Gość: coś znalazłem
IP: *.magma-net.pl
30.01.05, 12:45
Może Gazeta zainteresowałaby się poniższym przypadkiem. Przeczytałem i mam
wrażenie, że ktoś kogoś kryje a Policji nie zależy na wyjaśnieniu
okoliczności zdarzenia. Tekst pochodzi z motoryzacja.interia.pl/news?
inf=586485.
Dzisiaj otrzymaliśmy list od Czytelnika na temat tragicznego wypadku pod
Zgorzelcem, w którym zginął jego ojciec. Okoliczności tego tragicznego
zdarzenia są na tyle niejasne, że postanowiliśmy na łamach naszego serwisu
opublikować ten list.
Może dzięki temu znajdą się świadkowie wypadku?
16 stycznia 2005r o godz. 10:15 na drodze szybkiego ruchu E40 około 7 km od
Zgorzelca wydarzył się śmiertelny wypadek, w którym zginął mój tata Rafał
Lewandowski. Ja, moja mama i mój brat zostaliśmy powiadomieni telefonicznie
przez policję sochaczewską o śmiertelnym wypadku taty o godz. 15:30. Policja
nie chciała nas poinformować o okolicznościach, w jakich zginął tata.
Oznajmili mi, że nic nie wiedzą na temat wypadku.
18 stycznia 2005r pojechałem z najbliższą rodziną do Zgorzelca by odebrać
ciało taty i jego osobiste rzeczy. W Komendzie powiatowej Policji w Zgorzelcu
zostałem skierowany do pana ...., który prowadzi śledztwo w tej sprawie.
W pokoju, w obecności mojej, mojej mamy, rodzonego brata mojego taty,
pana .... i nieznanego mi policjanta zostały oddane rzeczy osobiste taty.
Okazało się, że tata został okradziony. Brak portfela, w którym znajdowały
się pieniądze (1500 zł i około 50 Euro w monetach).
Na nasze pytanie gdzie znajduje się portfel z pieniędzmi Pan .... oznajmił,
że nie wie nic na temat portfela. Natomiast poinformował, że możemy złożyć
zażalenie do Prokuratury.
Prowadzący śledztwo powiedział, że tata wpadł w poślizg i zderzył się z
nadjeżdżający Oplem Vectrą prowadzonym przez 22 letniego mieszkańca Zawidowa.
Z wypowiedzi pana .... wynikało, że sprawcą wypadku był mój tata. To były
wszystkie informacje, jakich udzielił nam pan .... w tej sprawie.
25. 01. 05 pojechałem zabrać samochód z Zgorzelca. Udałem się do pana .... ,
którego spytałem po raz drugi, co stało się z zaginionym portfelem (?).
Pan .... powiedział, że w 50 procentach portfel wypadł z samochodu w chwili
uderzenia lub został skradziony przez Policję albo Pogotowie.
Następnie udaliśmy się razem na parking policyjny, gdzie znajdował się wrak
samochodu mojego Taty.
W wyniku przeprowadzonego przeze mnie śledztwa wśród pracowników policyjnego
parkingu (nie ujawniając swoich danych personalnych) dowiedziałem się nowych
szczegółów wypadku.
Z relacji pracownika parkingu wynikało, że Tata wpadł w poślizg, skontrował
samochód tak, aby nie uderzyć w jadące z naprzeciwka pojazdy, które zaczęły
gwałtownie hamować i zatrzymywały się na jezdni.
Nadjeżdżający od strony Zgorzelca z dużą prędkością kierujący Oplem Vectrą 22
letni mieszkaniec Zawidowa, chcąc uniknąć zderzenia ze stojącymi na jego
pasie ruchu pojazdami zjechał w prawo na znajdujące się w pobliżu drogi pole
i uderzył w samochód mojego Taty zabijając Go na miejscu po czym Opel Vectra
zaczął się palić. Licznik prędkościomierza w samochodzie mojego taty
zatrzymał się na 40 km/h a w drugim pojeździe marki Opel Vectra na 100 km/h.
W drodze do biura z jednym z pracowników znajdującego się na terenie parkingu
policyjnego powiedziałem, że jestem synem nieżyjącego Rafała Lewandowskiego.
Pracownik zaproponował mi obejrzenie zdjęć z miejsca wypadku. Jedno ze zdjęć
przedstawiało wyraźnie szczepione samochody znajdujące na polu a drugie ich
rozdzielenie, które również ewidentnie potwierdzało, że wypadek był w
szczerym polu.
Cała dokumentacja zdjęć powypadkowych znajduje się w komputerze biura
parkingu policyjnego. Gdy poprosiłem o udostępnienie tych zdjęć odmówiono mi
i poinformowano, że zdjęcia może mi przekazać policja w Zgorzelcu.
Zdjęcia są ewidentnym dowodem na to, że wersja przestawiona przez pana ....,
który powiedział że cały wypadek wydarzył się na jezdni nie zgadza się z
faktami.
Tyle list. Apelujemy do naszych Czytelników o pomoc w rozwikłaniu tej
zagadki. Może ktoś z Was widział to tragiczne zdarzenie i wie jak do niego
doszło?