Dodaj do ulubionych

Lekarze z Polnej?

19.10.07, 20:22
Jakie macie opinie o lekarzach z tego szpitala?
Obserwuj wątek
    • lena1911 Re: Lekarze z Polnej? 19.10.07, 22:17
      jak najgorsze! to nie są lekarze tylko biznesmeni! Znieczulica ,
      zero zainteresowania o ile nie jesteś ich pacjentką lub też nie
      zapłaciłaś dodatkowego honorarium (tzn.łapówy). Mowa oczywiście o
      ginekologach-połoznikach , których niestety miałam watpliwą
      przyjemnośc poznać swego czasu leżąc tam jako pacjentka. Do dzisiaj
      przejeżdzając obok tego szpitala cierpnie mi skóra , na usta cisną
      się najgorsze słowa i podziwiam Dziewczyny , które decydują się tam
      iść leczyć , rodzić itd. No ale może spełniły jeden z w/w warunków
      aby być w miarę dobrze potraktowaną. Już na izbie przyjęć piguły
      pytają się : od kogo Pani jest???? teraz wiem,że to bardzo ważne w
      tej rzeżni bo naprawdę trzeba mieć nie lada fuksa aby trafić tam na
      życzliwy i bezinteresowny personel. A wszystko to za ogólnym
      przyzwoleniem Dyrekcji , Prokuratury itd - wszystkich ,którzy wiedzą
      co tam się dzieje i nic nie robią , ciekawe dlaczego????????
      • nana279 Re: Lekarze z Polnej? 20.10.07, 15:41
        Polna to dla mnie znakomite miejsce do robienia kariery i zarobienia
        kasy.Jest to nie tylko opinia moja i innym rodziców,ale wielu wielu
        lekarzy z Poznania i nie tylko.Nawet położne ,które tam pracowałay
        nie mają za wiele dobrego do powiedzenia.Dlaczego wszyscy pytają :do
        którego lekarza najlepiej chodzić,aby potem spokojnie tam
        rodzić?"Pytanie to już zawiera odpowiedz.Nikt nie szukałby
        specjalnie ginekologa z tego szpitala w którym chce rodzić,gdyby był
        pewny,że pojedzie na poodówkę i będzie przyjęty z otwartymi
        rękoma.To prawda,że pierwszeństwo we wszystkim mają te,które po
        przyjeżdzie na porodówkę mówią jestem od pana doktora....,czy też od
        pani doktor...Niedawno mojej znajomej kuzynka rodziła tam,miała
        swoją połozną,która przyjechała kiedy miała wolny dzień.A tak Pan
        szanowny dyrektor mówił"Nie będzie wpuszczania położnych po ich
        godzinach pracy"itd...itd...itd...jak Ojciec narodu.Jedna z
        pacjentek poradziła drugiej aby się zapisała do szkoły rodzenia tam
        pogadała i NO PROBLEM nawet jeśli odsyłają,to jej nie odeślą,bo była
        w szkole rodzenia tzn.zapłaciła za szkołę rodzenia. Było juz tyle
        pisane,tyle mówione,że naprawdę już bzdury wypisywane na temat
        Polnej mnie nie żdziwią.Każda z nas chce szczęsliwie urodzić,miec
        zdrowe dziecko.Jeśli prawo pozwala im na celowe i umyślne
        działanie,które doprowadza do uszkodzeń na całe zycie naszych
        dzieci,jeśli mogli mnie i wiele innych pacjentek przetrzymywać,bo
        leżały obok mnie pacjentki,które zapłaciły i one choć nie powinny
        szły pierwsze,jeśli prawo jest skonstruowane,że im tak wolni,bo Pani
        ptokurator nawet opowiada bzdury,że tam jest wspaniała opieka
        itd...a inni medycy mówia,żeptokuratorzy to sa tacy sami jak Ci ze
        szpitala,więc nic nie zdziałamy,bo prawo jest prawo,a jak to mi
        kiedyś ktoś powiedziała,oni i tak wszyscy wódkę razem piją,czy to
        będzie biegły sadowy ze Sczecina czy z Katowic,TO JA PYTAM :JEŚLI
        PRAWO JEST TAKIE,ŻE ONI MAJĄ PRAWO DO TEGO---CO MI POZOSTAŁO?Co mi i
        innym wielu malutkim rodzicom takim jak ja pozostało?Ktoś mi kiedyś
        powiedział,takim to trzeba samemu wymierzać sprawiedliwość....
    • wieland.com Re: Lekarze z Polnej? 20.10.07, 11:02
      polecam dr.Małgorzatę Mróz świetnt lekarz przyjmuje prywatnie ale
      szereg badań zrobiła mi na nfz choć wcale nie musiała reszta
      faktycznie do bani a do największej prof.Opala sam dyrektor szpitala
      który niby przyjmujac prywatnie leczy sam ale nie sprawia
      szczególnie zainteresowanego problemem pacjentki ,zleca badania w
      swoim szpitalu u lekarza który akurat jest wolny [a za każdym razem
      może to być inny]co nie jest dobre w leczeniu jednego schorzenia u
      pacjentki gdyż kazdy ma inny sposób leczenia a pan profesor no
      cóż...opiera się na ich diagnozach.serdecznie pozdrawiam
      • bezak25 Re: Lekarze z Polnej? 20.10.07, 12:59
        opinie sa bardzo rozne, ja mialam szczescie, bo trafilam na dwoch, nawet na trzech bardzo milych i konkretnych lekarzy z polnej - dr Nycz, sw.p. Anholcer i jeszcze jeden, ktorego nazwiska nie pamietam. Ten niezyjacy prowadzil moja ciaze. Rzeczywiscie, jesli chodzi o piguly to jest tragedia, spotkalam moze jedna uprzejma...
    • nana279 Re: Lekarze z Polnej? 20.10.07, 15:54
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36824&w=70811021&a=70811021
      • nana279 Re: Lekarze z Polnej? 20.10.07, 15:55
        Kolejny temat...no własnie.Jak ja rodziłam (nie płaciłam nikomu)
        zastanawiałam się dlaczego anestezjolog,który był wezwany nie
        przychodził przez prawie dwie godziny.Pewnie między innymi dlatego
        moje dziecko miało niedotlenienie mózgu,bo ogólnie musiałam zacisnąć
        zęby i na hasło proszę poczekać-miałam czekać na Pana
        szanownego.dlatego moim zdaniem powinni oficjalnie otworzyc obok
        kliniki Polnej prywatną klinike,która i tak tam funkcjonuje.Może
        dlatego nie przychodził bo miał własnie taką pacjentkę?Nie mógł
        przyjśc do mnie kiedy ja od 20 godzin prawie rodziłam na maxa,bo
        omawiał szczegóły umowy. Nie zebym coś do Ciebie tutaj miała,żałuję
        tylko,że wtedy nie miałam takiedo dostępu do informacji.Sama pewnie
        wolałabym się tak uzbroic jak Ty.Wkoncu to nasze dzieci i chcemy dla
        nich jak najlepiej.A na marginesie.Nie będziesz mieć spisanej
        umowy,bo takie coś to łapówka.Życzę zdrowia dzięciatku...


    • franelka Re: Lekarze z Polnej? 20.10.07, 17:54
      obok śpi mój pótoramiesięczny Synek, którego urodziłam właśnie na
      Polnej; Oprócz opłaty za poród rodzinny nie zapłaciłam nikomu, a
      opiekę miałam bardzo dobrą (gdy tętno dziecka chwilowo spadło od
      razu przyszła do mnie anestezjolog przygotować mnie do ewentualnego
      znieczulenia do cięcia, a położna od razu ogoliła mi brzuch na
      wypadek gdyby gazometria okazała się poniżej normy, żeby w momencie
      mogli ciąć).
      Rzeczywiście pytają na izbie o lekarza prowadzącego, ale nikt nie
      pyta czy prywatnie się chodziło. Uważam, że nazwisko lekarza
      prowadzącego może dać pewną informację o tym jak ciąża była
      prowadzona (lekarze dopuszczają się różnych zaniedbań w prowadzeniu
      ciąży). Może miałam szczęście, ale trafiłam na wspaniałą
      położną,której jestem przeogromnie wdzięczna za przeprowadzenie mnie
      przez poród! Nie bardzo też mogę sobie wyobrazić jak dochodzi do tak
      strasznych zaniedbań, bo podczas 10h porodu badało mnie z 12
      lekrzy, tym niektórzy więcej niiż raz - czy uważacie,że panuje tam
      zmowa, że "tej pacjentce nie pomagamy - dzieje się coś złego,a my
      udajemy, że tego nie widzimy!!!" Urodziłam tam i wydaje mi się to
      niemożliwe!!! Lekarz, który odbierał sam poród i potem mnie szył był
      przesympatyczny - rozmawialiśmy i żartowaliśmy podczas szycia:-)
      Naprawdę nic złego nie mogę powiedzieć;
      • nana279 Re: Lekarze z Polnej? 20.10.07, 19:01
        Jeśli Twój porod trwał tylko 10 godzin,a badało cię 12 lekarzy,to
        dziękuj Bogu,że trafiłaś ,może był jakiś zlocik,bo czasem tak
        bywa,wtedy chcą pokazać się z najlepszej strony.Znam pacjentki,które
        przez 10 godzin widziały jednego lekarza,na początku i na końcu.Ja z
        kolei na porodówce spędziłam prawie 30 godzin i pomimo tego,że
        jakiś "główny"nie wiem,bo nie mieli plakietek wszystkim wszem i
        wobec powiedział,że nie rokuje na fizjologiczny poród i przy mnie
        wszystkim lekarzom powiedział o 6 rano,że jeśli do 13.00 nie urodzę
        to robią cięcie cesarskie,a potem poszedł do domu chyba,więc robili
        ze mnie wariatkę,że nikt nic takiego nie powiedział(a byli przy tym
        inni świadkowie-lekarze,położne)Tak więc urodziłam o 19,a dlaczego?
        Bo syna musieli już wyciągać wyciągaczem próżniowym-efekt tego będę
        miec do końca życia.Naprawdę cieszę się,że masz zdrowiutkie
        maleństwo,ale zbyt wiele tam przypadków takich jak mój,bo wierz mi
        jest ich mnóstwo i nie ma to nic wspólnego z tym,ze tam jest ogólnie
        więcej porodów.A mój przypadek to jeszcze pikuś,są gorsze,naprawdę
        gorsze...A na dzień dzisiejszy lekarze otwierają szeroko oczy kiedy
        słyszą,że z moimi wskazaniami nie zrobili mi cięcia cesarskiego,jest
        to moje drugie dziecko,przy czym pierwsze rodziłam też przez cięcie
        cesarskie i nie przez to,że maluszek był odwrócony,powód był o wiele
        powazniejszy i oczywisty,ten sam powód powinien być wzięty pod uwagę
        na Polnej,bo ten powód nie zniknie od tak,ale nie będę się
        rospisywać o co chodzi.Już na połozniczym dwie pacjentki powiedziały
        mi,że byłam głupia ,że przy takim problemie nie dałam w łapę,od razu
        mi powiedziały,ze prawdopodobnie ktoś liczył na to,że skoro mam
        oczywisty problem i wiem czym to grozi,to napewno w końcu jak nie
        dam rady maż da w łapę.No niestety nie wiedziałm,a Tobie i dziecku
        zyczę szczęścia,oby ten fuks zaowocował Wam.Pozdrawiam
      • orka.poznan Re: Lekarze z Polnej? 08.12.08, 10:06
        Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią - rodziłam tam 2 razy, nikomu nic nie
        płaciłam, nikogo nie znałam, może akurat dobrze trafiliśmy? Porody odbierały
        lekarki, a szyli mnie mężczyźni (nie znam nazwisk). Ale przyznaję, ze szybko i
        łatwo poszło :)
    • asiunia555 Re: Lekarze z Polnej? 20.10.07, 19:32
      bardzo dobre!!!!!!
      nigdy mnie tam nikt nie zawiódł:)
      • nana279 Re: do asiunia555 20.10.07, 22:09
        Witam Cię,zaznaczyć tylko chciałam,że mowa jest o oddziale
        porodowym.Wiem,że na oddziale neoantologicznym sa wspaniali
        lekarze,jak i również na oddziale endokrynologii.Słyszałam wiele
        dobrego.Jednak my dosyć konkretne zdanie mamy o personelu z oddziału
        porodowego...Nie mówię,że wszyscy są tacy,ale niestety wystarczy,że
        lekarz,który jest chamem ma dyzur,położne też wtedy w innym klimacie
        pracują,a szkoda bo pewnie nie jedna jest ok,to samo się ma do
        lekarzy.Czsem wystarczy jeden typek w grupie i cała reszta
        podporządkowuje się
        • maggi111 Re: do asiunia555 22.10.07, 15:06
          Dowiedziałam się,że na oddziale porodowym dyżurują lejkarze z całego szpitala.
          Nie ma tam stałego zespołu oprócz ordynatora. Może trafisz na tych miłych z
          endokrynologii.Też niedługo będę rodziła i ostatnio wśród moich znajomych nie
          słyszałam żadnej negatywnej opinii na temat tego oddziału. Narzekano na oddział
          położniczy 2 i brak informacji na temat stanu dziecka od pediatrów. zabieram ze
          sobą do szpitala torbę z niezbędnymi rzeczami i dużo dobrego humoru. Sama jestem
          człowiekiem życzliwym i nia zawiodłam się jeszcze na tym. Teraz też tak będzie.
          Pozdrawiam.
          • papilio.ego Re: do asiunia555 22.10.07, 17:04
            ja polecam dra Grotowskiego (niezbyt wysoki, brunet w okularkach z ciemnymi,
            grubymi oprawkami-dla tych które być może trafiły na niego, a nie wiedzą, jak
            się zwie)
            Jest sympatycznym drem, prowadził moją ciążę i sam doradził, że jeśli chcę mieć
            dobrą opiekę nie poleca Polnej. Ja leżałam na endokrynologii - złego słowa nie
            powiem, o Polnej nasłuchałam się tyle, że wolałam nie ryzykować.
            Odnośnie pytania o lekarza na izbie przyjęć. Ja rodziłam na Lutyckiej, tam też o
            to pytają, nie popadajmy w obłęd-to rutynowe pytanie, mimo, iż nie miałam
            lekarza z Lutyckiej potraktowano mnie tam dobrze, bez zastrzeżeń.
            • sarunia21 mnie zastanawia jedno! 27.10.07, 18:20
              dlaczego skoro wszytscy maja taka tragiczna opinie o polnej o
              lekarzach itp zastyanawiaja sie nad porodem tam alo\bo jak cos sie
              dzieje nie tak to ida na izbe przyjec własnie do tego
              szpitala...dlaczego jest on tak przeładowany ze nie ma miejsc ....
              skoro taka tam tragedia to po co wogole zastanwiac sie nad lekarzami
              i porodem na polnej
              • koziolkowa11 Re: mnie zastanawia jedno! 27.10.07, 22:05
                pracuja tam tacy sami ludzie jak wszędzie. Możesz trafić na buca albo na super
                człowieka. Ja rodziłam tam da razy i niestety raz miałam ogromnego pecha, za to
                za drugim razem lekarka z polnej uratowała życie mojemu dziecku. Dlatego nie
                popadajmy w skrajności. A to, że na temat polnej jest dużo więcej negatywów niż
                na temat innych szpitali w p-niu... no cóż, ale wydaje mi się, że jest to
                również podyktowane liczbą porodów jaka jest na polnej a wszędzie indziej. Tam
                rodzi bardzo dużo kobiet, stąd też mnogość opinii.
        • asiunia555 Re: do nana - moja opinia 28.10.07, 09:46
          a ja wlasnie miedzy innymi o oddziale porodowym mowie. 3 tygodnie
          temu w 33 tygodniu ciazy wyladowalam tam na oddziale porodowym na
          sali porodowej, gdzie spedzilam prawie 13 godzin zanim mnie odeslano
          na oddzial, pomimo że po 7 godzinach udalo sie cala akcje juz na
          100% wyhamowac. wspaniala polozna, normalny lekarz, szalenie
          sympatyczne studentki poloznictwa dodawaly mi otuchy. nikogo tam nie
          znalam. i co??? wprawdzie do porodu nie doszlo za co jestem im
          wdzieczna ale ocenic cos mam prawo. zreszta juz za chwile moge tam
          rzeczywiscie wyladowac na poród...:)
          w zeszlym roku z kolei ocenic moge poloznictwo IV - wspaniala pomoc
          wszystkich i lekarzy i poloznych i psychologow po przebytej operacji
          po ciazy pozamacicznej.
          do cholery!!! sarunia ma racje - wszyscy tak biadolicie na ta Polna
          to czemu tam jest zawsze tyle kobiet? na pewno po czesci wynika to z
          tego ze to najwiekszy szpital, jako ze najwiekszy to najwiecej
          kobiet a ze najwiecej kobiet to najwiecej opinii - a jak najwiecej
          opinii to najszybciej uzbiera sie duzo negatywnych.
          poza tym jak wiele dziewczyn jest krolewnami marzacymi nie wiadomo o
          czym i jakim traktowaniu to sorry....a wiele takich na izbie przyjec
          polnej mialam okazje spotkac i slyszec. bo akurat zajscie w ciaze i
          jej donoszenie to u mnie wyczyn. wiec izbe przyjec mam tez obcykana.
          i tam zawsze bylam traktowana wspaniale ale tez ja potrafie sie
          jakos tam zachowac.
          • asiunia555 Re:ps. ostatnia sytuacja z izby 28.10.07, 09:51
            slyszac jak elegancka wypindrzona panienka mowi do lekarza ze ja tak
            brzuch boli i pewnie to znowu te jajniki ze niech je wytnie od razu
            najlepiej....to slabo mi sie robi i nie dziwie sie ze ja lekarz
            potraktuje mniej normalnie...
            laska miala 24 lata i pewnie jeszcze "nie zdazyla" sie nauczyc do
            czego beda jej w zyciu jajniki potrzebne....pomimo że zaloze sie ze
            inicjacje seksualna ma dawno za soba
            • nana279 Re:ps. ostatnia sytuacja z izby 30.10.07, 19:50
              tylko trzeba jeszzce na jedną rzecz zwrócić uwagę.Róznica pomiędzy
              negatywnymi opiniami szpitali polega na tym,że w innych szpitalach w
              większości krytykuje się brak super sprzętu itd...choć nie tylko...A
              niech ktoś mi pokarze jedną negatywną opinię z tego,lub z
              poprzedniego roku i nie tylko na tym forum o Polnej nie związaną z
              fachowym podejściem do porodu.Poprostu jesli na Polną ktoś pisze
              zle,to nie dlatego,że nie piłują tam nam paznokietek,ale dlatego ,ze
              pieniadz decuduje o tym czy urodzimy w porę czy też nie...Dowodem na
              to są dzieci i naprawdę nie chodzi tu o wyciranie tyłków,ale o
              dzieci z porazeniami mózgowymi,niedotlenieniami.Dlaczego nikt nie
              wspomina opinie lekarek,które tam kiedyś pracowały, wypowiadały się
              w zwszłym roku? Albo połoznych,które swoje np.kuzynki odsyłają do
              iinych szpitali?Dziewczyny nawet nie wiecie ileu jest takich
              rodziców jak ja,ja wiem.bo rozmawiam z nimi,niestety nie wszyscy
              maja siłę,lub mozliwość aby głośno o tym mówić,a dlaczego nie maja
              siły to tylko może wiedzieć rodzic,który ma dziecko jak to się
              ładnie nazywa"Bardziej kochane"I na nikogo tu nie najeżdzam,daleko
              mi od tego,poprostu z informacji Prokuratury,pracowników sądu,oraz
              innych medyków wokół poznania swoje poprostu wiem,wszystkiego nie
              mogę tez pisać,bo jak przyjdzie co do czego,to nikt nic nie wie,ale
              tak naprawdę wszyscy wiedzą o co chodzi...Zyczę Wam wszystkim
              codziennego uśmiechu na bużkach waszych dzieciaczków,no i oby były
              zdrowe,i wierzcie mi moje informacje nie są wynikiem jakieś
              schizy,którą mam w głowie
              • asiunia555 NIE zgadzam sie!Zycie prawie stracilam przez 31.10.07, 13:05
                lekarza ze swietej rodziny!!!!!!!!!!!!! u ktorego sie dlugo
                leczylam....PRYWATNIE!!!!!!
                bo jak zadzwonilam do tego dupka ze zaczelam plamic to mi powiedzial
                a co ja pani na tym etapie poradze...pewnie pani roni i sie
                rozlaczyl cham!!!!!!!!!!!!!!
                pojechalam na polna i nie wspomne ze gdyby nie natychmiastowa
                operacja to moze dzis by mnie nie bylo. z pozamaciczna ciaza nie ma
                zartow.....
                zatem jak widzisz ja moge akurat narzekac na sw. rodzine i to nie
                jest narzekania na brak sprzetu!!!!! tylko na konkretnego debilnego
                doktorka.....
                także pytalas nana czy znajdziesz taka opinię na lekarza nie z
                polnej - prosze bardzo - podaje Ci ją na tacy.

                zawsze i wszędzie możesz trafić na dobry i zły personel
                i wcale nie zależy to od jak to nazwałaś "pieniądza"
                • nana279 Re: NIE zgadzam sie!Zycie prawie stracilam przez 31.10.07, 23:26
                  owszem,masz rację-niezły cham z tego doktorka,ale czy wyobrażasz
                  sobie,że jedziesz do jakiegokolwiek szpitala z plamieniem i Cię nie
                  przyjmą???Chyba nie.Mi chodzi o przypadki gdzie jedzie
                  się "normalnie na poród"czyli np.po terminie,lub odeszły wody,lub są
                  skurcze.Wtedy leży się na oddziale i często jest tak,że gdy sytuacja
                  się rozkręca do porodu i powinnaś pójsć Ty na porodówkę,bo sa
                  większe przesłanki do pójścia na salę porodową,to nie idziesz,bo nie
                  ma miejsc,a w pierwszej kolejności ida pacjentki,które zapłaciły
                  np.za cięcie cesarskie,a że Pan doktor,który przyjechał do szpitala
                  i miał okienko w gabinecie prywatnym nie ma czasu,to Ty leżysz i
                  wyjesz,a obok ciebie pacjentka wstaje i poprostu idzie uśmiechnięta
                  bez bólu itd...Jest wiele takich przypadków,a to,że Cię przyjeli z
                  plamieniem to normalne,a nie nadzwyczajne
                  • memphis90 Re: NIE zgadzam sie!Zycie prawie stracilam przez 06.02.08, 16:07
                    To, że jedna pacjentka idzie sobie na salę porodową, a druga "wyje z bólu" nie
                    znaczy, że ta pierwsza zapłaciła łapówkę, a druga juz-już rodzi. ta wyjąca może
                    mieć rozwarcie 1, a uśmiechnięta- 10cm. Głosnosć krzyku nie świadczy o
                    zaawansowaniu porodu, ale o osobistej tolerancji na ból.
          • orka.poznan Re: do nana - moja opinia 08.12.08, 10:14
            dokładnie - uważam, że wiele dziewczyn ma nie wiadomo jakie wymagania...
            stąd wielkie rozczarowania i negatywne opinie...
            asiunia555, urodziłaś już? jeśli masz czas i ochotę, napisz na
            orka.poznan@gazeta.pl, jak tam teraz jest, ok?
    • jolep Re: Lekarze z Polnej? 30.10.07, 00:18
      lekarze traktują rodzące bezosobowo, rzeczywiście trzeba być
      od "kogoś", ale to niczego nie gwarantuje, leżała ze mną pani od
      doktora X, ale okazało się, że gdy go poinformowała, że jedzie
      rodzić, to wyłączył komórkę i i tak zdana była na siebie i personel
      dyżurny. Jeśli się trafi na dobrą zmianę, to wszystko przebiega w
      miarę sprawnie. Warto mieć kogoś z rodziny, niekoniecznie męża, może
      być siostra, przyjaciółka, mama .... Ja wybierając Polną myślałam o
      dziecku, a nie o sobie, bo gdyby były jakieś komplikacje z
      maleństwem, to mają tam najlepszych specjalistów na oddziale
      neonatalogii i to było moje najważniejsze kryterium. Teraz jest
      znacznie lepiej, kiedy rodziłam swoje pierwsze dziecko 15 lat temu,
      to był horror. Przed 4 laty lekki spacerek, pani doktor powiedziała,
      że urodzę na jej zmianie - nie znając mnie, a ja się tym tak
      przejęłam, że załatwiłyśmy sprawę w 20 minut. Opieka po porodzie bez
      zarzutu. Niestety panie położne na oddziale położniczym chłodne,
      służbowe, brak elementarnej życzliwości - ale może przemęczone,
      czułam się dobrze więc niczego od nich nie potrzebowałam i to mnie
      ratowało. Życzę powodzenia, będzie dobrze. Pozzdrawiam jolep
      • papilio.ego Re: Lekarze z Polnej? 30.10.07, 17:35
        Ja się zgadzam z asiunią555. Widzimy, jak skrajne są opinie n/t tego szpitala,
        każda z nas zwraca uwagę na coś innego, dla jednej nr 1 jest mieć cudowny poród
        a dla drugiej opiekę na położniczym. Moje zdanie jest takie - nie oszukujmy się,
        jadąc do szpitala rodzić nie nastawiajmy się na cudowne przeżycie, bo poród sam
        w sobie cudownym uczuciem nie jest, potem też bywa różnie. Niekiedy jest tyle
        pacjentek, że siostry po prostu nie są w stanie ogarnąć wszystkiego, a kiedy
        jeszcze natrafią na lalę, która nie wie, którą stroną zapinać pampersa to
        sorry...To tylko ludzie, nie zaprogramowane na SMILE roboty.
        Nie tylko o Polnej są tak skrajne opinie, zachwalany przez większość szpital
        św.Rodziny czy też na Raszei też bywa krytykowany. Nie ma zasady. Ja rodziłam na
        Lutyckiej i jestem zachwycona, a ktoś inny pisze, że jego noga nigdy tam nie
        stanie...
        Na początek pamiętajmy, że to szpital, nie uzdrowisko.
    • alexa77poz Super lekarz z Polnej! 09.01.08, 19:22
      Od marca 2007 leczę się u dr. Nycza. Zdiagnozował przyczynę
      niepłodności i usunął ją w ciągu zaledwie 3 m-cy. Teraz jestem w 6 m-
      cu (hurra!). Zawsze ma czas dla pacjentek, nawet jak Panie w
      recepcji odmawiają rejestracji to jakoś je upchnie (tzn. pacjentki ;-
      )) Przyjmuje na kasę chorych i prywatnie w Bamberskim Dworze.
      Wspaniały lekarz z powołania!
    • mihoo2 Re: Lekarze z Polnej? 04.02.08, 22:57
      to i ja sie wypowiem
      pierwsze dziecko rodzilam na polnej 12 lat temu - mialam swojego
      lekarza tzn tego ktory prowadzil moja ciaze i zdazylo sie tak ze
      akurat jak rodzilam to mial dyzur, nie placilam "za porod" chociaz
      po wszystkim moja mama wcisnela mu koperte, zreszta poloznej tez -
      porod mialam dosc latwy trwal okolo 5 godz wiec za bardzo sie nie
      wymeczylam, opieka rewelacyjna, polozna super, lekarz tez sie mna
      zajmowal dostalam 2 x dolargan wiec za bvardzo nic nie pamietam, do
      drugiego porodu (7 lat temu)pojechalam z 8 cm rozwarciem wiec
      spedzilam okolo pol godz na porodowce, natrafilam na polozna ktora
      postarala sie o to zeby mnie nie nacinac - wszyscy byli zadowoleni
      ze tak szybko wszystko poszlo, nikt sie nie nameczyl i git, trzecie
      dziecko rodzilam w 2006 roku (moim lekarzem byl dr slopien - teraz
      uwazam ze "lekko" przereklamowany - chociaz na poczatku bylam nim
      zachwycona) pojechalam do porodu (chociaz nie chcialam tam rodzic bo
      w ostatnim czasie duzo sie nasluchalam o polnej) zbadali mnie i
      okazalo sie ze mam 1,5 cm rozwarcia - poczym padlo pytanie kto jest
      moim lekarzem prowadzacym a potem poinformowano mnie ze nie ma
      miejsc i mam jechac do innego szpitala - ja sie ucieszylam bo mialam
      wizje lezenia kilkugodzinnego z bolami - ale nawet nie zapytali czy
      przyjechalam sama, autobusem, taxi - nic - widac dr slopien nie jest
      wysoko postawionym lekarzem, pojechalam na lutycka i urodzilam (przy
      pomocy wspanialego lekarza i poloznej) w ciagu 2 godzin - dziwili
      sie jak mozna bylo wypuscic wielorodke z bolami ze szpitala - no
      widac mozna bylo.
      Chociaz nie mam zlych doswiadczen jesli chodzi o polna, nie polecam
      tego szpitala, chociazby dlatego ze rodzila tam moja kolezanka i nie
      bylo juz tak fajnie, nie bede opisywac szczegolow, jedno jest pewne
      jesli nie ma komplikacji i wszystko idzie sprawnie to mozna urodzic
      i na ulicy jednak jesli zdarzaja sie komplikacje i nie trafi sie na
      lekarza "czlowieka" (co tam akurat jest prawdopodobne) lub nie "da w
      lape" to moze sie zle skonczyc - i jeszcze jedno - znajoma ma
      znajoma polozna na polnej i ta wlasnie polozna odradzila jej porod
      na polnej tymi slowami - ...tyle martwych, niedotlenionych dzieci
      ktore ona widziala ktore sie tam urodzily a ktore powinny zyc i byc
      zdrowe...
    • lukask73 Synteza opinii 18.11.08, 21:04
      Poziom medyczny średnio z pewnością jest bardzo wysoki, wyposażenie
      sprzętowe najlepsze w Poznaniu, jednak indywidualne podejście
      poszczególnych pracowników wszystkich szczebli (poczynając od
      położnych w izbie przyjęć, na lekarzach na porodówce kończąc)
      decyduje o potwornym zróżnicowaniu odczuć każdej rodzącej (i nie
      tylko odczuć). Na to nakłada się rozmaity stan zaawansowania i
      przebiegu porodu oraz prywatne wojenki (tak tak!) między różnymi
      personami na oddziale.

      Oczywiste jest, że rozmowa o pieniądzach wielu lekarzom i położnym
      bardzo szybko przywraca (nadaje?) zdolność do sprawnego i fachowego
      działania.

      Ktoś tu pisał o tym, że w ciągu 10 godzin rodzącą badało 12 lekarzy.
      A czy to jest wymarzony ideał? Lekarz lekarzem, ale chyba dla żadnej
      kobiety nie jest komfortowe, gdy co chwilę przychodzi jej pogrzebać
      ktoś inny.

      Żona rodziła pierwsze dziecko na Polnej. Na porodówce byliśmy od
      godz. 18 do 15 dzień później. W tym czasie na sali pojawiło się
      jakieś 20 - 30 osób bez jakichkolwiek identyfikatorów, które bez
      słowa zakładały rękawiczkę i "kontrolowały rozwarcie". Prawdę
      mówiąc, nie wiadomo, czy niektórzy to nie byli np. elektrycy, którzy
      poprawiali jakiś kabelek na korytarzu dla personelu. Nie miało to
      kompletnie żadnego znaczenia dla przebiegu akcji. Parę godzin przed
      końcem pojawiła się ekipa doskonałych lekarzy, którzy szczęśliwie
      sfinalizowali sprawę. Prawdopodobnie gdyby dalej byli
      tacy ,,fachofcy" jak w nocy, którzy bali się podjąć JAKĄKOLWIEK
      decyzję, skończyłoby się poważnymi powikłaniami albo gorzej.

      Na oddziale położniczym obsługa pielęgniarska bez zarzutu, jednak w
      obecności lekarzy można się czuć co najwyżej jak preparat badawczy
      (wszystkie panie wystawiają krocza do góry, bo za chwilę wizyta, a
      Pan lekarz nie może czekać).

      Gdyby ktoś był zainteresowany, mogę opisać z pamięci przygodę
      z ,,księciem" anestezjologiem (nazwiska litościwie nie podam), który
      tak sobie wychował asystentkę, że prawie po tyłku go głaskała. A na
      serio, podczas robienia ZZO odezwał się tylko raz, jak mu podała o
      pół numeru za duże rękawiczki. Resztę musiała odgadywać z myśli. I
      wkładać do wystawionej w górę ręki. Oczywiście do pacjentki nie
      odezwał się nawet półsłowem. Całe szczęście, że znieczulenie
      zadziałało dobrze i można się teraz z tego śmiać.

      Na koniec warto dodać, że standard szpitala, jak na polskie warunki,
      doskonały. Sala porodowa wyposażona we wszystko, co potrzebne. Na
      oddziale położniczym bardzo przestronne sale chyba najwyżej 3-
      osobowe z własną łazienką. Minusem może być dla niektórych to, że
      odwiedziny (w wyznaczonych godzinach i wyznaczoną krętą drogą od
      najmniej wygodnego wejścia) odbywają się przede wszystkim na salach
      pacjentek, co nie musi być komfortowe dla pozostałych, choć czasami
      nadaje kolorytu (raz do siąsiadki z łóżka obok wpadł tatuś dziecka z
      kompanami, pogadał przez minutę i przyznał, że musi już lecieć, bo
      idą do jakiejś knajpy opijać).

      Minusem jest to, że za obecność osoby towarzyszącej przy porodzie
      się płaci, mimo że sala jest identyczna (choć - trzeba przyznać - w
      ramach tej opłaty jest ochronne ubranie, a w niektórzych innych
      szpitalach trzeba dodatkowo mieć złotówkę na kapcie i 5-złotówkę na
      fartuch). Na dodatek pani pobierająca opłatę potrafi głośno wyrażać
      swoje niezadowolenie z długiego nazwiska, które nie spodobało się
      jej komputerkowi, na którym wystawia KP (rachunku ani faktury na to
      nie ma). Nawiasem mówiąc, identyczne KP można sobie wydrukować w
      domu.
    • kasiali32 Re: Lekarze z Polnej? 12.01.09, 18:41
      Rodziłam córkę ponad 20 godzin. Trafiłam na wredną lekarkę dyżurującą i mało
      rozgarniętą młodą lekarkę, która źle oceniła na USG ułożenie płodu. Mimo tego
      złego potraktowania (historia bardzo długa) na porodówce za nic na świecie nie
      rodziłabym w innym szpitalu. A dlaczego?? Bo dziecko jest najważniejsze, gdyby
      się z nim cokolwiek działo i tak trafiłoby na Polną, a w takich sytuacjach czas
      się liczy najbardziej. Neonatologia na Polnej to najlepszy sprzęt i przecudowni
      lekarze. Neonatolog, który przyjmował moją Julkę to człowiek o złotym sercu -
      niestety w zeszłym roku zmarł. Ale ze względu na ten oddział jak i na to że na
      poporodowym przez 3 dni nie miałam ani jednego problemu z położnymi i
      pielęgniarkami będę rodzić tam kolejne dziecko.
      Co do Polnej to nasuwa się tu jeszcze jedna refleksja... ze względu na to, że
      jest to szpital kliniczny i do tego tak dobrze wyposażony i posiadający
      doświadczenie w trudnych przypadkach nie ma tam miejsca na intymne i spokojne
      porody. Jeśli ktoś takiego szuka to nie na polnej.
    • ironia_76 Re: Lekarze z Polnej? 25.02.09, 22:02
      Poród na Polnej był najgorszym koszmarem w moim życiu. Też naiwnie liczyłam na
      fachowośc lekarzy z Polnej, tym bardziej, że ciąża od samego początku była
      zagrożona.I też prywatnie chodziłam na wizyty do lekarza z polnej płacąc co 2
      tyg 150 zł.Mój ginekolog przez cała ciążę dawał mi do zrozumienia, że będzie
      podczas porodu , po czym w 9-tym miesiącu stwierdził, że takiej możliwości nie
      ma, bo on nie będzie się narażał. I wszystko byłoby o.k gdyby oświecił mnie w
      tej kwestii znacznie wcześniej, na pewno zmieniłabym wtedy lekarza.Pewnie
      powstrzymała go wizja odpływającej gotówki. Tak więc pojechałam na Polną w 38 tc
      z regularnymi skurczami. Najpierw lekarz przyjmujący ( dr Czerniak) stwierdził,
      ze jeszcze nie rodzę bo nie odeszły mi wody!!! i odesłał mnie do domu. Po 3
      godzinach okazało się, ze jednak rodzę a małej zaczyna spadac tętno.Ten sam
      lekarz przyjął mnie więc na porodówkę a wagę dziecka wg usg określił jako 3
      kg. W rezultacie z koszmarnymi skurczami rodziłam 10 godzin a poród zakończył
      się próżnociągiem z powodu zagrożenia życia płodu.Okazało się, że córeczka
      ważyła ponad 4 kg a wymiary mojej miednicy ( sprzężna zew.18) uniemożliwiały
      poród siłami natury. I mimo tego ,że wymiary te były wpisane w karcie porodu na
      czerwono nikt z lekarzy, a oglądało mnie ich kilku ( niestety nazwisk nie podam,
      nikt nie raczył się przedstawic), nie wspomniał nawet o cesarce, chociaż o nią
      błagałam.Kiedy mała utknęła w kanale rodnym na cc było już za późno.
      Znieczulenie na Polnej jest fikcją- ponoc podają dopiero przy 5 cm rozwarcia a
      wg lekarzy ja ciągle miałam 3,5 cm, więc jest za wcześnie. Po którymś z kolei
      badaniu jakaś młoda lekarka stwierdziła, że jest 6 cm ale natychmiast starsza
      stwierdziła, że nadal jest 3,5 czyli nie ma wskazań do znieczulenia. Gdy znowu
      błagałam o znieczulenie za jakąś godzinę okazało się , że jest z kolei za późno,
      bo już rodzę. Ktoś już a tym forum opisywał ten mechanizm z polnej, i niestety
      potwierdzam, tak to działa.
      I naprawdę nie jestem histeryczką, nie spodziewałam się też ,że poród to cudowne
      błogie przeżycie, ale tego koszmaru nigdy nie zapomnę. I chyba to cud, że
      malutkiej nic się nie stało. Więc jeśli macie opłaconego lekarza poród na polnej
      może byc pewnie o.k, jeśli nie trzymajcie się od tego szpitala z daleka.Aha,
      opieka na oddziale położniczym fatalna,panie laktatorki koszmar!!! a pani doktor
      z oddziału neonatologii( dr Sobczak), która cztery razy badała córeczkę nie
      zauważyła u niej
      złamanego obojczyka.To właśnie cała Polna i jej " fachowcy".
      • pelzaczkowa Re: Lekarze z Polnej? 26.02.09, 17:08
        ciagle ta loteria- jak sie trafi :-(

        Ironia- duzo zdrówka dla Ciebie i córeczki !!!
        • papilio.ego Re: Lekarze z Polnej? 26.02.09, 21:35
          Czytam i analizuję to, co piszecie...Poród to tak nieopisywalne przeżycie, że
          każda z nas (przeżyłam dwa porody) będzie miała własne, subiektywne,
          niezmierzalne odczucia. Każdy poród jest inny, każda rodząca zwraca uwagę na
          inne kwestie, jedna chce mieć położną, która będzie ją trzymała za rękę inna
          taką, która rzeczowo i jasno powie, co ma robić, ta pierwsza będzie narzekała,
          jeśli trafi na rzeczową położną a ta druga, jeśli przy jej porodzie będzie
          trzymająca za rękę...wiem, zdaję sobie sprawę z tego, że są pewne normy, które
          powinny bez wyjątku obowiązywać wszystkich lekarzy, wszystkie położne, wiem, że
          uśmiech i uprzejmość nic nie kosztują, więc powinny być domeną ludzi w tym
          fachu. Tak naprawdę nie można ocenić szpitala w jakiś obiektywny sposób, no,
          chyba, że ocenimy urządzenia, aparatury itp.
          Niesprawiedliwymi są oskarżenia, aby trzymać się od tego szpitala jak najdalej,
          bo tam wszyscy chcą kasę, bo są dziewczyny, które tam rodziły, nikomu nie
          płaciły i są b. zadowolone, nie można też z całą stanowczością stwierdzić, że
          jest to szpital, w którym pacjentki są traktowane jak na to zasługują, bo
          widzimy opinie tych, które przez głupotę personelu straciły dzieciątka, lub
          przeżyły traumę podczas porodu...ale przecież ta reguła nie dotyczy tylko
          szpitala na Polnej. W Raszei, na Lutyckiej w Świętej Rodzinie - tam też leżały i
          rodziły kobiety, które będą do końca życia omijać te szpitale szerokim łukiem,
          bo przytrafiła im się tam krzywda...nie generalizujmy, nie uogólniajmy, bo to
          bardzo niesprawiedliwe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka