Dodaj do ulubionych

KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.

    • Gość: Ed Tajemnice zabojstwa ks.Kleinerta IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.06.05, 19:47
      katonazizm-stop napisał:

      Przed kilku laty w siedzibie Trybunału Metropolitalnego Diecezji Gdańskiej
      został zasztyletowany ksiądz Ernest Kleinert. „Zabójstwo, dokonane 27 maja
      1996 roku na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni,
      odbiło się szerokim echem w całym kraju. Ksiądz Kleinert był oficjałem
      Trybunału Metropolitarnego, doktorem prawa kanonicznego i powszechnie
      szanowanym kapłanem” – pisała wówczas lokalna prasa.Wyjaśnijmy, że Trybunał
      mieścił się w budynku parafialnej plebanii, gdzie ks. Kleinert mieszkał i
      urzędował, zaś oficjał w sądzie kościelnym to stanowisko odpowiadające wagą i
      prestiżem funkcji prezesa świeckiego sądu apelacyjnego.
      Policja stanęła na głowie i już po dwóch tygodniach zatrzymano pierwszego z
      domniemanych sprawców zbrodni. Był nim Andrzej Olchowy, mieszkaniec Sopotu,
      który mimo swoich 21 lat dał się już we znaki tamtejszej policji. Miał na
      koncie kilka drobnych kradzieży, włamania i wyrok 4 lat więzienia.
      (..)
      W motywach pisemnych wyroku Sąd pomija milczeniem okoliczność, że ofiara
      przestępstwa, pod pozorem udzielania pomocy charytatywnej, zwabiała do
      mieszkania osoby proszące o wsparcie – w tym wypadku żebrzących Rumunów, aby
      później wykorzystywać ich homoseksualnie” – pisał we wrześniu 1998 r. do Sądu
      Apelacyjnego w Gdańsku adwokat Ryszard Bafia, obrońca Olchowego.
      I dodał:
      „Nigdy nie doszłoby do popełnienia zaistniałego przestępstwa, gdyby ksiądz
      nie szukał dla siebie ofiar do wykorzystywania seksualnego spośród włóczęgów
      żebrzących o wsparcie”.
      Z pewnego dokumentu (w posiadaniu „FiM”) dowiadujemy się ponadto, że skrajnym
      draństwem, którego dopuścił się ks. Kleinert, był wieloletni proces
      deprawacji ministranta Grzegorza K. Ten młody człowiek opowiedział sądowi, że
      już od dziecka szef kościelnego Trybunału kształtował go pod kątem spełniania
      namiętności homoseksualnych patrona.
      Idźmy dalej: wspomniane wyżej „odwrócenie uwagi” księdza (kiedy to Olchowy
      miał lustrować zakamarki w siedzibie Trybunału Metropolitalnego) polegało po
      prostu na stosunku homoseksualnym Rumuna i Kleinerta w łazience księdza. Nie
      było też dla sądu tajemnicą, że duchowny uzależniał charytatywną pomoc od
      świadczenia usług seksualnych, i to nie tylko wobec Grancei, lecz i jego
      rodaka „Elwisa”.
      W wyroku nie ma o tych okolicznościach ani słowa. Dlaczego, skoro sąd mógł
      mieć wówczas pewność (w 1998 r. nie było jeszcze „Faktów i Mitów”), że akta
      nigdy nie trafią w ręce dziennikarza?
      – Również w trakcie śledztwa była taka tendencja, żeby maksymalnie ograniczyć
      wszelkie wątki kompromitujące ofiarę. Ustaliliśmy na przykład, że niektórzy
      księża – ot, choćby znamienity ksiądz Stanisław B. – podsuwali Kleinertowi
      młode ciała, a kilku kleryków seminarium systematycznie odwiedzało go
      bynajmniej nie w celu pobierania korepetycji... – wspomina policjant z Gdyni.
      W tej sprawie aż roi się od niedomówień. I nie tylko natury wiktymologicznej:
      ¤ Grancea, przesłuchany w procesie Olchowego jako świadek, początkowo
      przyznaje się, że tylko on zabijał. Później, pod wpływem „szczerej rozmowy” z
      psychologiem więziennym Dorotą D., zmienia wersję. Sąd wybiera z licznych i
      krańcowo ze sobą sprzecznych zeznań Rumuna to, co odpowiada tezom oskarżenia;
      ¤ Przedstawiona przed sądem opinia Zbigniewa J., biegłego z Zakładu Medycyny
      Sądowej, istotnie różni się od poglądu specjalisty chirurga ze Szpitala
      Miejskiego w Gdyni, dokąd przywieziono ofiarę przestępstwa. Chodzi o skutki
      dwóch ostatnich ciosów nożem (przypisywanych Olchowemu), gdy ofiara była już
      śmiertelnie ugodzona, a później jeszcze poszatkowana przez Rumuna. Sąd
      odrzucił wniosek obrony o wyznaczenie dodatkowego biegłego, który mógłby
      definitywnie rozstrzygnąć wszelkie w tej kwestii wątpliwości;
      ¤ Jednym z istotnych dowodów w sprawie jest list Marcina W. wysłany z Aresztu
      Śledczego w Wejherowie, w którym ów więzień – doskonale zdając sobie sprawę z
      cenzury korespondencji – pisze do kolegi, że Olchowy zwierzył mu się z
      bezpośredniego udziału w zabójstwie. Dyrektor aresztu, po przeanalizowaniu
      dokumentacji ruchu osadzonych, wykluczył możliwość zetknięcia się W. z
      Olchowym. „Z zasad logiki i doświadczenia życiowego wynika, iż często fakty
      nie znajdują stosownego odzwierciedlania w ewidencji czy dokumentacji” –
      spuentował sąd.
      – Podobnych „kwiatków” jest dużo więcej – zapewnia nas jeden ze znających
      akta prawników.
      – Bardzo źle się stało, że w jednej sprawie toczyły się dwa odrębne procesy,
      gdyż sądy poczuły się zwolnione z obowiązku stopniowania winy i kary, co
      zwłaszcza dla Olchowego miało kolosalne znaczenie – dodaje zastrzegający
      anonimowość sędzia.
      Nie ma wątpliwości, że zasadą w polskim sądownictwie jest chronienie dobrego
      imienia katolickich księży.
      www.faktyimity.pl/
      Co na to katonazistpowskie ozolomy - bojownicy o polskie morale ?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25404912
    • edico Abp Bolonek Tajnym Współpracownikiem 19.06.05, 21:14
      Bolonek został zwerbowany w latach 60., krótko przed wyjazdem na studia w
      Gregorianum (Papieski Uniwersytet Gregoriański w Rzymie – dop. red.). Wtedy
      paszport był na wagę złota i stanowił cenę za wejście w układ z nami. Później
      wziął go na kontakt Departament IV i – o ile mi wiadomo – został
      przekazany „jedynce” (Departament I – dop. red.). Nie wiem, jak im się tam
      dalej układało. W każdym razie w okresie, gdy Bolonek był na swojej pierwszej
      placówce dyplomatycznej i objął stanowisko sekretarza Nuncjatury Apostolskiej
      w Nikaragui, bodajże w latach 1971–1975, to jeszcze pracował dla „firmy”.
      Skąd wiem? Od generała Konrada Straszewskiego, dyrektora Departamentu IV,
      który często przyjeżdżał do Łodzi na spotkania z jednym z biskupów. Nie
      sądzę, żeby Bolonek zerwał kontakt, gdy został arcybiskupem, ponieważ był już
      zbyt silnie związany – twierdzi były naczelnik Wydziału IV łódzkiej bezpieki.
      Hm, a może warto byłoby zapytać gdzie indziej...
      „Nasi przyjaciele (Służba Bezpieczeństwa – dop. red.) dysponują silną pozycją
      operacyjną w Watykanie, co umożliwia im bezpośredni dostęp do papieża i do
      kongregacji rzymskiej. Oprócz doświadczonych agentów, do których Jan Paweł II
      jest osobiście dobrze nastawiony i którzy mogą uzyskać audiencję w dowolnym
      momencie, nasi przyjaciele pozyskali zasoby agenturalne wśród przywódców
      katolickiego ruchu studenckiego, którzy są w stałych kontaktach z kołami
      watykańskimi i mają możliwości operacyjne w Radiu Watykańskim oraz w
      sekretariacie papieskim” – czytamy w meldunku warszawskiej rezydentury KGB do
      centrali w Moskwie z 16 czerwca 1980 r.
      Gotowi jesteśmy iść o zakład, że Rosjanie wiedzieli, o kim piszą...
      htto://www.faktyimity.pl/
      • Gość: * Re: Biskupie wartości w stroju zawarte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.05, 09:26
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=10654390
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25408638
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25408480
    • edico Wszpólnota kościelna czy biskupi despotyzm? 21.06.05, 15:26
      Ksiądz Grzegorz Dewor nie będzie mógł odprawiać mszy świętych - w piątek za
      nieposłuszeństwo został ukarany przez biskupa suspensą. W niedzielę w
      świątyniach diecezji gliwickiej zostanie odczytany komunikat biskupa o sytuacji
      w Miasteczku Śląskim

      Ks. Dewor, administrator parafii w Miasteczku Śląskim, zamknął się wczoraj na
      plebanii. Nie odbierał telefonów, nie otworzył drzwi nawet wysłannikowi kurii
      biskupiej. Być może dlatego, że spodziewał się kary. Decyzja o suspensie -
      zakazie prowadzenia parafii, udzielania sakramentów oraz odprawiania mszy
      świętej - i tak będzie obowiązywać. Wczoraj poinformował nas o tym ks. Bernard
      Koj, kanclerz kurii gliwickiej. Suspensa nałożona na ks. Dewora jest karą za
      nieposłuszeństwo - zgodnie z dekretem biskupa miał do czwartku opuścić teren
      parafii.

      Tymczasem grupka ludzi z Miasteczka chciała wczoraj podjąć strajk głodowy w
      obronie swojego proboszcza. Wiele osób jest już jednak zmęczonych przedłużającym
      się konfliktem.

      List - komunikat informujący o sprawie wydał wczoraj bp Jan Wieczorek. Napisał w
      nim m.in., że wizja Kościoła wielu emocjonalnie zaangażowanych wiernych odbiega
      od nauki wyrażonej w dokumentach kościelnych. Zdaniem biskupa działania
      niektórych wiernych burzą pokój społeczny i szkodzą "braterskiemu zespoleniu ludzi".

      Bp Wieczorek przypomniał deklarację ks. Dewora, że oddaje się jego woli. "Wobec
      powyższego proszę o uszanowanie zarówno mojej decyzji, jak i woli wyrażonej
      przez ks. Grzegorza" - zaapelował biskup w swoim komunikacie.
      (Józef Krzyk)
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,2761475.html
    • Gość: Ed Kto posprząta po katolikach??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.06.05, 16:47
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=25474873&a=25474873
    • Gość: Ed Ziemię parafialną sprzedał po 1,5 zł za metr kw. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.06.05, 21:31
      Parafianie z Niewodnicy Kościelnej chcą wyrzucić proboszcza. Za to, że ziemię
      parafialną sprzedał bratu, o kościół nie dba, z pieniędzy od wiernych się nie
      rozlicza. Parafian szczególnie wku..ła transakcja handlowa księdza:
      sprzedanie bratu 8 hektarów ziemi za 130 tys. zł. O tej operacji parafianie
      dowiedzieli się z lokalnej gazetki Towarzystwa Miłośników Niewodnicy. Kuria
      białostocka zapewnia parafian, że wielebny zrobił korzystny dla parafian
      interes, a jego wspaniałomyślny brat pomógł parafii. Parafianie upierają się
      jednak, że sprzedaż ziemi po 1,50 zł za metr, podczas gdy w okolicy ziemia
      chodzi nawet po 5 dolarów, nie jest sukcesem handlowym. Gdyby nawet policzyć
      ziemię po 5 zł za metr kw., to parafia straciła 300 tys. zł – tłumaczą
      ekonomowi kurii. Dopytują się ponadto o maszyny rolnicze, które się gdzieś
      księdzu zapodziały, oraz o pieniądze za drzewa wycięte wokół plebanii.
      Parafianie żądają od księdza, by przedstawił im rachunki. Jeśli nie, to
      zamkną kościół – grożą.

      Autor : D.J.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25491652
    • edico Zakon Oblacki zdziesiatkowany 22.06.05, 18:29
      W Toronto i okolicy wiele wielebnych duszyczek stracio intratne
      posady,rozpoczela sie czystka Zakonu Oblackiego. Polonia moze podziekowac dla
      Benedykta nie z Watykanu ale z Toronto,nastepne czystki w Drodze do wrzesnia
      powinny sie zakonczyc.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25533572
      Dla informacji - chodzi o konsekwencje nadużyć finansowych przez polską filię
      tego zakonu w Kanadzie.
    • Gość: Ed KOŚCIELNY PLUTON WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.06.05, 20:13
      Inkwizycja katolicka?

      Kardynał Renato Martino - były reprezentant Jana Pawła II przy ONZ i aktualny
      przewodniczący Rady Papieskiej do Spraw Sprawiedliwości i Pokoju, przedstawił
      ciężkie oskarżenia: "Istnieje nowa święta Inkwizycja, potężna i arogancka, która
      wysyła chrześcijan na symboliczny stos. Dziś można obrażać katolików zupełnie
      bezkarnie".

      Jak to w obyczaju watykańskim, na ciężar słów miały wpływ także okoliczności -
      prezentacja w Watykanie zbioru dokumentów dyplomatycznych wydanych podczas
      pontyfikatu Jana Pawła II. Przez przypadek, oskarżenia zbiegły się z europejską
      aferą wokół nominacji na komisarza UE Rocco Buttiglione - włoskiego polityka
      katolickiego i byłego ministra w prawicowym rządzie Silvia Berlusconiego, który
      ma być człowiekiem Watykanu w Komisji Europejskiej.
      Jak wiadomo, w polityce watykańskiej nie ma przypadków.

      Ciężkostrawne oskarżenia

      Oskarżenia, które wyszły z ust watykańskiego dyplomaty są na tyle alarmujące i
      ciężkostrawne dla osoby niewierzącej, że warto poświęcić im chwilę uwagi w
      tekście publicystycznym, zwłaszcza że zostały one skierowane pod adresem
      wszystkich. Zdaniem kardynała Martino, w Europie istnieje potężne lobby
      antykatolickie, które cenzuruje papieża i Kościół. "Wystarczy pomyśleć tylko o
      tym, jak to lobby było w stanie wprowadzić konfuzję w kwestii ról męskich i
      żeńskich, i wykpić małżeństwo oraz uczynić z życia nienarodzonego przedmiot
      eksperymentów" - mówił Martino. - "Dziś katolicy broniący moralnych ideałów
      kończą na ławie oskarżonych. Aby ich uciszyć, są dopuszczalne wszelkie metody,
      jak zastraszenie, pogarda i izolacja". Kardynał nie wymienił jednak żadnych,
      konkretnych przypadków, w jakich Kościół i katolicy są dyskryminowani.

      Bezimienni wrogowie

      Rozgoryczenie w Watykanie jest namacalne. Dyplomata papieski nie wskazał
      winnych. W przypadku, gdy pod czyimś adresem wysuwa się tak ciężkie oskarżenia
      jak: inkwizycja, eksperymenty na życiu, spiskowanie, zastraszanie, manipulacja,
      cenzura - wypadałoby wskazać oskarżonych imiennie i przedstawić konkretne
      dowody. Wypadałoby również zdać sobie sprawę z tego, co za oskarżeniami się kryje.
      Choć kardynał Martino winnych nie wymienił wiadomo, że Watykan uznaje otwarcie
      za wrogów wszystkich tych, którzy domagają się tzw. "liberalizacji aborcji"
      (czyli prawa kobiety do samostanowienia o swoim życiu i zdrowiu), dostępu do
      wszystkich środków antykoncepcyjnych (jak pigułka wczesnoporonna) oraz edukacji
      i prewencyjnej informacji seksualnej. Uznania homoseksualistów i przyznania im
      prawa do małżeństwa oraz adopcji. Uznania długoletnich konkubinatów na równi z
      małżeństwami pod względem prawnym. Wprowadzenia badań medycznych na komórkach
      staminalnych, będących przyszłością medycyny i mogących przynieść ratunek wielu
      ciężko chorym ludziom.
      Antykatolickim Torquemadą, który wysyła katolików na symboliczny stos jest
      oczywiście Jose Luis Rodriguez Zapatero, który w kilka dni, w Hiszpanii
      tradycyjnie katolickiej od wieków, wprowadził małżeństwa homoseksualne i szybki
      rozwód. Członkami lobby antykatolickiego są wszystkie kraje Unii Europejskiej
      mające tradycję laicką i uznające rozdział pomiędzy Kościołem i państwem za
      pryncypium fundamentalne: Francja, Holandia, Belgia, Luksemburg, Szwecja, Dania,
      Finlandia, Niemcy, Austria i Wielka Brytania. Kraje, które opierały się
      włączeniu preambuły o korzeniach chrześcijańskich do Konstytucji Europejskiej,
      jaka została podpisana 29 października w Rzymie.

      Kościół jest w kryzysie

      Dlaczego ciężkie oskarżenia kardynała Martino są alarmujące? Dlatego, iż są
      sygnałem głębokiego kryzysu Kościoła katolickiego, jaki coraz trudniej ukryć.
      Bilans dwudziestu sześciu lat pontyfikatu Jana Pawła II ma blaski i cienie.
      Jeżeli z jednej strony należy podziwiać papieża za jego zdolności polityczne i
      medialne, zerwanie z konwencjami oraz za wytrwałość i hart ducha, to z drugiej
      strony, nie sposób nie zaobserwować, że konserwatyzm Wojtyły prowadzi Kościół
      powszechny na skraj bankructwa ideologicznego.
      Podczas tego pontyfikatu liczba katolików praktykujących zmniejszyła się w
      sposób widoczny. Coraz mniej katolików przyjmuje sakramenty i tylko 15 proc. się
      spowiada. Kryzys powołań jest tak duży, że Watykan musi łatać brak księży i
      sióstr w Europie nowicjuszami z Trzeciego Świata. Dla współczesnej młodzieży
      europejskiej, żyjącej w konsumizmie, nauki katechizmu są niezrozumiałe, co jest
      główną przyczyną tego, że dezerteruje ona z lekcji religii. Dodatkowo, w wielu
      krajach ujawniono skandale pedofilii i homoseksualizmu wśród księży, które
      podważyły prestiż instytucji eklezjastycznej i wstrząsnęły społeczeństwami. W
      perspektywie globalnej, katolicyzm stracił prymat w stosunku do innych religii i
      już nawet w Europie ma konkurencję ze strony islamu. Misje katolickie i
      mniejszości katolickie są w coraz większych trudnościach w wielu miejscach
      świata, ze względu na toczące się wojny i rosnącą nienawiść religijną.

      Mówiąc bez hipokryzji

      Co w oskarżeniach kardynała Martino jest dla niewierzącego na tyle
      ciężkostrawne, że warte napisania tego tekstu? Hipokryzja. Dość duża doza
      hipokryzji z jaką Kościół i katolicy reagują na kryzys, jaki sami najbardziej
      odczuwają. Prawda jest taka, że wierni słuchają przykazań papieża tylko jednym
      uchem - surowych nauk moralnych, mijających się z duchem czasu, w ogóle nie
      biorą sobie do serca. Natomiast kardynał Martino obarcza za to winą "świętą
      Inkwizycję antykatolicką"! Nowym Torquemadą są więc dzisiaj miliony obywateli,
      którzy nie chcą, aby religia kontrolowała całkowicie ich życie?
      Jana Pawła II nikt nie cenzuruje, bo jest to niemożliwe. Papież posługuje się z
      dużym sukcesem wszystkimi środkami komunikacji masowej (jest pokazywany w
      telewizji, odprawia publicznie liturgię, pisze książki-bestsellery, używa
      internetu, telefonu i nadal podróżuje). Jego głos dociera wszędzie. Papieża nie
      cenzurują na pewno lewicowi intelektualiści, którzy ostatnio krytykują go coraz
      mniej, ze względu na podeszły wiek i stan zdrowia. Przede wszystkim jednak
      docenili jego odważne stanowisko w sprawie wojny w Iraku i konfliktu
      cywilizacyjno-religijnego między chrześcijaństwem i islamem. Nikt też nie
      zastrasza katolików, nie zmusza ich do aborcji, rozwodów i używania środków
      antykoncepcyjnych. Nie izoluje ich, nie obraża i nie pali na stosie.
      Spadkobiercy racjonalizmu oświeceniowego, którzy po Heglu, Darwinie i Marksie
      odziedziczyli dialektykę historyczną zwierzęcych przodków oraz materialistyczną
      wizję świata, widzą inaczej sprawy tak zwanej "moralności". Mają własne zdanie w
      kwestiach dotyczących sumienia indywidualnego, odmienne od katolików.
      Może tym razem to Watykan powinien dokonać reform - zmodernizować swoją doktrynę
      oraz uczynić ją bardziej ludzką.

      (Wypowiedzi kardynała Renato Martino zostały zaczerpnięte z prasy włoskiej:
      "La Repubblica", "Corriere della Sera", "Il Giornale"; dzienniki włoskie
      poświęciły wypowiedzi watykańskiego dyplomaty obszerne komentarze).

      (AGNIESZKA ZAKRZEWICZ z Rzymu)
      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2004110206
    • andrzej105 Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. 22.06.05, 20:42
      edico ! wspomagajmy kropeluka w utrzymaniu na pierwszej stronie fk (chociazby
      przez okres wakacji) wielce edukacyjnego wątku o fotkach. ja rozmawiałem z nim
      na ten temat.
      ps. ktoś z forumowiczow poblokował mi "jan-y" więc muszę używać innego nicka.
      serdecznosci :)
      • edico Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. 22.06.05, 20:47
        Odpowiedź masz na poczcie GW.

        pzdr
    • edico Polowanie na trupy w Katolandzie 23.06.05, 03:25
      Papież Stefan VI (896–897) rozkazał wydobyć z grobu ciało swego poprzednika
      Formozusa, ubrać je w papieski strój i umieścić na tronie. Trupa za
      krzywoprzysięstwo skazano na... śmierć. Kaci obcięli mu trzy palce, którymi
      udzielał błogosławieństwa, i z powrotem pochowali. Wkrótce znów wywlekli gnijące
      truchło, powtórnie je osądzili, włóczyli po ulicach Rzymu, a na koniec wrzucili
      do Tybru.

      W czasie gdy pastwiono się nad zwłokami papieża Formozusa, Kościół przeżywał
      kryzys. Duchowieństwo pławiło się w bogactwach i rozpuście. Jednocześnie prosty
      lud Europy dziesiątkowały wojny, zarazy i klęski głodu. Sąd nad człowiekiem po
      jego śmierci – ponieważ niósł za sobą polityczny interes – ważniejszy był od
      problemów, które niosło życie.
      Kościół papieski nigdy nie łagodził obyczajów, a wręcz przeciwnie – zawsze
      najdłużej kultywował tradycje, łącznie z tymi barbarzyńskimi, które nie miały
      nic wspólnego z nauką Jezusa o bezinteresownej miłości i przebaczaniu. Także i
      dziś są co prawda katolicy liberalni, których np. ucieszył sprzeciw Jana Pawła
      II wobec wojny w Iraku. Ale są też – zwłaszcza w naszym narodzie – potomkowie
      papieża Stefana VI, dzielnie kultywujący tradycję Starego Testamentu: oko za
      oko, ząb (a najlepiej dwa) za ząb. Tych katolików, np. z PiS-u, bardzo ucieszyła
      perspektywa mordowania niewiernych islamistów. Marzą im się lochy dla
      przeciwników politycznych, wyroki śmierci na małolatów i pełna dyspozycyjność
      mediów.
      Ich ulubionym zajęciem jest wyciąganie na światło dzienne nadszarpniętych zębem
      czasu trupów przeszłości i pastwienie się nad nimi wśród aplauzu przybocznych
      janczarów. Robią to z przekonaniem i upodobaniem zarazem, gdyż tak zostali
      wychowani, choć do kołyski nie grało im jeszcze Radio Maryja. Uwielbiają
      najpierw długo wybierać sobie zwierzynę, potem ofiarę zaszczuwają oskarżeniami i
      epitetami, napuszczają dyspozycyjnych dziennikarzy, razem z nimi mieszają stek
      kłamstw ze skwarkami półprawdy i zaczynają polowanie z nagonką. Celem (oprócz
      osobistej satysfakcji) jest pieczeń. Ta polityczna, która później smakuje
      najlepiej przed telewizorem, kiedy w dziennikach podają partyjne sondaże
      popularności. Nie muszę dodawać, że w polowaniach tych najbardziej rozsmakowały
      się drapieżne Kaczory do spółki z Donaldem i coraz bardziej diabelskim Rokitą.
      Ich potencjalni wyborcy domagają się szynki i igrzysk, bo akurat ten elektorat
      na brak chleba nie narzeka. Ponieważ o igrzyska zawsze najłatwiej, a zarówno
      PiS, jak i Platformy przy ich deklarowanej wierze nie stać na choćby maleńki cud
      gospodarczy (wszyscy kandydaci PO i PiS na przyszłych ministrów to grupa
      trzymająca już władzę w przeszłości), nagonka trwa w najlepsze. Ostatnio na
      generała Wojciecha Jaruzelskiego.
      Naganiacze wyciągnęli z zacisza domu tego stojącego nad grobem człowieka niczym
      papieża Formozusa. Postawili go przed sądem, oskarżając o inspirowanie wydarzeń
      z 1970 r., kiedy nad ówczesnym generałem armii było biuro polityczne PZPR, a nad
      nim Leonid Breżniew, bez którego decyzji żaden polski, NRD-owski czy czeski
      milicjant nie mógł nawet pierdnąć, nie mówiąc o oddaniu strzału do robotników.
      Dokumenty, także te z IPN, jasno dowodzą, że każdą tak delikatną i newralgiczną
      decyzję polskie władze musiały uzgadniać z Kremlem. Jaruzelski, podobnie jak
      całe kierownictwo PZPR, był zakładnikiem radzieckiego systemu, który sprawował
      faktyczną i niemal całkowitą kontrolę nad naszym krajem. Jako szeregowy
      żołnierz, generał, polityk, a jednocześnie strażnik sowieckich interesów,
      udowodnił jednak nie raz, że przede wszystkim jest Polakiem i patriotą. Na jego
      miejsce przez lata czyhało wielu „betonowych” towarzyszy, którym marzyła się
      republika ZSRR nad Wisłą. Generał do tego nie dopuścił, pokazał też polskim
      „żelaznym” pseudokanclerzom i innym politycznym lawirantom, jak powinien kończyć
      karierę mądry człowiek i prawdziwy mąż stanu. Wykazał swoją wielkość, siadając z
      opozycją do okrągłego stołu, choć mógł poprosić i uzyskać bratnie wsparcie
      przeciw opozycji. Mógł też posłać na ludzi SB i milicję, jak to później zrobił
      Ceaucescu. To przede wszystkim jemu, a nie Wałęsie czy Bujakowi, zawdzięczamy
      demokratyczne przemiany w Polsce. Mimo to każdego roku banda prawicowych
      oszołomów, głównie wyrostków, którzy nie pamiętają nawet stanu wojennego,
      przychodzi lżyć generała przed jego własnym domem. Dają tym samym świadectwo
      katolickiej miłości bliźniego, wpojonej im podczas płomiennych, faryzejskich kazań.
      Trup Jaruzelskiego ośmielił się niedawno wstać i jechać do Moskwy, co więcej –
      wyrazić tam własne, zresztą oczywiste, zdanie m.in. o tym, czym była
      „Solidarność” dla socjalistycznego państwa – a mianowicie zakałą. Szkoda że nie
      dodał jeszcze, co zrobiła później z polskimi obywatelami i gospodarką. Ponieważ
      obłudników najmocniej boli prawda, po raz kolejny ciągają teraz znękanego
      człowieka po sądach, obrażają i straszą degradacją, odebraniem emerytury, a
      nawet więzieniem. Związek łowiecki o nazwie IPN zapowiada pociągnięcie go do
      odpowiedzialności za stan wojenny, a myśliwi z grupy Kaczyńskich i Rokity chcą
      powołania specjalnej komisji IPN do zbadania wygrzebanej przez TVN kartki
      papieru, z której ma wynikać, że podpułkownik Jaruzelski był w latach 1944–1957
      tajnym współpracownikiem Informacji Wojskowej. Do cholery, a gdyby nawet był, to
      jemu podobnych żyły wówczas miliony, bo takie były realia – każdy mundurowy
      musiał być w pełni dyspozycyjnym informatorem. Natomiast elementarne prawo i
      sprawiedliwość, deptane nieustannie przez PiS, wymaga, aby najpierw zebrać
      dowody na popełnienie przez człowieka konkretnego przestępstwa, np. wydania
      kogoś na śmierć czy zsyłkę, następnie osądzić, skazać i dopiero później
      przypinać mu na plecach strzelniczą tarczę. No cóż, faszyzm – podobnie jak dziś
      (i jutro!) kaczyzm – też dochodził do władzy, niszcząc przeciwników pod hasłami
      Prawa i Sprawiedliwości.
      Wyławianie i topienie trupa Jaruzelskiego to tylko część wielkich igrzysk, jakie
      funduje nam za nasze pieniądze katoprawica. Z lubością wyciągane jest także i
      skazywane truchło Grzegorza Piotrowskiego, a także emerytowanych funkcjonariuszy
      UB i SB, których świadczenia (będące promilem wydatków państwa na księżowskie
      ZUS-y) są dla wielu solą w oku. Z drugiej strony wszelkie „Fakty” i inne
      „Wiadomości” obrały sobie za dyżurny temat kult trupów słusznych, zwłaszcza tych
      z Katynia i Cmentarza Orląt Lwowskich. Polujący na czarownice IPN – dysponent
      teczek – stał się najważniejszą i najpotężniejszą instytucją w kraju.
      A wszystko to – niczym za czasów sądu nad papieżem Formozusem – w obliczu
      ogromnego zadłużenia państwa, głodu polskich dzieci, bezrobocia i bezdomności,
      wojny w Iraku, upadku moralnego kleru. Cóż, niektóre narody uczą się na historii
      i na błędach, dlatego z żywymi naprzód idą, po życie sięgając nowe. My wciąż
      polujemy na trupy, kultywujemy tradycję... i poetów. Szkoda tylko, że tych
      ostatnich nie słuchamy.

      (JONASZ)
      www.faktyimity.pl/index.phtml
    • andrzej105 oby tylko one tych ministrantów nie ukrzywdzili 25.06.05, 23:33
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=25662921
      • Gość: Ed Re: oby tylko one tych ministrantów nie ukrzywdzi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.06.05, 09:24
        Pod czujnym okiem Paetzów, Michalików czy Jankowskich, kierunek rozwoju tych
        młodych chłopców przypuszczalnie jest już zaznaczony ;))
    • edico nie dopuścił do komunii 28.06.05, 01:33
      Proboszcz parafii św. Jadwigi w Zgorzelcu nie dopuścił do komunii dwóch
      chłopców, ponieważ mają podwójne – polskie i izraelskie – obywatelstwo, a ich
      rodzice nie chodzą do kościoła i nie rzucają na tacę. Ksiadz odrzuca
      posądzenia o antysemityzm i twierdzi, że motywy tej decyzji to jego prywatna
      sprawa.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25746973
    • edico Pedofil ze świętej uczelni 28.06.05, 19:34
      Nie brakuje w Polsce ludzi „za bardzo” kochających dzieci. Policja znalazła
      kolejnego pedofila, tym razem związanego z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim.
      28-letni W.K. mieszka w Lublinie, ma wykształcenie wyższe i doktoryzuje się na
      KUL-u. Zatrzymany został w chwili, gdy rozsyłał przez Internet oferty wymiany
      filmów z twardą dziecięcą pornografią. „W wyniku prowadzonej od dłuższego czasu
      pracy operacyjnej ustalono, iż mężczyzna ten posiadał 13 kont poczty
      elektronicznej, za pomocą których kontaktował się z odbiorcami i rozpowszechniał
      filmy i zdjęcia pornograficzne z udziałem małoletnich poniżej 15 roku życia” –
      poinformował sierżant Radosław Zbroński z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

      Pedofila zatrzymano w jego mieszkaniu, w którym funkcjonariusze znaleźli też 960
      płyt CD, zdjęcia i twarde dyski komputera z „milusińską” pornografią.
      W czasie przesłuchania w prokuraturze W.K. przyznał się do winy. Sąd wydał
      decyzję o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny.
      – To nie jest odosobniony przypadek – twierdzi sierż. Zbroński.
      – W tej sprawie prowadzone są w dalszym ciągu działania operacyjne, które mogą
      już w najbliższym czasie zakończyć się kolejnymi zatrzymaniami.
      Jesteśmy ciekawi, kogo jeszcze KUL kształci...
      (KAZIMIERZ CIUCIURKA)
      www.faktyimity.pl/
    • andrzej105 milczenie kleru - instrukcja jp2 28.06.05, 22:08
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14636902&a=14636902
      • edico Re: milczenie kleru - instrukcja jp2 01.07.05, 20:22
        Ta instrukcja była tajna. Klechy po prostu broniąc w USA własnej d... wysypali
        JP2 udostępniając ten dokument amerykańskim organom ścigania.

        Ciekaw jestem, ile takich dokumentów jeszcze ujży światlo dzienne :))
    • edico Księża odpokutują 02.07.05, 11:17
      Pięciu księży i dziewięciu rolników oskarżyła Prokuratura Rejonowa w Koszalinie
      o wyłudzenie ponad 900 tys. zł dopłat do fikcyjnie skupowanego zboża.

      Jak informuje "Głos Pomorza", rolnicy twierdzą, że do przestępstwa namówił ich
      ksiądz Bolesław J. z Połczyna Zdroju. Kapłan odwoływał się do ich uczuć
      religijnych. Tłumaczył, że pieniądze zostaną przeznaczone na cele parafii i
      działalność charytatywną.

      Gospodarze fikcyjnie wykazywali w dokumentach, że sprzedali zboże, a księża, że
      je kupili. Taki plik trafiał do Agencji Rynku Rolnego, a na konta rolników
      wpływały dotacje. Pieniądze w całości przekazywali księżom.

      Tylko jeden rolnik nie przyznał się, że wyłudził dopłatę w wysokości 23 tys. zł.
      Pozostali księża i rolnicy przyznali się i zaproponowali dobrowolne poddanie się
      karze.

      Ksiądz Bolesław J., uznawany za pomysłodawcę oszustwa (wyłudził ponad 660 tys.
      zł), zaproponował dla siebie karę czterech lat więzienia w zawieszeniu na 10
      lat, grzywnę w wysokości 240 tys. zł i solidarne naprawienie szkody, czyli
      spłatę 840 tys. zł. Na tyle bowiem oszacowano starty wynikłe z działalności
      "spółki rolniczo- kapłańskiej". Ksiądz J. zrzekł się też wszelkich funkcji i
      obowiązków kapłańskich.

      Wśród oskarżonych jest też sekretarz gminy Będzino. Prokuratura zarzuca mu
      poświadczenie nieprawdy i niedopełnienie obowiązków służbowych (nie ciąży na nim
      zarzut wyłudzenia pieniędzy). Wystawił on jednemu z oskarżonych rolników
      dokument potwierdzający, że ten uprawia na terenie gminy ponad 50 hektarów,
      podczas gdy nie miał ani metra. Urzędnik orzekł dla siebie karę 14 miesięcy
      więzienia w zawieszeniu i 2 tys. zł grzywny. Gdy wyrok się uprawomocni, może
      stracić pracę.
      (PAP)
      fakty.interia.pl/news?inf=641932
    • edico Re: Pięciu księży profesjonalnymi wyłudzaczami 05.07.05, 00:38
      Pięciu księży z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej podejrzanych jest o
      wyłudzanie dotacji z Agencji Rynku Rolnego (ARR). Straty Skarbu Państwa szacuje
      się na około 700 tys. zł.

      Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard
      Gąsiorowski, prokurator zarzucił siedmiu podejrzanym, w tym pięciu duchownym, z
      różnych miejscowości (m.in. Połczyna Zdroju i Koszalina), że w latach 2000-2003
      wyłudzili od ARR dotacje za fikcyjne przechowywanie zboża.

      Według ustaleń prokuratury, organizatorem procederu był ks. Bolesław J., który
      prowadził skup zboża. Pozostali, którzy byli administratorami gospodarstw
      rolnych, w tym kościelnych, potwierdzali, że oddawali do magazynów księdza
      więcej zboża niż w rzeczywistości. Za przechowywanie ksiądz J. otrzymywał
      dopłaty ze skarbu państwa. Oprócz pięciu księży, prokuratura postawiła zarzuty
      dwóm rolnikom.

      Sfałszowane dokumenty trafiały do ARR, która na ich podstawie wypłacała ok. 120
      złotych dotacji za każdą tonę wykazanego zboża.

      Żadna z podejrzanych osób nie została aresztowana. Zastosowano wobec nich
      poręczenia majątkowe. Najwyższe wpłacił ksiądz Bolesław J. - 50 tys. zł.

      Wszyscy podejrzani przyznali się do zarzucanych im czynów. Duchowni tłumaczyli
      swoje postępowanie niewiedzą i nieznajomością zasad skupu. Natomiast ksiądz J.
      stwierdził, że pieniądze przeznaczał na cele charytatywne.

      Jak podkreślił Gąsiorowski, śledztwo jest w fazie początkowej i niewykluczone,
      że prokuratura postawi zarzuty kolejnym osobom.
      (mj)
      wiadomosci.wp.pl/kat,21554,wid,6851950,wiadomosc.html?ticaid=1
    • edico Re: Oszołomstwo radiomaryjne w ataku 06.07.05, 00:06
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=58&w=26062668&v=2&s=0
    • Gość: Ed Prokuratura oskarża księży o wyłudzenia i oszustwa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.07.05, 00:13
      Księża z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej wyłudzili od Agencji Rynku Rolnego i
      Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa prawie milion złotych -
      twierdzi prokuratura.

      Mózgiem przedsięwzięcia był były już proboszcz parafii w Połczynie Zdroju
      (Zachodniopomorskie). Pomagało mu czterech księży - trzech z nich nadal ma swoje
      parafie, są proboszczami. W sumie akt oskarżenia obejmuje 15 osób, w tym pięciu
      duchownych. Pozostali to rolnicy, urzędnik jednej z gmin i magazynier.

      Sprawa obejmuje lata 1999-2002. Bolesław J., wówczas proboszcz parafii w
      Połczynie Zdroju, na mocy podpisanych z agencjami umów skupował i przechowywał
      zboże. - Skup i przechowywanie prowadzone było w magazynach należących do
      powołanego do celów charytatywnych stowarzyszenia Rodzina Kolpinga. Jego
      prezesem był właśnie ksiądz J. - mówi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik prasowy
      Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

      W magazynach znajdowało się jednak dużo mniej zboża, niż wykazywał to w
      rachunkach ksiądz J. Dostawcami, którzy godzili się na zawyżanie wagi zboża,
      było m.in. czterech księży z Koszalina i okolic: Henryk K., Włodzimierz M.,
      Mariusz D. i Waldemar D. Skąd mieli zboże? Byli administratorami gospodarstw
      rolnych należących do kościoła oraz do stowarzyszenia Rodzina Kolpinga.

      Księżom grozi do ośmiu lat więzienia, ale chcą skorzystać z instytucji
      dobrowolnego poddania się karze. Chcą oddać pieniądze agencjom, zapłacić grzywny
      i proszą o kary w zawieszeniu.

      Ksiądz Bolesław J. gotów jest oddać do 840 tys. zł oraz zapłacić 600 tys. zł
      grzywny (jak ustaliło prokuratorskie śledztwo jest majętnym księdzem). Prosi o
      cztery lata więzienia w zawieszeniu na 10 lat.

      - To dla nas smutna sprawa - mówi bp Kazimierz Nycz, ordynariusz diecezji
      koszalińsko-kołobrzeskiej. - Ksiądz J. nie ma już swojej parafii. Sam
      zrezygnował. Co do pozostałych księży, to z decyzją, czy pozbawiać ich funkcji,
      poczekam na wyrok sądu. Wszyscy są i będą natomiast kapłanami - do śmierci.
      (Jolanta Kowalewska)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2806987.html
    • edico Papiści w natarciu na kasę dla RM 11.07.05, 18:40
      Naród wybrany o. Rydzyka

      - Bałwochwalcy i geje nie wejdą do królestwa niebieskiego - mówił biskup
      diecezji łowickiej Józef Zawitkowski do 200 tysięcy członków Rodziny Radia
      Maryja, którzy przybyli na Jasną Górę. Dopingowały go gromkie brawa

      Kazanie biskupa Zawitkowskiego ("ukochanego przez nas", podkreślali toruńscy
      zakonnicy) było kulminacyjnym punktem dorocznej pielgrzymki Radia Maryja.

      - Do was mówię, wy, co stoicie tam za płotem i filmujecie z ukrycia, trzeba
      wchodzić przez otwartą bramę - wołał. Upominał też swoich podopiecznych: -
      Rodzino Radia Maryja, zachowaj swoją tożsamość. Nie wykarmiła was wilczyca,
      jesteście narodem wybranym. Nie strojcie się w obce ciuchy, bo was w Brukseli
      nie rozpoznają.

      Namioty na datki

      Przy namiotach tłoczno było już od siódmej rano. - Ile dać? - zastanawia się
      mężczyzna w muszce, otwierając portfel. Ofiary na Radio Maryja i Telewizję Trwam
      trzeba było składać w kopertach na stoiskach opatrzonych tabliczką "Róża". -
      Dużo trzeba dać - poucza go kobieta z innej grupy. - Do ostatniej krwi.

      O zbiórce pieniędzy pod Jasna Górą o. Rydzyk uprzedzał od wielu dni na antenie.
      Nikt nie wkładał do koperty mniej niż 20 zł. Najczęściej 50.

      Na Jasną Górę zjechało ponad 200 tys. pielgrzymów. Ojciec Rydzyk zachęcał do
      ścieśniania się. - Zapraszam na prawo. Chyba że ktoś woli na lewicy. A zresztą,
      co to jest ta dzisiejsza prawica? Nie wierzcie im.

      Kilkakrotnie przypominał, żeby nikt nie zbierał podpisów pod listami wyborczymi
      "nawet na Giertycha i Leppera". Tymczasem przy wyjściach można było podpisać się
      pod kandydaturą Gabriela Janowskiego startującego z listy Ruchu Patriotycznego,
      konkurencji dla LPR.

      Na pomoście dostrzec można było posłankę Gertrudę Szumską i Romana Giertycha
      (LPR). Po mszy dyrektor radia skierował do niego specjalne pozdrowienie: -
      Dziękujemy panu za te wszystkie komisje.

      Po czym ponowił apel o nierozdawanie ulotek. Nie posłuchała go Młodzież
      Wszechpolska. Rozdawali gazetkę "akcja Polska". A zakaz? - Ojciec dyrektor tak
      po cichu to się zgadza - mówi mi ogolony na zero szesnastolatek.

      Po mszy o. Król z Radia Maryja zaprosił do mikrofonu 38-letniego prof. Mirosława
      Piotrowskiego, eurodeputowanego z LPR. - Czy będzie pan kandydował na prezydenta
      RP? - Trudno mi na to odpowiedzieć - odparł Piotrowski. Zakonnik zwrócił się do
      pielgrzymów - Chcecie takiego prezydenta? - Tak - zakrzyknął tłum. Wedle o.
      Rydzyka Piotrowski byłby dobrym prezydentem. Prawdopodobnie startowałby jako
      bezpartyjny.

      Bp Stefanek: nowa religia laicyzm

      Niektóre grupy przybyły na Jasną Górę już w sobotę wieczorem. Pierwsze słowa
      kazania łomżyńskiego biskupa Stanisława Stefanka nie wzbudziły entuzjazmu
      zgromadzonych. - Kwietniowe dni związane z agonią Ojca Świętego to jedyny owocny
      program globalizmu - padło od ołtarza.

      - Globalizmu? - szepcze kobieta w kwiecistym żakiecie. - Nie do nas z tym.

      Ale kolejne frazy nagradzano już brawami. - Próbuje się stworzyć nową religię,
      która się nazywa laicyzm - mówił biskup. - Największym waszym błędem w oczach
      twórców tej religii jest to, że Radio Maryja jest otwarcie rozmodlone i wyznaje
      publicznie prawdy wiary. Ojciec Tadeusz mógłby mieć obsługę TVP i TVN, ale habit
      trzeba zdjąć! Bo to za bardzo agresywne!

      Entuzjazm członków Rodziny Radia Maryja wzbudziła sędziwa matka ks. Popiełuszki.
      - Maryja przemawia przez usta ojca Rydzyka - powiedziała zapytana, "jak się pani
      podoba to nasze głoszenie".

      Ojciec Święty klepie po ramieniu

      Raz po raz przywoływano osobę Jana Pawła II. Zawsze w tym samym kontekście:
      Ojciec Święty przemawia do Radia Maryja, klepie po ramieniu o. dyrektora, cieszy
      się z istnienia "takiej rozgłośni". Migawki można było oglądać na telebimach.

      Żeby rozwiać wątpliwości, powstała książka "Ojciec Święty do Radia Maryja". - To
      dla tych wszystkich, którzy twierdzą, że Papież potępiał nasze radio - mówił o.
      Rydzyk. Książkę można było nabyć za 23 zł w namiotach rozstawionych wokół łąki.
      Obok niej najnowsze pozycje Jerzego R. Nowaka, ulubionego historyka Radia
      Maryja, autora m.in. książki "Obrona Polska i polskości".

      Arka na zatrutych wodach liberalizmu

      O północy z soboty na niedzielę także msza "Za Ojczyznę" w bazylice. Poszli na
      nią ci, którzy nie mieli zapewnionego noclegu w pobliskim hotelu i koczowali w
      kapliczkach albo salach konferencyjnych.

      - Płyniemy na zatrutych wodach liberalizmu i libertynizmu. Ale w arce naszego
      kraju na falach wielkiej nierządnicy zostaną przechowane wartości - usłyszeli od
      biskupa sandomierskiego Edwarda Frankowskiego, który prosił o modlitwę w
      intencji wyboru "opatrznościowych mężów stanu".

      Uczestniczka z Kęt usiadła na schodkach konfesjonału. Przyjechała tu z synem.
      Słuchając biskupa, zaciska z radością kciuki: - Tu, na Jasnej Górze, jest
      prawdziwa Polska!

      Katarzyna Wiśniewska, Eliza Kwiatkowska
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2813745.html
      • Gość: free Re: Papiści w natarciu na kasę dla RM IP: 80.51.180.* 11.07.05, 23:09
        strrrrrraszne!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Ed Re: Papiści w natarciu na kasę dla RM IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 17:12
          Raczej typowo kościelne. A że przy okazji straszne? Taka jest w końcu tradycja
          tej opcji ;))
          Głowne atuty - to obiecywanie wspaniałego życia pozagrobowego dla naiwnych
          owieczek i docześnie zbierana mamona na dostatnie bieżące życie dla urzędników
          kościelnych.
    • andrzej105 tzw. duchowny na kozetce :((( 12.07.05, 11:08
      chrońmy nasze dzieci przed kontaktami z tymi osobnikami
      tygodnik.onet.pl/1546,1179098,1,dzial.html
    • edico Samotność kapłana 13.07.05, 21:57
      Proboszcz z miejscowości Banie wylądował w szpitalu. Trzeba mu było
      chirurgicznie usunąć wibrator z odbytu.

      Ksiądz Zdzisław T. od trzech lat pełni posługę w Baniach. Nie zyskał sobie
      specjalnej sympatii. Ludzie mieli pretensje, że wyniosły i pazerny. Teraz jest
      pośmiewiskiem całej gminy.

      Piękny zabytkowy kościół w Baniach zastaliśmy zamknięty na cztery spusty.
      Plebania leży po drugiej stronie ulicy. Przy drzwiach cztery dzwonki, bez opisu.
      Naciskamy wszystkie po kolei. Po dłuższym czasie otwiera 70-letnia gospodyni:

      – Ja tam nic nie wiem, jestem tu na zastępstwie od dwóch dni.

      – A ksiądz proboszcz?

      – Na urlopie.

      – Nieszczęście mu się przydarzyło?

      – Coś tam słyszałam, ale nic nie powiem.

      Na przykościelnym murku dwóch gości konsumuje drugie śniadanie.

      – Tak było. Maluchem go ktoś zawiózł o drugiej w nocy do Gryfina. A naje..y był
      jak bela.

      – To ksiądz proboszcz z tych, co wolą chłopców?

      – A uchowaj Boże! Porządny z niego jebaka. Mówią, że z jedną nauczycielką to go
      straż leśna złapała. I mandat chcieli wlepić. Zwierzynę gorszył?

      Mieszkańcy Bań nie żałują dobrodzieja. Kilkoro z nich martwiło się, czy aby na
      pewno zostanie odwołany.

      – No bo jak on teraz będzie dzieci w gimnazjum religii nauczał? – pyta oburzona
      pani w średnim wieku.

      Młodzież ma ubaw po pachy. Zdradza nową ksywę klechy: Shakin Zdzisio.

      Jedziemy do szpitala w Gryfinie. Dyrektor szpitala na urlopie, ordynator
      chirurgii też. Wakacje. Lekarze z gryfińskiego szpitala nie chcą nic mówić.
      Obowiązuje ich tajemnica zawodowa. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że po wyjęciu
      z księżego odbytu rozweselacz jeszcze wibrował. Nie możemy się oprzeć
      skojarzeniom z reklamą baterii, na której różowe króliczki-zabawki grają
      niestrudzenie w futbol...

      Ksiądz po operacyjnym usunięciu wibratora został zabrany przez biskupa.
      Prawdopodobnie, żeby wrócił do parafii i swoją obecnością zadał kłam rodzącym
      się plotkom. Okazało się to dla niego zgubne. W czasie demonstracyjnej
      przechadzki po Baniach dobrodziej pochylił się i... założone mu w tyłku szwy
      puściły. Znowu trafił na stół chirurgiczny.

      – Tak, takie przypadki się zdarzają – śmieje się emerytowany chirurg ze
      Szczecina – pamiętam pewnego pac-jenta, który zaspokajał się za pomocą lewarka
      od zmiany biegów w dużym Fiacie. Tak się biedaczysko zapamiętał, że doprowadził
      do odkręcenia ozdobnej gałki, która pozostała w jelicie. Nie koniec na tym.
      Wstydził się iść do lekarza, wymyślił więc, że nadzieje się na powrót na lewarek
      i wkręci gałkę na swoje miejsce.
      Zrobił to tak nieudolnie, że przebił jelito w trzech miejscach. Mało brakowało,
      a zszedłby z tego świata...

      * * *

      W każdym innym przypadku byłoby nam po prostu żal i człowieka, i wibratora,
      który się w dupie rozleciał z przepracowania. Jednak złapanie na takiej sztuczce
      księdza dobrodzieja to czarowna uciecha, bo dowód na hipokryzję Kościoła.
      Celibat zmusza kapłanów do życia w zakłamaniu, więc większość z nich, w taki czy
      inny sposób, zaspokaja swoje potrzeby seksualne. Pięknie to, że ten akurat klecha
      używał do tego elektrycznego penisa, a nie dziecięcych dziurek.
      Autor : Wojciech Jurczak / Andrzej Rozenek
      www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=591
    • edico Ksiądz molestował? 13.07.05, 22:07
      Prokuratura Rejonowa w Zakopanem prowadzi śledztwo w sprawie domniemanego
      molestowania 17-latka. Tego przestępstwa miał się dopuścić ksiądz ze Śląska,
      który przyjechał do Bukowiny Tatrzańskiej. Z uzyskanych przez nas informacji
      wynika, że 17-latek sam zgłosił się na policję w zeszłym tygodniu. On również
      miał przebywać na wczasach w Bukowinie. Ksiądz, którego oskarżył o molestowanie
      wyjechał już w swoje rodzinne strony i policjantom nie udało się go początkowo
      zatrzymać. Stało się to dopiero we wtorek 25 lutego. Ksiądz został przesłuchany
      i prokuratura zakazała mu opuszczać kraj.
      www.ezakopane.pl/tygodnik.php?zakopane=aktualnosci&nr=796
    • edico Po co jest ksiądz? 13.07.05, 22:11
      Klerycy
      Ksiądz, próbujący dziś nęcić wiernych gwarancjami szczęścia, zostanie
      potraktowany jak akwizytor. Skończył się czas złotoustych kaznodziejów, nastał
      czas świadków...
      newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=3307
    • edico Licytacja w Stelli Maris 14.07.05, 14:07
      Ponad dwa miliony złotych odzyskał komornik od gdańskiej kurii
      metropolitalnej. Na życzenie wierzycieli zlicytowano maszyny kościelnego
      wydawnictwa Stella Maris. Pracę straci ponad 70 pracowników firmy.
      Pod młotek komornika Artura Zielińskiego trafiło wczoraj ok. 30 maszyn
      poligraficznych. Sprzedaż najważniejszej i najdroższej z nich oznaczała
      koniec działalności wydawniczej przedsiębiorstwa. Ceny wywoławcze - połowa
      rynkowej wartości sprzętu - sprawiły, że pojawiło się kilkunastu
      zainteresowanych z odległych części kraju. Był nawet oferent z Niemiec. Nie
      sprzedały się natomiast meble z siedziby kurii i sprzęt z gdańskiej rozgłośni
      Radia Plus. Zabrakło chętnych. Kilkudziesięciomilionowe długi gdańskiej kurii
      to skutek machlojek finansowych w Stelli Maris - według prokuratury
      menedżerowie i nadzorujący ich ksiądz prali pieniądze, wystawiając faktury na
      usługi poligraficzne, których nie było, i zaciągali pożyczki, których nie
      zamierzali spłacać. Zarzuty bądź akty oskarżenia w związku z aferą ma ponad
      20 osób, w tym były kapelan arcybiskupa i Jerzy J. - były baron pomorskiego
      SLD. W Gdańsku trwa pierwszy proces w tej sprawie, dwa kolejne mają się
      wkrótce rozpocząć.
      [Roman Daszczyński, gazeta.pl]
      • edico Licytacja majątku gdańskiej kurii 14.07.05, 14:14
        Pod komorniczy młotek w środę mają pójść zabytkowe meble, maszyny drukarskie i
        sprzęt katolickiego Radia Plus.

        To kolejna licytacja związana z aferą finansową archidiecezjalnego wydawnictwa
        Stella Maris. Strona kościelna próbuje nie dopuścić do wystawienia na sprzedaż
        majątku zajętego przez komornika. Z wierzycielami prowadzone są negocjacje. Do
        wtorkowego wieczoru były one jednak nieskuteczne.

        - Do porozumienia może dojść nawet w ostatniej chwili i w takim przypadku
        licytacje zostaną odwołane - mówi komornik Artur Zieliński.

        * O godz. 9.30 w siedzibie Radia Plus przy ul. Suwalskiej 46 licytowane mają być
        ruchomości należące do rozgłośni (na łączną kwotę 50 tys. zł).

        * O godz. 11 w siedzibie Stella Maris przy ul. Rzeźnickiej 54/56 pod młotek mają
        pójść maszyny poligraficzne (w sumie warte ok. 2 mln zł).

        * O godz. 14. w siedzibie kurii archidiecezjalnej przy ul. bpa Nowickiego na
        licytacje wystawione będą zabytkowe meble i obrazy. W sumie 25 pozycji - w tym
        barokowe i neobarokowe szafy gdańskie.

        Sprzedaż maszyn Stella Maris oznaczałaby likwidację ponad 90 miejsc pracy.
        miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2816987.html
        Pomijam już fakt, że Gocłowski obciążył swoje parafie kosztami spłaty długów i
        ponoc przycisnął w tej sprawie własnych księży.
        Jakoś bardzo lubi ten pasterz pieniądze, które dziwnym trafem wcale nie chcą się
        jego trzymać.
    • edico Cena długów. Afera kościelnego wydawnictwa Stella 14.07.05, 14:09
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2819273.html
    • andrzej105 komornik siągnał z Gocłowskiego zaledwie 2 mln zł 14.07.05, 16:35
      dług diecezji wynosi okolo 100 mln zł więc te 2 mln to zaledwie okolo 2 %
      a reszta ? a 98 % ?
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2819273.html
      • Gość: Ed Re: komornik siągnał z Gocłowskiego zaledwie 2 ml IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 17:06
        Czyli spłaca swe długi na takim samym poziomie, jak i Paulini częstochowscy :)
        2000-letnia tradycja w "uczciwości" kleru nie ginie ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka