Gość: la bella
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
20.07.01, 23:17
Milosc nie zna granic materii. Najzwyczajniejsza w swiecie golebica, szaro-bura
z ciemno zabarwiona glowka i bialymi piorkami na ogonku, zakochala sie w
odlanym w brazie pomniku greckiego Hermesa.
Pomnik, jak to pomnik, stal sobie na srodku kamienistego rynku, tuz przed
ratuszem i urzedem stanu cywilnego.Razem z golebica stanowili nierozlaczna i
chetnie podziwiana pare.
Ona, siadala mu naboznie na ramieniu, gruchala do ucha golebie bajki i tylko
jej znane, teskne tony.
Przeganiala wszystkie inne ptaki, zeby nie sraly Hermesowi na glowe, nie
zaslanialy mu slonca, lub orzezwiajacego deszczu.
On, byl jej domem, schronieniem, jego skrzydla dawaly cien w upalne dni,
chronily przed sniegiem, gradem i spojrzeniem jastrzebi.
Ona, nauczyla sie rozumiec dzwieczaca mowe kropli padajacych na jego metalowe
cialo, niemal czula bicie jego serca, uwiezionego na zawsze w twardej skorupie.
A kiedy pewnego dnia cichutko umarla siedzac jak zwykle przytulona do jego
szyi, stalo sie cos dziwnego: pomnik pekl i rozsypal sie po kamiennym podworku.
Jedni mowia, ze tej nocy byla straszna burza, ktora nie oszczedzila samotnie
stojacego Hermesa,
inni wierza, ze on nie chcial bez niej zyc.
Dlatego pomysl jak bardzo jestes szczesliwy, ze jesli zapragniesz, bedziesz
mogl porozmawiac o calym swiecie z ta nieznajoma kobieta, ktora przytula sie
niepewnie do sciskanej pod pacha torebki,
a swoje oczy zaslania, jak skrzydlami, ciemnymi szklami okularow.