Dodaj do ulubionych

Upadek Festiwalu Malta

IP: *.se.com.pl / 172.16.28.* 29.06.03, 13:27
To już agonia festiwalu. Artyści w przeważającej części zaknęli się w salach
teatralnych i innych pomieszczeniach. Na Starym nie działo się nic, albo
prawie nic (widziałem jednego mima). A przecież chyba chodzi o to, żeby
przyciągać ludzi, na co dzień nie stykających się z teatrem. Chociaż bilety
były tylko po 1 zł, to jednak trzeba było pójść do kasy i odstać swoje w
kolejce. Dzięki temu tzw. karki, anabole i inne głupki, których przed laty
Malta cywilizowała nie zetknęli się ze sztuką.... W ogródkach na Starym tłumy
i aż się prosi, żeby obok nich ktoś występował, choćby jakieś teatry offowe.
A nie było nic...

Osobna sprawa to te tzw. gwiazdy i atrakcje. Ta niby gwiazda Ferrer!? Mimo
potężnej reklamy we WSZYSTKICH mediach, dzisiaj tj. w niedzielę były jeszcze
do kupienia bilety na koncert! Za jedyne 35 zł, a to nie jest dużo. Do d.py z
taką gwiazdą!!! Fidel pewnie się cieszy, że eksportuje swoją rewolucję, a
Ferrer legitymizuje jego reżim na Kubie. Niedawno Michnik w GW pisał o
aresztowaniu dużej grupy kubańskich dysydentów, a u nas Ferrer gwiazdą
festiwalu. Gratuluję!!!

PS. Malta powinna wrócić do korzeni - czyli teatr na ulicy, w tramwaju,
autobusie, w kiblu, piwnicy, przed M1, na Sw. Marcinie i gdzie tylko można.
Pozdrawiam rozgoryczony
Obserwuj wątek
    • Gość: ark Re: Upadek Festiwalu Malta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.03, 14:04
      Nic dodać nic ująć. Wczorajszy, sobotni wieczór spędziłem w obcowaniu z Maltą.
      O 1.00 w nocy jedyne co mi towarzyszyło to poczucie straconego czasu. Myslę, że
      orgaznizatorzy powinni wyjść na ulicę i zobaczyć, że nic zobaczą ze swojej
      imprezy. Przykre jest zatracenie korzeni przez Maltę, zadzieranie nosa i
      zapraszanie tandetnych gwiazd pod płaszczykiem dorobionej ideologii.
      Zapraszanie gwiazd, które nie niosą ze sobą żadnych przesłań, gwiazd, które
      ciągle poniewierają komercję ale na ulicę nie chcą wyjść. Świetna impreza,
      jeszcze 2, 3 sezony i dorówna Festiwalowi w Opolu.
    • Gość: sigi Re: Upadek Festiwalu Malta IP: *.11.15.univie.teleweb.at 29.06.03, 14:37
      Gość portalu: Obserwator napisał(a):

      > To już agonia festiwalu. Artyści w przeważającej części zaknęli się w salach
      > teatralnych i innych pomieszczeniach. Na Starym nie działo się nic, albo
      > prawie nic (widziałem jednego mima). A przecież chyba chodzi o to, żeby
      > przyciągać ludzi, na co dzień nie stykających się z teatrem. Chociaż bilety
      > były tylko po 1 zł, to jednak trzeba było pójść do kasy i odstać swoje w
      > kolejce. Dzięki temu tzw. karki, anabole i inne głupki, których przed laty
      > Malta cywilizowała nie zetknęli się ze sztuką.... W ogródkach na Starym tłumy
      > i aż się prosi, żeby obok nich ktoś występował, choćby jakieś teatry offowe.
      > A nie było nic...
      >
      > Osobna sprawa to te tzw. gwiazdy i atrakcje. Ta niby gwiazda Ferrer!? Mimo
      > potężnej reklamy we WSZYSTKICH mediach, dzisiaj tj. w niedzielę były jeszcze
      > do kupienia bilety na koncert! Za jedyne 35 zł, a to nie jest dużo. Do d.py z
      > taką gwiazdą!!! Fidel pewnie się cieszy, że eksportuje swoją rewolucję, a
      > Ferrer legitymizuje jego reżim na Kubie. Niedawno Michnik w GW pisał o
      > aresztowaniu dużej grupy kubańskich dysydentów, a u nas Ferrer gwiazdą
      > festiwalu. Gratuluję!!!
      >
      > PS. Malta powinna wrócić do korzeni - czyli teatr na ulicy, w tramwaju,
      > autobusie, w kiblu, piwnicy, przed M1, na Sw. Marcinie i gdzie tylko można.
      > Pozdrawiam rozgoryczony

      Jak chodzi o twoje uwagi dotyczace calosci festiwalu to sa one na 100% trafne.
      Nie podzielam jednak twojej krytyki dotyczacej Ferrera. Po pierwsze to nie jego
      "wina" ze zostal okrzykniety Gwiazda festiwalu. Drugie:nie widze zadnego
      zwiazku miedzy nim a Fidelem,legitymowaniem jego rezimu i aresztowaniem grupy
      opozycjonistow na Kubie.Program z ktorym wystapi jest b.osobisty,nasycony
      osobowoscia Ferrera i to wszystko w oprawie tradycji kubanskiej. Jesli komus
      sie ta muzyka nie podoba to nie musi na ten koncert isc. Nie jest tez wina
      Ferrera ze Poznan nie jest stac na superstar albo kogos z US Top10. Jest jednak
      przez niska cene-jak wspomniales -dostepny dla wielu i moze to byla glowna idea.
      Jeszcze lepiej byloby,gdyby ludzie nie musieli nic placic a koncert odbyl sie
      open air nad Malta,no ale tu juz miasto dalo d..y POZDR.
      • Gość: Obserwator Re: Upadek Festiwalu Malta IP: *.se.com.pl / 172.16.28.* 29.06.03, 14:54
        Pisząc o cenie biletów zwróciłem uwagę na to, że mimo, moim zdaniem niskiej
        ceny i wielkiej reklamy, koncert Ferrera nie spotkał się z zainteresowaniem
        publiczności (są jeszcze bilety). 35 zł to naprawdę taniocha!

        A za wzburzenie w wątku politycznym mojego postu przepraszam. To zbyt osobista
        opinia. Ale dla mnie obecość Ferrery w Polsce to nieporozumienie - to artsysta
        promujący reżim Castry. To tak jakby w 1939 r przyjechał np. do Anglii
        niemiecki artysta z faszystowskich Niemiec i śpiewał o miłości, przyrodzie i
        kwiatkach.
        • Gość: sigi Re: Upadek Festiwalu Malta IP: *.11.15.univie.teleweb.at 29.06.03, 16:15
          Gość portalu: Obserwator napisał(a):

          > Pisząc o cenie biletów zwróciłem uwagę na to, że mimo, moim zdaniem niskiej
          > ceny i wielkiej reklamy, koncert Ferrera nie spotkał się z zainteresowaniem
          > publiczności (są jeszcze bilety). 35 zł to naprawdę taniocha!
          >
          > A za wzburzenie w wątku politycznym mojego postu przepraszam. To zbyt
          osobista
          > opinia. Ale dla mnie obecość Ferrery w Polsce to nieporozumienie - to
          artsysta
          > promujący reżim Castry. To tak jakby w 1939 r przyjechał np. do Anglii
          > niemiecki artysta z faszystowskich Niemiec i śpiewał o miłości, przyrodzie i
          > kwiatkach.

          Serwus.Ja nie moge dopatrzec sie w tworczosci Ferrer punktow w ktorych promuje
          najwiekszego i najstarszego demoluda swiata. To te Ferrer jest Kubanczykiem nie
          moze oznaczac ze nie wolno mu wystepowac na arenach swiata-nikt nie moze za to
          ze urodzil sie tam,gdzie sie urodzil.
          Jesli chodzi o artystow niemieckich przed 39 rokiem to takowi wyjezdzali-
          uciekali i tworzyli(w wiekszosci w USA) mozna powiedziec Hitlerowi na zlosc.
          Najlepszym przykladem tego byl niedawno zmarly Kurt Weil i najbardziej znana
          Marlena Dietrich. Oni tworzyli i komponowali o milosci,przyrodzie i kwiatach
          tym samym pokazujac swoja wolnosc i inny stosunek do swiata niz ich nazistowscy
          rodacy.
          Do Ferrera to ma sie tak,ze przez 10 lat do 95 roku migal sie od spiewania na
          Kubie nie chcac byc wykorzystywanym przez system-a zyl i pracowal w podlych
          wtedy warunkach(m.in.zbieral gemyle). Odkryl go na nowo hamerykaniec (Roy
          Coder) i namowil na powrot na scene i do studia. Od tego czasu Ibrahim jest
          gosciem na Kubie i nie daje soba manipulowac.
          Kto go nie lubi nie musi sluchac i ogladac a z drugiej strony Poznan i
          organizatorzy Malty mogli sciagnac paru innych artystow grajacych rozne gatunki.
          Mysle tez ze niezle byloby wciagniecie kabaretow do arsenalu Malty-moze gdyby
          spoleczenstwo zobaczylo sie w krzywym zwierciadle reagowaloby bardziej
          spontanicznie i z wieksza tolerancja-o polityce juz nie wspomne. POZDR.
    • to_mecki Re: Upadek Festiwalu Malta 29.06.03, 18:11
      Mam nadzieję, że festiwal jednak nie umrze... mimo wszystko przyczynia się
      bowiem chociażby do promocji naszego miasta...

      Nie ukrywam jednak, że podzielam pogląd, że tegoroczna edycja może
      rozczarowywać... Zwłaszcza, jeżeli chodzi o kwestie organizacyjne, takie jak
      sprzedaż biletów. Stanie w dwugodzinnej kolejce po wejściówki na OFF
      rzeczywiście zniechęca, sam tego kilkakrotnie musiałem doświadczać. Szkoda, że
      większość OFFowych przedstawień odbywała się w Zamku czy innych zamkniętych
      przestrzeniach, tym bardziej, że nie dotarli na festiwal artyści z Senegalu,
      którzy swoją paradą zmieniliby z pewnością obraz tegorocznej edycji MALTY.

      W sumie tegoroczną MALTĘ uważam za średnio udaną. Ogólne wrażenie jest
      następujące: festiwal ucieka do pomieszczeń, zamyka się w maleńkich salach, boi
      się wyjść na ulicę i przeżyć konfrontację z widownią przypadkową,
      zainteresowaną choćby tylko przez chwilę - a tego bardzo brakuje.

      Z drugiej jednak strony dzięki MALCIE można było obejrzeć kilka naprawdę
      fascynujących spektakli - choćby "Kroniki" Teatru Pieśń Kozła. Dziś z kolei
      Biuro Podróży pokaże "Carmen Funebre" - spektakl piękny, porywający i grany
      niestety jedynie okazyjnie...

      A więc dało się też znaleźć coś interesującego - szkoda tylko, że zachwyt i
      podziw ustępuje chwilami znużeniu staniem w kolejce po bilety.

      pozdrawiam miłośników teatru
    • Gość: MacGrabiX Re: Upadek Festiwalu Malta IP: *.icpnet.pl 29.06.03, 22:55
      Gość portalu: Obserwator napisał(a):

      > To już agonia festiwalu
      >
      > Osobna sprawa to te tzw. gwiazdy i atrakcje. Ta niby gwiazda Ferrer!? Mimo
      > potężnej reklamy we WSZYSTKICH mediach, dzisiaj tj. w niedzielę były jeszcze
      > do kupienia bilety na koncert! Za jedyne 35 zł, a to nie jest dużo. Do d.py z
      > taką gwiazdą!!! Fidel pewnie się cieszy, że eksportuje swoją rewolucję, a
      > Ferrer legitymizuje jego reżim na Kubie. Niedawno Michnik w GW pisał o
      > aresztowaniu dużej grupy kubańskich dysydentów, a u nas Ferrer gwiazdą
      > festiwalu. Gratuluję!!!
      To znaczy gościu, że w przysłowiowej dupie byłeś i przysłowiowe gówno
      widziałeś. Koncert Ferrera był genialny. Nie znajduję słów, które mogłyby oddać
      całe misterium, które - niestety - już jest za mną. Pamiętam swoje olbrzymie
      zauroczenie na Buena Vista Social Club lat kilka temu nad Maltą ( też było
      płatne!)- to co usłyszałem tym razem bije wszystkie tamte szalone emocje na
      siedem łbów i 14 kręgów szyjnych. Tam mieliśmy przyjemnośc poznania prawie
      wszystkich wielkich z Cuby. I nie dało się (piszę to z perspektywy dzisiejszego
      shopw I.F.)uniknąc pewnych wątków kompilacyjnych i okolicznościowo
      składankowych. Tu mieliśmy wyjątkowo przyjemność obejrzenia i wysłuchania
      koncertu jednego artysty, który z poznaniakami zrobił co tylko chciał. A chciał
      zagrać tylko koncert. Powiem tylko, że to co przeżyłem przy koncercie Petera
      Gabriela - wydawało mi się, że nie spotka mnie w tym mieście za 10 lat.
      Musiałem czekać tylko miesiąc. Wirtuozeria całej orkiestry (pianista i
      kontrabasista to hegemoni wszechwag)paraliżowała moją duszę do ostatniego
      wolnego nerwu. A sam Ferrer mimo 9 krzyżyka na karku w formie Boba Beamona
      podczas Igrzysk w Mexico City. Zbyt szybko odtrąbiliście klapę - frustraci i
      malkontenci. Gdyby Frank Zappa urodził się na Kubie byłby zaszczycony mogąc
      czyścić im buty. Z całym przeogromnym szacunkiem dla śp. Franciszka :))))))
      A ludzi w Arenie było w sam raz na taki koncert. 3 tysiące ludzi, którzy
      wiedzieli po co przyszli i za co płacili.
      • Gość: gir Re: Upadek Festiwalu Malta IP: *.icpnet.pl 30.06.03, 00:57
        ale na malcie byla jedna chała
        nie to co kilka lat temu,gdzie ludzie czekali do polnocy
        teraz same jakies platne teatry,a na malcie wczoraj do 1 czekalem i prawie
        zasnalem na tym polskim kiczu
      • Gość: sigi Re: Upadek Festiwalu Malta IP: *.11.15.univie.teleweb.at 30.06.03, 02:00
        Gość portalu: MacGrabiX napisał(a):

        > Gość portalu: Obserwator napisał(a):
        >
        > > To już agonia festiwalu
        > >
        > > Osobna sprawa to te tzw. gwiazdy i atrakcje. Ta niby gwiazda Ferrer!? Mimo
        >
        > > potężnej reklamy we WSZYSTKICH mediach, dzisiaj tj. w niedzielę były jeszc
        > ze
        > > do kupienia bilety na koncert! Za jedyne 35 zł, a to nie jest dużo. Do d.p
        > y z
        > > taką gwiazdą!!! Fidel pewnie się cieszy, że eksportuje swoją rewolucję, a
        > > Ferrer legitymizuje jego reżim na Kubie. Niedawno Michnik w GW pisał o
        > > aresztowaniu dużej grupy kubańskich dysydentów, a u nas Ferrer gwiazdą
        > > festiwalu. Gratuluję!!!
        > To znaczy gościu, że w przysłowiowej dupie byłeś i przysłowiowe gówno
        > widziałeś. Koncert Ferrera był genialny. Nie znajduję słów, które mogłyby
        oddać
        >
        > całe misterium, które - niestety - już jest za mną. Pamiętam swoje olbrzymie
        > zauroczenie na Buena Vista Social Club lat kilka temu nad Maltą ( też było
        > płatne!)- to co usłyszałem tym razem bije wszystkie tamte szalone emocje na
        > siedem łbów i 14 kręgów szyjnych. Tam mieliśmy przyjemnośc poznania prawie
        > wszystkich wielkich z Cuby. I nie dało się (piszę to z perspektywy
        dzisiejszego
        >
        > shopw I.F.)uniknąc pewnych wątków kompilacyjnych i okolicznościowo
        > składankowych. Tu mieliśmy wyjątkowo przyjemność obejrzenia i wysłuchania
        > koncertu jednego artysty, który z poznaniakami zrobił co tylko chciał. A
        chciał
        >
        > zagrać tylko koncert. Powiem tylko, że to co przeżyłem przy koncercie Petera
        > Gabriela - wydawało mi się, że nie spotka mnie w tym mieście za 10 lat.
        > Musiałem czekać tylko miesiąc. Wirtuozeria całej orkiestry (pianista i
        > kontrabasista to hegemoni wszechwag)paraliżowała moją duszę do ostatniego
        > wolnego nerwu. A sam Ferrer mimo 9 krzyżyka na karku w formie Boba Beamona
        > podczas Igrzysk w Mexico City. Zbyt szybko odtrąbiliście klapę - frustraci i
        > malkontenci. Gdyby Frank Zappa urodził się na Kubie byłby zaszczycony mogąc
        > czyścić im buty. Z całym przeogromnym szacunkiem dla śp. Franciszka :))))))
        > A ludzi w Arenie było w sam raz na taki koncert. 3 tysiące ludzi, którzy
        > wiedzieli po co przyszli i za co płacili.

        Ferrer i nie tylko on robi z publicznoscia na calym swiecie-tak jak napisales-
        co chce. Bylem na koncercie Omary Portuondo w sredniej wielkosci hali w Wiedniu
        i to ze byla to nie najwieksza hala nie mialo zadnego znaczenia,publika zostala
        wprawiona w trans,z ktorego nie mogla wyjsc na dlugo po koncercie. To ich sposob
        zgrania,nie tylko muzycznego,aranzacje,rytmy,taniec,wciagniecie w zabawe
        publicznosci powoduje,ze sluchajac muzyki (kubanskiej) w wiekszosci z 50,60 a
        nawet 30 lat jestesmy jednoczesnie na multimedielnym, wspolczesnym i
        perfekcyjnie przygotowanym show.
        Za niedlugo przyjezdza do Austrii Ferrer i bedzie mial koncert niedaleko
        granicy z Wegrami-nie odpuszcze sobie jednak.Razem z nim wystapi Orchestra
        Baobab z Senegalu i jazzman Roy Hargrov. Po Twojej opinii nie sa mi straszne
        czas jazdy,kaprysy pogody,kataklizmy itd. Jest to troche jak uzywka,tylko
        uzaleznienie nie jest szkodliwe,ale nie pusci dlugo. No i muzyka tak otwarta i
        pozytywnie dzialajaca,ze zycze kazdemu takich doznan.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka