tsuranni
29.09.07, 09:27
to co działo się wczoraj na poznańskim Dworcu Głównym można opisać
tylko jednym słowem: burdel. Większość pociągów miała opóźnienia
dochodzące do 20-30 minut, w tym nawet pociągi z Wrocławia czy
Torunia, czyli miast oddalonych od naszego miasta prawie o "lata
świetlne" ;-/ Po ponad pół godzinie oczekiwań na przyjazd osobówki z
Torunia, na peron 4b (przy okazji dowiedziałem się, że jest w
Poznaniu taki peron, położony notabene na kompletnym zadupiu, bez
żadnej tablicy i z jednym ledwie rzężącym megafonem), czyli ten na
którym pojawić miał się pocią z Torunia, wtoczył się jakiś
opuszczony Intercity. Na szczęście Panowie w pomarańczowych
uniformach dostali informację, że pociąg z Torunia wjedzie na peron
6. I w tym właśnie momencie wjechał. Oczekujący go ludzie biegiem
rzucili się przez tory w jego stronę.
Czy w tej cholernej firmie, ktoś zastanawia się w ogóle jak należy
traktować klientów???? Całe szczęście, że już niedługo będą nas
mogły wozić "Deutsche Bahny" i obyśmy je ujrzeli na naszych dworcach
jak najwcześniej. A PKP kij w oko na pożegnanie! ://