Dodaj do ulubionych

jak hamowac w górach???

22.07.07, 22:53
Tragiczny wypadek polskiego autobusu we Francji zwrócił uwagę na to, że wielu
kierowców jeżdżących codziennie po płaskim terenie nie ma odruchu prawidłowego
hamowania.
Jeżeli hamujemy na płaskim terenie to droga hamowania wynosi najwyżej
kilkadziesiąt metrów, tarcze hamulcowe lub bębny nieco się rozgrzeją na skutek
zamiany energii kinetycznej na cieplną wskutek tarcia ale po chwili ostygną
podczas jazdy i nic się złego nie dzieje.
Ale hamowanie w ten sposób przy kilkukilometrowym zjeździe w górach spowoduje
nadmierne rozgrzane hamulców i zagotowanie się płynu hamulcowego w przewodach.
Pęcherzyki pary uniemożliwiają wywarcie stosownej siły na szczęki lub klocki
hamulcowe- hamulce przestają skutecznie działać.
Są wakacje, wielu z nas wyjeżdża- także w góry.
Więc pamiętajmy- przy długich zjazdach, nawet z niewielką prędkością hamujemy
silnikiem.
Rozpoczynając zjazd redukujemy bieg- zależnie od spadku terenu do III lub II
biegu i puszczamy sprzęgło nie dodając gazu. Im bardziej stromy zjazd- tym
niższy bieg włączamy! Można czasem włączyć jedynkę.
W razie potrzeby na krótkim odcinku pomagamy sobie hamulcem nożnym (np. na
ciasnym zakręcie) ale sprzęgła nie dotykamy.
Prawdopodobnie nieszczęsny kierowca autobusu hamował hamulcem- tak jak się
jeździ pod Szczecinem, Poznaniem czy Warszawą!
Przepraszam za nudzenie- ale jeśli choć jedna osoba skorzysta z tej rady- będę
szczęśliwy!
Obserwuj wątek
    • l.george.l Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 00:16
      Sprawa oczywista, ale technika jazdy, którą tu przytaczasz wymusza
      spokojniejszą i wolniejszą jazdę. Nie wiemy czy akurat w tym przypadku kierowca
      był tym zainteresowany. Osobiście znam takich, którzy jak poczują spadek,
      natychmiast wrzucają luz, sądząc, że w ten sposób oszczędzają paliwo.
      • drhuckenbush Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 13:01
        No wlasnie... A jest to mylny poglad - oszczedniejsze jest hamowanie silnikiem w
        takiej sytuacji.
        • kiks4 Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 13:21
          Piccolo_Jr napisał:
          Co do samego hamowania silnikiem to niestety przeciętni kierowcy zupełnie nie
          mają pojęcia co to takiego - no bo i skąd przecież nawet na prawie jazdy nikt
          ich tego nie nauczył.
          ...
          i osobówką można takiego samego cudu dokonać - mój ojciec kiedyś podobnie w
          Alpach hamulce przypalił na szczęście nie
          skończyły się to źle ale dymiło się z nich podobno ciekawie - Mondeo III kombi).
          -------
          No właśnie dlatego założyłem ten wątek- z myślą o ludziach którzy w czasie
          wakacji wyjadą w inny świat, w góry, na kręte drogi.
          Po prostu jeżdżąc w Poznaniu i okolicy nie hamujemy świadomie silnikiem. Nawet
          kiedy zdejmując nogę z gazu bez wciskania sprzęgła hamujemy silnikiem- to
          zapewne większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy.
          Zatem- jeśli w planach mamy Bałkany, Alpy czy nawet polskie góry- spróbujmy
          poćwiczyć- żeby nie było za późno.
          ---
          Gość Q? pyta czy zjeżdżałem 15%-owym zjazdem.

          Nie, nie zjeżdżałem. Parę razy na Krecie i w Chorwacji widziałem znaki 14%.
          Stosując hamowanie silnikiem pokonywałem je bez problemu- oczywiście samochodem
          osobowym. Nie mam żadnych doświadczeń z ciężkimi pojazdami- mogę sobie jedynie
          wyobrazić, że to zupełnie inna bajka.
    • Gość: Piccolo_Jr Re: jak hamowac w górach??? IP: *.icpnet.pl 23.07.07, 01:34
      Jest tylko jedno ale co do tego wywodu.
      Oczywiście jest to prawdą że hamowanie tylko i wyłącznie hamulcem zasadnicznym moze doprowadzić do przegrzania płynu hamulowego i jego zagotowania co w konsekwencji doprowadza do niesprawności układu poprzez brak ciśnienia w nim.
      Jednak w dzisiejszych samochodach pod warunkiem że płyn ten bedziemy wymieniać regularnie i będzie on odpowiedniej klasy (zalecałbym minimum dot 4) prędzej może dojść do uszkodzenia tarcz i klocków hamulcowych lub bębnów i okładzin (np zeszklenie powierzchni klocka, pękniecie tarczy, spalenie klocków itp.). Oczywiście wszystkie tego typu problemy spowodowane są bardzo wysoką temperaturą hamulców po długim i ciężkim hamowaniu. Ba w ten sposób hamulce można uszkodzić nawet podczas bardzo ostrej jazdy "po płaskim" (ale to juz temat na osobną rozmowę.
      Teraz coś czego większość osób nie wie. W autobusach i samochodach ciężarowych nie da się zagotować płynu (no chyba że w baaaardzo starych pojazdach) bo go tam po prostu nie ma. Ze względów bezpieczeństwa wiele lat wstecz w pojazdach tego typu zaczęto stosować hamulce pneumatyczne. Co ciekawe powietrze jest w nich potrzebne do "otwarcia" hamulca - w razie jego braku (np uszkodzenie przewodu) po prostu się włączają.
      Tak więc w autobusach czy samochodach ciężarowych jedyne co można uszkodzić przy hamulcach to po prostu je spalić. Co przy masach pojazdów przekraczających 5 ton przy najlżejszych egzemplarzach a dochodzących do 40 ton przy najcięższych wcale nie jest trudne...
      Z tego też wzgledu np w USA na wielu odcinkach dróg w górach są specjalne "drogi ucieczki" w które może wjechać rozpędzona ciężarówka po takiej awarii (inna sprawa że takich odnóg nie da się budować wszędzie i nie zawsze pomagają).
      Biorąc pod uwage informacje dotyczące tego wypadku we Francji wychodzi na to że kierowca autobusu podczas tego naprawdę długiego zjazdu (mówi się o 8 km) po prostu te hamulce spalił... Gdyby jechał wolniej i odpowiednio hamował silnikiem na pewno by do tego nie doszło. Swoją droga ciekawi mnie czy w tym autobusie był retader a jeśli tak to czy kierowca go uruchomił.
      Co do wrzucania na luz to jest to jakiaś strasznie śmieszna legenda z tym obniżeniem spalania bo w nowoczesnych samochodach to własnie hamując silnikiem oszczedzamy paliwo (odcianany jest dopływ paliwa do cylindrów). A wrzucanie na luz podczas zjazdów z góry to tylko niepotrzebne narażanie się na niebezpieczeństwo ponieważ nie ma się wtedy dostatecznej kontroli nad pojazdem a ryzyko uszkodzenia hamulców wzrasta wraz z prędkością i długością zjazdu. Osobiście nie sądzę żebykierowca tamtego autobusu na luz wrzucał bo musiałby byc kompletnym idiotą żeby robić coś takiego w przynajmniej kilkunastotonowym pojeździe (jeśli nie cięższym) z taką ilością osób na takiej drodze.
      Stawiam na to że po prostu w pewnym momencie pojechał odrobinę za szybko i próba zwonienia nastąpiła odrobinę za późno przy odrobinę za dużej prędkości - a fizyka zrobiła swoje....
      • Gość: kiks4 Re: jak hamowac w górach??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 07:19
        Dzięki za dodatkowe wyjaśnienia dotyczące autobusów i ciężarówek- ale moim
        zamiarem było przypomnienie nam- kierowcom samochodów osobowych wiadomości
        wyniesionych z kursów a nie stosowanych na co dzień. Bo nie mamy gór w Poznaniu.
        Zwróciłeś uwagę na drogi ucieczki w USA.
        Są także budowane w Europie i warto o tym wiedzieć- ot tak- na wszelki wypadek.
        Widziałem je na przykład na najwyższym odcinki drogi Austria- Włochy w okolicach
        przełęczy Brenner.
        Droga ucieczki to "ślepy" odcinek drogi wysypany grysem kamiennym, pochylony w
        górę, na który można skręcić w razie potrzeby a który wyhamuje pojazd w
        przypadku awarii hamulców.
        Co wskazuje na zaniedbania Francuzów, skoro w miejscu katastrofy polskiego
        autobusu było już mnóstwo wypadków i zginęło ponad 70 osób. Tam taka droga
        ucieczki jest niezbędna.
        • Gość: Staruszek Re: jak hamowac w górach??? IP: *.dsl.bell.ca 23.07.07, 07:43
          Kazdy zawodowy kierowca przechodzac trening i szkolenie wie.....ze zjezdza sie
          z gory na takim samym biegu jakim sie wiechalo na szczyt.....najprostsza zasada
          stosowana od czasow uzywania kola....inne przypadki juz wyjasniano na tym
          forum .
          Z ogladanych reportazy jakie mialem okazje obejrzec zauwazylem , ze stan
          techniczny tego autobusu budzil wiele zastrzezen , slad hamowania byl tylko
          widoczny z jednego kola autobusu na dlugim odcinku hamowania .
          Reportaz prasowy z Polski mowil o wynajeciu innego autobusu niz byl polecany
          przez firme w ktorej trasa byla uzgadniana....bo ksiezulek mial juz cos nagrane
          z inna firma ???
          Przegladu technicznego dokonano w .....Niemczech , na jakich zasadach , u
          kogo , jakie sa tego dowody techniczne , ksiazka technicznej obslugi???
          Odcinek byl tez oznakowany jako niebezpieczny dla pojazdow wiec ograniczenie
          predkosci juz wczesniej o tym sugerowalo !!!
          Ilosc ofiar to rowniez starsi pasazerowie , ktorzy impakt nie mogli zniesc tak
          samo jak mlodsze osoby .
          • drhuckenbush Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 13:03
            Akurat co do niemieckich kontrolerow nie mialbym zastrzezen - predzej w Polsce
            mogli nieco przymknac oko. Szwabom sie to raczej nie zdarza.
        • Gość: Piccolo_Jr Re: jak hamowac w górach??? IP: *.icpnet.pl 23.07.07, 11:36
          Kiks4 jeśli chodzi o drogę ucieczki to jak już pisałem po pierwsze niestety nie zawsze one pomagają - np w niejeden kierowca wielkiej ciężarówki je po prostu przejechał, a po drugie niestety nie zawsze jest miejsce żeby je zbudować. A z tego co widziałem na zdjęciach w miejscu wypadku własnie mamy taki przypadek - droga przechodzi w dość mocny (jak na duże pojazdy typu autobus ciężarówka na pewno) na dodatek zacieśniający się zakręt a na wprost jest jakieś 20 albo więcej metrów przepaści. Teoretycznie coś takiego zbudować się niby da (bo da się prawie wszystko w dzisiejszych czasach) ale koszty byłyby astronomiczne...
          A zastosowane tam środki bezpieczeństwa - konieczność posiadania specjalnych zezwoleń i dodatkowego systemu hamowania (pewnie o retader chodzi) powinno ze spokojem wystarczyć. Inna sprawa że jeśli chodzi o polskie autobusy to niestety czesto łamane są przepisy - a to prędkość a to czas pracy kierowcy...
          Co do samego hamowania silnikiem to niestety przeciętni kierowcy zupełnie nie mają pojęcia co to takiego - no bo i skąd przecież nawet na prawie jazdy nikt ich tego nie nauczybo w końcu najważniejsze jest zrobić 40 minutowy egzamin po mieście (ja robiąc B po mieście przejechałem może z 15 minut na C to może z 10 no ale za kółkiem radziłem sobie dobrze) zamiast porządnego wpojenia fizyki zachowania pojazdu, zachowania się w sytuacjach niebezpiecznych itp....
          Staruszek - czyżbyś był espertem do spraw wypadków że tak szybko wyrokujesz co było przyczyną ;) Poza tym jakoś dziwnie antyniemieckość chyba z Ciebie wychoodzi (jakoś się nie dziwię..).
          Przegląd wykonano w niemczech - moim zdaniem nie byłoby w tym nic dziwnego jeśli autobus został z tamtąd sprowadzony poza tym może to jakiś zaprzyjaźniony firmie serwis. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć że serwisu nie wykonano - byłoby to samobójstwo dla właściciela firmy bo w prostej linii doprowadziłoby do takiego wypadku - w taką krótkowzroczność właściciela nie wierzę.
          Mówisz że hamulce nie działały odpowiednio bo ślady hamowania są tylko z jednej strony...
          No cóż masz rację ale tylko częściowo. Bo działały pewnie cały czas (a przynajmniej zbyt długi) i to właśnie było problemem - trudno jest nie przegrzać/spalić hamulców na tak długim i trudnym zjeździe jak tam jadąc tak ciężkim pojazdem (a jadąc zbyt szybko to i osobówką można takiego samego cudu dokonać - mój ojciec kiedyś podobnie w Alpach hamulce przypalił na szczęście nie skończyły się ale dymiło się z nich podobno ciekawie - Mondeo III kombi).
          I niestety prawdopodobnie ten zbyt długi czas ich użycia na tym zjeździe spowodował że w koncu okładziny lub klocki (bo nie napisano nigdzie czy autobus ten miał hamulce bębnowe czy tarczowe)doznały uszkodzenia lub po prostu się spaliły No i w takiej sytuacji hamulców brak - aczkolwiek możliwość zaradzenia sobie jakoś w takiej sytuacji jest - właśnie hamowanie silnikiem, tyle że jak już się jedzie za szybko i zbyt blisko przeszkody to to nie pomoże . Ślady wzkazywać mogą tylko na to że któreś z kół się po prostu zablokowało (czyli na tym raczej hamulec działał) ale to trochę za mało na tak duży autobus....
          Swoją drogą bardzo mnie ciekawi czy w tym autobusie był retader, jeśli tak to czy kierowca go włączył, a w końcu jeśli tak to czy działał prawidłowo (w końcu to urządzenie jak każde też może się uszkodzić).
          • Gość: Piccolo_Jr Re: jak hamowac w górach??? IP: *.icpnet.pl 23.07.07, 11:39
            Kurczę tak właśnie sobie zdjęcie tamtego miejsca obejrzałem i wychodzi że z tą drogą ucieczki to mogę się jednak mylić - chyba jest jakaś możliwość jazdy na wprost.
    • Gość: Q Re: jak hamowac w górach??? IP: 195.20.110.* 23.07.07, 11:55
      > Prawdopodobnie nieszczęsny kierowca autobusu hamował hamulcem- tak jak się
      > jeździ pod Szczecinem, Poznaniem czy Warszawą!
      Jechałeś kiedyś 15% zjazdem? A tam to była średnia, więc rozumiem że miejscami
      mogło być więcej.
      Na takim zjeździe jadąc na 2 biegu samochodem osobowym jedziesz tak, że
      obrotomierz wjeżdża na czerwone pole. Musisz użyć dodatkowo hamulcy i kropa.
      Autobus ze swoją masą na takim zjeździe jedzie jak narciarz na stoku
      narciarskim.
      Ten autobus po prostu nie miał prawa znaleźć sie na tej drodze, nawet jakby za
      kierownicą zasiadał sam Schumacher.
      • Gość: Piccolo_Jr Re: jak hamowac w górach??? IP: *.icpnet.pl 23.07.07, 12:37
        Zawsze można wrzucić 1...
        Poza tym co innego zjeżdżając z góry hamować tylko hamulcami a co innego tylko wspomagać nimi chwilowo hamowanie silnikiem...
        A tak swoją drogą właśnie na wyborczej podali info że hamulce były jednak sprawne. Tyle że jak się obawiałem zawinił kierowca (22 lata podobno...) - wychodzi że jednak je spalił, a na dodatek z jednej strony z powodu ogromnej temeratury uszkodziły się opony i jechał na feldze (to tłumaczy czarne ślady hamowania tylko z jednej strony...). Jednym słowem brak umiejętności....
    • drhuckenbush Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 12:59
      W ksiazce, z ktorej iles lat temu uczylem sie na prawko byla sensowna porada
      odnosnie biegu na jakim nalezy zjezdzac. Powinno sie miec taki bieg, na jakim by
      sie podjezdzalo pod taka gorke.

      Zreszta hamowanie silnikiem powinno byc nawykiem - jest to najbardziej
      ekonomiczny sposob hamowania a i najmniej denerwujacy dla innych kierowcow.
      Strasznie mnie wnerwia, jak w nocy na trasie ktos chce delikatnie zmniejszyc
      predkosc i w tym celu wciska hamulec na moment - czerwone swiatla daja wtedy
      mocno po oczach. A wystarczy zdjac noge z gazu...
    • mankut400 Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 13:10
      Piccolo, dzięki za rzeczowe informacje.

      Niedawno jechałem autokarem turystycznym wyposażonym w retarder działający
      ponoć na zasadzie prądów wirowych (czy retader?) i miałem możliwość
      obserwowania techniki pracy kierowcy - było to "trochę inaczej" niż zwykły
      kierowca by to czynił.
      Jak jesteś "z branży" to jeszcze pytanie: czy hamując retarderem (retaderem)
      włączają się automatycznie czerwone światła stopu?
      • Gość: Piccolo_Jr Re: jak hamowac w górach??? IP: *.icpnet.pl 23.07.07, 14:14
        Hmm choinka rzeczywiście popełniłem błąd nazywa się to retarder a nie retader.
        Moja wiedza wynika z częstego czytania artykułów motoryzacyjnych dotyczących zarówno samochodów osobowych jak też ciężarowych i autobusów (no ale to znacznie rzadziej) - tak to już jest jak kogoś strasznie motoryzacja pasjonuje ;) Trochę wiedzy dał mi tez kurs na kat C
        Z branży nie jestem a prawo jazdy kat C robiłem w wojsku, tam oczywisćie też nauczyli nas tylko podstaw a o wielu ważnych rzeczach jak na każdym kursie prawa jazdy w tym kraju oczywiście nie wspomniano ani słowa. No ale kto cię będzie uczył np co to retarder skoro nauka jest na starach 200 czy starach 266
        a tylko egzamin po mieście na star-manie. Że nie wspomnę o tym że powinno się uczyc kierowców zachowania w sytuacjach niebezpiecznych - ale tego niekomu sięnie chce uczyć przeszłych kierowców a odpowiednich regulacji prawnych zmuszających do tego nie ma. Tyle że potem kierowca musi się umieć znaleźć w sytuacji niebezpiecznej już w czasie pracy. Co jak widać niejednokrotnie jest już za późno.
        Co do tego czy światła stop są włączone kiedy retarder jest uruchomiony to nie wiem.
        • kiks4 Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 17:14
          Gość portalu: Piccolo_Jr napisał(a):

          > Hmm choinka rzeczywiście popełniłem błąd nazywa się to retarder a nie retader.
          ---
          Ciekawych informacji na temat różnych typów retarderów (opóźniaczy) dostarcza
          strona:
          www.zss.pl/~moto/fotografie/prace_dyplom/retarder/praca_8_5_retarder.htm
          Jak z artykułu wynika- przeznaczeniem retardera jest spowalnianie jazdy
          ciężkiego pojazdu, niekiedy poprzez akumulowanie anergii wydzielanej podczas
          pracy tego urządzenia.
          Opóźniacze działają albo na zasadzie elektromagnetycznej- są to prądnice,
          zamieniające energię mechaniczną na elektryczną. Druga grupa urządzeń opiera się
          na rozwiązaniach hydrokinetycznych.
          Po szczegóły odsyłam do artykułu!
          Odnośnie sposobu sterowania opóxniaczem wyczytałem, że może on pracowac w trybie
          automatycznym to znaczy uruchomia sie w momencie naciskania pedału hamulca. Stąd
          odpowiedź na pytanie : czy zapalają się światła stop? Oczywiście, w tym trybie
          pracy zapalają się.
          Może być uruchomiany ręcznie, dźwignia na pulpicie- i w tym przypadku nie wiem,
          jak zachowają się światła stop!
    • Gość: kierowca Re: jak hamowac w górach??? IP: *.icpnet.pl 23.07.07, 13:11
      ..czytam,słucham,oglądam-ilu od wczoraj narobiło sie w kraju "fachowców" od
      jazdy po górach,specjalistów od hamowania w takim czy innym terenie,a kierowcy
      tacy czy owacy,a sprzęt stary-nowy -lepszy -gorszy!!
      A mam pytanie ilu z tych "mądrych" było w podobnej sytuacji ?
      I ile człowiek ma czasu na reakcje?
      To są wszystko ułamki sekund-to nie są pokazowe "szkoły" jazdy jak się
      wychodzi z poślizgu na paru hektarach dobrze przygotowanego pasa startowego na
      lotnisku,gdzie w około jest bezpiecznie bez konsekwencji .
      Dobrym przykładem jest sprawa z przed kilku lat gdzie znany kierowca rajdowy
      "nauczał"zwykłych śmiertelników "bezpiecznej"jazdy po ulicach...a sam spowodował
      śmiertelny wypadek w "w dziecinnie "prostej sytuacji.
      Ot życie.
      • kiks4 Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 13:28
        Gość portalu: kierowca napisał(a):

        > ..czytam,słucham,oglądam-ilu od wczoraj narobiło sie w kraju "fachowców" od
        > jazdy po górach,specjalistów od hamowania w takim czy innym terenie,a kierowcy
        > tacy czy owacy,a sprzęt stary-nowy -lepszy -gorszy!!
        > A mam pytanie ilu z tych "mądrych" było w podobnej sytuacji ?
        > I ile człowiek ma czasu na reakcje?
        ----
        Moim zamysłem przy zakładaniu tego wątku nie była analiza przyczyn wypadku koło
        Grenoble ani ocena zachowań nieszczęsnego kierowcy- po prostu nie znam się na tym.
        Chciałem jedynie na przykładzie tej tragedii uświadomić nam- ludziom z nizin- że
        w górach trzeba jeździć trochę inaczej. Większość dyskutantów zrozumiała
        właściwie moje intencje...
      • drhuckenbush Re: jak hamowac w górach??? 23.07.07, 14:16
        Oczywiscie, ze pewne sytuacje beda w jakims stopniu opanowane tylko wtedy, jesli
        wczesniej sie je przezyje. Tu najwazniejszym treningiem jest zycie.
        Ale pewne fakty warto przypomniec - bo jest szansa, ze ludziom cos sie do glowy
        wbije i moze choc w niewielkim stopniu wplynie to na bezpieczenstwo.

        A co do samego wypadku... no coz, w pierwszej kolejnosci nalezy zadac sobie
        pytanie dlaczego tak trudna trase robil mlody kierowca z krotkim stazem no i
        dlaczego pojechal droga, ktora nie powinny jezdzic autobusy.
    • Gość: noga z gazu Przede wszystkim zmniejszyć prędkość ! IP: *.aster.pl 23.07.07, 14:05
      Hamować?
      Przede wszystkim zmniejszyć prędkość!
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4333293.html
      Bardzo pożyteczny wątek.
      Gazeto, trzeba dać to do 'ciekawych' albo 'obowiązkowych'
      to może kilka istnień uratuje się, bo z umiejętnościami
      niektórych kierowców kiepsko jest.
      • Gość: ycbo Re: Przede wszystkim zmniejszyć prędkość ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 19:09
        Hamowanie hamowaniem, ale po jaką cholerę tam wjechał.
        img66.imageshack.us/my.php?image=zakaznb1.gif
    • Gość: mm Re: jak hamowac w górach??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 21:07
      Tylko trening może coś pomóc.Moja żona bała się wjeżdżać na parking Carrefoura
      w Szczecinie.Po dwukrotnym przejechaniu trasy Złoty Stok-Lądek Zdrój (tam
      zginął Marian Bublewicz)wie,że trzeba hamować silnikiem,obserwować temperaturę
      cieczy chłodzącej,redukować bieg przed zakrętem i ogólnie UWAŻAĆ NA ZNAKI!!
      Ktoś je tam postawił, nie dlatego, że miał taka fantazję.Wstydzimy się
      przyznać,że coś nas przerasta, czegoś nie umiemy. Może drugi kierowca był
      bardziej wyćwiczony w jeździe po górach? Druga sprawa: mam takie niejasne
      przeczucie,że wybranie drogi wg.znaków wiązałoby się z wjazdem na płatną
      autostradę.Obym się mylił...
      • Gość: m Re: jak hamowac w górach??? IP: *.aster.pl 23.07.07, 21:26
        Może to też, ale podejrzewam , że ta trasa była ustalona przez organizatora, po
        prostu chcieli pokazać ludziom piękny krajobraz.
        Zarówno szef firmy organizującej jak i ksiądz K. twierdzili zaraz po wypadku,
        że zawsze tamtędy jeżdżą i nigdy nic się nie stało. Dopiero jak dotarło do nich,
        że nie mieli pozwolenia, to zmieniają front i winą za wszystko obwiniają
        niedoświadczonego kierowcę albo firmę transportową.
      • drhuckenbush Re: jak hamowac w górach??? 24.07.07, 09:05
        Najczesciej przyczyna tragedii jest ludzka glupota.
        Piszesz o trasie Ladek Zdroj - Zloty Stok. Wspaniala trasa. Bardzo lubie jezdzic
        nia w tamte okolice (Stronie Slaskie, Kletno). Trzeba wiedziec jak jezdzic.
        W marcu bylem tam ostatnio. Wracajac zatrzymalem sie przy miejscu wypadku
        Mariana Bublewicza. Przez 3 minuty przejechaly obok mnie jak szalone dwa auta.
        Czy oni nie widza, ze tam co kawalek za poodzierane i polamane drzewa, znicze,
        krzyze, kwiaty? Nie rozumieja skad one sie wziely? Chca, by przy ich drzewach
        ktos stawial kolejne?
        • dobrusia_to_ja Re: jak hamowac w górach??? 24.07.07, 10:40
          Też miałam okazję jechać tą drogą parę razy i również musieliśmy przepuszczać
          kilku szaleńców:((
          • kiks4 Re: jak hamowac w górach??? 24.07.07, 11:45
            Ja nie muszę szukać tak daleko. Bardzo często jeżdżę drogą 196 Poznań- Wągrowiec.
            Około jednego kilometra za Murowaną Goślina ( w kierunku Wągrowca) jest seria
            kilku łagodnych zakrętów ograniczających widoczność. Na szczęście w tym miejscu
            droga jest obsadzona dość rzadko drzewami i to poza rowami.
            Średnio co dwa tygodnie zarówno latem jak i zima w tym miejscu ktoś ląduje w
            rowie. Ostatnio widać tam ślady po pożarze samochodu.
            Sądzę, że dość długi odcinek prostej zachęca kierowców WSK (WSK- wiejski sprzęt
            kaskaderski, najczęściej Golf 1) do wyprzedzania się i ostra walka trwa aż do
            zakrętu. Zazwyczaj z przeciwka nikt nie jedzie i wjazd w ciemno w zakręt się udaje.
            Ale raz na dwa tygodnie ktoś jedzie z przeciwka...
            I mam obawę, że tym, który ląduje w rowie jest wystraszony kierowca jadący z
            przeciwka!
    • Gość: geo Re: jak hamowac w górach??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 16:15
      maps.google.com/maps?f=q&hl=pl&geocode=&q=grenoble+france&ie=UTF8&ll=45.076066,5.765333&spn=0.006622,0.014591&t=h&z=16&iwloc=addr&om=1
      zdjęcie satelitarne miejsca w którym runął autobus z polskimi pielgrzymami.
      Widać długi odcinek prostej drogi D1085 kończący sie 90-cio stopniowym skrętem
      na most.
      RIP
    • Gość: HAHAHAHA Re: jak hamowac w górach??? IP: *.icpnet.pl 25.07.07, 00:28
      Znawcy z nizin ku.. :-)
      • kiks4 Re: jak hamowac w górach??? 25.07.07, 08:26
        Gość portalu: HAHAHAHA napisał(a):

        > Znawcy z nizin ku.. :-)
        ---
        Powtórzę , bo zapewne nie czytałeś wątku od pierwszych postów.
        My- poznaniacy nie jeździmy na co dzień w górach i nie mamy odruchów potrzebnych
        podczas hamowania na długich zjazdach. Nie wstydzimy się tego- bo nie jest nam
        to do niczego potrzebne. Nie jesteśmy z tego powodu gorsi. Ani lepsi od
        mieszkańców terenów górzystych.
        Chcielismy tym wątkiem przypomnieć kierowcom samochodów osobowych, wybierających
        się latem an wakacje, być może w góry, jak należy sie w tamtejszych warunkach
        zachowywać.
        Więc jeśli możesz- kolego HAHAHA- to dorzuć dalsze informacje na ten temat, bo z
        tonu twojego postu widać, że jesteś wyjątkowym ekspertem od tych spraw :-)))
        • kiks4 Re: jak hamowac w górach??? 26.07.07, 15:41
          Właśnie zainstalowałem sobie encyklopedie ruchu drogowego, wyprodukowaną przez
          szczecińską firmę Winfor i datowaną na rok 2007. Więc aktualna.
          W rozdziale o hamulcach nawet sie nie zająknięto o innej technice hamowania w
          górach. Umiejętności kursanta w zakresie hamowania należy sprawdzać na placu
          manewrowym- mówi lektor.
          Skąd zatem kierowca jeżdżący nawet wiele lat- ale po ulicach Poznania może
          wiedzieć, jak zachować się w górach podczas kilkukilometrowego zjazdu???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka