caporal
06.09.04, 08:00
Pani Rzecznik, w jednym z poniższych wątków była Pani łaskawa stwierdzić, że
SM nie może w miejscu, gdzie notorycznie łamane jest prawo o ruchu drogowym,
zapewnić kilkugodzinnego dozoru, w związku z tym należy się pogodzić z faktem
łamania przepisów. Czy moze mi Pani w takim razie odpowiedzieć na kilka
pytań:
Pytanie I: jak to się stało, że możliwe było "zapewnienie kilkugodzinnego
dozoru" Straży Miejskiej w okolicach Ośrodka Jeździeckiego Raków w sobotnie
przedpołudnie, w czasie, gdy urzędnicy Urzędu Miejskiego mieli tam piknik?
Pytanie II: Czy posterunek był zlokalizowany w ganicach administracyjnych
Wrocławia, czy poza?
Pytanie III: A jeśli poza tymiż granicami, to czy Straż Miejska Wrocławia nie
działała aby wbrew swojemy statutowi?
Pytanie IV: Co było celem istnienia tego posterunku?
Pytanie V: Czy mnie moje obserwacje nie zawodzą, jeśli odnoszę wrażenie, że
dyżur strażnika w tym miejscu i czasie był potrzebny, by jadący na piknik
urzędnicy nie pogubili się i dojechali na czas we właściwe miejsce?
Pytanie VI: Ile kosztuje taka kilkugodzinna asysta?
Pytanie VII: Kto podjął o niej decyzję?
Pytanie VIII: A jeśli mozna było w okolicach Rakowa w sobotę, to czemu nie
mozna dzisiaj na Zachodniej?
Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie, licząc na możliwie szybkie i rzetelne
odpowiedzi.