Gość: Rafis
IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.*
10.02.04, 00:51
Nie pasują do salonu
Wtorek, 10 lutego 2004r.
Wczoraj w sądzie zakończyła się sprawa, jaką właścicielom kiosków z ul.
Oławskiej wytoczyły władze miasta. Wyrok zapadnie za tydzień. Ale już dziś
właściciele budek nie mają złudzeń – będą musieli się z Oławskiej wynieść.
Prezydent miasta zapowiada: Oławska ma być „salonem” Wrocławia, ulicą którą
można się pochwalić. Najpóźniej wiosną ma zakończyć się jej remont. Ma tu
powstać piękny deptak, z ekskluzywnymi sklepami po obu stronach. Zniknąć
mają wszystkie obiekty, które szpecą ulicę: ruiny, pralnia, szyny i stojące
tu od kilkunastu lat trzy budki z knyszą, prasą i słodyczami.
Szczyt mody
W 1990 roku Edward Wiśniewski chciał postawić gdzieś kiosk z fast foodem.
Władze miasta zgodziły się by było to na ul. Oławskiej. Pod warunkiem
jednak, że będzie kiosk typu K-67 (charakterystyczna wtedy dla Wrocławia
czerwono-żółta, plastikowa budka). Wiśniewski sprowadził ją aż z Jugosławii.
Zapłacił za nią 8 tys. niemieckich marek, a przewóz kosztował go dodatkowo 7
ówczenych milionów złotych. W kwietniu 1991 r. otrzymał zgodę na jej
zainstalowanie. Wtedy było to zgodne z planem ogólnym zagospodarowania
przestrzennego, jak napisano w pozwoleniu. W mieście takie same kioski
wyrastały wtedy jak grzyby po deszczu. Wówczas był to szczyt elegancji, a
ówczesny architekt miasta, Stefan Mueller, wydawał zgody na stawianie tylko
takich, stąd ich nazwa „millerówki”. Pozwolenie na trzy budki skończyło się
w 1994 roku. Urząd miasta nie chciał go przedłużyć. Powód: „usytuowanie
kiosków jest sprzeczne z planem ogólnym zagospodarowania przestrzennego
Wrocławia”. Wtedy rozpoczęła się walka trzech handlowców o ich miejsca
pracy. Sprawa dotarła aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten przyznał
im rację, a decyzję prezydenta uchylił. Handlowcy musieli jednak jeszcze raz
wystąpić do prezydenta o warunki lokalizacji. Zrobili to w roku 1997, ale do
dziś nie otrzymali w tej sprawie żadnej decyzji. Miasto wystąpiło natomiast
przeciwko nim do sądu.
Kioski znikną
- Mam 50 lat, kupę chorób i nic więcej – mówi dziś Wiśniewski. Zdaje sobie
sprawę, że przegrał walkę o swój kiosk. - Tylko innej pracy już nie znajdę.
Za tydzień sąd ogłosi wyrok i zdaniem handlowców nakaże usunąć kioski z
Oławskiej. Pełnomocnik gminy Wrocław, obecny na wczorajszej rozprawie
przekonuje, że decyzja NSA, korzystna dla handlowców, nie nakazywała gminie
podpisać z właścicielami kiosków nowych umów. Gmina ma prawo decydować o
tym, co chce mieć na swoim terenie. W planach urzędników na Oławskiej będą
stały góra dwa, inne kioski. Zniknąć mają też budki góralskie.
- Zdaję sobie sprawę, że strata miejsca handlowego w takim punkcie to
tragedia – mówi Grzegorz Roman, dyr. departamentu architektury. - Dlatego
tym, którzy będą musieli stąd się wyprowadzić, postaramy się zaproponować
inną atrakcyjną lokalizację.
Marcin Gąsiorowski - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska