Gość: Rafis
IP: 62.29.254.*
18.09.04, 00:11
Dworzec zamknięty na świat
Sobota, 18 września 2004r.
Od grudnia nie wjedziemy pociągiem do europejskich miast
Z Wrocławia można dzisiaj dojechać pociągiem do Pragi, Bratysławy, Drezna i
Berlina. Za trzy miesiące będzie to niemożliwe. Zostanie tylko jedno
międzynarodowe połączenie.
Z pociągów międzynarodowych korzystają turyści, biznesmeni, a także studenci.
Wszyscy chwalą sobie wygodę takiego podróżowania. Pociągami międzynarodowymi
do Niemiec i na Słowację pasażerowie będą jednak jeździli jeszcze tylko trzy
miesiące. 12 grudnia te połączenia zostaną zlikwidowane. Zostanie tylko jeden
nocny pociąg relacji Warszawa Praga- Wielka szkoda. Jeżdżę do Drezna
służbowo. Najwygodniej jest właśnie koleją- mówi Ewa Jaroń z Wrocławia, która
przedwczoraj wróciła z Niemiec. Nad zlikwidowaniem połączenia ubolewają inni
pasażerowie.- Razem z kolegami przyjechałem z Drezna na kongres geologów. Po
swoim kraju podróżuję samochodem, ale do Polski wygodniej mi było wybrać się
pociągiem - mówi Ulf Linnemann. Likwidacja pociągu relacji Drezno-Wrocław
dotknie również studentów.- Przyjeżdżam na zajęcia do Wrocławia z Bolesławca
i to połączenie jest idealne. Nie wiem, czym będę dojeżdżał w przyszłym roku -
irytuje się Łukasz Dutkowski z Nowogrodźca. Przyczyną likwidacji połączeń
międzynarodowych są pieniądze.- Te pociągi są nierentowne. Nie mamy pieniędzy
na ich utrzymanie - tłumaczy Andrzej Piech, zastępca dyrektora oddziału
wrocławskiego PKP Przewozy Regionalne. Według niego z połączenia do Drezna
korzysta w tej chwili dziennie ok. stu osób. Za bilet w jedną stronę do
Drezna ludzie płacą 155 złotych, a do Berlina 184. Do Czech i na Słowację
podróżuje codziennie około 140 osób. Podróż w jedną stronę do Pragi kosztuje
133 zł, a do Bratysławy 173. Konkurencją dla tych cen, są bilety oferowane
przez PKS Tour. Bilet autokarowy w jedną stronę do Pragi kosztuje 95 zł, do
Drezna 155, a do Berlina 149. Do żadnego z tych miast nie dolecimy natomiast
z Wrocławia samolotem. Dyr. Piech tłumaczy, że likwidacja połączeń
międzynarodowych jest konieczna, bo dolnośląskie PKP PR zamiast obiecanych 45
otrzymają w tym roku zaledwie 38 mln zł na dofinansowanie połączeń.- Te
pieniądze pochodzą z podatków, więc nigdy nie wiemy, ile faktycznie
dostaniemy. To uniemożliwia wieloletnie planowanie rozkładu jazdy i
inwestycje- mówi dyr. Piech. Brak pieniędzy sprawia, iż pierwszeństwo w
utrzymaniu mają te pociągi, którymi ludzie dojeżdżają do szkoły i pracy. -
Ale szkoda, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej, nie możemy do niej
wjechać pociągiem. Niestety, w naszym kraju zapomina się o kolei - przyznaje
Andrzej Piech. Zapytaliśmy Urząd Marszałkowski, czy myślał o dofinansowaniu
międzynarodowych połączeń.- Te połączenia nas nie interesują, bo samorząd
jest biedny i na wszystko brakuje pieniędzy - twierdzi Jolanta Maślikowska
zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Regionalnego.
Weszliśmy do Europy, a teraz odwracamy się do niej tyłem. Tak może pomyśleć
pan Kowalski, który co miesiąc jeździ do Drezna. Tak może pomyśleć też
Niemiec, Hiszpan lub Czech który nie lubi kilkunastogodzinnej podróży
autokarem. Niestety, ani jego, ani nasz komfort podróży nikogo nie obchodzi.
Departament Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego za priorytet uważa
rozwój turystyki w regionie. Ale jak turystyka ma się rozwijać, gdy coraz
trudniej dojechać na Dolny Śląsk?
Pociągi międzynarodowe idą niedługo pod młotek, bo cena za bilet na nie jest
absurdalnie wysoka. Mogłaby być niższa, gdyby PKP potrafiło wynegocjować inne
stawki z niemieckimi kolejami. PKP jednak albo nie umie albo nie chce tego
zrobić. Dlatego pozwala np. na takie absurdy, jakim jest cena biletu ze
Zgorzelca do Goerlitz Za przejechanie 2 km pasażer płaci aż 7 złotych. Drugim
absurdem jest to, że z linii Wrocław- Zgorzelec wycofywane są właśnie
pospieszne pociągi, podczas, gdy linia jest modernizowana do prędkości 160
km/h. Ciekawe co będzie po niej jeździło, gdy wielomilionowa modernizacja
dobiegnie końca?
Katarzyna Wójtowicz - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska