Dodaj do ulubionych

Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny

11.03.10, 12:30
Pan profesor taki mądry jest, a nie wie, że po polsku jedyną poprawną
formą jest Akwizgran, a nie żadne Aachen.
Obserwuj wątek
    • mfru Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 11.03.10, 16:14
      [...]- Państwowa Komisja Akredytacyjna jest nawet zadowolona z
      poziomu edukacji, ale pracodawcy bardzo narzekają. Absolwenci
      wyższych uczelni nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem
      skomplikowanego tekstu, a tym bardziej takowego napisać, nie umieją
      się szybko uczyć,
      [...] .
      A startując z edukacją w uczelniach wyższych mają też zasadnicze
      trudności z czytaniem ze zrozumieniem tekstów prostych. Ten, i
      podobne problemy były sygnalizowane od szregu lat. I (niestety)
      udokumentowane w badaniach między innymi prof. Kwiecińskiego.

      [...]Oczywiście bywa, że uda się zrobic doktorat w dwa lata, ale
      obowiązek skończenia studiów (doktoranckich) w trzy lata oznacza...
      [...]
      że po osiągniętym w ostatnich 15 latach gwałtownym wzroście
      tzw. "skolaryzacji społeczeństwa" na poziomie akademickim może
      nastąpić odpowiednio gwałtowny skok jego "doktoryzacji". W okresie
      postępującej dewaluacji podstawowych pojęć wszystko jest możliwe.
      Ponadto nie znajduje uzasadnienia, by jedynym autorem
      kolejnych "osiągnięć" edukacyjnych miało być Ministerstwo Edukacji
      Narodowej.
      • rikol Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 09.04.10, 17:39
        Jesli w Polsce dlugo trzeba pracowac na tytul profesora, to zle. Ale jesli w USA
        na doktorat trzeba pracowac szesc lat, to dobrze. Ciekawe, prawda? w Anglii
        doktorem mozna byc w wieku 25 lat. To moze tam jest najlepiej? A powaznie, w USA
        w nauke inwestuja korporacje - co daje mozliwosc rozwoju z jednej strony, ale z
        drugiej strony jest korupcjogenne. Poza tym nauka powinna sie rozwijac nie tylko
        w kierunkach przydatnych dla korporacji.

        Watpie, zeby w pracy ktos byl uzyteczny od pierwszego dnia, chyba ze jest
        sprzataczka - ale nawet sprzataczce trzeba pokazac plan biura. Na bardziej
        skomplikowanych stanowiskach konieczne jest przyuczenie, tzn. zapoznanie ze
        struktura personelu, klientow, procedurami.
        • Gość: Ponuro & Kaczo Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów ! IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 09.04.10, 17:54
          Tu nie ma reguly... W USA (i znam takie osoby) tez mozna zrobic
          doktorat szybciej nizli w 6 do 8 lat!

          P.S. Zazwyczaj sam doktorat to zbyt malo, by uzyskac
          pozycje "Assistant Professor". Zdecydowana wiekszosc
          ludzi ubiegajacych sie o tego typu stanowisko ma za
          soba przynajmniej rok, dwa (lub wiecej) doswiadczenia
          jako tzw. "post-doc" (post-doctoral position).
        • ooolooo Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 09.04.10, 21:56
          Te 6 lat doktoratu w USA wynika z faktu, ze nie robi sie magisterki. Po
          licencjacie decyduje sie na doktorat - magisterium praktycznie nie wystepuje
          choc mozna obrac taka droge kariery. Pracowalem w USA na uczelni i np. lekarze
          doktorat robili w 3 lata, a uzyskiwali go po ukonczeniu studiow. Doktorat
          wydluzal ich studia o jakies 2 lata. Nastapilo nieporozumienie wynikajace z
          dziennikarskiej niewiedzy o sytemie ksztalcenia w USA.
        • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 10.04.10, 16:31
          Ja ostatnio zmienilem ma alma mater, na uniwersytet na zachodzie Europy.
          Od pierwszego dnia bylem 100% produktywny, gdyz wykonywalem zasadniczo te same
          badania, co uprzednio. Przyuczac trzeba bowiem gkownie swiezych absolwentow,
          a nie doswiadczonych pracownikow
          ...
      • Gość: Profesor Zachodni Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w IP: *.chello.pl 09.04.10, 18:56
        Habilitacja jest potrzebna, bo jest też w wazniejszych krajach,
        natomiast niejasne i trudne są zasady zostania profesorem
        belwederskim. Habilitacja na prestiżowej Uczelni powinna być szybką
        droga do profesury belwederskiej, a tak nie jest...
        A propos JM Rektora z Wrocławia, który udziela wywiadu niech sie
        przyzna: ile zna języków? Ciekawe też, czy był w PZPR? Bo z tego co
        mówi, trąci komuną i brakiem znajomości zachodniego stylu nauczania!
        Profesor Zachodni

        • ooolooo Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 09.04.10, 22:04
          Habilitacja nie ma w krajach ktorych uczelnie zajmuja wiekszosc z 100 pierwszych
          pozycji w rankingu najlepszych uczelni (dowolnym), oprocz Wielkiej Brytanii -
          ale tam habilitacja to jak tytul doktora honoris causa.
          Jak wyglada destrukcyjna rola habilitacj w RP opisano tu:
          zdroworozsadkowo.blox.pl/2010/01/Czy-sie-stoi-czy-sie-lezy-za-dr-hab-sie-nalezy.html
          • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 10.04.10, 16:35
            W UK nie ma habilitacji! I nigdy jej tam nie bylo...
            • 1410_tenrok habilitacja jest w centralnej Europie 13.04.10, 16:10
              i nic złego w niej nie ma!
              • drkagan Re: habilitacja jest w centralnej Europie 13.04.10, 16:55
                Niemcy od niej odchodza, a nie ma jej tez na najlepszych uczelniach wyzszych
                swiata! Ilu z noblistow ma habilitacje? I jaki to %?
        • Gość: mimi CV IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.04.10, 05:42
          Leszek Pacholski is 65 years old. Since 1980 he has been working at the
          University of Wroclaw. Earlier, since 1968, he worked in the Institute of
          Mathematics of the Polish Academy of Sciences, where he chaired the Division of
          the Foundations of Mathematics. He received his MS in mathematics from Wroclaw
          University in 1967, his PhD in mathematics from the Mathematical Institute of
          the Polish Academy of Sciences in 1970, was habilitated by the same institution
          in 1972, and became a full professor in 1993.

          The list of his original publications contains 34 papers. He spent a
          considerable amount of time abroad as a visiting professor - a year in
          University of California at Berkeley and a year in Paris. Shorter visits in
          Yale, Simon Frazer University, Princeton, Oxford, Marseille, INRIA (Nancy),
          Caen, Trento, and DIMACS (Rutgers). He gave numerous invited talks at
          international conferences: IEEE Symposium on Logic in Computer Science (1997),
          Annual Conference of the European Association of Computer Science Logic (1997),
          Logic Colloquium (1972, 1982), and many others. He was a project manager or a
          main contractor in 9 grants of Polish State Committee for Scientific Research.

          He has supervised 23 PhD students. Nine of them were habilitated, two are full
          professors now. Among his students there is Ludomir Newelski, fellow of the
          Foundation for Polish Science ("Polish Nobel Prize") in 2001.

          In 1976-2001 he was a member of editorial board of Fundamenta Mathematicae
          (journal established by Zygmunt Janiszewski, Stefan Mazurkiewicz and Waclaw
          Sierpinski in 1920), in 1992-2000 - of Colloquium Mathematicum, and now he works
          in editorial boards of ACM Transations on Computational Logic and Annals of Pure
          and Applied Logic (published by North-Holland). For 9 years he was a member of
          European Committee of the Association for Symbolic Logic, for three years he
          chaired this committee. He took part in organization of about 30 international
          conferences. In particular he was a member of program committee of the
          International Congress of Union of History and Philosophy of Sciences in 1999, a
          chair of a section committee of this conference in 1987, a member of a section
          committee of the International Congress of Mathematicians, five times a member
          of programme committee of Logic Colloquium (Praha 1980, Marseille 1981,
          Clermont-Ferrand 1994, Leeds 1997, Paris 2000) and once its chair (Wroclaw
          1977). He was the chair of the ACM Doctoral Dissertation Award Committee.

          Throughout his career, he has maintained research interests in a broad spectrum
          of fields associated with logic and computing. During the 1970s he worked
          primarily in model theory. Subsequently, his principal interests have been in
          applications of logic to computer science.

          In 1974 he was awarded the Banach Prize, in 1994 - a prize from the Jurzykowski
          Foundation, and in 2000 he was decorated the Cavalier's Cross of the Order of
          the Restoration of Poland.

          Since 1996 he is a director of the Institute of Computer Science of the
          University of Wroclaw, since October 1998 - a member of the Senate of the
          University of Wroclaw. He was the chairman of Commission for Investments and
          Assets of the Senate of the University of Wroclaw. Since 2002 he is the chair of
          the Commission for finances of the Senate of the University of Wroclaw.

          He has never joined any political party.
        • Gość: mgr Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w IP: *.static.vip-net.pl 10.04.10, 07:11
          Habilitacja jest w Rosji i na Kubie to chyba nie saważniejsze kraje
        • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 10.04.10, 16:34
          Regula jest taka, ze na swiecie habilitacji nie ma tam, gdzie sa najlepsze
          uniwersytety
          , czyli ze NIE ma jej w USA, UK, Kanadzie i Australii...
      • Gość: ad Re: czyli prowincjonalny chów czereśniaków IP: *.static.vip-net.pl 10.04.10, 07:08
        Praca tylko w jednej uczelni na etacie drugim miejscem pracy może
        być firma lub biuro projektowe takie powinny być zasady wprowadzone
        przez Minister jeżeli chce coś poprawić. Praca na więcej niż jednym
        etacie w uczelni inne to naruszenie ustawy o zakazie konkurencji.,
        szczególnie osób na stanowiskach administracyjnych na uczelniach
        państwowych. Oni nie mają czasu na zajmowanie się pracą w swojej
        macierzystej uczelni. Powinno się również wprowadzić kontrolę kadry
        akademickiej pod względem minimów kształceniowych realizowanych a
        nie deklarowanych dla PAK-u co niczego nie spełnia poprostu fikcja.
        Likwidacja profesorów belwederskich bo jest to pozostałość komunizmu
        jak i habilitacje. profesor to etat tylko jak prezes itp
    • kluska11 Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 14.03.10, 18:14
      Tak na oko sadzac pan profesor w latach ze 6 dych, abo wiecej ma.
      I moze powinno w tekscie znalezc sie zdania "Tak, za ten burdel w
      nauce odpowiadam rowniez ja"? Jakos nie doczytalem, ale ja dosc
      slabo czytam.
      • Gość: ek Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.10, 17:49
        Nie do końca odpowiada za ten burdel.
        Pan profesor miał szansę ciągnąć nadal swoją politykę, tak się jednak złożyło,
        że przegrał w wyborach z kandydatem, który miał większe poparcie zasiedziałej,
        zgrzybiałej kadry.
      • Gość: Awranka Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.10, 08:53
        Takie to typowo Polskie, roztrząsać kto winien, zamiast próbować coś zmienić...
    • tanczacy.z.myslami Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 09.04.10, 17:23
      svarte_sjel napisał:

      > po polsku jedyną poprawną
      > formą jest Akwizgran, a nie żadne Aachen.

      Owszem, Aachen to po polsku Akwizgran ale nie ma obowiązku używania polskiej
      nazwy. Jakby mówił o stolicy Bawarii to mógłby powiedzieć Monachium albo München :)
      • pan.toranaga Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 10.04.10, 21:56
        >Jakby mówił o stolicy Bawarii to mógłby powiedzieć Monachium albo >München :)

        Ja, ja Volkswagen, a jak by mówił o stolicy Schlesien to mógłby powiedzieć Wrocław albo Breslau,
        I do kolejnego posta:
        w końcu nie jest polonistą i wszystkie istotne niedouki by go zrozumiły
    • Gość: głupek Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w IP: *.chello.pl 09.04.10, 17:32
      Profesor nie jest polonistą...; wszyscy istotni i tak go zrozumieją...
    • icek20 Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 09.04.10, 18:10
      Gratuluje tych wpisow pod artykulem-zobaczmy to z innej strony.
      panie polskie magisterki powiekszyly szeregi sprzataczek na calym
      swiecie-nie ma to jak prestiz polskich uczelni-nic dodac nic ujac.
    • waszznak Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 09.04.10, 18:17
      Ciekawe, co zostałoby z pana profesora, gdyby zastosowac do niego
      ostre kryteria konkurencji? Sprawdzalem w MathSciNet (sieci
      obrazujacej dzialalnosc naukowa w dziedzinie matematyki i
      pokrewnych): jest na liscie 26 publikacji prof. Pacholskiego z 29
      cytowaniami. Nawet uznajac, ze czesci nie ma na tych listach, to w
      wieku ponad 60 lat jest to wynik mizerniutki. Nikt by go do pracy na
      dobrej uczelni w USA nie przyjal, nawet gdyby mial z takimi wynikami
      45 lat. Po roku 2000 pan profesor calkowicie osiadl na laurach czyli
      robi to, co w czambul potepia. No i zarabia piszac recepty dla
      polskiej nauki.
      • Gość: google-scholar Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 21:45
        Różne bazy danych mają różne zwyczaje.

        Set constraints with projections are in NEXPTIME
        W Charatonik, L Pacholski - Foundations of Computer Science, 1994 Proceedings.,
        …, 1994
        Cytowane przez 72

        Negative set constraints with equality
        W Charatonik, L Pacholski - Logic in Computer Science, 1994. LICS'94. …, 1994
        Cytowane przez 65

        Complexity of Makanin's algorithm

        A Kościelski, L Pacholski - Journal of the ACM (JACM), 1996 - portal.acm.org
        Cytowane przez 64

        [PDF] Complexity results for first-order two-variable logic with counting
        L Pacholski, W Szwast, L Tendera - SIAM Journal on Computing, 2000 - Citeseer
        Cytowane przez 54

        Complexity of two-variable logic with counting
        L Pacholski, W Szwast, L Tendera - Proceedings of the 12th Annual …, 1997
        Cytowane przez 50

        Set constraints: A pearl in research on constraints
        L Pacholski, A Podelski - Principles and Practice of Constraint Programming- … -
        Springer
        Cytowane przez 44
        • adamp_314 Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 10.04.10, 11:19
          MathSciNet cytowaniami zajmuje się gdzieś od roku 1995 przy czym do dziś chyba
          nie ma kompletnej bazy cytowań nawet z bieżących roczników. Web of Science
          podaje na przykład 95 cytowań licząc jednokrotnie prace, które cytują po kilka
          publikacji Pacholskiego. Z kolei Google liczy wszystko, co jest w necie, również
          nierecenzowane szkice dla studentów.
      • ooolooo Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 09.04.10, 22:09
        Pan profesor robi to co ludzie w jego wieku powinni - pokazuje gdzie sa luki w
        systemie i sugeruje jak je naprawic. Mlodzi nie maja na to czasu ani niezbednej
        sily przebicia. Jaki wiek i staz takie obowiazki. Robi dobrze, mowi madrze. U
        mnie w instytucie 'profesury' nie publikuja, bronia koryta i twierdza ze
        habilitacja wratoscia jest i basta!
    • jahpan status materialny doktoranta 09.04.10, 18:28
      Witam. Jestem doktorantem nauk humanistycznych na jednej z polskich uczelni.
      Wydaje mi się, że sporym problemem jest również sposób finansowania
      doktorantów. Obecnie stypendia doktoranckie, szczególnie na kierunkach
      humanistycznych nie są wystarczające, by normalnie żyć. O ile jakiekolwiek są.
      Proszę zobaczyć jakim ryzykiem jest pełne zaangażowanie w pracę naukową, przez
      co rozumiem przede wszystkim studia doktoranckie studia STACJONARNE. Żyje taki
      doktorant bez doświadczenia w pracy do 28-30 roku życia. Bez opłacania
      składek, bez dochodu pozwalającego na start w życiu. Ze stypendium mieszkania
      nie kupisz, kredytu nie weźmiesz, itd. Ale to luksusy. Trudno, żeby za
      1000-1500 zł utrzymać się i jeszcze inwestować w materiały niezbędne do pracy
      badawczej. Oczywiście jest cały program dofinansowań tego typu przedsięwzięć,
      ale nie jest to dochód stały, co nie poprawia poczucia bezpieczeństwa
      materialnego. Załóżmy, że doktorant otrzymał środki na materiały naukowe i
      może się ze stypendium utrzymać, to zastanawiające jest jak ma dorównać swoim
      kolegom z Europy - skoro jego mobilność ogranicza sytuacja finansowa. Nie
      mówiąc już o założeniu czy byciu blisko rodziny.
      Po tych wszystkich trudach przychodzi etap, w którym dowiadujemy się, bądź
      nie, o decyzji w sprawie zatrudnienia na uczelni. Zakładając, że doktorant
      ostro pracował i owocem jego starań jest znaczne poszerzenie dorobku naukowego
      własnego i kraju, otrzymuje etat na uczelni. A na uczelni co? Praca na
      umowę-zlecenie, bądź dzieło. Niepewność zatrudnienia, przedłużenia umowy, itp.
      problemy to byłoby jeszcze nic, gdyby nie fakt, że osoba taka nie otrzyma np.
      kredytu hipotecznego na podstawie innej umowy niż umowa o pracę.

      Dlaczego robię doktorat? Dlatego, że studiując stacjonarnie godzę to jako tako
      z pracą na pełen etat. Odbywa się to kosztem jakości doktoratu, ale również
      ogólnego poziomu wiedzy.

      Nie twierdzę, że każdemu doktorantowi należą się jakieś kosmiczne sumy, ale
      taka organizacja studiów trzeciego stopnia, która zapewnia stabilizację a
      jednocześnie daje możliwość pełnego poświęcenia się pracy naukowej. Wystarczy
      po 1 roku studiów doktoranckich zrobić selekcję ochotników i postawić na tych
      kilku/kilkunastu (?), którzy dobrze rokują, mają ciekawe i oryginalne pomysły
      na siebie i swój kierunek działań. I z tę grupą podpisać coś w rodzaju umowy,
      na mocy której - jak ma to miejsce w uczelniach wojskowych - w zamian za
      wynagrodzenie (min. 1,5 średnich krajowych) i gwarancję etatu po uzyskaniu
      stopnia doktora, doktorant zobowiązuje się zrealizować konsultowany program
      badawczy.

      Pozdrawiam
      • Gość: potahontas Re: status materialny doktoranta IP: *.chello.pl 09.04.10, 18:44
        Panie doktorancie chciałby Pan 1,5 średniej krajowej? W żadnym kraju, gdzie jako
        aktualny doktorant byłem (Niemcy, Francja, Szwajcaria) żaden doktorant do
        takiego poziomu się nie zbliżył! 1000-1300 euro w berlinie owszem na godne życie
        wystarcza (w Paryżu już gorzej, nie mówiąc o 2000 franków w Zurichu) ale to
        daleko od średniej krajowej (to 1.5 najniższej krajowej), polskie 1500zł czy
        2000zł w PANie to z grubsza ten sam rząd wielkości.

        PS ja na szczęście jako polski doktorat mam 1.5 naszej średniej krajowej:)
        • jahpan Re: status materialny doktoranta 09.04.10, 18:50
          Nie chciałem za bardzo podnosić poprzeczki, żeby komentarze nie skoncentrowały
          się na uwagach, że to zbyt duże oczekiwania. Bardziej chciałem zwrócić uwagę na
          problem niż tworzyć na niego receptę.
          • Gość: potahontas Re: status materialny doktoranta IP: *.chello.pl 09.04.10, 19:50
            no mi też jest przykro z powodu średnio potwornie niskiego poziomu polskiej
            nauki i polskich naukowców.
            ja robię doktorat z nauk ścisłych w Polsce, mam bardzo dobre stypendium, pracuję
            w dobrej grupie i współpracuję z naukowcami z elity światowej (mam tu na myśli i
            mojego promotora i profesorów na zachodzie u których spędzam 50% czasu
            doktoratu) - narzekać nie mogę. Po doktoracie raczej do Polski nie wrócę.
            Z mojej perspektywy praca na najwyższym poziomie jest jedyną rzeczą jaką mogę
            zrobić, aby pomóc polskiej nauce, więc proponuję wszystkim aby zamiast narzekać
            WZIĘLI SIĘ DO PRACY. Młodzi ludzie na całym świecie stają przed pytaniem dobra
            pensja, czy kariera naukowa - 60tys funtów pensji profesora w Cambridge to
            śmiech w porównaniu do tego co osoba, która ma potencjał na zostanie takim
            profesorem, może zarobić w London City. Są więc inne powody - ja nazywam to
            hedonistyczną radością zgłębiania, orgazmem intelektualnym - dla których
            postanowiłem i inni postanawiają zostać naukowcem. A jeśli jest inaczej to nic z
            polską nauką się nie zmieni nawet przez 200lat.
            • jahpan Re: status materialny doktoranta 09.04.10, 19:58
              W pełni się z Tobą zgadzam. Ja też jestem za działaniem a nie marudzeniem,
              dlatego wziąłem się do pracy zawodowej i sporo zarabiam. Szkoda mi tylko tego
              czasu, który zamiast na pracę poświęciłbym chętnie nauce. Jako doktorant na
              studiach humanistycznych nie otrzymuję stypendium, granty się zdarzają. Nie
              jestem jakąś wybitną jednostką, ale sumiennie pracuję w zakresie własnych
              zainteresowań. Myślę, że ta hedonistyczna przyjemność i jej zaspokajanie, o
              których piszesz to faktycznie najlepsza motywacja do działania.

              Szkoda tylko, że Polska traci takie osoby jak Ty, które wyjeżdżają z kraju.
              Filozoficznie można też zapytać co ta Polska właściwie jest ? :) i czy jest
              wartością samą w sobie. Pozdrawiam
              • Gość: krzysztof Re: status materialny doktoranta IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.10, 20:52
                No i mamy problem rozwiązany. Jednak na zachodzie pensje profesorów nie są takie
                małe. Byłem na tym Uniwerku (UL Limerick -
                psi.ul.ie/pls/corehrrecruit/erq_search_package.search_form?p_company=1&p_internal_external=E)
                i można zauważyć, że jako doktorant można tam zarobić ponad 30 tys euro rocznie
                będąc teaching assistant co daje 2,5 tys euro a to już naprawdę sporo. Poza tym
                w PL doktorant ma gorszy status niż student. Ja np. jako student miałem
                stypendium ministra + uczelniane co łącznie dawało ok 1,8 tys PLN. Obecnie jako
                doktorant wychodzi mi ok. 1000 PLN miesięcznie, więc można powiedzieć degradacja
                finansowa. Już nie mogę się doczekać końca moich studiów, bo takiego żałosnego
                systemu edukacyjnego nie ma chyba nigdzie na świecie. Idąc na doktorat miałem
                szczytne idee, które teraz tak naprawdę nie pasują do rzeczywistości. Oczywiście
                nie żałuję, rozwijam się mimo wszystko intelektualnie, choć moja uczelnia nie ma
                w tym żadnej zasługi i nie chciałbym jej promować za granicą, bo tylko wstydu
                bym się najadł jakby ktoś zdecydował się tu przyjechać.
                • Gość: Marek Zarobki na zagranicznych uczelniach IP: *.zone12.bethere.co.uk 10.04.10, 10:33
                  Studiuje na jednej z najlepszych szkol w Londynie. Wybitni profeorowie
                  zarabiaja do 500 tysiecy funtow rocznie
                  • 1410_tenrok W Polsce zawsze gardzono nauką! 10.04.10, 10:56
                    wiec, tego typu zarobki można sobie wybić z głowy!
                    A przecież to własnie uczelnie są fabrykami kadr i to własnie uczelnie pełnią
                    najważniejszą rolę w gospodarce, a cała reszta!
                  • pensioner63 Zarobki doktoranta w Stanach 10.04.10, 11:04
                    Mój syn niedawno skończył doktorat na MIT, a córka w Caltech - obie uczelnie
                    techniczne należą do najlepszych w Stanach. Oboje mieli po około $23k rocznie
                    robiąc doktorat co stanowi około 60% median personal income w Stanach
                    wynoszącego około $39k rocznie. Córka robiła doktorat 7 lat, syn 6 lat. Oboje są
                    elektronikami i oboje zarabiają obecnie około $100k rocznie.
                    • drkagan Re: Zarobki doktoranta w Stanach 10.04.10, 16:46
                      Ja zas mialem przez ponad 3 i pol roku prestizowe federalne stypendium
                      doktoranckie na Monash Univerity w Melbourne, i wynosilo ono zdecydowanie mniej
                      niz srednia placa w Australii. A piszac doktorat, mialem juz MA (czyli cos
                      wiecej niz polski magister) z jeszcze lepszego The University od Melbourne.
                      Po prostu jak ktos chce robic duze pieniadze, to nie powinien sie ksztalcic,
                      a raczej krasc badz spekulowac na gieldzie.
                      Ja, z dobrym doktoratem z b.
                      dobrej uczelni, po ponad 20 latach stazu pracy, zarabiam na zachodnioeuropejskim
                      uniwerytecie jako Researcher (Research Fellow) nieco tylko poand 50 tys. euro na
                      rok (plus zwrot kosztow badan). To nie jest zle, ale tez nie jest to jakas
                      zawrotna suma pieniedzy.
                      A w Polsce, nawet gdybym chcial, to pracowac nie moge, bowiem w Polsce nie
                      uznaje sie do dzis mego australijskiego doktoratu... :(
                      lech.kellergmail.com
                  • drkagan Re: Zarobki na zagranicznych uczelniach 10.04.10, 16:38
                    Skad wziales te sume? Wykladowca akademicki z doktoratem i kilkoma latami
                    stazu czesto zarabia w UK ok. 30 tys. funtow na rok
                    . To sporo w przeliczeniu
                    na zlotwki, ale raczej malo w UK, szczegolnie w Londynie...
                    • pensioner63 Kraść czy nie kraść? Nie kradnij! 11.04.10, 00:59
                      drkagan napisał:
                      > Skad wziales te sume?

                      Rozumiem, że pytasz o zarobki moich dzieci. One pracują w Stanach w przemyśle,
                      nie na uczelni. Jeśli chodzi o stypendia doktoranckie to nasze doświadczenie
                      jest takie same. Zarówno w Stanach jak i w Australii są one sporo niższe od
                      średnich zarobków w tych krajach. Jest to normalne, bo przecież student dorabia
                      się tytułu Ph.D. dla siebie. Aczkolwiek praca doktorancka ma pewną szansę aby
                      być użyteczna.

                      Nie zgadzam się, że kradzieże są dobrą metodą zdobycia pieniędzy. Fakt, że można
                      zdobyć pieniądze ale zwykle kariera kończy się pobytem w więzieniu (jeśli nie
                      jest się wiceprezydentem, który ma zagwarantowane ułaskawienie przez
                      prezydenta). Gra na giełdzie też zwykle kończy się stratami dla zwykłych
                      śmiertelników. Zarabiają na giełdzie ludzie którzy wiedzą co robią typu Soros
                      itp. Oni nie grają.
                      • Gość: Kagan Re: Kraść czy nie kraść? Nie kradnij! IP: 81.193.21.* 11.04.10, 21:11
                        OK. W sektorze prywatnym to ja w USA zarabialem jakies 20 lat temu
                        60 tys. USD na rok, i dalo sieza to wyzyc, szczegolnie w Minnesocie.
                        Ale na luksusu nie za bardzo starczalo...
                        A homo oeconomicus kradnie, gdy wyliczy, ze szansa
                        znalezienia sie za kratkami jest na tyle mala, ze ta kradziez sie po
                        prostu oplaca. Przerabialem to ze studentami w ramach zajec z
                        mikroekonomii.
                        I na gieldzie mozna wygrac. Tyle, ze trzeba miec duzo pieniedzy i
                        duzo cierpliwosci!
                        ...
                        • pensioner63 Nadzieja jest matką głupich w hazardzie 11.04.10, 22:25
                          W 1990 roku zarabiałem w sektorze prywatnym w Utah $56k czyli zarabialiśmy
                          podobnie. Znajomy profesor pracujący na wydziale matematyki na U of U zarabiał
                          $40k, a inny profesor pracujący na computer science zarabiał $70k. Obaj
                          reprezentowali podobny poziom.

                          Natomiast znam fizyka z Ph.D., który pracując zaoszczędził $90k i z dużą
                          cierpliwością zaczął grać na giełdzie. Grał tak długo aż wszystko przegrał. Jego
                          żona, która oszczędzała każdy cent, pracowała i wychowywała dwoje dzieci, gdy
                          się o tym dowiedziała to rozwiodła się z nim. On w międzyczasie został zwolniony
                          z pracy. Nie mogąc znaleźć nowej pracy powrócił do swego kraju. Tak kończy się
                          zwykle cierpliwa gra na giełdzie. Wytrwała gra w kasynie kończy się podobnie w
                          przypadku wszystkich co mają nadzieję wygrać. Przysłowie mówi "nadzieja jest
                          matką głupich" i dotyczy to gier hazardowych. Są ludzie co wygrywają zarówno na
                          giełdzie jak i w pokera. Aby po to aby wygrać trzeba być inteligentnym i umieć
                          grać. Cierpliwość i nadzieja nie pomogą.
                          • drkagan Re: Nadzieja jest matką głupich w hazardzie 11.04.10, 23:24
                            Widac nie mial pojecia o gospodarce. Bowiem znam wiele osob, ktore rozsadnie
                            inwestujac w firmy, ktore wygladaly na powazne, i "dywersyfikujac" te
                            inwestycje, zarobily niezle pieniadze na gieldzie. Niezle, to naczy ze wiecej,
                            niz gdyby swoj kapital zainwestowali oni w banku albo w nieruchomosciach. I oni
                            inwestowali dlugofalowo, a nie na zasadzie "fly by night"..
      • shadowofeclipse Re: status materialny doktoranta 09.04.10, 23:05
        Brnięcie w państwowy garnuszek finansowania nie jest jedynym możliwym
        rozwiązaniem problemu.
        Doktorant zanim zostanie doktorantem powinien być już przygotowany do pracy tak
        aby nie musiał liczyć tylko i wyłącznie na państwową jałmużnę. Studia
        doktoranckie nie powinny być aż tak sztucznie absorbujące aby doktorant nie mógł
        nigdzie pracować.
    • stereoclub Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 09.04.10, 20:41
      svarte_sjel napisał:

      > Pan profesor taki mądry jest, a nie wie, że po polsku jedyną poprawną
      > formą jest Akwizgran, a nie żadne Aachen.
      >
      I to wszystko co wylapales z tego arytkulu?
    • popeye_marynarz Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 09.04.10, 20:43
      Jak widzę z treści tego artykułu ten kto to napisał też nie "umieje"i myślę że albo powinien się podszkolić z języka albo zmienić zawód.Tak że to niedokształcony dotyczy nie tylko profesorów ale i inne nacje które po upadku socjalizmu dorwały się do ciepłej posadki.
    • wybitniemadry a ten na zdejciu to nie chlop panszczyzniany? 09.04.10, 20:52
      profesor od widel?
      • Gość: gosc LA Re: a ten na zdejciu to nie chlop panszczyzniany? IP: *.itt.com 09.04.10, 21:15
        nieprawda jest ze korporacje finansuja uczelnie w USA jak ktos
        napisal, uczelnie na codzien wspolpracuja z korporacjami oraz
        laboratoriami naukowymi wykonuja konkretne badania na rzecz
        przemyslu lub nieuczelniach laboratoriow za ktore dostaja pieniadze
    • welarg assistant professor to docent, dopiero associate 09.04.10, 22:01
      professor to profesor nadzwyczajny. Pacholski po prostu nie wie o
      czym mówi.
      • ooolooo Re: assistant professor to docent, dopiero associ 09.04.10, 22:22
        Mylisz sie, assistant professor to adiunkt, associate professor to docent, full
        professor to profesor. Tylko jakie to ma znaczenie skoro associate professor
        mozna zostac 2 dni po doktoracie jesli sie ma wyniki i uczelnia Cie chce.
        Czepiasz sie szczegolow (zreszta nieslusznie) chodzi o zasade nie terminy. To co
        robisz to madralstwo przyglupa, na zasadzie "ooo, glupie rzeczy musi mowic bo
        blad ortograficzny popelnil". Zupelnie jak ten madrala, z Koziej Wolki, od nazw
        miast.
        • welarg Re: Opieram się na słowniku naukowo-technicznym 09.04.10, 22:49
          WNT S. Czerni i M. Skrzyńska. Profesor opowiada bzdury o doktoracie
          w 6-7 lat na zachodnich uczelniach nie uwzględniając, że tam jest
          zupełnie inny system -najpierw koledż, potem baczelor, potem master
          (to jak nasz doktor) i dopiero potem ichni doktor (w 7 lat)- to
          prawie jak nasza habilitacja. To jest porównywanie gruszek z
          jabłkami.
          • pensioner63 Tytuły i stopnie w Stanach 10.04.10, 11:13
            welarg napisał:
            > tam jest zupełnie inny system -najpierw koledż, potem baczelor,
            > potem master (to jak nasz doktor) i dopiero potem ichni doktor
            > (w 7 lat)- to prawie jak nasza habilitacja. To jest
            > porównywanie gruszek z jabłkami.

            Mylisz się. Poprzednicy już chyba pisali ale powtórzę - po ukończeniu
            czteroletnich studiów (undergraduate) w Stanach dostaje się bachelor,
            odpowiednik polskiego licencjatu. Potem po dwuletnich studiach (graduate)
            dostaje się master odpowiednik magistra. Potem po około 5 - 7 lat uzyskuje się
            Ph.D. czyli doktorat. Habilitacji nie ma. Można również doktorat zrobić mając
            tylko bachelor.
        • Gość: Klusia Re: assistant professor to docent, dopiero associ IP: *.hsd1.md.comcast.net 10.04.10, 00:56
          Ty tez sie mylisz:
          W USA wszystkie te pozycje sa zwiazane z pozycja na danej uczelni:
          nawet profesor (jezeli nie bedzie wystarczajaco zasluzony i nie bedzie
          przyciagal placacych studentow) a straci grant(lub mu nie przedluza) moze okazac
          sie bezrobotny. Nie ma "zaklepanej" pracy do emerytury!!!
          W Polsce po habilitacji ludzie staja sie nietykalni i nie musza nic robic poza
          pierdzeniem w stolek i praca na dodatkowych etatach.




          > Mylisz sie, assistant professor to adiunkt, associate professor to docent, full
          > professor to profesor. Tylko jakie to ma znaczenie skoro associate professor
          > mozna zostac 2 dni po doktoracie jesli sie ma wyniki i uczelnia Cie chce.
          > Czepiasz sie szczegolow (zreszta nieslusznie) chodzi o zasade nie terminy. To c
          > o
          • ooolooo Re: assistant professor to docent, dopiero associ 10.04.10, 08:03
            Nie myle sie, nigdzie nie pisalem ze stanowisko profesora jest na stale. Choc
            wbrew temu co mowisz moze byc, zasluzeni i wykladajacy dostaja tenure - to jest
            w zasadzie dozywotni etat profesora. Poszukaj w internecie tenure i tenure track
            positions.
            Wlasnie o to chodzi by mlody badacz-profesor mogl wyleciec za brak grantow i dal
            szanse tym ktorzy je umieja zdobyc.
        • pan.toranaga Re: assistant professor to docent, dopiero associ 10.04.10, 22:43
          W Polsce adiunktem też można zostać w dwa dni po doktoracie. Po drugie ciągle słyszę tak jak w tym artykule o takich młodzikach co zostają w USA profesorami. Tutaj www.eui.eu/ProgrammesAndFellowships/AcademicCareersObservatory/AcademicCareersbyCountry/USA.aspx stoi wyraźnie, że
          The average age for obtaining a Ph.D. degree is 37 years
          Tenurę osiąga się po jakis kolejnych 6-7 latach czyli ok. 44 roku życia. Gdzie indziej czytałem, że średnia wieku dla amerykańskiego historyka w momencie osiągania tenury to 50. Czyli wygląda na to, że w USA kariera przebiega mniej więcej jak w Polsce jeśli chodzi o wiek habilitowania bądź tenuryzowania (co jest w sumie podobne).
          • drkagan Re: assistant professor to docent, dopiero associ 12.04.10, 10:42
            Tenure jest uczelniana, a habilitacja panstwowa. To jest olbrzymia roznica.
    • shadowofeclipse Trzy uwagi 09.04.10, 22:44
      1. Złe podejście, ustawa nie powinna narzucać stażu na innych uczelniach.
      Powinno to być dobrą praktyką, lepsze uczelnie wymagają stażu a gorsze
      zatrudniają głównie własnych profesorów.
      Jest dokładnie odwrotnie, ustawa nie zmieni mentalności (szczególnie z zakresu
      myślenia w stylu: niech ktoś inny podejmie za mnie decyzję).
      2. Przykład systemu edukacji w USA nie przemawia do ludzi, lepszy byłby
      przykład UK. Każdy ma znajomego który studiuje w Angli.
      3. Wszystkie prace naukowe (magisterska i doktorancka) powinny być publikowane
      po Angielsku w internecie. Praca zespołowa nie powinna być traktowana jako
      plagiat - doktorant bazujący w swojej pracy naukowej na pracach magisterskich
      swoich studentów powinien podać nazwiska całego zespołu. Gra w otwarte karty
      jest lepsza od kopiowania cichaczem pracy innych.
      • Gość: gosc LA Re: Trzy uwagi IP: *.itt.com 10.04.10, 00:38
        to sa jakies naiwne rozwazania, jedni mowia o hedonizmie jako
        glownym motorem pracy naukowca,prosze wybaczyc ale jezeli naukowiec
        uczy a zwykle robia to wszyscy naukowcy to jezeli ma glupich
        studentow to hedonizm mozna sobie schowac a raczej profesor zostaje
        frustratem. Dlatego wlasnie w USA tam gdzie college ma np swietny
        team w football tam sa swietni studenci i najwyzszej klasy
        nauczyciele.I zarobki tych nauczycieli po 150 tys dolarow.
        prosta zaleznosc. Natepny watek; magister np ekonomi (to ja)zrobiony
        dawno temu w Polsce to w USA B.S. i co z tego jak twoje BS mozna
        wywiesic w ubikacji i tak do roboty nikt cie nie przyjmie bo nic nie
        umiesz( tak uczyli kiedys w Poslce ze nic nie umiales).Uzupelnilem
        te moje nieszczesne polskie studia MBA w dobrej tutejszej szkole i
        od razu dostalem robote.
        Watek prac magisterskich na internecie.po co? moje tzw thesis na MBA
        to praca zespolowa 5 osob kolegow w stworzeniu biznes planu dla tzw
        start up firmy w San Fransico. Biznes plan to volumen okolo 200
        stron z wykresami i arkuszami kalkulacyjnymi ktore nikogo nie
        interesuja oprocz promotora i zarzadu firmy.
        Naukowcy zeby mogli miec wyniki musza nie martwic sie o forse. Znam
        ich sporo bo prze 10 lat pracowalem w laboratorium naukowym (high
        tech)gdzie ludzie zarabiali ponad 100 tys i mieli fajne zycie
        • Gość: rd Re: uwagi IP: *.static.vip-net.pl 10.04.10, 07:17
          Wszyscy ministrowie niezależnie od partii wiodącej w rządzie boją
          się tknąć i wprowadzić zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym . Ta
          ustawa jest podstawowym wrzodem który uniemożliwia uzdrowienie
          szkolnictwa wyższego i naraża budżet na wielkie straty a uważam że
          należy wykonać następujące ruchy:
          1) uczelnie powinny być przekształcone w spółki akcyjne i fundusz (
          na firmy z danej dziedziny) wykupuje akcje i określa kierunki badań
          jakie ta uczelnia czy wydział lub katedra powinny realizować a on
          je wdrożyć,
          2)uczelnie powinny być poddane bezwzględnej kontroli realizacji
          procesu bolońskiego nauczania a dotyczy to minimów programowych jaki
          powinni posiąść studenci ( prowadzenie testowych niezapowiedzianych
          kontroli tak jak jest to realizowane obecnie Rosji, pozwoli na
          zatrudnianie na danych kierunkach osób będących fachowcami z tej
          dziedziny a nie posiadających tytuł hab lub prof i zaniki pamięci bo
          liczą się do zasobów). Obecnie odbywa się to na zasadzie
          sprawdzania papierków
          3) likwidacja tytułu profesora belwederskiego i habilitacji ponieważ
          powoduje to że nauka polska jest na poziomie wstecznej komuny a nie
          rozwoju, oraz wprowadzenie ogólnopolskich konkursów na kierowników
          katedr i laboratoriów.
          4) zakaz pracy dzieci na wydziałach z rodzicami bo jest to nepotyzm
          bardzo popularny w małych miasteczkach na uczelniach i prowadzi do
          znacznych wynaturzeń,
          5) wprowadzenie bonu edukacyjnego dla maturzystów aby sam wybierali
          sobie uczelnię gdzie chcą studiować a nie tylko uczelnie
          państwowe, mają prawo studiów do których dopłaca społeczeństwo
          6) Programy badawcze realizowane przez zespoły naukowe uczelni
          powinny być finansowane z kredytów zaciąganych przez te zespoły
          naukowo badawcze i refinansowanych po zakończeniu badań poprzez
          wykupienie rozwiązania przez firmę lub państwo
          7) W okresie wakacji 3 miesiące pomieszczenia dydaktyczne uczelni
          stoją puste ponieważ wszystkim należy się urlop a przecież powinno
          się w tym okresie prowadzić inne działania pozwalające na zarobienie
          funduszy dla uczelni a to kosztuje
          8) na uczelniach technicznych przed awansem na wyższe stanowisko
          powinno być bezwzględnie wymagań posiadanie uprawnień budowlanych
          lub projektowych , bo prowadzi to do tworzenia wybitnych
          specjalistów praktyków z teorii. Profesor belwederski z dziedziny
          technicznej gaworzy na podstawie wiedzy teoretycznej nie mając
          pojęcia
          • drkagan Re: uwagi 10.04.10, 16:50
            Zasadniczo zagdzam sie z twmi pomyslami, rd.
            A o to moje uwagi:
            1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
            2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
            3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
            4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
            5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
            64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
            6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
            7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
            8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
            9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
            10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
            lech.keller@gmail.com
    • london13 tylko podział klasowy 10.04.10, 00:54
      może uratować ten kraj. Pospólstwo i plebs won do gnoju!
    • fifiw Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 10.04.10, 02:32
      Wypadałoby zacząć od tego, że już w podstawówce, nie mówiąc o szkołach
      późniejszych, człowiek nie jest kształcony na rozwój własnej osobowości (i co
      za tym idzie na ukierunkowanie się wedle własnej woli), tylko jako jednostka,
      która w jakiś sposób, musi się podporządkować nadwyższym celom, byleby tylko
      pasowała do schematu stworzonego przez system. Twoja osobowość jest g*wnem,
      nic nie znaczy, ważne żebyś się sprzedał...
      Jak to swego czasu Kazik napisał: "mój świat powiadam jest chory, władają
      nim potwory, jest coraz bardziej normalne, tylko to co jest bardziej nachalne,
      najlepsze jest to co się sprzeda, ch*jowe to co sprzedać się nie da, każdy to
      widzi, w środku miasta, statua z g*wna wyrasta"

      Tylko tak dalej trzeba trzymać, aż w końcu osiągniemy poziom niższy niż
      zwierzęta, którymi podobno "gardzimy".
      Ale to już jest kwestia jednostki...
    • lotson1 Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 10.04.10, 02:39
      ale mi nowina?
      to jest norma a gdzie jest stosowana to już inna sprawa
      czy to uczelnia wyższa czy szkoła srednia w tym kraju nie krztałci się
      inteligentnych tylko wrećz ciągnie sie do dołu co mondrzejsze jednostki ale co
      wymagać od chamstwa które przypadkiem mówi po polsku jakby szfargotał lub po
      rosyjsku mówił to było by bez róznicy ot przykrość dziejowa
    • psychosasza Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 10.04.10, 04:34
      Redaktorka Beata Maciejewska nie zna języka polskiego.
      Może warto,Beato, czasami oderwać się od Internetu, wikipedii, i innych
      złudnych mediów, udać się na przeszperanie, starych książek, czasopism i gazet
      w najbliższej upadającej bibliotece?
    • jankbh Polska mentalność to nie tylko problem uczelni 10.04.10, 07:42
      Podobnie było z wyborami kandydata na prezydenta w PO: młodszy
      ambitniejszy przegrał na dzieci z zasłużonym.
    • docie-kacz Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 10.04.10, 09:10
      Siedzą tacy mandaryni dożywotnio i mają w nosie studentów i ich rozwój.
    • bo-gd Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 10.04.10, 09:28
      Nie jestem ze środowiska. Mam jednak od czasu do czasu z nim kontakt. Jestem
      natomiast jak mi się wydaje, dość dobrym obserwatorem otaczającej mnie
      rzeczywistości. Przyczyną o największym znaczeniu, dla poziomu polskiej nauki
      jest, jak mi się wydaje pieniądz. Kiepsko wynagradzany, relatywnie do swoich
      kolegów z z zagranicy, myśli tylko o tym jak stosunkowo łatwo dorobić na
      prywatnych uczelniach. Pokażcie mi prywatną uczelnię która prowadzi własne
      badania, gdzie uczony może się rozwijać. Prywatne uczelnie to tylko i
      wyłącznie sposób zarabiania dla ich właścicieli.
    • waldemar14 Czy ten Rektor z Wrocławia był w PZPR? 10.04.10, 10:32
      Polscy doktorzy i doktorzy habilitowani (którzy mają wiedzę i znają
      języki obce) powinni wyjechać na kilka lat do Zachodnich Uczelni, by
      pracować na nowoczesnym sprzęcie i mieć kontakt z dużą kulturą.
      Po powrocie do kraju powinni być natychmiast doktrorami
      habilitowanymi, a doktorzy habilitowani powinni zostać profesorami
      belwederskimi. Ludzie o dużej wiedzy i kulturze maja na to szanse.

      Tymczasem nasi doktorzy habilitowani, którzy pracowali na Zachodzie
      na stanowiskach profesorskich i są znani w Świecie muszą się
      martwić, by nie zabrano im profesury uczelnianej!

      Habilitacja musi pozostać, bo Zachodni profesorowie rozumieją i
      wysoko cenią polskich doktorów habilitowanych. Habilitacja jest w
      większości Krajów Zachodniej Europy.

      Przyłączam sie do pytania jednego z dyskutantów, czy JM Rektor z
      Wrocławia był w PZPR, bo jego wypowiedzi na to faktycznie wskazują!


      Prof. Waldemar
      • 1410_tenrok Oto mondrale! Zamiast zastanowic sie, piszą czy Pa 10.04.10, 10:54
        cholski był w Partii czy też nie? Czy ma odpowiednią ilość cytatów, czy nie! W
        Polsce jest tak, że skoro nie ma sie nic do powiedzenia o treści, to czepia sie
        formy - Achen, akwizgran, Akwizgran, Achen! Ludzie, opanujcie: Akwizgran nie
        jest polską nazwą Achen! Akwizgran jest wersją łacinską nazwy Achen! Wasze słowa
        krytyki są zabawne.!

        A które miejsce zajmują polskie uczelnie na świecie? A z drugiej strony - na
        jakim poziomie jest polska młoda informatyka......... Skoro informatyka jest na
        doskonałym poziomie, w tym również ta wrocławska - to to, co robi Pacholski musi
        być dobre!

        Uczelnie polskie to katastrofa! Przestarzały system, nie weryfikowalna kadra!
        Pojedzcie na dowolny uniwersytet zachodni, tak niestety dowolny....... i
        porównajcie! Porównajcie zajęcia!

        To są bolesne fakty o tych zbiurokratyzowanych firemkach różnych takich
        wieckowskich i innych miszczów.
        • pensioner63 Re: Oto mondrale! 10.04.10, 11:39
          1410_tenrok napisał:
          > Ludzie, opanujcie: Akwizgran nie jest polską nazwą Achen!

          Niemiecki i ang: Aachen, łac: Aquisgranum, polski: Akwizgran.
          Mondrala to nazwisko. Mądrala to człowiek chcący uchodzić za bardzo mądrego,
          popisujący się swoją, nieraz wątpliwą, wiedzą, przemądrzały.

          Wracając do tematu - uważam, że polskie uczelnie muszą być takie jakie obecnie
          są. Tego nie da się zmienić dopóki Polska jest taka jaka jest. A Polska jest
          taka jacy są Polacy w niej żyjący. Polaków ciągną do dołu tradycje feudalne,
          przywiązanie do tytułów, wrogość do wybitnych rodaków, wiara w Marksa i Papieża
          (to nie omyłka - katolicy i komuniści mają taką samą mentalność). Polacy piszą
          dużo, że to wina komunizmu i komuchów. Ale komunizm to forma przejściowa z
          feudualizmu do kapitalizmu. Zmiany mentalności wymagają dziesiątków lat. Dopóki
          w szkołach podstawowych dzieciom będzie wbijać się do głowy wiarę w nieomylność
          autorytetów Polska będzie jednym z najbardziej zacofanych krajów w Europie.
          • 1410_tenrok Oto mondrale! 10.04.10, 14:09
            abstrahując od tego, że w części zgadzam sie z Tobą, to przyjmij do wiadomości:

            "mondrala" to słowo mądrala rozmyślnie napisane z błędem w celu podkreślenia
            pewnego faktu, którym jest pisanie o dubach smalonych, a nie o imponderabiliach!
            A o tych właśnie mówił w wywiadzie prof. Paacholski, czego większości
            dyskutantów nie była łaskawa zauważyć.
            "Achen" - taką nazwę tego miasta znajdziesz na każdej mapie. I taka nazwa tego
            miasta jest nazwą oficjalną. W tym sensie uważam miodkowanie za kompletny
            idiotyzm! A ponadto istnieje pewno ustawa dopuszczająca używanie w nauce
            terminów międzynarodowych!

            Dalej. Polskie uczelnie absolutnie nie mogą być takie, jakie są. Uczelnie są
            fabrykami nowych kadr! A panstwo musi sie unowoczesniac. Ergo! Kadry muszą być
            nowoczesne. Konieczna jest rewolucja w nauce. Tak, dokładnie! Jeżeli przeczytsz
            wrażenia cudzoziemców, którzy studiowali w Polsce, to stwierdzisz, że każdy z
            nich podkreśla jedno: uczelnie w Polsce to szkoly. Brak w nich dyskusji i
            wymiany poglądów. Wykłady są bardziej nudne. A pozostałe zajęcia pozostawiają
            wiele do życzenia...........
            Czy to jest wina mentalności???? Smiem twierdzic, że nie!

            • pensioner63 Poprawna nazwa jest Aachen i Akwizgran. 11.04.10, 00:47
              Sprawdziłem w dwu atlasach: The Times Atlas i Wielki Atlas Świata. W obu jest
              Aachen z tym, że w polskim atlasie w nawiasie jest dodana polska nazwa tego
              miasta Akwizgran. Więc zapewne niezbyt uważnie popatrzyłeś na mapę albo masz
              mapę z błedem.

              Natomiast wydaje mi się, że pisząc jakie polskie uczelnie "muszą być" mieliśmy
              na myśli inne znaczenia tego zwrotu. Twój post sugeruje, że piszesz jakie
              polskie uczelnie powinny być aby aby kształcić lepiej studentów i mieć lepsze
              wyniki badań naukowych.

              Ja sądzę, że w życiu nie ma cudów - polskie uczelnie są takie jakie jest polskie
              społeczeństwo. Są obciążone feudalnymi nawykami - główny nacisk przywiązują do
              tytułów, a mały do merytorycznych wyników. Oczywiście sytuacja się zmieni na
              lepsze wskutek tego kontaktów Polaków z zachodnimi społeczeństwami. Ale na
              istotną poprawę trzeba będzie poczekać dziesiątki lat. Obecnie wybitnym
              jednostkom łatwiej jest wyjechać na zachód niż męczyć się w kraju.
              • drkagan Re: Poprawna nazwa jest Aachen i Akwizgran. 12.04.10, 10:41
                Moze, teraz, jak nam ubylo troche PiSowskich pseudoelit, cos sie wreszcie ruszy
                w polskiej nauce?
                • 1410_tenrok te twoje elity, do których tesknisz są okropne 13.04.10, 09:12
                  ludzie na uczelniach, którzy pochodzą z czasów komuny, to mentalne smieci!
                  Większość z nich dostawała sie tam z układów. Wiedza kompletnie nie odgrywała
                  żadnej roli. Na niektórych uczelniach jest to wielki problem, nadal.
                  • drkagan Re: te twoje elity, do których tesknisz są okropn 13.04.10, 12:11
                    Stad potrzebna jest generalna czystka na polskich wyzszych uczelniach i w
                    PAN
                    . Przede wszystkim nalezy wyslac na przymusowe emerytury wszystkie osoby,
                    ktore doktoraty badz habilitacje porobily w PRLu.
                • kluska11 Re: Poprawna nazwa jest Aachen i Akwizgran. 13.04.10, 18:51
                  Kagan, Ty jednak jestes wiekszy prymityw niz myslalem.
                  I nie to cobym PIS-owcow lubil.
                  • drkagan Re: Poprawna nazwa jest Aachen i Akwizgran. 13.04.10, 19:05
                    Znow stac cie tylko na chamski atak ad personam?
                    • kluska11 Re: Poprawna nazwa jest Aachen i Akwizgran. 13.04.10, 19:27
                      Ad personam? To po australijsku czy portugalsku, burasie?
              • 1410_tenrok rozumiesz słowo pisane? 13.04.10, 09:19
                Prawidłowa nazwa miasta brzmi: Aachen! Na każdej mapie to sprawdzisz.
                "Akwizgran" jest polskim tłumaczeniem wynikającym z zaszłości historycznych.
                Należy używać aktualnie obowiązujących nazw toponimów, zunifikowanych dla całego
                świat, lub przynajmniej UE! Przypomnij sobie kwestie z Beijing lub RFN/NRF!
                Ponadto, jeszcze raz podkreslam, znajdz sobie w necie rozporządzenie o nazwach
                dla celów naukowych lub administracyjnych. Zresztą - strzyżone - golone...........

                drufga czesc postu. Niestety, tak to musi wyglądać. W przeciwnym wypadku, takie
                uczelnie jak PWr, UWr, UPWr czy inne nadal pętać sie będą na koncu tabeli, gdzie
                w piątym tysiącu rankingu uczelni
                • drkagan Re: rozumiesz słowo pisane? 13.04.10, 12:09
                  Aachen, gdyz to miasto lezy w Niemczech, a nie w starozytnym Rzymie.
                  A co do polskiej nauki. Obecne status quo na polskich wyzszych uczelniach
                  oznacza zwykle kumoterstwo, tzw. prorodzinna polityke zatrudniania na wyzszych
                  uczelniach (czytaj: polityke zatrudniania potomstwa profesorow), wsobny wychow
                  pracownikow naukowych (od magistra do rektora na tej samej uczelni) oraz
                  zamkniecie sie na swiat, w tym nieuznawanie w Polsce dyplomow z najlepszych
                  swiatowych wyzszych uczelni.

                  Stad wiec jedyna rada jest pozbycie sie tego balastu w postaci PRLowskich
                  profesorow poprzez nastepujace reformy:
                  1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury (przezytek
                  feudalno-PRLowski).
                  2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć
                  wymogi ich uzyskiwania.
                  3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były
                  one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od
                  kraju, w którym zostały one uzyskane.
                  4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora,
                  w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z
                  puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
                  5. Wprowadzić w Polsce, jako obowiazujace prawo, Europejska Kartę Naukowca oraz
                  Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
                  64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
                  6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez
                  podatników, i przed podatnikami muszą wiec one odpowiadać.
                  7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości pracownikow naukowych.
                  8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z
                  uczelniami wyższymi).
                  9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, nalezy
                  przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN
                  czy ESA.
                  10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać! W przeciwnym
                  wypadku, takie uczelnie jak PWr, UWr, UPWr nadal pętać sie będą na koncu
                  tabeli, gdzies w piątym tysiącu rankingu W przeciwnym wypadku, takie uczelnie
                  jak PWr, UWr, UPWr nadal pętać sie będą na koncu tabeli, gdzies w piątym
                  tysiącu rankingu światowych uczelni.

                  • 1410_tenrok we wzsystkim masz rację 13.04.10, 16:07
                    oprócz nr 6! Uczelnie powinny być zarządzane nie przez jakiegoś idiotę polityka
                    z nadania partyjnego lub warszawkowatego biurokratę ministerialnego, ale przez
                    Konferencje Rrektorów wszystkich uczelni, jako ciało nadające statut.
                    Uczelnie winny być ciałami demokratycznymi. Pracujący w nich winni być stawiania
                    co jakis czas przed precedurami weryfikacyjnymi. Procedury weryfikacyjne winny
                    być standardowe dla wszystkich uczelni. Osoby studiujące winny mieć zasadniczy
                    głos w tym, czy dany wykładowca nadaje sie do roboty, czy też nie!
                    Tak długo, jak będzie obowiązywał nepotyzm, kolesiostwo - tak długo nie ma o
                    czym gadać!
                    • drkagan Re: we wzsystkim masz rację 13.04.10, 16:56
                      No coz, ja sie upieram, ze tylko urzednik z nadania ministerstwa bedzie miec np.
                      odwage zamknac dana uczelnie, jesli tak bedzie w interesie panstwa...
                      Pozdr.
      • drkagan Re: Czy ten Rektor z Wrocławia był w PZPR? 10.04.10, 16:55
        waldemar14 napisał: Habilitacja musi pozostać, bo Zachodni profesorowie rozumieją i wysoko cenią polskich doktorów habilitowanych. Habilitacja jest w większości Krajów Zachodniej Europy.
        Otoz NIE! Zachodni profesorowie nie rozumieją, co to jest ta habilitacja i bardzo nisko cenią polskich doktorów habilitowanych.
        Wiem, gdyz pracuje na zachodnioeuropejskim uniwersytecie i czesto jezdze na konfrencje miedzynarodowe. A regula jest taka, ze tam, gdzie sa najlepsze uniwersytety, np. w USA, UK, Australii czy Kandzie, to tam nie ma habilitacji!
        lech.keller@gmail.com
        • kluska11 Re: Czy ten Rektor z Wrocławia był w PZPR? 13.04.10, 19:45
          "Zachodni profesorowie nie rozumieją, co to jest ta habilitacja
          i bardzo nisko cenią polskich doktorów habilitowanych"

          Ale za to bardzo wysoko cenia polskich magistrow.

          Brednie, Kagan, bojki i brednie.
    • mjsiedem Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 10.04.10, 13:40
      Panie Profesorze,
      mobilność naukowców jest możliwa tylko gdy nastapią szeroko
      rozumiane działania systemowe. Zmieniłem uczelnię będąc adiunktem
      przenosząc się do innego miasta. Ze mną przeniosła się cała rodzina.
      Nie otrzymalem żadnej pomocy. Sprawy mieszkaniowe, bankowe,
      administracyjne, urzędowe zajęły nam ponad 2 lata!!! Zmiana
      wszystkich dokumentów kosztowała nas bardzo dużo pieniędzy i nerwów,
      bo w każdej instytucji (w tym na uczelni) napotykaliśmy na wiele
      trudności i niechęć ludzi do pomocy w ich rozwiązaniu. My i tak
      mieliśmy dużo szczęścia.
      A prosze powiedzieć moim kolegom, którzy są często jedynymi
      żywicielami rodzin, jak za 2500zł (średnia pensja netto adiunkta)
      mają dokonać takiej rewolucji w życiu rodziny, jak mają wyjechać na
      długie staże zagraniczne i jak mają rezygnować z dodatkowych etatów.
      Panie Profesorze, jak mamy adiunkci mamy prowadzić naukę na
      najwyższym poziomie, gdy nasze obciążenia to nie tylko wiele godzin
      dydaktycznych, ale coraz więcej pracy administracyjnej i
      technicznej. W moim i wielu moich kolegów przekonaniu dopóki nie
      rozdzielimy prowadzenia dydaktyki w pełnym wymiarze godzinowym od
      prowadzenia nauki z np. tutoringiem w niewielkim wymiarze godzinowym
      to nauka polska ma niewielkie szanse.
      W Polsce wielu ludzi nadal ma wizerunek naukowca dziwaka, oberwańca,
      który zapomina o podstawowych funkcjach życiowych czy społecznych.
      Ale tak nie jest.
      Panie Profesorze, Pańskie przemyślenia powinny sięgać szerzej niż to
      co Pan nam zaprezentował. Jeśli oczywiście chce Pan faktycznie coś
      zmienić.
      • 1410_tenrok Kolego, no nie żartuj! 10.04.10, 14:17
        A gdzie to dostaje sie pomoc tego typu, jakiej Ty żądasz?
        Przenosisz sie z uczelni na uczelnie - twój biznes! Możesz załatwić to z uczelnią!
        Wszędzie jest pod tym względem podobnie.

        Prawda jest taka rzeczywiście, że w tym kraju nadal nauka uważana jest za coś
        kompletnie zbytecznego! Uważam, że nauka powinna pochłaniać jakies 5-7% PKB! A
        administracja w każdym wyrazie winna być redukowana! W Polsce ilość i kwoty
        wydawane na sektor związany z biurokracją zwiększyły sie w ostatnich latach
        wielokrotnie! A w jakim stanie są wydatki na naukę??????
      • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów 10.04.10, 17:03
        Panie (Pani) mjsiedem!
        Ja w zeszlym roku przenioslem sie z Cypru do Portugalii. A kilka lat temu przenioslem sie z Australii na Cypr. I nie widze w tym nic dziwnego ani specjalnego. Po prostu przenosze sie tam, gdzie jest dla mnie praca zgodna z mymi kwalifikacjami i oczekiwaniami. Nie ma jej dla mnie zas w Polsce, gdyz ja mam australijski doktorat, wciaz nieuzawany w Polsce. Niedawno temu zmarly RPO czyli dr Kochanowski odmwil mi zreszta jakiejkolwiek pomocy w uznaniu mego doktoratu w Polsce, uznajac, ze to wylacznie moja sprawa, tak, jakby Polska nauka nie tracila na tym, ze najlepiej wykalifikowani polscy naukowcy nie moga znalezc pracy w Polsce, gdyz w Polsce nie uznaje sie doktoratow z czolowych wyzszych uczelni swiata...
        lech.keller@gmail.com
    • drkagan Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny 10.04.10, 16:28
      No coz, moze teraz sie wreszcie cos ruszy, jak nam ubylo, zgodnie z Wola Boza,
      troche tych PiSowskich "elit", ktore tak skutecznie torpedowaly wszelakie
      proby zmian w polskiej nauce...
      Np. b. RPO, niejaki dr Kochanowski, nie byl np. wclae zainteresowany w tym, ze
      mi w Polsce nie chca uznac doktoratu z Monash University w Melbourne, ktory to
      unwiersytet jest w scislej czolowce uniwersytetow swiata, znacznie wyzej niz
      UJ czy UW. Stad nie pracuje w Polsce, a na uniwerytecie na zachodzie Europy, i
      nie w Polsce place podatki. Nie Polska i nie Polacy korzystaja z mej wiedzy i
      z owocow mej pracy. Albowiem w Polsce dominuje wciaz, jak w PRLu, chow wsobny
      naukowcow, z wszystkimi jego negatywnymi konsekwencjami. Szkoda, ze trzeba
      bylo az tak wielkiego szoku, i az tylu ludzkich istnien, aby cos sie wreszcie
      w Polsce i w polskiej nauce ruszylo... :(
    • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 10.04.10, 16:29
      A co to ma do rzeczy? Po niemiecku jest Aachen.
      • pan.toranaga Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 10.04.10, 22:33
        A po francusku Aix-la-Chapelle, a po niderlandzku Aken.
        A poza tym Panie Keller, napisz Pan habilitację, przecież jest Pan taki zdolny, zamiast narzekać od lat po forach.
        • Gość: Kagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w IP: 81.193.21.* 11.04.10, 21:16
          A po co mi habilitacja, skoro jestem bez habilitacji
          profesorem (Research Professor) na uniwersytecie na zachodzie
          Europy? Co ciekawsze, to moj szef, czyli dyrektor instytutu, jest
          pelnym profesorem (professor cathedrale),i tez nie ma habilitacji.
          I na koniec: poniewaz w Polsce Tuska (na szczescie juz nie L.
          Kaczynskiego) jestem tylko magistrem, to nie moge sie tam ani
          habilitowac, najwyzej zrehabilitowac, ale tez po co?
          • bluff Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 12.04.10, 02:43
            dziwie sie,ze tyle osob jeszcze sie przejmuje wpisami niejakiego
            kagana,wystarczy wpisac jego nazwisko ktore produkuje przy kazdej okazji w
            google i wyjdzie jego ta "naukowa"przeszlosc w Au oraz na pozostalych
            kontynentach, na Socialu najczesciej ze zrozumialych powodow zreszta.
            • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 12.04.10, 10:38
              A ty kim jestes, bluff? Zerem, wiec sie nie wymadrzaj na tym watku. Twoje
              miejsce jest na forum POLONIA...
              • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 12.04.10, 10:39
                PS: ja 'istnieje' np. na PoP. A ty, bluff?
                • kluska11 Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 12.04.10, 22:16
                  Z tym PoP to bym jednak nie przesadzal - chwalic sie naprawde ni ma
                  czym.
                  • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 13.04.10, 12:11
                    Co zlego w tym, ze jestem obecny na PoP?
                    • kluska11 Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 13.04.10, 13:16
                      No nie, no bardzo dobrze z ta obecnoscia. Tylko mowie ze lichutko,
                      nawet bardzo lichutko - zdjae sie ze 1 (slownie: jedno), no zeby
                      chociaz cytowanie, ale nie: toz to autocytowanie - chyba sie nie ma
                      czym pochwalic? Czy jest czym?
                      • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 13.04.10, 17:02
                        To nie jest autocytowanie. A PoP jest nastwawiony glwniue na hard science, a nie
                        na nauki spoleczne. Stad tez wiekszoc mych opracowan tam nie jest obecna,
                        podobnie jak i cytaty.
                        Poza tym sa tam liczne bledy, np. dodano mi jakies nowotwory, a nie ma mych
                        "australijskich" rozpraw o Lemie i o polskiej transformacji.
                        I jak z toba? Ile masz pozycji i cytowan na PoP?
                        • kluska11 Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 13.04.10, 18:42
                          I to jest wlasnie ta istotna roznica miedzy nami - ja sie wlasnym
                          dorobkiem bezmyslnie i glupawo na forach internetowych nie chwale bo
                          nie ma takiej potrzeby. Czy moze cos robie zle?
                          • drkagan Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 13.04.10, 19:05
                            Nie masz sie czym pochwalic. To chyba proste?
                            • kluska11 Re: Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów w 13.04.10, 19:35
                              Z rozumieniem slowa pisanego i odpowiedzia na proste pytania u
                              Ciebie, zdaje sie, tez nie za dobrze? No coz, prosty magister.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka