Gość: fan
IP: *.icpnet.pl
11.06.03, 00:22
Koncert ogolnie zajebisty,bębenki w uszach bola.Ale czuje niedostyt!Zero
bisów.Matrilyn wyszedł na scenoe ok. 21.40 a skończył grać o 22.50.Sorry ale
dla mnie ściema i koncert zroboiny na odpierdol.zpoza tym zero kontaktu z
publiką.
Choć tak jak mówie muza i show niezłe,dziewczynki na scenie też :-)
Pozdrawiam.