Dodaj do ulubionych

PRAWDA O GENERALE PINOCHECIE

IP: *.pz.com.pl 18.04.05, 16:33
W najbliższy wtorek (19 kwietnia 2005) o godz. 17.00 w sidzibie Unii polityki
Realnej (pl. Strzlecki 20) odbędzie się wystąpienie Piotra Waszkiewicza,
członka zarządu Oddziału Wrocławskiego UPR, pt. „PRZEWRÓT WOJSKOWY W CHILE –
PRAWDA O GENERALE PINOCHECIE”.

...Aleksandra Cox de Valdiviesco ujrzała w sąsiednim samochodzie twarz
znienawidzonego powszechnie zwierzchnika sił zbrojnych, generała Pratsa. Nie
namyślając się długo pokazała mu język. Dumny oficer nie mógł znieść takiego
afrontu ze strony nobliwej białogłowy, toteż w gniewie chwycił pistolet i
wystrzelił w jej kierunku. Jednak ze zbytniej alteracji oko jego zbyt mało
pewnym było i generał chybił. Siwowłosa niewiasta nacisnąwszy pedał gazu do
granic możliwości poczęła uciekać przed zwierzchnikiem sił zbrojnych ulicami
stolicy. Prats ruszył za nią. Spektakularny pościg nie trwał jednak zbyt
długo – rozhisteryzowana pani Aleksandra łatwo dała się dogonić gniewnemu
żołnierzowi, który dopadłszy ją przyłożył jej pistolet do skroni i wykrztusił
z wściekłością: „Przeproś, cholero, albo cię zabiję”.

Wkrótce potem zwierzchnikiem sił zbrojnych został August Pinochet.

Jak wyglądało Chile przed zamachem stanu?

Czy Pinochet działał bezprawnie obalając prezydenta Allende?

Czy prezydent Allende rzeczywiście był prezydentem?

Na te pytania poznają Państwo odpowiedź na naszym spotkaniu. Wrocław, Plac
Strzelecki 20 (II piętro).

Obserwuj wątek
    • Gość: ziutek Re: PRAWDA O GENERALE PINOCHECIE IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.04.05, 17:43
      Warto zaprosić Kamińskiego z PiS-u, tego co to ryngraf M.B. do Londynu Pinochetowi powiózł.
    • no.logo Wasz problem... 18.04.05, 18:42
      Wasz problem polega na tym, że podczas gdy większość wolnego świata przyznaje, że Pinochet był takim samym zbrodniarzem jak wszelkiej maści inni prawicowi, lewicowi, centrowi i kosmiczni zbrodniarze tego świata, Wy uparcie lansujecie tezę, że Bóg, honor, ojczyzna, patriotyzm, etc... Tylko, że nieważne jak bardzo byście się starali, to nie wymażecie z kart historii mordów, tortur i gwałtów tego reżimu.
    • Gość: Gocha Re: PRAWDA O GENERALE PINOCHECIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.04.05, 18:47
      Już z tego fragmentu wiadomo, jaka to będzie prawda: "Pinochet był wspaniałym
      człowiekiem, który uchronił kraj przed zgubą. Bzdurą jest, że wymordował i
      bezprawnie uwięził mase ludzi. To człowiek o gołębim sercu, który dzieciom
      rozdawał czekoladę i lody na patyku, a staruszki przeprowadzał przez jezdnię.
      Kiedyś też wytrwał sarenkę z paszczy tygrysa" Nie wierzcie więc tym pieprzonym
      demokratom, którzy chcą zrobic z niego mordercę. Przeciez fakt, że obalił
      socjalistę jest wystarczającym usprawiedliwieniem mordu. Oto wykładnia
      moralności UPRu.
      PS.
      A sugerowanie jakoby opisany incydent (nie znam go, ale nie neguje jego
      prawdziwości - takie incydenty zdarzają się wszędzie) był normą w Chile przed
      epoką Pinocheta, to po prostu metoda typowa dla UPR. Gratuluję chłopaki! Tak
      się ośmieszać publicznie na forum...
    • Gość: jekdok Cosik mi sie zda, ze to ani świnto prowda ani tyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 20:02
      prowda jeno g... prowda. Przepraszam wszystkich górali za nędzną podróbkę ich
      pięknej gwary, ale tylko z tą ostatnią kategorią góralskich prawd skojarzył mi
      się ten tekst. "W zamyśle" jego autora mający pewnie zachęcić do uczestnictwa w
      tym spotkaniu u mnie wywołał odruch wymiotny cuchnącą na kilometr prymitywną
      agitką w stylu kamińskiego i wołka. Czy na tym spotkaniu zostanie omówiony
      opublikowany niedawno kilkusetstronicowy raport o "dokonaniach"
      i "osiągnięciach" tego potwora wymienianego jednym tchem obok Hitlera, Stalina,
      Pol Pota, Duvaliera, Husseina i innych równie "wybitnych" indywiduów XX wieku,
      mających niekwestionowany wkład w "badania" nad ludzką wytrzymałością i
      odpornością zarówno indywidualną jak i zbiorową? Czy tego rodzaju wspólne
      fascynacje zwiastują jakies zbliżenia między UpR i LPR oraz MW? Czy już nie
      istnieją żadne granice zwykłej ludzkiej przyzwoitości? Jeżeli artykułowane nie
      tylko przeze mnie obawy (być może niesprawiedliwe) dotyczące istoty tego
      wystąpienia okażą się słuszne to dla mnie pozostaniecie już na zawsze tylko
      UpRI, Unią polityki Realnej Inaczej (pisownię w nazwie partyjki
      słowa "polityki" traktuję jako wzorcową, uzasadnioną i przemyślaną przez
      autora, a nie jako literówkę)
      • Gość: Miko Re: Cosik mi sie zda, ze to ani świnto prowda ani IP: *.pz.com.pl 19.04.05, 12:23
        Szanowny jekdok!
        Przecież po to jest to info, abyś, jeśli jesteś pewien swoich racji - przyszedł
        tam wraz z pozostałymi i wziął udział w dyskusji.
        Czy ktoś tu stwierdził, że Pinochet to ulubiony bohater mojej bajki? Nie jestem
        ekspertem w jego sprawie, dlatego też chętnie wysłucham wystąpienia na ten
        temat. Jednak, przyznaję, mierzi mnie GWybiórcze traktowanie pewnych sytuacji
        przez niektórych - Pinochet zły, Allende dobry, fantastyczny, biedna ofiara
        spisku generałów (czy to nie on chciał tam coś a la Kuba wprowadzić?) I to, że
        wielu głosi potrzebę przebaczenia Jaruzelskiemu i innym komuszkom, ale o
        pojednaniu z Pinochetem nie ma mowy. Taka widać moda nastała ... przebaczajmy
        byle tylko swoim......
        • Gość: łacinnik Re: Cosik mi sie zda, ze to ani świnto prowda ani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 13:39
          Pojednanie z Pinochetem? Kto tu mówi o potrzebie pojednania/ Tylko Ty. Drobne
          pytanie - w jakiej sprawie, na jakiej płaszczyźnie mam się pojednać? O ile
          wiem, to jego działalność nie dotykała ani mojego kraju, ani rodziny i rodaków.
          Co konia obchodzi, że się wóz wywraca? Kogo to? A swoje zdanie o tym panu
          posiadam i nie widzę potrzeby dyskutowania o tym. Widzę, że bardzo Ci na tym
          pojednaniu zależy - tylko powtórzę pytanie: za co masz się pojednać? Straciłeś
          kogoś w Chile?
          P.S. Jaruzelski w pewnym zakresie nie dorósł Pinochetowi do kostek - w tym
          bandyckim zakresie. Smacznego ciasta pani prezesowej życzę! ...z łagodnym
          przełykaniem.
          • Gość: Miko Re: Cosik mi sie zda, ze to ani świnto prowda ani IP: *.pz.com.pl 19.04.05, 13:55
            Drogi łacinniku, źle mnie zrozumiałeś. Ja nie chcę się pojednać z nikim, a już
            na pewno nie mam tej potrzeby odnośnie Pinocheta czy też Jaruzelskiego. Chodzi
            mi o to, że zazwyczaj te same osoby, które plują na Pinocheta uważają
            Jaruzelskiego i Kiszczaka za "ludzi honoru". (któż tak powiedzał, co?). Tylko o
            tym mówiłem, dając tą sytuację jako przykład setkom podobnym.
            > Co konia obchodzi, że się wóz wywraca? Kogo to?
            Najwyrażniej Ciebie, skoro tak się zapiekasz w kwestii Pinocheta...
            • no.logo Bzdury 19.04.05, 14:03
              Gość portalu: Miko napisał(a):

              > zazwyczaj te same osoby, które plują na Pinocheta uważają
              > Jaruzelskiego i Kiszczaka za "ludzi honoru".

              A jak zakwalifikujesz mnie? Uważam Jaruzelskiego i Kiszczaka za ludzi złych, postępujących niemoralnie, ich czyny i postawę w czasach PRL (i później) potępiam, z pewnością nie są dla mnie ludźmi honoru. A jednocześnie uważam, że Augusto Pinochet był mordercą, dyktatorem, obrzydliwym i aroganckim brutalem, a Waszą jego obronę wkładam na tę samą półkę, na której trzymam "wybielaczy" Stalina, Hitlera i pomniejszych potworów historii.
              • Gość: Miko Re: Bzdury IP: *.pz.com.pl 19.04.05, 14:29
                Problem w tym, że ja nikogo nie kwalifikuje. Raczej tu się kwalifikuje
                organizatorów spotkania.
                Jeszcze raz - Pinochet nie jest bohaterem mojej bajki. Zabijał - tak, więził -
                tak. Więc co, już mogę stanąć ramię w ramię z wielbicielami Allende? Już mam
                wasze pozwolenie?
                Problem jest inny - czy Allende to był czerwony watażka, który był na jak
                najlepszej drodze do zbrodni jeszcze większych niż Pinochet, w imię Marksa i
                Engelsa, czy tez generał po prostu o tak, dla władzy i zabawy, obalił "zbawcę
                Chile"? Ja tego nie jestem pewien, i w odróżnieniu od wielu tu
                wszytskowiedzących pójdę tam aby sobie wyrobić jakies zdanie.
                Tyle...
                • Gość: Lopek Re: Bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 14:44
                  czy tez generał po prostu o tak, dla władzy i zabawy, obalił "zbawcę
                  > Chile"? Ja tego nie jestem pewien, i w odróżnieniu od wielu tu
                  > wszytskowiedzących pójdę tam aby sobie wyrobić jakies zdanie.
                  > Tyle...

                  Może nie wszystko, ale w tym temacie raczej tak. I wierzysz, że na tym
                  spotkaniu dowiesz się prawdy? Buaaaachachacha :) Tak, idź na to spotkanie...
                • no.logo Wybacz, ale to znowu bzdury 19.04.05, 14:46
                  > Problem w tym, że ja nikogo nie kwalifikuje.

                  Jak to? Mam Cię zacytować czy sam zajrzysz troszkę wyżej? Tam, gdzie piszesz, że tacy a tacy zazwyczaj są jacyśtam?

                  > Problem jest inny - czy Allende to był czerwony watażka, który był na jak
                  > najlepszej drodze do zbrodni jeszcze większych niż Pinochet

                  Po pierwsze - tego nie wiesz o nigdy nie będziesz wiedział. Natomiast o zbrodniach Pinocheta wiemy już wszyscy. Popełniając te zbrodnie generał odebrał sobie i swojemu reżimowi moralne prawo do osądzania Allende, który "był na drodze do popełnienia zbrodni".

                  > pójdę tam aby sobie wyrobić jakies zdanie

                  Przecież nie raz i nie dwa byłeś na takich spotkaniach. Obaj dobrze wiemy, że na nich nie wyrabia się zdania tylko prezentuje swoje racje.
                  • Gość: Miko Re: Wybacz, ale to znowu bzdury IP: *.pz.com.pl 19.04.05, 15:19
                    > > Problem w tym, że ja nikogo nie kwalifikuje.
                    >
                    > Jak to? Mam Cię zacytować czy sam zajrzysz troszkę wyżej? Tam, gdzie piszesz,
                    > że tacy a tacy zazwyczaj są jacyśtam?

                    Chyba nie zaprzeczysz, że jednak dość częste jest gloryfikowane
                    lewicowych "partyzantów" a opluwanie wszystkich bez wyjątku antykomunistów
                    (żeby już nie wszyskich w worek "prawica" wrzucać) jest dość częste? Natomiast
                    chodzi mi o to, że akurat Ciebie nie kwalifikuje, a nawet myślę, że kilku
                    lewakom się naraziłeś ......

                    Popełniając te zbrodnie generał odebrał sobie
                    > i swojemu reżimowi moralne prawo do osądzania Allende, który "był na drodze
                    do
                    > popełnienia zbrodni".

                    Czyli co, należało czekać aż wprowadzi rządy oparte na starych sprawdzonych
                    wzorach z krajów "powszechej szczęśliwości mas pracujących"? Tu właśnie się
                    rożnimy, ja próbuję zrozumieć motywy kierujące Pinochetem a ty z góry
                    doktrynalnie zakładasz, że to człowiek z gruntu zły. Znalazłem taki tekst o
                    rządach Allende. Może to skłoni to refleksji:

                    Od samego początku władzy prezydent Allende dążył do stworzenia państwa
                    robotników i chłopów, za co niejednokrotnie otrzymywał od przywódców
                    socjalistycznych krajów ordery, nagrody i pochwały. W 1973 roku otrzymał
                    Międzynarodową Nagrodę Leninowską, w górach Tadżykistanu zaś imię Allende
                    otrzymało nowo odkryte pasmo górskie.

                    W Polsce dziennikarze Polityki ufundowali nagrodę w wysokości 10 tys. złotych
                    im. Salwadore Allende.

                    Wdzięczność była zresztą obustronna: prezydent Chile wielokrotnie deklarował
                    przywiązanie do leninowskich zasad i powoływał się na zażyłą przyjaźń z tow.
                    Breżniewem, którego podziwiał jako wybitnego męża stanu (wielokrotnie był jego
                    gościem w Moskwie), podziwiał też rewolucję kulturalną w Chinach (pochłonęła
                    szacunkowo ok. trzech milionów ofiar).

                    Podziwiano także samego Salwadora, za jego wiarę w socjalizm podziwiali go
                    Fidel Castro i Che Guevara. Nic zatem dziwnego, że rozochocony Allende
                    wprowadził w szkołach i na wyższych uczelniach obowiązkową naukę marksizmu-
                    leninizmu. Przyrzekł proletariuszom corocznie przekazywać po 100 tys. mieszkań.

                    Rozpoczęła się kampania "władzy ludowej", wedle znanego nam scenariusza:
                    powołanie "rad chłopskich", przejęcie majątków prywatnych na prowincji, w
                    miastach zaś przejęcie fabryk przez "zgromadzenia robotnicze" i "bataliony
                    rewolucyjne".

                    W swych licznych wystąpieniach Allende nawoływał: bierzcie ziemię bez obaw.
                    Nacjonalizowano kopalnie miedzi, której Chile było głównym dostawcą w świecie.
                    Dobrze prosperujące kopalnie zabrane zostały "kapitalistom" (gdyż ci osiągali
                    nadmierne zyski) i oddane w ręce ludu pracującego Chile.

                    Od roku 1970 do 1972 młodzież zrzeszona w Ruchu Lewicy Rewolucyjnej (MIR)
                    zagrabiła 1767 majątków ziemskich, Allende widząc skalę akcji prosił tylko
                    ziemian, by dobrowolnie opuszczali majątki i nie stawiali oporu. Znane są także
                    przypadki morderstw właścicieli sklepów, za to, że pomagają utrzymywać system
                    wyzysku.

                    Nie jest tajemnicą, że idee lewicowe przeszły w akty przemocy, rabunku i
                    zwykłego wandalizmu, a młodzi rewolucjoniści okazali się po prostu bandytami,
                    którzy trafili na ideowo podatny grunt.

                    Sam ksiądz Poradowski zaś pisze:


                    Po tych katastrofalnych rządach Chrześcijańskiej Demokracji przyszły rządy
                    jeszcze skrajniejszej lewicy socjalistyczno-komunistycznej prezydenta Salvadora
                    Allende, jako właśnie skutek polityczny owej społecznej zmiany, czyli
                    pojawienia się bezrobotnych mas miejskich, objętych demagogiczną propagandą
                    przedwyborczą.
                    Wysoka cena miedzi utrzymywała się nadal, więc za jej sprzedaż, także i rząd
                    Allende otrzymywał fantastycznie dużą ilość dolarów, co mu pozwalało na import
                    żywności (...). Ale owe rządy skrajnej lewicy miały na celu przede wszystkim
                    przekształcenie Chile w kolonię sowiecką, czyli „drugą Kubę”.

                    Allende natychmiast zaprosił do Chile nie tylko Fidela Castro, dyktatora Kuby
                    (który przez szereg tygodni osobiście agitował ludność Chile), ale także i
                    wojsko kubańskie, specjalnie przeszkolone do walk w miastach, a którym obstawił
                    prawie wszystkie ministerstwa (dochodziło ono do 15 tysięcy żołnierzy), stąd
                    też proces rewolucyjny paraliżował całą gospodarkę (ciągłe strajki). Przerażona
                    ludność zaczęła reagować, domagając się interwencji Wojska.

                    W jednym z wywiadów zaś Poradowski przekonuje:

                    Salvador Allende upaństwowił najważniejsze gałęzie przemysłu, szybko pojawiła
                    się wysoka inflacja, wstrzymano inwestycje, towarzystwa zagraniczne zaczęły
                    wycofywać swój kapitał. Wreszcie władze podjęły decyzję o upaństwowieniu
                    banków.

                    Wojsko to wszystko obserwowało i doskonale zdawało sobie sprawę, że to jest
                    otwarta droga do sowietyzacji. W Santiago i całym Chile kręciło się masę
                    Kubańczyków i to nie jako turystów. Placówka dyplomatyczna Kuby przewyższała
                    liczebnie chilijskie ministerstwo zagraniczne. Allende jeździł ciągle do Hawany
                    i Moskwy.

                    Miał jakby swoich pretorianów i wszyscy to byli Kubańczycy. Od Fidela Castro
                    dostał kałasznikowa. Wojsko nie mogło ścierpieć tego. No bo jak to, prezydent
                    nie ma zaufania do swojego wojska? Wreszcie Allende, widząc, że nikt nie
                    protestuje, zaczął sprowadzać wojsko kubańskie do Santiago. Stacjonowali w
                    koszarach, w pobliżu pałacu prezydenckiego i budynków rządowych.

                    (...) na początku września miała miejsce największa demonstracja, jaka
                    kiedykolwiek odbyła się w Chile: 400 tysięcy zdeterminowanych kobiet zebrało
                    się przed gmachem Uniwersytetu Katolickiego, żądając dymisji szefa państwa.
                    Odbył się też "marsz pustych rondli" - symbol ubóstwa i paraliżu państwa.

                    Dwa dni później Allende oznajmił przez radio, że "mąki czy chleba wystarczy na
                    trzy dni" Skarb państwa był pusty, związki zawodowe protestowały, parlament
                    wydał uchwałę że prezydent depcze konstytucję. Allende myślał, że w wojsku jest
                    cisza, a góra jest w jego ręku. Miał tam swoich ludzi i sporo było wysokich
                    oficerów lewicowych, w tym minister wojny.

                    Sytuacja w Chile z dnia na dzień była coraz bardziej napięta. Dr Konik opisuje
                    ze szczegółami co wtedy tam się działo:


                    Na efekty reform socjalistycznych nie trzeba było długo czekać. W kraju zaczęło
                    brakować żywności, Allende obejmował kraj z 23-procentową inflacją.
                    Dzięki "reformom" socjalistycznym w ciągu kilku miesięcy zamieniła się ona w
                    hiperinflację. W 1972 roku wynosiła 163 procent, na początku roku 1973
                    osiągnęła 190 procent, by przed zamachem osiągnąć 750%, co było niechlubnym
                    rekordem światowym (2,5% dziennie!).
                    Apokaliptycznego obrazu zaczerpniętego z orwellowskiej rzeczywistości
                    dopełniały lewicowe bojówki na ulicach miast, z bronią gromadzoną przez
                    rewolucyjną młodzież z całego socjalistycznego obozu, która przyjechała do
                    Chile w nadziei stworzenia tam komunistycznego raju i wprawianiu się w
                    partyzantce miejskiej.

                    W bogatym Chile pojawił się głód, w wyniku czego rząd zaczął bardzo
                    skrupulatnie reglamentować brakującą żywność, środki czystości i części
                    zamienne, jednym słowem wszystko (...). Powołano Rady Inspekcji Robotniczo-
                    Chłopskiej mające czuwać nad reglamentacją towarów. Uzbrojeni funkcjonariusze
                    przeprowadzali "akcje kontrolne" w sklepach, magazynach, na drogach i w
                    pociągach. (...)

                    Powodem braku żywności było znacjonalizowanie majątków ziemskich, które w
                    państwowych kołchozach jakoś nie mogły wyprodukować wystarczającej ilości
                    żywości. Na początku kryzysu władze zdecydowały sprowadzać żywność z zagranicy
                    za dewizy. Allende, obejmując kierowanie krajem, przejął kilkaset milionów
                    dolarów zapasów dewizowych – zmarnował je w niespełna dwa lata. Największe
                    źródło dewiz – produkcja miedzi – w wyniku nacjonalizacji przynosiła już tylko
                    straty.

                    Zdesperowani Chilijczycy, widząc już krawędź przepaści, próbowali ograniczyć
                    władzę Allende, jednak prezydent w 1972 roku w obliczu narastającej fali
                    protestu odpo
                    • no.logo Kurczę, dlaczego Ty nie chcesz zrozumieć? 19.04.05, 15:30
                      Mam wrażenie, że Ty w ogóle nie rozumiesz o co mi chodzi. Piszesz tak:

                      > ja próbuję zrozumieć motywy kierujące Pinochetem a ty z góry
                      > doktrynalnie zakładasz, że to człowiek z gruntu zły.

                      A przecież ja nie "zakładam z góry, doktrynalnie", tylko mam namacalne, empiryczne dowody tego zła. Mordy, tortury, gwałty, "zniknięcia". To właśnie ja swoją ocenę opieram na solidnych, udokumentowanych przykładach, Ty natomiast piszesz, że Allende "był na najlepszej drodze do popełnienia zbrodni". Kto argumentuje solidniej?
                  • Gość: Miko Re: Wybacz, ale to znowu bzdury IP: *.pz.com.pl 19.04.05, 15:22
                    Zdesperowani Chilijczycy, widząc już krawędź przepaści, próbowali ograniczyć
                    władzę Allende, jednak prezydent w 1972 roku w obliczu narastającej fali
                    protestu odpowiadał hardo: Uważajcie, na cios odpowiemy uderzeniem stokroć
                    silniejszym, rewolucja naznaczona jest zawsze krwią, sprawa socjalizmu jest
                    nadrzędna.

                    Protestujących zaś przeciwko brakowi żywności górników z Chuquicamata
                    przekonywał, że nadmiernie troszczą się o zaspokojenie własnych korzyści,
                    zamiast patrzeć na wyższy interes, jakim jest socjalizm. (...)

                    Odcinając, poprzez swe reformy socjalistyczne, Chile od światowej wymiany
                    handlowej, Allende nawiązał jednocześnie bliskie stosunki z ZSRR, NRD i Kubą.
                    Przy tym sam siebie postrzegał jako męża opatrznościowego dla ojczyzny (...).
                    Bratanica Allende (nie posądzana bynajmniej o sympatię dla Pinocheta) przyznała
                    po latach, że wystarczyły zaledwie trzy lata rządów stryja, by nie było w
                    sklepach żywności i podstawowych środków czystości, a sam stryj, nie widząc
                    wyjścia z sytuacji, modlił się o zamach stanu.

                    Pod rządami Allende Chile ogłosiło jednostronne moratorium na swoje zagraniczne
                    zadłużenie, czyli de facto zbankrutowało. Banki wstrzymały kredyty, kapitał
                    zagraniczny uciekł, znacjonalizowane gospodarstwa rolne przestały produkować
                    żywność, stanęły fabryki, eksport spadł do zera, import przestał istnieć,
                    dodrukowywano pieniądze, a zapasy dewiz się skończyły (resztę wydano na przemyt
                    broni do Chile).

                    Zbuntowani robotnicy, widząc, że zarabiane pieniądze są bezwartościowe, wyszli
                    na ulicę. Słynny był tzw. Marsz Pustych Garnków, gdy głodni mieszkańcy Santiago
                    wyszli na ulice, tłukąc pustymi garnkami o bruk stolicy, domagając się
                    ustąpienia Allende (czołówki gazet donosiły: Dręczący brak chleba ("El
                    Mercurio"), Dlaczego brakuje chleba? I ryżu? I oliwy? I cukru? I gazu? I...
                    ("Ultima Hora").

                    Od tego czasu lewica zaczęła przemycać do Chile broń. Na jak ogromną skalę
                    szykowano przejęcie zbrojnej kontroli na krajem, wskazuje ilość broni
                    przerzuconej do Chile (głównie z Kuby): 30 tysięcy sztuk broni palnej, ilość
                    przekraczająca uzbrojenie chilijskiej armii, liczącej w 1973 roku jedynie 26
                    tysięcy żołnierzy! Broń sprowadzano potajemnie z Kuby i Czechosłowacji.

                    Zgromadzony arsenał składał się z materiałów wybuchowych, broni krótkiej,
                    maszynowej, moździerzy i granatników przeciwczołgowych. Broń z Kuby przewoziły
                    też regularnie państwowe linie lotnicze LAN, oficjalnie deklarując jako ładunek
                    cygar. Allende, uzbrajając "bataliony rewolucyjne" oraz lewicowych partyzantów
                    spoza Chile (których w momencie przewrotu przebywało w samym Santiago 13
                    tysięcy), obudził apetyt światowej lewicy na przejęcie władzy całkowitej w
                    kolejnym kraju.

                    Masowy ruch lewicowy w Chile spalił jednak na panewce, bo ani robotników
                    okupujących fabryki, ani chłopów w kołchozach, ani sił zbrojnych nie udało się
                    wciągnąć do rewolucyjnej walki. Mimo to w wyniku uporu Allende katastrofa
                    zbliżała się z dnia na dzień.

                    30 kwietnia po raz pierwszy bojówkarze lewicowych batalionów otworzyli
                    zmasowany ogień do "prawicowej reakcji", czyli do strajkujących górników z El
                    Teniente. Doszło do regularnych starć z barykadami i bronią palną. Do dziś nie
                    wiadomo, ile osób wówczas zginęło. 14 czerwca głodni górnicy ruszyli na stolicę
                    w celu obalenia rządu.

                    Dwa dni później dotarli do Santiago, po drodze dołączyli do nich studenci.
                    Dochodziło do regularnych potyczek z lewicowymi bojówkarzami. 30 czerwca
                    Allende, nie panując już nad sytuacją, ogłosił w stolicy stan wyjątkowy z
                    godziną policyjną. W całym kraju zakazano jakichkolwiek demonstracji i
                    zaostrzono cenzurę.

                    Na początku roku 1973 zastrajkowali kierowcy ciężarówek, Allende w odpowiedzi
                    nakazał siłą rekwirować pojazdy. Aresztowano wielu kierowców (...). W Santiago
                    stan wyjątkowy zamieniono na stan wojenny. Rokosz przeciwko rządowi zataczał
                    coraz szersze kręgi, do strajku dołączyli kolejarze, marynarze, handel i służba
                    zdrowia. Lewicowcy z organizacji MIR w całym kraju przeprowadzali akcje
                    sabotażowe, podkładali bomby, wysadzali w powietrze słupy wysokiego napięcia,
                    pozbawiając dopływu energii do głównych miast kraju (...).

                    W roku 1973 Allende powołał Zespół Osobistych Przyjaciół (Grupo de Amigos
                    Personales – GAP), których zadaniem było zabicie głównodowodzących generałów,
                    kiedy pojawi się próba zamachu stanu. 50 przybocznych pretorian Allende
                    stanowiło też ochronę osobistą prezydenta.

                    Socjalistyczna Partia Chile wraz z ciągle napływającymi rewolucjonistami z
                    innych krajów tworzyła dobrze wyszkoloną armię. Z zeznań byłych działaczy
                    wynika, że szkolili się oni głownie w walkach ulicznych. Tworzono podgrupy
                    składające się z 10 osób, trenowano wytwarzanie granatów (...), koktajli
                    Mołotowa. Elitarne ośrodki kształcenia znajdowały się w Santiago, w prywatnej
                    rezydencji Allende przy ulicy Tomasza Morusa.

                    W odpowiedzi na kryzys i masowe wystąpienia zakładano w każdym zakładzie
                    sabotażowe "komitety samoobrony socjalistycznej", mające walczyć z prawicową
                    reakcją. Zastępca Allende, przywódca socjalistów Carlos Altamirano ogłosił, że
                    nieuniknione będzie poważne starcie pomiędzy siłami zachowawczo-tradycyjnymi a
                    reprezentacją nowego, postępowego świata socjalistycznego. Wzywał też, by lud
                    chilijski na tę okoliczność gromadził broń, gdyż pięści i świadomość
                    rewolucyjna zapewne nie wystarczą.

                    Już po zamachu stanu okazało się, że socjaliści nie żartowali. Odkryty po ataku
                    na pałac La Moneda plan "Z" zakładał przejęcie totalnej władzy i wymordowanie
                    tysięcy przeciwników rewolucyjnych zmian (przywódców partii, generałów,
                    karabinierów etc.). Plan "Z" nosił adnotację, że należy go wcielić w życie 19
                    września, w dniu święta wojska.

                    Jednak 5 września Allende ogłosił w mediach, że zapasy mąki się skończyły i
                    starczy jej tylko na kilka dni. "Niefortunną" informacją Allende spowodował, że
                    zabrakło czasu, by rewolucjonistom rozdać broń.

                    Hmmm, podejrzewam, że u nas też mogłoby być niespokojnie w takiej sytuacji...
                    • no.logo A propos dra K. 19.04.05, 15:33
                      Proszę, byś nie powoływał się wobec mnie na autorytet tego urlopowanego pracownika Instytutu Filozofii UWr. Jego naukAwe próby wybielenie Św. Inkwizycji i Pinocheta to taka ciekawostka wydawnicza, niemerytoryczna i fatalna pod względem warsztatu historyka.
                      • Gość: Miko Re: A propos dra K. IP: *.pz.com.pl 19.04.05, 15:38
                        Rozumiem, że każdy kto źle napisze o Allende jest kiepskim historykiem?
                        I oczywiście, że wszystko, co taki ktoś napisze jest z góry skazane na
                        otrzymanie od Ciebie łatki: "kłamstwo". Czyli jak, wszytstko co wkleiłem to
                        bzdura? Proszę, powiedz mi, podaj źródła, które mówią coś innego. Z chęcią się
                        dowiem więcej.
                        Mam w domu książkę Passenta o Allende. Rozumiem, że ten autor jest po właściwej
                        lini? Czytać, czy z powodu mych prawicowych poglądów Passenta skazać od razu
                        na: ciekawostkę wydawniczą, niemerytoryczną i fatalną pod względem warsztatu?
            • Gość: łacinnik Re: Cosik mi sie zda, ze to ani świnto prowda ani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 14:15
              Daruj, ale porównywanie Pinocheta do Jaruzelskiego i temu podobnych, to
              nadużycie, tak uważam - pomimo braku mojego szacunku dla "spawacza z białego
              domu". Nie wiem czy wiesz, że Jaruzelskiego nazywano Pinochetem i bynajmniej
              nie nazywała go tak strona PZPR-owców. Oni gloryfikowali jego poprzednika, co
              jest zrozumiałe. Nie widzisz, że proch już odkryto i Nobel w tej dziedzinie
              został już przyznany? Columb też zrobił swoje. A zatem - pora na zmianę temaru,
              bo polityka Wam nie za bardzo wychodzi - populistyczne hasełka to w tych
              czasach trochę mało, udział w lidera w programach rozrywkowych to też tandetą
              zajeżdża i kłóci się z kreowanym dotą wizerunkiem. Dziękuję, już to gdzieś
              widziałem i słyszałem.
        • Gość: Gocha Re: Cosik mi sie zda, ze to ani świnto prowda ani IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 13:40
          Problem w tym, że wy nie mówicie o przebaczaniu Pinochetowi, wy go
          gloryfikujecie. Waszym zdaniem, nie ma czego przebaczaś, bo to, co zrobił było
          ok. Ja naprawdę nie musze na to spotkanie przychodzic, bo byłam na dwóch
          podobnych organizowanych przez UPR. Z treści twego postu nie wynika, abym mogła
          spodziewac się czegoś innego niż dotychczas.
    • Gość: mareczek Re: PRAWDA O GENERALE PINOCHECIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 20:11
      www.wroclaw.koliber.org/
      "18 marca 2005 o godzinie 16:30 referat pt. „PRZEWRÓT WOJSKOWY W CHILE – PRAWDA
      O GENERALE PINOCHECIE”
      Serdecznie zapraszamy na referat, w którym autor postara się naświetlić kulisy
      przewrotu wojskowego w Chile. Referat odbędzie się dnia 18 marca bieżącego roku
      (piątek) o godzinie 16:30 w siedzibie wrocławskiej UPR (pl. Strzelecki 20, II
      piętro). SERWOWANE BĘDZIE CIASTO AUTORSTWA PANI PREZES ;)

      2005-03-04 20:17 | Piotr T. Waszkiewicz"
      Zwracanm uwagę na atmosferkę i unikalny klimat - Pinochet i ciasto pani
      prezes! Rzygać się chce... Smakowało?

      • Gość: Pinokio Re: PRAWDA O GENERALE PINOCHECIE IP: 163.178.18.* 19.04.05, 15:37
        Odcinam sie od tego grubom kreskom.pinokio


        ps.o takich prawd nos mi sie wydluza.:(((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka