Dodaj do ulubionych

Platforma weźmie wszystko?

01.07.09, 10:50
kółko zamknięte, ręce opadają. Ponieważ kolesiostwo straciłoby szansę na wybór
przy nowej ordynacji, no to kolesiostwo się na nową ordynację nie godzi. Jak
można mieć czelność przywoływać takie argumenty? To jest w czystej formie
BEZCZELNOŚĆ politycznych gadzin - pasożytów społecznych nauczonych żerowania
na społeczeństwie i żyjących ze społecznych pieniędzy
Obserwuj wątek
    • Gość: sickie Re: Platforma weźmie wszystko? IP: *.karolin.pl 01.07.09, 11:40
      brzuszki, uściski, zdjęcia, gratulacje... wstyd i poruta z całej epy...
    • Gość: kibic A gdy PIS weźmie wszystko? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.09, 12:53
      W innych miejscowościach czy w następnych wyborach. To bedziesz
      krzyczał o dyskryminowanej mniejszości nie majacej reprezentacji
      politycznej?
    • Gość: Even Platforma weźmie wszystko? IP: 212.160.172.* 01.07.09, 15:49
      A mi bardzo odpowiada jenomandatowy okręg wyborczy a nie te hocki-
      klocki z partiami. Wtedy wszystko byłoby jasne- wygrywa ten
      kandydat/ta kandydatka, na którego/którą głosowało najwięcej osób w
      danym okręgu. Może wtedy więcej radnych by się faktycznie angażowało
      w działalność na rzecz tego okręgu i na rzecz tych ludzi co
      głosowali. Na razie takich jest mało.
      Jako,że mieszkam na Ratajach to chlubnym przykładem jest Mariusz
      Wiśniewski, który dwoi się i troi, by przeforsować korzystne
      projekty dla naszych osiedli (zespół sportowo- wypoczynkowy koło
      kościoła na Boh II w. św., boiska szkolne czy oststnio basen na
      Rzeczpospolitej, itd). I takich powinno być więcej to by może i
      frekwencja wzrosła jakby było widać przełożenie poparcia wyborców na
      pracę radnego.
      • Gość: Eco-Osholom Re: Platforma weźmie wszystko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.09, 16:12
        Kiedy wlasnie jednomandatowe okregi wyborcze bardzo sluza
        najsilniejszym partiom i wtedy beda z partiami nie hocki klocki
        tylko mega hoce-kloce. Obecnie partia najsilniejsza zbiera wiekszosc
        glosow wiec ma najwiecej mandatow, a inni z grubsza mmniej, choc
        nieproporcjonalnie mniej. W przypadku okregow jednomandatowych
        partia najsilniejsza bierze wszytsko, w toku rzadow wzmacnia sie
        jako organizacja (koneksje, posady, kasa) i w nastepnych wyborach
        znow. Przy coraz mniejszej frekwencji. Akurat Mariusz Wisniewski
        radny parii najbadziej POpularnej, jest rzeczywiscie bardzo
        pracowity. Gdyby byl zwyklym spolecznikiem z rdy osiedla, nie
        prezbilby sie w 1 mandatowym okregu. Poniewaz tyklo silna partia
        dysponuje srodkami na skuteczna kampanie. Polskie wybory maja
        charakter sondazowo-medialno-marketingowy. Blokuje to dostep, takze
        przez rozmaite progi, nowym swietnym ludziom. Dlatego podstawowa
        struktura personalno-polityczna wkladzy w miescie jest od lat
        niemziennna, mimo proporcjonalnej z grubsza ordynacji. Wieksozsciowa
        ten stan rzeczy zabetonuje na kolejne dlugie lata.
        • Gość: Ja Re: Platforma weźmie wszystko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.09, 18:49
          Być może, ale wybierana osoba odczuwa większą presję i łatwiej jest
          zitentyfikowac obiboka - proste. Schrzani, nikt go potem nie wybierze. Głosujesz
          nie na partię tylko na osobę.
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Platforma weźmie wszystko? IP: *.icpnet.pl 01.07.09, 19:12
            Serio? Wybierana osoba odczuwa przede wszystkim presję dwojakiej natury. Po
            pierwsze by dostać naklejkę popularnych partii, co zwiększy ich szansę na
            wygraną - to czysty marketing. I w ten sposób i tak rodzi się zobowiązanie wobec
            jakiejś partii, na co teoretycznie JOW miłoby być lekiem. Po drugie odczuwa
            presję by znaleźć środki na skuteczną kampanię. Tu też z ratunkiem przychodzą
            partie jako świetni pośrednicy finansowi.
    • Gość: Włodek z Grunwaldu jednomandatowe okręgi IP: *.icpnet.pl 01.07.09, 19:07
      w jakichkolwiek wyborach są w mojej ocenie niedostosowane do polskiej mentalności.

      Po pierwsze panuje istny mit większej skuteczności i bliższego związania
      wybieranego z wyborcami. Jak ma takowy istnieć skoro nie ma w Polsce spotkań
      wyborczych, ani nie garną się na nie wyborcy, ani nie organizują ich wybierani?
      Całe wybory to będzie jeszcze większy pic medialno-marketingowy, a
      decyzja o wejściu na czołową pozycję będzie jeszcze silniej uzależniona od
      decyzji partyjnych elit. Tego doskonałym przykładem jest właśnie efekt zmiany na
      ordynację częściowo JOW we Francji. Jest teoretycznie możliwe, że ktoś się
      wyrwie z dominacji głównych partii mając duże pieniądze, ale szansa ta - wbrew
      utrwalanemu już stereotypowi - jest mniejsza niż przy radykalnie
      proporcjonalnych ordynacjach.
      Cała propaganda na rzecz JOW tworzona jest w oparciu o wizje ludzi, którym się
      wydaje, że z polski można zrobić mentalnie USA i to sprzed niemal wieku. A silne
      partie chętnie podnosiły ten wątek (swego czasu za JOW był AWS, potem SLD, a
      teraz PO - przypomnijcie sobie).

      Po drugie przy JednomandatowychOW reprezentaja społeczna w ciele
      reprezentacyjnym DRASTYCZNIE maleje. W każdy wyborach teraz jakieś 10-20 %
      głosów pada na kluby/partie/stowarzyszenia, które nie wchodzą do reprezentacji.
      Jednak w JOW ten odsetek niereprezentowanych wynosi średnio najmniej 25% przy
      obecnym układzie sił, aż do czasem 55% w innym układzie. JOW lekarstwem na
      kolesiostwo? A dokąd zwrócą się ludzie żerujący na polityce, jak nie do jednej z
      dwóch rządzących i rywalizujących partii? Z tej partii wywalą go "jedyny
      sprawiedliwi"? Może tak. Mnie się jednak bardziej prawdopodobnym scenariuszem
      wydaje, iż tacy ludzie zawsze się gdzieś zahaczą, zawsze dostaną jakiś mało
      ważny okręg, a stopień kolesiostwa przy jedynie dwóch partiach byłby przy
      polskiej mentalności dużo większy niż teraz.

      Zwolennikom JOW polecam małe ćwiczenie mentalne. Wyobraźcie sobie że w
      1997 do Sejmu weszłyby wyłącznie AWS i SLD, a Krzaklewski byłby jedynowładczym
      premierem. Czy zrealizowano by reformy, które się temu silnemu rządowi ze słabym
      zapleczem udało zrealizować? Wyobraźcie sobie, że w Sejmie w 2001 roku SLD
      miałoby miażdżącą 70-80% większość, komisji o "lub czasopisma" nikt by nie
      powołał, reforma zdrowia została by w 100% cofnięta przez ówczesnego ministra.
      Wyobraźcie sobie wybory 2005 i całkowite zwycięstwo PiS, który zgarnąłby jakieś
      60% miejsc w Sejmie, przeprowadziło wszystkie swoje reformy gospodarcze i
      ustrojowe np. sądownicze.

      I teraz zastanówcie się, czy podoba Wam się prowadzona od 10 lat polityka PO w
      mieście. Czy jesteście zwolennikami III ramy, czy jesteście zwolennikami
      tworzenia blaszanych slumsów, które w tym roku powstaną dla naszych
      najuboższych, czy Grobelny to ten typ, który budzi Wasze zaufanie. JOW
      utrwaliłyby rządy tej samej ekipy rządowej PO w mieście na długie lata. JOW
      sprawiłyby, że nie byłoby dyskusji nad kwestiami jak III rama. A widać bardzo
      wyraźnie, że tą ekipą rządzi wójt Tarnowa Podgórnego całkowicie niewrażliwy na
      problemy miasta, które reprezentuje, jak i prezydent Poznania, któremu Poznań
      zawdzięcza w najlepszym razie zastój w rozwoju jakościowym oraz swoistą
      "neutralność" na linii miasto-gminy.

      Intuicyjnie JOW wzbudziły mój entuzjazm jakieś siedem lat temu. Ale kilka
      argumentów przeciwników sprawiło, że zastanowiłem się nad ich zastosowaniem we
      Francji, czy w polskich warunkach. I po roku, czy dwóch zmieniłem zdanie.
      Polecam i innym refleksję.
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: jednomandatowe okręgi IP: *.icpnet.pl 01.07.09, 19:22
        Dodać jeszcze trzeba, że podobny skutek większego zobowiązania wybranego wobec
        wyborców oraz zwiększenia dostępności dla nowych ludzi z zewnątrz można osiągnąć
        zmieniając w ordynacji proporcjonalnej sposób liczenia na premiujący małe
        ugrupowania, które przekroczą progi (progi nie muszą wynosić w każdej instancji
        wybieranej przecież owych 5%).
        Problemem nie jest i nie było zbytnie rozdrobnienie, ale znów mentalność polska,
        czyli brak zdolności do zawierania kompromisów, brak zdolności do wypracowania
        umów koalicyjnych (to był problem dekadę temu i więcej przede wszystkim związany
        z niechęcią wobec postkomunistów która raczej została przez większość
        zapomniana), a potem do dotrzymywania takich umów.

        Ale polska polityka ma problem znacznie ważniejszy i to na wszystkich szczeblach
        - nas, wyborców. Nie interesujemy się polityką bardziej niż spektaklem
        medialnym, nie uczestniczymy w polityce dalej niż na forach, zadowalamy się tym
        co nam dają, co pozwala mile narzekać. I chyba przodujemy w Europie w niskim
        członkowstwie w partiach politycznych. Członkowstwo w partiach maleje w całej
        Europie w miarę postępowania medializacji polityki. Jednak uczestnictwo nas
        sprawia, że partie to tak naprawdę małe grona znajomych, które mogą się sobą
        satysfakcjonować, nie muszą zabiegać o rację w rywalizacjach wewnątrzpartyjnych,
        a wystarczy dać nieco stanowisk wąskiemu gronu członków, by już zyskać poparcie.
        Takie historie przy masowych partiach w stylu niemieckim są mniej możliwe.
        • Gość: henryk Re: jednomandatowe okręgi IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.07.09, 08:44
          100% racji, dziękuję za te komentarze!
    • Gość: Paweł Platforma weźmie wszystko? IP: 95.108.3.* 03.07.09, 23:42
      Przeciwnicy JOW mają pełną rację - szansa dla bandytów! Polecam
      artykuł poniżej, bandyci wchodzą własnie w JOW...

      Mafiosi, kandydaci na posłów - RP z 4 lipca 2009 r.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka