Gość: Ed Tajemnice zabojstwa ks.Kleinerta IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.06.05, 19:47 katonazizm-stop napisał: Przed kilku laty w siedzibie Trybunału Metropolitalnego Diecezji Gdańskiej został zasztyletowany ksiądz Ernest Kleinert. „Zabójstwo, dokonane 27 maja 1996 roku na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni, odbiło się szerokim echem w całym kraju. Ksiądz Kleinert był oficjałem Trybunału Metropolitarnego, doktorem prawa kanonicznego i powszechnie szanowanym kapłanem” – pisała wówczas lokalna prasa.Wyjaśnijmy, że Trybunał mieścił się w budynku parafialnej plebanii, gdzie ks. Kleinert mieszkał i urzędował, zaś oficjał w sądzie kościelnym to stanowisko odpowiadające wagą i prestiżem funkcji prezesa świeckiego sądu apelacyjnego. Policja stanęła na głowie i już po dwóch tygodniach zatrzymano pierwszego z domniemanych sprawców zbrodni. Był nim Andrzej Olchowy, mieszkaniec Sopotu, który mimo swoich 21 lat dał się już we znaki tamtejszej policji. Miał na koncie kilka drobnych kradzieży, włamania i wyrok 4 lat więzienia. (..) W motywach pisemnych wyroku Sąd pomija milczeniem okoliczność, że ofiara przestępstwa, pod pozorem udzielania pomocy charytatywnej, zwabiała do mieszkania osoby proszące o wsparcie – w tym wypadku żebrzących Rumunów, aby później wykorzystywać ich homoseksualnie” – pisał we wrześniu 1998 r. do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku adwokat Ryszard Bafia, obrońca Olchowego. I dodał: „Nigdy nie doszłoby do popełnienia zaistniałego przestępstwa, gdyby ksiądz nie szukał dla siebie ofiar do wykorzystywania seksualnego spośród włóczęgów żebrzących o wsparcie”. Z pewnego dokumentu (w posiadaniu „FiM”) dowiadujemy się ponadto, że skrajnym draństwem, którego dopuścił się ks. Kleinert, był wieloletni proces deprawacji ministranta Grzegorza K. Ten młody człowiek opowiedział sądowi, że już od dziecka szef kościelnego Trybunału kształtował go pod kątem spełniania namiętności homoseksualnych patrona. Idźmy dalej: wspomniane wyżej „odwrócenie uwagi” księdza (kiedy to Olchowy miał lustrować zakamarki w siedzibie Trybunału Metropolitalnego) polegało po prostu na stosunku homoseksualnym Rumuna i Kleinerta w łazience księdza. Nie było też dla sądu tajemnicą, że duchowny uzależniał charytatywną pomoc od świadczenia usług seksualnych, i to nie tylko wobec Grancei, lecz i jego rodaka „Elwisa”. W wyroku nie ma o tych okolicznościach ani słowa. Dlaczego, skoro sąd mógł mieć wówczas pewność (w 1998 r. nie było jeszcze „Faktów i Mitów”), że akta nigdy nie trafią w ręce dziennikarza? – Również w trakcie śledztwa była taka tendencja, żeby maksymalnie ograniczyć wszelkie wątki kompromitujące ofiarę. Ustaliliśmy na przykład, że niektórzy księża – ot, choćby znamienity ksiądz Stanisław B. – podsuwali Kleinertowi młode ciała, a kilku kleryków seminarium systematycznie odwiedzało go bynajmniej nie w celu pobierania korepetycji... – wspomina policjant z Gdyni. W tej sprawie aż roi się od niedomówień. I nie tylko natury wiktymologicznej: ¤ Grancea, przesłuchany w procesie Olchowego jako świadek, początkowo przyznaje się, że tylko on zabijał. Później, pod wpływem „szczerej rozmowy” z psychologiem więziennym Dorotą D., zmienia wersję. Sąd wybiera z licznych i krańcowo ze sobą sprzecznych zeznań Rumuna to, co odpowiada tezom oskarżenia; ¤ Przedstawiona przed sądem opinia Zbigniewa J., biegłego z Zakładu Medycyny Sądowej, istotnie różni się od poglądu specjalisty chirurga ze Szpitala Miejskiego w Gdyni, dokąd przywieziono ofiarę przestępstwa. Chodzi o skutki dwóch ostatnich ciosów nożem (przypisywanych Olchowemu), gdy ofiara była już śmiertelnie ugodzona, a później jeszcze poszatkowana przez Rumuna. Sąd odrzucił wniosek obrony o wyznaczenie dodatkowego biegłego, który mógłby definitywnie rozstrzygnąć wszelkie w tej kwestii wątpliwości; ¤ Jednym z istotnych dowodów w sprawie jest list Marcina W. wysłany z Aresztu Śledczego w Wejherowie, w którym ów więzień – doskonale zdając sobie sprawę z cenzury korespondencji – pisze do kolegi, że Olchowy zwierzył mu się z bezpośredniego udziału w zabójstwie. Dyrektor aresztu, po przeanalizowaniu dokumentacji ruchu osadzonych, wykluczył możliwość zetknięcia się W. z Olchowym. „Z zasad logiki i doświadczenia życiowego wynika, iż często fakty nie znajdują stosownego odzwierciedlania w ewidencji czy dokumentacji” – spuentował sąd. – Podobnych „kwiatków” jest dużo więcej – zapewnia nas jeden ze znających akta prawników. – Bardzo źle się stało, że w jednej sprawie toczyły się dwa odrębne procesy, gdyż sądy poczuły się zwolnione z obowiązku stopniowania winy i kary, co zwłaszcza dla Olchowego miało kolosalne znaczenie – dodaje zastrzegający anonimowość sędzia. Nie ma wątpliwości, że zasadą w polskim sądownictwie jest chronienie dobrego imienia katolickich księży. www.faktyimity.pl/ Co na to katonazistpowskie ozolomy - bojownicy o polskie morale ? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25404912 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Abp Bolonek Tajnym Współpracownikiem 19.06.05, 21:14 Bolonek został zwerbowany w latach 60., krótko przed wyjazdem na studia w Gregorianum (Papieski Uniwersytet Gregoriański w Rzymie – dop. red.). Wtedy paszport był na wagę złota i stanowił cenę za wejście w układ z nami. Później wziął go na kontakt Departament IV i – o ile mi wiadomo – został przekazany „jedynce” (Departament I – dop. red.). Nie wiem, jak im się tam dalej układało. W każdym razie w okresie, gdy Bolonek był na swojej pierwszej placówce dyplomatycznej i objął stanowisko sekretarza Nuncjatury Apostolskiej w Nikaragui, bodajże w latach 1971–1975, to jeszcze pracował dla „firmy”. Skąd wiem? Od generała Konrada Straszewskiego, dyrektora Departamentu IV, który często przyjeżdżał do Łodzi na spotkania z jednym z biskupów. Nie sądzę, żeby Bolonek zerwał kontakt, gdy został arcybiskupem, ponieważ był już zbyt silnie związany – twierdzi były naczelnik Wydziału IV łódzkiej bezpieki. Hm, a może warto byłoby zapytać gdzie indziej... „Nasi przyjaciele (Służba Bezpieczeństwa – dop. red.) dysponują silną pozycją operacyjną w Watykanie, co umożliwia im bezpośredni dostęp do papieża i do kongregacji rzymskiej. Oprócz doświadczonych agentów, do których Jan Paweł II jest osobiście dobrze nastawiony i którzy mogą uzyskać audiencję w dowolnym momencie, nasi przyjaciele pozyskali zasoby agenturalne wśród przywódców katolickiego ruchu studenckiego, którzy są w stałych kontaktach z kołami watykańskimi i mają możliwości operacyjne w Radiu Watykańskim oraz w sekretariacie papieskim” – czytamy w meldunku warszawskiej rezydentury KGB do centrali w Moskwie z 16 czerwca 1980 r. Gotowi jesteśmy iść o zakład, że Rosjanie wiedzieli, o kim piszą... htto://www.faktyimity.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Biskupie wartości w stroju zawarte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.05, 09:26 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=10654390 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25408638 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25408480 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Wszpólnota kościelna czy biskupi despotyzm? 21.06.05, 15:26 Ksiądz Grzegorz Dewor nie będzie mógł odprawiać mszy świętych - w piątek za nieposłuszeństwo został ukarany przez biskupa suspensą. W niedzielę w świątyniach diecezji gliwickiej zostanie odczytany komunikat biskupa o sytuacji w Miasteczku Śląskim Ks. Dewor, administrator parafii w Miasteczku Śląskim, zamknął się wczoraj na plebanii. Nie odbierał telefonów, nie otworzył drzwi nawet wysłannikowi kurii biskupiej. Być może dlatego, że spodziewał się kary. Decyzja o suspensie - zakazie prowadzenia parafii, udzielania sakramentów oraz odprawiania mszy świętej - i tak będzie obowiązywać. Wczoraj poinformował nas o tym ks. Bernard Koj, kanclerz kurii gliwickiej. Suspensa nałożona na ks. Dewora jest karą za nieposłuszeństwo - zgodnie z dekretem biskupa miał do czwartku opuścić teren parafii. Tymczasem grupka ludzi z Miasteczka chciała wczoraj podjąć strajk głodowy w obronie swojego proboszcza. Wiele osób jest już jednak zmęczonych przedłużającym się konfliktem. List - komunikat informujący o sprawie wydał wczoraj bp Jan Wieczorek. Napisał w nim m.in., że wizja Kościoła wielu emocjonalnie zaangażowanych wiernych odbiega od nauki wyrażonej w dokumentach kościelnych. Zdaniem biskupa działania niektórych wiernych burzą pokój społeczny i szkodzą "braterskiemu zespoleniu ludzi". Bp Wieczorek przypomniał deklarację ks. Dewora, że oddaje się jego woli. "Wobec powyższego proszę o uszanowanie zarówno mojej decyzji, jak i woli wyrażonej przez ks. Grzegorza" - zaapelował biskup w swoim komunikacie. (Józef Krzyk) miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,2761475.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kto posprząta po katolikach??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.06.05, 16:47 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=25474873&a=25474873 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ziemię parafialną sprzedał po 1,5 zł za metr kw. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.06.05, 21:31 Parafianie z Niewodnicy Kościelnej chcą wyrzucić proboszcza. Za to, że ziemię parafialną sprzedał bratu, o kościół nie dba, z pieniędzy od wiernych się nie rozlicza. Parafian szczególnie wku..ła transakcja handlowa księdza: sprzedanie bratu 8 hektarów ziemi za 130 tys. zł. O tej operacji parafianie dowiedzieli się z lokalnej gazetki Towarzystwa Miłośników Niewodnicy. Kuria białostocka zapewnia parafian, że wielebny zrobił korzystny dla parafian interes, a jego wspaniałomyślny brat pomógł parafii. Parafianie upierają się jednak, że sprzedaż ziemi po 1,50 zł za metr, podczas gdy w okolicy ziemia chodzi nawet po 5 dolarów, nie jest sukcesem handlowym. Gdyby nawet policzyć ziemię po 5 zł za metr kw., to parafia straciła 300 tys. zł – tłumaczą ekonomowi kurii. Dopytują się ponadto o maszyny rolnicze, które się gdzieś księdzu zapodziały, oraz o pieniądze za drzewa wycięte wokół plebanii. Parafianie żądają od księdza, by przedstawił im rachunki. Jeśli nie, to zamkną kościół – grożą. Autor : D.J. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25491652 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zakon Oblacki zdziesiatkowany 22.06.05, 18:29 W Toronto i okolicy wiele wielebnych duszyczek stracio intratne posady,rozpoczela sie czystka Zakonu Oblackiego. Polonia moze podziekowac dla Benedykta nie z Watykanu ale z Toronto,nastepne czystki w Drodze do wrzesnia powinny sie zakonczyc. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25533572 Dla informacji - chodzi o konsekwencje nadużyć finansowych przez polską filię tego zakonu w Kanadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed KOŚCIELNY PLUTON WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.06.05, 20:13 Inkwizycja katolicka? Kardynał Renato Martino - były reprezentant Jana Pawła II przy ONZ i aktualny przewodniczący Rady Papieskiej do Spraw Sprawiedliwości i Pokoju, przedstawił ciężkie oskarżenia: "Istnieje nowa święta Inkwizycja, potężna i arogancka, która wysyła chrześcijan na symboliczny stos. Dziś można obrażać katolików zupełnie bezkarnie". Jak to w obyczaju watykańskim, na ciężar słów miały wpływ także okoliczności - prezentacja w Watykanie zbioru dokumentów dyplomatycznych wydanych podczas pontyfikatu Jana Pawła II. Przez przypadek, oskarżenia zbiegły się z europejską aferą wokół nominacji na komisarza UE Rocco Buttiglione - włoskiego polityka katolickiego i byłego ministra w prawicowym rządzie Silvia Berlusconiego, który ma być człowiekiem Watykanu w Komisji Europejskiej. Jak wiadomo, w polityce watykańskiej nie ma przypadków. Ciężkostrawne oskarżenia Oskarżenia, które wyszły z ust watykańskiego dyplomaty są na tyle alarmujące i ciężkostrawne dla osoby niewierzącej, że warto poświęcić im chwilę uwagi w tekście publicystycznym, zwłaszcza że zostały one skierowane pod adresem wszystkich. Zdaniem kardynała Martino, w Europie istnieje potężne lobby antykatolickie, które cenzuruje papieża i Kościół. "Wystarczy pomyśleć tylko o tym, jak to lobby było w stanie wprowadzić konfuzję w kwestii ról męskich i żeńskich, i wykpić małżeństwo oraz uczynić z życia nienarodzonego przedmiot eksperymentów" - mówił Martino. - "Dziś katolicy broniący moralnych ideałów kończą na ławie oskarżonych. Aby ich uciszyć, są dopuszczalne wszelkie metody, jak zastraszenie, pogarda i izolacja". Kardynał nie wymienił jednak żadnych, konkretnych przypadków, w jakich Kościół i katolicy są dyskryminowani. Bezimienni wrogowie Rozgoryczenie w Watykanie jest namacalne. Dyplomata papieski nie wskazał winnych. W przypadku, gdy pod czyimś adresem wysuwa się tak ciężkie oskarżenia jak: inkwizycja, eksperymenty na życiu, spiskowanie, zastraszanie, manipulacja, cenzura - wypadałoby wskazać oskarżonych imiennie i przedstawić konkretne dowody. Wypadałoby również zdać sobie sprawę z tego, co za oskarżeniami się kryje. Choć kardynał Martino winnych nie wymienił wiadomo, że Watykan uznaje otwarcie za wrogów wszystkich tych, którzy domagają się tzw. "liberalizacji aborcji" (czyli prawa kobiety do samostanowienia o swoim życiu i zdrowiu), dostępu do wszystkich środków antykoncepcyjnych (jak pigułka wczesnoporonna) oraz edukacji i prewencyjnej informacji seksualnej. Uznania homoseksualistów i przyznania im prawa do małżeństwa oraz adopcji. Uznania długoletnich konkubinatów na równi z małżeństwami pod względem prawnym. Wprowadzenia badań medycznych na komórkach staminalnych, będących przyszłością medycyny i mogących przynieść ratunek wielu ciężko chorym ludziom. Antykatolickim Torquemadą, który wysyła katolików na symboliczny stos jest oczywiście Jose Luis Rodriguez Zapatero, który w kilka dni, w Hiszpanii tradycyjnie katolickiej od wieków, wprowadził małżeństwa homoseksualne i szybki rozwód. Członkami lobby antykatolickiego są wszystkie kraje Unii Europejskiej mające tradycję laicką i uznające rozdział pomiędzy Kościołem i państwem za pryncypium fundamentalne: Francja, Holandia, Belgia, Luksemburg, Szwecja, Dania, Finlandia, Niemcy, Austria i Wielka Brytania. Kraje, które opierały się włączeniu preambuły o korzeniach chrześcijańskich do Konstytucji Europejskiej, jaka została podpisana 29 października w Rzymie. Kościół jest w kryzysie Dlaczego ciężkie oskarżenia kardynała Martino są alarmujące? Dlatego, iż są sygnałem głębokiego kryzysu Kościoła katolickiego, jaki coraz trudniej ukryć. Bilans dwudziestu sześciu lat pontyfikatu Jana Pawła II ma blaski i cienie. Jeżeli z jednej strony należy podziwiać papieża za jego zdolności polityczne i medialne, zerwanie z konwencjami oraz za wytrwałość i hart ducha, to z drugiej strony, nie sposób nie zaobserwować, że konserwatyzm Wojtyły prowadzi Kościół powszechny na skraj bankructwa ideologicznego. Podczas tego pontyfikatu liczba katolików praktykujących zmniejszyła się w sposób widoczny. Coraz mniej katolików przyjmuje sakramenty i tylko 15 proc. się spowiada. Kryzys powołań jest tak duży, że Watykan musi łatać brak księży i sióstr w Europie nowicjuszami z Trzeciego Świata. Dla współczesnej młodzieży europejskiej, żyjącej w konsumizmie, nauki katechizmu są niezrozumiałe, co jest główną przyczyną tego, że dezerteruje ona z lekcji religii. Dodatkowo, w wielu krajach ujawniono skandale pedofilii i homoseksualizmu wśród księży, które podważyły prestiż instytucji eklezjastycznej i wstrząsnęły społeczeństwami. W perspektywie globalnej, katolicyzm stracił prymat w stosunku do innych religii i już nawet w Europie ma konkurencję ze strony islamu. Misje katolickie i mniejszości katolickie są w coraz większych trudnościach w wielu miejscach świata, ze względu na toczące się wojny i rosnącą nienawiść religijną. Mówiąc bez hipokryzji Co w oskarżeniach kardynała Martino jest dla niewierzącego na tyle ciężkostrawne, że warte napisania tego tekstu? Hipokryzja. Dość duża doza hipokryzji z jaką Kościół i katolicy reagują na kryzys, jaki sami najbardziej odczuwają. Prawda jest taka, że wierni słuchają przykazań papieża tylko jednym uchem - surowych nauk moralnych, mijających się z duchem czasu, w ogóle nie biorą sobie do serca. Natomiast kardynał Martino obarcza za to winą "świętą Inkwizycję antykatolicką"! Nowym Torquemadą są więc dzisiaj miliony obywateli, którzy nie chcą, aby religia kontrolowała całkowicie ich życie? Jana Pawła II nikt nie cenzuruje, bo jest to niemożliwe. Papież posługuje się z dużym sukcesem wszystkimi środkami komunikacji masowej (jest pokazywany w telewizji, odprawia publicznie liturgię, pisze książki-bestsellery, używa internetu, telefonu i nadal podróżuje). Jego głos dociera wszędzie. Papieża nie cenzurują na pewno lewicowi intelektualiści, którzy ostatnio krytykują go coraz mniej, ze względu na podeszły wiek i stan zdrowia. Przede wszystkim jednak docenili jego odważne stanowisko w sprawie wojny w Iraku i konfliktu cywilizacyjno-religijnego między chrześcijaństwem i islamem. Nikt też nie zastrasza katolików, nie zmusza ich do aborcji, rozwodów i używania środków antykoncepcyjnych. Nie izoluje ich, nie obraża i nie pali na stosie. Spadkobiercy racjonalizmu oświeceniowego, którzy po Heglu, Darwinie i Marksie odziedziczyli dialektykę historyczną zwierzęcych przodków oraz materialistyczną wizję świata, widzą inaczej sprawy tak zwanej "moralności". Mają własne zdanie w kwestiach dotyczących sumienia indywidualnego, odmienne od katolików. Może tym razem to Watykan powinien dokonać reform - zmodernizować swoją doktrynę oraz uczynić ją bardziej ludzką. (Wypowiedzi kardynała Renato Martino zostały zaczerpnięte z prasy włoskiej: "La Repubblica", "Corriere della Sera", "Il Giornale"; dzienniki włoskie poświęciły wypowiedzi watykańskiego dyplomaty obszerne komentarze). (AGNIESZKA ZAKRZEWICZ z Rzymu) www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2004110206 Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej105 Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. 22.06.05, 20:42 edico ! wspomagajmy kropeluka w utrzymaniu na pierwszej stronie fk (chociazby przez okres wakacji) wielce edukacyjnego wątku o fotkach. ja rozmawiałem z nim na ten temat. ps. ktoś z forumowiczow poblokował mi "jan-y" więc muszę używać innego nicka. serdecznosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. 22.06.05, 20:47 Odpowiedź masz na poczcie GW. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
edico Polowanie na trupy w Katolandzie 23.06.05, 03:25 Papież Stefan VI (896–897) rozkazał wydobyć z grobu ciało swego poprzednika Formozusa, ubrać je w papieski strój i umieścić na tronie. Trupa za krzywoprzysięstwo skazano na... śmierć. Kaci obcięli mu trzy palce, którymi udzielał błogosławieństwa, i z powrotem pochowali. Wkrótce znów wywlekli gnijące truchło, powtórnie je osądzili, włóczyli po ulicach Rzymu, a na koniec wrzucili do Tybru. W czasie gdy pastwiono się nad zwłokami papieża Formozusa, Kościół przeżywał kryzys. Duchowieństwo pławiło się w bogactwach i rozpuście. Jednocześnie prosty lud Europy dziesiątkowały wojny, zarazy i klęski głodu. Sąd nad człowiekiem po jego śmierci – ponieważ niósł za sobą polityczny interes – ważniejszy był od problemów, które niosło życie. Kościół papieski nigdy nie łagodził obyczajów, a wręcz przeciwnie – zawsze najdłużej kultywował tradycje, łącznie z tymi barbarzyńskimi, które nie miały nic wspólnego z nauką Jezusa o bezinteresownej miłości i przebaczaniu. Także i dziś są co prawda katolicy liberalni, których np. ucieszył sprzeciw Jana Pawła II wobec wojny w Iraku. Ale są też – zwłaszcza w naszym narodzie – potomkowie papieża Stefana VI, dzielnie kultywujący tradycję Starego Testamentu: oko za oko, ząb (a najlepiej dwa) za ząb. Tych katolików, np. z PiS-u, bardzo ucieszyła perspektywa mordowania niewiernych islamistów. Marzą im się lochy dla przeciwników politycznych, wyroki śmierci na małolatów i pełna dyspozycyjność mediów. Ich ulubionym zajęciem jest wyciąganie na światło dzienne nadszarpniętych zębem czasu trupów przeszłości i pastwienie się nad nimi wśród aplauzu przybocznych janczarów. Robią to z przekonaniem i upodobaniem zarazem, gdyż tak zostali wychowani, choć do kołyski nie grało im jeszcze Radio Maryja. Uwielbiają najpierw długo wybierać sobie zwierzynę, potem ofiarę zaszczuwają oskarżeniami i epitetami, napuszczają dyspozycyjnych dziennikarzy, razem z nimi mieszają stek kłamstw ze skwarkami półprawdy i zaczynają polowanie z nagonką. Celem (oprócz osobistej satysfakcji) jest pieczeń. Ta polityczna, która później smakuje najlepiej przed telewizorem, kiedy w dziennikach podają partyjne sondaże popularności. Nie muszę dodawać, że w polowaniach tych najbardziej rozsmakowały się drapieżne Kaczory do spółki z Donaldem i coraz bardziej diabelskim Rokitą. Ich potencjalni wyborcy domagają się szynki i igrzysk, bo akurat ten elektorat na brak chleba nie narzeka. Ponieważ o igrzyska zawsze najłatwiej, a zarówno PiS, jak i Platformy przy ich deklarowanej wierze nie stać na choćby maleńki cud gospodarczy (wszyscy kandydaci PO i PiS na przyszłych ministrów to grupa trzymająca już władzę w przeszłości), nagonka trwa w najlepsze. Ostatnio na generała Wojciecha Jaruzelskiego. Naganiacze wyciągnęli z zacisza domu tego stojącego nad grobem człowieka niczym papieża Formozusa. Postawili go przed sądem, oskarżając o inspirowanie wydarzeń z 1970 r., kiedy nad ówczesnym generałem armii było biuro polityczne PZPR, a nad nim Leonid Breżniew, bez którego decyzji żaden polski, NRD-owski czy czeski milicjant nie mógł nawet pierdnąć, nie mówiąc o oddaniu strzału do robotników. Dokumenty, także te z IPN, jasno dowodzą, że każdą tak delikatną i newralgiczną decyzję polskie władze musiały uzgadniać z Kremlem. Jaruzelski, podobnie jak całe kierownictwo PZPR, był zakładnikiem radzieckiego systemu, który sprawował faktyczną i niemal całkowitą kontrolę nad naszym krajem. Jako szeregowy żołnierz, generał, polityk, a jednocześnie strażnik sowieckich interesów, udowodnił jednak nie raz, że przede wszystkim jest Polakiem i patriotą. Na jego miejsce przez lata czyhało wielu „betonowych” towarzyszy, którym marzyła się republika ZSRR nad Wisłą. Generał do tego nie dopuścił, pokazał też polskim „żelaznym” pseudokanclerzom i innym politycznym lawirantom, jak powinien kończyć karierę mądry człowiek i prawdziwy mąż stanu. Wykazał swoją wielkość, siadając z opozycją do okrągłego stołu, choć mógł poprosić i uzyskać bratnie wsparcie przeciw opozycji. Mógł też posłać na ludzi SB i milicję, jak to później zrobił Ceaucescu. To przede wszystkim jemu, a nie Wałęsie czy Bujakowi, zawdzięczamy demokratyczne przemiany w Polsce. Mimo to każdego roku banda prawicowych oszołomów, głównie wyrostków, którzy nie pamiętają nawet stanu wojennego, przychodzi lżyć generała przed jego własnym domem. Dają tym samym świadectwo katolickiej miłości bliźniego, wpojonej im podczas płomiennych, faryzejskich kazań. Trup Jaruzelskiego ośmielił się niedawno wstać i jechać do Moskwy, co więcej – wyrazić tam własne, zresztą oczywiste, zdanie m.in. o tym, czym była „Solidarność” dla socjalistycznego państwa – a mianowicie zakałą. Szkoda że nie dodał jeszcze, co zrobiła później z polskimi obywatelami i gospodarką. Ponieważ obłudników najmocniej boli prawda, po raz kolejny ciągają teraz znękanego człowieka po sądach, obrażają i straszą degradacją, odebraniem emerytury, a nawet więzieniem. Związek łowiecki o nazwie IPN zapowiada pociągnięcie go do odpowiedzialności za stan wojenny, a myśliwi z grupy Kaczyńskich i Rokity chcą powołania specjalnej komisji IPN do zbadania wygrzebanej przez TVN kartki papieru, z której ma wynikać, że podpułkownik Jaruzelski był w latach 1944–1957 tajnym współpracownikiem Informacji Wojskowej. Do cholery, a gdyby nawet był, to jemu podobnych żyły wówczas miliony, bo takie były realia – każdy mundurowy musiał być w pełni dyspozycyjnym informatorem. Natomiast elementarne prawo i sprawiedliwość, deptane nieustannie przez PiS, wymaga, aby najpierw zebrać dowody na popełnienie przez człowieka konkretnego przestępstwa, np. wydania kogoś na śmierć czy zsyłkę, następnie osądzić, skazać i dopiero później przypinać mu na plecach strzelniczą tarczę. No cóż, faszyzm – podobnie jak dziś (i jutro!) kaczyzm – też dochodził do władzy, niszcząc przeciwników pod hasłami Prawa i Sprawiedliwości. Wyławianie i topienie trupa Jaruzelskiego to tylko część wielkich igrzysk, jakie funduje nam za nasze pieniądze katoprawica. Z lubością wyciągane jest także i skazywane truchło Grzegorza Piotrowskiego, a także emerytowanych funkcjonariuszy UB i SB, których świadczenia (będące promilem wydatków państwa na księżowskie ZUS-y) są dla wielu solą w oku. Z drugiej strony wszelkie „Fakty” i inne „Wiadomości” obrały sobie za dyżurny temat kult trupów słusznych, zwłaszcza tych z Katynia i Cmentarza Orląt Lwowskich. Polujący na czarownice IPN – dysponent teczek – stał się najważniejszą i najpotężniejszą instytucją w kraju. A wszystko to – niczym za czasów sądu nad papieżem Formozusem – w obliczu ogromnego zadłużenia państwa, głodu polskich dzieci, bezrobocia i bezdomności, wojny w Iraku, upadku moralnego kleru. Cóż, niektóre narody uczą się na historii i na błędach, dlatego z żywymi naprzód idą, po życie sięgając nowe. My wciąż polujemy na trupy, kultywujemy tradycję... i poetów. Szkoda tylko, że tych ostatnich nie słuchamy. (JONASZ) www.faktyimity.pl/index.phtml Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej105 oby tylko one tych ministrantów nie ukrzywdzili 25.06.05, 23:33 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=25662921 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: oby tylko one tych ministrantów nie ukrzywdzi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.06.05, 09:24 Pod czujnym okiem Paetzów, Michalików czy Jankowskich, kierunek rozwoju tych młodych chłopców przypuszczalnie jest już zaznaczony ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
edico nie dopuścił do komunii 28.06.05, 01:33 Proboszcz parafii św. Jadwigi w Zgorzelcu nie dopuścił do komunii dwóch chłopców, ponieważ mają podwójne – polskie i izraelskie – obywatelstwo, a ich rodzice nie chodzą do kościoła i nie rzucają na tacę. Ksiadz odrzuca posądzenia o antysemityzm i twierdzi, że motywy tej decyzji to jego prywatna sprawa. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25746973 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Pedofil ze świętej uczelni 28.06.05, 19:34 Nie brakuje w Polsce ludzi „za bardzo” kochających dzieci. Policja znalazła kolejnego pedofila, tym razem związanego z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. 28-letni W.K. mieszka w Lublinie, ma wykształcenie wyższe i doktoryzuje się na KUL-u. Zatrzymany został w chwili, gdy rozsyłał przez Internet oferty wymiany filmów z twardą dziecięcą pornografią. „W wyniku prowadzonej od dłuższego czasu pracy operacyjnej ustalono, iż mężczyzna ten posiadał 13 kont poczty elektronicznej, za pomocą których kontaktował się z odbiorcami i rozpowszechniał filmy i zdjęcia pornograficzne z udziałem małoletnich poniżej 15 roku życia” – poinformował sierżant Radosław Zbroński z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Pedofila zatrzymano w jego mieszkaniu, w którym funkcjonariusze znaleźli też 960 płyt CD, zdjęcia i twarde dyski komputera z „milusińską” pornografią. W czasie przesłuchania w prokuraturze W.K. przyznał się do winy. Sąd wydał decyzję o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny. – To nie jest odosobniony przypadek – twierdzi sierż. Zbroński. – W tej sprawie prowadzone są w dalszym ciągu działania operacyjne, które mogą już w najbliższym czasie zakończyć się kolejnymi zatrzymaniami. Jesteśmy ciekawi, kogo jeszcze KUL kształci... (KAZIMIERZ CIUCIURKA) www.faktyimity.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej105 milczenie kleru - instrukcja jp2 28.06.05, 22:08 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14636902&a=14636902 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: milczenie kleru - instrukcja jp2 01.07.05, 20:22 Ta instrukcja była tajna. Klechy po prostu broniąc w USA własnej d... wysypali JP2 udostępniając ten dokument amerykańskim organom ścigania. Ciekaw jestem, ile takich dokumentów jeszcze ujży światlo dzienne :)) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Księża odpokutują 02.07.05, 11:17 Pięciu księży i dziewięciu rolników oskarżyła Prokuratura Rejonowa w Koszalinie o wyłudzenie ponad 900 tys. zł dopłat do fikcyjnie skupowanego zboża. Jak informuje "Głos Pomorza", rolnicy twierdzą, że do przestępstwa namówił ich ksiądz Bolesław J. z Połczyna Zdroju. Kapłan odwoływał się do ich uczuć religijnych. Tłumaczył, że pieniądze zostaną przeznaczone na cele parafii i działalność charytatywną. Gospodarze fikcyjnie wykazywali w dokumentach, że sprzedali zboże, a księża, że je kupili. Taki plik trafiał do Agencji Rynku Rolnego, a na konta rolników wpływały dotacje. Pieniądze w całości przekazywali księżom. Tylko jeden rolnik nie przyznał się, że wyłudził dopłatę w wysokości 23 tys. zł. Pozostali księża i rolnicy przyznali się i zaproponowali dobrowolne poddanie się karze. Ksiądz Bolesław J., uznawany za pomysłodawcę oszustwa (wyłudził ponad 660 tys. zł), zaproponował dla siebie karę czterech lat więzienia w zawieszeniu na 10 lat, grzywnę w wysokości 240 tys. zł i solidarne naprawienie szkody, czyli spłatę 840 tys. zł. Na tyle bowiem oszacowano starty wynikłe z działalności "spółki rolniczo- kapłańskiej". Ksiądz J. zrzekł się też wszelkich funkcji i obowiązków kapłańskich. Wśród oskarżonych jest też sekretarz gminy Będzino. Prokuratura zarzuca mu poświadczenie nieprawdy i niedopełnienie obowiązków służbowych (nie ciąży na nim zarzut wyłudzenia pieniędzy). Wystawił on jednemu z oskarżonych rolników dokument potwierdzający, że ten uprawia na terenie gminy ponad 50 hektarów, podczas gdy nie miał ani metra. Urzędnik orzekł dla siebie karę 14 miesięcy więzienia w zawieszeniu i 2 tys. zł grzywny. Gdy wyrok się uprawomocni, może stracić pracę. (PAP) fakty.interia.pl/news?inf=641932 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Pięciu księży profesjonalnymi wyłudzaczami 05.07.05, 00:38 Pięciu księży z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej podejrzanych jest o wyłudzanie dotacji z Agencji Rynku Rolnego (ARR). Straty Skarbu Państwa szacuje się na około 700 tys. zł. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski, prokurator zarzucił siedmiu podejrzanym, w tym pięciu duchownym, z różnych miejscowości (m.in. Połczyna Zdroju i Koszalina), że w latach 2000-2003 wyłudzili od ARR dotacje za fikcyjne przechowywanie zboża. Według ustaleń prokuratury, organizatorem procederu był ks. Bolesław J., który prowadził skup zboża. Pozostali, którzy byli administratorami gospodarstw rolnych, w tym kościelnych, potwierdzali, że oddawali do magazynów księdza więcej zboża niż w rzeczywistości. Za przechowywanie ksiądz J. otrzymywał dopłaty ze skarbu państwa. Oprócz pięciu księży, prokuratura postawiła zarzuty dwóm rolnikom. Sfałszowane dokumenty trafiały do ARR, która na ich podstawie wypłacała ok. 120 złotych dotacji za każdą tonę wykazanego zboża. Żadna z podejrzanych osób nie została aresztowana. Zastosowano wobec nich poręczenia majątkowe. Najwyższe wpłacił ksiądz Bolesław J. - 50 tys. zł. Wszyscy podejrzani przyznali się do zarzucanych im czynów. Duchowni tłumaczyli swoje postępowanie niewiedzą i nieznajomością zasad skupu. Natomiast ksiądz J. stwierdził, że pieniądze przeznaczał na cele charytatywne. Jak podkreślił Gąsiorowski, śledztwo jest w fazie początkowej i niewykluczone, że prokuratura postawi zarzuty kolejnym osobom. (mj) wiadomosci.wp.pl/kat,21554,wid,6851950,wiadomosc.html?ticaid=1 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Oszołomstwo radiomaryjne w ataku 06.07.05, 00:06 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=58&w=26062668&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Prokuratura oskarża księży o wyłudzenia i oszustwa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.07.05, 00:13 Księża z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej wyłudzili od Agencji Rynku Rolnego i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa prawie milion złotych - twierdzi prokuratura. Mózgiem przedsięwzięcia był były już proboszcz parafii w Połczynie Zdroju (Zachodniopomorskie). Pomagało mu czterech księży - trzech z nich nadal ma swoje parafie, są proboszczami. W sumie akt oskarżenia obejmuje 15 osób, w tym pięciu duchownych. Pozostali to rolnicy, urzędnik jednej z gmin i magazynier. Sprawa obejmuje lata 1999-2002. Bolesław J., wówczas proboszcz parafii w Połczynie Zdroju, na mocy podpisanych z agencjami umów skupował i przechowywał zboże. - Skup i przechowywanie prowadzone było w magazynach należących do powołanego do celów charytatywnych stowarzyszenia Rodzina Kolpinga. Jego prezesem był właśnie ksiądz J. - mówi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. W magazynach znajdowało się jednak dużo mniej zboża, niż wykazywał to w rachunkach ksiądz J. Dostawcami, którzy godzili się na zawyżanie wagi zboża, było m.in. czterech księży z Koszalina i okolic: Henryk K., Włodzimierz M., Mariusz D. i Waldemar D. Skąd mieli zboże? Byli administratorami gospodarstw rolnych należących do kościoła oraz do stowarzyszenia Rodzina Kolpinga. Księżom grozi do ośmiu lat więzienia, ale chcą skorzystać z instytucji dobrowolnego poddania się karze. Chcą oddać pieniądze agencjom, zapłacić grzywny i proszą o kary w zawieszeniu. Ksiądz Bolesław J. gotów jest oddać do 840 tys. zł oraz zapłacić 600 tys. zł grzywny (jak ustaliło prokuratorskie śledztwo jest majętnym księdzem). Prosi o cztery lata więzienia w zawieszeniu na 10 lat. - To dla nas smutna sprawa - mówi bp Kazimierz Nycz, ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. - Ksiądz J. nie ma już swojej parafii. Sam zrezygnował. Co do pozostałych księży, to z decyzją, czy pozbawiać ich funkcji, poczekam na wyrok sądu. Wszyscy są i będą natomiast kapłanami - do śmierci. (Jolanta Kowalewska) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2806987.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Papiści w natarciu na kasę dla RM 11.07.05, 18:40 Naród wybrany o. Rydzyka - Bałwochwalcy i geje nie wejdą do królestwa niebieskiego - mówił biskup diecezji łowickiej Józef Zawitkowski do 200 tysięcy członków Rodziny Radia Maryja, którzy przybyli na Jasną Górę. Dopingowały go gromkie brawa Kazanie biskupa Zawitkowskiego ("ukochanego przez nas", podkreślali toruńscy zakonnicy) było kulminacyjnym punktem dorocznej pielgrzymki Radia Maryja. - Do was mówię, wy, co stoicie tam za płotem i filmujecie z ukrycia, trzeba wchodzić przez otwartą bramę - wołał. Upominał też swoich podopiecznych: - Rodzino Radia Maryja, zachowaj swoją tożsamość. Nie wykarmiła was wilczyca, jesteście narodem wybranym. Nie strojcie się w obce ciuchy, bo was w Brukseli nie rozpoznają. Namioty na datki Przy namiotach tłoczno było już od siódmej rano. - Ile dać? - zastanawia się mężczyzna w muszce, otwierając portfel. Ofiary na Radio Maryja i Telewizję Trwam trzeba było składać w kopertach na stoiskach opatrzonych tabliczką "Róża". - Dużo trzeba dać - poucza go kobieta z innej grupy. - Do ostatniej krwi. O zbiórce pieniędzy pod Jasna Górą o. Rydzyk uprzedzał od wielu dni na antenie. Nikt nie wkładał do koperty mniej niż 20 zł. Najczęściej 50. Na Jasną Górę zjechało ponad 200 tys. pielgrzymów. Ojciec Rydzyk zachęcał do ścieśniania się. - Zapraszam na prawo. Chyba że ktoś woli na lewicy. A zresztą, co to jest ta dzisiejsza prawica? Nie wierzcie im. Kilkakrotnie przypominał, żeby nikt nie zbierał podpisów pod listami wyborczymi "nawet na Giertycha i Leppera". Tymczasem przy wyjściach można było podpisać się pod kandydaturą Gabriela Janowskiego startującego z listy Ruchu Patriotycznego, konkurencji dla LPR. Na pomoście dostrzec można było posłankę Gertrudę Szumską i Romana Giertycha (LPR). Po mszy dyrektor radia skierował do niego specjalne pozdrowienie: - Dziękujemy panu za te wszystkie komisje. Po czym ponowił apel o nierozdawanie ulotek. Nie posłuchała go Młodzież Wszechpolska. Rozdawali gazetkę "akcja Polska". A zakaz? - Ojciec dyrektor tak po cichu to się zgadza - mówi mi ogolony na zero szesnastolatek. Po mszy o. Król z Radia Maryja zaprosił do mikrofonu 38-letniego prof. Mirosława Piotrowskiego, eurodeputowanego z LPR. - Czy będzie pan kandydował na prezydenta RP? - Trudno mi na to odpowiedzieć - odparł Piotrowski. Zakonnik zwrócił się do pielgrzymów - Chcecie takiego prezydenta? - Tak - zakrzyknął tłum. Wedle o. Rydzyka Piotrowski byłby dobrym prezydentem. Prawdopodobnie startowałby jako bezpartyjny. Bp Stefanek: nowa religia laicyzm Niektóre grupy przybyły na Jasną Górę już w sobotę wieczorem. Pierwsze słowa kazania łomżyńskiego biskupa Stanisława Stefanka nie wzbudziły entuzjazmu zgromadzonych. - Kwietniowe dni związane z agonią Ojca Świętego to jedyny owocny program globalizmu - padło od ołtarza. - Globalizmu? - szepcze kobieta w kwiecistym żakiecie. - Nie do nas z tym. Ale kolejne frazy nagradzano już brawami. - Próbuje się stworzyć nową religię, która się nazywa laicyzm - mówił biskup. - Największym waszym błędem w oczach twórców tej religii jest to, że Radio Maryja jest otwarcie rozmodlone i wyznaje publicznie prawdy wiary. Ojciec Tadeusz mógłby mieć obsługę TVP i TVN, ale habit trzeba zdjąć! Bo to za bardzo agresywne! Entuzjazm członków Rodziny Radia Maryja wzbudziła sędziwa matka ks. Popiełuszki. - Maryja przemawia przez usta ojca Rydzyka - powiedziała zapytana, "jak się pani podoba to nasze głoszenie". Ojciec Święty klepie po ramieniu Raz po raz przywoływano osobę Jana Pawła II. Zawsze w tym samym kontekście: Ojciec Święty przemawia do Radia Maryja, klepie po ramieniu o. dyrektora, cieszy się z istnienia "takiej rozgłośni". Migawki można było oglądać na telebimach. Żeby rozwiać wątpliwości, powstała książka "Ojciec Święty do Radia Maryja". - To dla tych wszystkich, którzy twierdzą, że Papież potępiał nasze radio - mówił o. Rydzyk. Książkę można było nabyć za 23 zł w namiotach rozstawionych wokół łąki. Obok niej najnowsze pozycje Jerzego R. Nowaka, ulubionego historyka Radia Maryja, autora m.in. książki "Obrona Polska i polskości". Arka na zatrutych wodach liberalizmu O północy z soboty na niedzielę także msza "Za Ojczyznę" w bazylice. Poszli na nią ci, którzy nie mieli zapewnionego noclegu w pobliskim hotelu i koczowali w kapliczkach albo salach konferencyjnych. - Płyniemy na zatrutych wodach liberalizmu i libertynizmu. Ale w arce naszego kraju na falach wielkiej nierządnicy zostaną przechowane wartości - usłyszeli od biskupa sandomierskiego Edwarda Frankowskiego, który prosił o modlitwę w intencji wyboru "opatrznościowych mężów stanu". Uczestniczka z Kęt usiadła na schodkach konfesjonału. Przyjechała tu z synem. Słuchając biskupa, zaciska z radością kciuki: - Tu, na Jasnej Górze, jest prawdziwa Polska! Katarzyna Wiśniewska, Eliza Kwiatkowska wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2813745.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: free Re: Papiści w natarciu na kasę dla RM IP: 80.51.180.* 11.07.05, 23:09 strrrrrraszne!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Papiści w natarciu na kasę dla RM IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 17:12 Raczej typowo kościelne. A że przy okazji straszne? Taka jest w końcu tradycja tej opcji ;)) Głowne atuty - to obiecywanie wspaniałego życia pozagrobowego dla naiwnych owieczek i docześnie zbierana mamona na dostatnie bieżące życie dla urzędników kościelnych. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej105 tzw. duchowny na kozetce :((( 12.07.05, 11:08 chrońmy nasze dzieci przed kontaktami z tymi osobnikami tygodnik.onet.pl/1546,1179098,1,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Samotność kapłana 13.07.05, 21:57 Proboszcz z miejscowości Banie wylądował w szpitalu. Trzeba mu było chirurgicznie usunąć wibrator z odbytu. Ksiądz Zdzisław T. od trzech lat pełni posługę w Baniach. Nie zyskał sobie specjalnej sympatii. Ludzie mieli pretensje, że wyniosły i pazerny. Teraz jest pośmiewiskiem całej gminy. Piękny zabytkowy kościół w Baniach zastaliśmy zamknięty na cztery spusty. Plebania leży po drugiej stronie ulicy. Przy drzwiach cztery dzwonki, bez opisu. Naciskamy wszystkie po kolei. Po dłuższym czasie otwiera 70-letnia gospodyni: – Ja tam nic nie wiem, jestem tu na zastępstwie od dwóch dni. – A ksiądz proboszcz? – Na urlopie. – Nieszczęście mu się przydarzyło? – Coś tam słyszałam, ale nic nie powiem. Na przykościelnym murku dwóch gości konsumuje drugie śniadanie. – Tak było. Maluchem go ktoś zawiózł o drugiej w nocy do Gryfina. A naje..y był jak bela. – To ksiądz proboszcz z tych, co wolą chłopców? – A uchowaj Boże! Porządny z niego jebaka. Mówią, że z jedną nauczycielką to go straż leśna złapała. I mandat chcieli wlepić. Zwierzynę gorszył? Mieszkańcy Bań nie żałują dobrodzieja. Kilkoro z nich martwiło się, czy aby na pewno zostanie odwołany. – No bo jak on teraz będzie dzieci w gimnazjum religii nauczał? – pyta oburzona pani w średnim wieku. Młodzież ma ubaw po pachy. Zdradza nową ksywę klechy: Shakin Zdzisio. Jedziemy do szpitala w Gryfinie. Dyrektor szpitala na urlopie, ordynator chirurgii też. Wakacje. Lekarze z gryfińskiego szpitala nie chcą nic mówić. Obowiązuje ich tajemnica zawodowa. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że po wyjęciu z księżego odbytu rozweselacz jeszcze wibrował. Nie możemy się oprzeć skojarzeniom z reklamą baterii, na której różowe króliczki-zabawki grają niestrudzenie w futbol... Ksiądz po operacyjnym usunięciu wibratora został zabrany przez biskupa. Prawdopodobnie, żeby wrócił do parafii i swoją obecnością zadał kłam rodzącym się plotkom. Okazało się to dla niego zgubne. W czasie demonstracyjnej przechadzki po Baniach dobrodziej pochylił się i... założone mu w tyłku szwy puściły. Znowu trafił na stół chirurgiczny. – Tak, takie przypadki się zdarzają – śmieje się emerytowany chirurg ze Szczecina – pamiętam pewnego pac-jenta, który zaspokajał się za pomocą lewarka od zmiany biegów w dużym Fiacie. Tak się biedaczysko zapamiętał, że doprowadził do odkręcenia ozdobnej gałki, która pozostała w jelicie. Nie koniec na tym. Wstydził się iść do lekarza, wymyślił więc, że nadzieje się na powrót na lewarek i wkręci gałkę na swoje miejsce. Zrobił to tak nieudolnie, że przebił jelito w trzech miejscach. Mało brakowało, a zszedłby z tego świata... * * * W każdym innym przypadku byłoby nam po prostu żal i człowieka, i wibratora, który się w dupie rozleciał z przepracowania. Jednak złapanie na takiej sztuczce księdza dobrodzieja to czarowna uciecha, bo dowód na hipokryzję Kościoła. Celibat zmusza kapłanów do życia w zakłamaniu, więc większość z nich, w taki czy inny sposób, zaspokaja swoje potrzeby seksualne. Pięknie to, że ten akurat klecha używał do tego elektrycznego penisa, a nie dziecięcych dziurek. Autor : Wojciech Jurczak / Andrzej Rozenek www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=591 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Ksiądz molestował? 13.07.05, 22:07 Prokuratura Rejonowa w Zakopanem prowadzi śledztwo w sprawie domniemanego molestowania 17-latka. Tego przestępstwa miał się dopuścić ksiądz ze Śląska, który przyjechał do Bukowiny Tatrzańskiej. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że 17-latek sam zgłosił się na policję w zeszłym tygodniu. On również miał przebywać na wczasach w Bukowinie. Ksiądz, którego oskarżył o molestowanie wyjechał już w swoje rodzinne strony i policjantom nie udało się go początkowo zatrzymać. Stało się to dopiero we wtorek 25 lutego. Ksiądz został przesłuchany i prokuratura zakazała mu opuszczać kraj. www.ezakopane.pl/tygodnik.php?zakopane=aktualnosci&nr=796 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Po co jest ksiądz? 13.07.05, 22:11 Klerycy Ksiądz, próbujący dziś nęcić wiernych gwarancjami szczęścia, zostanie potraktowany jak akwizytor. Skończył się czas złotoustych kaznodziejów, nastał czas świadków... newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=3307 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Licytacja w Stelli Maris 14.07.05, 14:07 Ponad dwa miliony złotych odzyskał komornik od gdańskiej kurii metropolitalnej. Na życzenie wierzycieli zlicytowano maszyny kościelnego wydawnictwa Stella Maris. Pracę straci ponad 70 pracowników firmy. Pod młotek komornika Artura Zielińskiego trafiło wczoraj ok. 30 maszyn poligraficznych. Sprzedaż najważniejszej i najdroższej z nich oznaczała koniec działalności wydawniczej przedsiębiorstwa. Ceny wywoławcze - połowa rynkowej wartości sprzętu - sprawiły, że pojawiło się kilkunastu zainteresowanych z odległych części kraju. Był nawet oferent z Niemiec. Nie sprzedały się natomiast meble z siedziby kurii i sprzęt z gdańskiej rozgłośni Radia Plus. Zabrakło chętnych. Kilkudziesięciomilionowe długi gdańskiej kurii to skutek machlojek finansowych w Stelli Maris - według prokuratury menedżerowie i nadzorujący ich ksiądz prali pieniądze, wystawiając faktury na usługi poligraficzne, których nie było, i zaciągali pożyczki, których nie zamierzali spłacać. Zarzuty bądź akty oskarżenia w związku z aferą ma ponad 20 osób, w tym były kapelan arcybiskupa i Jerzy J. - były baron pomorskiego SLD. W Gdańsku trwa pierwszy proces w tej sprawie, dwa kolejne mają się wkrótce rozpocząć. [Roman Daszczyński, gazeta.pl] Odpowiedz Link Zgłoś
edico Licytacja majątku gdańskiej kurii 14.07.05, 14:14 Pod komorniczy młotek w środę mają pójść zabytkowe meble, maszyny drukarskie i sprzęt katolickiego Radia Plus. To kolejna licytacja związana z aferą finansową archidiecezjalnego wydawnictwa Stella Maris. Strona kościelna próbuje nie dopuścić do wystawienia na sprzedaż majątku zajętego przez komornika. Z wierzycielami prowadzone są negocjacje. Do wtorkowego wieczoru były one jednak nieskuteczne. - Do porozumienia może dojść nawet w ostatniej chwili i w takim przypadku licytacje zostaną odwołane - mówi komornik Artur Zieliński. * O godz. 9.30 w siedzibie Radia Plus przy ul. Suwalskiej 46 licytowane mają być ruchomości należące do rozgłośni (na łączną kwotę 50 tys. zł). * O godz. 11 w siedzibie Stella Maris przy ul. Rzeźnickiej 54/56 pod młotek mają pójść maszyny poligraficzne (w sumie warte ok. 2 mln zł). * O godz. 14. w siedzibie kurii archidiecezjalnej przy ul. bpa Nowickiego na licytacje wystawione będą zabytkowe meble i obrazy. W sumie 25 pozycji - w tym barokowe i neobarokowe szafy gdańskie. Sprzedaż maszyn Stella Maris oznaczałaby likwidację ponad 90 miejsc pracy. miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2816987.html Pomijam już fakt, że Gocłowski obciążył swoje parafie kosztami spłaty długów i ponoc przycisnął w tej sprawie własnych księży. Jakoś bardzo lubi ten pasterz pieniądze, które dziwnym trafem wcale nie chcą się jego trzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Cena długów. Afera kościelnego wydawnictwa Stella 14.07.05, 14:09 miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2819273.html Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej105 komornik siągnał z Gocłowskiego zaledwie 2 mln zł 14.07.05, 16:35 dług diecezji wynosi okolo 100 mln zł więc te 2 mln to zaledwie okolo 2 % a reszta ? a 98 % ? serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2819273.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: komornik siągnał z Gocłowskiego zaledwie 2 ml IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 17:06 Czyli spłaca swe długi na takim samym poziomie, jak i Paulini częstochowscy :) 2000-letnia tradycja w "uczciwości" kleru nie ginie ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś