Dodaj do ulubionych

KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.

    • Gość: Ed Dotykanie w klasztorze IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.02.05, 00:28
      Trzy lata za kratkami posiedzi Janusz S., karmelitanin, który za murami
      klasztoru w podlipnowskim Trutowie molestował seksualnie upośledzoną
      czternastolatkę.

      Co wydarzyło się 22 stycznia 2001 r. w zakonnej celi? - Oskarżony polecił
      rozebrać się dziewczynie, a następnie dotykał jej pleców i piersi - referowała
      sędzia Marzena Kępińska z lipnowskiego Sądu Rejonowego, gdzie wczoraj zapadł
      wyrok. - Wykorzystał jej brak zdolności do pokierowania swoim postępowaniem,
      który wynikał z upośledzenia umysłowego w stopniu umiarkowanym.

      Sędzinie prawdopodobnie chodziło o łatwość, z jaką Janusz S. zwabił nastolatkę
      za klasztorne mury. Krytycznego dnia duchowny prowadził w zastępstwie katechezę
      w jej klasie, w gimnazjum w pobliskim Kikole. Po zajęciach wystarczyło, że
      omamił uczennicę wizją obdarowania jej rodziny odzieżą z zagranicznych paczek,
      by wsiadła z nim do auta i pojechała do Trutowa. W klasztornej celi dotykał
      nagiego ciała dziewczyny. Wtedy 14-latka zaczęła głośno krzyczeć. Karmelitanin
      wystraszył się i odwiózł ją do domu. Przestępstwo wyszło jednak na jaw, kiedy
      nastolatka opowiedziała wszystko rodzicom. Policję zawiadomił anonimowy rozmówca.

      Janusz S. do końca procesu nie przyznał się. - Nie forował jakiejś specjalnej
      linii obrony, po prostu konsekwentnie utrzymywał, że jest niewinny - kontynuuje
      sędzia Kępińska. - Wyrok oparł się jednak na zeznaniach pokrzywdzonej, jej
      rodziców oraz opiniach psychologicznej i psychiatrycznej. W świetle tych
      ostatnich niemożliwe jest, aby dziewczyna konfabulowała.

      Sąd skazał mężczyznę na trzy lata odsiadki, o dwa mniej niż chciał prokurator.

      Zakonnik nie trafi jednak jeszcze do więzienia, bo wyrok jest nieprawomocny.
      Dwóch jego obrońców zapowiedziało już, że dzisiaj złoży w lipnowskim sądzie
      wniosek o pisemne uzasadnienie orzeczenia, co wróży apelację, która odroczy
      definitywne rozstrzygnięcie ciągnącej się od dwóch lat sprawy. Do tego czasu
      pochodzący z Krakowa 39-letni duchowny prawdopodobnie nadal będzie pozostawał w
      trutowskim klasztorze, gdzie sprawował posługę niemal przez całe śledztwo (przez
      niecałe dwa i pół miesiąca przebywał w areszcie, skąd wyszedł po wpłaceniu
      kaucji) i proces.
      www.dps.pl/radar/wypadki/zakonnik.php
      • Gość: Ed W Polsce jest coraz mniej zakonnic IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.03.05, 12:52
        O jedną trzecią spadła liczba Polek, które odnajdują w sobie powołanie do życia
        zakonnego.

        - Zmienia się status kobiety w Polsce i to ma swoje odbicie również w Kościele -
        ksiądz Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego", komentuje w
        ten sposób najnowsze dane o powołaniach religijnych wśród katolików. Wierzący
        Polacy mogą być z siebie dumni. W naszym kraju studiuje nadal jedna czwarta
        alumnów Europy. W polskich seminariach duchownych formuje się na księży
        diecezjalnych bądź zakonników 7,5 tys. mężczyzn. I liczba ta prawie nie zmienia
        się od 10 lat. Systematycznie natomiast spada liczba powołań wśród kobiet.

        Polki chcą pracować zawodowo i współdecydować we wszystkich sprawach. A w
        Kościele nie zawsze im się na to pozwala. I nie chodzi tu o liturgię, czyli
        udzielanie przez kobiety sakramentów. - Niektórzy księża nie szanują naszej
        pracy i intelektu, to wynika z mentalności i błędów w czasie formacji - mówi
        zakonnica ze zgromadzenia Małych Sióstr Jezusa. A siostry chcą się liczyć, 2,5
        tys. z nich zdobywa w tej chwili wyższe wykształcenie.

        Niska pozycja zakonnic w Kościele przejawia się na wiele sposobów. Wykonują w
        parafiach prace pomocnicze. Zdarzało się też, że organistki czy zakrystianki
        pracowały na czarno bez jednego dnia wolnego w roku. Aż doszło do przełomu i
        przełożone solidarnie postawiły się wobec diecezji i parafii.

        Powodem kryzysu powołań wśród kobiet jest też słabo zdefiniowana tożsamość
        zakonnicy. - Każdy Polak wie, kim jest ksiądz i jaka jest jego duchowa rola. A
        siostry są postrzegane tylko przez ich pracę - mówi Mała Siostra.

        W Polsce jest 28 259 księży. 22 879 z nich pracuje w parafiach. Natomiast połowa
        z 23 tys. zakonnic pełni funkcje pomocnicze w kościele. Pozostałe to katechetki
        - 2 tys., drugie tyle pielęgniarek, 2 tys. zakrystianek i organistek, 1 tys.
        sekretarek i księgowych oraz 1800 wychowawczyń w szkołach, przedszkolach i
        ochronkach. 1400 to misjonarki.

        Nie trzeba być zakonnicą, by wykonywać choć jeden z tych zawodów. - Ludzie
        patrzą, co zakonnica robi, zapominając o tym, kim jest - uważa Mała Siostra.
        Zgadza się z nią ksiądz Marek Dziewiecki, Krajowy Duszpasterz Powołań. -
        Zgromadzenia zakonne powinny bardziej pokazywać szczególną więź sióstr z Bogiem
        i Kościołem - mówi.

        Choć liczba powołań żeńskich spadła o jedną trzecią, a w niektórych
        zgromadzeniach nawet o połowę, to spadku nie ma... w zamkniętych zgromadzeniach
        kontemplacyjnych. Mała Siostra: - Mamy kryzys autorytetów i brak jasnych reguł
        życia. W takim świecie młodzi ludzie podejmują bardziej radykalne wybory. Idą do
        zgromadzeń kontemplacyjnych, bo chcą się odciąć od świata, który zwariował.
        (Tomasz Michałowicz 21-03-2005)
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2611777.html
        Czyżby to tłumaczyło zwiększającą się ilość procesów o oskarżeń o nieobyczajne
        zachowywanie się urzędników kościelnych?
    • Gość: * Ksiądz podejrany o gwałt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 11:04
      Wrocławski ksiądz podejrzany jest o gwałt - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.
      Informację potwierdziła prokuratura i policja
      W środę wieczorem 39-letni duchowny wypił w pubie dziesięć piw. Według
      nieoficjalnych informacji na ulicy zaczepił 51-letnią kobietę (ona również
      wcześniej piła), razem poszli do jego mieszkania. Tam duchowny dalej pił
      alkohol.
      Po wyjściu z mieszkania kobieta zgłosiła się na policję. - Ksiądz zdarł ze mnie
      ubranie i zgwałcił - opowiedziała.
      W czwartek wieczorem policja zatrzymała księdza. Nie przyznał się do gwałtu.
      Nie pamiętał, co się działo w nocy. Mówił, że w czwartek rano obudził się na
      trawniku za domem, a mieszkanie było otwarte.
      Szef Prokuratury Rejonowej Śródmieście Wojciech Ogiński mówi: - Sprawa nie jest
      jednoznaczna. Nie wiadomo, czy doszło do gwałtu.
      Prokuratura postawiła księdzu zarzut gwałtu, ale po przesłuchaniu zwolniła do
      domu.
      Czy poza zeznaniami kobiety są jeszcze jakieś dowody? Ogiński: - Nic więcej nie
      mogą powiedzieć.
      Arcybiskup metropolita wrocławski ks. Marian Gołębiewski mówi, że nie słyszał o
      tej sprawie. Jakie konsekwencje dyscyplinarne mogą czekać duchownego?
      - Za wcześnie o tym mówić - twierdzi arcybiskup Gołębiewski. - Najpierw trzeba
      sprawdzić, co się stało i w jakich okolicznościach.
      [gazeta.pl]
    • Gość: * Ksiądz-katecheta w dziele Bożym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 11:12
      W Szkole Podstawowej w Rębielicach Królewskich, powiat kłobucki (były ksiądz-
      katecheta podejrzany o stosowanie przemocy i molestowanie uczennic).
      Nie ma to, jak "wartości..." ;((
    • Gość: Ed Jak biskup Stanisław Polskę zdradził IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.02.05, 16:55
      "...Biskup Stanisław zdradził nasz naród poprzez tajne porozumiewania się z
      wrogiem Polski - cesarzem Henrykiem IV..."

      historia.pgi.pl/smialy.html
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,68
    • Gość: * > Psychole od Ryzyka < IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.05, 14:05
      Ojciec Król, ojciec Rydzyk i całe to środowisko zostało dobrane chyba przez
      szatana, by zniszczyć wiarę i Polskę! - uważa Lech Wałęsa

      Zbulwersowała go audycja o lustracji. Emitowano ją na żywo w sobotni wieczór
      w stacji o. Rydzyka. W dyskusji uczestniczył Krzysztof Wyszkowski, działacz
      pierwszej "Solidarności". Po audycji b. prezydent napisał do Radia Maryja
      ostry list.

      "Wieczne sianie nienawiści musi się źle skończyć! Mroczne scenariusze,
      nieodpowiedzialna ocena historii i raczkującej demokracji z punktu widzenia
      wydumanych teorii politycznych - czy to ma dać komukolwiek pogląd na to, co
      wydarzyło się w Polsce? Czy można było więcej osiągnąć i lepiej przeprowadzić
      całość tej walki?

      Wyszkowski zapomniał o jednej grupie agentów - niezdefiniowanej, nienazwanej,
      arcyszkodliwej. To zakompleksieni mąciciele, ludzie tchórzliwi, intryganci.
      Najgorsze, że te środowiska działają po dziś dzień. Nie zawsze
      sklasyfikowani, ale swą postawą i intrygami wyrządzali i wyrządzają jeszcze
      większe szkody niż SB.

      W waszej działalności widzę metody działania tej grupy. Możecie odegrać rolę
      tylko zza węgła, tylko podstępem i obmową, tylko przez negatywne działania,
      zakazując, wykluczając, niszcząc dobre imię. W uczciwej walce nie macie
      szans.

      Niestety, dziś doprowadziliście do tego, że na całym świecie podczas mych
      rozmów z Rodakami będę ostrzegał przed Wami, nazywając Was »grupą psycholi od
      Ryzyka «, będę zniechęcał do nabierania się na wasze mądrości i fatalistyczne
      teorie.
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2551138.html
    • Gość: Ed Zbrodnie religii katolickiej IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.02.05, 01:20
      rumburak1.webpark.pl/artykuly.html
      • Gość: Ed Re: Zbrodnie religii katolickiej IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.02.05, 00:25
        Katolicki ksiądz oskarżony o ludobójstwo.

        The Times
        24.09.04. Cena 0,40 GBP. Wielka Brytania Ksiądz, oskarżony o spowodowanie
        śmierci ponad dwóch tysięcy Tutsi, przywalonych gruzami kościoła podczas
        rwandyjskiego holocaustu w 1994 roku, stanął w miniony poniedziałek przed
        międzynarodowym trybunałem pod zarzutem zbrodni przeciwko ludzkości.
        41-letni ojciec Athanase Seromba jest pierwszym rzymskokatolickim księdzem,
        oskarżonym przez urzęduj ący w Arushy (Tanzania) Trybunał ONZ. Wcześniej
        osądzono kilku kapłanów protestanckich, oskarżonych o krwawe zbrodnie
        popełnione w tym okresie. Wprawdzie sąd w Belgii uznał już dwie katolickie
        zakonnice za winne udziału w ludobójstwie, ale Watykan konsekwentnie
        zaprzeczał, jakoby kler katolicki uczestniczył w rzezi około 800 tysięcy Tutsi
        i umiarkowanych Hutu, wspierając także ojca Serombę oświadczeniami, że nie
        ma przeciwko niemu wystarczających dowodów udziału w zbrodni.
        Ojciec Seromba, który nie przyznaje się do winy, oskarżony jest o
        zorganizowanie - we współpracy z ekstremistami z plemienia Hutu - spisku
        mającego skłonić Tutsi do opuszczenia swoich domów w Kivumu i schronienia się w
        kościele w parafii Nyange w zachodniej Rwandzie, gdzie mieli być bezpieczni.
        Burmistrz i funkcjonariusze policji zebrali i przetransportowali Tutsi
        do kościoła, wypytując przy tym o nazwiska ukrywających się współplemieńców.
        Jak wynika z zeznań ocalałych świadków, ksiądz zaryglował następnie drzwi
        kościoła i sprowadził buldożery, które zrównały budynek z ziemią, grzebiąc
        żywcem zgromadzone w nim "karaluchy" - tak Tutsi nazywani byli przez morderców
        z plemienia Hutu. Przedtem członkowie milicji Hutu wrzucali granaty
        do przepełnionego kościoła i strzelali do każdego, kto odważył się wyjść do
        pobliskiego gaju bananowego po żywność. Wszystko, co dzisiaj zostało po
        kościele w Nyange, to hałdy ziemi pokryte dziką roślinnością.

        W ubiegłym roku pastor Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego Elizaphan
        Ntakirutimana i jego syn Gerard skazani zostali przez Trybuna³ ONZ
        na 10 lat więzienia za wspieranie i nakłanianie do ludobójstwa.
        Co grozi ich parafianom z plemienia Tutsi i znali morderców, ale nie zrobili
        niczego, by zapobiec zbrodni.
        Chociaż ofiarami czystek etnicznych padali także księża, ocalali z zagłady
        opowiadali o wielu przypadkach czynnego udziału katolickich księży i zakonnic w
        morderstwach, nakłanianiu współwyznawców do mordów i współdziałaniu
        z uzbrojonymi bandami w ściganiu i wyłapywaniu ofiar. To właúnie w kościołach,
        w budynkach misyjnych i parafialnych, gdzie Tutsi szukali ratunku przed bandami
        uzbrojonych Hutu, doszło do najstraszniejszych zbrodni. Większość 8-milionowej
        (jeszcze przed zagładą) ludności Rwandy to chrześcijanie, a najliczniejsze
        wyznanie to katolicyzm.
        Ojciec Seromba opuúcił Rwandę w lipcu 1994 r., gdy do władzy powrócili
        Tutsi, ukrywając się w sąsiednim Zairze (obecnie Demokratyczna Republika Konga)
        i w Kenii.
        Następnie przeniósł się do Włoch, gdzie biskup diecezji we Florencji
        przydzielił go do pracy w jednej z parafii w Toskanii. Gdy na skutek
        presji miÍdzynarodowych organizacji ochrony praw człowieka trybunał
        wydał nakaz jego aresztowania, Włochy początkowo nie chciały go honorować.
        Ostatecznie ksiądz oddał się w ręce trybunału w lutym 2002 roku.
        Podczas pierwszego posiedzenia nie było go w sądzie. Odmawiając opuszczenia
        celi, wraz z 43 innymi więżniami protestował on w ten sposób przeciwko planom
        przeniesienia obrad trybunału do Rwandy. (wf)
        JONATHAN CLAYTON

        ~U-boot, 2004-10-10 20:29
        info.onet.pl/1,15,11,7934496,23705119,180142,0,forum.html
        • Gość: Ed Re: Zakonnice-ludobójczynie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.05.05, 13:17
          W Brukseli rozpoczął się bezprecedensowy proces czworga Ruandyjczyków, w tym
          dwóch sióstr zakonnych, podejrzanych o udział w ludobójstwie w Ruandzie w 1994
          r., kiedy wymordowano tam co najmniej pół miliona osób. Czwórka obywateli
          Ruandy jest sądzona w Belgii na mocy ustawy z 1993 roku o ściganiu "poważnych
          przypadków pogwałcenia międzynarodowych konwencji z Genewy z 12 sierpnia 1949 i
          protokołów dodatkowych do tych konwencji". Belgijska ustawa upoważnia do
          sądzenia groźnych przestępstw (zabójstwo z premedytacją, tortury, nieludzkie
          traktowanie) niezależnie od miejsca ich popełnienia, narodowości i miejsca
          zamieszkania skarżących i podejrzanych o zbrodnie. W 1999 roku ustawę
          uzupełniono, rozszerzając zakres kompetencji tutejszych sądów o ściganie
          zbrodni przeciw ludzkości i ludobójstwo.
          [PAP]
          • Gość: Ed Re: Zakonnice-ludobójczynie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.05.05, 13:18
            Ciąg dalszy sprawy zakonnic z Runady...
            Wyrokiem belgijskiego sądu dwie zakonnice zostały uznane za winne współudziału
            w zbrodni ludobójstwa
            • Gość: Ed Re: Księżakatoliccy oskarżeni o ludobójstwo IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.05, 02:52
              RUANDA : Rząd tego kraju oskarża Watykan o ukrycie 50 duchownych, którzy
              splamili się udziałem w ludobójstwach w 1994 roku. Zarzucił, że znaleźli oni
              schronienie na terytorium państwa watykańskiego lub w klasztorach Francji,
              Włoszech i Belgii. Podał o tym 16 V dziennik "Corriere della Sera".
              www.republika.pl/antinazi2/maj.htm
              Jednego z nich odnaleziono w zapyziałej parafii pod Watykanem i aktualnie
              przygotowywany jest jemu proces przez MTS.


              Inny ksiądz katolicki odpowiada przed Trybunałem MTS za udział w zbrodniach
              ludobójstwa w Chile ;o((.
    • Gość: Ed Biskup został skazany za ukrywanie dowodów IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.02.05, 17:28
      zbrodni, popelnianych przez ksiedza-pedofila z jego diecezji.
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,1929
      Czy w katolandzie jest to do pomyślenia?
    • Gość: Ed Katolicki biskup Atlanty z niezamężną matką IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.02.05, 17:31
      Katolicki biskup Atlanty zrezygnował z urzędu, gdy wyszedł na jaw jego dwuletni
      związek z niezamężną matką.

      www.rumburak.website.pl/artykuly/obluda/kryzys.html
    • Gość: Ed Wakacje dzieci z biskupem pedofilem IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.02.05, 17:36
      Dobrym, opiekuńczym wujkiem starał się być zatrzymany w ubiegłym roku pedofil
      biskup Wojciech Zdzisław K., zwierzchnik Kościoła Starokatolickiego
      Rzeczpospolitej Polskiej. Organizował on kolonie, wycieczki nad morze i na
      Mazury, tylko po to, by mieć łatwy dostęp do ofiar. I przez kilka lat był
      bezkarny, bo jedne dzieci potrafił zastraszyć, inne przekupić, a jeszcze innym
      wmówić, że nie robią nic złego.

      www.wprost.pl/ar/?O=62777
      • Gość: * Re: Papież podpisał wydalenie księży-pedofili IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 17:06
        Kidprotect.pl / newsy o problemie / afery pedofilskie związane z Kościołem /


        Papież podpisał wydalenie księży-pedofili
        Papież Jan Paweł II osobiście zaaprobował wydalenie ze stanu duchownego dwóch
        irlandzkich księży skazanych za molestowanie seksualne dzieci - poinformował
        rzecznik irlandzkiej diecezji Ferns.

        "Diecezja potwierdza, że dwaj księża, skazani za pedofilię, zostali wydaleni ze
        stanu kapłańskiego" - powiedział ksiądz John Carroll z diecezji Ferns w
        południowo-wschodniej Irlandii.

        Są to pierwsi księża irlandzcy, wobec których papież podjął taki krok
        dyscyplinarny. Jest to "decyzja najwyższej instancji - Stolicy Apostolskiej" -
        dodał duchowny, by podkreślić, iż jest to decyzja bezapelacyjna.

        Biskup Ferns Eamonn Walsh wysłał dokumentację dotyczącą obu księży do Watykanu,
        domagając się ich wykluczenia. Papież w ubiegłym miesiącu udzielił na to zgodę -
        powiedział rzecznik diecezji.

        Kościół nie podał personaliów księży, ale wiadomo, że tylko dwóch kapłanów z
        diecezji Ferns było sądzonych za molestowanie nieletnich. Jeden z nich otrzymał
        w 1998 roku wyrok czterech lat więzienia, drugi - rok w zawieszeniu.

        W 1999 roku samobójstwo popełnił ksiądz z diecezji Ferns Sean Fortune, któremu
        zarzucono 66 przypadków molestowania bądź gwałtu na chłopcach, których miał się
        dopuścić w ciągu 20 lat. Fortune zabił się przed rozpoczęciem procesu. Ówczesny
        biskup diecezji, Brendan Comiskey, ustąpił w kwietniu 2002 roku, przyznając, że
        za mało uczynił, aby zapobiec przestępstwom przypisywanym Fortune'owi. Była to
        najgłośniejsza sprawa związana z pedofilią duchownych w Irlandii.
        www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=550&PHPSESSID=1ae6f1217b0a43a60a4721d95dbe7c5c
        • Gość: Ed Re: Grzeszne misje IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.05.05, 13:26
          Rzecznik Joaquin Navarro Valls potwierdził, że Watykan wie o problemie
          seksualnego wykorzystywania sióstr zakonnych przez niektórych księży i
          mijsonarzy.
          Oświadczenie rzecznika mówi, że Stolica Apostolska "bada problem" w
          porozumieniu z biskupami oraz przełożonymi męskich i żeńskich zakonów oraz
          że "jest on ograniczony do jednej strefy geograficznej". Choć tego nie
          sprecyzowano wiadomo, że rzecz dotyczy zwłaszcza misji w Afryce.
          Słowa Navarro Vallsa to odpowiedź Watykanu na raport dokumentujący setki
          gwałtów i przemoc seksualną przełożonych duchownych wobec sióstr zakonnych.
          Obszernie opisał go teraz włoski dziennik "La Repubblica", a wcześniej
          amerykański tygodnik "National Catholic Reporter". Raport w styczniu 1995 r.
          trafił do watykańskiej Kongregacji Życia Konsekrowanego. Znalazły się w nim -
          podpisane imieniem i nazwiskiem - doniesienia o nadużyciach seksualnych wobec
          sióstr zakonnych; najwięcej dotyczy misji. Relacje zebrała siostra Maria
          O'Donohue, koordynująca programy walki z AIDS z ramienia Caritasu i agencji
          Cafod (Katolicki Fundusz Rozwoju Zamorskiego). Wśród nich znalazła się np.
          opowieść o siostrze, którą ksiądz - ojciec dziecka - zmusił do aborcji, zmarła
          w trakcie zabiegu, a ów ksiądz celebrował mszę żałobną. W pewnej diecezji 29
          sióstr niemal równocześnie zaszło w ciążę, a gdy przełożona zwróciła się o
          interwencję do miejscowego biskupa, została zwolniona. Inną przełożoną księża
          poprosili wprost o "użyczenie" mniszek. Siostry są postrzegane jako "bezpieczne
          seksualne partnerki" z uwagi na rosnące niebezpieczeństwo zarażenia się AIDS od
          prostytutek. Doniesienia w tych sprawach są często ignorowane przez lokalną
          hierarchię kościelną. Raport, który wymienia 23 kraje (m.in.: Brazylię,
          Burundi, Kolumbię, Indie, Filipiny, Nową Gwineę, ale także Irlandię, Włochy i
          USA), mówi o dostojnikach kościelnych, spowiednikach, przełożonych zakonnych,
          którzy wykorzystują swoją pozycję, by zmuszać zakonnice do świadczenia usług
          seksualnych. Z księżmi współpracują lekarze ze szpitali, do których zawożą oni
          ciężarne zakonnice czy przyjaciółki w celu dokonania aborcji (namawiają je
          również do brania pigułek antykoncepcyjnych).
          W 1998 r. podobny raport przedstawiła Marie McDonald, przełożona Sióstr
          Misjonarek Naszej Pani z Afryki. Jej zdaniem z biegiem lat sytuacja tylko się
          pogarsza, również za sprawą milczenia samego Kościoła.
          Na razie nie ma mowy o tym, jakie kroki może podjąć Kościół, by przeciwdziałać
          zjawisku. Rzecznik Navarro Valls podkreśla, że "poszczególne negatywne
          przypadki nie mogą przesłonić heroicznej wierności Kościołowi ze strony
          większości księży i zakonnic".
          [ALA]
          Gazeta Wyborcza
          • Gość: Ed Re: Księża molestują zakonnice IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.05.05, 13:27
            Włoski dziennik La Republica przedrukował raport amerykańskiego National
            Catholic Reporter o wykorzystywaniu seksualnym zakonnic przez księży. Zakonnice
            są gwałcone, zachęcane do zażywania pigułek antykoncepcyjnych i do usuwania
            ciąży. Najpoważniejsze są problemy w Afryce, gdzie zakonnice są bardziej
            cenione niż prostytutki z uwagi na lęk przed AIDS. Informacje zawarte w
            raporcie potwierdził rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls, dodając, że
            pojedyncze przypadki nie mogą przekreślać heroicznej postawie większości kleru.
            [MR]
            Rzeczpospolita
    • Gość: Ed Manifert partii Rydzyka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.02.05, 11:20
      Nadszedł czas działania skutecznego w celu ratunku Polski, przez wybór władzy
      narodowej, która przygotuje dręczoną Ojczyznę na szczęśliwość Polskiego Narodu
      tj. Królestwo Matki Bożej Królowej Polski, które zapewni pracę wszystkim
      Polakom i uzdrowi życie wszystkich gospodarstw Polskich rolników oraz przywróci
      Narodowi rozkradziony majątek.

      Wieś oparta jest na własności ma większą szansę ratunku zachowania Ojczyzny niż
      miasto, gdzie rządzi przede wszystkim złowrogi pieniądz. Na wsi zatem
      szczególnie spoczywa zadanie obrony narodu i państwa. Zadania nie wykona żadna
      z obecnych partii politycznych, a jedynie ruch zjednoczonych Polaków do
      osiągnięcia bezwzględnej większości w wyborach. Kto miałby taki ruch powołać,
      aby nie zmarnować kolejnej polskiej szansy?

      Oczywiście Wierni Inteligencji Patrioci (WIP), którzy już dłuższy czas
      patriotyczne działają i świadomą Rodaków. Skoro na wsi szczególnie spoczywa
      zadanie obrony narodu i państwa, to właśnie (WIP-i) związani ze społecznością
      wiejską, będą najbardziej zobowiązani do przyjęcia kandydatur wyborczych dla
      przyjęcia władzy. Takie osoby od dawna działające na rzecz obrony Narodu i
      Ojczyzny są znane, będą przedstawione. Zwiększy się siłę wyborców jednocząc ich
      praktycznie w kołach miejscowych Polaków. W tym celu niechaj miejscowi łączą ze
      sobą osoby zainteresowane osiągnięciem: Zwiększenia dobrobytu całego Narodu,
      Trwania niepodległości Polski. Twórzmy Koła Miejscowe Polaków w każdej wiosce i
      osiedlu miejskim, aby na spotkaniach przekonać ludzi, że ich głos będzie miał
      istotny wpływ na wyłonienie i wybór kandydatów do nowych władz i tam
      rozpoznawać i rozpowszechniać kandydatury uznane za najbardziej potrzebne dla
      wprowadzenia zmian w Nowej Polsce, zapewniających zwiększenie dobrobytu całego
      narodu, trwanie niepodległości Polski.

      Koła miejscowe Polaków nawet najmniejsze kilkuosobowe nawiązując współpracę z
      innymi najbliższymi kołami na terenie swojej gminy wybierają gminne rady
      koordynacyjne, a te m.in. organizują wybory władz odpowiedniego szczebla, a
      także ułatwiają spotkania wyborców z wybranymi radnymi i posłami przez całą
      kadencję danego samorządu i parlamentu. Gminne rady koordynacyjne wybierają
      przedstawicieli do koordynacyjnej rady powiatowej, powiatowe do koordynacyjnej
      rady wojewódzkiej, wojewódzkie do Krajowej Rady Koordynacyjnej. Rada ta
      spełniać ma funkcję krajowego komitetu wyborczego podczas wyborów.

      Dr nauk humanistycznych Hubert Jochim, Bysławek

      Jochim to bliski współpracownik ojca Tadeusza Rydzyka, członek stowarzyszenia
      Nasza Przyszłość - Polska

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2554559.html
      W końcu Rydzyk ujawnił swe niespełnione ambicje i wyraźnie zaznaczył, do czego
      potrzebny jest mu religijny entuzjazm.
    • Gość: Ed Powstaje partoa MARYJA :) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.02.05, 11:27

      Najbliżsi współpracownicy o. Tadeusza Rydzyka tworzą nową partię. Ma ona
      błogosławieństwo ojca dyrektora, potężne struktury - Koła Przyjaciół Radia
      Maryja zrzeszające ponad 200 tys. osób - i jasny cel: wygrać najbliższe wybory

      Partię organizuje fundacja Nasza Przyszłość - Polska blisko związana z Radiem
      Maryja i "Naszym Dziennikiem". Chce stworzyć silne ugrupowanie, które po
      wyborach przejmie władzę. "Nadszedł czas działania skutecznego w celu ratunku
      Polski, przez wybór władzy narodowej, która przygotuje dręczoną Ojczyznę na
      szczęśliwość Polskiego Narodu tj. Królestwo Matki Bożej Królowej Polski, które
      zapewni pracę wszystkim Polakom i uzdrowi życie wszystkich gospodarstw Polskich
      rolników oraz przywróci Narodowi rozkradziony majątek" - głosi manifest nowej
      partii. Jej struktury mają powstać: "w zakładach pracy, na wsiach i w
      osiedlach, a także przy już istniejących organizacjach religijnych,
      młodzieżowych np. ZHR, ZHP, Młodzież Wszechpolska".

      W programie znajdujemy wątki zapożyczone od PZPR (planowa polityka gospodarcza
      państwa), Samoobrony (odzyskanie mienia narodowego zagrabionego po wojnie, a
      zwłaszcza po Okrągłym Stole, przez złodziei, oszustów i rozliczenie ich), LPR
      (unieważnienie narzuconego Polsce traktatu dostosowawczego do Unii
      Europejskiej) oraz pomysły autorskie (przywrócenie konstytucji kwietniowej z
      1935 r.).

      "Dotychczasowy system partyjny przeżył się. Partie polityczne po wyborach tracą
      łączność z wyborcami" - czytamy w manifeście programowym fundacji.

      Budowa nowej partii toczy się pełną parą. Na wsiach i w miasteczkach fundacja
      tworzy Koła Miejscowych Polaków opierające się na istniejących Kołach
      Przyjaciół Radia Maryja.

      "Twórzmy KMP w każdej wiosce i osiedlu miejskim, aby (...) przekonać ludzi, że
      ich głos będzie miał istotny wpływ (...) na wybór kandydatów do nowych władz" -
      pisze Hubert Jochim z Naszej Przyszłości.

      Pierwsze koła powstały na Kujawach i Pomorzu, w Małopolsce i na Lubelszczyźnie.
      W Radiu Maryja rozkręca się akcja promocyjna. - To dopiero początek - zapowiada
      Jochim.

      Protektorami nowej partii są działający w Naszej Przyszłości: ks. prof. Czesław
      Bartnik (czołowy publicysta "Naszego Dziennika"), prof. Kazimierz Bielenin
      (bronił na łamach "ND" antysemickiej księgarni Antyk i "dobrego imienia
      mieszkańców Jedwabnego"), prof. Włodzimierz Bojarski (członek Zespołu
      Wspierania Radia Maryja), Janina Kraus (była posłanka KPN, walczyła o
      częstotliwości dla Radia Maryja), prof. Stefan Kurowski (razem z Jerzym
      Robertem Nowakiem atakował Romana Giertycha za udzielenie wywiadu "Gazecie
      Wyborczej"), wielu ekspertów sztandarowej audycji Radia Maryja "Rozmowy
      niedokończone" i gwiazd Telewizji Trwam.

      Ugrupowanie będzie konkurencją dla Ligi Polskich Rodzin ostatnio krytykowanej
      przez Radio Maryja. Może spowodować odejście z LPR zaprzyjaźnionych z o.
      Rydzykiem polityków: Ryszarda Bendera, Zygmunta Wrzodaka, Haliny Nowiny-
      Konopczyny, Anny Sobeckiej czy Witolda Tomczaka.

      Polityk LPR związany z Romanem Giertychem powiedział nam: - Są pomysły
      stworzenia nowej siły z poparciem Radia Maryja, ale o tym akurat nie słyszałem.
      To daleka droga. Osoby, które pan wymienia, to nie są imponujące nazwiska. Nie
      mają dość siły, by wygrać z LPR. Między Ligą a Radiem nie ma wielkiej miłości,
      toczy się gra, ale w tej grze nikt dla siebie nie jest wrogiem.

      Niewykluczone jest wchłonięcie przez nowy twór Ruchu Katolicko-Narodowego
      Antoniego Macierewicza, od lat jednego z najwierniejszych sojuszników o.
      Rydzyka.

      Wczoraj na konferencji prasowej zwołanej w obronie Radia Maryja przed zarzutami
      Lecha Wałęsy Macierewicz apelował: - Stwórzmy jedną, wspólną listę patriotyczną
      w wyborach do Sejmu, która przeciwstawi się układowi postkomunistycznemu.
      (Marcin Kowalski)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2554555.html
    • andrzej105 katolicy katolikom zgotowali ten los -Rwanda 17.02.05, 19:17
      info.onet.pl/1,15,11,7934496,23705119,180142,0,forum.html
    • andrzej105 Długie ręce abp Gocłowskiego.Red.nacz.wyciepany 17.02.05, 21:22
      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1215943&KAT=239
      Pisał o Jankowskim , Stella Maris i sie doczekał :(
    • Gość: * Komornik u arcybiskupa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:40
      Odzyskiwanie swoich pieniędzy rozpoczął największy wierzyciel archidiecezji
      gdańskiej – Kredyt Bank, któremu kuria jest winna nawet 40 mln zł

      Pawie rok zajęło komornikowi reprezentującemu wierzycieli archidiecezji
      gdańskiej doprowadzenie do pierwszej licytacji kościelnego majątku. Na sprzedaż
      wystawiono maszynę do foliowania papieru należącą do wydawnictwa Stella Maris i
      cztery samochody, którymi jeździ abp Tadeusz Gocłowski. Okazało się, że
      zainteresowanie ewentualnych kupców wzbudził jedynie najtańszy samochód, ale i
      tak uznali, że cena wywoławcza jest zbyt wygórowana, i cała licytacja okazała
      się bezskuteczna.
      MACIEJ GONISZEWSKI, SEBASTIAN FURTAK 2005-02-16

      – Ten samochód jest za bardzo pordzewiały jak na swój wiek, a do tego ma
      prawie 300 tys. km na liczniku – narzekał Maciej Kotłowski, 21-letni student
      Politechniki Gdańskiej, jeden z dwóch zainteresowanych 13-letnim bmw
      wystawionym za 8,7 tys. zł. Student nic nie wiedział o sprawie wydawnictwa
      Stella Maris i był szczerze zaskoczony, gdy przy samochodzie otoczył go tłum
      dziennikarzy. Chętnie z nimi rozmawiał i zapewniał, że nie przeszkadza mu, że
      ewentualnie kupi kościelny samochód.

      Zupełnie inaczej zachowywał się drugi mężczyzna interesujący się bmw. Znał
      powód licytacji i kłopoty Stelli Maris, nie chciał się przedstawić ani
      rozmawiać z dziennikarzami. Tak więc wygórowane ceny wywoławcze i obawa przed
      kupowaniem kościelnego majątku sprawiły, że pierwsza licytacja, która odbyła
      się 4 lutego 2005 r. w Gdańsku, okazała się bezskuteczna. Czy będą kolejne,
      zależy od wierzycieli. Jeżeli na to się zdecydują, ceny wywoławcze będą o
      połowę niższe, zniknie więc jedna z barier odstraszających ewentualnych
      nabywców.

      Arcybiskup składa zażalenie

      „Drukujemy jak w niebie”, reklamowało się kościelne wydawnictwo Stella Maris.
      Okazało się jednak, że takie drukowanie jest niebotycznie drogie i nawet z
      boską pomocą nie udało się uniknąć długów, które nieoficjalnie szacuje się
      nawet na 50 mln zł. Nieoficjalnie, ponieważ kuria nie informuje o faktycznym
      zadłużeniu, a wierzycielami w większości są banki, które nie ujawniają
      zadłużenia kościelnej firmy, powołując się na tajemnicę bankową.

      Przy takiej wysokości zadłużenia kwota, jaką można było uzyskać z licytacji 4
      lutego, była symboliczna. Cena wywoławcza wystawionej na sprzedaż maszyny
      poligraficznej wynosiła 102.075 zł, dwuletni citroen C3 kosztował 63.375 zł,
      pięcioletni volkswagen passat – 40.125 zł, sześcioletnia kia – 16.725 zł, a
      wspomniane już bmw 8,7 tys. zł. Gdyby wszystko to sprzedano po cenie
      wywoławczej, uzyskano by 231 tys. zł, co stanowi niecałe pół procenta
      szacowanego długu kurii. Jednak już sam fakt doprowadzenia do licytacji można
      uznać za sukces Artura Zielińskiego, komornika sądowego rewiru II przy Sądzie
      Rejonowym w Inowrocławiu.

      Po raz pierwszy opieczętował on kościelne nieruchomości przeznaczone na
      licytację 24 marca 2004 r. Zabezpieczenia kościelnego majątku na poczet długów
      za dostarczony do Stelli Maris towar zażądała wtedy firma Arctic Paper z
      Kostrzyna. Opieczętowanie przez komornika zabytkowych mebli stojących w
      siedzibie arcybiskupa było szokiem. – Najbardziej został skrzywdzony Kościół –
      żalił się abp Tadeusz Gocłowski.

      Pomimo twierdzenia arcybiskupa, że pokrzywdzonym jest Kościół, a nie firmy,
      które od kościelnego wydawnictwa nie otrzymały należnych pieniędzy, nastąpiły
      negocjacje co do spłaty zadłużenia i zaplanowana na kwiecień licytacja została
      odwołana. Kościół najwyraźniej jednak nie dotrzymał postanowień porozumienia z
      Arctic Paper, ponieważ 28 kwietnia na tablicy ogłoszeń gdańskiego sądu zawisła
      informacja, że 19 maja będzie można kupić w wyniku licytacji należące do kurii
      przedmioty. W stosunku do całkowitego zadłużenia kurii tamta należność nie była
      duża – około 40 tys. zł. Na licytację miały być wystawione obraz Mariana
      Mokwy „Morze” za 11.250 zł i zabytkowa szafa w stylu barokowym za 30 tys. zł.
      Archidiecezja natychmiast zapłaciła brakującą kwotę i do licytacji nie doszło.
      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1215943&KAT=239
      • Gość: * Re: Komornik u arcybiskupa c.d. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:51
        Arcybiskup uznał tymczasem, że należy bronić pokrzywdzonego Kościoła, i złożył
        do prokuratury doniesienie na komornika, który według niego, zajmując zabytkowe
        mienie kurii i informując o tym media, złamał prawo. Prokuratura nie doszukała
        się jednak w działaniach komornika znamion przestępstwa.

        Inaczej postąpiła Rada Izby Komorniczej w Gdańsku, która wystąpiła o wszczęcie
        postępowania dyscyplinarnego wobec Artura Zielińskiego. Decyzje w tym
        postępowaniu jeszcze nie zapadły.

        Po korzystnej dla siebie decyzji prokuratury komornik zrewanżował się
        arcybiskupowi, składając doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez gdańską
        kurię, która według niego, utrudniała egzekucję długów, nie ujawniając, ile
        jest wart majątek archidiecezji. Jednocześnie ukarał za to arcybiskupa grzywną
        w wysokości 500 zł.

        Odwołane licytacje

        Uregulowanie należności wobec Arctic Paper nie oznaczało końca groźby licytacji
        majątku kościelnego. Do komornika zgłaszali się kolejni wierzyciele. Media
        ujawniały, że kuria jest winna Bankowi Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych 7 mln
        zł, agencji celnej Pekao z Gdańska kilkadziesiąt tysięcy złotych, firmie
        leasingowej z Włocławka kilkaset tysięcy, zaś Kredyt Bankowi 30-40 mln zł. Nie
        są to jednak wszyscy wierzyciele Stelli Maris. Wielu uważa, że szybciej odzyska
        swoje pieniądze, nie narażając księży na kolejne pytania dziennikarzy. A ci,
        którzy się ujawniają np. z powodów proceduralnych, nie chcą mówić o szczegółach
        zadłużenia. – Nie rozmawiamy z osobami trzecimi o naszych klientach – krótko
        odpowiada Krzysztof Rykowski, rzecznik BISE. – Obowiązuje nas tajemnica
        bankowa – równie lakoniczna jest Ewa Krawczyk z Kredyt Banku.

        Działając w imieniu kolejnych wierzycieli, komornik z Inowrocławia próbował
        jeszcze kilkakrotnie licytować majątek gdańskiego arcybiskupa.

        19 maja zajął znowu meble kurii na rzecz BISE. 12 lipca ogłosił kolejną
        licytację, z której dochód miał pokryć należności w wysokości ponad 100 tys. zł
        wobec agencji celnej Pekao i BISE. W tej licytacji zaplanowanej na 26 lipca po
        raz pierwszy miały zostać sprzedane cztery samochody biskupa. Nie doszło do
        niej, ponieważ odwołał ją Sąd Rejonowy w Inowrocławiu po skardze wniesionej
        przez kurię na działania komornika. Licytację wstrzymano do czasu rozpatrzenia
        skargi. Ponadto Kościół uregulował należności wobec agencji celnej.

        2 listopada zawisły aż dwa ogłoszenia o licytacji. Informowały one, że
        licytacje odbędą się 19 listopada. Pierwsza, o godz. 10.00 w siedzibie
        arcybiskupa, dotyczyć będzie czterech samochodów i centralki telefonicznej.
        Druga – o godz. 12.00 w siedzibie wydawnictwa Stella Maris przy ul.
        Rzeźnickiej – maszyny poligraficznej. Tym razem dochód miał pokryć zadłużenie
        Kościoła wobec firmy leasingowej z Włocławka. Do tej licytacji również nie
        doszło, ponieważ dług został spłacony, ale 10 listopada pojawiło się ogłoszenie
        o kolejnej licytacji, zaplanowanej tym razem na 20 grudnia. Zaspokojone miały
        być cztery firmy z terenu całej Polski. I tę licytację odwołano po spłacie
        przez kurię zadłużenia. Spłata nie nastąpiła natomiast w przypadku ostatniej
        licytacji ogłoszonej 18 stycznia, a bezskutecznie przeprowadzonej 4 lutego.

        kiosk.onet.pl/art.html?NA=2&ITEM=1215943&KAT=239
      • Gość: * Re: Komornik u arcybiskupa - dokończenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:52
        Archidiecezja szuka milionów

        Początek 2005 r. zapowiada jednak, że prawdziwe kłopoty dopiero czekają gdański
        Kościół. 20 stycznia windykację swoich długów rozpoczął największy wierzyciel
        archidiecezji – Kredyt Bank. Może zająć należące do gdańskiego Kościoła grunty,
        budynki i część tacy przeznaczaną na utrzymanie kurii. Wśród zajmowanego
        majątku nie może być przedmiotów kultu religijnego, na licytację nie trafią
        więc kościoły.

        Mimo że dotychczasowe negocjacje banku z kurią nie przyniosły efektów i bank
        rozpoczął windykację, jak zapewnia Jarosław Szarmach, pełnomocnik arcybiskupa
        ds. prowadzenia wydawnictwa Stella Maris, rozmowy nie zostały całkowicie
        zerwane i jest szansa na porozumienie. Niezależnie jednak od porozumień Kościół
        będzie musiał kiedyś długi spłacić i powstaje pytanie, skąd archidiecezja
        gdańska weźmie

        50 mln zł. Żeby spłacić kilkaset tysięcy należności wierzycielom, którzy
        doprowadzili w ubiegłym roku do ogłaszania kolejnych licytacji, abp Gocłowski
        musiał m.in. zlikwidować dwutygodnik „Gwiazda Morza”. Powstał też specjalny
        fundusz ratowania wydawnictwa i pracujących tam ludzi przed bezrobociem, ale
        same oszczędności i datki wiernych nie wystarczą. Dlatego prawdopodobnie
        zaczęły się pojawiać informacje o planach sprzedaży należących do Kościoła
        nieruchomości w okolicach Gdańska, Karwi i Jastrzębiej Góry.

        Od dalszej postawy gdańskiej kurii w tej sprawie zależeć będzie nie tylko stan
        jej majątku, ale przede wszystkim autorytet Kościoła, który już niejednokrotnie
        mówił o chrześcijańskiej etyce w prowadzeniu biznesu. – Nie powinny zatem się
        pojawiać, tak jak miało to miejsce w pierwszym momencie, dziwne, mało
        przekonujące tłumaczenia, że chodziło o obronę miejsc pracy – uważa publicysta
        Adam Szostkiewicz, zajmujący się problematyką kościelną. – W przeciwnym razie
        utrwali się w społeczeństwie wrażenie, że Kościół w takich przypadkach chce
        posiadać jakiś specjalny status.

        Czy gdański Kościół zdecyduje się na jawną politykę finansową? Należy raczej w
        to wątpić, szczególnie w kontekście informacji, którą opublikował 4
        lutego „Dziennik Bałtycki”. Zarząd Prasy Bałtyckiej, wydawcy „Dziennika
        Bałtyckiego”, poinformował, że dotychczasowego redaktora naczelnego, Macieja
        Siembiedę, zastąpi od 1 marca Tomasz Arabski.

        Siembieda trafił do Gdańska ze Śląska i nie miał powiązań z tutejszym
        środowiskiem. Pod jego kierownictwem gazeta zyskała mniej katolicki charakter.
        Redaktor naczelny pilnował m.in., żeby informacje o kolejnych kłopotach kurii i
        ks. Jankowskiego były wszechstronnie prezentowane w dzienniku. Tomasz Arabski,
        który go zastąpi, jest dotychczasowym dyrektorem programowym Radia Plus
        należącego do archidiecezji gdańskiej. Według nieoficjalnych informacji, o taką
        zmianę na stanowisku naczelnego „Dziennika” zabiegał u wydawcy gazety abp
        Gocłowski, któremu bardzo się nie podobało konsekwentne prezentowanie
        finansowych kłopotów kurii.
        kiosk.onet.pl/art.html?NA=3&ITEM=1215943&KAT=239
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ NIE DO POLITYKI ale tylko w Kanadzie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.02.05, 12:38
      Sąd w Toronto wydał dla Zakonu Ojców Oblatów nakaz każdorazowego uzyskiwania
      zgody sadu na wykorzystywanie terenu koscielnego do celow politycznych.
    • andrzej105 haniebne fotki 19.02.05, 21:39
      www.imges.webpark.pl/#DO
    • Gość: * Re: Zakaz uprawiania polityki przez kościół IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:35
      Sad w Toronto wydal zakaz uzywania prasy radia telewizji ambon biuletynow
      koscielnych dla Zakonu Oblackiego do celow politycznych.Zakaz obowiazuje od
      17 Lutego 2005 roku,Sad przychylil sie do wniosku bylego dyrektora
      katolickiej Credit Union sw Stanislawa sw Kazimierza w Toronto Benedykta
      Gondka.

      Źródło:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20843272&v=2&s=0
    • Gość: * Jak się wypisać z Krk - rady i porady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:49
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=20011273
    • Gość: * Wtórny analfabetyzm polskich katolików IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 14:20
      Ilu było apostołów? Ośmiu? Trzynastu?... - w telewizyjnych teleturniejach
      ludzie podają różne odpowiedzi, tylko nie "dwunastu"

      Żeby katolicy umieli odpowiedzieć na elementarne pytania dotyczące swojej
      religii, przed każdą niedzielną mszą będziemy wyjaśniać zasady katechizmu -
      zapowiedzieli biskupi diecezji płockiej. Wczoraj w kościołach północnego
      Mazowsza i części województwa kujawsko-pomorskiego msze św. poprzedził pierwszy
      z cyklu wykładów "Katechizmu Kościoła katolickiego".

      O uczynkach nie wspomnę

      "Jest wielu chrześcijan, nawet o wykształceniu uniwersyteckim, o wybitnej
      wiedzy świeckiej i wysokiej kulturze humanistycznej, którzy nie posiadają
      żadnej prawie kultury religijnej. Niektórzy pozostali ze swoją wiedzą religijną
      na poziomie resztek swoich wiadomości religijnych, niezapomnianych jeszcze z
      czasów dziecięcych i odpowiadających tylko świadomości dziecka" - napisał w
      liście pasterskim na Wielki Post biskup płocki Stanisław Wielgus.

      - Proszę zapytać znajomych, czy wiedzą, czym jest Trójca Święta, Duch Święty
      albo co znaczy "wcielenie Chrystusa" - mówi rektor Wyższego Seminarium
      Duchownego w Płocku ks. Ireneusz Mroczkowski. - Katolicy kandydaci na studia
      wyższe nie potrafią wymienić darów Ducha św. czy grzechów głównych. A o
      uczynkach miłosiernych co do duszy i ciała już nie wspomnę. W przypadku części
      katolików możemy mówić wręcz o wtórnym analfabetyzmie - uzupełnia rektor.

      Z czego może to wynikać?

      - Odpowiem pytaniem: a w ilu polskich domach jest katechizm Kościoła
      katolickiego?

      Ilu apostołów? Byle nie dwunastu

      Pierwszą katechezę "Dlaczego katechizm?" przygotował bp pomocniczy Roman
      Marcinkowski. "Pytanie wywołuje być może zdziwienie" - odczytywali wczoraj
      księża we wszystkich parafiach. "Jesteśmy przecież dorośli, a katechizm kojarzy
      się nam z Pierwszą Komunią Świętą, odnowieniem przyrzeczeń chrztu św. czy
      bierzmowaniem".

      Według bp. Marcinkowskiego rekatechizacja ma jednak głęboki sens, bo u części
      katolików wiara jest związana jedynie z praktykami religijnymi, mniejsza jest
      natomiast świadomość tego, w co się wierzy.

      "Wystarczy popatrzeć na telewizyjne teleturnieje - pisze biskup. - Czyż nie
      czujemy się zawstydzeni, gdy ich uczestnicy nie potrafią dość często
      odpowiedzieć na elementarne pytania dotyczące Chrystusa, Pisma św., historii
      Kościoła?".

      - Pamiętam pytanie w telewizyjnym teleturnieju: "Ilu było apostołów?". Różne
      padały odpowiedzi, tylko nie "dwunastu" - wspomina ks. Krzysztof Jończyk z
      Ciechanowa. - Spotkałem też katolika, który nie do końca był przekonany, że
      Jezus był postacią historyczną. Uwierzycie?

      W krótkich tekstach odczytywanych przed niedzielnymi mszami mają się znaleźć
      m.in. opis problemu, jaki mogą przeżywać współcześni ludzie, a następnie
      odpowiedź zgodna z doktryną Kościoła. Opracowanie tematów poszczególnych
      katechez bp Wielgus powierzył zespołowi 70 teologów, katechetów, duszpasterzy i
      dziennikarzy katolickich. Np. ks. Mroczkowski opracował dwie katechezy: "Bóg
      wierny i sprawiedliwy" oraz "Mężczyzną i kobietą stworzył ich". - Ja natomiast
      przygotowałem "Hierarchię Kościoła" - mówi ks. Jończyk. - Przystępnym językiem
      staram się opowiedzieć o papieżu i biskupach jako o następcach apostołów
      ustanowionych przez Jezusa.
      (Arkadiusz Adamkowski)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2562655.html
    • andrzej105 witamy Wałęsę wśród antyrydzykowych forumowiczów 23.02.05, 19:59
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20913311&a=20922408
      no to mamy nowego forumowicza "lwprezydent"
    • edico Biskupi przepraszają za współpracę księży z SB 23.02.05, 20:35
      Instytut Pamięci Narodu Słowacji opublikował nazwiska współpracowników byłej
      SB, wśród
      których są wymienione także biskupi i księża katoliccy.

      "Wszystkich, którym duchowni swoją współpracą z SB wyrządzili krzywdę,
      prosimy o wybaczenie" - piszą biskupi.

      Czy u nas jest to do wyobrażenia???
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2524452.html
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=20222939
    • Gość: Ed List otwarty Wałęsy do biskupów i wiernych IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.02.05, 20:57
      Kieruję do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji żądanie wszczęcia procedury
      pozbawienia Radia Maryja statusu nadawcy społecznego. Mam nadzieję, że jej
      decyzja uwzględni własną odpowiedzialność za wytworzony stan rzeczy.


      Gdańsk, 23 lutego 2005r.

      Czcigodni Księża Biskupi,

      Szanowni Państwo, Drodzy Bracia i Siostry w Wierze,


      Mające miejsce wydarzenia wywołane moją reakcją na sposób prowadzenia i treści
      audycji publicystycznych oraz swoiste uprawianie polityki przez osoby
      zarządzające rozgłośnią "Radio Maryja" nie powinny się skończyć na "medialnym
      szumie". Z dystansu kilku minionych dni dziękuję za liczne wyrazy poparcia i
      solidarności. Niejednokrotnie modliłem się przy audycjach tej rozgłośni, ale
      coraz częściej zadaje sobie pytanie, czy umocnienie w wierze grupy słuchaczy
      wystarczy za usprawiedliwienie tej wielkiej krzywdy, jaką jest odsuwanie się od
      polskiego Kościoła ludzi dostrzegających wady tej rozgłośni, ludzi, którym
      daleka jest jej retoryka.

      Przeciwko rozgłośni mieniącej się "katolickim głosem w naszych domach"
      odwoływałem się dotychczas do opinii publicznej. Pora na ciąg dalszy,
      uwzględniający fakt, że sposobem na społeczne istnienie tej stacji w zasięgu
      szerszym niż malejąca ilość własnych "wyznawców" są skandale i budowanie
      swoistego klientyzmu marginalnej grupy działaczy społeczno-politycznych. Cieszy
      fakt, że opinia publiczna, w dużej mierze opinia ludzi Kościoła, dostrzega w
      walce z o. Rydzykiem nie tylko moją krzywdę, ale przede wszystkim, trwające od
      dawna ze strony tej rozgłośni zagrożenie dla młodej polskiej demokracji i
      obrazu Polski i Kościoła polskiego w świecie. Bezczelny atak na moją osobę
      przepełnił czarę goryczy. Krytyczne uwagi pod adresem stacji formułowałem już
      wcześniej, od lat zwracając uwagę na działalność katolickiej stacji radiowej,
      której katolicyzm kwestionowany jest przez biskupów mojego Kościoła, a styl
      pracy duszpasterskiej i duch nauczania stały się przedmiotem działania
      powołanego specjalnie w tym celu przed kilkoma laty Zespołu Biskupów do spraw
      duszpasterskiej troski nad Radiem Maryja. Czas, aby rezultaty tego zatroskania
      przełożyły się na zmiany w funkcjonowaniu rozgłośni.

      Za zaistniałą sytuację i zaniechania odpowiedzialność ponosi także państwo, w
      którym rozgłośnia działa, a w szczególności Krajowa Rada Radiofonii i
      Telewizji. To ona nadaje stosowne koncesję czuwając nad przestrzeganiem prawa.
      Ma także ustawowy obowiązek reagowania na zdarzające się nieprawidłowości, w
      zakresie sankcji przewidzianych prawem posiada możliwość ingerencji i
      nakładania różnego rodzaju kar, aż do odebrania koncesji włącznie. Liczę, że
      dostrzeże ona zagrożenia i zacznie działać, nie ograniczając się do
      monitoringu , który pomimo stwierdzonych uchybień nie miał do tej pory żadnego
      wpływu na kształt programów stacji. Rozgłośnia o. Rydzyka od 2001 r. korzysta
      ze statusu nadawcy społecznego. Czy spełniała warunki, aby z takiego statusu
      korzystać? Czy w sposób prawidłowy z takiego uprzywilejowanego statusu
      korzysta? Czy nie nadużywa społecznego zaufania? Obawiam się, że nadużywa, że
      wielu to dostrzega, ale nikt nic nie robi bojąc się płynącego z Torunia
      zajadłego krzyku.

      Publiczne i częste kwestionowanie katolickiego i obywatelskiego
      nauczania "Radia Maryja", obecność w programach wątków antysemickich i
      ksenofobicznych, seanse nienawiści, instrumentalne traktowanie nauczania i
      osoby Ojca Świętego, stoi w sprzeczności z chrześcijańskim systemem wartości,
      którego powinna przestrzegać, zobowiązana do tego nie tylko posłannictwem
      wiary, do której krzewienia została powołana, ale i ustawą. Jest to
      wystarczającym powodem przemawiającym za pozbawieniem jej dobrodziejstwa
      korzystania ze statusu, na który nie zasługuje i koncesji, którą narusza. To
      musi wreszcie wywołać reakcję konstytucyjnego urzędu powołanego do
      przestrzegania prawa w działalności medialnej. O to postuluję. Wszak KRRiT
      wysokimi karami finansowymi reaguje na minimalne w tym zakresie wykroczenia
      innych nadawców.

      Wobec powyższego kieruję do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji żądanie
      wszczęcia procedury pozbawienia Radia Maryja statusu nadawcy społecznego. Mam
      nadzieję, że jej decyzja uwzględni własną odpowiedzialność za wytworzony stan
      rzeczy.

      "Radio Maryja" jest jedną z wielu stacji należących do Kościoła katolickiego.
      Żadna nie wywołuje takich kontrowersji. Żadna nie traktuje modlitwy jako wstępu
      do wyciągania od biednych wiernych pieniędzy, co wielokrotnie prowadzi do
      powstawania w rodzinach międzypokoleniowych konfliktów, co powoduje
      zniechęcenie i zgorszenie wiernych.

      Czy ratunkiem dla niej jest odejście jej dyrektora i jego współpracowników,
      swoistych wyznawców "kultu założyciela stacji"? Jestem o tym głęboko
      przekonany. Jest dla mnie osobistą tragedią, że w trosce o właściwy kształt
      Kościoła i Ojczyzny zmuszony jestem podejmować działania przeciwko ludziom
      jednego z zakonów. Mam jednak pewność, że robię to także dla jego dobra, jako,
      że utrzymujące się od wielu lat zarzuty w stosunku do linii programowej tej
      rozgłośni w sposób szczególny dotyczą jej dyrektora o. Tadeusza Rydzyka. To
      jego antenowa i poza antenowa działalność konfliktuje dodatkowo polską scenę
      polityczną, wprowadza podziały w Episkopacie i Kościele, obniża poziom
      publicznej debaty wprowadzając do niej elementy dalekie od standardów
      przyzwoitości.

      Sposobem na publiczne istnienie tej stacji są, jak pisałem skandale, ale
      również budowanie wizerunku "oblężonej twierdzy" Polskości i Katolicyzmu.
      Zrobię wiele żeby ten, do którego zostałem wplątany był ostatnim, a tworzenie
      atmosfery nagonki na ludzi Wiary i Polskości, w którym miałbym rzekomo
      uczestniczyć, jest oczywistym fałszem i daje kłam rozsądkowi wypowiadających
      takie sądy. Cofnięcie statusu nadawcy społecznego i związane z tym konsekwencje
      finansowe tej decyzji wpłyną, mam nadzieję, na konieczne zmiany personalne i
      programowe rozgłośni.



      Bóg jest Miłością i Prawdą!

      Wzywam do modlitwy, aby dobro i prawda zwyciężyły!

      Lech Wałęsa
    • Gość: Ed Biuro Prasowe Episkopatu komentuje List otwarty L. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.02.05, 20:59
      Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski wystosowało 23 lutego komunikat w
      sprawie Listu otwartego byłego prezydenta Lecha Wałęsy nt. Radia Maryja.

      Rzecznik Episkopatu Polski wyraził nadzieję, że \"do uporządkowania zagadnień
      związanych z mediami katolickimi w Polsce, także w odniesieniu do Radia
      Maryja\" przyczynią się \"zatwierdzone przez watykańską Kongregację ds.
      Biskupów normy Konferencji Episkopatu Polski, dotyczące występowania duchownych
      i osób zakonnych w mediach\". Dokument ten będzie przedmiotem obrad
      najbliższego zebrania plenarnego Episkopatu w dn. 8-9 marca.

      Komunikat przypomina ponadto, że rozgłośnia toruńska należy do zgromadzenia
      redemptorystów i działa na podstawie własnego statutu, nadanego jej przez
      przełożonego zgromadzenia. On też sprawuje nadzór nad działalnością Radia
      Maryja. Natomiast Konferencja Episkopatu Polski powołała Zespół Duszpasterskiej
      Troski o Radio Maryja.

      Poniżej pełny tekst informacji Biura Prasowego Episkopatu Polski

      W nawiązaniu do Listu Otwartego Pana Prezydenta Lecha Wałęsy do Biskupów i
      Wiernych Kościoła katolickiego w Polsce, Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu
      Polski informuje:

      1. Radio Maryja jest jednostką organizacyjną Warszawskiej Prowincji
      Zgromadzenia Ojców Redemptorystów. Działa w oparciu o własny statut nadany
      przez przełożonego prowincji oraz stosowne przepisy prawa polskiego, któremu
      podlega.

      2. Bezpośredni nadzór nad działalnością Radia Maryja (treścią audycji, dyskusji
      etc.) sprawuje właściwa władza zakonna. Celem wypracowania założeń działalności
      Radia Maryja w sprawach doktrynalnych, duszpasterskich i społecznej nauki
      Kościoła został powołany przez Konferencję Episkopatu Polski Zespół
      Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja.

      3. Wyrażamy nadzieję, że zatwierdzone przez watykańską Kongregację ds. Biskupów
      normy Konferencji Episkopatu Polski dotyczące występowania duchownych i osób
      zakonnych w mediach, przekazane Sekretariatowi KEP na początku lutego br.,
      które będą jednym z punktów obrad najbliższego zebrania plenarnego biskupów
      polskich (8-9.03.2005), przyczynią się do uporządkowania zagadnień związanych z
      mediami katolickimi w Polsce, także w odniesieniu do Radia Maryja.

      Ks. Józef Kloch,

      rzecznik Konferencji Episkopatu Polski
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2567966.html
      • Gość: Ed Drugi list Wałęsy do Radia Maryja IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.02.05, 21:13
        Politycy LPR lżą Lecha Wałęsę za jego list o Radiu Maryja. Wałęsa pisze drugi
        list - do słuchaczy radia - i odpowiada atakującym go LPR-owcom.

        Pierwszy list były prezydent napisał w sobotę, zbulwersowany audycją w Radiu
        Maryja o lustracji. Wałęsa napisał, że "o. Rydzyk i całe to środowisko zostało
        dobrane chyba przez szatana, by zniszczyć wiarę i Polskę". Samo Radio Maryja
        odpowiedziało Wałęsie, że zdradził ideały i Matkę Boską oraz zapowiedziało, że
        powtórzy audycję, która tak wzburzyła byłego prezydenta.

        Wczoraj własny list otwarty do Wałęsy rozesłał mediom Bogdan Pęk,
        eurodeputowany Ligi: "Nie pierwszy to już raz dał Pan dowód mizernego poziomu
        swego intelektu, kompletnego braku dobrego smaku i wyczucia politycznego. (...)
        Na pytanie, kto spośród polityków Trzeciej Rzeczpospolitej mógł najwięcej i
        najwięcej zepsuł, odpowiedź jest oczywista - to właśnie Pan. (...) Jeżeli chce
        Pan zachować w pamięci potomnych choćby cząstkę mitu Wielkiego Wałęsy, proszę
        zająć się łowieniem ryb - tak będzie najlepiej dla wszystkich" - pisze
        europoseł Pęk.

        "Gazeta": Antoni Macierewicz z RKN mówi, że jest Pan umysłem zatrutym. Zygmunt
        Wrzodak z LPR nazywa Pańskie wypowiedzi "haniebnymi", a teraz Pęk...

        Lech Wałęsa: Mamy wolny kraj i mogą mówić, co chcą. Gdyby były jeszcze
        pojedynki, tobym może się z nimi pojedynkował. Pana Pęka nawet nie znam, nigdy
        nie miałem z nim do czynienia, ale mam o nim podobne zdanie. Po prostu zbliżają
        się wybory i chłopcy próbują się wieszać na różnych tematach. Współczuję im.

        Spodziewał się Pan takiej reakcji?

        - Można się było tego spodziewać, ale to, co oni teraz mówią, tylko utwierdza
        mnie w tym, że miałem rację. Takie reakcje, utopijne pomysły mitomanów i pod
        nie dorabianie historii po trupach do celu nie służy żadnemu celowi i prędzej
        czy później okaże się klęską. Niestety, rykoszetem uderzy to niepotrzebnie w
        moją wiarę. Chcę tego uniknąć i powtarzam: nie o wiarę tu idzie. Jestem i na
        zawsze pozostanę wiernym synem Kościoła, gotowym do całkowitego oddania się
        sprawom wiary.

        Chodzi mi tylko o to, że ojcowie z Radia Maryja zbierają brzytwy, które potem
        oddają nieodpowiedzialnym małpom.
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2556788.html
        • Gość: Ed Re: KAI i KIK chcą zniszczyć Radio Maryja Maryja?? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.02.05, 21:19
          Katolicka Agencja Informacyjna, warszawski Klub Inteligencji Katolickiej i
          katolicy "z szyldami" chcą zniszczyć Radio Maryja - zakomunikował o. Rydzyk.
          Rozgłośni bronią LPR i Samoobrona

          O. Rydzyk jest za granicą. W internecie i na antenie stacji prezentowany jest
          jego komunikat "dotyczący ataków na Radio Maryja", m.in. Lecha Wałęsy. Rydzyk
          napisał, że "pewni decydenci według przyjętego planu" dążą do zniszczenia
          rozgłośni. Wymienia KAI, warszawski KIK. Dodaje, że obecnie do atakujących
          radio dołączyli też katolicy "z szyldami", nie precyzuje jednak, o kogo chodzi.

          Czym podpadły o. Rydzykowi KAI i KIK, że oskarża je o składanie "fałszywych
          donosów"? - Chodzi zapewne o odczyt na temat sytuacji Kościoła w Polsce po 1989
          r., jaki wygłosiłem wspólnie z Marcinem Przeciszewskim [szefem KAI - red.]
          jesienią zeszłego roku w Paryżu - mówi Piotr Cywiński, prezes warszawskiego KIK.

          Cywiński stwierdził wówczas m.in., że Radio Maryja przeplata modlitwę i
          katechezę "głoszeniem uproszczonej wizji świata", a wokół stacji powstało
          imperium finansowe i polityczne. Język rozgłośni uznał jako "ksenofobiczny,
          autorytarny, wykluczający względem wielu środowisk polskich, w tym niektórych
          biskupów". - Komunikat o. Rydzyka świadczy o tym, że środowisko skupione wokół
          Radia Maryja nie jest gotowe do dialogu. Stacja zamiast łączyć, nadal dzieli -
          komentuje Cywiński.

          Swoją solidarność z Radiem "wobec skomasowanych ataków wielu środowisk"
          ogłosiła wczoraj LPR. - Jesteśmy z radiem, będziemy je wspierać, gdzie tylko
          można - zadeklarował lider Ligi Marek Kotlinowski.

          Za o. Rydzykiem ujął się także Andrzej Lepper. - Wałęsa powinien przeprosić
          radiosłuchaczy i o. Rydzyka - stwierdził. - Mogę powiedzieć, że Radio Maryja w
          90 procentach jest super, 10 procent wypowiedzi skrajnych nie powinno być. Ale
          jest to jedyne radio, które broni polskiej racji stanu.
          (Jacek Hołub)
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2563941.html
          • Gość: Ed Wałęsa: Radio Maryja kłamie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.02.05, 23:31
            Według Lecha Wałęsy Radio Maryja jest rozgłośnią polityczną, a nie religijną. W
            programie "Prosto w oczy" w telewizji publicznej były prezydent zarzucił radiu,
            że kłamie, mimo iż uważa się za rozgłośnię katolicką.

            Wałęsa opublikował dziś list otwarty, w którym wezwał Episkopat, by spowodował
            zmiany w działaniu Radia Maryja. Wyjaśnił, że napisał go, bo jego wcześniejsze
            rozmowy i działania w sprawie Radia Maryja nie dały efektu. Wałęsa podkreślił,
            że to radio jest potrzebne, ale jako rozgłośnia religijna.

            Poseł Porozumienia Polskiego Jan Łopuszański odpowiedział, że Radio Maryja jest
            teraz jedyną przestrzenią wolności dla wielu Polaków. Podkreślił, że nie można
            obarczać radia odpowiedzialnością za wypowiedzi zaproszonych gości czy też osób
            dzwoniących do redakcji.

            Natomiast redaktor naczelny miesięcznika "Więź" Zbigniew Nosowski powiedział,
            że Radio Maryja propaguje nienawiść, czego nie może robić rozgłośnia katolicka.

            Rozgłośnia Radio Maryja zagraża młodej polskiej demokracji oraz obrazowi Polski
            i polskiego Kościoła w świecie - napisał Lech Wałęsa w liście otwartym do
            biskupów i wiernych Kościoła katolickiego w Polsce.

            Były prezydent chce, by radio to straciło status nadawcy społecznego.

            Jego zdaniem za zaistniałą sytuację i zaniechania odpowiedzialność ponosi także
            państwo, w którym rozgłośnia działa, a w szczególności Krajowa Rada Radiofonii
            i Telewizji. Liczy jednocześnie, że KRRiT dostrzeże zagrożenia i zacznie
            działać, nie ograniczając się do monitoringu, który mimo stwierdzonych uchybień
            nie miał do tej pory żadnego wpływu na kształt programów stacji.

            "Rozgłośnia o. Rydzyka od 2001 r. korzysta ze statusu nadawcy społecznego. Czy
            spełniała warunki, aby z takiego statusu korzystać? Czy w sposób prawidłowy z
            takiego uprzywilejowanego statusu korzysta? Czy nie nadużywa społecznego
            zaufania?" - pyta w liście Wałęsa.

            Były prezydent wystąpił też do Rady o odebranie Radiu Maryja statusu nadawcy
            społecznego, który pozwala nie płacić wysokich opłat koncesyjnych.

            Danuta Waniek - jak powiedział PAP w środę jej rzecznik Rafał Rastawicki -
            zajmie się skargą Wałęsy po powrocie z urlopu.

            Listy b. prezydenta zostały wysłane do prymasa Polski kardynała Józefa Glempa,
            Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski oraz do KRRiT.

            Z pewnością ziemia nie zadrży, a słońce się nie zaćmi od listu pana Wałęsy -
            tak przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Troski o Radio Maryja, abp
            Sławoj Leszek Głódź skomentował list Wałęsy. Były prezydent poświęcił fragment
            listu kierowanemu przez abp. Głódzia zespołowi: "antenowa i pozaantenowa
            działalność dyrektora stacji o. Tadeusza Rydzyka konfliktuje polską scenę
            polityczną oraz wprowadza podziały w Episkopacie i Kościele. Czas już, by
            rezultaty »zatroskania« zespołu przełożyły się na zmiany w funkcjonowaniu
            rozgłośni".

            "Zespół dobrze wie, co ma robić" - zapewnił hierarcha.

            Abp Tadeusz Gocłowski powiedział, że podziela niepokój Wałęsy o Radio Maryja.

            "Można mieć trochę zastrzeżenia co do formy, ale co do problemu, ja nie
            ukrywam, że ten problem też dostrzegam, i byłbym za tym, gdyby ten problem
            Radia Maryja został szczęśliwie rozwiązany" - powiedział abp Gocłowski.

            Wałęsa krytykuje Radio Maryja, które nasiliło ostatnio ataki na porozumienia
            Okrągłego Stołu i na niego osobiście, przytaczając wypowiedzi osób
            twierdzących, że Wałęsa był agentem - pomimo wyroku Sądu Lustracyjnego, który
            oczyścił go z tych zarzutów. W środę "Gazeta Wyborcza" opublikowała wywiad z
            byłym prezydentem, w którym opowiada on, jak SB chciała go zwerbować.

            "Dlaczego milczą i biskup Orszulik i arcybiskup Gocłowski, przecież oni wiedzą
            jak było" - "Gazeta Wyborcza" przytacza słowa Wałęsy.

            Lech Wałęsa nie był agentem - zapewnił w środę dziennikarzy bp Alojzy Orszulik,
            uczestnik obrad Okrągłego Stołu i spotkań w Magdalence. Dodał, że zna Wałęsę od
            1980 r. i może powiedzieć, że "nigdy nie widział, żeby był on agentem czy
            chociaż nosił jakiekolwiek znamiona agenta". Również abp Gocłowski, który
            uczestniczył tylko w spotkaniach w Magdalence, podkreślił, że nie było
            tam "żadnych układów".

            Wałęsa stał się ostatnio aktywniejszy na scenie politycznej. W środę
            oświadczył, że sam nie zapisze się do tworzonego właśnie nowego centrowego
            ugrupowania, lecz namawia do tego swojego syna, Jarosława, który nie wie
            jeszcze, czy przyłączy się do inicjatywy lidera Unii Wolności Władysława
            Frasyniuka.

            Były prezydent dodaje, że popiera inicjatywę Frasyniuka, bo ocenia, że lider UW
            i kilku innych ludzi z jego otoczenia to osoby "trzeźwo myślące", roztropne i z
            pomysłami.

            "Jest poparcie tego pomysłu dlatego (...), że widzę tych szaleńców od Rydzyka i
            inne te partie, które albo się już zmęczyły, albo niepoważnie traktują państwo
            i możliwości rozwoju" - powiedział.
            info.onet.pl/1058831,11,item.html#czytaj
            • Gość: Ed Wałęsa: Radio Maryja zagraża demokracji IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.02.05, 23:37
              Rozgłośnia Radio Maryja zagraża młodej polskiej demokracji oraz obrazowi Polski
              i polskiego Kościoła w świecie - napisał Lech Wałęsa w liście otwartym do
              biskupów i wiernych Kościoła katolickiego w Polsce.

              Były prezydent chce, by radio to straciło status nadawcy społecznego.

              Jego zdaniem za zaistniałą sytuację i zaniechania odpowiedzialność ponosi także
              państwo, w którym rozgłośnia działa, a w szczególności Krajowa Rada Radiofonii
              i Telewizji. Liczy jednocześnie, że KRRiT dostrzeże zagrożenia i zacznie
              działać, nie ograniczając się do monitoringu, który mimo stwierdzonych uchybień
              nie miał do tej pory żadnego wpływu na kształt programów stacji.

              "Rozgłośnia o. Rydzyka od 2001 r. korzysta ze statusu nadawcy społecznego. Czy
              spełniała warunki, aby z takiego statusu korzystać? Czy w sposób prawidłowy z
              takiego uprzywilejowanego statusu korzysta? Czy nie nadużywa społecznego
              zaufania?" - pyta w liście Wałęsa.

              Były prezydent wystąpił też do Rady o odebranie Radiu Maryja statusu nadawcy
              społecznego, który pozwala nie płacić wysokich opłat koncesyjnych.

              Danuta Waniek - jak powiedział PAP w środę jej rzecznik Rafał Rastawicki -
              zajmie się skargą Wałęsy po powrocie z urlopu.

              Listy b. prezydenta zostały wysłane do prymasa Polski kardynała Józefa Glempa,
              Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski oraz do KRRiT.

              Z pewnością ziemia nie zadrży, a słońce się nie zaćmi od listu pana Wałęsy -
              tak przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Troski o Radio Maryja, abp
              Sławoj Leszek Głódź skomentował list Wałęsy. Były prezydent poświęcił fragment
              listu kierowanemu przez abp. Głódzia zespołowi: "antenowa i pozaantenowa
              działalność dyrektora stacji o. Tadeusza Rydzyka konfliktuje polską scenę
              polityczną oraz wprowadza podziały w Episkopacie i Kościele. Czas już, by
              rezultaty »zatroskania« zespołu przełożyły się na zmiany w funkcjonowaniu
              rozgłośni".

              "Zespół dobrze wie, co ma robić" - zapewnił hierarcha.

              Abp Tadeusz Gocłowski powiedział, że podziela niepokój Wałęsy o Radio Maryja.

              "Można mieć trochę zastrzeżenia co do formy, ale co do problemu, ja nie
              ukrywam, że ten problem też dostrzegam, i byłbym za tym, gdyby ten problem
              Radia Maryja został szczęśliwie rozwiązany" - powiedział abp Gocłowski.

              Wałęsa krytykuje Radio Maryja, które nasiliło ostatnio ataki na porozumienia
              Okrągłego Stołu i na niego osobiście, przytaczając wypowiedzi osób
              twierdzących, że Wałęsa był agentem - pomimo wyroku Sądu Lustracyjnego, który
              oczyścił go z tych zarzutów. W środę "Gazeta Wyborcza" opublikowała wywiad z
              byłym prezydentem, w którym opowiada on, jak SB chciała go zwerbować.

              "Dlaczego milczą i biskup Orszulik i arcybiskup Gocłowski, przecież oni wiedzą
              jak było" - "Gazeta Wyborcza" przytacza słowa Wałęsy.

              Lech Wałęsa nie był agentem - zapewnił w środę dziennikarzy bp Alojzy Orszulik,
              uczestnik obrad Okrągłego Stołu i spotkań w Magdalence. Dodał, że zna Wałęsę od
              1980 r. i może powiedzieć, że "nigdy nie widział, żeby był on agentem czy
              chociaż nosił jakiekolwiek znamiona agenta". Również abp Gocłowski, który
              uczestniczył tylko w spotkaniach w Magdalence, podkreślił, że nie było
              tam "żadnych układów".

              Wałęsa stał się ostatnio aktywniejszy na scenie politycznej. W środę
              oświadczył, że sam nie zapisze się do tworzonego właśnie nowego centrowego
              ugrupowania, lecz namawia do tego swojego syna, Jarosława, który nie wie
              jeszcze, czy przyłączy się do inicjatywy lidera Unii Wolności Władysława
              Frasyniuka.

              Były prezydent dodaje, że popiera inicjatywę Frasyniuka, bo ocenia, że lider UW
              i kilku innych ludzi z jego otoczenia to osoby "trzeźwo myślące", roztropne i z
              pomysłami.

              "Jest poparcie tego pomysłu dlatego (...), że widzę tych szaleńców od Rydzyka i
              inne te partie, które albo się już zmęczyły, albo niepoważnie traktują państwo
              i możliwości rozwoju" - powiedział.
              info.onet.pl/1058829,11,item.html
              • Gość: * Lepper i Giertych w Radiu Maryja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 07:57
                "Rozmowy niedokończone" w Radiu Maryja. Poniedziałek wieczorem. O lustracji i
                prywatyzacji dyskutują Andrzej Lepper (Samoobrona), Roman Giertych (LPR) i
                Antoni Macierewicz (RKN). Dołączył do nich Zbigniew Ziobro z PiS.

                Gwiazdą wieczoru stał się nieoczekiwanie Lepper, który objawił się jako
                zagorzały antykomunista. - Po Okrągłym Stole należało zabronić udziału w życiu
                politycznym przynajmniej na dziesięć lat tym, którzy byli sekretarzami partii
                szczebla gminnego. Nie byłoby dzisiaj na pewno problemu pana Kwaśniewskiego,
                Millera, Oleksego, Balcerowicza i wielu innych - grzmiał.

                Macierewicz i Giertych wytknęli Lepperowi współpracę z SLD.

                - Do pewnych błędów się przyznaję - spokorniał na chwilę. - Natomiast na pewno
                nie kupczyliśmy. My nie kryjemy, że jesteśmy partią lewicy narodowej,
                postępowej, patriotycznej, ale szanującej wiarę.

                - Dobrze, że na lewicy znajduje się partia, która nawiązuje do strony
                patriotycznej - pochwalił go Giertych.

                Lepper wskazał, że należy sprawdzić, kto ma konta w Szwajcarii, na których jego
                zdaniem znajduje się około 7 mld dol. - Czy to jest przypadek, że siostra pana
                Kwaśniewskiego jest w Szwajcarii? - pytał.

                Prowadzący: - Czy na to są jakiekolwiek dowody? Czy to tylko fakt prasowy?

                Lepper: - Fakty prasowe są.

                Giertych: - Ale są też dowody.

                Zdaniem Leppera "całe zło" ostatnich lat wiąże się z prezydentem i "jego
                dworem", który odpowiada za aferę Rywina, Orlenu, PZU i osocza.

                - Nie mówmy o Kwaśniewskim. To, że został uniewinniony, chociaż został
                zarejestrowany jako agent o pseudonimie "Alek", to jest jeden z większych
                skandali polskiego sądownictwa - oznajmił Macierewicz.

                Hipoteza obwodu

                Giertych postawił hipotezę o obwodzie: Kwaśniewski dostaje wsparcie medialne od
                Agory, jego ludzie i Leszek Miller angażują się w przejęcie Orlenu przez
                Kulczyka, a firmy przejmowane przez Kulczyka odwdzięczają się Agorze reklamami.

                - Teraz potrzeba nam zamknięcia tego obwodu. Jeżeliby się okazał prawdziwy,
                byłby to największy obwód korupcyjny w Polsce - to znaczy, czy firmy, które
                przejmował pan Kulczyk, odwdzięczały się konsorcjum Agora reklamami. Bo wtedy
                mielibyśmy kółko, które by oznaczało, że pan Kwaśniewski załatwia panu
                Kulczykowi przejmowanie firm, pan Kulczyk załatwia panu Michnikowi reklamy, a
                pan Michnik załatwia panu Kwaśniewskiemu wsparcie polityczno-medialne.

                Lepper powiedział, że rozmawiał z człowiekiem znającym kulisy afery PZU. Jego
                relacja: - Pan Chronowski wytoczył kilka procesów BIG Bankowi i Eureko.
                Odwołano go i przyszła pani Kamela-Sowińska. I w ciągu jednego dnia zmieniła
                front o 180 stopni. Zaraz na drugi dzień do pani Sowińskiej panowie z Eureko
                przyszli z wielkim koszem kwiatów. I pani Sowińska od razu jeden aneks, drugi
                aneks - mówi Lepper.

                Giertych: - Ale myślę, że nie za kwiaty.

                Lepper: - Oczywiście, że nie, ale ten gest był bardzo ważny. Nie wiem, co w tym
                koszu było. A może ten kosz jest większy w postaci konta?

                Macierewicz: - Przekupstwo, demoralizacja indywidualna jest mniej istotnym
                elementem destrukcji Rzeczypospolitej, a bardziej to zorganizowane działanie
                dużych grup mających poufne informacje, siatkę możliwości działania podziemnego
                i olbrzymie wpływy.

                Prowadzący: - Czy lustracja w Polsce w tych warunkach jest możliwa?

                Lepper: - Proces prywatyzacji PZU był przygotowywany od kilkunastu lat. To jest
                zamach na rynek ubezpieczeniowy w Polsce. Ludzie z lewicy przygotowali to
                wszystko, później umiejętnie wciągnęli w to ludzi prawicy w postaci Wąsacza,
                Sowińskiej czy Kornasiewicz, również Krzaklewskiego. Tamci połknęli
                przysłowiowy haczyk i dzisiaj mamy aferę dwóch stron.

                Giertych: - To jest problem ludzi, którzy przy Okrągłym Stole zawarli układ,
                którego częścią było przejęcie majątku.
                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2566394.html
                • Gość: * Re: Lepper i Giertych w Radiu Maryja (2) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 08:05
                  Macierewicz: - Ale któż przy Okrągłym Stole się porozumiał? Dawna frakcja
                  puławian, ruchu komunistycznego na terenie Polski wywodząca się z dywersyjnego
                  aparatu międzynarodówki komunistycznej jeszcze z lat 30.

                  Lepper: - Ordynacka obecna, pan Kwaśniewski.

                  Macierewicz: - Potomkowie czy też ci ludzie wprost byli tymi ludźmi z opozycji
                  czy "Solidarności", którzy przyjęli wyciągniętą rękę pana Jaruzelskiego i
                  udając, że reprezentują "Solidarność", bo przecież było to nadużycie oczywiste,
                  żadne ciało statutowe związku nigdy nie zgodziło się na Okrągły Stół. Był to
                  rodzaj zamachu stanu, który przy pomocy policji i mediów przyklepał ten układ.
                  Ale siłą decydującą - bo my często mówimy o Unii Wolności itd. - tak,
                  oczywiście Unia Wolności to jest zaraza, ale jednak siłą decydującą była PZPR i
                  służby specjalne działające na jej rozkaz.

                  Do rozmowy włączyła się słuchaczka Krystyna z Oleśnicy. Zaproponowała lekturę
                  książki Waldemara Łysiaka "Rzeczpospolita kłamców - salon". - Tam kapitalnie
                  opisane jest, w jaki sposób pan Adam Michnik w '86 roku jeździł do Moskwy i
                  ustawiał sprawę Okrągłego Stołu razem z polskim wywiadem - stwierdziła. - Po
                  publikacji listy Wildsteina obóz prezydencki i Unii Wolności zaczyna się łączyć
                  z obawy przed zdemaskowaniem. "Ci rzekomo podziemni wielcy działacze, którzy
                  tak długo się uchowali w podziemiu, to byli zwykli ludzie na listach ubeckich".
                  Oni działali na rzecz układu okrągłostołowego - powiedziała.

                  - Kradzieże w Polsce przypłacamy "balansowaniem na granicy bankructwa państwa i
                  zagrożenia życia całego narodu". - Czy nie należałoby wrócić do kary śmierci za
                  zagarnięcie mienia społecznego od jakiejś wysokości? - spytała Krystyna z
                  Oleśnicy.

                  Prowadzący: - Co do kary śmierci, to stanowisko Ojca Świętego jest bardzo
                  jednoznaczne.

                  Wałęsa i Radio Maryja

                  Po ponad trzech godzinach do dyskutantów dołączył poseł PiS Zbigniew Ziobro.

                  Macierewicz stanął w obronie Radia Maryja, które "tak naprawdę jest jedynym
                  medium, w którym można było prowadzić analizę stopnia penetracji przez agenturę
                  polskiego życia gospodarczego, politycznego czy finansowego, ale także
                  związanego z mediami, z wychowaniem społecznym".

                  Prowadzący: - Pan Lech Wałęsa, prezydent, podkreślał w liście do Radia Maryja,
                  że nie było innego wyjścia, musiał być Okrągły Stół.

                  - To jest oczywiście teza fałszywa - odparł Giertych. - Okrągłego Stołu wcale
                  nie musiało być. Nie dziwię się panu Wałęsie, że broni Okrągłego Stołu, dlatego
                  że był patronem tego porozumienia, jego realizatorem, a później protektorem
                  układu.

                  Macierewicz: - Nie tylko moje środowisko "Głosu" i środowisko
                  niepodległościowe, katolickie bardzo jasno przestrzegało Lecha Wałęsę, że jego
                  doradcy jak Michnik, Kuroń, Mazowiecki, którzy go pchają do Okrągłego Stołu,
                  pchają go ze względu na własne interesy. Że tu jest interes Związku
                  Radzieckiego, który za wszelką cenę chciał mieć stworzenie układu
                  okrągłostołowego. Że jeżeli wyczekamy jeszcze dwa, trzy miesiące, to z
                  pewnością jesienią '89 roku wolne wybory staną się rzeczywistością.

                  Ziobro: - Atak na Radio Maryja był nie tylko absurdalny, ale głęboko niesłuszny
                  i niesprawiedliwy. Świadczy on o braku zgody na swobodną debatę publiczną na
                  temat lustracji. To środowisko "Gazety Wyborczej" zahamowało lustrację na
                  początku lat 90., "atakując m.in. pana posła Macierewicza".

                  O Gazecie

                  Giertych zaapelował, żeby bojkotować "Gazetę Wyborczą" w związku z prowadzonymi
                  przez nią "bezprzykładnymi atakami na środowiska patriotyczne, na Radio Maryja,
                  idee lustracji, na to co wielu Polakom jest bardzo drogie, wreszcie ze względu
                  na fakt, że w redakcji tej pracują współpracownicy tajnych służb, o których
                  wiadomo, że byli tajnymi współpracownikami SB". Bojkot ma polegać na tym,
                  żeby "nie udzielać jej wypowiedzi, niespecjalnie nawet komentować po to, aby w
                  ten sposób wyrazić swoje stanowisko i przyczynić się do ograniczenia wpływu tej
                  partii politycznej". - Bo ja myślę, że Agora to jest taka partia polityczna,
                  która ma różne emanacje w postaci stronnictw - stwierdził Giertych. - Najnowszą
                  emanacją jest ta partia pana Hausnera i Frasyniuka. Żeby to środowisko poprzez
                  ostracyzm starać się ograniczyć.

                  Lepper: - "Gazeta Wyborcza" też powstała na początku za czyjeś pieniądze, za
                  czyimś przyzwoleniem, miała pewne przywileje i pan Michnik tego przecież nie
                  kryje. Pan Michnik dawno pokazywał swoje sympatie do pana Kwaśniewskiego,
                  Urbana, do innych.

                  Jurek z Torunia: - Chyba w internecie albo z jakiegoś medium dowiedziałem się,
                  że 80 proc. reklam prasowych zdominowała "Gazeta Wyborcza". To oznacza, że 80
                  proc. wpływów z reklam medialnych trafia do "Gazety Wyborczej". Męczy mnie
                  takie coś. Swego czasu w "Aktualnościach dnia" przewodniczący rady miejskiej
                  Warszawy pan Jan Maria Jackowski wspomniał, że w budżecie Warszawy jest
                  przewidziane około 10 mln zł na obsługę medialną, w tym również reklamy. Jeżeli
                  założyć, że 80 proc. tego rynku jest opanowane prze "Gazetę Wyborczą", to tak
                  naprawdę oznacza to, że skromnie licząc te 8 mln z tych 10 jest z góry
                  przewidziane dla pana Michnika. To jest załamujące.

                  Nikt tego nie skomentował, a Ziobro powiedział, że na ten temat nie ma wiedzy

                  O Leonie Kieresie

                  Prowadzący: Nie wiem, czy panowie się z tym zgodzą, że pan prezes IPN Leon
                  Kieres jest na tym stanowisku, żeby zagwarantować bezkarność wielu osobom.

                  Ze stacją telefonicznie połączył się poseł LPR do Parlamentu Europejskiego
                  prof. Mirosław Piotrowski. - Przy Okrągłym Stole i w Magdalence
                  został "przyklepany układ mafijny". Na moment zostały przekazane pozory władzy
                  ludziom tzw. opozycji, na których Czesław Kiszczak mógł polegać, których akta
                  miał u siebie - powiedział. Zdaniem Piotrowskiego ci ludzie są zakładnikami
                  Kiszczaka i nie mogą przeprowadzić lustracji, bo zostałaby ujawniona ich
                  agenturalna działalność, co spowoduje ich "spalenie w środowisku" i "zostaną
                  utracone aureole autorytetów moralnych". - Kluczem do wyjścia z sytuacji jest
                  prezes IPN pan prof. Leon Kieres - stwierdził Piotrowski.

                  Dodał, że prokurator Witkowski został w "skandalicznym trybie" pozbawiony
                  [odsunięty od prowadzenia?] sprawy zabójstwa ks. Popiełuszki, a Kieres pozbawił
                  go ochrony policyjnej, mimo że prowadzi najważniejsze sprawy
                  dotyczące "zbrodniczej działalności resortu", zaś pomagający mu archiwista
                  został wycofany do obsługiwania kserokopiarki na korytarzu. - To są impulsy
                  polityczne - podsumował Piotrowski.

                  Peerel, Giertych i Macierewicz

                  Na zakończenie Giertych i Macierewicz skrytykowali Leppera za chwalenie
                  Peerelu. - Ten system, który powstał po '89 roku, bardzo wiele negatywnych
                  stron Peerelu tylko pogłębił. Bo to jest PRL bis, postkomunistyczna struktura
                  mutacyjna - stwierdził Macierewicz. - Szanse, nadzieje, możliwości, jakie
                  powstały w '89 r., były olbrzymie. One zostały zmarnowane przez ludzi Okrągłego
                  Stołu i z tym trzeba walczyć.

                  Giertych: - Panie pośle Macierewicz, mam nadzieję, że pan wróci do Ligi
                  Polskich Rodzin.

                  Macierewicz: - Niestety, do Ligi nie ma jak wrócić, bo Ligi już nie ma. Jest
                  pana stronnictwo.

                  Giertych: - Liga jest, panie pośle, funkcjonuje, ma szerokie poparcie, a pan
                  niepotrzebnie odszedł.

                  Macierewicz: - Tylko jedna lista jest w stanie doprowadzić do 70-procentowego
                  zwycięstwa i do wyeliminowania postkomunistów.
                  (jh)
                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2566394.html?as=2&ias=2
                  • Gość: * Lech Wałęsa kontra Radio Maryja - raport IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 08:26
                    Wałęsa pisze do biskupów
                    Wałęsa: Niech biskupi zrobią porządek z Rydzykiem. Episkopat: zajmiemy się
                    Radiem Maryja w czasie najbliższego zebrania plenarnego. (24-02-05, 00:00)
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2568529.html
                    • Biskupi zajmą się Radiem Maryja
                    Wałęsa: Radio kłamie, jeżeli uważa się za rozgłośnię katolicką. Normy dotyczące
                    występowania duchownych i osób zakonnych w mediach będą jednym z punktów obrad
                    najbliższego zebrania plenarnego biskupów polskich (23-02-05, 17:03)
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2567884.html

                    • List otwarty Wałęsy do biskupów i wiernych
                    - Kieruję do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji żądanie wszczęcia procedury
                    pozbawienia Radia Maryja statusu nadawcy społecznego. Mam nadzieję, że jej
                    decyzja uwzględni własną odpowiedzialność za wytworzony stan rzeczy. - napisał
                    Lech Wałęsa w liście otwartym zamieszczonym dzisiaj na forum Gazeta.pl (23-02-
                    05, 12:25)
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2567403.html

                    • Wałęsa mailuje z Radiem Maryja
                    Po liście potępiającym działalność Radia Maryja Lech Wałęsa dostaje mnóstwo
                    maili z całego świata. Wdał się też w dyskusję z o. Piotrem Andrukiewiczem,
                    redemptorystą z Radia Maryja (21-02-05, 01:00)
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2562654.html

                    • Życiński: Lech Wałęsa w walce z Radiem Maryja nie jest samotny
                    Abp Józef Życiński zapewnił w piątek w Radiu Zet, że Wałęsa w walce z Radiem
                    Maryja nie jest "samotny". Przyznał, że "w pełni wyraża z nim swoją
                    solidarność" (18-02-05, 10:28)
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,2559696.html
                    • ROP oburzony listem Wałęsy do Radia Maryja
                    Ruch Odbudowy Polski wyraża głębokie oburzenie całkowicie bezzasadnym i
                    niesłychanie brutalnym atakiem Lecha Wałęsy na Radio Maryja i telewizję Trwam -
                    czytamy w oświadczeniu ROP, przekazanym w czwartek PAP. Oburzenie wyraził także
                    eurodeputowany LPR Bogdan Pęk (17-02-05, 16:30)
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2558071.html

                    • Drugi list Wałęsy do Radia Maryja
                    Politycy LPR lżą Lecha Wałęsę za jego list o Radiu Maryja. Wałęsa pisze drugi
                    list - do słuchaczy radia - i odpowiada atakującym go LPR-owcom. (17-02-05,
                    01:00)
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2556788.html

                    • Powstaje Partia Maryja
                    Najbliżsi współpracownicy o. Tadeusza Rydzyka tworzą nową partię. Ma ona
                    błogosławieństwo ojca dyrektora, potężne struktury - Koła Przyjaciół Radia
                    Maryja zrzeszające ponad 200 tys. osób - i jasny cel: wygrać najbliższe wybory
                    (16-02-05, 02:00)
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2554555.html

                    • Wałęsa kontra RM - Prawica broni Radia (16-02-05, 01:00)
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2554533.html
                    • Macierewicz: list Wałęsy brutalnym atakiem na Radio Maryja (15-02-05, 13:51)
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2553358.html
                    • Lech Wałęsa: Odetnę Radio Maryja od dolarów (15-02-05, 00:00)
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2552856.html
                    • O liście Wałęsy powiedzieli (15-02-05, 00:00)
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2552857.html
                    • Abp Głódź: audycja w radiu Maryja to głos w dyskusji o lustracji (14-02-05,
                    20:00)
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2552521.html
                    • Wyszkowski: nie atakowałem Lecha Wałęsy (14-02-05, 19:18)
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2552400.html
                    • KRRiT chce przesłuchać nagrania z sobotnią audycją w Radiu Maryja dotyczącą
                    lustracji (14-02-05, 17:45)
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2552171.html
                    • List otwarty Lecha Wałęsy (14-02-05, 04:00)
                    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2551065.html
                    • Dlaczego Wałęsa napisał o o. Rydzyku (14-02-05, 04:00)
                    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2551075.html
                    • Wałęsa gromi ojca Rydzyka (14-02-05, 04:00)
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2551138.html
                    • Lech Wąłęsa komentuje na Forum (21-09-00, 13:21)
                    forum.gazeta.pl/forum/0,47474,2562992.html

                    • Gość: * Re: Mazowiecki: Episkopat powinien ............... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 10:47
                      Mazowiecki: Episkopat powinien zająć radykalne stanowisko wobec Radia Maryja

                      Episkopat Polski powinien zająć radykalne stanowisko wobec Radia Maryja - tak
                      były premier Tadeusz Mazowiecki (UW) ustosunkował się do środowego listu
                      otwartego b. prezydenta Lecha Wałęsy do biskupów i wiernych Kościoła
                      katolickiego w Polsce

                      Lech Wałęsa napisał w liście, że Radio Maryja zagraża młodej polskiej
                      demokracji oraz obrazowi Polski i polskiego Kościoła w świecie. Były prezydent
                      chce, by radio to straciło status nadawcy społecznego.

                      "Sądzę, że bez radykalnego stanowiska Episkopatu, ta sytuacja się nie zmieni" -
                      powiedział Mazowiecki w czwartek w radiu Zet.

                      Mazowiecki zgodził się ze słowami Wałęsy, że rozgłośnia zagraża młodej polskiej
                      demokracji. "Takie audycje z takim naświetlaniem najważniejszych momentów
                      historii i te ciągłe kwestionowanie wszystkiego, nieustosunkowywanie się do
                      niemądrych wypowiedzi przez prowadzących, niewątpliwie są przeciw tej młodej
                      demokracji" - podkreślił.

                      Były premier rozumie oburzenie Lecha Wałęsy, któremu goście zaproszeni w Radiu
                      Maryja zarzucili współpracę z SB. "Mówienie tak o nim jest absurdalne,
                      krzywdzące nie tylko dla niego, ale i też dla Rzeczpospolitej" - podkreślił.

                      Na najbliższym zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski (KEP), w dniach
                      8-9 marca, biskupi zajmą się "normami, dotyczącymi występowania duchownych i
                      osób zakonnych w mediach". Stanowisko Episkopatu ma związek z listem otwartym
                      Lecha Wałęsy.
                      (PAP, pi)
                      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2569508.html
    • Gość: * Biskupi bronią Wałęsy i Okrągłego Stołu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 07:51
      Nie było żadnego spisku, zdrady, zmowy - mówią biskupi w obronie Okrągłego
      Stołu i Lecha Wałęsy

      Wczoraj opublikowaliśmy fragmenty debaty w Radiu Maryja z udziałem Antoniego
      Macierewicza (RKN), Andrzej Leppera (Samoobrona), Romana Giertycha (LPR) i
      Zbigniewa Ziobro (PiS). Pierwsi trzej dowodzili, że rozmowy władzy
      komunistycznej z opozycją przy Okrągłym Stole w 1989 r. to była zdrada polskich
      interesów, że działacze podziemia zasiedli przy Okrągłym Stole, bo byli
      agentami SB i Kiszczak szantażował ich tajnymi aktami. Że realizowali interes
      Związku Radzieckiego.

      Ziobro - kandydat PiS na członka przyszłego rządu - milczał w tej sprawie i
      bronił Radia Maryja przed "nieuprawnionymi atakami".

      Ataki skrajnej prawicy na Okrągły Stół zirytowały Lecha Wałęsę, który wezwał
      wczoraj na świadków biskupów.

      - Dlaczego milczą i biskup Orszulik, i arcybiskup Gocłowski, przecież oni
      wiedzą, jak było. Byli przy Okrągłym Stole świadkami, gwarantami porozumienia.
      Teraz powinni się odezwać, kiedy tamci krzyczą, że polska rewolucja to był
      spisek agentów. Bo jak był spisek, to rozumiem, że Kościół też był w spisku,
      tak? - powiedział Lech Wałęsa "Gazecie".

      Biskupi przemówili

      Biskup Bronisław Dembowski: - Absolutnie nie było żadnego spisku, żadnej umowy
      przedwstępnej. Na prośbę ks. prymasa Glempa byłem obserwatorem prac Okrągłego
      Stołu kilka razy, w szczególności w komisji porozumiewawczej przygotowującej
      wybory parlamentarne. Wtedy, 8 czerwca, gen. Kiszczak po klęsce 4 czerwca
      zachowywał się jak człowiek, który przegrał - więc nie mogło być nic
      ukartowane. Zarzucał wówczas stronie solidarnościowej, że prowadziła brutalną
      kampanię przedwyborczą. Inna sprawa, że po wygranej strona opozycyjna nie
      potrafiła działać w jedności, a strona partyjna umiała. Co do tego jednak też
      się nie umówili... Opisałem to szerzej w "Książce dla Jacka" - o Jacku Kuroniu.

      Bp Alojzy Orszulik: - Po 15 latach każdy jest mądry i wytyka błędy, ale Okrągły
      Stół był drogą do przemian ustrojowych w Polsce. A Lech Wałęsa, którego
      odwiedzałem w czasie jego internowania z polecenia prymasa, to twardy
      negocjator z komunistami. Dbał o "Solidarność". Nie mam cienia wątpliwości, że
      nie był agentem, że w Magdalence nie było zdrady. Wszystkie rozmowy są
      udokumentowane, można do nich zajrzeć.

      Arcybiskup Tadeusz Gocłowski: - Nie byłem uczestnikiem Okrągłego Stołu, a
      jedynie świadkiem rozmów w Magdalence. Kościół nie był tam stroną. Na prośbę
      obu stron był obecny jako świadek wydarzeń, a nie jako partner. Gdzie mogę, to
      mówię, że tam nie było żadnej zdrady, zmowy czy układów. To było pokojowe
      przejście z trudnego okresu komunistycznego do wolnego, demokratycznego państwa.

      Ziobro nadal milczy

      Wczoraj zapytaliśmy Zbigniewa Ziobro, który uczestniczył w audycji: - Czy
      naprawdę Pan wierzy, że działacze podziemia zasiedli przy Okrągłym Stole, bo
      byli agentami SB i Kiszczak szantażował ich tajnymi aktami? Że realizowali
      interes Związku Radzieckiego? Czy Pan wierzy, że prof. Kieres szefuje IPN-owi,
      żeby zapewniać bezkarność agentom?

      - Chętnie panu odpowiem na piśmie - odparł Ziobro.

      Wieczorem nadesłał następujący list: "W czasie przedwczorajszej audycji
      radiowej o charakterze studia otwartego mówiłem znacznie więcej, niż zacytowała
      Gazeta Wyborcza. Uważam za bardzo cenne, że za pośrednictwem Radia Maryja
      mogłem przedstawić swój punkt widzenia jego słuchaczom na temat lustracji.

      Jeśli Gazetę Wyborczą interesują moje pełne poglądy na temat przemian
      ustrojowych, jakie zaszły w ostatnich latach w Polsce, to chętnie skorzystam z
      jej łam. Pod warunkiem wszak, że moja wypowiedź nie zostanie okrojona, jak to
      się stało podczas relacjonowania przez Gazetę audycji radiowej.

      W każdym przypadku biorę odpowiedzialność wyłącznie za poglądy, które osobiście
      wypowiadam".

      Ziobro tłumaczy jego partyjny szef Jarosław Kaczyński - rozmowa obok.
      Wojciech Szacki, m.ms, jt, jh)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2568481.html
      • Gość: * abp Życiński solidaryzuje się z Wałęsą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 08:09
        Życiński: Lech Wałęsa w walce z Radiem Maryja nie jest samotny

        Abp Józef Życiński zapewnił w piątek w Radiu Zet, że Wałęsa w walce z Radiem
        Maryja nie jest "samotny". Przyznał, że "w pełni wyraża z nim swoją solidarność"

        - Sam chyba dwukrotnie wypowiadałem się w przeszłości, kiedy niesprawiedliwe
        komentarze były w rozmowach. W druku ukazał się mój tekst, w którym
        podkreślałem, że tak nie można. Abstrahując od listu Wałęsy, uważam, że jeśli
        chcemy, aby szanowano nas za granicą, nie możemy podtrzymywać absurdalnych
        zarzutów wobec siebie na terenie kraju - powiedział abp Życiński.

        W ostatnich dniach Lech Wałęsa napisał dwa listy otwarte. W pierwszym,
        skierowanym do radia, były prezydent skrytykował rozgłośnię za
        sposób "uprawiania polityki". W drugim liście, do słuchaczy stacji, Wałęsa
        wyjaśnił, że jego wystąpienie było "protestem przeciwko szatańskiemu w swej
        formie sączeniu nienawiści pod drogimi dla nas wszystkich sztandarami Maryi".
        Podkreślił, że walczy z fałszem, a nie ze słuchaczami.

        (PAP, pi)
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,2559696.html
    • Gość: * Oskarżyli proboszcza o molestowanie dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 17:16
      "Dziennik Łódzki": Mieszkańcy podwieruszowskiej wsi oskarżają proboszcza
      tutejszej parafii, 47-letniego Władysława Ł., o molestowanie seksualne dzieci.
      Złożyli w tej sprawie doniesienie na policji

      Jak się nieoficjalnie dowiedział "Dziennik Łódzki", do przypadków molestowania
      dzieci w wieku komunijnym (8-9 lat) miało dojść co najmniej trzykrotnie: raz w
      ubiegłym roku, dwa razy w tym - za każdym razem podczas zajęć przygotowujących
      dzieci do przystąpienia do Pierwszej Komunii Świętej.

      "Nie umiem słowa powiedzieć, to mnie przygniotło, będę się bronić" -
      powiedział "Dziennikowi Łódzkiemu" po wtorkowej wieczornej mszy świętej ksiądz
      Władysław Ł.

      W środę dzieci mają być przesłuchane w obecności sędziego rodzinnego,
      psychologa i prokuratora. Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, Witold
      Kozicki nie zaprzeczył, że śledztwo jest prowadzone, jednak odmówił komentarza.

      www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=421&PHPSESSID=1ae6f1217b0a43a60a4721d95dbe7c5c

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka