Dodaj do ulubionych

sponsor dla druzyny

03.11.09, 16:34
Zgłaszamy drużynę do Wrocławskiej Ligi Biznesu w piłkę nożną halową i szukamy
Sponsora - w zamian za symboliczną pomoc finansową przy zgłaszaniu drużyny do
rozgrywek lub/i w zakupie strojów umieścimy firmę sponsora w nazwie drużyny
oraz na koszulkach. Czas trwania rozgrywek : listopad-marzec, informacje o
rozgrywkach pojawią się w internecie i prasie. O szczegółach na priv
blackee@wp.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcinek Dzisiejsza Trybuna o Schetynie ... . IP: *.chello.pl 03.11.09, 20:52
      To, że tak wiele afer związanych z Platformą Obywatelską ma swe
      źródło na Dolnym Śląsku, nie jest raczej przypadkiem. Przez blisko
      dwie dekady Grzegorz Schetyna budował tu skomplikowany układ
      sportowo-medialno-polityczny. Jego poczynania nie wyszły na dobre
      ani sportowi, ani polityce, ani – tym bardziej – mediom.

      Zacznijmy od góry. Wojewodą dolnośląskim jest dziś Rafał
      Jurkowlaniec, były redaktor naczelny Radia Eska, ekspracownik
      koszykarskiego klubu Śląsk Wrocław i wydziału sportu i rekreacji
      wrocławskiego magistratu. Marszałkiem jest Marek Łapiński, absolwent
      AWF, były dziennikarz Radia Eska, eksradny Trzebnicy (komisja sportu
      i turystyki) oraz były wydawca „Nowej Gazety Trzebnickiej”. W
      świecie dolnośląskiej polityki obaj panowie symbolizują to, co
      najcenniejsze: pracowali w założonym przez Grzegorza Schetynę Radiu
      Eska Wrocław i działali w sporcie (zwłaszcza w kierowanym przez
      byłego wicepremiera koszykarskim Śląsku), otarli się o media
      lokalne. Cechuje ich też cnota kardynalna: absolutna, ślepa wierność
      Schetynie.


      Za wierność potencjalnie niepełną stanowisko marszałka stracił jakiś
      czas temu Andrzej Łoś. I nie chodziło wcale o to, że Łoś był
      nielojalny. Wręcz przeciwnie. Nie był jedynie sportowcem, ani
      działaczem sportowym, ani też dziennikarzem Eski, lecz historykiem w
      randze profesora uniwersytetu, co we Wrocławiu raczej nie upoważnia
      do piastowania funkcji publicznych. Mimo poniesionych strat (Łoś
      odszedł do konkurencyjnej Polski XXI) wymiana marszałka na bardziej
      uległego została w lokalnych kręgach PO przyjęta jako rzecz
      rutynowa.


      Kilkanaście lat takiej selekcji polityków nie mogło pozostać bez
      śladu. Żeby to zrozumieć warto sięgnąć wstecz.

      Od NZS do biznesu

      Grzegorz Schetyna, podobnie jak Łoś, studiował historię na
      Uniwersytecie Wrocławskim. Pod koniec lat 80. poświęcił się głównie
      aktywności w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, którego został
      uczelnianym przewodniczącym. Według ludzi pamiętających tamte czasy,
      młody Schetyna był radykałem na miarę Mariusza Kamińskiego, czy
      Antoniego Macierewicza – ostrym przeciwnikiem kompromisów i
      Okrągłego Stołu. Znany jest incydent z pyskówką, w trakcie której
      późniejszy wicepremier zarzucił odwiedzającemu Wrocław Lechowi
      Wałęsie zdradę studenckich interesów. Na stanowisku szefa NZS
      Schetyna zastąpił inną późniejszą gwiazdę polityki i działacza
      sportowego (żużel) Ryszarda Czarneckiego.

      Już kilka miesięcy później, po zwycięskich dla Solidarności
      wyborach, Grzegorz Schetyna zostaje urzędnikiem – dyrektorem w
      urzędzie wojewódzkim. Na stanowisko poleca go obecny prezydent
      Wrocławia Rafał Dutkiewicz – wówczas szef lokalnego Komitetu
      Obywatelskiego, później także współtwórca Radia Eska. Ten sam
      Dutkiewicz poleca wybór innego studenta, opozycjonisty z
      Uniwersytetu Wrocławskiego Bogdana Zdrojewskiego na prezydenta
      Wrocławia. Zdrojewski zostaje nim na równe 11 lat (1990 – 2001). W
      urzędzie wojewódzkim Schetyna robi zaś to, czego od niego
      oczekiwano – czystkę.


      I pojawia się w pierwszym lokalnym skandalu. Ówczesny wojewoda
      Mirosław Jasiński zarzuca mu nielegalne wykupienie mieszkania
      służbowego. Ale z pracy, decyzją premiera Bieleckiego, wylatuje nie
      Schetyna, a Jasiński. Role jednak szybko się odwracają – do władzy
      dochodzi ekipa Olszewskiego i wyrzuca Schetynę z urzędu.


      Tak właściwie zaczyna się przygoda Schetyny z wielką polityką. Dziś
      bardzo trudno odtworzyć już rolę, jaką w ówczesnym Kongresie
      Liberalno-Demokratycznym odgrywały poszczególne osoby. Jakie
      znaczenie miał na przykład Zenon M.?


      Zenon M., był nie tylko posłem KLD (który – jak przystało na
      ideowca – walczył w Sejmie o prawnie uregulowane dobro dzieci
      poczętych), biznesmenem (w setce najbogatszych Polaków wg „Wprost”),
      ale i poprzednikiem Schetyny w fotelu prezesa koszykarskiego Śląska.
      Od wielu lat lokalne środowisko PO stara się zatrzeć za sobą
      wszelkie związki z M. – nie bez powodu.


      Na przełomie XX i XXI w. eksposła oskarżono o wielomilionowe
      nadużycia bankowe i łapówkarstwo związane z dotacjami na zakłady
      pracy chronionej. M. w tajemniczy sposób zmylił w 2001 r. pościg
      policji i UOP i zniknął. Po wielu miesiącach odnalazł się w Miami na
      Florydzie. Deportowany do Polski od 2003 r. odpowiada przed sądem z
      wolnej stopy. Poza tym trudni się produkcją wody mineralnej. Tak czy
      owak to właśnie Zenon M. postawił na nogi koszykarski Śląsk i
      trzykrotnie zdobył z nim tytuł mistrza Polski. Gdy jego firma
      komputerowa PCS zaczęła podupadać, sprzedał klub Schetynie (1994).

      Rozstanie z Unią
      Koszykarskie poczynania Schetyny do złudzenia przypominają jego
      późniejsze ruchy polityczne. W pierwszym kroku zdławił w zarodku
      bunt zawodników i odsunął wszystkich ludzi, do których nie miał 100
      proc. zaufania. W drugim zadbał o drogą reklamę i przychylność
      mediów. W trzecim nauczył się, jak żyć i funkcjonować publicznie
      będąc osobą szalenie niepopularną. Bo wrocławscy kibice nigdy
      Schetyny nie zaakceptowali. Taktyka ekswicepremiera okazała się
      bardzo skuteczna – do 2002 r. Śląsk Wrocław był bezapelacyjnie
      polską drużyną nr 1 odnosząc przy okazji wiele triumfów
      zagranicznych. Potem sprawy się popsuły.

      Ale wróćmy jeszcze do polityki. W 1994 r. Unia Demokratyczna i
      pokonany w wyborach KLD łączą się tworząc Unię Wolności. Jej liderem
      na Dolnym Śląsku jest inny polityk-sportowiec; bokser z osobowością
      borderline Władysław Frasyniuk. Miłości między obu środowiskami nie
      ma od początku. Ale główną przeciwniczką Schetyny staje się najpierw
      antyklerykalna Barbara Labuda. Schetyna i jego ludzie zawsze dbali
      (i dbają nadal) o poparcie wrocławskiej kurii.

      To właśnie z ramienia Unii Wolności Schetyna zostaje po raz pierwszy
      posłem w 1997 r. Jako jedyny członek jej klubu głosował w Sejmie za
      tzw. dekomunizacją.

      Rozstanie z UW ma charakter gwałtowny. Konflikt z Frasyniukiem,
      którego ludzi wycięto w bardzo podejrzanych okolicznościach (tzw.
      afera z pompowaniem przez liberałów martwymi duszami kół
      partyjnych), przyczynił się walnie do ostatecznego rozejścia się obu
      środowisk i powstania PO.


      W nowym tysiącleciu Schetyna przestaje już domagać się
      dekomunizacji – w radzie nadzorczej Śląska pojawiają się Jerzy
      Szmajdziński i nieco już zapomniany Piotr Żak z AWS. Klub stawia na
      sponsorów z państwowym kapitałem. I nie zawodzi się.


      A gdzie dziś jest piłkarski Śląsk? Już nie istnieje. Schetyna
      sprzedał podupadający klub wrocławskiemu przedsiębiorcy z branży
      ochroniarskiej Waldemarowi Siemińskiemu, któremu ten interes nie
      szedł jeszcze bardziej. Biznesowy model Schetyny już nie działał.





      Inkubator wiernych


      Na przełomie wieków w dolnośląskiej Platformie pojawiają się nowe
      gwiazdy. Takie jak Zbigniew Chlebowski. Młody samorządowiec z małego
      miasta Żarów (7 tys. mieszkańców) w okolicach Świdnicy. Mimo dobrego
      położenia – w pobliżu autostrady i specjalnej strefy ekonomicznej –
      po burmistrzowaniu Chlebowskiego (do 2001 r.) miasto stanęło na
      granicy bankructwa. Chlebowski winą za to obarcza oczywiście
      następców, ci jednak zarzucają mu „gierkowski” styl sprawowania
      władzy – olbrzymie inwestycje bez oglądania się na koszty. Żarów w
      dalszym ciągu walczy o przetrwanie, a kolejni burmistrzowie
      zmieniają się jak rękawiczki.


      We wrocławskiej Platformie nie ma to jednak większego znaczenia.
      Siłą Chlebowskiego stają się medialne wygadanie połączone z
      absolutnym brakiem własnych poglądów oraz ślepa wierność Schetynie.

      Wielkie uznanie Chlebowski zdobył w jego oczach także i za rolę,
      jaką odegrał przy odsuwaniu na boczny tor poprzedniego szefa klubu
      PO Bogdana Zdrojewskiego. Zdrojewski, który był mimo paru wpadek
      całkiem dobrym prezydentem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka