adopcyjni2010
28.11.10, 15:07
Chciałam "podziękować" szefowi Ośrodka Adopcyjnego we Wrocławiu za nieopisaną pomoc w przeprowadzeniu adopcji. Przeszło trzy lata minęły i końca nie widać ! Panie dyrektorze P. - spieszę panu donieść, że już adoptowałam, i to nie jedno, a więcej dzieci, nie czekając jak mi (nam, bo dotyczy to większości rodziców adopcyjnych)pan kazał latami, tylko w trzy miesiące, w innym mieście oczywiście. W tym mieście nie było wcale więcej dzieci do adopcji i większej liczby rodziców adopcyjnych - to przecież pańskie koronne usprawiedliwienia na tak długi, bodajże rekordowy w kraju, czas oczekiwania na adopcję. Więc wytrącam te pańskie argumenty, są irracjonalne. I jeszcze jedno: bardzo panu "dziękuję" za umożliwienie kontaktu telefonicznego z panem. Kiedy dzwoniłam do Ośrodka Adopcyjnego mówiono mi, że jest pan w domu dziecka, kiedy chwilę później dzwoniłam do domu dziecka, mówiono, że jest pan w Ośrodku, kiedy dzwoniłam za panem do MOPSu, mówiono, że pracuje pan w soboty i niedziele. To przyjęłam, bo faktycznie dwa etaty można w weekend przepracować. A kiedy zdobyłam pański numer komórkowy usłyszałam:"zostaw numer telefonu, jak cię lubię to oddzwonię". Widać mnie (czy tylko mnie?) pan nie lubi .... <placze><beczy><ryczy>, bo nie oddzwonił pan. I na koniec: niech mi pan do cholery nie przysyła więcej zaproszeń na spotkania !!!! Adopcję mam już za sobą, w innym mieście, poza tym nie lubię pana i nie skorzystam ! (uwaga: wpis nie dotyczy pracowników Ośrodka) p.s. pozdrowienia ! A pan niech się zastanowi, czy aby faktycznie pańskie miejsce jest tam, gdzie tyle osób widziałoby kogokolwiek, byle nie pana, ale ... o tym chyba pan wie, prawda, że pan wie ?!?