woo-cash
10.05.04, 10:52
Osoby dramatu:
- dwoje rowerzystów (moja mama i ja);
- Strażnik Miejski na skuterze, który nie powinien mieć prawa jazdy.
Miejsce zdarzenia:
Zbieg ulic Świętokrzyskiej i Na Szańcach.
Czas zdarzenia:
Niedziela, 9. maja br., godzina 14:05
Opis zdarzenia:
Rowerzyści jadą prosto ul. Świętokrzyską od ul. Żeromskiego w kierunku ul.
Sienkiewicza. Tuż przez skrzyżowaniem z ulicą Na Szańcach zostają wyprzedzeni
przez Strażnika Miejskiego na skuterze, który, zajeżdżając drogę rowerzystom,
skręca w prawo w wyżej wskazaną ulicę i oddala się (bez jakiegokolwiek gestu
przeprosin) w kierunku ul. Bema.
Jeśli Strażnik Miejski nie ma szacunku dla prawa, który to szacunek powinien
mieć (bo jak nie on, to kto), to może choć jakieś elementarne przejawy
kultury jazdy by się przydały. Jakiś gest przeprosin. Obrócenie głowy, aby
się upewnić, że nic się nie stało?
Myślę, że po tym opisie nie będzie problemów z ustaleniem personaliów tego
strażnika, jeśli tylko będzie na tym komukolwiek zależało.
Pozdrawiam,
Woo.
PS. Stosowne pismo przesłałem również na adres strazm@poczta.onet.pl
(oficjalny adres e-mail wrocławskiej SM) o godzinie 10:41 i nie ukrywam, iż
oczekuję na szybką odpowiedź.