Dodaj do ulubionych

Rodziny na uczelniach? To nie problem numer jeden

30.07.12, 09:50
Uhum, bo w NIemczech to inaczej ist...
Obserwuj wątek
    • sverir Rodziny na uczelniach? To nie problem numer jeden 30.07.12, 10:50
      "Problem w Polsce nie polega na tym, że dobrzy naukowcy są ze sobą spokrewnieni, tylko na tym, że kiepscy naukowcy zatrudniają swoich równie kiepskich krewnych, zaniżając poziom. To jest realny problem. Jeśli już zdecydowano, że trzeba jakoś kadry przewietrzyć, to są na to inne sposoby"

      Tak jak w administracji samorządowej, panie profesorze. A mimo to istnieje zakaz tworzenia podległości służbowej pomiędzy członkami rodzin. I nigdy pan profesor przeciw temu nie protestował, nie nazywał sterowaniem ręcznym.

      Dlaczego taki kwik, gdy chodzi o uczelnie?


      • Gość: abc Re: Rodziny na uczelniach? To nie problem numer j IP: *.internetia.net.pl 30.07.12, 18:37
        Jasne, że nie numer jeden..."kwik" jest pewnie dlatego, że profesor Bachmann już przymierza się do załatwienia swojej żonie pracy na uczelni. Jak na razie jest tylko doktorantką.
    • Gość: miki Re: Rodziny na uczelniach? To nie problem numer j IP: *.dynamic.chello.pl 30.07.12, 10:58
      Ponad 30 lat temu studiowałem z synem pewnego profesora (bez nazwisk). Po studiach syn "został" na uczelni, dziś sam jest profesorem i nadal pracuje na uczelni. Był jednym z najzdolniejszych i inteligentniejszych studentów i dobrze się stało, że to on dziś pracuje na miejscu ojca.
      • cyklista Re: Rodziny na uczelniach? To nie problem numer j 30.07.12, 14:38
        Został na miejscu ojca? Na pewno był jakiś zdolniejszy i inteligentniejszy ale gożej ustawiony rodzinnie.
        • cyklista Gorze mi gorzej, przepraszam z ortografię 30.07.12, 14:40
          ~!@#$%
      • cyklista Re: Rodziny na uczelniach? To nie problem numer j 30.07.12, 14:39
        Został na miejscu ojca? Na pewno był jakiś zdolniejszy i inteligentniejszy ale gorzej ustawiony rodzinnie.
      • sverir Re: Rodziny na uczelniach? To nie problem numer j 31.07.12, 08:02
        Ja znam córkę pana profesora. Niesamowicie zdolna dziewczyna, w dodatku bardzo pracowita. Studenci bardzo sobie chwalą zajęcia z nią. Ale na uczelnię - zarówno na magisterkę, jak i doktorat - dostała się dzięki protekcji ojca. Czas pokazał, że ojciec nie pomylił się co do córki. Jednocześnie ile osób, gdyby ktoś dał im szansę, wykazałoby się podobnie jak córka?
    • cyklista Rodziny na uczelniach? To nie problem numer jeden 30.07.12, 14:43
      Profesorskie dzieci są zwykle zdolne i pracowite. Są też dobrze poinformowane, o grantach i stypendiach. Mają też zagwarantowane dobre opinie i recenzje. Wszystko to gwarancja sukcesu osobistego.
      Jednocześnie jest to gwarancja klęski uczelni, które dawno gdzieś zgubiły w tych rodach naukowych świeżość, oryginalność i innowacyjność.
      • Gość: Razowa Re: Rodziny na uczelniach? To nie problem numer j IP: *.play-internet.pl 30.07.12, 16:22
        Podpisuję się prawą i lewą ręką. Zanim do szarego studenciaka dotrze nowina o konferencji albo stypendiach, pani X, pan Y i panna Z już je ma. Jak to powiedziała pewna pani profesor: "karty są już rozdane". I tu się płakać chce.
    • trzy.14 Re: Co robic? 31.07.12, 11:34
      dla mnie hasło "prywatayzacja" to raczej prowokacja. Mówiąc "prywatyzacja" mam na myśli kompletnie inny model zarządzania. Państwo powinno finansować badania, powinno wymagać rezultatów tych badań (tak jak amerykańska armia czy NASA), ale państwo powinno oddać odpowiedzialność za zarządzanie "na dół". Nie można ustawą wymusić racjonalizacji działania w dziedzinie innowacyjności. Nie można ustawą wymusić dydaktyki na najwyższym poziomie. Dlatego ustawę o szkolnictwie i nauce należałoby zredukować, zmniejszyć liczbę "więzów" narzuconych na uczelnie, bez tego uczelnie będą tonąc w biurokracji i pozorowaniu działań.

      Nie widzę też powodu, dla którego wiele zadań wykonywanych obecnie przez instytuty/agendy/instytucje rządowe/publiczne nie miałoby byc wykonywanych w ośrodkach czysto prywatnych, nastawionych na zysk. Bez takich ośrodków nie ma mowy o innowacyjnej, prawdziwie nowoczesnej gospodarce.
      • Gość: WT Re: Co robic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.12, 15:01
        trzy.14 napisał:

        > Państwo powinno finansować badania,
        > powinno wymagać rezultatów tych badań (tak jak amerykańska armia czy NASA), al
        > e państwo powinno oddać odpowiedzialność za zarządzanie "na dół". Nie można ust
        > awą wymusić racjonalizacji działania w dziedzinie innowacyjności. Nie można us
        > tawą wymusić dydaktyki na najwyższym poziomie. Dlatego ustawę o szkolnictwie i
        > nauce należałoby zredukować, zmniejszyć liczbę "więzów" narzuconych na uczelni
        > e, bez tego uczelnie będą tonąc w biurokracji i pozorowaniu działań.

        Wręcz przeciwnie, powinno być dokładnie na odwrót. Jaki jest efekt samorządności akademickiej - właśnie widać. Mnóstwo publicznych pieniędzy jest marnowanych, bo rządzi nepotyzm, układy, kolesiostwo, uznaniowość i zwykłe nieudacznictwo i nieróbstwo. Państwo powinno trzymać mocno za mordę całe środowisko naukowe - bardziej niż inne środowiska zawodowe. Naukowcy są wyjątkowo zdemoralizowani, swoją wyższą inteligencję wykorzystują głównie na omijanie przepisów, mają też liczne powiązania z politykami, biznesmenami, dziennikarzami, są też ogólnie bardziej łagodnie traktowani przez decydentów, gdyż uważani są za tzw. "elitę intelektualną", której niby a priori należą się jakieś przywileje. Stąd też ich możliwości kantowania są dużo większe i lepsze niż w przypadku innych środowisk. Należy utworzyć odgórną, wielostopniową, NIEZALEŻNĄ od środowisk naukowych kontrolę pracy i wydawania funduszy przez naukowców, a wszelkie przekręty powinny być ostro karane. Nie może tak być, że gdy kradnie szary obywatel, to idzie do więzienia na 10 lat, a gdy kradnie profesor, to sprawę się umarza (vide sprawa przekrętów w Bibliotece Uniwersyteckiej sprzed kilku lat). Tylko zdecydowane działania urzędników i wymiaru sprawiedliwości mogą wyplenić patologię w środowisku akademickim, które - jak wszyscy w tej dyskusji doskonale wiemy - jest jednym z najbardziej patologicznych środowisk w naszym kraju.
        • trzy.14 Re: Co robic? 31.07.12, 19:47
          W USA nie ma ustawy o szkolnictwie wyższym, a daj nam Boże taką jak ich naukę!
          Przeniesieniu kompetencji "na dół" musi towarzyszyć właśnie zwiększenie odpowiedzialności. Zarząd uczelni bardziej musi się bać bankructwa niż gniewu pracowników. Uczelnia nie może mieć ustroju korporacyjnego, jej zarząd powinien brać wzorce z zarządzania korporacyjnego a nie z szemranych biznesików rodzinnych. Ktoś - państwo - musi w końcu poczuć się właścicielem tego b...
    • angrusz1 Działania wymuszające 31.07.12, 12:32
      konkurencję ... w walce o studenta .

      To ciągłe obniżanie wymagań i poziomu nauczania .

      I to jest problem numer jeden w polskich uczelniach i w polskiej oświacie .
      • Gość: WT Re: Działania wymuszające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.12, 15:06
        Kasa misiu, kasa. Akademicy tak narzekają na poziom współczesnych studentów, tymczasem nie kto inny, tylko oni przez swoją zachłanność doprowadzili do radykalnego spadku poziomu studiów i deprecjacji dyplomu magistra w Polsce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka