie
tylko dla pewnych grup:/

m't

Obserwuj wątek
    • Gość: Cineas Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.wns.amu.edu.pl 24.01.07, 09:02
      Tak moze pisac ktos, kto mysli na zasadzie 'psa ogrodnika' - sam nie ma i drugiemu nie da! Uczyc sie trzeba bylo kolego mteulin, to moze tez moglbys miec znizke. Widac, ze nie rozumiesz czym jest doktorat i nie doceniasz pracy, jaka sie wklada w jego powstanie. Ustawa przewiduje STUDIA trojstopniowe=lic-mgr-dr a poza tym, wielu, bardzo wielu doktorantow uczy sie dalej bez stypendium. Ci ze stypendium to mniejszosc.

      W ogole najlepiej zamknac publiczny Uniwersytet UAM - bo przeciez zyje z podatkow kolegi mteulina. Zamknijmy tez MPK, Wodociagi, Elektrownie, GAzownie - kto chce niech sobie kupi prywatny autobus, prywatna rure a prad niech bierze ustawiajac rodzine przed wiatrakiem i dmuchajac na smigla!
      • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 10:56
        Studia sa przewidziane do 26 roku zycia. PKP nie honoruje legitymacji studentow
        ktorzy maja wiecej jak 26 lat. I dobrze, zbyt duzo jest wiecznych studentow.
        Ludzie ktorzy koncza studia i ida do normalnej pracy niejednokrotnie podczas
        kariery zawodowej zdobywaja duzo bardziej przydatna wiedze niz doktoranci. I
        jakos nikt im znizek nie daje. A moze powinnismy uznac, ze nie ma czegos takiego
        jak praca, tylko studia IV stopnia i dofinansowac?
        • Gość: karolina krupska Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 21.03.07, 00:06
          dr.huckenbush jestem ciekawa na jakiej podstawie uwazasz:> Studia sa
          >przewidziane do 26 roku zycia. PKP nie honoruje legitymacji studentow
          > ktorzy maja wiecej jak 26 lat. I dobrze, zbyt duzo jest wiecznych studentow.
          ja mam 26 lat od stycznia,wczesniej uczylam sie w zawodowca a jeszcze pozniej w
          technikum- nie stac mnie bylo na studia(moglam sobie na nie pozwolic dopiero 2
          lata po zdaniu matury z pieniedzy ktore goscie weselni podarowali nam),mojego
          meza takze nie-skonczyl 2 technika i dopiero jak przyjechal w miesiac po wojsku
          tutaj do pracy (czyli nie tracil czasu)udalo mu sie nazbierac na jego wymarzony
          jak i moj kierunek,czasami przykro jest ze tylko z racji wieku jestesmy
          traktowani nie jako studenci,ale pewnie ty z twoimi faszystowskimi pogladami
          masz i na to teorie,w takim razie rozpedz sie a ściana sama
          Cię znajdzie,wtedy cie oświeci zbieżność PRL->LPR bo twoje poglady sa rodem z
          tych ciemnogrodow ;p
      • mteulin Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 11:08
        Gość portalu: Cineas napisał(a):

        > Tak moze pisac ktos, kto mysli na zasadzie 'psa ogrodnika' - sam nie ma i
        drugi
        > emu nie da!

        Nie koleżanko/kolego Cineas, tak może pisać ktoś kto widzi jakie zasiedziałe w
        głębokim socjaliźmie mamy przepisy. Jeśli jesteś zainteresowany tematem to
        spójrz jak sytuacja wygląda w Europie niepostkomunistycznej. Gdzie jeszcze jest
        tak rozdmuchany system ulg i zwolnień, nie tylko zresztą w komunikacji
        miejskiej, ale również w innych sferach życia?
        A nawiazując do "psa ogrodnika" podejście doktorantów można określić
        parafrazując Twój tekst - inni mają, to my też musimy mieć. Czy to właściwy
        sposób myslenia u ludzi wykształconych?

        > Uczyc sie trzeba bylo kolego mteulin, to moze tez moglbys miec zni
        > zke. Widac, ze nie rozumiesz czym jest doktorat i nie doceniasz pracy, jaka si
        > e wklada w jego powstanie.

        Przepraszam bardzo. Rzeczywiście jestem tylko magistrem a tytuł ten dostałem od
        wróżki.

        > Ustawa przewiduje STUDIA trojstopniowe=lic-mgr-dr a
        > poza tym, wielu, bardzo wielu doktorantow uczy sie dalej bez stypendium. Ci z
        > e stypendium to mniejszosc.

        Jak już napisałem wcześniej Ustawa rozgranicza pojęcia studenta i uczestnika
        studiów i określa który z nich ma prawo do ulgi.

        > W ogole najlepiej zamknac publiczny Uniwersytet UAM - bo przeciez zyje z
        podatk
        > ow kolegi mteulina. Zamknijmy tez MPK, Wodociagi, Elektrownie, GAzownie - kto
        > chce niech sobie kupi prywatny autobus, prywatna rure a prad niech bierze
        ustaw
        > iajac rodzine przed wiatrakiem i dmuchajac na smigla!

        Nie mówiłem o publicznych instytucjach tylko to ulgach. To inna sprawa.

        m't
        • Gość: klakson Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 20:37
          ale przyznasz że głupio by trochę było gdyby superzdolny doktorant wybrał
          studia doktoranckie np. w Krakowie ze względu na zniżkę. Poznań powinien
          bardziej dbać o uczelnie bo są one jego główną siłą.
          • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 08:51
            Gdyby dla kogos decydujacy glos w wyborze mial fakt, ze w miescie odleglym o
            ponad 400 km sa znizki na bilety MPK, to moze i jest on superzdolnym, ale idiota.
            • Gość: klakson Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 03:30
              Zwłaszcza jeśli ten ktoś pochodzi jeszcze z innego zakątka Polski. Co za
              problem dla kogoś z Białegostoku przenieść się z Poznania do Krakowa?

              Oczywiście 150 zł oszczędności na rocznej sieciówce to nie jest wielka kwota w
              porównaniu z pozostałymi kosztami, ale obrazuje to jak danemu miastu na tym
              obywatelu zależy.
    • Gość: doktorant Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 09:06
      Większość doktorantów nie ma żadnego stypdenium czyli pracuje zupelnie ZA
      DARMO! W zamian za to muszą prowadzić zajęcia, chodzić na dyżury, uczestniczyc
      w obowiazkowych wykladach w srodku dnia i w srodku tygodnia oraz robić wszystko
      to, co nie przystoi profesorom (protokołować, inwetaryzować, itd.).
      Dodatkowo doktoranci maja zakaz pracy na pełen etat, wieć zazwyczaj utrzymują
      się z ruchu powietrza. Zniżka na pewno odziąży nam budżet, ale problem leży
      zdecdyowanie gdzie indziej. O zniżke najgłośniej krzyczy samorzad doktorantow,
      ktory w 100% ma stypednium, a znizke wykrozystuje jako slogan wyborczy i
      poakzanie, ze cos robi.
      • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 10:59
        Nie mozna pracowac na pelen etat bez zgody rektora - a ten sie najczesciej
        zgadza. Poza tym zdaje sie kwestia zatrudnienia jest problemem w momencie
        rozpoczynania studiow doktoranckich. Jak juz sie na nich jest, to nikt nikogo o
        nic nie pyta i mozna wowczas zwiekszyc wymiar godzin.
        • Gość: rjt Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 13:19
          Zgoda rektora? Owszem, gdy pracujesz POZA uczelnią. A jeżeli pracujesz na
          uczelni, to masz 600 zł netto. A doktorantów nie dotyczą limity godzin, bo nie
          są pracownikami. I jeżeli jako pracownikowi przysłujguje mu 20parę (21 lub 26)
          dni urlopu to i tak jako doktorantowi przysługuje mu 14, czyli ma więcej czasu
          zeby zapieprzać na uczelni POZA etatem.

          Zwiększyć zatrudnienie? A wiesz że to niezgodne z USTAWĄ? I szkoła
          może "poprosić" o zwrot różnicy pomiędzy stacjonarnymi a niestacjonarnymi? I
          zwrot stypendium?
          • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 14:05
            Wiem jak wygladaja studia doktoranckie. Ci biedni zapracowani doktoranci to
            ludzie, ktorych nigdy nie mozna na uczelni spotkac. Pojawiaja sie na uczelni co
            najwyzej raz w tygodniu i robia wielka lache, ze wpisza ocene do indeksu i
            odbebnia zajecia, za ktore pobieraja pensje.
            I zdaje sie jest to wiecej jak 600 zl - stypa wynosi ponad 1000 zl i nie jest z
            niej sciagany ZUS ani podatek dochodowy.
            • Gość: Łukasz Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: 150.254.90.* 24.01.07, 17:32
              Dzis mam chwile oddechu, ale np. wczoraj od godz. 8 do 23:00, totalny zapieprz
              non stop, wyobraz sobie, ze niektorzy prowadza badania w laboratorium i sa w
              robocie 7 dni w tygodniu po ok 10-11 godzin dziennie
            • Gość: kwadransik Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 21:06
              godziny ćwiczeń ze studentami są w ramach studiów doktoranckich więc za te
              godziny nie dostają dodatkowych pieniędzy jak piszesz, stypendium wynosi 1044 -
              ale taki doktorant ponosi większe koszty - zakup książek które są bardzo drogie
              koszty dodatkowe w zwiazku z pisaniem pracy doktorskiej tez są niemałe- A jak
              ma wyglądać w pszyszłości nasz kraj kiedy na nauke nie będziemy łożyć - mamy w
              kraju mieć samych meneli
              • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 21:55
                Porownaj sobie liczbe osob na studiach doktoranckich z liczba osob, ktore
                zostaja na uczelni. Te osoby jakis wklad w nauke maja - bo ksztalca przyszle
                pokolenia ludzi, wiec mozna zrozumiec jakas taryfe ulgowa. Ale wiekszosc osob po
                doktoracie zamierza uciekac z uczelni = traktuja to jak kurs, dyplom, za ktory
                jeszcze dostana kase. Do cholery, za takie cos sie powinno placic!
    • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 10:54
      Zgadzam sie w calej rozciaglosci. I te 1000 zl to calkiem niezla sumka, biorac
      pod uwage, ze pracuja 1 dzien w tygodniu. Niech sobie kupia sieciowke lub auto -
      tak samo jak kazdy inny, kto pracuje.
      • Gość: zenek Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 12:23
        Ja też uważam że doktoranci mają super. Prawie nic nie robią - bo doktoraty
        piszą się same, zajecia prowadzą też krasnoludki. Maja aż 1000zł-ciekawe że
        stypendium ale każdy wie że to wybieg bo nie trzeba płacić ZUSu. Jendak jakoś w
        tym roku te wypasione życie doceniło o ok 30 do 50% mniej absolwentów szkół
        wyższych, ciekawe jest też to że społeczeństwo chce pracować w zakładach
        monitorów LCD, napędów Blue-ray, nie wiedząc że wiele z ich elementów czerpie z
        badań poslkich doktorantów-darmozjadów. Ale spokojnie za kilka lat jak tak
        dalej będzie finansowana nauka to będziemy wspominac młdych naukowców tylko
        przy okazji ENIGMY (ciekawe że w II RP nie doszli do tego że trzeba pozbyć się
        młodych zdolnych i jeszcze coś z tego świat miał).

        Jestem doktorantem, mam 28 lat i uwłacza mi życie za 1000zł i to nie prawa że
        każdy dostaje zgodne na prace poza Uczelnią (a jeśłi dostanie i nie wyrobi się
        w 4 latach studiów doktranckich to nie dostanie przedłuzenia tego stypendium).
        Kiedyś doktraty trwały po 12 lat i ludzie otrzymywali pensje dziś ma się na to
        4 lata i może ze 3% szans ze zostaniesz na etacie później. (przy równej 0
        ilości skąłdek na koncie emerytalnym). A ludzi z dr przed nazwiskiem nie chce
        choćby jeden czy drugi forumowicz, bo po cholere ma mieć kompleksy że jego
        współpracownik lub podwładny ma coś więcej w głowie.
        • Gość: rjt Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 13:23
          Zapomniałem powyżej! Przecież ten tysiąc to kredyt! Jeżeli się nie wyrobisz, z
          przyczyn dowolnych, to trzeba oddać! Umorzenie spłaty następuje po obronie...
        • mteulin Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 14:01
          Wielu ludzi żyje za 1000 zł. Wielu za mniej. Wszyscy mają dostać zniżki
          dlatego, że to państwo jest chore?
          Przecież to właśnie przez takie praktyki masz tylko 1000zł. Państwo woli zabrać
          kasę podatnikowi a potem wspaniałomyślnie zwrócić mu w różnego rodzaju ulgach i
          innych pierdółkach. Tylko zwróć uwagę, że po drodze z tej kasy opłacani sa
          urzędnicy państwowi, którzy pracują własnie nad tym odbieraniem i zwracaniem Ci
          kasy. I w sumie dostajesz mniej niz mógłbyś mieć.
          Ja wolę nie mieć zniżki ale sam zarządzać swoimi pieniędzmi.

          m't
          • Gość: lukasz Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: 150.254.90.* 24.01.07, 17:30
            tylko, ze slabo zarabia sie w malych miejscowosciach, a doktoraty sie robi w
            duzych miastach, gdzie zycie jest drozsze
          • Gość: kwadransik Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 21:13
            Te 1000 zł które doktoranci dostają to jest kredyt - jak nie zmieścisz się w
            terminie musisz wszystko oddać - więc nie piszczie bzdetów że te 1000 zł to
            kokosy- każdy może się uczyć ale ilu jest mądrych. Nie jestem doktorantką ale
            wiem jak to wygląda - ja jestem już na emeryturze i to mniejszej niz
            stypendium doktoranckie, ale nie zazdroszczę im tych pieniędzy ani zniżek,
            chciałabym żyć w kruju ludzi wykształconych i o wysokiej inteligencji a nie w
            kraju meneli i pijaków
            • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 21:59
              Ale doktorat nie jest jedyna droga zdobywania wyksztalcenia, wiedzy. Wiec
              dlaczego ma byc jedyna, ktora jest w specjalny sposob promowania?
              Nie ma zadnego powodu.
              Slusznie mteulin napisal - na znizkach de facto tracimy. Gdyby polikwidowano
              znizki na bilety dla emerytow i rencistow, to bez problemu mozna by obnizyc cene
              wszystkich biletow w Poznania. Czyz to by nie bylo wspaniale?
              • Gość: ksmx Nie bardzo rozumiem... IP: *.bredband.comhem.se 28.01.07, 10:49
                > Ale doktorat nie jest jedyna droga zdobywania wyksztalcenia, wiedzy. Wiec
                > dlaczego ma byc jedyna, ktora jest w specjalny sposob promowania?
                > Nie ma zadnego powodu.

                Nie widzisz sensu w badaniach naukowych? Przy takich nakładach ja też nie. Budżet całej Polski na badania naukowe tj. pieniądze dla Polskich Akademii Nauk, Uniwersytetów i Politechnik jest mniejszy od budżetu MIT w USA. I co ty na to?
        • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 14:13
          > Ja też uważam że doktoranci mają super. Prawie nic nie robią - bo doktoraty
          > piszą się same, zajecia prowadzą też krasnoludki. Maja aż 1000zł-ciekawe że
          > stypendium ale każdy wie że to wybieg bo nie trzeba płacić ZUSu.

          1000 zl za 90 godzin (lekcyjnych!) w ciagu roku. Zajebiscie duzo. To ja te
          liczbe w dwa tygodnie wyrabiam. I prawie kazdy kto pracuje tak wlasnie ma.

          > ciekawe jest też to że społeczeństwo chce pracować w zakładach
          > monitorów LCD, napędów Blue-ray, nie wiedząc że wiele z ich elementów czerpie z
          >
          > badań poslkich doktorantów-darmozjadów.

          Polskie uczelnie techniczne nie maja znaczenia dla rozwoju przemyslu. Tak jak
          kiedys uczelnie techniczne scisle wspolpracowaly z przemyslem, tak od jakis 30
          lat tego juz nie ma. Nowinki techniczne powstaja owszem, na uczelniach - tyle ze
          w 99% w USA. Polskie nauczanie na wszystkich uczelniach jest za bardzo
          akademickie - ludzie maja duza wiedze, ale absolutnie nie przydatna do dalszego
          zycia. Nie ma wiec potrzeby, by miasto finansowalo ulgi dla osob, ktore
          uprawiaja nauke jako sztuke - sama dla siebie.

          > Jestem doktorantem, mam 28 lat i uwłacza mi życie za 1000zł

          To osbie ten doktorat odpusc i isc do normalnej pracy.
          Nie, nie, juz wiem. Glupio byloby zapie..c 40 godzin w tygodniu za 1500 zl,
          prawda?

          > A ludzi z dr przed nazwiskiem nie chce
          > choćby jeden czy drugi forumowicz, bo po cholere ma mieć kompleksy że jego
          > współpracownik lub podwładny ma coś więcej w głowie.

          Skonczyly sie czasy gdy to osoby z tytulami maja monopol na wiedze. Rownie duzo,
          czesto nawet wiecej, mozna sie nauczyc przy okazji roznych kursow, szkolen.
          Roznica jest zasadnicza - na wszlkiego rodzaju kursach przekazywana wiedza jest
          bardziej praktyczna i mozna ja zastosowac do czegos wiecej niz napisania 5
          publikacji.
          • Gość: abc Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 15:07
            > 1000 zl za 90 godzin (lekcyjnych!) w ciagu roku. Zajebiscie duzo. To ja te
            > liczbe w dwa tygodnie wyrabiam. I prawie kazdy kto pracuje tak wlasnie ma.

            Tak możesz określać nauczyciela.
            Natomiast dla doktoranta te 90 godzin, to jest dodatkowy obowiązek.
            Jego praca w 90% składa się z czegoś innego, niż zajęcia dydaktyczne.

            PS: Nie jestem doktorantem, choć chętnie bym nim został,
            gdyby stybendium było np. 2x wyższe!!
            • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 15:19
              > Tak możesz określać nauczyciela.
              > Natomiast dla doktoranta te 90 godzin, to jest dodatkowy obowiązek.
              > Jego praca w 90% składa się z czegoś innego, niż zajęcia dydaktyczne.
              >

              To dziwne, ze znam ludzi, ktorzy robia studia doktoranckie i jednoczesnie
              pracuja na pelnym etacie, ewentualnie prowadza dzialalnosc co w praktyce zabiera
              im DUZO wiecej niz etat. I jakos maja czas na to.
              Wrecz sprawa wyglada w ten sposob: czas na firme musi sie znalezc, a jesli przy
              okazji gdzies sie wcisnie te kilka godzin w tygodniu, to fajnie.
          • Gość: Mądrala Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 21:34
            Twoja wiedza o doktracie to chyba z kursów ESSK się wzięła
            • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 22:02
              Moja wiedza wziela sie z:
              - rozmow z wladzami uczelni,
              - rozmow z innymi pracownikami,
              - rozmow z uczestnikami studiow doktoranckich.

              Czyli podstawy mam.

              A z czym niby sie nie zgadzasz? Z tym, ze wykonuje sie 90 godzin lekcyjnych w
              ciagu roku, czyli mniej niz przecietny obywatel w 2 tygodnie?
              Czy moze z tym, ze uczelnie techniczne nie "produkuja" wlasciwej jakosci
              absolwentow?
              • m-dyskretna Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 25.01.07, 10:37
                Prawda jest ze doktorant ma ustawowy obowiazek prowadzenia "tylko" 90 godzin
                zajec. Tylko, ze do nich musi sie przygotowac, napisac konspekt (to juz
                obowiazek, bo dziekan i kierownik studiow doktoranckich maja do nich wglad),
                sprawdzac kolokwia (i czesto egzaminy). Do tego dochodza zajecia, ktore musza
                poprowadzic (bo dziekanowi nie moga odmowic) i za ktore nikt dodatkowo nie
                zaplaci. Do tego sami musza uczestniczyc w wykladach i cwiczeniach (oczywiscie
                zakonczonych egzaminami) i jeszcze jeden "drobny" obowiazek - praca naukowa, z
                ktorej rowniez sa rozliczani.



                • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 25.01.07, 14:59
                  To jest teoria. A praktyka bywa rozna. Niektorzy owszem, przykladaja sie do tego
                  - i dla nich szacunek. Ale sa tez tacy, ktorzy maja to kompletnie w dupie.
                  Moglbym rzucac nazwiskami, ale nie o to przeciez chodzi. Powtarzam: sa tacy,
                  ktorych na uczelni NIE DA sie zlapac, bo caly czas absorbuje ich dodatkowa (a
                  moze dla nich pierwszorzedna?) praca. Skutkuje to tym, ze czesc osob ma przed
                  doktoratem na swoim dorobku 15 publikacji, a sa tacy ktorzy przez 3 lata nie
                  napisza nic. I mamy takie osoby promowac, pomagac im?
                  Poki nie beda uregulowane odpowiednie przepisy, ktore zlikwiduja patologie, nie
                  mozna mowic o dofinansowaniu wszystkich przez wszystkich.
          • Gość: ksmx Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.bredband.comhem.se 28.01.07, 11:01
            drhuckenbush napisał:

            > > Ja też uważam że doktoranci mają super. Prawie nic nie robią - bo doktora
            > ty
            > > piszą się same, zajecia prowadzą też krasnoludki. Maja aż 1000zł-ciekawe
            > że
            > > stypendium ale każdy wie że to wybieg bo nie trzeba płacić ZUSu.
            >
            > 1000 zl za 90 godzin (lekcyjnych!) w ciagu roku. Zajebiscie duzo. To ja te
            > liczbe w dwa tygodnie wyrabiam. I prawie kazdy kto pracuje tak wlasnie ma.
            >

            Zajęcia są jak ból w dupie dla doktorantów. De facto w ogóle nie powinni ich prowadzić. Na mojej obecnej uczelni doktorant to student: chodzi na kursy, zdobywa punkty, zdaje egzaminy, nie prowadzi zajęć, a przede wszystkim siedzi w laboratorium i prowadzi samodzielne badania. Dostają na nasze średnio licząc 4000 pln.

            > > ciekawe jest też to że społeczeństwo chce pracować w zakładach
            > > monitorów LCD, napędów Blue-ray, nie wiedząc że wiele z ich elementów cze
            > rpie z
            > >
            > > badań poslkich doktorantów-darmozjadów.
            >
            > Polskie uczelnie techniczne nie maja znaczenia dla rozwoju przemyslu. Tak jak
            > kiedys uczelnie techniczne scisle wspolpracowaly z przemyslem, tak od jakis 30
            > lat tego juz nie ma. Nowinki techniczne powstaja owszem, na uczelniach - tyle z
            > e
            > w 99% w USA. Polskie nauczanie na wszystkich uczelniach jest za bardzo
            > akademickie - ludzie maja duza wiedze, ale absolutnie nie przydatna do dalszego
            > zycia. Nie ma wiec potrzeby, by miasto finansowalo ulgi dla osob, ktore
            > uprawiaja nauke jako sztuke - sama dla siebie.
            >

            Zgadzam się. Ale skąd to się bierze? Całą technikę importujemy, dajemy pracę chinolom, niemcom czy francuzom. To oni zainwestowali w badania, patenty, sprzedali technologię swoim firmom a my za to płacimy. Być może nauka w Polsce miała sens gdybyśmy nie robili tzw. badań podstawowych, oraz publikacji typu: sami dla siebie bo nikt nas nie cytuje. Zamiast tego próbowali jednak coś patentować i sprzedawać.

            > > Jestem doktorantem, mam 28 lat i uwłacza mi życie za 1000zł

            Mi też uwłaczało, potem przez dwa lata pisania pracy w ogóle nie miałem pieniędzy, moja żona musiała na mnie pracować w prywatnej firmie (a też kończyła doktorat za friko).

            >
            > To osbie ten doktorat odpusc i isc do normalnej pracy.
            > Nie, nie, juz wiem. Glupio byloby zapie..c 40 godzin w tygodniu za 1500 zl,
            > prawda?
            >

            Niech nie odpuszcza. Polska jest zacofana, potrzeba 20x więcej doktorantów.

            > > A ludzi z dr przed nazwiskiem nie chce
            > > choćby jeden czy drugi forumowicz, bo po cholere ma mieć kompleksy że jeg
            > o
            > > współpracownik lub podwładny ma coś więcej w głowie.
            >

            Doktorat to po prostu tytuł NAUKOWY oznaczający ni mniej ni więcej, że potrafisz w miarę samodzielnie robić badania oraz publikować je. Nie jest to oznaka wiedzy, mądrości wszelakiej czy coś takiego. To tylko w naszym zacofanym społeczeństwie powstał taki mit.

            > Skonczyly sie czasy gdy to osoby z tytulami maja monopol na wiedze. Rownie duzo
            > ,
            > czesto nawet wiecej, mozna sie nauczyc przy okazji roznych kursow, szkolen.
            > Roznica jest zasadnicza - na wszlkiego rodzaju kursach przekazywana wiedza jest
            > bardziej praktyczna i mozna ja zastosowac do czegos wiecej niz napisania 5
            > publikacji.

            Tak jak mówiłem. Doktorat to nie monopol na wiedzę, to specjalizacja z bardzo wąskiej dziedziny nauki. Nic więcej. W niemczech nie dostaniesz pracy w firmie hi-tech bez doktoratu, to niezbędne minimum, nawet nie bo musisz mieć spory dorobek publikacyjny.

            Nie przesadzajmy jednak. Mimo wszystko doktorat w Polsce bardzo ciężko zrobić, w sensie badań, problemów z promotorem, zajęć, publikacji czy w końcu pisania pracy. Dosyć łatwo się obronić bo to w zasadzie formalność po tylu latach.

            Problemami polskiej nauki zajmuje się NFA: www.nfa.pl, tam ta cała polska beznadzieja jest ładnie napisana.
            Pozdro
        • Gość: ksmx Kończ doktorat i zmykaj tak jak ja IP: *.bredband.comhem.se 28.01.07, 10:44
          Doktorzy w Polsce też nie za ciekawie żyją. Znikaj jak najszybciej bo w Polsce nie ma dla Ciebie ani pracy ani rozwoju :)
        • Gość: doktorant Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.ifmpan.poznan.pl 03.04.07, 08:33
          Mam dziwne wrażenie, że ludzie w tym kraju pogłupieli. Doktoranci pracujący 1
          dzień w tygodniu? Dobre - pokażcie mi takiego... To że nie widzicie kogoś przy
          pracy i że nie jest umorusany smarem od stóp do głów, to nie znaczy, że nie pracuje.

          I Wy śmiecie mi pisać, że "wiemy jak wygląda sytuacja doktorantów" - bzdura.
          Jestem doktorantem i dla pracy naukowej poświęciłem wszystko - nie mam
          mieszkania (bo nie każdy ma bogatych rodziców), stypendium ledwie wystarcza na
          opłatę lokum i rachunki, haruję w zasadzie przez cały czas przez jaki nie śpię
          (bo jak wracam do domu to siadam do pracy a nie przed telewizorem). I co
          najgorsze nie wygląda by moja sytuacja miała się zmienić - żaden bank nie da mi
          kredytu bo "stypendium nie stanowi dochodu, więc nie ma Pan zdolności
          kredytowej". Ciekawe że ktoś kto ma 500 zł na rękę miesięcznie jest dla banku
          bardziej wiarygodny niż ja... A na osłodę tego wszystkiego - jeśli zmienię
          zdanie i pójdę do pracy nie kończąc doktoratu, przepisy zobowiązują mnie do
          zwrotu stypendium (i to nie tylko z ostatniego miesiąca, ale ze wszystkich lat
          przez które je dostawałem).
          Jeśli komuś z Was wydaje się nadal, że 1000 zł to dużo to niech się ze mną
          zamieni - a tak nawiasem mówiąc, skoro Wam się wydaje, że doktoranci mają tak
          dobrze to czemu sami nie robicie doktoratów, mądrale?

          I to tyle
          • mteulin Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 03.04.07, 09:12
            Gość portalu: doktorant napisał(a):

            (ciach)
            > czemu sami nie robicie doktoratów, mądrale?

            Dlatego, że wolimy sami decydować o swoim losie a nie "poświęcać wszystko" po
            to, żeby potem żalić się na forum jak to źle jest być doktorantem i liczyć na
            to, że jacyś politycy łaskawie wplączą nas w swoje gierki nabijające im
            elektorat, w ramach których rozdają zniżki finansowane z pieniędzy wszystkich,
            również tych nie "poświęcających wszystkiego".
    • Gość: RAUBER Tak dla zniżek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 12:29
      To akurat inwestycja średniokresowa, z czasem się zwróci jak taki doktorant
      zacznie zarabiać. Im ich więcej tym lepsze szanse na sciągniecie inwestorów
      szukających dobrych pracowników. Tym zapłaci się więcej i jak taki zacznie już
      pracować to w ciągu dwóch miesięcy z jego podatków zrócą się zniżki.
      • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 24.01.07, 14:15
        Gdybys mial zatrudniac kogos, to wolisz osobe z "dr" przed nazwiskiem, czy
        osobe, ktora lepiej sobie poradzi z problemami, ktore przedstawisz?
        Jak ma niby doktorant te pieniadze zwrocic? Tym, ze kolejne 4 lata podatkow i
        ZUSu nie bedzie placic?
        • Gość: RAUBER Re: Tak dla zniżek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 14:29
          Doktorant w dziedzinach przynoszących zysk to skarb, to koleś który samodzielnie
          się rozwija. Poza szkoleniami na które się wysyła kluczowych pracowników taki
          się jeszcze sam uczy. Fachowiec jest zawsze w cenie.
          • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 24.01.07, 14:51
            Podaj przyklady tych dziedzin, w ktorych to mozna byc skarbem bedac doktorem.
            • Gość: RAUBER Re: Tak dla zniżek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 16:17
              Informatyka, robotyka, biotechnologia, ekonomia, prawo, medycyna, architektura,
              chemia, fizyka, matematyka.
              To tylko część z dziedzin przynoszących zyski.
              • Gość: the edge Re: Tak dla zniżek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 17:01
                Gość portalu: RAUBER napisał(a):

                > Informatyka, robotyka, biotechnologia, ekonomia, prawo, medycyna,
                architektura,
                > chemia, fizyka, matematyka.
                > To tylko część z dziedzin przynoszących zyski.

                Jakie prawo przynosi zyski?
                • Gość: m Re: Tak dla zniżek. IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 17:53
                  > Jakie prawo przynosi zyski?

                  Zapytaj o to naszego premiera lub prezydenta :)
                  • Gość: blitz Re: Tak dla zniżek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 18:28
                    ""Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem -
                    Polska jest Polską, a Polak Polakiem.""

                    >>> jakoś tak dziwnie się składa że największą ciemnotę ZAZWYCZAJ wykazują ci prosto spod krzyża ...

                    podrawiam mądrych ludzi
                    • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 24.01.07, 21:41
                      Spoko - masz prawo uwazac, ze Mickiewicz byl ciemnota.
                      • Gość: blitz Re: Tak dla zniżek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 01:38
                        mickiewicz zyl w czasach kiedy byle ciemniak i burak nie szafowal symbolami i
                        jezusem na prawo i lewo tylko po to by sprzedac swoja ideologie.sledzac twoje
                        posty na roznych forach moge stwierdzic ze reprezentujesz swiatopoglad
                        kartoflany. pewnie malo cie moja opinia obchodzi ale to nie zmienia faktu ze
                        masz w swojej fanatycznej zacofanej glowce nieciekawie.a krzyzem masz zapewne
                        tyle wspolnego co wszyscy podobni wszechwierzacy.

                        pozdrawiam doktorantow
                        • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 25.01.07, 08:45
                          > pewnie malo cie moja opinia obchodzi

                          Chociaz w tej kwestii sie zgadzamy.

                          Nieciekawie to masz Ty - koszermedia i lumpenliberalowie wyprali Ci leb - nie
                          jestes juz zdolny do samodzielnego myslenia, a jedynie do powtarzania sloganow
                          zydokomuny. A kto nie jest z Toba, jest przeciwko Tobie. Juz byl taki jeden z
                          wasem, ktory podobnie twierdzil.
                          • Gość: blitz Re: Tak dla zniżek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 20:47
                            wpisales sie 100% w profil intelektualny jaki sobie wyobrazilem ze masz. wiedzialem ze haslo "zydokomuna" i "lupenliberalowie" (cokolwiek pod tym haslem rozumiesz) MUSZA predzej czy pozniej pasc. to nie jest tak ze, jak piszesz "ktokolwiek nie jest ze mna jest przeciwko mnie" chyba ze tym kimkolwiek jest ciasnomyslacy pseudointelektualista "prosto spod krzyza". Duzo czasu spedzasz na internecie sledzac wroga ... czyzbys mial nieciekawe zycie pod tym krzyzem ?

                            Pozdrawiam pozdrawiam madrych ludzi
                • Gość: RAUBER Re: Tak dla zniżek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 09:56
                  Gość portalu: the edge napisał(a):
                  >
                  > Jakie prawo przynosi zyski?


                  przynosi zyski tym co umieją je stosować, ale też prawnikom którzy potem płacą
                  podatki, całkiem nie małe
              • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 24.01.07, 21:22
                Informatyce doktoranci sa potrzebni jak dupie zeby.
                Ten temat bardzo dokladnie znam, bo sam sie nad tym zastanawialem, ale wycofalem
                sie. Powod? Jest to droga, z ktorej nie ma wyjscia. Przez te 4 lata zdobywa sie
                wiedze, ktora nie jest w praktyce w ogole potrzebna. To jest wiedza, ktora mozna
                co najwyzej wykladac kolejnym rocznikom na studiach. Po kilku latach doktoratu
                trudno jest delikwentowi znalezc normalna prace - bo zdobyl wiedze do niczego
                nie przydatna, podczas gdy jego rowiesnicy maja za soba kilkuletnie
                doswiadczenie zawodowe, wiele szkolen, potwierdzonych znaczacymi certyfikatami.
                Konkurowac moze co najwyzej z osobami ktore tyle co skonczyly studia - ale tu
                tez jest na straconej pozycji, gdyz swieza krew, w dodatku nie bedaca dumna z
                dwoch liter przed nazwiskiem, jest lepszym materialem do uksztaltowania.
                • Gość: Ciekawy Re: Tak dla zniżek. IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 21:40
                  Te ciekawe matole że w swoim nicku masz dr na poczatku? Tak Cię to
                  dowartościowuje? Tak kiepski byłeś że nie załapałeś się na te 1000zł? Teraz
                  mamusia i tatuś dają nadal kaskę i przesiadujesz całymi dniami na necie?
                  Pamiętaj pacanie że oprócz zajeć dydaktycznych trzeba napisać sam doktorat. A
                  ty pewnie ze 2 lata pisałeś te swoje 50 stron magisterki.
                  Jesteś tumanem skoro nie wiesz że np do Blue-raya drogę przetarli ludzie z
                  Politechniki Łódzkiej ale musieli sprzedać swoje patenty i właściwie kraj nic z
                  tego nie ma. Stypendia doktoranckie powinny być 3 razy większe nawet jeśli
                  takie cepy jak Ty nie rozumieja że internet to też dzieło ludzi nauki
                  • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 24.01.07, 21:52
                    Gość portalu: Ciekawy napisał(a):

                    > Te ciekawe matole że w swoim nicku masz dr na poczatku? Tak Cię to
                    > dowartościowuje?

                    Poszukaj sobie w sieci informacji o Dr Huckenbush.
                    Hint: kategoria - muzyka.

                    > Tak kiepski byłeś że nie załapałeś się na te 1000zł?

                    Wprost przeciwnie, srednia moich ocen, dyplom oraz wlasciwe uklady z wlasciwymi
                    osobami powodowaly, ze na studia doktoranckie bez problemu bym sie dostal. Osoby
                    w gorszej sytuacji sie dostawaly :) Ale zrezygnowalem, bo patrze przyszlosciowo.

                    > Teraz
                    > mamusia i tatuś dają nadal kaskę i przesiadujesz całymi dniami na necie?

                    Nikt mi kasy nie musi dawac, utrzymuje sie sam. I nie oczekuje, ze panstwo
                    bedzie mi dawalo pieniadze, bo doksztalcam sie podczas pracy.

                    70 stron pracy inzynierskiej pisalem przez jakis tydzien. 100 stron pracy
                    magisterskiej - podobnie. Badania, projekty itd potrzebne do napisania w
                    pierwszym wypadku zajely mi 1,5 miesiaca, w drugim - 3 tygodnie, niecale.

                    > Stypendia doktoranckie powinny być 3 razy większe nawet jeśli
                    > takie cepy jak Ty nie rozumieja że internet to też dzieło ludzi nauki

                    Czlowiek nauki nie rowna sie pracujacy na uczelni. I, tumanie, Internet zostal
                    stworzony przez wojsko, a nie profesorow.
                    • m-dyskretna Re: Tak dla zniżek. 25.01.07, 10:22

                      > Czlowiek nauki nie rowna sie pracujacy na uczelni. I, tumanie, Internet zostal
                      > stworzony przez wojsko, a nie profesorow.

                      A czy zdajesz sobie sprawe, ze wojsko ma wlasne osrodki naukowe i profesorow?
                      I dla scislosci - za internet podziekuj pracownikom CERNu
                      • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 26.01.07, 14:26
                        CERN jest kolebka WWW.
                        A prapoczatkiem Internetu jest ARPANET.

                        W jednym i drugim pracuja madrzy ludzie, ktorzy to wymyslili. Ale zadne z nich
                        nie jest uczelnia wyzsza.
                  • Gość: mteulin Re: Tak dla zniżek. IP: *.echostar.pl 24.01.07, 22:02
                    1. Nick to nick - ten akurat pochodzi od zespołu muzycznego.
                    2. Myślisz że bluzgami dodasz wartości swojej wypowiedzi?
                    3. Fajny zwyczaj - pisać o rodzicach czy oceniać pracę mgr nie znając człowieka...
                    4. Stypendia powinny być większe. Ale to że nie są nie oznacza, że do grupy osób
                    uprawnionych do ulgi ma dojść kolejna.

                    Dyskusja zeszła na tematy - czy biedni doktoranci mają za mało kasy, czy
                    doktoranci są lepsi od magistrów, czy doktoranci są potrzebni. Moje odpowiedzi:
                    oczywiście, nie, jak najbardziej.
                    Tylko, że sens wątku jest inny - czy powinno się dodawać kolejnej grupie ulgi?
                    Na zachodzie doktoranci nie mają zniżek w komunikacji i jest dobrze. Może u nas
                    też należy poszukać naprawdę najlepszych rozwiązań dla doktorantów (i nie tylko)
                    zamiast rozwiązywać ich trudną sytuację materialną ulgami. To rozwiązanie dobre
                    dla polityków - szybkie, łatwe i w żaden sposób nie rozwiązujące problemu.

                    m't
                • Gość: RAUBER Re: Tak dla zniżek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 09:58
                  w cywilizowanych krajach (w przyszłości może taka będzie Polska) nauka jest w
                  służbie gospodarki / biznesu. Ale u nas to jest nauka dla nauki. Pewnie z czasem
                  to sie zmieni, więc może świeża krew to zmieni.
                  • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 25.01.07, 10:04
                    Swieza krew nic nie zmieni. Juz dawno srodowiska akademickie sie wyalienowaly i
                    zyja same dla siebie. Zwykli ludzie - poza mozliwoscia zdobywania akademickiej
                    wiedzy - nie maja z tego pozytku.
                    • Gość: RAUBER Re: Tak dla zniżek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 11:03
                      Bo tu nie ma przełożenia bezpośredniego.
                • m-dyskretna Re: Tak dla zniżek. 25.01.07, 10:29
                  Caly Twoj wywod moge strescic jednym slowem - bredzisz.
                  Szkoda, ze PP nie nauczyla Ciebie czym sie rozni informatyk od programisty.
                  I tak jeszcze na marginesie - mam wielu znajomych informatykow bedacych "dumnych
                  z posiadanych dwoch liter przed nazwiskiem". Czesc z nich zostala na uczelniach,
                  inni z nich odeszli i jakos nie mieli najmniejszych problemow ze znalezieniem
                  bardzo dobrze platnej pracy w swoim zawodzie. A firmy zagranicznie sa rownie
                  dumne z tytulow naukowych swoich pracownikow i dodatkowo wynagradzaja za te dwie
                  literki:)
                  • drhuckenbush Re: Tak dla zniżek. 26.01.07, 14:24
                    > Szkoda, ze PP nie nauczyla Ciebie czym sie rozni informatyk od programisty.

                    Nauczyla. Przez kilka miesiecy zdazylem nawet wyostrzyc swoj poglad na ten
                    temat. Nie chce mi sie robic dlugich wywodow, ale generalnie z fachu programisty
                    ciezko sie do konca zycia utrzymac. I tyle.
                    Moze i nie mieli problemow ze znalezieniem pracy - ale zapewniam Cie, ze bez
                    tego stopnia tez nie powinni miec problemow.
    • Gość: KUNA Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 19:33
      Doktoranci to niby studenci studiów 3-ego stopnia, ale nowa ustawa o
      szkolnictwie wyższym przyznaje - wprost, literalnie - zniżkę tylko studentom 1-2
      studiów stopnia.
      Mnie irytuje to, że 24-26 letni student zaoczny dorabiający/pracujący (tj. z
      dochodami) ma zniżkę na MPK, a świeży 24-26 letni doktorant studiów
      stacjonarnych nie ma.
    • Gość: W temacie Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 21:36
      Ludzie, czy Wy macie rozum??? Wiecie jaki procent ludzisków dostaje stypendium,
      to gó..ane 1000 zł? Podam rzeczywisty przykład: na drugim roku Studiów
      Doktoranckich na Wydziale Historycznym UAM jest ok 50 osób. Z czego 3/4 NIE MA
      STYPENDIUM!!!!!!!!! To z czego mamy żyć?
      • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 24.01.07, 21:53
        Na Polibudzie wedle posiadanych przeze mnie informacji wszystkim przyznano stype.
        • Gość: alter Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 00:06
          O sprawach mpk także tu: www.mpkpoznan.fora.pl
        • solnicki Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 25.01.07, 08:33
          To się grubo mylisz, nie wszystkim, pytanie czy celowo wprowadzasz w błąd czy
          po porstu nie wiesz?
          • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 25.01.07, 08:47
            Mialem informacje - od doktoranta zreszta - ze w tym roku wszystkim przyznali
            stype. I jeszcze pytalem czy tylko jego wydzial, ale mowil ze wszystkie.
            • solnicki Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 25.01.07, 08:51
              To Cię wprowadził w błąd, stype to ma tak około 15 do 20 procent doktorantów
              (przynajmniej na Politechnice Poznańskiej)
        • Gość: jonn Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 25.01.07, 12:17
          to masz bardzo zle informacje
    • pinia1a Zniżki MPK dla doktorantów? 25.01.07, 12:15
      Chyba przesada!
      Naukowcy i tak mają pełno przywilejów, choćby dłuższy urlop czy nienormowany
      czas pracy /możliwość pracy w domu/ co nie zawsze wiąże sie z wydajnością.
      Dlaczego zniżki traktować tak wybiórczo ? Może w takim razie dać zniżki
      wszystkim pracownikom uczelni i PAN co ? Wtedy np. pracownicy techniczni PAN
      też by coś mieli z tego, a nie tylko harówę na konto naukowych!
    • Gość: jonn Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 25.01.07, 12:26
      Popieram znizki. Nalezy zauwazyc, ze to ludzie wyksztalceni w duzej mierze
      wplywaja na rozwoj danego regionu. To prawda, ze duza czesc doktorantow po
      uzyskaniu stopnia doktora nie zostanie na uczelni (brak etatow) ale pojda
      pracowac do firm, ktore coraz chetniej beda lokowaly swoje centra badawcze w
      Polsce. Chyba nie musze pisac jakie korzysci finansowe dla panstwa takie firmy
      oznaczaja (tylko naprawde bogate firmy stac na wlasne centra badawcze itp.)

      Bardzo malo doktorantow dostaje stypendium. Ktos napisal, ze ciezko zastac
      doktorantow na uczelni. Problem w tym, ze czesto nie ma dla nich przygotowanego
      biurka i nie maja gdzie siedziec na uczelni. Przeciez nie beda calymi dniami
      chodzic po korytarzach...

      Doktoranci maja dziwna sytuacje: nie maja praw ani studentow ani pracownikow
      (chyba, ze sa zatrudnieni na uczelni jako asystenci)

      Legitymacja doktorancka oficjalnie uprawnia do znizki do muzeum narodowego :)

      Wydaje mi sie, ze doktoranci to naprawde nie jest tak liczna grupa osob zeby
      mowic o wielkich kosztach wprowadznia znizki.

      • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 09:10
        Ja rozumiem, ze ten doktorat czyni czlowieka madrzejszym. Nie chce juz
        dyskutowac czy ta wiedza jest potrzebna czy nie. Ale pragne zauwazyc, ze sa tez
        INNE sposoby zdobycia rownie przydatnej wiedzy. I jak ktos sie decyduje na ten
        inny sposob - musi za to placic. Podobnie powinno byc ze studiami doktoranckimi.
        Jesli ktos je traktuje jako poszerzenie swojej wiedzy po to, zeby byl bardziej
        konkurencyjny na rynku pracy - to niech za to zaplaci tak samo jak wszyscy inni,
        ktorzy swoja konkurencyjnosc zwiekszaja innymi metodami.
    • Gość: doktorant28 Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 25.01.07, 13:15
      Widac po postach kto doktorantem jest, a kto nie.
      szanowni panowie mteulin i drhuckenbush najwyraźniej nie maja pojecia o realiach
      zycia na uczelni. krotko zatem o zyciu doktoranta:
      -większość nie ma stypendium (!!!), i pracuje ZA DARMO, tzn. te 90 godzin zajęć
      pracy wykonuje ZA DARMO (dotarło?!) + doliczcie sobie do każdej godziny minimum
      1 dzień na przygotowanie zajęć, nie 8 godzinny dzień w pracy, kawka, papierosik,
      pogaduszki, tylko cały dzien na dupie siedzenia. a jak maja zaocznych, to w
      niedziele i soboty zasuwaja do roboty, za darmo lub w ramach stypednium (dla
      niewtajemniczonych: pracownicy maja za zaocznych placowne podwojnie)
      -do tego doliczmy czas na poprawianie prac pisemnych: przy 3 grupach to ok 80-90
      osob, a wiec tylez prac, po stron czasem kilkanascie. prosze pomnozyc. a jesli
      zaliczenie pisemne, to tez trzeba przygotowac i poprawiac.
      -dodatkowe prace: pomaganie promotorowi, egzaminowanie np. na wstepnych, rozne
      biurokratyczne zadania (np. przy obronach prac roznorakich, nie mowiac juz np o
      kserowaniu, inwentaryzacji)
      -nie zapominajmy o tym, ze doktoranci tez stydiują: mają wyklady i seminaria, z
      ktorych zdają egzaminy jak normalni studenci, z tym ze bardziej wyspecjalizowane
      -dodatkowo doktoranci - o czym sie zapomina - pisza DOKTORATY, ktore wbrew
      pozorom sie SAME NIE PISZA - a piszac doktoraty nie maja zazwyczaj czasu
      pracowac gdzies poza uczelnia (co i tak w praktyce staje sie nieuniknione zeby
      przezyc). ponadto - w ogromnej wiekszosci przypadkow - doktoraty owe maja
      zastosowanie praktyczne, nawet jesli czysto edukacyjne/kulturowe, a nie
      techniczne (czytaj: są wkładem na rzecz społeczności jako całości)
      -powoływanie sie na zycie na Zachodzie jest smieszne, bo tam doktorant ma
      stypednium co najmniej 1000 Euro (w humanistyce, w scislych wiecej), zajecia ma
      zazwyczaj przez 1 rok, maja tez zazwyczaj wiecej niz 1 stypednium, bo w
      przeciwienstwie do UAM'u moga łaczyc stypednia (dla niewtajemniczonych: jesli
      doktorant ma stypednium UAM'u i dostanie inne, zewnetrzne stypendium to
      stypendium UAM'u się mu zabiera), nie mowiac o warunkach pracy i niewymiernych
      "spolecznych" przywilejach
      -wg nowej ustawy doktoranci sa dziwnym tworem majacym: obowiązki pracownikow
      naukowych i prawa studentow: musza prowadzic zajecia, za ktore nikt im nie placi
      (bo stypednium jest od zajec niezalezne, zajecia prowadza je wszyscy, majacy
      stypednium lub nie) oraz wykonywac inne prace - jesli zas dochodzi do
      rozliczania przywilejow to są już STUDENTAMI. tym bardziej skandaliczny jest
      fakt, ze nie maja studenckiej znizki na bilety MPK.


      • Gość: mteulin Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.man.poznan.pl 25.01.07, 14:25
        > Widac po postach kto doktorantem jest, a kto nie.

        Widzę po Pańskim poście, że mimo tego iż jest Pan doktorantem obce jest Panu
        czytanie ze zrozumieniem... Spróbuję, więc wyjaśnić jeszcze raz odnosząc się do
        Pana wypowiedzi.

        > szanowni panowie mteulin i drhuckenbush najwyraźniej nie maja pojecia o
        realiac
        > h
        > zycia na uczelni. krotko zatem o zyciu doktoranta:

        Czy ja gdziekolwiek pisałem że znam te realia? To co napisałem oparłem na
        wiedzy uzyskanej z artykułu w Gazecie Wyborczej.

        > -większość nie ma stypendium (!!!),

        W GW nie było napisane, że nie wszyscy je posiadają a wątek dotyczy artykułu a
        nie ogólnej wiedzy nt. studiów doktoranckich w Polsce.

        > i pracuje ZA DARMO, tzn. te 90 godzin zajęć
        > pracy wykonuje ZA DARMO (dotarło?!) + doliczcie sobie do każdej godziny
        minimum
        > 1 dzień na przygotowanie zajęć,

        Prawie jak nauczyciel. Tylko oni za prawie darmo pracują całe życie.

        > nie 8 godzinny dzień w pracy, kawka, papierosik,

        Pracuję conajmniej 8 godzin a to oznacza czasem 10, czasem 11, czasem weekendy.
        Mówię o pracy w pracy. O pracy w domu nieraz do późnej nocy nie wspomnę. Kawka
        owszem. Jest potrzebna po tym jak siedzę nad czymś w domu do 1 w nocy a na 6:30
        do pracy i muszę się obudzić. Oczywiście kawka nie zamiast w pracy tylko w
        trakcie.

        ...dalsze narzekanie <ciach>

        Jesli tak ciężko jest Ci być doktorantem to dlaczego nie wybrałeś innej drogi
        życiowej? Czy ktoś Cię zmusił do tego by pozostać na uczelni?

        > -powoływanie sie na zycie na Zachodzie jest smieszne, bo tam doktorant ma
        > stypednium co najmniej 1000 Euro (w humanistyce, w scislych wiecej), zajecia
        ma
        > zazwyczaj przez 1 rok, maja tez zazwyczaj wiecej niz 1 stypednium, bo w
        > przeciwienstwie do UAM'u moga łaczyc stypednia (dla niewtajemniczonych: jesli
        > doktorant ma stypednium UAM'u i dostanie inne, zewnetrzne stypendium to
        > stypendium UAM'u się mu zabiera), nie mowiac o warunkach pracy i niewymiernych
        > "spolecznych" przywilejach

        Śmieszne jest pozostawanie w naszym polskim bagienku. Jeśli na Zachodzie jest
        tak wspaniale to dlaczego zamiast próbować wprowadzić tamten system w Polsce
        idzie się u nas, za przeproszeniem, od d... strony? Pisałem już w innych
        postach - zamiast pomagać doktorantom przez wprowadzanie kolejnej ulgi
        podwyższyć budżet na stypendia lub wprowadzenie pensji za pracę na uczelni.

        > -wg nowej ustawy doktoranci sa dziwnym tworem majacym: obowiązki pracownikow
        > naukowych i prawa studentow: musza prowadzic zajecia, za ktore nikt im nie
        placi

        Masz rację i należy to zmienić. Za pracę nalezy płacić. Jednakże pójście droga
        przyznawania ulg to tylko niepotrzebne komplikowanie przepisów.

        > tym bardziej skandaliczny jest
        > fakt, ze nie maja studenckiej znizki na bilety MPK.

        Skandaliczny jest sam fakt istnienia takiej liczby zniżek będący pozostałością
        socjalistycznych przepisów. Pomysły takie jak wprowadzenie kolejnych ulg są
        świadectwem, że w głowach ludzi dalej zakorzeniony jest socjalistyczny sposób
        myślenia.
        Proszę mi już więcej nie zarzucać krytykowania doktorantów. Ja krytykuję
        komplikowanie przepisów przez wprowadzanie ulg. Jakichkolwiek ulg.

        pzdr
        m't
        • Gość: doktorant28 Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 26.01.07, 01:56
          Pomijając większość twoich wątpliwej argumentacyjnie wartości wypowiedzi
          ("Śmieszne jest pozostawanie w naszym polskim bagienku" "Jesli tak ciężko jest
          Ci być doktorantem to dlaczego nie wybrałeś innej drogi życiowej? Czy ktoś Cię
          zmusił do tego by pozostać na uczelni?") - bo nie zwiazanych z tematem dyskusji,
          zastanowmy sie KTO i DLACZEGO powienien miec znizki, i roznego rodzaju ulgi -
          BEZ WZGLEDU na rodzaj podejmowanych indywidualnie zyciowych wyborow.
          Gdyby wprowadzoną przez ciebie opozycję socjalistyczny zascianek - postepowa
          Europa probowac wprowadzic w zycie i zlikwidowac WSZELKIW ulgi, to prosze,
          zastanow sie jak wygladalby nasz swiat spoleczno-ekonomiczny (zreszta, jak widac
          niewiele wiesz na temat "socjalizmu" w tzw. Europie: proponuje rozeznac sie na
          poczatek w sytuacji we Francji i Szwecji). Zabierzmy zatem znizki: emerytom,
          uposledzonym fizycznie i mentalnie, rencistom, dzieciom uczacym sie i
          przed-szkolnym, sluzbom mundurowym, politykom... zabierzmy immunitety sędziom,
          prawo do jazdy na sygnale karetkom, darmowe wstepy do zoo dzieciom i w ogole
          WSZELIE przywileje, nie tylko ekonomiczne. Wszyscy równi podług portfela - oto
          neoliberalny koszmar, ktorego rzecznikiem, jak rozumiem z pełną świadomością
          jestes. Otóż ja nie. Problem jest taki: co panstwo, a w naszym waskim rozumieniu
          miasto (w Krakowie i Warszawie jak wiemy doktoranci maja znizki) wspiera poprzez
          swoje dotacje, tj. jakie grupy my - jako wspolnota - uznajemy badz za pod
          pewnymi wzgledami uposledzone, badz wartosciowe a np. uposledzone ze wzgledu na
          system wolnorynkowy, i gode wspieranie przez nas jako wspolnote.
          Otoz - moim zdaniem - co zreszta nie jest przedmiotem dyskusji, doktoranci na
          znizki jak najbardziej zaslugują, a w swietle nowej ustawy o szkolnictwie
          wyzszym te znizki im sie po prostu nalezą. Niestety wladze wykonawcze naszego
          miasta nie spiesza sie by zadosc uczynic prawu (a jesli chodzi o dwuznacznosci
          ustawy, ktora jest jak kazda niedoskonala, to darujmy sobie pseudo-uczone spory
          na temat rozroznienia pomiedzy "studentem" a "uczestnikiem studiow
          doktoranckich" - rozumiesz roznice pomiedzy duchem a literą prawa?)
          • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 09:54
            A powiedz mi: po jaka cholere emerytom znizki? Po jaka cholere bezplatny bilet
            dla osob po 70tce? Efekt jest taki, ze ludzie 1 przystanek beda jezdzic
            tramwajem tylko dlatego, ze maja ten bilet za darmo. Mniej ulg = mniej wydatkow
            panstwa/miasta = mniej pieniedzy kradzionych obywatelom. I wtedy SAM decydujesz
            na co przeznaczysz te pieniadze.
          • mteulin Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 10:35
            Gość portalu: doktorant28 napisał(a):

            > Pomijając większość twoich wątpliwej argumentacyjnie wartości wypowiedzi
            > ("Śmieszne jest pozostawanie w naszym polskim bagienku" "Jesli tak ciężko jest
            > Ci być doktorantem to dlaczego nie wybrałeś innej drogi życiowej? Czy ktoś Cię
            > zmusił do tego by pozostać na uczelni?") - bo nie zwiazanych z tematem dyskusji

            To były odpowiedzi na Twoje niezwiązane z tematem dyskusji wynurzenia jak Ci
            ciężko będąc doktorantem. Ale skoro wolisz pomijać niewygodne sprawy to nic na
            to nie poradzę. Taki widocznie jesteś...

            > zastanowmy sie KTO i DLACZEGO powienien miec znizki, i roznego rodzaju ulgi -
            > BEZ WZGLEDU na rodzaj podejmowanych indywidualnie zyciowych wyborow.
            > Gdyby wprowadzoną przez ciebie opozycję socjalistyczny zascianek - postepowa
            > Europa probowac wprowadzic w zycie i zlikwidowac WSZELKIW ulgi,

            Trochę się zagalopowałem. Nie wszystkie ale większość.

            > (zreszta, jak wida
            > c
            > niewiele wiesz na temat "socjalizmu" w tzw. Europie: proponuje rozeznac sie na
            > poczatek w sytuacji we Francji i Szwecji).

            Pisaliśmy ogólnie o Zachodzie. Wiem, że Francja i Szwecja to ostoje
            eurosocjalizmu. Czego zresztą ponoszą konsekwencje. Odgórne wyrównywanie szans
            skutkuje płonącym Paryżem i coraz gorszą kondycją finansową państwa szwedzkiego.

            > Zabierzmy zatem znizki: emerytom,

            Tak. Emeryt bardziej się ucieszy z dodatkowych 50 zł emerytury niż możliwości
            ulgowego przejazdu km.

            > uposledzonym fizycznie i mentalnie,

            Nie.

            > rencistom,

            Tak - patrz emeryci.

            > dzieciom uczacym sie i przed-szkolnym,

            Oczywiście, że tak. Zamiast zniżki tanie bilety dla tej grupy wystawiane na
            drogę do i z szkoły.

            > sluzbom mundurowym,

            Nie.

            > politykom...

            To jest oczywiste.

            > zabierzmy immunitety sędziom,
            > prawo do jazdy na sygnale karetkom, darmowe wstepy do zoo dzieciom i w ogole
            > WSZELIE przywileje, nie tylko ekonomiczne.

            I Ty mnie pouczasz, że piszę o sprawach nie związanych z tematem dyskusji??

            > Otoz - moim zdaniem - co zreszta nie jest przedmiotem dyskusji,

            Otóż to właśnie jest przedmiot dyskusji - czy doktorantom należą się zniżki.
            Masz ogromne problemy z czytaniem ze zrozumieniem co chyba nie jest pomocne w
            pisaniu doktoratu.

            > doktoranci na
            > znizki jak najbardziej zaslugują, a w swietle nowej ustawy o szkolnictwie
            > wyzszym te znizki im sie po prostu nalezą.

            Teraz już wiem dlaczego piszesz bzdury. Czytasz ustawę która nie istnieje:)
            Spróbuj przeczytać Ustawę PRAWO o szkolnictwie wyższym.

            > (a jesli chodzi o dwuznacznosci
            > ustawy, ktora jest jak kazda niedoskonala, to darujmy sobie pseudo-uczone spory
            > na temat rozroznienia pomiedzy "studentem" a "uczestnikiem studiow
            > doktoranckich" - rozumiesz roznice pomiedzy duchem a literą prawa?)

            Ustawa jest jednoznaczna. Definiuje studenta i doktoranta i przyznaje ulgę
            studentowi.

            m't

            • Gość: doktorant28 Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 26.01.07, 13:34
              1. "To były odpowiedzi na Twoje niezwiązane z tematem dyskusji wynurzenia jak Ci
              > ciężko będąc doktorantem. Ale skoro wolisz pomijać niewygodne sprawy to nic na
              > to nie poradzę. Taki widocznie jesteś..."

              -moje "niezwiązane z tematem dyskusji wynurzenia" były odpowiedzią na uwagi
              drhuckenbusha w rodzaju: "I te 1000 zl to calkiem niezla sumka, biorac
              pod uwage, ze pracuja 1 dzien w tygodniu. Niech sobie kupia sieciowke lub auto",
              czy też np "1000 zl za 90 godzin (lekcyjnych!) w ciagu roku. Zajebiscie duzo. To
              ja te liczbe w dwa tygodnie wyrabiam. I prawie kazdy kto pracuje tak wlasnie ma".
              -tak więc to twoje odpowiedzi na moje (pozornie) nie zwiazane z tematem dyskusji
              wypowiedzi byly nie zwiazane z tematem dyskusji - tyle a propos rozumienia
              tekstu, ktorego brak mi zarzucasz. najbardziej wkurzajace sa przekoniania
              niektorych dot. pracy doktorantow, ludzi ktorzy w ogromniej wiekszosci
              przypadkow bardzo ciezko pracuja kosztem zycia prywatnego i przyjemnosci, bo w
              przeciwienstwie do wiekszosci nie przeliczaja wszystkiego na pieniadze (a waszym
              zdaniem powinni, bo wtedy nie byliby doktoarantami i nie byłoby propblemu).
              łatwo ci powiedziec - "Jesli tak ciężko jest Ci być doktorantem to dlaczego nie
              wybrałeś innej drogi życiowej? Czy ktoś Cię
              zmusił do tego by pozostać na uczelni?" - nikt mnie nie zmusił, ale czy to
              znaczy ze jak juz pracuje za darmo bo jestem "idealistą" to tak powinno zostac?
              Zachodzi różnica pomiędzy JEST a POWINNO BYĆ.

              2. jesli chodzi o poglady w sprawie znizek - tak sie sklada ze mamy odmienne,
              kazdy ma prawo do pogladow politycznych.

              3. "Teraz już wiem dlaczego piszesz bzdury. Czytasz ustawę która nie istnieje:)
              Spróbuj przeczytać Ustawę PRAWO o szkolnictwie wyższym" ... "Ustawa jest
              jednoznaczna. Definiuje studenta i doktoranta i przyznaje ulgę
              studentow" -
              -otoz ustawa właśnie NIE JEST jednoznaczna, spory o jej interpretację miały
              miejsce nawet na wysokim szczeblu reprezentacji krajowej doktorantow i zdania
              prawnikow sa podzielone. niemniej "duch" prawa jest w niej wyraźny i dlatego
              Krakow i Warszawa przyznaly doktorantom znizki.
              • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 14:33
                Ludzie zap***dalaja po 60 godzin w tygodniu, maja zero zycia prywatnego za 600
                zl. Wiec nie mow mi tu o ciezkim zyciu doktoranta za 1000 zl. Jak ktos nic nie
                zarabia, bo nie ma stypy - ok, jest ciezko.

                Chcesz miec znizki? Prosze bardzo - ale nie w Polsce. Nie chcemy powrotu
                socjalizmu. Najbardziej rozwijajace sie kraje to panstwa kapitalistyczne, gdzie
                kazdy SAM decyduje na co przeznaczy swoje pieniadze, a nie ze kazdy musi robic
                zrzute na emeryta zeby mogl sobie taniej do drugiej emerytki na ploty pojechac.
              • mteulin Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 14:54
                Gość portalu: doktorant28 napisał(a):

                > 3. "Teraz już wiem dlaczego piszesz bzdury. Czytasz ustawę która nie istnieje:)
                > Spróbuj przeczytać Ustawę PRAWO o szkolnictwie wyższym" ... "Ustawa jest
                > jednoznaczna. Definiuje studenta i doktoranta i przyznaje ulgę
                > studentow" -
                > -otoz ustawa właśnie NIE JEST jednoznaczna, spory o jej interpretację miały
                > miejsce nawet na wysokim szczeblu reprezentacji krajowej doktorantow i zdania
                > prawnikow sa podzielone. niemniej "duch" prawa jest w niej wyraźny i dlatego
                > Krakow i Warszawa przyznaly doktorantom znizki.

                W ustawie wyróżnia się studia wyższe (1 i 2 stopnień), studia doktoranckie i
                studia podyplomowe. Wyraźnie definiuje się pojęcia studenta i doktoranta. O
                studentach studiów wyższych i o studiach doktoranckich są osobne rozdziały. W
                rozdziale o studentach znajduje się zapis o ulgach, w rozdziale o studiach
                doktoranckich nie. W tym nie ma nic niejednoznacznego.
                Spory w interpretacji "nawet na wysokim szczeblu reprezentacji krajowej
                doktorantow" doskonale rozumiem - w końcu zależy im na takiej interpretacji
                która przyzna im zniżki.
                Warszawa i Kraków przyznały zniżki raczej dzięki silnemu lobby akademickiemu niż
                zgodnie z duchem prawa. Zresztą znam też inne przykłady niewłaściwej
                interpretacji przepisów przez radnych W-wy w dziedzinie komunikacji miejskiej.
                I jeszcze jedno. Jeśli ulgi miałyby przysługiwać uczestnikom studiów
                doktoranckich dlatego, że są na "studiach" to taka interpretacja obejmuje też
                uczestników studiów podyplomowych.

                m't
                • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 19:51
                  > I jeszcze jedno. Jeśli ulgi miałyby przysługiwać uczestnikom studiów
                  > doktoranckich dlatego, że są na "studiach" to taka interpretacja obejmuje też
                  > uczestników studiów podyplomowych.
                  >

                  Jesli - zgodnie z sugestia niektorych doktorantow - zaczniemy przyznawac znizki
                  na wszystko i wszystkim, to za kilka lat Polska bedzie krajem mlekiem i miodem
                  plynaca, nie bedzie alkoholu, nie bedzie papierosow, nie bedzie narkotykow,
                  niczego nie bedzie.
        • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 09:52
          >
          > Pracuję conajmniej 8 godzin a to oznacza czasem 10, czasem 11, czasem weekendy.
          >
          > Mówię o pracy w pracy. O pracy w domu nieraz do późnej nocy nie wspomnę. Kawka
          > owszem. Jest potrzebna po tym jak siedzę nad czymś w domu do 1 w nocy a na 6:30
          >
          > do pracy i muszę się obudzić. Oczywiście kawka nie zamiast w pracy tylko w
          > trakcie.

          No wlasnie, no wlasnie :)
          Poza tym jak ktos siedzi w pracy w firmie PRYWATNEJ to to jest tylko sprawa
          miedzy nim a jego pracodawca jak bedzie swoj czas wykorzystywac. Nic nikomu do
          tego. A nam do realizacj doktoratow duzo, bo to idzie z naszych pieniedzy.

          > Masz rację i należy to zmienić. Za pracę nalezy płacić. Jednakże pójście droga
          > przyznawania ulg to tylko niepotrzebne komplikowanie przepisów.
          >

          Zwlaszcza, ze przytoczonym w artykule argumentem za ulgami bylo "stypendium to
          tylko 1000 zl". Duzo jest osob ktore dostaja tylko lub mniej niz 1000 zl.
      • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 09:21
        Gość portalu: doktorant28 napisał(a):

        > -większość nie ma stypendium (!!!), i pracuje ZA DARMO, tzn. te 90 godzin zajęć
        > pracy wykonuje ZA DARMO (dotarło?!) + doliczcie sobie do każdej godziny minimum
        > 1 dzień na przygotowanie zajęć, nie 8 godzinny dzień w pracy, kawka, papierosik
        > ,
        > pogaduszki, tylko cały dzien na dupie siedzenia. a jak maja zaocznych, to w
        > niedziele i soboty zasuwaja do roboty, za darmo lub w ramach stypednium (dla
        > niewtajemniczonych: pracownicy maja za zaocznych placowne podwojnie)

        Wielu promotorow pracuje na prywatnych uczelniach i bardzo czesto z checia
        pomagaja swoim podopiecznym by dostali dodatkowe 1 lub 2 etaty na uczelniach
        prywatnych. Uscislijmy: 1 etat to 210 godzin w ciagu roku. Czyli 7 godzin w
        ciagu tygodnia.

        > -dodatkowe prace: pomaganie promotorowi, egzaminowanie np. na wstepnych,

        Na wstepnych tylko komisja rekrutacyjna ma prawo egzaminowac. Nikt inny nie ma
        prawa brac w tym udzialu. I jest to dodatkowo platne ofkors.

        > rozne
        > biurokratyczne zadania (np. przy obronach prac roznorakich,

        Slucham Cie, jakie sa BIUROKRATYCZNE ZADANIA przy obronie prac??? O ile
        pamietam, promotor wypelnia 2 kartki A4 - jedna przed, druga w trakcie obrony.
        Cala reszte robia panie w dziekanacie.

        > -nie zapominajmy o tym, ze doktoranci tez stydiują: mają wyklady i seminaria, z
        > ktorych zdają egzaminy jak normalni studenci, z tym ze bardziej wyspecjalizowan
        > e

        Podobnie maja osoby, ktore biora udzial w roznych kursach czy szkoleniach -
        placa grube pieniadze, musza chodzic na zajecia i zdawac z nich egzaminy. Ale
        placa za nie sami, nie oczekuja, ze ktos zrobi to za nich.

        > ponadto - w ogromnej wiekszosci przypadkow - doktoraty owe maja
        > zastosowanie praktyczne, nawet jesli czysto edukacyjne/kulturowe, a nie
        > techniczne (czytaj: są wkładem na rzecz społeczności jako całości)

        Przyklady mozna prosic? Zreszta: nie ma technicznych doktoratow. WSZYSTKIE sa
        pracami akademickimi, teoretycznymi, ktore:
        a) pojda do kosza
        b) beda rozwijane przez doktoranta podczas habilitacji

        > -powoływanie sie na zycie na Zachodzie jest smieszne, bo tam doktorant ma
        > stypednium co najmniej 1000 Euro (w humanistyce, w scislych wiecej),

        Tyle ze na zachodzie chleb nie kosztuje 2 zl, a 2 EUR.

        > zajecia ma
        > zazwyczaj przez 1 rok, maja tez zazwyczaj wiecej niz 1 stypednium, bo w
        > przeciwienstwie do UAM'u moga łaczyc stypednia (dla niewtajemniczonych: jesli
        > doktorant ma stypednium UAM'u i dostanie inne, zewnetrzne stypendium to
        > stypendium UAM'u się mu zabiera),

        To nalezy z tym walczyc, a nie ubiegac sie o znizki na MPK. Z tym zrobcie
        porzadek, by stypendia dostawali ci, ktorzy potrzebuja.

        > nie mowiac o warunkach pracy i niewymiernych
        > "spolecznych" przywilejach

        UE jest specjalista w socjalistycznych przywilejach. Ale w tej kwestii jestesmy
        duzo "lepsi" od nich.

        > -wg nowej ustawy doktoranci sa dziwnym tworem majacym: obowiązki pracownikow
        > naukowych i prawa studentow: musza prowadzic zajecia, za ktore nikt im nie plac
        > i
        > (bo stypednium jest od zajec niezalezne, zajecia prowadza je wszyscy, majacy
        > stypednium lub nie) oraz wykonywac inne prace - jesli zas dochodzi do
        > rozliczania przywilejow to są już STUDENTAMI. tym bardziej skandaliczny jest
        > fakt, ze nie maja studenckiej znizki na bilety MPK.
        >

        Skandaliczna jest w takim razie ustawa, a nie bral znizek.
        Niech zrobia porzadek: niech za free przyjmuja tylko tylu doktorantow, ile za 4
        lata bedzie potrzebnych na uczelni, niech oni dostaja stypy. Reszta niech placi.
        Ja jak ide na szkolenie za ktore placi mi firma, podpisuje cyrograf
        zobowiazujacy mnie do wspolpracy z firma - w przeciwnym wypadku musze splacic
        koszty szkolenia (niemale!). A doktorant moze zrobic papierek, ucieka z uczelni
        i tak oto ma papier na koszt podatnikow.
        • Gość: M Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 26.01.07, 09:53
          Ty to wszystko co opisujesz znasz ze slyszenia czy z autopsji?

          > Wielu promotorow pracuje na prywatnych uczelniach i bardzo czesto z checia
          > pomagaja swoim podopiecznym by dostali dodatkowe 1 lub 2 etaty na uczelniach
          > prywatnych. Uscislijmy: 1 etat to 210 godzin w ciagu roku. Czyli 7 godzin w
          > ciagu tygodnia.

          Uczelnie prywatne z zasady nie zatrudniaja doktorow, a tym bardziej doktorantow,
          na etatach. Jezeli uda sie komus dostac prace to wylacznie na umowe o dzielo lub
          umowe zlecenie. Ale praca doktoranta na uczelni prywatnej pozostaje raczej w
          sferze poboznych zyczen.

          > Na wstepnych tylko komisja rekrutacyjna ma prawo egzaminowac. Nikt inny nie ma
          > prawa brac w tym udzialu. I jest to dodatkowo platne ofkors.
          Ale na egzaminach wstepnych sa potrzebne osoby pilnujace, protokolanci, itp.
          Taka przyjemnosc jest obowiazkowa i bezplatna...

          > Slucham Cie, jakie sa BIUROKRATYCZNE ZADANIA przy obronie prac??? O ile
          > pamietam, promotor wypelnia 2 kartki A4 - jedna przed, druga w trakcie obrony.
          > Cala reszte robia panie w dziekanacie.

          Np. takie, ze doktoranci maja obowiazek przeczytania, streszczenia i
          przygotowania opinii dla recenzenta. Czy ty myslisz, ze recenzenci czytaja
          wszystkie prace licencjackie/inzynierskie i magisterskie. Ale ty jestes naiwny:)

          > Podobnie maja osoby, ktore biora udzial w roznych kursach czy szkoleniach -
          > placa grube pieniadze, musza chodzic na zajecia i zdawac z nich egzaminy. Ale
          > placa za nie sami, nie oczekuja, ze ktos zrobi to za nich.

          Czy za studia tez sobie sam zaplaciles czy tez zrobilo to za Ciebie spoleczenstwo?

          > Przyklady mozna prosic? Zreszta: nie ma technicznych doktoratow. WSZYSTKIE sa
          > pracami akademickimi, teoretycznymi, ktore:
          > a) pojda do kosza
          > b) beda rozwijane przez doktoranta podczas habilitacji

          Przeczytales kiedys jakis doktorat z nauk scislych lub technicznych? Kiedy
          znajdziesz troche czasu pobuszuj troche po scopusie lub scholarsie. Mozesz sie
          zdziwic ile wynikow uzyskanych w czasie pisania doktoratu znajduje zastosowania,
          ile wynikow badan jest kontynuowanych.

          > Skandaliczna jest w takim razie ustawa, a nie bral znizek.
          > Niech zrobia porzadek: niech za free przyjmuja tylko tylu doktorantow, ile za 4
          > lata bedzie potrzebnych na uczelni, niech oni dostaja stypy. Reszta niech placi

          Rozpoczynajac studia doktoranckie, nikt nie jest w stanie ocenic kto sie
          sprawdzi w pracy na uczelni. Pracy dydaktycznej i naukowej.
          Stosujac Twoja logike - powinnismy szacowac ile osob znajdzie prace w swoim
          zawodzie za 5 lat i tylko tylu studentow powinno miec prawo do studiow
          bezplatnych, a reszta niech placi. I jezeli studiowales za darmo, brales
          stypendium socjalne i nie podjales pracu w swoim zawodzie, to powinienes zwrocic
          koszt twojego wyksztalcenia.

          A tak na marginesie - tak duzo piszesz, jak to ciezko pracujesz. Czy Twoj szef
          wie, ze zamiast pracowac (za co tobie placi) siedzisz na forum i angazujesz sie
          w dyskusje?
          • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 10:06
            Gość portalu: M napisał(a):

            > Ty to wszystko co opisujesz znasz ze slyszenia czy z autopsji?
            >

            Ze slyszenia. Ale nie od znajomego znajomego ktory ma kuzyna, co to jego
            szwagier robi doktorat, ale od samych doktorantow, asystentow, adiunktow.

            > Uczelnie prywatne z zasady nie zatrudniaja doktorow, a tym bardziej doktorantow
            > ,
            > na etatach. Jezeli uda sie komus dostac prace to wylacznie na umowe o dzielo lu
            > b
            > umowe zlecenie.

            Co za roznica? Nie pisz mi o prawnych aspektach - bo te znam. Liczy sie to, ze
            zarabiaja calkiem sporo kase.

            > Ale praca doktoranta na uczelni prywatnej pozostaje raczej w
            > sferze poboznych zyczen.
            >

            Znam takich, ktorzy pracuja na dwoch prywatnych uczelniach i co roku 1-2 oferty
            z innych uczelni musza odrzucic, bo nie chce im sie juz tyle pracowac.

            > > Na wstepnych tylko komisja rekrutacyjna ma prawo egzaminowac. Nikt inny n
            > ie ma
            > > prawa brac w tym udzialu. I jest to dodatkowo platne ofkors.
            > Ale na egzaminach wstepnych sa potrzebne osoby pilnujace, protokolanci, itp.
            > Taka przyjemnosc jest obowiazkowa i bezplatna...
            >

            Za to, ze ktos na uczelni lamie prawo to juz nie my odpowiadamy.

            > Np. takie, ze doktoranci maja obowiazek przeczytania, streszczenia i
            > przygotowania opinii dla recenzenta. Czy ty myslisz, ze recenzenci czytaja
            > wszystkie prace licencjackie/inzynierskie i magisterskie. Ale ty jestes naiwny:
            > )
            >

            Mysle, ze tak. To nie jest problem przeczytac 60 stron i napisac opinie na 8
            wersow. Jak ktos sie pod tym podpisuje, to raczej musi wiedziec pod czym.

            > Czy za studia tez sobie sam zaplaciles czy tez zrobilo to za Ciebie spoleczenst
            > wo?
            >

            Nie mialbym nic przeciwko wprowadzeniu takiego systemu jak w USA.
            Zreszta: jest pewien zwyczaj. I zwyczajowo w wieku 24-25 lat, po 5 latach
            studiow (z pewnymi wyjatkami) konczy sie studia, przestaje sie zyc na koszt
            panstwa, zaczyna na koszt wlasny.

            > Przeczytales kiedys jakis doktorat z nauk scislych lub technicznych? Kiedy
            > znajdziesz troche czasu pobuszuj troche po scopusie lub scholarsie. Mozesz sie
            > zdziwic ile wynikow uzyskanych w czasie pisania doktoratu znajduje zastosowania
            > ,
            > ile wynikow badan jest kontynuowanych.
            >

            W Polsce? Chyba nie... Badania, owszem, kontynuowane sa... Po to zeby... znowu
            byly przez kogos kontynuowane. Praktycznego zastosowania nie ma. Dlaczego?
            Poniewaz uczelnie techniczne nie wspolpracuja juz z przemyslem. Kiedys to byla
            norma, ze uczelnie wspolpracowaly. Na wielu plaszczyznach. Dlatego tez
            absolwenci byli bardziej przygotowani technicznie i mogli swoja wiedze
            wykorzystac natychmiast. Obecnie wszystkie uczelnie stosuja podejscie
            "akademickie" - czyli duzo wiedzy, ktora sama w sobie nie daje nic.
            Sam to zauwazylem jak rozpoczynalem prace. Na studiach zajec nie olewalem,
            staralem sie sluchac tego co sie da itd. I rozpoczynajac prace przekonalem sie,
            ze mam duza wiedze - ale sa to w glownej mierze rzeczy, ktore nie sa do niczego
            potrzebne. Zaczalem sie zastanawiac, czy gdybym wybral nieco inny typ pracy, czy
            wowczas moglbym te wiedze wykorzystac. I co? Wyglada na to, ze tez nie...
            Nie musze chyba dodawac, ze przez pierwszych kilka miesiecy pracy nauczylem sie
            BARDZO DUZO - mimo, ze na zadnych szkoleniach nie bylem.

            > Rozpoczynajac studia doktoranckie, nikt nie jest w stanie ocenic kto sie
            > sprawdzi w pracy na uczelni. Pracy dydaktycznej i naukowej.
            > Stosujac Twoja logike - powinnismy szacowac ile osob znajdzie prace w swoim
            > zawodzie za 5 lat i tylko tylu studentow powinno miec prawo do studiow
            > bezplatnych, a reszta niech placi. I jezeli studiowales za darmo, brales
            > stypendium socjalne i nie podjales pracu w swoim zawodzie, to powinienes zwroci
            > c
            > koszt twojego wyksztalcenia.
            >

            Na pewno zwrocic powinni ci, ktorzy pojechali do UK i tam wykorzystuja nabyta za
            nasze pieniadze wiedze.

            > A tak na marginesie - tak duzo piszesz, jak to ciezko pracujesz. Czy Twoj szef
            > wie, ze zamiast pracowac (za co tobie placi) siedzisz na forum i angazujesz sie
            > w dyskusje?

            Mam prace "zadaniowa" - czasem mam chwile czasu i moge cos popisac, innym razem
            tego czasu nie ma.
            • Gość: M Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.icpnet.pl 26.01.07, 11:12
              > Co za roznica? Nie pisz mi o prawnych aspektach - bo te znam. Liczy sie to, ze
              > zarabiaja calkiem sporo kase.
              > Znam takich, ktorzy pracuja na dwoch prywatnych uczelniach i co roku 1-2 oferty
              > z innych uczelni musza odrzucic, bo nie chce im sie juz tyle pracowac

              Ja znam takich, ktorzy zostali milionerami, co nie oznacza, ze takich ludzi jest
              wielu. Smutna prawda jest taka, ze wiekszosc doktorantow nie ma szans na
              podjecie dodatkowej pracy na uczelniach prywatnych. Co wiecej, jezeli juz ja
              dostali i chca ja wykonac uczciwie (tj. przekazac i sprawiedliwie ocenic), to
              jest to praca tylko na rok.

              > Mysle, ze tak. To nie jest problem przeczytac 60 stron i napisac opinie na 8
              > wersow. Jak ktos sie pod tym podpisuje, to raczej musi wiedziec pod czym.

              Gdybys mial tylko 2-3 prace do przeczytania, to pewnie tak. Tylko, ze prac do
              zrecenzowania sa dziesiatki. Znam to z autopsji. Podobnie tez jest z
              recenzowaniem artykulow naukowych.. Prof. zgadza sie cos zrecenzowac, ale na
              dokladnie przeczytanie nie ma czasu, wiec doktorant otrzymuje polecenie odgorne.

              > W Polsce? Chyba nie... Badania, owszem, kontynuowane sa... Po to zeby... znowu
              > byly przez kogos kontynuowane. Praktycznego zastosowania nie ma. Dlaczego?
              > Poniewaz uczelnie techniczne nie wspolpracuja juz z przemyslem. Kiedys to byla
              > norma, ze uczelnie wspolpracowaly. Na wielu plaszczyznach. Dlatego tez
              > absolwenci byli bardziej przygotowani technicznie i mogli swoja wiedze
              > wykorzystac natychmiast. Obecnie wszystkie uczelnie stosuja podejscie
              > "akademickie" - czyli duzo wiedzy, ktora sama w sobie nie daje nic.
              > Sam to zauwazylem jak rozpoczynalem prace. Na studiach zajec nie olewalem,
              > staralem sie sluchac tego co sie da itd. I rozpoczynajac prace przekonalem sie,
              > ze mam duza wiedze - ale sa to w glownej mierze rzeczy, ktore nie sa do niczego
              > potrzebne. Zaczalem sie zastanawiac, czy gdybym wybral nieco inny typ pracy, cz
              > y
              > wowczas moglbym te wiedze wykorzystac. I co? Wyglada na to, ze tez nie...
              > Nie musze chyba dodawac, ze przez pierwszych kilka miesiecy pracy nauczylem sie
              > BARDZO DUZO - mimo, ze na zadnych szkoleniach nie bylem.

              No i slusznie, bo uczelnia ma Tobie dac solidne podstawy i umiejetnosc
              samodzielnego doksztalcania sie i zdobywania wiedzy. Chyba, ze jest to jakas
              wyzsza szkola przyzakladowa:))

              > Mam prace "zadaniowa" - czasem mam chwile czasu i moge cos popisac, innym
              >razem tego czasu nie ma

              Ciekawe podejscie do pracy.
              • drhuckenbush Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 26.01.07, 14:37
                >
                > Gdybys mial tylko 2-3 prace do przeczytania, to pewnie tak. Tylko, ze prac do
                > zrecenzowania sa dziesiatki. Znam to z autopsji. Podobnie tez jest z
                > recenzowaniem artykulow naukowych.. Prof. zgadza sie cos zrecenzowac, ale na
                > dokladnie przeczytanie nie ma czasu, wiec doktorant otrzymuje polecenie odgorne
                > .

                Pewno mowisz o pracach magisterskich... Zastanowmy sie... Np. na polibudzie na
                wiekszosci kierunkow studiuje okolo 120-150 osob na roku. Osob uprawnionych do
                prowadzenia prac magisterskich jest ze 40-50. Wychodzi, ze na jednego przypadaja
                3-4 prace. Duzo? Nie sadze...

                >
                > No i slusznie, bo uczelnia ma Tobie dac solidne podstawy i umiejetnosc
                > samodzielnego doksztalcania sie i zdobywania wiedzy. Chyba, ze jest to jakas
                > wyzsza szkola przyzakladowa:))
                >

                Tak, dala podstawy. Ale bardzo duzo jest podstaw, ktore do niczego nie sa
                potrzebne. Jak myslisz, dlaczego wiekszosc firm jak szuka pracownika to oczekuje
                minimum rocznego doswiadczenia zawodowego? Bo ci, co go nie maja, przez pierwszy
                rok w firmie sie beda uczyc. Uczyc tego, co powinny juz studia nauczyc.

                > > Mam prace "zadaniowa" - czasem mam chwile czasu i moge cos popisac, innym
                > >razem tego czasu nie ma
                >
                > Ciekawe podejscie do pracy.

                Normalne: musze cos zrobic, to robie. Skonczylem - moge pogrzebac w sieci.
    • Gość: gościu Zniżki MPK dla doktorantów? IP: 150.254.120.* 25.01.07, 14:39
      Dajcie mi zniżkę, bo jestem pracownikiem uczelni i też mam troszkę więcej niż
      1000 zł. Jestem 8 hx 5 dni w tygodniu w pracy a nie jak doktorant 1xw tygodniu.
      Cóż nie pne się wyżej na szczeblu nauki ale nie każdy musi! Jestem tylko mgr
      ale to mój wybór!To wolny wybór doktorantów, nie iść do pracy tylko dalej się
      kształcić. Zawsze można zacząć dorabiać, tym bardziej, że nie zapracowują się
      przy swoich obowiązkach.
      Trochę z przekąsem ale zacznijmy pracować a nie szukać tylko gdzie można coś
      dostać!!!! Stajemy się dorośli i wydawałoby się ktoś wykształcony powinien
      zdawać sobie sprawę, że dorosły oznacza również samodzielny!
    • reef74 Re: Zniżki MPK dla doktorantów? 29.01.07, 09:55
      Z doświadczenia wiem, że mało który doktorant może sobie pozwolić na obijanie
      się zwłaszcza jeśli chce uzyskać dr. Poza tym doktorat to nie praca
      interwencyjna, ani zaspokojenie chorych ambicji, ale ogromny wkład w
      funkcjonowanie jednostek badawczych za małe pieniądze, bez przywilejów, lat
      składkowych. Mimo, że mnie to ominęło uważam, że zniżka na bilety jak
      najbardziej im się należy.
    • Gość: kasja Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 16:07
      problem w tym ze doktoranci nie otrzymuja "stypendium nieco powyzej tysiac
      zlotych" w tym roku zostal zlikwidowany przepis o stypoendiach ze wzgledu na
      duze dlugi wiekszosci uczelni dokoranci otrzymujacy stypendia to wyjtki a nie
      norma..
      • Gość: doktorant Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.centertel.pl 20.03.07, 11:21
        Pierdoły prawisz.
    • Gość: miszi Re: Zniżki MPK dla doktorantów!!! Hurrrra! IP: *.icpnet.pl 20.03.07, 19:18
      Wreszcie to miasto pomyślało i o nas! Teraz czekam jeszcze na kolejne zniżki!!
      Super ;)))
      • Gość: Poznań Re: Zniżki MPK dla doktorantów!!! Hurrrra! IP: 198.28.69.* 21.03.07, 13:00
        Proszę się wziąśc do pracy, a nie życ jak jemioła na drzewie. Ty pasożycie.
        Na was pracujemy. Wyuczycie się za pieniądze poznaniaków, a później
        spieprzacie.Dziady !!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: doktorant Re: Zniżki MPK dla doktorantów!!! Hurrrra! IP: *.centertel.pl 21.03.07, 18:30
          Powtórzę się: pierdoły prawisz.
          Nie otrzymujemy od miasta żadnego wsparcia, a nasze studia nie obciążają budżetu miasta. Problem odwrócę: jako zamiejscowi zostawiamy w Poznaniu pieniądze, płacimy za mieszkania, a że miasta nie interesuje, czy z tego tytułu ma jakieś zyski fiskalne (podobnie jak z licznych mieszkań wynajmowanych studentom) to już inna sprawa i tym powinni zajmować się zwykli podatnicy, a nie tym, kto płaci za nasze STUDIA i od kogo otrzymujemy stypendia doktoranckie.
          • Gość: blondynka Re: pytanie IP: *.echostar.pl 22.03.07, 17:41
            czy ta zniżka ma objąć tylko doktorantów poniżej 26 roku życia?
    • Gość: xxx Re: Zniżki MPK dla doktorantów? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.07, 13:17
      Trochę jest bolesna Twoja opinia, ja jestem doktorantem bez stypendium, wiec
      nawet tego marnego tysiąca z uczelni nie dostaję, a na dojazdy na zajęcia
      wydaję dosyć dużo w ciągu tygodnia, zwłaszcza, że muszę korzystać również z
      komunikacji podmiejskiej, gdzie nie ma zniżek do tej pory.
      Doktorant to nie jest pasożyt, ani wieczny student, bo na studia nawet te nie
      objęte stypendium trzeba było zdać egzamin, poza tym koniec z wiecznymi
      doktorantami - na obronę przewidziane jest 5 lat, nie więcej.
      Dlaczego zawsze generalizuje się i pod grupę krętaczy i wiecznych studentów
      podciąga się doktorantów, którzy akurat teraz są w niefotunnej sytuacji, gdyż
      status studiów III stopnia jest w ustalaniu. ?
      poza tym z Twoich podatków finansujesz między innymi "biedny" rząd...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka