Dodaj do ulubionych

Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie uczeln...

02.02.11, 10:21
Straszny konformista z tego Hartmana.
Obserwuj wątek
    • sympatiaplus Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie uczeln... 02.02.11, 10:37
      Prof.Hartman radząc dr Dybczyńskiemu, żeby protestował na forum senatu i w ministerstwie raczy żartować.
      Czy głos wołającego na puszczy dotarłby wtedy do Krakowa?
      Panie Profesorze, proszę z uwagą przeczytać setki wpisów ludzi ze środowiska pod tekstem dr. Dybczyńskiego.
      Zrozumie Pan wtedy dramat, który dziej się za fasadą pięknej barokowej elewacji UWr.
      Nie tylko poczta i kolej wymagają pilnej reformy. Uczelnie także.
      Doktor Dybczyński słusznie upomniał się o zmiany, korzystając z otwartej formy.



      • Gość: krytix Re: Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie ucze IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.02.11, 10:48
        To ma być debata?
        Jak już wspomniano na tym forum, znajdą się urażone dusze, dla których fanfary, obrządek i majestat okażą się najważniejsze. Taki "patriotyzm" jakby.
        • lemingogrod hartman, obudz sie 02.02.11, 12:13
          skad sie wzial te koles? z komosu? obudz sie, hartman
          • Gość: Arek Re: hartman, obudz sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 16:30
            Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego w Polsce zawód "profesor uniwersytetu" cieszy się największym prestiżem społecznym (od lat pokazują to badania opinii publicznej), skoro takie z nich zdemoralizowane świnie z komunistyczną mentalnością. Zrozumiałem to, gdy dowiedziałem się, że... to przecież naukowcy robią te badania.
        • Gość: krytix Wydział Nauk Społecznych UWr IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.02.11, 13:15
          Wydział Nauk Społecznych powinien zostać rozwiązany - dla dobra studentów, kótrzy naiwnie idą tam się uczyć. Takie "zawody" jak Politolog czy Socjolog zajmują czołowe miejsca na liście zawodów, których liczba ofert pracy w PUP wynosi zero (!).

          www.pup-wroclaw.pl/pliki/File/RP/monitoring/2010/MONITORING_2010_WROC__AW.pdf
          • matb11 Re: Wydział Nauk Społecznych UWr 02.02.11, 14:16
            Fantastyczny pomysł! Ja bym poszedł krok dalej. Rozwiązał cały Uniwersytet, bo ich jest za dużo w kraju, a na dodatek w świecie się mało liczy, nawet z Listy Sznaghajskiej już wypadł.

            Tylko...jakoś absolwenci tego wydziału, zwłaszcza Ci, którzy mieli trochę oleju w głowie a studiów nie przebimbali od zaliczenia do zaliczenia na "państwową trójkę" bardzo dobrze sobie na rynku pracy radzą. Niekoniecznie w zawodach 'politolog' czy 'socjolog', ale w pracy, gdzie ich wykształcenie i przygotowanie okazuje się jednak bardzo przydatne.
            • Gość: hahahaha Re: Wydział Nauk Społecznych UWr IP: 195.205.44.* 02.02.11, 14:28
              ja jestem przykladem swietnego radzenia sobie na rynku pracy. skonczylem z wyroznieniem etnologie na panstwowym uniwersytecie, na najlepszym wydziale w polsce (uam). nie bylem bezrobotny nawet jednego dnia. pracuje od 3 lat w panstwowej i RENOMOWANEJ instytucji kultury, na merytorycznym stanowisku. zarabiam 1300 zl na reke, raz dostalem podwyzke 50 zl. sznase na awans za 7 lat, podwyzke jak "przyjda lepsze czasy". ja jestem za tym zeby jednak zlikwidowac uniwersytety. naprawde.
            • Gość: krytix Re: Wydział Nauk Społecznych UWr IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.02.11, 19:45
              matb11 napisał:
              > Tylko...jakoś absolwenci tego wydziału, zwłaszcza Ci, którzy mieli trochę oleju
              > w głowie a studiów nie przebimbali od zaliczenia do zaliczenia na "państwową t
              > rójkę" bardzo dobrze sobie na rynku pracy radzą. Niekoniecznie w zawodach 'poli
              > tolog' czy 'socjolog', ale w pracy, gdzie ich wykształcenie i przygotowanie oka
              > zuje się jednak bardzo przydatne.


              Czyli jakiej? Call center? Teleankieter? Akwizycja usług finansowych? Przedstawiciel handlowy kosmetyków?
      • Gość: Gość Re: Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie ucze IP: *.ibmb.uni.wroc.pl 09.02.11, 15:00
        Dorzucę najnowszy kamyczek do dyskusji o przyszłości Uniwersytetu Wrocławskiego - państwowej, neutralnej światopoglądowo uczelni wyższej.
        Która służbową pocztą rozsyła informacje o sponsorowaniu przez JM Rektora Pielgrzymki do Smoleńska i Katynia.
        img23.imageshack.us/img23/3866/000000197.jpg
        • nicknr001 KUW im. L. Kaczyńskiego (d. UWr im. B. Bieruta) 09.02.11, 17:53
          Szkoda gadać. Katolicki Uniwersytet Wrocławski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (dawniej Komunistyczny Uniwersytet Wrocławski im. Prezydenta Bolesława Bieruta).
          lech.keller@gmail.com (d. Kagan)
        • Gość: podatnik Re: Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie ucze IP: *.opera-mini.net 09.02.11, 18:02
          1000 zł + 20 euro od osoby. Razy 10 (10 wydziałów), daje ponad 10 tys. zł. Plus koszty delegacji, wyżywienia, dodatkowych atrakcji, uczestnictwa władz uniwersytetu... Wszystko oczywiście zasponsoruje uczelnia, czyli podatnicy.

          Tak się bawi nasza profesura. Może "Gazeta Wyborcza" zainteresowałaby się również tą sprawą?
    • Gość: ogon Re: Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie ucze IP: 195.205.44.* 02.02.11, 10:39
      uderz w stół a nozyce sie odezwa. popatrzcie sobie na rankingi swiatowych uniwersytetow - gdzie w nich znajduje sie hołubiona jagiellonka. myslicie ze naprawde nie ma nic na rzeczy? artykul, ktory wywolal taka burze jest plastycznym obrazkiem uniwersyteckiej oligarchii, ot co. merytorycznych argumentow wylozonych w postaci nawet piecdziesieciu tez dotyczacych funkcjonowania panstwowych uniwersytetow dostarczyc moze chocby szeregowy absolwent dziennych studiow. mysle ze w rzeczonym artykule byly one po prostu niepotrzebne. jaki jest kon kazdy widzi.
    • kontakt-gw Obraz mentalnosci srodowiska 02.02.11, 11:08
      Zgadzam sie z Autorem, ze sposob podjecia tematu zachowan etycznych w srodowisku akademickim (ten artykul moze dotyczyc dowolnej polskiej uczelni) przez Andrzeja Dybczynskiego jest na zenujacym poziomie. Nie jest dla mnie kistotne na ile prawdziwe sa konkretne zarzuty, ale fakt, ze w artykule brak analizy przyczyn systemowych obecnego stanu rzeczy i jakichkolwiek pozytywnych propozycji na przyszlosc. Nie najlepiej to swiadczy o autorze tego paszkwilu.

      Z drugiej strony mam glebokie przekonanie, ze przy obecnym systemie organizacji i zarzadzania polskimi uczelniami jednostka (od doktora po zasluzonego profesora) jest calkowicie bezsilna na poziomie uczelni - szczegolnie na wlasnym wydziale. Sila lokalnych ukladow i powiazan wzajemnych interesow wyksztalcona przez lata znajomosci jest olbrzymia (chow wsobny!!!). Na to naklada sie mentalnosc - nie bojmy sie tego nazwac po imieniu - zywcem przeniesiona z poprzedniej epoki. Srodowisko najbardziej sobie ceni swiety spokoj i wszystko co moze to zamiata pod dywan gdyz nadanie biegu zglaszanym nieprawidlowosciom moglo by zachwiac delikatna rownowage glosowan mediokratycznych.

      Przykladow mozna by podawac wiele. Moze najlepiej zaczac od Wroclawia.
      Przypomnijmy dwie slynne recenzje prof. Drewsa pracy habilitacyjnej doktora Pajaka (oficjalne wyjasnienie: sekretarka popelnila blad wysylajac dwie skrajne recenzje: etuzjastyczna i pozytywna oraz bardzo negatywna), ktory wyciagnal sprawe plagiatu rektora Andrzejaka. Wrobelki na dachu podobno cwierkaja, ze mialo to zwiazek ze sprzeciwem mlodych lekarzy wobec szkodliwych dla pacjentek zabiegow ginekologicznych.

      Zacytujmy tez red. Jachowicza:
      Kiedy zobaczyłem rozmowę telefoniczną dziennikarki z przedstawicielką firmy żyjącej z pisania prac naukowych na zamówienie, miałem wrażenie, że ocieram się o sprawy kryminalne. Pani z firmy, która pomaga oszukiwać system edukacji zapewnia, że "piszemy wyłącznie prace oryginalne". Ale okazuje się, że to proceder nie tylko powszechny, ale znany i nieścigany prawnie. A rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Leszek Pacholski pyta, jak można walczyć z plagiatami, jeśli plagiatorzy są pod niejawną ochroną? Środowisko bardziej niż meritum sprawy interesuje, kto był taki niekoleżeński, że doniósł o plagiacie.
      (...)
      Zdaniem rektora Pacholskiego najbardziej bolesne jest to, że w środowisku naukowym nawet nikt nie próbuje mówić o byłych donosicielach. Agentura to temat tabu. Milczą w tej sprawie sami konfidenci - to oczywiste. Ale boją się mówić o tym także poszkodowani, choć dawni zdrajcy żyją i pracują teraz obok nich. Dlaczego? Gdyż byliby przez swoich kolegów bardziej potępieni niż dawni konfidenci.

      W srodowisku mmamy potepienie dla osob zglaszajacych tak negatywne etycznie zachowania jak szkodzenie ludziom i wrecz lamanie im zycia przez konfidentow SB. Jak w tej sytuacji mozna sie spodziewac, ze srodowisko, ktore najbardziej ceni sobie swiety spokoj wyciagnie przykladowo konsekwencje do kolezanki/kolegi, ktory nie pojawia sie na konsultacjach pomimo wczesniejszego umowienia sie ze studentami?

      I prosze nie mowic, ze to ostatnie nie dotyczy UJ!!! Byc moze nie jest nagminne, ale na tyle czeste, ze swietnie o tym wiedza barmani popularnych wsrod studentow kafejek krakowskich. To tam mozna dowiedziec sie co mysla studenci, a nigdy nie zglosza oficjalnie. Z jakich przyczyn? Dobre pytanie!!!

      Szkoda, ze artykul Dybczynskiego nawet go nie zadaje i nie szuka nan odpowiedzi. Podobnie jak prof. Hartman :-(
      Propozycje rozwiazywania problemow na poziomie uczelni sa utopijne i koncza sie wilczym biletem w srodowisku. Polskie srodowisko akademickie, przy obecnej mentalnosci jest niezdolne do przeprowadzenia reform typu bottom-up.
      • nibywroclawianin Re: Obraz mentalnosci srodowiska 02.02.11, 11:49
        "typu botton-up" to byłoby po polsku "oddolne" ;)

      • zdzislawmszulc Re: Od obrazu mentalnosci srodowiska do misji? 02.02.11, 17:47
        W Polsce daleka droga. Stad tez sugestia Czytelnika Kontakt-gw, aby wszytko naprawil Ktos z zewnatrz?

        Aby wlasciwie spelniac misje szkoly wyzszej nalezy miec trzy rzeczy wlasciwie ustawione i kontrolowane: zarzadzanie, tworzenie i przeplyw kapitalu intelektualnego oraz organizacje i etyke pracy.

        To, co Kontakt-gw napisal, jest prawda i sluszne. Chora mentalnosc, patologie,itp uniemozliwjaja, wrecz sabotuja, relaizacje tych w/w 3 rzeczy!

        W obecnej strukturze zarzadzania uczelnia oraz przy braku tam pewnych rozwiazan strzegacych realizacje misji szkoly i mozliwosci korekty tego wszystkiego-mamy to, co tu lub na innych Portalach/materialach, czytamy!

        Sa kraje,w ktorych szkoly wyzsze spelniaja swoje misja, bez interwencji panstwa. W istniejacym tam ladzie akademickim ( ang university governance) , te osrodki, ktore tego nie potrafia, znikaja z rynku jak kamfora!

        Niestety, w Polsce doja one dalej panstwowa kase, gardlujac aby dac jej wiecej! Niestety, jak na dzis, mozna dostac z Warszawy tyle, aby bylo na zero! ( zerowa~1% sprawnosc polskich publicznych szkol wyzszych).

        Spoleczenstwo/przemysl moze dac wiecej, gdy dzialalnosc szkol bedzie bardziej przejrzysta,jej prestiz budowany na merytorycznym sukcesie (a nie liczbie hab/prof) oraz ich zarzadzanie stanie sie perfekcyjne ( z faktyczna Rada Patronacka w uzyciu), a etyka pracy bedzie przestrzegana w kazdym miejscu i czasie! I to jest natrudniejsze ,z tego wszystkiego!

        Polak potrafi wydajnie pracowac za granica (patrz art I.Wagner,w Rzepie), ale niech tez to potrafi/ma takie same warunki, u siebie! Tu nie chodzi o kase. Tu chodzi o wlasciwa forme zarzadzania/wladztwa w szkole i jej kontroli/oceny przez kompetentnych i uczciwych akademikow i studentow! Pomaga w tym wlasciwie wybrana i kompetentna srodowiskowa Rada Patronacka.
      • koga-6 Re: Obraz mentalnosci srodowiska 02.02.11, 18:59
        Kontakt twoje polskie myslenie my to znamy w europie jest czas by te uczelnie jak UW bardziej zachodni a wtedy profesor czy doktor bedzie tym czyli po wielu latach pracy.PROSTACTWO TYCH LUDZI NA UW A TAGZE ICH POCHODZENIE ORAZ BRAK WYNIKOW NAUKOWYCH ITD.Nie zaczynaj od mojego miasta WROCLAW (BRESLAU) ten pan zaczol pewien etap a zenujacy poziom to polacy tz. wyksztalceni w polskich uczelniach ktorym nie dajemy pracy bo poziom itd.Ja sie nie dziwie ze amerykanie czy inni maja osiagniecia w szkolnictwie a w nauce to precedens i ma gdzies gdzie jest tz. POLSKA.Wiedza o tym kraju i jego historia komu jest to potrzebne.Ten kraj to kler,krzyze,miedza tz. kargulowa.Dosyc podatnika pieniedzy na uczelnie panstwowe powinny byc calkowicie platne.Atak na marginesie prosze patrzyc na polskie strefy B I C CZYLI UCZELNIE KTORE NIE MAJA SZANS W EUROPIE STREFA A CZYLI ZIEMIE ZACHODNIE DAMY EURO ALE BEZ SWIETYCH NIEUDACZNIKOW JAK REPATRYJANCI.Masz problem merytoryczny i poziom polski.
    • adrian.monk Prawdziwy specjalista od nepotyzmu 02.02.11, 11:16
      Profesor Jan Hartman został słusznie zaproszony przez GW do dyskusji,
      bo być może jest prawdziwym specjalistą od Standardów na uczelniach.

      Bardzo bardzo młodo , grubo przezd 40 , otrzymał tytuł profesora.

      A dorobek ma, choć w dziedzinie nielokalnej, taki raczej krajowy.

      Publikuje glównie w samizdacie.... to znaczy w czasopiśmie "Principia" , które sam wydaje.

      Książek naukowych parę niby napisał, ale wszystkie się chowają przed międzynarodową
      oceną. Chowają się za językiem polskim.

      [ patrz oficjalna strona prof. Jana Hartmana
      www.iphils.uj.edu.pl/~j.hartman/ppl.php ]

      Za to jego ojciec, ś.p. Stanisław Hartman, był wybitnym matematykiem, i wielkim człowiekiem. I dorobił się - dzięki temu że był naprawdę wybitnym człowiekiem - kręgu ważnych znajomych. Również w środowisku filozofów.

      Wszystko to sprawia, że różne świnie, jak np. ja, zastanawiają się, na czym polega błyskawiczna kariera prof. Hartmana.



      • kagan.blox Re: Prawdziwy specjalista od nepotyzmu 02.02.11, 13:24
        Na PoP to "Jan Hartman" ma h=8, ale to chyba inny Hartman, ktory publikuje tylko po angielsku...
    • kde44 Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie uczeln... 02.02.11, 11:28
      Hartmanowi wiele można zarzucić, ale nie konformizm. Wie dobrze, jak działa WNS, raz ostro postawił się władzom Instytutu Filozofii - równie zdegenerowanego jak IP za rządów Dybczyńskiego.

      A Wy, zachłystujący się "odwagą" Dybczyńskiego, zastanówcie się chociaż raz, czy nie łapiecie się w sidła człowieka cynicznego. Obrzydliwa forma "My", zastosowana w tekście Dybczyńskiego właściwa jest monarchom, w innych przypadkach wymaga usprawiedliwienia i więcej niż jednego podpisu pod tekstem. Dybczyński jest wyjątkiem, nie regułą. Wielu ludzi tak cynicznych i nieprawych na UWr nie ma. Gorzej, że to oni dzierżą władzę. Bo pozostali pracują naukowo i dydaktycznie - piszą artykuły, książki, projekty, nie korzystają z pożółkłych kartek, jak Dybczyński i pozostali z jego "My". Jeśli Dybczyński chciałby poprawy aktualnego stanu rzeczy, powinien po prostu odejść - im mniej takich ludzi na UWr, tym UWr będzie lepszy.
      • Gość: skrzypce1 Re: Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie ucze IP: *.hsd1.fl.comcast.net 02.02.11, 11:45
        Nic dodac, nic ujac. Baron rozpoczal te lawine, ktora nabiera rozpedu. Nie sadze, ze ktos ja zatrzyma. Chyba, ze ludzie sie nagadaja i sprawa sama wygasnie. Czy problem sie rozwiaze, lub inaczaj, czy sa ludzie na uniwersytetach w Polsce, ktorzy maja na tyle odwagi zeby zmieniac stare? Nie sadze. Zamiast ruszac zestarzale struktury funkcjonowania instytucji naukowych, ktore nie sa na tyle elastyczne i prezne zeby sprostac wyzwaniom wspolczesnego swiata, bedzie sie probowac odwrocic uwage od problemu. Pojawia sie kolejni profesorowie, doktoranci z habilitacja, ludzie administracji, pracownicy fizyczni uniwersytetow, wyskocza jak przyslowiowy krolik z kapelusza, ktorzy sa swiecie przekonani, ze czarne jest biale a biale czarne. Powiem brzydko ale dosadnie; "Nie ruszajcie gow..a to nie bedzie smierdzialo". Baron ruszyl....
      • Gość: Romeo Hartmann rżnie głupa IP: *.internetia.net.pl 02.02.11, 12:07
        Hartman, podobnie jak Ty, rżnie głupa. Hartmann bardzo dobrze wie, jak wyglądają różne rady na uniwersytecie - chce się przepchnąć swoje i jak najszybciej lecieć dalej, nie chce się natomiast żadnych, jeszcze raz powtórzę: żadnych zmian, co najwyżej zmianę uposażenia, żeby było godnie. I to wszystko! Hartmann wie też, że niezależność uniwersytetu polega na tym, żeby podatnik płacił, a kadra żeby sama tym wszystkim zarządzała, żeby jak zawsze organizować nikomu niepotrzebne konferencje w miłych zakątkach kraju, jeździć zagranicę, aby coś ciekawego zwiedzić i potem wykazać się działalnością zagraniczną, itd. Cały uniwersytet wie, że każdy od każdego zależy, bo raz jeden przymknął oko na niecne działania drugiegi i teraz może liczyć, że ten przymknie oko na łajdactwa tego pierwszego. A łajdactw na uniwersytecie jest co niemiara: plagiaty - Hartmann jako filozof bardzo dobrze o nich wie i co z tego? Coś zrobił? Zbuntował się?; konferencje, gdzie najważniejszy jest dobry hotel i dobra wyżerka; wyjazdy zagraniczne, czyli zwyczajne wycieczki w ładne miejsca; czytanie co rok tego samego wykładu i ulga podatkowa z tego tytułu!; skracanie zajęć; nieprzychodzenie na zajęcia; traktowanie studentów bez należnego szacunku (palenie w ich obecności papierosów). Uniwersytet powinien zostać prześwietlony przez kogoś z zewnątrz, np. grupa młodych fachowców nieuwkłanych w żaden sposób z instytucją uniwerstytecką, która opisze każde stanowisko, sprawdzi każdy wykład, za który jest ulga podatkowa, sprawdzi czas, ile dana czynność trwa, korzyści z wykonywania danej czynności, itd. Wtedy się okaże, że na uniwersytecie potrzeba połowę pracowników, nie tylko administracyjnych. Wtedy dopiero można będzie pomyśleć o zwiększeniu kosztów na naukę. Inaczej wszystko zostanie przejedzone. Jednym słowem: zacząć od stworzenia warunków dla konkurencyjności i to na każdym szczeblu uniwersyteckiego życia - tak jak to się dzieje w prywatnej firmie.
        • lemingogrod Hartmann rżnie głupa - dobrze ujete 02.02.11, 16:27
          Ciekawe czy z czystej glupoty czy za pieniadze?
    • xylan Problem dotyczy wszystkich polskich uniwersytetów 02.02.11, 11:59
      Problem dotyczy WSZYSTKICH polskich uniwersytetów. Wystarczy poczytać:

      wyborcza.pl/1,76842,8417907,Polskie_uczelnie_w_objeciach_sarmatyzmu.html
    • Gość: Mefisto Drogi Panie Profesorze IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 02.02.11, 12:08
      Dla osoby, która zna system od środka Pańskie rady są zgoła zabawne. Pisma do ministerstwa kończą się ogólnikami oraz rutynowymi uwagami o tym, jak to nic nie można zrobić z uwagi na autonomię uczelni, ale nowa ustawa wszystko zmieni na lepsze. Próba zmiany czegokolwiek od środka przypomina próby rozsadzenia PRL przez reformatorską działalność w PZPR. Ze smutkiem stwierdzam, że nasze środowisko rzeczywiście nie jest w stanie samo się naprawić. Polskie społeczeństwo nie wymusiło tych zmian przez 20 lat, bo zwyczajnie nie jest zainteresowane tym, co dzieje się na uczelniach. Każda próba likwidacji patologii kończy się wrzaskami i tupaniem profesury - począwszy od lustracji (tak, na polskich uniwersytetach nadal pracują konfidenci SB, którzy obecnie funkcjonują jako autorytety moralne i wychowują młodzież) aż po zlikwidowanie paranoicznych mechanizmów przyznawania habilitacji, gdzie znaczenie mają nie tyle osiągnięcia naukowe, co układ i potrzeba polityczna.

      Zwracam się do wszystkich czytelników - proszę nie wierzyć, że uczelnie mogą się "samooczyścić". Jak wiele jeszcze argumentów i przykładów trzeba, żeby ostatecznie odrzucić wiarę w powszechność obowiązywania etosu akademickiego? Etos został wymordowany razem z naszymi elitami. To jest problem systemowy. Proszę zwrócić uwagę na casus rektora AM - mimo iż wykazano mu ponad wszelką wątpliwość plagiat, elektorzy nie są w stanie zebrać wystarczającej liczby głosów, aby go odwołać. Jakiego formatu człowiekiem trzeba być, aby w takiej sytuacji nadal czepiać się stołka? Wyobrażają sobie Państwo podobną sytuację w okresie międzywojennym? To jest coś niesłychanego.

      Reformy należy wymusić z zewnątrz. Nie ma innych możliwości. Mówię to jako przedstawiciel środowiska akademickiego, który zna sytuację z autopsji, nie z relacji.
      • Gość: gosc Re: Drogi Panie Profesorze IP: 87.112.195.* 03.02.11, 01:57
        Dawno nie czytalem tak dobrego komentarza - problem tylko kto na "zewnatrz" moglby byc zainteresowany uporzadkowaniem uczelni? Jak zauwazyles, spoleczenstwo nie jest zainteresowane. Rzad? Samorzady? Biznes? Watpliwa sprawa, bo ich jakosc pewnie nie jest lepsza niz polskiego srodowiska akademickiego.
        • Gość: Mefisto Re: Drogi Panie Profesorze IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 02:22
          To jest bardzo dobre pytanie. Wygląda na to, że zainteresowani nic nie mogą, a "mogący" nie są zainteresowani. I tak się kręcimy bezładnie w naszej specjalności narodowej - chocholim tańcu.

          Ryba psuje się od głowy. W końcu ludzie w rządzie, samorządach, biznesie też są kształceni przez te uczelnie i tych uczonych. Dlaczego więc mieliby reprezentować inny poziom?

          Kwadratura koła.
          • zdzislawmszulc Re: homo sovieticus contra homo academicus? 03.02.11, 07:29
            @Mefisto. Umiescil Pan dwa godne uwagi komentarze. Uzupelniaja one swietnie to... co nie wszyscy wiemy.

            Niemniej, oba sa pesymistyczne i nie ma w nich zadnej propozycji rozwiazania. Sprobuje takowe zasugerowac.

            Jak dotad, srodowisko, jako calosc, przegrywa. Sadze, ze ta niemoc (kleska),bierze sie stad, ze dziala tu system "zero-jedynkowy"(0-1). Konflikty interesow, dezintegracja, szkola jako pole walki politycznej, i te gierki o wplywy, sabotuja pro-reformatorskie inicjatywy i postep. Pozostawieni sami-sobie...wiedna! Obnarzeni-wpadaja w poploch, oburzenie lub baranieja...

            Nalezy wyjsc z tego schematu/zaleznosci/mentalnosci. Przypomina to czesciowo sprawe/sytuacje ktore opisal Krasowski wczoraj w Rzepie ( Opinie, Klasyczny przypadek walki potworow).

            Nalezy zdjac "toge homosovieticusa", i jako homo academicus (np taki:userwww.service.emory.edu/~mhalber/Research/Paper/pci-bourdieu.html) zajac sie trzema rzeczami :

            (1)reforma zarzadzania szkol, (2)usprawnic proces tworzenia i przeplywu kapitalu intelektualnego oraz (3) zmodernizowac organizacje pracy i koniecznie poprawic/wzmocnic role i znaczenie etyki pracy.

            • Gość: Mefisto Re: homo sovieticus contra homo academicus? IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 10:42
              Napisał Pan:

              (1)reforma zarzadzania szkol, (2)usprawnic proces tworzenia i przeplywu kapital
              > u intelektualnego oraz (3) zmodernizowac organizacje pracy i koniecznie poprawi
              > c/wzmocnic role i znaczenie etyki pracy.

              Podpisuję się pod tym. Jednak podstawowy problem i pytanie: kto ma to zrobić? Znam środowisko i wiem, że jest ono zbyt bezwładne i zdemoralizowane, by takie zmiany przeprowadzić. Jedyna nadzieja w tym, że zostaną one wymuszone z zewnątrz. Pytanie: przez kogo?
              • zdzislawmszulc Re: homo sovieticus contra homo academicus? 04.02.11, 05:14
                @Mefisto. Sledzac dzialalnosc oraz dokumenty dotyczace struktury i zarzadzania wiodacych uniwersytetow badwczych swiata latwo znajdzeny material(y) wskazujace kto, jak i po co modernizuje/reformuje dana szkole.

                A oto odpowiedz na zadane pytanie: Podmiotem tym jest Rada Powiernicza (Konwent) + pozostale organy wladzy i administracji uniwersytetu....

                Ponizej, w czesci tylko, cytuj dokument, sakcjonujacy lad akademicki w przykladowym amerykanskim uniwersytecie (www.msstate.edu/dept/audit/PDF/0109.pdf)

                "
                PRINCIPLES FOR UNIVERSITY
                GOVERNANCE
                (..)
                Preamble
                The triad mission of learning, research, and service of Mississippi State University can best be
                achieved through cooperation, collaboration, and consultation among the membership of the
                entire university community. Achievement of that mission requires an understanding and
                commitment to the formal and informal decision processes by which the university conducts its
                work and maintains its standards. It also requires a recognition by the university community that the university must ultimately respond to legitimate external entities and forces that shape policy and render decisions. Members of the university community need to understand the university's noble and extensive mission and the part each member plays in its achievement. They need to understand how formal authority is shared, the scope and form of their involvement in governance, and the need for those in authority to achieve balance between codification and discretion. This understanding enhances each member's ability to sustain and strengthen the essential nature of the university and facilitates effective university governance and responsiveness to the needs of the people of Mississippi.
                Central to effective and efficient university governance is open consultation, communication,
                and participation in decisions and decision-making bodies, and understanding of the
                responsibilities and limitations of authority by all members of the university community. Success of the university depends on collegial relationships and mutual respect among the faculty,professional and support staff, students, administrative officers, and representatives of external entities.All members of the university community must be accountable for their roles and responsibilities. Policies and procedures to measure performance in these roles and
                responsibilities are essential to achieving the mission and goals of the university.
                Mississippi State recognizes the value of diverse opinions in decision making and pursues its
                mission in an atmosphere of shared governance and open communication. Faculty and staff are involved in policy formulation and in implementing the learning, research and service missions of the university. Faculty and staff also recognize their shared accountability for the performance of the university in carrying out its mission.

                Principles for University Governance

                In the spirit of promoting effective governance of the university, the following statements of
                policy relative to members of the university community are adopted. The policies are designed to generate and promote understanding, candor, trust, accountability, and participation in the
                processes that accomplish the mission and goals of the university.

                Principles Authority. Ultimate authority for governance of the university is vested by the State of Mississippi in the Board of Trustees of the Institutions of Higher Learning and delegated by the board to the president. The president exercises that authority through the vice presidents, deans, directors, and other officials of the administration in consultation, as appropriate, with units of the university and with the faculty, professional and support staff, and students.

                Consultation. To facilitate open communication and effective university governance, the
                president and other administrative officers of the university will exercise due diligence in
                consulting with the faculty, professional and support staff, students, and external constituents on issues affecting them. Consultation is characterized by early discussions with the affected
                constituencies, jointly formulated procedures for consultation, reasonable deadlines within the
                constraints of the academic calendar, access to appropriate information, adequate feedback, and timely communication of decisions to the affected constituencies.

                Representation. Effective university governance generally requires that the faculty, professional
                and support staff, students, and external constituents be represented on budgetary and decision-, policy-, and procedure-making entities. Appropriate representation of these groups is normally obtained through the university's council and committee structure. Elected and appointed representatives should, as far as possible, be selected specifically for the roles in which they will serve. When temporary special committees, study groups, or task forces are established by the president to address matters affecting the mission of the university, a majority of the membership should be composed of elected representatives drawn from the general faculty. Professional and support staff, students, and external constituencies should be included as appropriate. The chairs of these bodies may be appointed by the president.

                Faculty Representation. By the Charter of Organization of the Faculty of Mississippi State
                University, the Robert Holland Faculty Senate is the official representative of the faculty on all
                matters not delegated by the general faculty to other elected faculty bodies.
                University-level curriculum, promotion and tenure, and grievance committees should be
                composed of elected representatives from the general faculty. These bodies elect their own
                chairs.

                Student Representation. The Student Association is the official representative of undergraduate and graduate students of the university. Undergraduate and graduate students should be represented on appropriate university councils, committees, and task forces as well as committees of external entities related to the university. Consultation with students should be conducted through their elected representatives and/or the student association."
                -----------------------------------------------------------------------------------------------------
        • kagan.blox Re: Drogi Panie Profesorze 03.02.11, 12:37
          forum.gazeta.pl/forum/w,904,116853059,121715437,Polskie_uczelnie_w_objeciach_sarmatyzmu.html
      • Gość: malgorzata.academi Re: Drogi Panie Profesorze IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 09:17
        Reformy należy wymusić z zewnątrz. Nie ma innych możliwości. Mówię to jako przedstawiciel środowiska akademickiego, który zna sytuację z autopsji, nie z relacji.

        Najwazniejsza jest przebudowa mentalnosci srodowiska - tego jednak nie da sie uczynic wylacznie z zewnatrz. Same proby ministerialne wymuszenia jakosci przez wprowadzenie odpowiednich wskaznikow rowniez nie dadza zadawalajacych wynikow gdyz srodowisko nauczylo sie juz swietnie "omijac rozporzadzenia" - jak bez najmnieszego wstydu przyznala w Sejmie RP Pani Przewodniczaca KRASP i rownoczesnie JMR UW (cytat: Nie wierzę w rozporządzenia, potrafimy je omijać,)!!!!

        Kwadratura kola? Niekoniecznie. N uczelniach jest wielu swietnych naukowcow i ludzi niezdeprawowanych. Tyle, ze wielu z nich przemyka sie chylkiem pod scianami i tylko frustruje w poczuciu wlasnej bezsilnosci wobec uczelnianej mediokracji.

        Moim skromnym zdaniem, bez wprowadzenia wladz uczelni z zewnatrz (konkursy, Rady Powiernicze) nie ma szans na zadne zmiany. Na poziomie uczelni potrzebna jest silna reka, nieuwiklana w powiazania kolezenskie i nie zawsze etyczne, ktora stworzy szanse "ostatnim sprawiedliwym", ktorych wierze, ze nie brakuje w naszym srodowisku, na wyjscie z cienia. To jedyna szansa na rozwiazanie tej kwadratury kola. Jednak wlasnie przeciwko temu rozwiazaniu najbardziej protestuje mediokracja, ktorej stan rozmytej odpowiedzialnosci zbyt odpowiada na codzien :-(
        • Gość: Mefisto Re: Drogi Panie Profesorze IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 11:09
          Pani Małgorzato
          Jak sama Pani napisała, na końcu zawsze dochodzimy do ściany (możemy ją nazwać mediokracją).

          Systemu moim zdaniem nie da się naprawić od środka ponieważ jest on skonstruowany w sposób niejako automatycznie eliminujący reformatorów i inicjatywy reformatorskie. W dodatku system ten się samoreprodukuje - skoro szczyty zajmują osobnicy zdeprawowani wypada zadać retoryczne pytanie: kto może się spodziewać, że selekcja nowej kadry będzie miała merytoryczny charakter? Ponadto młody narybek od początku poddawany jest presji specyficznych norm i wartości środowiska - nieliczne jednostki, które zdołają się oprzeć tej demoralizacji są i będą:
          1. W mniejszości
          2.Zajęte obroną przed atakami większości
          Ergo: oni nam reformy nie przeprowadzą.

          Społeczeństwo polskie nie uświadamia sobie w pełni jakie są długoterminowe koszty takiej sytuacji. Uczelnie nie są wieżami z kości słoniowej, lecz kluczowym elementem systemu społecznego. Kształcą elity: polityków, samorządowców, prawników, nauczycieli... Ci prawnicy i politycy tworzą następnie i stosują prawo, które każdego Polaka dotyka bezpośrednio. Ci nauczyciele uczą nasze dzieci. Ludzie są przerażeni tym, że osoby kształcące ich dzieci wykazują coraz niższy poziom intelektualny i kulturę osobistą (większość jednak tego nie zauważy, gdyż ich poziom i kultura też obniża się zgodnie z tym samym mechanizmem). Ludzie są przerażeni poziomem debaty politycznej, choć dla wielu parlamentarzysta pijący wódkę przed kamerami stał się już normą. Dlaczego nie? Przykład idzie z góry. Normy tworzą elity.

          Dlaczego społeczeństwo nie jest tego świadome? Ponieważ trudno mu myśleć abstrakcyjnie i dostrzegać związki przyczynowo-skutkowe. Z czego to wynika? Patrz wyżej.

          Koło się zamyka.
          Czas gra na naszą niekorzyść. Im dłużej będziemy czekać, tym trudniej będzie cokolwiek zrobić.

          Taka jest moja diagnoza i stąd mój pesymizm.

          • Gość: malgorzata.academi Re: Drogi Panie Profesorze IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 19:55
            Taka jest moja diagnoza i stąd mój pesymizm.

            Niestety podzielam go, ale to nie oznacza, ze nie nalezy nic robic...
      • trzy.14 Re: Drogi Panie Profesorze 04.02.11, 00:49
        Pocieszające, że tak interesujący komentarza napisał ktoś z instytutu dziennikarstwa, czyli elementu "przegniłego garbu" prof. Marcinkowskiego. W rzeczywistości jest jeden uniwersytet, a wydziały ścisłe i społeczno-humanistyczne to dwie strony tej samej monety. Publikowane na Zachodzie prace naukowe wydziałów ścisłych są równie potrzebne naszej gospodarce, jak publikacje pracowników WNS w Zeszytach Naukowych Pcimskich.

        O stopniu demoralizacji środowiska świadczy m.in. to, że liczba miejsc zatrudnienia uczestników dyskusji publicznej, od Dybczyńskiego przez Bachmana po Hartmana, bodaj przekracza podwojoną liczbę tychże autorów. Ale nikt z tych moralizatorów nie odnosi sie do zjawiska wieloetatowości jako czegoś patologicznego. Nic dziwnego, skoro sam w nim uczestniczy. Tymczasem rośnie nam całe pokolenie akademików, dla których praca na 2, 3 etatach dydaktycznych jest czymś tak normalnym, jak niebieski kolor wrocławskich tramwajów.

        To jest jedna z przyczyn, dla których reforma od wewnątrz jest niemożliwa. Ale kto miałby ją przeprowadzić z zewnątrz, skoro sprawy Akademii oddano całkowicie w ręce akademików?
        • kagan.blox Re: Drogi Panie Profesorze 04.02.11, 12:56
          Należy więc wprowadzić wreszcie ostre ograniczenia w wieloetatowości, gdyż nie jest fizycznie możliwe prowadzenie wysokiej jakości działalności naukowej i dydaktycznej na więcej niż jednej uczelni i na więcej niż jednym etacie.
          lech.keller@gmail.com
    • Gość: gaax Konwencjonalne metody zawiodły IP: 77.253.30.* 02.02.11, 13:12
      W tym właśnie rzecz Panie Profesorze, że etyczne, konwencjonalne metody reformowania Uniwersytetu są kompletnie nieskuteczne. I tak - wybory do samorządu studenckiego było prowadzone nieprawidłowo, o tym wie każdy minimalnie zainteresowany sprawą.
      • Gość: Paryż - 1968 Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 15:08
        Podobnie było na zachodzie - we Francji, NRF Włoszech - przed 1968 rokiem. Rok 1968 przewrócił stary feudalny system we francuskich, włoskich i częściowo niemieckich uniwersytetach. Młodzi zdolni ludzie zdobyli władzę na uczelniach, przestały się liczyć idiotyzmy potrzebne feudałom do utrzymywania władzy: habilitacja, doktorat, matura. Uczelnie otworzyły się dla zdolnej młodzieży niezależnie od pochodzenia. Nauka zaczęła się dynamicznie rozwijać: rakieta Arianne, Concorde, później Airbus, lasery, telefony komórkowe, wielkie dzieła filozoficzne, socjologiczne, nagrody Nobla. Wystarczyło w Paryżu zrobić zadymę. Prawdziwą zadymę. Nie jakiś artykuł w reżimowej prasie.

        O zatrudnieniu młodych ludzi na uczelni nie powinni decydować profesorowie. Ta decyzja powinna należeć do studentów, którzy wiedzą, czego chcą się uczyć i czyich wykładów chcą słuchać. Należy zlikwidować habilitacje i doktoraty. Profesorów - mistrzów - powinni wybierać studenci. Studenci powinni wybierać rektora i dziekanów. Należy wprowadzić zasadę, że rektorem i dziekanem może zostać jedynie osoba, dynamiczna, pełna energii i sił, czyli przed trzydziestką. Sorry, panie Dybczyński. Jest Pan za stary. Młodość spowoduje, że Uniwersytet zacznie rozwijać się wspaniale, że w końcu Polska będzie miała Noble. Przecież wiadomo, że ważnych odkryć nie dokonuje się po ukończeniu 30 roku życia.

        A wszystkich obecnych profesorów i doktorów habilitowanych odesłać na wcześniejszą emeryturę - w wysokości stypendium dla doktorantów - 1050 brutto, niezależnie od tego ile im się z ZUS-u należy.
        • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 15:32
          A o tym kto będzie studiował powinny decydować przedszkolaki. Nie wiem czy się nie oburzą dzieciaki w żłobku.
          • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 15:56
            Już tu jesteś, śmierdzący trollu? Zjeżdżaj na forum "doktorat - nauka - uczlenia" - tam jest forum dla trolli!
            • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 16:41
              Moim zdaniem Twój język wyklucza Cię z debaty. Ale jak rozumiem tak będą wyglądały dyskusje, gdy to studenci będą rządzili.
              • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 16:49
                Panie trollu, tak się składa, że to nie jest tylko moja opinia na wasz temat, co łatwo sprawdzić w innych dyskusjach poświęconych sprawie listu dra Dybczyńskiego. Więc zjeżdżajcie na swoje forum, tutaj nikt was nie chce!
                • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 16:58
                  Po pierwsze kartofelku nie zmieniaj mi płci. Po drugie jak do mnie mówisz to stań na baczność. A po trzecie mów sobie takim tonem do kumpla w barze.
                  • Gość: didiers123 Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.opera-mini.net 02.02.11, 17:12
                    O, widze ze odzezwal sie tfu, profesorek! spadaj na drzewo trolu, wszyscy tu wiedza ze jesteście banda neudacznikow ktora nie ma co robic w pracy i z nudow zakloca rozomowy w internecie takie jak ta.
                    • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 17:16
                      Dokładnie! To jest beton akademicki z forum "Doktorat - nauka - uczelnia", który jedyne, co robi całymi dniami, to plotkuje w internecie o d... Maryni. Teraz przylazł tutaj, żeby zakłócać dyskusje dotyczące takich właśnie jak oni.
                      • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 17:21
                        Chciałaby dusza do raju, ale ani ten język, ani ten umysł, ani ta wyobraźnia. Nawet wypowiedzieć się sensownie nie potrafisz, idź kartofelku, bo mi Cię szkoda.
                        • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 17:27
                          A mi szkoda twoich studentów, bo jesteś zerem! Ale wkrótce skończy się słodkie nieróbstwo, jak zostaniesz rozszyfrowany. Kwestia czasu.
                    • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 17:17
                      Następny klonek do odprawy:)
                      • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 17:20
                        Zjeżdżaj trollu na swoje forum!!!
                      • tocqueville Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 17:23
                        rhayader zainwestował chyba w dwa łącza :) (neoplus i opera.mini)
                        cały czas te same gadki, do znudzenia
                        nie odpisuj mu - samo zwrócenie na niego uwagi jest dla niego nobilitacją- wystarczająco jest zasłużony w opluwaniu i szczuciu
                        • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 17:25
                          I kolejny troll z tego samego forum!
                          • Gość: Danuta Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 17:32
                            Drodzy Państwo, czy nie macie nic sensownego do dodania? Jeśli tak - darujcie sobie te dyskusje. Jedyne, co pokazujecie w ten sposób, to jak niski jest poziom kultury środowiska akademickiego, które reprezentujecie. Weźcie proszę pod uwagę, że nie wszyscy mają ochotę to czytać.
                          • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 17:33
                            No maluchy, dość zabawy, pora spać. Bo wujcio Dybczas lizaka nie da.
                            • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 17:37
                              Cieszę się, że w końcu zrozumiałeś, że nikt cię tu nie chce. A co naśmieciłeś, to twoje.
                              • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 17:41
                                Kartofelku, ile razy mam powtarzać, że masz iść do łóżka. Jak będziesz grzeczny wujcio Dybczas da Ci lizaka.
                                • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 17:45
                                  Zacięła się płyta? Wracaj do kolegów z forum - tam sobie popłaczesz, a oni cię pocieszą.
                                  • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 17:48
                                    W takim razie marsz do kąta i klęczeć na grochu.
                                    • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 17:56
                                      W ten sposób możesz mówić swoim dzieciom.
                                • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 18:04
                                  Nudny się robisz. Rozumiem, że za to cię lubią na forum "Doktorat - nauka - uczelnia", ale jak studenci z tobą wytrzymują? To oczywiście pytanie retoryczne.
                                  • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 18:07
                                    Kartofelku, studenci mnie za to lubią:) Jesteś za mały, żeby to rozumieć.
                                    • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 18:10
                                      Nie ma to jak tkwić w mitach, ale spójrz prawdzie w oczy: ciebie nikt nie lubi. Nawet na forum "Doktorat - nauka - uczelnia" - tam potrzebują tylko lizusów.
                                      • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 18:18
                                        Kartofelku, gdyby tam potrzebowali lizusów, Ty pasowałbyś jak ulał. Chyba, że... ho, ho, Ty tak sam z siebie.
                                        • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 18:22
                                          Nudny się robisz. Wymyśl coś ciekawszego, postaraj się. A jak nie umiesz - to spadaj.

                                          A wazeliną to od ciebie świeci na kilometr. Zajrzyj do lustra, a się przekonasz (tylko nie zapomnij założyć okularów przeciwsłonecznych).
                                          • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 18:26
                                            Jeśli już to: nudna, kartofelku. Przypominam, że to Ty się do mnie przyczepiłeś jak rzep. Więc jeśli już, to Ty powinieneś się spokojnie oddalić.
                                            • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 18:28
                                              Przypominam, że to ty przyczepiłeś się do tego forum. Wprowadzając tylko zamęt obraźliwymi postami nie na temat. Nie ma tu miejsca dla trolli.
                                              • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 18:32
                                                Na dodatek rozdwojenie jaźni u Ciebie biedactwo. Nie wiem czy współczuć, czy płakać, czy się śmiać.
                                                • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 18:36
                                                  Pisz dalej. A im więcej piszesz, tym więcej śladów pozostawiasz w internecie. Już teraz łatwo się zorientować, kim jesteś i gdzie pracujesz.
                                                  • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 18:38
                                                    "... Przeżywałeś moment, gdy patrzysz i truchlejesz...".
                                                  • Gość: gamma Re: Konwencjonalne metody zawiodły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 18:42
                                                    Prosimy o jeszcze! Może wreszcie będzie wesoło.
                                                  • prawdziwam2011 Re: Konwencjonalne metody zawiodły 02.02.11, 18:46
                                                    "...że jest to rzecz normalna, iż drzewa krzywo rosną, a ptaszki - krocząc po śniegu - przeziębiają łapy..."
                                                  • Gość: gamma Prawdziwam2011 - troll z "Doktorat-nauka-uczelnia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 18:51
                                                    Jeszcze raz przypominam, że pomyliłeś fora.
                                                  • prawdziwam2011 Re: Prawdziwam2011 - troll z "Doktorat-nauka-ucze 02.02.11, 18:53
                                                    Kartofelku, w miłej atmosferze upłynął nam czas. Dziękuję za wymianę myśli.
                                                  • Gość: gamma Re: Prawdziwam2011 - troll z "Doktorat-nauka-ucze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 19:00
                                                    A teraz leć poskarż się tatusiowi "dala.tacie" i mamusi "eeeli". I czekamy, kiedy znowu do nas zawitasz. Przywitamy cię tak, jak na to zasługujesz - kopem w tłusty tyłek i plaskaczem w bezmyślną mózgownicę. Do zobaczenia, trollu.
                                                  • Gość: hellborn-4 Re: Prawdziwam2011 - troll z "Doktorat-nauka-ucze IP: *.opera-mini.net 02.02.11, 19:24
                                                    brawo! Tak należy posępować z trolami i zdemoralizwowanym betonem akademickim! tymi postami tylko sobie wyobił fatalną opinie i swoim kolegom
    • nietylkowroclaw gdzie jest rektor? 02.02.11, 14:42
      Od chwili w której rozgorzała ta dyskusja, mijają – jeśli dobrze liczę - cztery dni. Gdzie jest rektor?

      Szanowni Państwo, są sytuacje kiedy milczenie nie jest złotem. Dłuższe milczenie Jego Magnificencji będzie sprawiało wrażenie postawy lekceważącej. Lekceważącej nie tylko problemy społeczności akademickiej, ale i nas, Wrocławian. Opinię publiczną, społeczność lokalną.

      pozdrawiam i życzę miłego popołudnia
      • Gość: gaax Na tym polega zabawa IP: *.adsl.inetia.pl 02.02.11, 15:02
        I to tym pisał Dybczyński : problem? jaki problem? nie widzę żadnego problemu...
      • Gość: xyz Re: gdzie jest rektor? IP: 188.121.29.* 02.02.11, 15:03
        Rektor zabrał głos na stronie głównej UWr:
        www.uni.wroc.pl/pracownicy/blogi-pracownik%C3%B3w
      • Gość: *** Re: gdzie jest rektor? IP: 188.121.29.* 02.02.11, 15:26
        Stan szkolnictwa wyższego w Polsce nie jest najlepszy. Rektorzy skupieni w Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich i Fundacji Rektorów Polskich oceniają go na przysłowiową trójkę z plusem. Nie jest to żadna nowość. Niedofinansowany, źle zorganizowany system oraz niedostosowana do wymogów współczesności formuła funkcjonowania uczelni sprawia, że wyjątkowo trudno mierzyć się nam ze światowymi potęgami. Paradoksalnie, nauka na polskich uniwersytetach ma się jednak całkiem dobrze. Polscy specjaliści współpracują ze światowej klasy instytutami badawczymi, realizują wielomilionowe granty badawcze, są aktywnymi uczestnikami najbardziej prestiżowych konferencji naukowych. Zdawać by się mogło, że sąd o stanie uczelni i ten o stanie nauki są sprzeczne. Nic bardziej mylnego; wszystkie uczelnie borykają się z problemami strukturalnymi, których źródłem jest właśnie wyczerpana formuła ich funkcjonowania, wszystkie też starają się w zastanych warunkach zająć jak najlepszą pozycję i jak najlepiej wykonywać powierzone zadania.

        Uniwersytet Wrocławski nie jest w tym względzie wyjątkiem. „Stary pruski uniwersytet” przestaje być ciałem wspólnotowym, wewnętrzne napięcia i podziały, będące wynikiem nieporozumień i stereotypów pielęgnowanych przez lata, rozsadzają go od środka. Zmienia się model rozumienia wspólnoty, studenci przestają być członkami uniwersyteckiej rodziny, stają się klientami edukacyjnego przedsiębiorstwa, prosumentami, którym należy wychodzić naprzeciw z bogatą i różnorodną ofertą edukacyjną. Sama formuła naszego funkcjonowania wymaga przekonstruowania i z pewnością potrzeba nam wszystkim pogłębionej, wewnątrzuniwersyteckiej refleksji na temat stanu naszej uczelni i całego szkolnictwa wyższego w Polsce. Każdemu rektorowi ta refleksja towarzyszyła i towarzyszy w jego pracy. Dyskusje wciąż trwają i szczególnie zadziwiający jest fakt, że ożywiają się one na łamach Gazety Wyborczej. Czy to aby najlepsze miejsce do takiej debaty?

        Nie można się jednak zgodzić z tezą, że stan właśnie naszej uczelni jest wyjątkowo zły. Nie zanotowaliśmy drastycznego spadku jakości publikacji, organizujemy podobną liczbę konferencji, nasi uczeni nadal pozostają w kontakcie ze światem naukowym, spadek liczby studentów pozostaje w granicach błędu statystycznego, trwają inwestycje mające wzbogacić zaplecze naukowe dla naszych naukowców. W tej sytuacji ważne jest byśmy umieli rozmawiać na temat nowej koncepcji uniwersytetu i byśmy szukali porozumienia. Przecież wszyscy oddajemy naszym uczelniom najlepszy czas własnego życia.

        Uczelnia to bardzo bardzo wiele procesów zachodzących równocześnie. Od dwóch lat pracujemy wspólnie nad nowym kształtem ustawy o szkolnictwie wyższym, prowadzimy konsultacje wydziałowe, każdy głos jest istotny, każda propozycja jest brana pod uwagę. Rady wydziałów zakończyły ustalanie kryteriów oceny pracowników, przewodniczący komisji statutowej zamyka projekt całościowego systemu ocen pracowników. Chcąc wsłuchać się w głosy środowiska odwiedzam rady wydziałów, mój gabinet otwarty jest dla wszystkich, którym dobro uniwersytetu nie jest obojętne. Zachodzę więc w głowę, dlaczego pomimo tak wielu możliwych okazji do dialogu, dyskusja o istotnych sprawach dla uczelni prowadzona jest w mediach. Mam uzasadnione podejrzenia, że interes uczelni nie jest dla uczestników tej medialnej zawieruchy najważniejszy.

        Uniwersytet Wrocławski jest regularnie sprawdzany. Najwyższa Izba Kontroli, Państwowa Inspekcja Pracy, ministerialni specjaliści badają stan naszych finansów, inwestycji czy mechanizm zmian kadrowych. W sposób odpowiedzialny pracujemy zgodnie ze wskazaniami kontrolerów, eliminujemy pojawiające się nieprawidłowości. W takich warunkach nie ma możliwości, by pojawiające się tu czy tam nadużycia, mogły umknąć uwadze kontrolerów. Tylko wyjątkowo naiwni ludzie mogą myśleć, że jakiekolwiek nieprawidłowości da się ukryć. Najważniejszą w tym kontekście jest przede wszystkim ocena parametryczna, która z poziomu ministerialnego wyznacza stan uczelni i od której uzależniona jest wysokość ministerialnej dotacji. Cóż mówi nam ta ocena? Ministerialni kontrolerzy ocenili sześć wydziałów naszej uczelni bardzo wysoko, nadając im pierwszą kategorię jakości, kolejne cztery otrzymały kategorię drugą. Bardzo wysoką ocenę uzyskały nasze wydziały reprezentujące nauki humanistyczne: Wydział Nauk Historycznych i Pedagogicznych oraz Wydział Filologiczny. To w sposób ostateczny rozstrzyga zarówno sprawę jakości nauczania, jak i sprawę wzajemnych oskarżeń rzucanych przez reprezentujących różne nauki i punkty widzenia naukowców. Ostatecznie jednak aktualny stan uczelni ustalają też wewnętrzni audytorzy, którzy regularnie kontrolują sposób funkcjonowania wydziałów. Akurat tak się składa, że wspominany w publikacjach prasowych Wydział Nauk Społecznych był już wcześniej objęty planem kontroli wewnętrznej i właśnie się ona rozpoczyna.

        W niezależnym badaniu jakości publikacji przeprowadzanych przez consultingową światową potęgę Ernst&Young, którego wyniki niedawno opublikowała Rzeczpospolita, publikacje naukowców UWr otrzymały drugą lokatę w Polsce. Ten wynik nie byłby możliwy do osiągnięcia w rok, uniwersytet to proces trwający od lat. Od lat toczy się też dyskusja na temat przyszłości uczelni, od czasu do czasu przybierając na sile.

        Zmiany strukturalne, które inne uczelnie przeprowadzają teraz, by ratować się przed zapaścią, Uniwersytet Wrocławski wprowadził już w latach dziewięćdziesiątych. Outsourcing różnego typu usług pobocznych, służących sprawnemu funkcjonowaniu, obecny jest na uczelni od dawna i znacząco obniża koszty. Zmiany tego typu są widoczne dla społeczności akademickiej, wystarczy odrobina chęci, by sięgnąć do odpowiednich danych. Każdy uważny członek Senatu UWr wie o tym doskonale, każdy uważny redaktor może to sprawdzić.

        Uczelnia żyje wewnętrznym życiem. To życie toczy się niezależnie od wybuchających od czasu do czasu skandali medialnych, w które różni ludzi starają się ją wpisać. Pracujemy w sposób ciągły, niezależnie od politycznych zawieruch czy medialnych ataków, ponieważ najważniejszy jest dla nas naukowy postęp i dobro wszystkich pracowników oraz studentów uczelni, niezależnie od tego, po której stronie Odry ich instytuty mają swoją siedzibę.

        Specyficzny coming out dra Dybczyńskiego jest pozorny, niespójny i emocjonalny. Porządek wypowiedzi, w którym domniemane patologie jednego wydziału mają być odbiciem ogólnego stanu uczelni dowodzi, że dr Dybczyński nie ma pełnego obrazu sytuacji pomimo zasiadania w różnego typu uniwersyteckich gremiach. Ta fatalna konstrukcja sprawia, że spowiedź dra Dybczyńskiego jest niewiarygodna, niepełna i krzywdząca dla wszystkich uczciwych i oddanych uczelni ludzi. Myślę, że wyniki kontroli na Wydziale Nauk Społecznych pokażą jak wygląda odarty z emocji obraz tego fragmentu UWr. Niezależnie od tego faktu zainicjowałem procedurę powołania komisji etyki, która oceniać będzie ewentualne nieprawidłowości.

        Wykorzystajmy tę sytuację dla dobra Uniwersytetu. Rozmawiajmy otwarcie, spotykajmy się, wymieniajmy poglądy, jak rozmawiamy od lat. Być może pewne idee uniwersytetu humboldtowskiego sfalsyfikowała nowoczesność, lecz wciąż aktualna jest idea wolności naukowej, która zakłada starcie poglądów, w którym to starciu rodzi się prawda. Brytyjski poeta i filozof William Blake powiedział kiedyś: „opposition is a true frednship”. Póki spieramy się o przyszłość, wciąż zależy nam na tym „naszym starym, dobrym uniwersytecie”. Dlatego ponownie proszę wszystkich, którym sprawy nauki są nieobojętne – rozmawiajmy!


        Marek Bojarski
        Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego

        źródło: www.uni.wroc.pl/blog/marek-bojarski/rozmawiajmy
        • Gość: pracownik UWr Re: gdzie jest rektor? IP: *.opera-mini.net 02.02.11, 16:08
          Szkoda, że poza okrągłymi słówkami pana rektora i stronniczym powoływaniem się na rankingi, które mają jakoby świadczyć o dobrej pozycji uniwersytetu, przy pomijaniu tych, które dowodzą czegoś wręcz przeciwnego (stara praktyka uniwersytecka, którą od lat nas karmią), niczego wartościowego w odpowiedzi rektora nie ma. Oto dwa wymowne cytaty z tekstu rektora, wiele mówiące o mentalności władz uczelni:

          "Dyskusje wciąż trwają i szczególnie zadziwiający jest fakt, że ożywiają się one na łamach Gazety Wyborczej. Czy to aby najlepsze miejsce do takiej debaty?"

          "Wykorzystajmy tę sytuację dla dobra Uniwersytetu. Rozmawiajmy otwarcie, spotykajmy się, wymieniajmy poglądy, jak rozmawiamy od lat."

          Ha, ha, ha... Panie rektorze, pański tekst to szczyt hipokryzji i obłudy, niegodny osoby, która posiada tytuł naukowy profesora! Wstydzę się, że mamy takie władze!
          • lemingogrod rektor rozmawia 02.02.11, 16:38
            rektor rozmawia - nowy program telewizji klecina
        • Gość: Bibliotekarz Re: gdzie jest rektor? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 16:45
          Nareszcie głos godny i bardzo mądry. Uniwersytet jest dla nas wielką wartością, której nie należy kalać.

          Ogromnie ucieszyły mnie słowa Jego Magnificencji. Dla mnie to znak, że osoby winne niedociągnięć zostaną surowo ukarane. Pan Dybczyński zapewne zrozumie, że jego emocjonalne wystąpienie, było błędem. Jestem przekonany, że audyt wykaże, że jego negatywne opinie o swoim wydziale były przesadzone, a Pan Dziekan poprawi wszelkie, wierzę że drobne, niedociągnięcia w pracy Wydziału.

          W imieniu całej społeczności akademickiej dziękuję.
          • koga-6 Re: gdzie jest rektor? 02.02.11, 19:30
            Gość portalu: Bibliotekarz napisał(a):

            > Nareszcie głos godny i bardzo mądry. Uniwersytet jest dla nas wielką wartością,
            > której nie należy kalać.
            >
            > Ogromnie ucieszyły mnie słowa Jego Magnificencji. Dla mnie to znak, że osoby wi
            > nne niedociągnięć zostaną surowo ukarane. Pan Dybczyński zapewne zrozumie, że j
            > ego emocjonalne wystąpienie, było błędem. Jestem przekonany, że audyt wykaże, ż
            > e jego negatywne opinie o swoim wydziale były przesadzone, a Pan Dziekan popraw
            > i wszelkie, wierzę że drobne, niedociągnięcia w pracy Wydziału.
            >
            > W imieniu całej społeczności akademickiej dziękuję.
            Panie tz. bibliotekarz to twoje polskie myslenie jak zwykle czas by ten obiekt zachodni byl niemiecki bo to wlasnosc zachodu.A tz. madrosc polska to wstyd.
        • Gość: absolwent UWr Re: gdzie jest rektor? IP: *.opera-mini.net 02.02.11, 17:08
          Ciekawe, bo specjalnie dla potrzeb dyskusji wywołanej przez dra Dybczyńskiego została utworzona specjalna podstrona "blogowa" na stronie głównej UWr. Czytamy na niej m.in.: "Serwis Blogowy UWr to platforma informacyjna dostępna dla społeczności akademickiej uczelni. Serwis dostępny jest dla zarejestrowanych użytkowników - pracowników UWr. Aby założyć konto w serwisie głównym UWr kliknij tutaj. Możliwość komentowania wpisów użytkowników dostępna po zalogowaniu." Czy to oznacza, że studenci UWr nie mają prawa wyrazić swoich głosów na stronie UWr i komentować wpisów innych osób? Czy oni nie są członkami społeczności akademickiej? A co z absolwentami? Oni też mieli długi, przynajmniej 5-letni kontakt z tą uczelnią, a obecnie, jako podatnicy, łożą na jej utrzymanie. Czy tak wygląda wolność wypowiedzi w Uniwersytecie Wrocławskim???

          Panie rektorze, wzywam Pana do zrealizowania własnych słów i zapewnienia możliwości szczerej i otwartej dyskusji wszystkim zainteresowanym - zarówno członkom społeczności akademickiej, jak i osobom spoza uniwersytetu, finansującym jednak jego utrzymanie. W ostatnim zdaniu swojego tekstu napisał Pan: "Dlatego ponownie proszę wszystkich, którym sprawy nauki są nieobojętne – rozmawiajmy!". Oby nie były to słowa rzucone na wiatr, bo w przeciwnym wypadku jedynym miejscem, gdzie będą toczyć się takie dyskusje, będą - tak jak do tej pory - media.
          • Gość: Jarząbek Wacław Wyznania do szafy IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.11, 18:17
            Już sobie wyobrażam te "rozmowy" zalogowanych pracowników UWr.:

            Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza, dla pięknego Uniwersytetu Wrocławskiego rektor Bojarski Marek. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie – to wilki! To mówiłem ja – Jarząbek Wacław, profesor drugiej klasy. Niech żyje nam rektor sto lat!





          • Gość: grubson Re: gdzie jest rektor? IP: *.finemedia.pl 02.02.11, 21:35
            Jako pracownik mam konto w uniwersyteckim serwisie już parę miesięcy i widziałem, że możliwość blogowania była od początku, pewnie nikt z niej nie korzysta...
            Nie sądzę, żeby pozwolili na anonimową dyskusję w tym ich serwisie. A tylu użytkowników ilu teraz chciałoby założyć konta to uniwersyteckie serwery raczej nie wytrzymają ;)
            • Gość: zorro Re: gdzie jest rektor? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 22:49
              Więc zróbmy tak: niech dyskutują tylko profesorowie i habilitowani. Jak na radach wydziałów. Albo tylko o nazwiskach zaczynających się na literę od A do K (w tym studenci). Można jeszcze tak zrobić, że w tym tygodniu dyskutują blondyni, w przyszłym bruneci, a w kolejnym cała reszta. Możliwości jest wiele, a kreatywności, komu jak komu, ale naukowcom nie powinno zabraknąć. O. K.?
        • Gość: anonim Parafraza, ale nieznaczna IP: *.cdma.centertel.pl 02.02.11, 17:25
          Pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego PZPR odpowiada przewodniczącemu Komitetu Wojewódzkiego Partii.

          "Sama formuła naszego funkcjonowania wymaga przekonstruowania i z pewnością potrzeba nam wszystkim pogłębionej, wewnątrzpartyjnej refleksji na temat stanu naszej partii i całego socjalistycznego państwa polskiego. Każdemu pierwszemu sekretarzowi KC PZPR ta refleksja towarzyszyła i towarzyszy w jego pracy Dyskusje wciąż trwają i szczególnie zadziwiający jest fakt, iż ożywiają one na łamach prasy imperialistycznej. Czy to aby najlepsze miejsce do takiej debaty? Nie można się zgodzić z tezą, że stan socjalistycznej gospodarki naszego państwa jest wyjątkowo zły. Nie zanotowaliśmy drastycznego spadku produkcji, wykazujemy podobną ilość kwintali buraka cukrowego i pszenicy z hektara, przedstawiciele naszej partii pozostają w kontakcie z innymi partiami robotniczymi krajów socjalistycznych, spadek liczby członków naszej partii pozostaje w granicach błędu statystycznego, trwają inwestycje mające wzbogacić zaplecze produkcyjne dla naszego przemysłu ciężkiego. W tej sytuacji ważne jest, abyśmy umieli rozmawiać na temat nowej koncepcji partii i byśmy szukali porozumienia. Przecież wszyscy oddajemy socjalistycznej ojczyźnie najlepszy czas własnego życia (...) Chcąc wsłuchać się w głosy klasy robotniczej odwiedzam zakłady pracy, moje biuro otwarte jest dla wszystkich, którym dobro Polski Ludowej nie jest obojętne. Zachodzę więc w głowę, dlaczego pomimo tak wielu możliwych okazji do dialogu, dyskusja o istotnych sprawach dla socjalistycznej Polski prowadzona jest w imperialistycznych mediach. Mam uzasadnione podejrzenia, że interes partii nie jest dla uczestników tej medialnej zawieruchy najważniejszy (…) Akurat tak się składa, że wspominany w publikacjach prasowych Komitet Wojewódzki PZPR był już wcześniej objęty planem kontroli wewnętrznej i właśnie się ona rozpoczyna.
          (…) Partia żyje wewnętrznym życiem. To życie toczy się niezależnie od wybuchających od czasu do czasu skandali w zachodnich mediach, w które różni ludzi starają się ją wpisać. Pracujemy w sposób ciągły, niezależnie od politycznych zawieruch czy ataków opozycji, ponieważ najważniejszy jest dla nas socjalistyczny postęp i dobro wszystkich Polaków oraz członków Partii, niezależnie od tego, po której stronie Wisły ich fabryki i biura mają swoją siedzibę.
          Specyficzne wystąpienie towarzysza Dybczyńskiego na plenum jest pozorne, niespójne i emocjonalne. Porządek wypowiedzi, w którym domniemane patologie jednego komitetu partyjnego mają być odbiciem ogólnego stanu PZPR dowodzi, że towarzysz Dybczyński nie ma pełnego obrazu sytuacji pomimo zasiadania w różnego typu partyjnych gremiach. Ta fatalna konstrukcja sprawia, że samokrytyka towarzysza Dybczyńskiego jest niewiarygodna, niepełna i krzywdząca dla wszystkich uczciwych i oddanych partii ludzi. Myślę, że wyniki kontroli w jego Komitecie Wojewódzkim pokażą jak wygląda odarty z emocji obraz tego fragmentu PZPR. Niezależnie od tego faktu zainicjowałem procedurę powołania komisji etyki socjalistycznej, która oceniać będzie ewentualne nieprawidłowości.
          (…) Wykorzystajmy tę sytuację dla dobra Socjalistycznej Ojczyzny. Rozmawiajmy otwarcie, spotykajmy się, wymieniajmy poglądy, jak rozmawiamy od lat. Być może pewne wypaczenia ustrojowe sfalsyfikowała rzeczywistość, lecz wciąż aktualna jest idea przewodniej roli partii, która zakłada odpowiedzialną wolność rozumianą jako uświadomioną konieczność, w ramach której rodzi się prawda. Karol Marks powiedział kiedyś: Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić. Póki odpowiedzialnie spieramy się o te zmiany, wciąż zależy nam na tym „naszej starej, dobrej partii robotniczej””. Dlatego ponownie proszę wszystkich, którym sprawy socjalizmu są nieobojętne – rozmawiajmy!
          • Gość: gosc Re: Parafraza, ale nieznaczna IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 02.02.11, 20:22
            Przeczytalem odezwe rektora z przerazeniem - wynika z niej ze "stary, dobry uniwersytet" to najwyzsza wartosc. Nie nauka, poznawanie swiata, dazenie do prawdy, przekazywanie wiedzy, wreszcie sluzba spoleczenstwu (zeby bylo jasne - chodzi mi o sama misje, aspekty finansowo-organizacyjne chwilowo pomijam), tylko zakonserwowanie. Wszystkie czolowe uniwersytety na zachodzie sie zmienily, bo czasy sa inne niz jeszcze 50 lat temu, a uczelnie w Polsce pielegnuje "stare dobre". Proponuje porownac z uniwersytetami w Europie zachodniej:

            - pensje akademickie
            - oblozenie dydaktyczne
            - wielkosc grantow
            - szybkosc i latwosc zalatwienia sprawy typu "rozliczenie wydatkow", "kupno biletu", czy "kupno sprzetu"
            - ilosc pracownikow akademickich na m2 powierzchni gabinetow
            - ilosc cytowan, publikacji, etc. w uznanych miedzynarodowych czasopismach
            - etc.etc.

            oraz:
            - koszty zycia
            - koszty m2 mieszkania

            Wspolczynnik wyjdzie cos kolo 5-10 na korzysc przecietnego uniwersytetu w Europie zachodniej (swiadomie pominalem kwestie patentow, bo bylby pogrom - ale polskie uniwersytety sa z natury mniej "technologiczne" wiec badzmy litosciwi). Ale rektor nie widzi problemu. Zreszta jak widze na UJ, ktore jest w nie lepszym stanie niz UWr, tez widze panuje samozadowolenie. Nie twierdze ze mozna od razu wszystko zmienic, ale jak kierownictwo nie widzi problemu (jak to sie kolokwialnie mowi "rznie glupa") to nie zmieni sie NIC.

            Na szczescie komentarze powyzej, szczegolnie anonima i Jarzabka, poprawily mi troche humor :)

            Pozdrowienia z drugiej strony "zelaznej kurtyny"
            • Gość: pumpernikiel Re: Parafraza, ale nieznaczna IP: *.finemedia.pl 02.02.11, 21:00
              Mnie się tam wydaje że Rektor problem widzi. Starym zwyczajem, wzorem innych rektorów mógł się wcale nie odezwać. Nie widzę też samozadowolenia, ale dla zwolenników liberalnej wszechrewolucji i wysadzania wszystkiego w kosmos tylko gruzy gmachu głównego i głowy na szafocie zadowolą. Lud lubi igrzyska. Rektor okazał się być ponad to. Ponad internetowych trolli, którzy odważni są tylko na forum GW.
              • Gość: razowiec Re: Parafraza, ale nieznaczna IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.11, 21:13
                Eee tam, bajki opowiadasz. Nie mógł się "nie odezwać", bo już go pismacy zaczęli dociskać.

                Słaba jest ta Twoja erystyka. Ze niby te żenujące wypowiedzi rektora w duchu referatu partyjnego to wyraz odpowiedzialności i "bycie ponad to"? Niezadowolenie z tego typu bełkotu ma być wyrazem jakobińskiego fanatyzmu i chęci wieszania na latarniach?

                Przecież sama konstrukcja tego tekstu wskazuje na przerażający brak kultury komunikacji. To jest język PZPR-owskiego betonu, jak słusznie to wyżej wyśmiano.

                Chodzi o to, wicie-rozumicie, żeby uniwersytet rósł w siłę, a pracownikom się żyło dostatniej. Winne są trudności obiektywne i zła wola prowokatorów...

                Przerażające.

                • Gość: pumpernikiel Re: Parafraza, ale nieznaczna IP: *.finemedia.pl 02.02.11, 21:26
                  Chodzi o to, że to nie erystyka. Każdy ma prawo myśleć, co chce.
                  Co do stylu, wystarczy wziąć tzw. "stanowiska" rożnej maści prezesów koncernów, którzy wypowiadają się w sytuacjach kryzysowych i przeczytasz ten sam postpartyjny bełkot. Rozumiem ze np. w HeronimoMartins, Whirpoolu czy w Bakomie też pracuje pezetpeerowski beton i tworzy im komunikaty... nie wiem już gdzie szukać tego prawdziwego komunikatu... ;)
                  • Gość: razowiec Re: Parafraza, ale nieznaczna IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.11, 21:33
                    No świetny argument: "inni na stanowiskach bełkoczą, więc rektor również może".
                    Ryba psuje się od głowy.
                    • Gość: pumpernikiel Re: Parafraza, ale nieznaczna IP: *.finemedia.pl 02.02.11, 21:38
                      bo niestety mało, kto nie bełkocze, to się w Polsce nazywa pablik relejszyns :)
                      • Gość: razowiec Re: Parafraza, ale nieznaczna IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.11, 22:32
                        Tu się w pełni zgadzam.
                        No ale przecież jak ludziska mają nie bełkotać, skoro elita akademicka nie jest w stanie się komunikować w miarę cywilizowaną polszczyzną? W końcu to owa elita ma kształcić społeczeństwo.
                        Masakra.
              • Gość: gosc Re: Parafraza, ale nieznaczna IP: 87.112.195.* 03.02.11, 01:49
                > Mnie się tam wydaje że Rektor problem widzi. Starym zwyczajem, wzorem innych re
                > ktorów mógł się wcale nie odezwać.

                To mi przypomina taki dowcip o tow. Stalinie ktory nieladnie potraktowal swojego rozmowce. Poniewaz wszystko dzialo sie na wizji, od razu pojawil sie komentarz: "Tylko pogrozil, a mogl zabic" (wersja spolszczona)

                > Nie widzę też samozadowolenia, ale dla zwole
                > nników liberalnej wszechrewolucji i wysadzania wszystkiego w kosmos tylko gruzy
                > gmachu głównego i głowy na szafocie zadowolą.

                "Paradoksalnie, nauka na polskich uniwersytetach ma się jednak całkiem dobrze."

                > Lud lubi igrzyska. Rektor okazał
                > się być ponad to.

                Pewnie przy okazji cwiczy to "spojrzenie z gory", bedzie jak znalazl jak przyjdze Jego kolej do zrobienia portretu w gronostajach.

                > Ponad internetowych trolli, którzy odważni są tylko na forum
                > GW.

                Spoko, nastepnym razem wezme przyklad z rektora UWr i napisze komentarz na wlasnej stronie internetowej, dostepny tylko po zalogowaniu i tylko dla mojej najblizszej rodziny. Oczywiscie bede wzywal do dyskusji. Taki bede odwazny :)

                Aha, poogladam tez sobie wczesniej kroniki zebran KC PZPR zeby miec troche inspiracji do swojego plomiennego tekstu na scisle tajnej stronie. To byly "stare dobre" czasy.
                (Juz nie bede pisal w czym polskie uczelnie odstaja od zachodnich i jak bardzo - obiecuje!)
        • nietylkowroclaw Re: gdzie jest rektor? 03.02.11, 09:46
          Dziękuję, nie przyszło mi do głowy szukanie odpowiedzi poza miejscem, które stało się w naturalny sposób areną debaty.

          Nie komentuję argumentów, przedstawianych przez uczestników tego sporu. Jako zwykły mgr nie związany zawodowo z Uniwersytetem, nie mam ku temu wystarczających kompetencji. Pozwolę sobie jednak na kilka słów komentarza z punktu widzenia piarowca.

          Miałem napisać, że dziwię się, iż instytucja zatrudniająca kilka tysięcy pracowników nie dysponuje rzecznikiem prasowym. Google wyprowadziło mnie z tego błędu: dysponuje ( www.uni.wroc.pl/media/rzecznik-prasowy ). Wydawać by się mogło, że w sytuacji kryzysowej powinniśmy usłyszeć z jego ust oficjalne stanowisko Uniwersytetu, lub przynajmniej zapowiedź, kiedy się ono pojawi i gdzie go szukać. Nic takiego się nie wydarzyło. Ba, idę o zakład, że większość z nas nie miała w ogóle pojęcia o istnieniu rzecznika Uniwersytetu.

          Wydaje się, że zabrakło także jasno sprecyzowanych zasad komunikowania się pracowników Uniwersytetu z mediami. Biorąc pod uwagę standardy korporacyjne, to nie jest normalne, by pracownicy średniego szczebla (a tak chyba można nazwać doktorów) wypowiadali się w sposób spontaniczny o firmie. W normalnych warunkach każdy z nich powinien znać zakres odpowiedzialności i obszar tematyczny, w którym może udzielać oficjalnych informacji mediom. Złamanie tych reguł może wiązać się z postępowaniem dyscyplinarnym. Jeżeli reguły takie nie zostały sformułowane i wdrożone, to jesteśmy zmuszeni uznać otwartą i wolną akademicką dyskusję za rozwiązanie obowiązujące, a w każdym razie dopuszczalne i niekaralne. Tylko po co wówczas rzecznik? I dlaczego władze uczelni w dyskusji tej nie zabierają głosu, lub robią to „na własnych warunkach” (na co jest za późno) i po cichu (ile osób czytuje codziennie stronę Uniwersytetu)?

          Być może pozycję rzecznika prasowego uczelni należałoby w przyszłości wzmocnić. (Nie mam na myśli w tej chwili rozbudowy zespołu kadrowego o asystentów i asystentów asystentów, ale o wyposażenie go w narzędzia pracy: regulaminy, procedury, moc decyzyjną w zakresie kształtowania polityki informacyjnej w sytuacjach kryzysowych, etc.). Jestem pewien, że na dwóch uniwersyteckich kierunkach kształcących komunikologów, dziennikarzy oraz piarowców znalazłyby się zasoby intelektualne i ludzkie pomocne w opracowaniu i wdrożeniu podobnych usprawnień.

          Proszę wybaczyć mi rozmywanie dyskusji pobocznym wątkiem i recenzencki ton. Nie uważam się za alfę i omegę. Uznałem jedynie, że jeśli rozmawiamy już o Alma Mater, to po kilku dniach emocji, czas już chyba na „te nudne szczegóły”, m.in. związane z samą sytuacją kryzysową. Pozdrawiam.
          • Gość: zal.pl Re: gdzie jest rektor? IP: *.finemedia.pl 04.02.11, 19:46
            Standardy korporacyjne? hahahahahahahahaha
            Już widzę jak jakiekolwiek instrukcje kryzysowe i standardy komunikacji korporacyjnej stosują profesorowie, z których każdy w swojej katedrze "równy wojewodzie". Może właśnie dlatego komunikolodzy z Uwr siedzą cicho, bo wiedzą jakiego typu jest to organizacja. Gdyby w korporacji pojawił się taki Dybczyński już by nie pracował, właśnie za przekroczenie standardów.
            Na uniwersytecie nawet standardów co do ich loga nikt nie ma zamiaru respektować...
            • Gość: Kagan Re: gdzie jest rektor? IP: *.dsl.telepac.pt 04.02.11, 20:03
              Mam nadzieje, ze w areszcie...
    • zdzislawmszulc Komisja Etyki na uczelni? 02.02.11, 16:00
      Mam nadzieje na wiecej...

      Z duzym zainteresowaniem zapoznalem sie z listem JM RektoraUWr (www.uni.wroc.pl/blog/marek-bojarski/rozmawiajmy).

      Szczegolnie wpadlo mi w oko to zdanie : “Niezależnie od tego faktu zainicjowałem procedurę powołania komisji etyki, która oceniać będzie ewentualne nieprawidłowości.”

      Dobry i jak najbardziej pozadany ruch. Etyka pracy, wazna rzecz. Ale nie od swieta, lecz codziennie i wszedzie...

      Zauwazmy, ze cos takiego jak “centrum integralnosci akadamickiej/naukowej opraz etyki” powinno, obok instytucji Mediatora Akademickiego funkcjonowac na stale na kazdej polskiej uczelni. Tak jest w najlepszych szkolach swiata (percipipolonia.blogspot.com/2010/11/poziom-integralnosci-akademickiej-i.html). W tych, do ktorych sie porownujemy oraz chcemy z nimi konkurowac...

      Sprowadzenie tej debaty do wlaciwych ram, zakresu, tematyki oraz udzial w niej istotnych podmiotow srodowiska akademickiego UWr, moze byc zaczynem spoznionej od lat… Wczesnej Wiosny Polskiego Uniwersytetu!

      Gratuluje… i zycze powodzenia!
    • yonderboy Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie uczeln... 02.02.11, 17:41
      Przy innej okazji prof. Hartman zachwalał los doktoranta i opowiadał, jak to pierwszą książkę napisał na taborecie w kiblu. Może doktorat z filozofii na się tak napisać, ale już doktoratu opartego na badaniach doświadczalnych z nauk przyrodniczych - nie. Praca doświadczalna to praca na pełen etat. Nie do pogodzenia z innym etatem, na którym się zarabia na życie. A relacja promotora i doktoranta, to czysty feudalizm. Każdy dobry wynik wypracowany przez doktoranta, będzie podstawą publikacji, do której automatycznie promotor jest dopisywany jako główny autor - niezależnie od tego czy coś przy niej realnie zrobił, a jeśli promotor będzie chciał dopisać swojego kolegę jako współautora, to też dopisze. Jest to praktyka powszechna i uważana za niepisaną normę. Z kolei każdy brak dobrych wyników obciąży wyłącznie konto doktoranta - nawet jeśli to promotor wpuścił go w maliny.
      Mówienie głośno, że na uniwersytecie śmierdzi nie jest szkodzeniem mu - jest to jedyna szansa na to, żeby kiedyś śmierdzieć przestało.
    • spoxilinia Debata o uniwersytecie - tak, szkodzenie uczeln... 02.02.11, 20:19
      Bardzo dobry komentarz Panie profesorze! Dotyka sedna sprawy... Teraz każdy kto źle powie o dr. Dybczyńskim będzie nazywany obrońcą feudalnego ładu na UWr... Dobrze, że debata o stanie naszej uczelni, niezwykle z resztą potrzebna, rozgorzała. Szkoda tylko, że stało się to w takich okolicznościach...
      • Gość: Jarząbek Wacław Socjalizm tak, wypaczenia nie! IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.11, 20:31
        Oto kolejna wypróbowana metoda "środowiska".

        Teraz psorstwo będzie się pochylać z troską i ubolewać, że debata rzecz dobra, ale no, proszę państwa, jednak nie w takich okolicznościach, nie w takich mediach, nie takim językiem itp.

        Było ją zacząć wcześniej i na własnych warunkach. Teraz mleko się wylało.

        Debata tak, szkodzenie nie!
        Socjalizm tak, wypaczenia nie!
        Studenci na studia, psory do psorowania!
        No i oczywiście precz z warchołami! Dybczyński na Madagaskar!

        Banda popaprańców.
    • Gość: cuda kon-donka Jasiu, a kto cię pyta o zdanie w sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 10:01
      uniwerku, z którym nie masz i nie będziesz miał nic wspólnego? Śmieszny jesteś i żałosny, zamilknij więce lepiej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka