Dodaj do ulubionych

Po Wrocławiu już nie chadzam

06.03.11, 01:08
No właśnie "mała szkodliwość czynu"...
Ale dla kogo "mała" ?
Niedbalstwo i "niechciejstwo" zaczyna si od małych rzeczy.
Wrocław ma wiele zaniedbanych "małych" spraw - może przyszedł czas, żeby się zastanowić, czy w takiej sytuacji te "wielkie" spełnią nasze "wygórowane" oczekiwania...
Obserwuj wątek
    • Gość: Neri Re: Po Wrocławiu już nie chadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 08:12
      Czyli że co? Mamy się bać chodzić po własnym mieście przez to że czasem zdarzają się pobicia? Przez strach daje się tylko przyzwolenie na takie rzeczy.
      • niestaly_czytelnik Droga Pani. Tylko w jednym się nie zgadzam 06.03.11, 14:02
        Mianowicie przejście z Zakrzowa do Dworca Gł. to nie jest przejście przez całe miasto. Żeby przejść przez CAŁE miasto to by Pani musiała pójść jeszcze dalej - do Leśnicy!

    • Gość: Oburzony Re: Po Wrocławiu już nie chadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 08:27
      Francja, kraj około 60 mln. 100 tys. policjantów i 150 tys. żandarmów, Polska, kraj około 40 mln. 100 tys. policjantów - czy kogoś dziwi, że nie widać policji na ulicach? Ale polskie rządy są zadowolone z siebie.
    • zetkaf Komuno wroc??? 06.03.11, 09:59
      Paniusia boi sie chodzic po Wroclawiu, a jak na delegacje w Polsce pojedzie to co, juz sie nie boi? Bo niby w innych miastach bezpieczniej... czy tez po prostu nie wie, co sie dzieje w innym miescie.
      Wot, ciekawostka, przenosisz sie z jakiegos miasta, w ktorym wszyscy narzekaja na chodniki, na dziury w drogach, na nieudolnosc policji, przenosisz sie do duzo wiekszego, niby lepszego, a tam co? Ludzie narzekaja DOKLADNIE NA TO SAMO. Dopoki nie zrozumiemy, ze problem jest OGOLNOPOLSKI, to sobie moga w swoim lokalnym grajdolku zmieniac, dopoki nie zmieni sie tego w calej Polsce, to "zlo" bedzie ciagle przenikac od sasiadow...
      • Gość: gość z fontanny Z szacunkiem koleżko do starszej kobiety. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.03.11, 11:47
        Popraw umiejętność czytania ze zrozumieniem. Ogranicz wodolejstwo.
        • zetkaf Re: Z szacunkiem koleżko do starszej kobiety. 06.03.11, 13:50
          > Popraw umiejętność czytania ze zrozumieniem.
          A czego wedlug ciebie nie zrozumialem?

          > Ogranicz wodolejstwo.
          Lepszy zbyt pelny przekaz, niz taki, ktory nic nie mowi. Chociaz fakt, niestety dlugosc formy to moja wada. Wiec teraz skroce:
          Nie, nie Wroclaw ma problem - POLSKA ma problem. I POLSKE trzeba zmieniac, a nie tylko Wroclaw.
    • Gość: Gość Nie lękajmy się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 12:48
      chadzajmy nocą po mieście, a na zło reagujmy od razu !
      Nie udawajmy, ze nie widzimy zbuntowanego nastolatka, który wywraca kosz na śmieci lub niszczy szybę w tramwaju, a będzie większa szansa że i napadów na ulicach będzie mniej. Polecam poczytanie o syndromie wybitej szyby.
      • Gość: ja Re: Nie lękajmy się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 13:09
        Zgadza się , jak ludzie będą reagować na akty przemocy czy wandalizmu to przestępcy będą mniej odważni by się popisywać. No i tzw " mniejsza szkodliwość społeczna " do poprawki bo to przyzwolenie na takie akty w obliczu prawa ! Więcej patroli policyjnych na ulicac bo teraz pojawiają się z rzadka.
    • muckal Po Wrocławiu już nie chadzam 06.03.11, 13:00
      W piątek wieczorem duża , licząca kilkadziesiąt osób grupa miłośników piłki nożnej . Agresywni przystrojeni w kolorowe szaliki rozwrzeszczani jacyś odjechani osobnicy zmierzali w kierunku dworca głównego . Było tam sporo policjantów, a pomimo to strasznie.... tak dużo w mieście dzieje się w związku z piłką, wszyscy ponosimy tego koszty, a przecież nie wszyscy się tym interesują. Nawet ci zainteresowani normalni ludzie nie odważą się pójść na mecz, a w tramwaju i na ulicy nie czują się bezpiecznie. Czemu to służy ?
    • wielki_czarownik Zero tolerancji 06.03.11, 13:56
      Prócz nikłej liczby policjantów na ulicach problemem jest to, że służby porządkowe zbyt często "nie widzą" popełnianych wykroczeń. Przykład z soboty - pod wydziałem prawa jak byk stoi znak zakazujący parkowania a mimo to cała ulica zastawiona samochodami. Na ulicy Grodzkiej od lat permanentnie na zakazie parkuje srebrny Peugeot i nikt z tym nic nie robi. Po parku na Staszica na okrągło ganiają psy bez kagańców i srają na trawniki. Na ulicy Strażniczej co wieczór siedzi swołocz, chleje i się awanturuje. Ktoś reaguje? Ani razu nie widziałem, żeby służby coś z tym zrobiły. OK - zdarzyło mi się parę razy zobaczyć, jak radiowóz przejeżdża przez park Staszica. Ale co z tego? Przejechał, nie zatrzymał się, pojechał dalej. Tam powinien przejść pieszy patrol, pogonić pijaczków z ławek, wystawić mandaty psiarzom i tyle! To tylko pierwsze z brzegu przykłady. Takie coś rodzi poczucie bezkarności.
      Wielokrotnie zdarzało mi się z kilkoma kumplami po zmroku chodzić po mieście (najczęściej wracając z jakiegoś lokalu) i nigdy nie zostaliśmy zatrzymani przez patrol w celu zwykłego sprawdzenia co to grupka kilku młodych facetów robi w nocy na ulicy. A może szukaliśmy kogoś celem pobicia go?
      Dlaczego patrole bez reakcji przejeżdżają obok pary młodych dresów stojących w bramie? OK, każdy ma prawo stać w bramie, ale każdy ma też prawo być skontrolowanym.
      W Polsce służby porządkowe zaniedbują prewencję. Wiadomo przecież, że skontrolowany chuligan trzy razy zastanowi się, zanim kogoś napadnie. Dlaczego? Bo figuruje w notatniku policyjnym, że o tej godzinie kręcił się w tym miejscu. Jeżeli więc w okolicy dojdzie do jakiegoś przestępstwa będzie jednym z pierwszych podejrzanych czy przepytanych.
      • zetkaf Re: Zero tolerancji 06.03.11, 14:02
        > Prócz nikłej liczby policjantów na ulicach problemem jest to, że służby porządk
        > owe zbyt często "nie widzą" popełnianych wykroczeń.
        Przyklad idzie z gory. Kiedys zglosilem niepoprawnosc dzialania policji - odpowiedz od komendanta miejskiego dawala wyraznie do zrozumienia: my jestesmy policja, my wiemy, jak pilnowac porzadku, my nie robimy bledow (co najwyzej ci, co sie na nia skarza).

        > W Polsce służby porządkowe zaniedbują prewencję. Wiadomo przecież, że skontrolo
        > wany chuligan trzy razy zastanowi się, zanim kogoś napadnie.
        No, chyba ze w trakcie kontroli pobije policjanta bo sie krzywo spojrzal - no, ale lepiej zeby zaatakowal przeszkolonego policjanta, ktory od razu go skuje i do ciupy, niz zeby pobil staruszka, ktory sie nie potrafi bronic, no nie? ;)

        > Dlaczego?
        Inaczej. Bo MA SWIADOMOSC, ze policja jest wszedzie. Jezdziles po Polsce samochodem? Patrol drogowki to rzadkosc - jednak wystarczy, ze jakis stoi przy drodze i nawet nie "suszarkuje", a juz w promieniu kilku kilometrow jezdzi sie spokojniej, wolniej... niestety, za kilka kilometrow kazdy sie przekonuje: ee, nie ma juz ich, i dalej jezdzi "normalnie".
      • Gość: Kamila Re: Zero tolerancji IP: *.wroclaw.mm.pl 06.03.11, 14:17
        Ale widzą to co chcą.. Choćby ostatni zaobserwowany przeze mnie przykład. Przejście na ul. Boże ciało - stali kilka godzin chowając się za Borówką, spisywali przechodniów przechodzących na czerwonym świetle. W miejscu, gdzie światła trwają bardzo długo, a przejeżdżające w tym czasie samochody (oprócz godzin szczytu) można w trakcie jednego cyklu zliczyć na palcach jednej ręki.. Ale już kilka godzin później, kiedy przez wiele godzin słychać wrzaski, śpiewy pijanych ludzi, brzdęk tłuczonych butelek etc. już trudno zauważyć funkcjonariusza (no chyba, że akurat ktoś w okolicy zaparkuje w niedozwolonym miejscu, zjawiają się wtedy błyskawicznie).
      • czechofil Re: Zero tolerancji 06.03.11, 14:20
        > Wielokrotnie zdarzało mi się z kilkoma kumplami po zmroku chodzić po mieście (n
        > ajczęściej wracając z jakiegoś lokalu) i nigdy nie zostaliśmy zatrzymani przez
        > patrol w celu zwykłego sprawdzenia co to grupka kilku młodych facetów robi w no
        > cy na ulicy.

        Rzadko się z Tobą w jakiejś kwestii zgadzam, ale faktycznie jak sobie przypomnę czasy liceum (końcówka komuny), to wtedy człowiek był kontrolowany przez organa ścigania stosunkowo często. Otwarcie butelki piwa w parku Staszica (nomen omen) skutkowało prawie natychmiastowym pojawieniem się patrolu milicji, wylegitymowaniem i, w najlepszym przypadku upomnieniem, a w najgorszym skierowaniem wniosku do kolegium d/s wykroczeń. Teraz można łazić po nocy całymi miesiącami i policji nie spotkać, chyba że się... wsiądzie na rower. Wtedy zatrzymanie i kontrola trzeźwości jest prawie gwarantowana, osobiście spotkało mnie to kilkakrotnie i naprawdę nie mam pojęcia, co to ma wspólnego z prewencją i utrzymywaniem porządku w mieście? Wiem za to, o co naszej policji chodzi, a mianowicie rowerzysta pod wpływem alkoholu to wymierne korzyści dla policjanta, czyli zwiększenie wykrywalności przestępstw, awans, premia itd., a wszystko to dzieje się prawie w białych rękawiczkach, szybko i bez zbędnego mozołu. Po co się męczyć z pijanymi, agresywnymi dresiarzami albo się narażać na ryzyko śmierci lub kalectwa podczas ścigania prawdziwych bandytów? Chore prawo, patologiczne zwyczaje oraz nawyki i człowiek zaczyna wspominać z nostalgią komunę, co do normalnych zjawisk też nie należy...
    • sosiu-1 Ludzie nie bójcie się ulicy! 06.03.11, 23:56
      Wrocław to i tak jedno z najbezpieczniejszych miast w Europie! Tłumy ludzi w Rynku i centrum o każdej porze dnia i nocy oraz zacisze i spokój w dzielnicach oddalonych. W dużych miastach europejskich nie jest lepiej! Włoskie miasta, Francuskie, Hiszapńskie, Turcja, Grecja tam to dopiero trzeba na wszytsko uważać! Barcelona i Neapol to stolice złodziei a Rzym chuliganów! Spróbujcie tego! Wrocław to oaza spokoju i uśmechnietych wesołych ludzi!
    • lk1982 Po Wrocławiu już nie chadzam 07.03.11, 00:48
      Ja tak sobie myślę, że dresiarze dawno nie robili marszu milczenia, dawno im nikt "kolegi" nie zabił (ostatnio po awanturze na Grabiszyńskiej, jak się jeden fatalnie z siekierą spotkał). Przyznam, że chciałbym zobaczyć nagłówek, w którym przeczytam, że policjant wykonał swoją powinność i uratował komuś zdrowie albo życie, obezwładniając agresywnego dresiarza na prochach. Póki co panuje totalna bezkarność i świadomość, że przeciętny policjant wystrzela w ciągu roku z broni służbowej 16 sztuk amunicji i to w sterylnych warunkach strzelnicy. Ponadto cyrk, jaki rozpętał się po przypadkowym postrzale w czasie akcji zatrzymania w Łodzi sprawia, że policjant za dużo zastanawia się, czy użyć środków przymusu bezpośredniego, bo w razie postrzału śmiertelnego czeka go uciążliwe i poniżające rozliczanie z tego, co zrobił. Wojskowa analogia: wypadek w Nangar Khel.

      Jak czuć respekt wobec takiej policji?
      • Gość: LOL Re: Po Wrocławiu już nie chadzam IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.11, 00:56
        Udany tytuł, a kto robi pani wkurzonej, której krew się gotuje, zakupy? :)
    • nickthestripper28 Po Wrocławiu już nie chadzam 07.03.11, 21:58
      Niestety, wyprowadziłem się z Wrocławia do swojego rodzinnego miasta jesienią 2008, ale nie sądzę, aby od tamtego czasu zmieniła się tam sytuacja bezpieczeństwa, bo od czasu do czasu tam bywam i mam jakiś pogląd. Być może jestem w tej kwestii jakimś niezwykłym farciarzem, ale nigdy - powtarzam, nigdy - nie spotkało mnie tam nic złego. Mieszkałem prawie na przedmieściach, za Nowym Dworem. W weekendy notorycznie jezdziłem nocnymi autobusami spod dworca przez calutki Wrocław i nigdy nikt nawet o fajkę mnie nie nagabywał... Parę razy nocny autobus rozwalił się na krzyżówce na Nowym Dworze, więc czekało się godzinkę na następny - no, ewentualnie brało taksówkę - i nigdy nic się nie działo. Latem, przy okazji festiwalu Nowe Horyzonty, łażę często na swoją kwaterę piechotą przez Plac Jana Pawła i pół Legnickiej około 1.00 w nocy i spotykam tylko entuzjastów wychodzenia o tej porze z psem. :) Raz jeden koło Parku Południowego mi się zdarzyło, że ze trzech lekko podpitych łebków mnie szturchnęło z głupim pytaniem "Co nie???", ale spojrzałem, dałem spokój, odszedłem i nie było sprawy... Może po prostu trzeba mieć pecha, aby oberwać, a niektórym nie szkodzą nawet nocne przechadzki...?
    • Gość: kram Re: Po Wrocławiu już nie chadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 23:55
      Dajcie spokój, Konrad Imiela miał straszliwego pecha, szczerze mu współczuję, znalazł się w tym 1 albo 2%,którym we Wrocławiu przydarzyło się coś złego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka