Gość: *
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.10.08, 16:25
Prowadzący ksiądz chyba ma diabelską moc, która pochodzi od samego
szatana. Każdemu nakłada na głowę ręce i niektórzy z dotkniętych
tracą przytomność i osuwają się na ziemię. Jedni cucą się po chwili,
inni leżą kilka a nawet kilkanaście minut, wygląda to strasznie.
Przeczytałam w gazecie o szkodliwości tych praktyk.
Oto fragment "Nie chodzę tam od czasu, kiedy zaczęłam głuchnąć... I
jeszcze gorsze rzeczy mówią, ale ja nie będę powtarzać. Inna
wypowiedz: moja mama była na tych spotkaniach aż 10 razy teraz jest
umierająca, to jest zasługa jego modlitw."
Pytanie, czy to nie jest fałszywy prorok, który czyni cuda w imię
Jezusa.
Msze takie mają znamiona manipulacji. Ludzie, którzy twierdzą, że
zostali uzdrowieni podczas nabożeństw mogą udawać uzdrowienia, by
stać się sławni w swoim środowisku. Kościół nie może pozwalać na
taką mistyfikację. Władze kościelne nie potwierdzają tych uzdrowień.