Dodaj do ulubionych

Škoda coraz bardziej zmniejsza bezrobocie na DŚ

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 14:34
Škoda coraz bardziej zmniejsza bezrobocie na Dolnym Śląsku:


Škoda karmi Zawidów

- Jak ktoś chce pracować, to praca czeka. Wracają tylko tacy, co im się robić
nie chce. Ja biorę 10 tysięcy koron na czysto, po odjęciu hotelu i stołówki,
ale kolega zarabia 15 tysięcy na rękę - opowiada młody mężczyzna z różową
blizną nad prawym okiem.


Pod siedzibą libereckiej firmy Otass SRO czeka przytupując na zimnie grupka
mężczyzn. Wśród nich także Polacy. Ale nie tylko. Tu w stołówce zasiada do
posiłku 80 Słowaków i 70 Polaków. No i oczywiście Czesi, którzy są tu
gospodarzami.


Za chlebem


- Myśmy w sumie wysłali do pracy w Czechach około 300 osób - liczy szybko
burmistrz Zawidowa, Józef Sontowski. - Trudno mi tak od ręki podać dokładne
liczby, bo to jest płynna grupa; jedni wyjeżdżają, inni wracają. O, jutro
wysyłamy 10 następnych osób do Frydlantu, do zakładu, który jest podwykonawcą
Škody. Wcześniej wysłaliśmy 46 kobiet do Steinel-Elektronic w Raspenavie.


Jeszcze trochę i Czesi całkiem wyczyszczą region ze specjalistów określonych
branż. Zawidów już w tej chwili nie jest w stanie sprostać zapotrzebowaniu. -
Praktycznie nie mamy kogo posyłać. Dlatego nawiązujemy kontakt z ościennymi
gminami. Kto chce i może - niech jedzie. Praca jest, a w najbliższym czasie
powstanie kilkaset zupełnie nowych miejsc pracy.


Wszystko zaczęło się w październiku ubiegłego roku od niezobowiązujących,
półprywatnych kontaktów między samorządowcami z sąsiadujących ze sobą,
przygranicznych gmin. Takie tam kurtuazyjne „dzień dobry”, „co słychać”
i „czym się zajmujecie”. Burmistrz Zawidowa na bok odłożył narodową dumę i
bez fałszywego wstydu mówił z wieloma osobami o nękającym gminę bezrobociu. I
nagle okazało się, że Czesi na gwałt potrzebują rąk do pracy. Zwłaszcza do
takiej, do której nasi sąsiedzi sami się nie kwapią: np. w systemie zmianowym
albo przy taśmie produkcyjnej.


W tej chwili w fabryce Škody w Mlada Boleslav pracuje ok. 220 Polaków.
Szefowie firmy przyjęli określony algorytm zatrudniania - 40 proc. miejsc
pracy zarezerwowanych jest dla Czechów, natomiast na Słowaków i Polaków
przypada po 30 proc. - Polacy są bardzo dobrymi fachowcami, sprawdzają się, i
dlatego chcemy zmienić te proporcje tak, żeby mogli obsadzić 40 proc.
stanowisk - wyjaśnia Zdenek Černy, dyrektor Otass SRO, firmy zajmującej się
pośrednictwem pracy.
(...)


Katarzyna Matla - "Nowiny Jeleniogórskie"


więcej w numerze 10/2005



Obserwuj wątek
    • Gość: ! Re: Škoda coraz bardziej zmniejsza bezrobocie na IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 14:58
      I tak oto rodzi się wielka szansa na zmniejszenie się poziomu bezrobocia w
      najbiedniejszych rejonach Dolnego Sląska, pozbawionych wielkich zakładów, duzej
      liczby zakładów pracy, inwestorów.
      Oczywiście lepiej, żeby te fabryki były na Dolnym Śląsku, w Polsce, a nie po
      czeskiej granicy i żeby ci ludzie nie musieli jeżdzić do Czech...ale dobrze, że
      wykorzystują każdą okazję do podjęcia pracy.
    • Gość: darek_w1 Podziękujcie IP: *.lan.pop.pl 19.04.05, 16:09
      VW chciał wejść na początku lat 90-tych jako inwestor strategiczny do FSO.
      Związki zawodowe go pogoniły. Poszedł do Czech i kupił Skodę. Najpierw 70%, a
      kilka lat później resztę. Po zdobyciu 100% uruchomił produkcję Octavii, a potem
      Fabii i Superba. Skoda produkuje obecnie ok. 500 tysięcy samochodów rocznie - 5
      razy więcej niż FSO w swoich najlepszych latach i to samochodów sprzedających
      się znakomicie w całej Europie. Mogliśmy te samochody robić w Polsce.
      Podziękujcie związkowcom z Solidarności.
      • Gość: ! Re: Podziękujcie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 16:11
        500 tys samochodów i to jakich! A u nas w FSO nadal (czy już chyba nawet nie?)
        montują (montowali?) cudo techniki pn: Daewoo Matiz... (porównajcie sobie z
        aktaulnymi wyrobami Skody).
        • Gość: as Re: Podziękujcie IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 19.04.05, 20:33
          Dzieki , Skoda to porządna firma.
          • Gość: Rafis hmmm IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 19.04.05, 20:39
            ale dla mnie to ze VW nie wybudowała fabryki w mariazu z FSO nie jest takie
            tragiczne poniewaz patrząc z perspektywy naszego regionu teraz mamy wieksze
            korzysci :)
            Przeciez teraz pracuje tam kilkuset Polaków głównie z przygranicznych
            miejscowosci. Gdyby VW zainwestował w FSO wszystko poszłoby do Warszawki i Ci
            ludzie byliby dalej bezrobotni :)
            Jak wiec widac porażka kraju nie musi oznaczac porażki naszego regionu :)
            • Gość: darek_w1 Re: hmmm IP: *.lan.pop.pl 19.04.05, 21:57
              > ale dla mnie to ze VW nie wybudowała fabryki w mariazu z FSO nie jest takie
              > tragiczne poniewaz patrząc z perspektywy naszego regionu teraz mamy wieksze
              > korzysci :)

              Jedno miejsce pracy w fabryce samochodów generuje 4-6 miejsc pracy w zakładach
              kooperujących. Zbyt mają huty, fabryki lakierów, chłodnic, akumulatorów, opon,
              szyb, tapicerki, kabli, osprzętu elektrycznego itd itp. W sumie poszło się
              j...ć lekko licząc 100 tysięcy miejsc pracy w całym kraju. Zamiast tego mamy
              100 tysięcy bezrobotnych, którym musimy płacić zasiłki. Kilkaset osób z
              pogranicza jeżdżących na saksy do Czechów tego nie równoważy.
              A związkowe ch... się cieszą, bo pokazali, że nie będą się byle Niemcowi
              kłaniać.
              • Gość: ! Re: hmmm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 21:59
                "Jedno miejsce pracy w fabryce samochodów generuje 4-6 miejsc pracy w zakładach
                kooperujących. Zbyt mają huty, fabryki lakierów, chłodnic, akumulatorów, opon,
                szyb, tapicerki, kabli, osprzętu elektrycznego itd itp"


                ---Wszystko się zgadza.
                • Gość: Rafis Re: hmmm IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 19.04.05, 22:01
                  Gość portalu: ! napisał(a):

                  > "Jedno miejsce pracy w fabryce samochodów generuje 4-6 miejsc pracy w
                  zakładach
                  >
                  > kooperujących. Zbyt mają huty, fabryki lakierów, chłodnic, akumulatorów,
                  opon,
                  > szyb, tapicerki, kabli, osprzętu elektrycznego itd itp"

                  tylko z enikt nie powiedział z eci kooperanci musza znajdowac sie na terenie
                  Czech. Dzieki temu ze lezymy obok Czech takż ekorzystamy z inwestycji na ich
                  terenie.
                  • Gość: ! Re: hmmm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 22:10
                    To też się zgadza, ale zazwyczaj kooperanci fabryki aut lokują się w promieniu
                    do 200-250 km od głównej fabryki, bo to jest najbardziej opłacalnym
                    rozwiązaniem.

                    Dam przykład: od czasu podjecia przez Hyundaia/KIA decyzji o budowie fabryki
                    aut na Słowacji decyzję o budowie tam swoich fabryk podjeło już 9 jego
                    kooperantów. Wg różnych danych (stan na marzec 2005) jest to około 4000 nowych
                    miejsc pracy i dodatkowe inwestycje na Słowacji rzędu około 180 mln euro.
                    Dodam jeszcze ze smutkiem, że 2-3 tygodnie temu jeden z kooperantów
                    Hyundaia/KIA, który rozważał lokalizację na Dolnym Śląsku (okolice Wałbrzycha,
                    Świdnicy), zdecydował się jednak na...Słowację. Straliciliśmy jakieś 500 miejsc
                    pracy i około 15 mln euro :(
                    • Gość: darek_w1 A tak przy okazji IP: *.lan.pop.pl 19.04.05, 23:03
                      warto też przypomnieć, że także na początku lat 90-tych Ursusa chciał przejąć
                      John Deer, jeden z liderów światowych w produkcji sprzętu rolniczego i
                      budowlanego (46 tysięcy pracowników na całym świecie, obroty w 2004: 20 mld
                      USD). Chcieli stworzyć centrum produkcyjne na całą Europę środkową i wschodnią.
                      Towarzysz Wrzodak nie pozwolił naszej dumy narodowej opylić kapitalistom
                      (hasło: złodziejska prywatyzacja). Ursus wygląda jak wygląda, ale tow. Wrzodak
                      ma się dobrze. Olał kolegów robotników i poszedł do Sejmu ratować już nie tylko
                      Ursusa, ale całą Polskę.
                      • Gość: talkinghead Re: A tak przy okazji IP: *.ibrokers.pl / *.ibrokers.pl 20.04.05, 00:11
                        Jak to powiedzial ktos "madry": nie wazne by Polska byla bogata, wazne by
                        byla ...

                        pzdr
                        th
    • ksp_100 Do Darka_w1- polemika 20.04.05, 10:27
      Gość portalu: darek_w1 napisał(a):

      > VW chciał wejść na początku lat 90-tych jako inwestor strategiczny do FSO.
      > Związki zawodowe go pogoniły. Poszedł do Czech i kupił Skodę. Najpierw 70%, a
      > kilka lat później resztę. Po zdobyciu 100% uruchomił produkcję Octavii, a
      potem
      >
      > Fabii i Superba. Skoda produkuje obecnie ok. 500 tysięcy samochodów rocznie -
      5
      >
      > razy więcej niż FSO w swoich najlepszych latach i to samochodów sprzedających
      > się znakomicie w całej Europie. Mogliśmy te samochody robić w Polsce.
      > Podziękujcie związkowcom z Solidarności.


      Szanowny forumowiczu o nicku darek_w1, powtarzasz zasłyszane głupoty, które nie
      miały potwierdzenia w rzeczywistości. Volkswagen nigdy nie chciał kupić FSO i
      nigdy nie złożył oferty. To jest bzdura, która tysiące razy powtarzana stała
      się czymś na kształt plotki publicznej (wszyscy w to wierzą, ale nikt tego nie
      doświadczył).
      A jak było w rzeczywistości? Volkswagen odbył sondażowe rozmowy z FSO w
      LISTOPADZIE 1989 roku. Proszę zwrócić uwagę na datę. Wtedy była jeszcze
      praktycznie komuna. Nie było prawa, które pozwalałoby na prywatyzację
      przedsiębiorstwa państwowego, nie było aktów prawnych, które pozwałaby wspierać
      inwestycje zagraniczne. Wreszcie nie było woli politycznej. Ówczesny minister
      przemysłu Tadeusz Syryjczyk powtarzał jak mantrę: "Najlepsza polityka
      przemysłowa to brak polityki przemysłowej”. Wg niego minister przemysłu nie
      mógł decydować o losach FSO. Niemcy zobaczyli, że wszelkie negocjacje są
      bezcelowe, gdyż warunkiem wejścia na Żerań była zmiany własnościowe - a te były
      wówczas niemożliwe. Nie było partnerów do rozmów - bo z kim rozmawiać? Z
      dyrektorem FSO? A co on mógł? Ze związkami zawodowymi? O czym? W rozmowach
      Niemcy proponowali produkcję Golfa II, ale bez produkcji silników i skrzyń
      biegów. Nigdy nie było mowy o zachowaniu marki FSO. Ten czas 1989/90 to był
      istny festiwal delegacji zagranicznych firm, które przyjeżdżały do Polski i
      szybko wyjeżdżały. Pamiętam wznowienie rozmów z Daihatsu. Były nieformalne-
      odbywały się w warszawskim hotelu Victoria. Japończycy proponowali uruchomienie
      montowni Charade z bardzo niskimi nakładami początkowymi – 10 mln USD. Ale
      busniess plan był perfekcyjny, wszystkie zyski miały być reinwestowane w rozwój
      produkcji: w pierwszym roku 6 tys. sztuk, w kolejnym 12 tys. sztuk, w kolejnym
      30 tys. sztuk. Japończycy oczekiwali jednak wsparcia rządu w takich kwestiach,
      jak np. gwarancje niezmienności prawa. W styczniu 1990 składał wizytę premier
      Japonii. O czym z nim można było rozmawiać? O spłacie zadłużenia Polski wobec
      Japonii i o współpracy gospodarczej. Delegacja FSO prosiła Syryjczyka o
      wpisanie współpracy z Daihatsu na listę tematów rozmów. Po długich oporach
      zgodził się na umieszenie tej kwestii jako punktu rezerwowego, ale i tak go w
      końcu wykreślił.
      Takie były czasy. Jaki był napływ inwestycji zagranicznych w Polsce w latach
      1989-1991? Żaden. W tym czasie Węgrzy pozyskali General Motors i Suzuki,
      Czechosłowacja sprywatyzowała Skodę i bratysławski BAZ (dzisiaj Volkswagen
      Slovakia AS). Podaj mi chociaż jedną inwestycję w przemysł samochodowy w Polsce
      z latach 1989-1991. W innych branżach nie było lepiej.
      Oferty na zakup FSO złożyły ostatecznie w 1995 roku General Motors i Daewoo,
      ale to już inna historia… Volkswagen w końcu zainwestował w Polsce (Poznań,
      Polkowice, Gorzów Wlkp.). W pierwszym przypadku za zbyt wielką cenę –
      bezprzetargowy zakup w 1993r. 2500 volkswagenów dla policji. Nie było wtedy
      ustawy o zamówieniach publicznych, ale i tak byłaby robota dla prokuratora.
      Cena samochodów była absurdalnie wysoka, a VW łaskawie zgodził się zainwestować
      10,2 mln DEM w montownię modelu T4, potem dorzucił jeszcze milion na montaż
      skód. Ale po kilku latach przekonał się do Polski i fabryka pięknie się
      rozwinęła.

      Dalej piszesz „Poszedł do Czech i kupił Skodę. Najpierw 70%, a kilka lat
      później resztę” Najpierw, w kwietniu 1991 roku kupił 30%, a nie 70%. Drobiazg,
      ale to są takie lepperowskie metody rzucać jakieś cyfry na poparcie wątpliwych
      tez.

      Wątpliwości budzi też stwierdzenie „Mogliśmy te samochody robić w Polsce”.
      Skody? Jest i była subtelna różnica między FSO (firma bez marki i tradycji, w
      swoich najlepszych latach produkowała samochody pod submarką Polski Fiat) i
      Skodą (ponad sto lat tradycji, na początku lat 90 miała stosunkowo nowoczesny
      produkt – Favorit). W Polsce, za komuny nigdy nie było do końca zgody na rozwój
      przemysłu samochodowego. Vide lat 82-83, rozwijajmy lepiej komunikację zbiorową
      (górnictwo, produkcję traktorów etc.) W Czechach co innego, była niepisana
      tradycja wprowadzania nowego modelu samochodu co 12 lat (1000MB -1964, 105/120 –
      1976, Favorit – 1988) w celu utrzymania konkurencyjności i uniknięcia
      dekapitalizacji majątku fabryki. W Polsce odwrotnie, W LATACH 80 –TYCH NIE
      ZDOŁANO WPROWADZIĆ O PRODUKCJI ANI JEDNEGO MODELU SAMOCHODU OSOBOWEGO!

      Korzystając z okazji, skomentuję również kolejny post dotyczący Ursusa.
      Wszystko to prawda, rzeczywiście Wrzodak, jak mówi młodzież, „zrobił Rejtana”.
      Tylko nie był to John Deere, ale AGCO (firma mająca obecnie prawa do marki
      Massey Ferguson). John Deere chciał wykupić czeskiego Zetora, ale wybrano dawną
      centralę handlu zagranicznego Motokov, kóra potem chyba zbankrutowała. Czesi
      też robią głupoty, jak widać…

      A jak tam Jelcz? W 1994 roku „aktyw robotniczy jelczańskiego kombinatu” nie
      zgodził się na wejście Volvo i wybrał renomowanego, krajowego inwestora
      Sobiesław Zasada Centrum S.A.

      PS. Nigdy nie pracowałem w FSO (jednak obserwowałem tę fabrykę z bliska) i nie
      byłem członkiem żadnego związku zawodowego. Sprawa FSO ma głębsze przyczyny niż
      się powszechnie uważa. Działalność (a raczej styl działalności) ZZ jest jedną,
      ale nie jedyną przyczyną obecnej mizerii.
      • Gość: darek_w1 Re: Do Darka_w1- polemika IP: *.lan.pop.pl 20.04.05, 12:47
        Nie mam w tej chwili dostępu do pewnych szczegółowych informacji, ale to co
        mogę napisać na szybko:
        1) dziękuję za szczegółowy opis sytuacji, rzeczywiście wielu szczegółów nie
        znałem, a poznałem dzięki Twojemu postowi

        2)
        > miały potwierdzenia w rzeczywistości. Volkswagen nigdy nie chciał kupić FSO i
        > nigdy nie złożył oferty.

        Sądzisz, że naprawdę nie chciał? Coś jednak chciał kupić, bo skąd wziął mu się
        nagle pomysł kupienia Skody (sfinalizowany w kwietniu 1991)? Sądzisz, że nie
        brał pod uwagę także FSO, choćby z uwagi na wielkość polskiego rynku samochodów?

        3)
        > A jak było w rzeczywistości? Volkswagen odbył sondażowe rozmowy z FSO w
        > LISTOPADZIE 1989 roku. Proszę zwrócić uwagę na datę. Wtedy była jeszcze
        > praktycznie komuna.

        W listopadzie 1989 było 5 miesięcy po w miarę wolnych wyborach kontraktowych,
        mieliśmy już niekomunistyczny rząd Mazowieckiego, PZPR dogorywała (rozwiązanie
        jej nastąpiło dwa miesiące później). W tym czasie w Czechach komuna była
        jeszcze w pełni władz. Aksamitna rewolucja rozpoczęła się dopiero 17 listopada.

        4)
        > Niemcy proponowali produkcję Golfa II, ale bez produkcji silników i skrzyń
        > biegów. Nigdy nie było mowy o zachowaniu marki FSO.

        Jesteś niezbyt konsekwentny. Sam piszesz kawałek dalej, że FSO było w
        odróżnieniu od Skody firmą bez marki i tradycji, więc chyba sprawa
        niezachowania marki FSO nie powinna budzić zdziwienia.
        Proponowali produkcję Golfa II bo co mieli zaproponować? Sami go w tym czasie
        produkowali. Golf III wszedł do produkcji w Niemczech dopiero w sierpniu 1991
        czyli dwa lata później. W Czechach także nie zaczęli od produkcji całkiem
        nowego modelu jakim była Octavia, tylko najpierw kontynuowali produkcję
        Favorita, potem uruchomili produkcję Felicji będącej w zasadzie zmodernizowanym
        Favoritem, a Octavię zaczęli produkować dopiero po zdobyciu 100% udziałów.
        Czemu się dziwić? Uruchomienie produkcji całkiem nowego modelu to koszty
        liczone w miliardach. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wpakuje takiej kasy w
        zakład, nad którym nie pełnej kontroli i nie będzie się dzielił zyskiem z kimś
        kto niczego nie wnosi do wspólnego interesu.
        Nie proponowali uruchomienia produkcji silników i skrzyń biegów bo tak się dziś
        produkuje samochody w dużych koncernach. Silniki robią wyspecjalizowane fabryki
        dla całego koncernu. Te same 1.9 TDI siedza i w Skodach, i w VW, i w Seatach, i
        w Audi. Tak przy okazji - w Czechach jakoś nikt nie rozpacza że Toyota buduje
        tam "tylko" samochody, ale skrzynie i silniki są z Wałbrzycha.

        5)
        > Dalej piszesz „Poszedł do Czech i kupił Skodę. Najpierw 70%, a kilka lat
        > później resztę” Najpierw, w kwietniu 1991 roku kupił 30%, a nie 70%.

        Sprawdzę, mogło być na początku 30%, ale potem dokupywali dalsze udziały. W
        każdym razie jestem prawie pewny [jeśli mogę jeszcze liczyć na moją pamięć ;-
        )], że przed wykupieniem ostatniej transzy (chyba 1997?) mieli już 70%.

        6)
        O tym, że do Ursusa miał wejść John Deer czytałem swego czasu bodajże w
        Przeględzie Technicznym. Sądzę, że skoro Deer przymierzał się do Zetora to
        pewnie i Ursusa brał pod uwagę (Ursus był bardziej łakomym kąskiem z uwagi
        choćby na wielkość polskiego rynku), choć przymiarki mogły się skończyć na
        wczesnym etapie po zapoznaniu się z sytuacją i Wrzodakiem.

        7)
        Nie twierdzę, że związki zawodowe są jedyną przyczyną tej bryndzy jaką mamy,
        ale fakt, że mają w tym swój duży udział. I kto wie czy nie największy.
        • ksp_100 Re: Do Darka_w1- polemika 20.04.05, 14:43
          Gość portalu: darek_w1 napisał(a):


          > 2)
          > > miały potwierdzenia w rzeczywistości. Volkswagen nigdy nie chciał kupić F
          > SO i
          > > nigdy nie złożył oferty.
          >
          > Sądzisz, że naprawdę nie chciał? Coś jednak chciał kupić, bo skąd wziął mu
          się > nagle pomysł kupienia Skody (sfinalizowany w kwietniu 1991)?

          Nie chciał, bo nie złożył oferty. Nie chciał, nie mógł... I nikt tej oferty nie
          przyjął, ani nie odrzucił. Rozmowy (bodajże dwie tury) zaczęły się od
          kurtuzyjnej wizyty podczas przyjazdu do Polski kanclerza Kohla. W FSO sobie
          pogadano co można by zrobić i na tym temat się skonczył.

          Sądzisz, że nie > brał pod uwagę także FSO, choćby z uwagi na wielkość
          polskiego rynku samochodów
          > ?

          Jaka wielkość rynku? Na przelomie lat 80/90 rynek był zdominowany przez
          prywatny import używanych samochodów. I każdy, z kim prowadzono rozmowy żądał
          podniesienia cel. Rynek nowych samochodów miał pojemnośc 200 000 sztuk rocznie
          (niewiele więcej niż Czechoslowacji) i był zdominowany (80%-90%) przez tanie
          samochody "socjalistyczne": PF126p, Polonez, Favorit, Łada. Prespektywy rozoju
          rynku były pesymistyczne. Przygotowane badania przez zachodnie firmy
          consultingowe zakładały, że do konca dekady rynek nie będzie znacząco rósł, w
          przeciwienstwie do Czechosłowacji i Węgier. Bardzo się mylili.
          > 3)
          > > A jak było w rzeczywistości? Volkswagen odbył sondażowe rozmowy z FSO w
          > > LISTOPADZIE 1989 roku. Proszę zwrócić uwagę na datę. Wtedy była jeszcze
          > > praktycznie komuna.
          >
          > W listopadzie 1989 było 5 miesięcy po w miarę wolnych wyborach kontraktowych,
          > mieliśmy już niekomunistyczny rząd Mazowieckiego, PZPR dogorywała
          (rozwiązanie
          > jej nastąpiło dwa miesiące później). W tym czasie w Czechach komuna była
          > jeszcze w pełni władz. Aksamitna rewolucja rozpoczęła się dopiero 17
          listopada.


          To nie jest argument. Nie można bylo sprywatyzować FSO z braku regulacji
          prawnych i systemu zachęt inwestycyjnych. Żaden koncern nie zainwestuje w kraju
          o b. wysokim ryzyku (jakim była Polska) bez systemu zachęt. Ponadto rząd nie
          był zainteresowany podjeciem negocjacji w sprawie sprzedaży FSO. A tylko i
          wyłacznie rząd reprezentujący Skarb Panstwa mógł podjąc decyzję o spredaży
          przedsiębiorstwa państwowego. To ostatnie zdanie wyczerpuje w zasadzie temat.
          Prywatyzacja zaczęła się w Polsce w 1991 roku. Nie mówię o uwłaszczeniu
          nomenklatury, bo zaczęlo się jescze za Rakowskiego.
          >
          Reforma Balcerowicza zaczęłą się w styczniu 1990 roku. W 1989 roku nie działo
          się zupenie nic. Pamiętam tylko stan zawieszenia. Próżnię wręcz. Stare się
          kończyło, ale nowe się jeszcze nie zaczęło. Na taką próżnię natrafił VW i inni
          (Daihatsu, Citroen)

          W swojej wypowiedzi uciekasz od ogólnego problemu późnej prywatyzacji w Polsce
          i braku napływu inwestycji zagranicznych na początku reform. To nie dotyczy
          FSO, ale calej gospodarki w latach 1989-91. Co z tego, ze aksamitna rewolucja
          miała miejsce później niz pseudo-wolne wybory w Polsce? I tak nas
          Czechoslowacja i Węgry wyprzedziły o dwie długości toru.

          > 4)
          > > Niemcy proponowali produkcję Golfa II, ale bez produkcji silników i skrzy
          > ń
          > > biegów. Nigdy nie było mowy o zachowaniu marki FSO.
          >
          > Jesteś niezbyt konsekwentny. Sam piszesz kawałek dalej, że FSO było w
          > odróżnieniu od Skody firmą bez marki i tradycji, więc chyba sprawa
          > niezachowania marki FSO nie powinna budzić zdziwienia.
          > Proponowali produkcję Golfa II bo co mieli zaproponować? Sami go w tym czasie
          > produkowali. Golf III wszedł do produkcji w Niemczech dopiero w sierpniu 1991
          > czyli dwa lata później. W

          A czy ja mówię, że to źle, że proponowali Golfa II? Streszczam tylko to co
          Niemcy wstępnie zaoferowali. I w mojej wypowiedzi nie ma żadnej
          niekonsekwencji. Odnoszę się w zasadzie do Twojej wypowiedzi dot.
          Skody "Mogliśmy te samochody robić w Polsce”. Czyli co? FSO Octavia lub FSO
          Fabia? Nie, nawet gdyby VW kupił FSO nie utrzymałby marki narodowej (FSO).
          Produkowałby volkswageny, jak czyni to w VW Poznan czy VW Slovakia. To jest
          zresztą bez znaczenia.

          Czechach także nie zaczęli od produkcji całkiem
          > nowego modelu jakim była Octavia, tylko najpierw kontynuowali produkcję
          > Favorita, potem uruchomili produkcję Felicji będącej w zasadzie
          zmodernizowanym
          >
          > Favoritem, a Octavię zaczęli produkować dopiero po zdobyciu 100% udziałów.
          > Czemu się dziwić? Uruchomienie produkcji całkiem nowego modelu to koszty
          > liczone w miliardach. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wpakuje takiej kasy w
          > zakład, nad którym nie pełnej kontroli i nie będzie się dzielił zyskiem z
          kimś
          > kto niczego nie wnosi do wspólnego interesu.

          Otóż to! Dlaczego mieli inwestowac w FSO, skoro w listopadzie 1989 roku nie
          mogli tej fabryki kupić!

          > Nie proponowali uruchomienia produkcji silników i skrzyń biegów bo tak się
          dziś
          >
          > produkuje samochody w dużych koncernach. Silniki robią wyspecjalizowane
          fabryki
          >
          > dla całego koncernu. Te same 1.9 TDI siedza i w Skodach, i w VW, i w Seatach,
          i
          >
          > w Audi.

          W latach 80 nie było to takie oczywiste. Zresztą skoda jak najbardziej
          produkuje silniki - 1,2 HTP, co przeczy przedstawionemu przez Ciebie dogmatowi
          o odseparowaniu produkcji samochodów i silników. Taki jest trend, ale różnie
          bywa. Nawet w najnowocześniejszych fabrykach to się zdarza np. Toyota w
          Valenciennes we Francji (Yaris + silniki 1,4 D-4D).


          Tak przy okazji - w Czechach jakoś nikt nie rozpacza że Toyota buduje
          > tam "tylko" samochody, ale skrzynie i silniki są z Wałbrzycha.

          Oj rozpacza, czytałem wywiad z Martinem Jahnem szefem Czechinvestu. Przy okazji
          jeździł po Polsce, jak po łysej kobyle. Ale ten typ tak ma.

          > 5)
          > > Dalej piszesz „Poszedł do Czech i kupił Skodę. Najpierw 70%, a kilk
          > a lat
          > > później resztę” Najpierw, w kwietniu 1991 roku kupił 30%, a nie 70%
          > .
          >
          > Sprawdzę, mogło być na początku 30%, ale potem dokupywali dalsze udziały. W
          > każdym razie jestem prawie pewny [jeśli mogę jeszcze liczyć na moją pamięć ;-
          > )], że przed wykupieniem ostatniej transzy (chyba 1997?) mieli już 70%.
          >
          Nie musisz sprawdzac:
          16.04.1991 - 30%, 19.12.1994 - 60,3%, 11.12.1995- 70%, 30.05.2000 - 100%.

          > 6)
          > O tym, że do Ursusa miał wejść John Deer czytałem swego czasu bodajże w
          > Przeględzie Technicznym. Sądzę, że skoro Deer przymierzał się do Zetora to
          > pewnie i Ursusa brał pod uwagę (Ursus był bardziej łakomym kąskiem z uwagi
          > choćby na wielkość polskiego rynku), choć przymiarki mogły się skończyć na
          > wczesnym etapie po zapoznaniu się z sytuacją i Wrzodakiem.
          >
          Jaki rynek! Rynek na początku lat 90 załamał się i nie podniósł do dnia
          dzisiejszego (no Sapard trochę pomógł). Przymiarki do Zetora były dlatego, ze
          juz za komuny Zetor dostarczał jako OEM proste (tanie) ciągniki sprzedawane pod
          marką John Deere (a nie John Deer). Ursusem był zainteresowany AGCO i Perkins
          (silniki diesla).

          > 7)
          > Nie twierdzę, że związki zawodowe są jedyną przyczyną tej bryndzy jaką mamy,
          > ale fakt, że mają w tym swój duży udział. I kto wie czy nie największy.


          Za długo w tym biznesie robię (od 1987r) i za dużo widziłem. Widziałem jak
          łatwo jest manipulować związkami zawodowymi w dowolnym kierunku. To jest sztuka
          rządzenia (czyli manipulowania dobrami). Brutalnie mówiąć motłoch jest podatny
          na demagogię, grając na emocjach a opłaciwszy uprzednio prowodyrów można go
          prowadzić jak na smyczy. Akurat w FSO zz to trochę taki papierowy tygrys. W
          1995 zostały zmanipulowane przez kilka osób (mogę wymienić nazwiska) i
          popierały Daewoo. Gdyby te osoby miały interes w wejściu GM zw
          • ksp_100 Re: Do Darka_w1- polemika 20.04.05, 14:50
            coś się zmieściło:)

            Gdyby te osoby miały interes w wejściu GM związki poparłyby GM. Identyczna
            sytuacja byla w przypadku Jelcza. Ursus to inny, trudniejszy przypadek. Tam
            silna była tradycja walki (Czerwiec 1976).

          • Gość: darek_w1 Re: Do Darka_w1- polemika IP: *.lan.pop.pl 21.04.05, 00:14
            > Nie chciał, bo nie złożył oferty. Nie chciał, nie mógł... I nikt tej oferty
            nie przyjął, ani nie odrzucił.

            Moja teza jest taka, że:
            a) VW chciał kupić jakąś fabrykę w byłych demoludach
            b) prowadził w tej sprawie rozmowy z FSO
            c) związki zawodowe go pogoniły
            d) gdyby VW wszedł do FSO to my, a nie Czesi produkowalibyśmy pół miliona
            samochodów

            Co do prawdziwości dwóch pierwszych punktów chyba nie będziemy się spierać.
            Czwarty jest wysoce prawdopodobny. Można dyskutować o trzecim. Nie ukrywam, że
            jestem trochę uczulony na ZZ i ich rolę jako hamulcowo - pasożytniczą w
            polskiej gospodarce, ale cóż..., jak ktoś zdaje sobie sprawę z tego jaka jest
            skala wyciągania z nas pieniędzy i to bynajmniej nie prośbą tylko groźbami i
            rozruchami to może mieć lekkie skrzywienie. Bo czym się różni banda
            pruszkowsko - wołomińska, której 20 przedstawicieli wparowuje z bejsbolami do
            jakiejś knajpy i demoluje lokal żądając haraczu od demonstracji związkowców
            demolujących budynek ministerstwa i żądając miliardowych dotacji? Tym, że banda
            związkowców jest większa od pruszkowskiej? Bo górnicy mają żony i dzieci na
            utrzymaniu? A bandyci nie mają?
            Długi samego tylko górnictwa umorzone w ostatniej akcji oddłużeniowej to blisko
            30 miliardów złotych, a za te pieniądze można by zbudować 1500 km autostrad. To
            jest co najmniej 100 tysięcy złotych na jednego górnika zależnie do jakiego
            poziomu zatrudnienia to przyrównujemy. A przecież oprócz tego były jeszcze
            dotacje do wydobycia i bajońskie odprawy dla odchodzących z górnictwa. A mnie
            nikt niczego jakoś nie chce dać. Wręcz przeciwnie, ciągną ze mnie ile wlezie
            podatków. Bo trzeba dać górnikom. I innym związkowcom. I dziwisz się, że ich
            nie lubię?
            Dobra, odbiegłem trochę od meritum :-) Jak napisałem wcześniej można dyskutować
            o punkcie trzecim czyli o roli związkowców w tym, że VW zamiast w FSO
            zainwestował w Skodę. W najbielszym dla nich obrazie można im zarzucić
            bierność, a przecież związkowcom powinno zależeć na utrzymaniu miejsc pracy i
            tworzeniu nowych przez nowego inwestora. Ale na pewno tak biało nie było.
            Związki zawsze prowadziły aktywne działania przeciwko inwestorom uważając za
            wielką łaskę, że pozwolą im pakować pieniądze w ich upadającą fabrykę. Nie
            przypominam sobie choćby jednej demonstracji, która miałaby zmusić rząd do
            działań na rzecz zachęcania inwestorów. Zawsze sprzeciwiali się prywatyzacji i
            żadali dotacji czyli po prostu pieniędzy. Sądzę więc, że obciążając ich winą
            (choć na pewno nie wyłączną) za obecną sytuację FSO nie popełniam błędu.

            W sumie więc, choć w pewnych szczegółach byłem nieścisły to chyba moja teza
            streszczona w powyższych 4 punktach trzyma się kupy, nie uważasz?
            • ksp_100 Re: Do Darka_w1- polemika 21.04.05, 08:53
              Gość portalu: darek_w1 napisał(a):

              > > Nie chciał, bo nie złożył oferty. Nie chciał, nie mógł... I nikt tej ofer
              > ty
              > nie przyjął, ani nie odrzucił.
              >
              > Moja teza jest taka, że:
              > a) VW chciał kupić jakąś fabrykę w byłych demoludach
              > b) prowadził w tej sprawie rozmowy z FSO
              > c) związki zawodowe go pogoniły
              > d) gdyby VW wszedł do FSO to my, a nie Czesi produkowalibyśmy pół miliona
              > samochodów

              > W sumie więc, choć w pewnych szczegółach byłem nieścisły to chyba moja teza
              > streszczona w powyższych 4 punktach trzyma się kupy, nie uważasz?


              Nie, nie uważam, ponieważ poruszasz się w sferze mitów, a nie faktów. Z mitami
              się nie dyskutuje, ale z pewnym wysiłkiem spróbuję:

              > a) VW chciał kupić jakąś fabrykę w byłych demoludach
              Teza tak ogólna, że musi być prawdziwa, dodatkowo potwierdzona empirycznie
              (Skoda, BAZ, FSR).

              > b) prowadził w tej sprawie rozmowy z FSO
              Nie prowadził rozmów, które miały na celu przejęcie FSO. Rozmowy w FSO byly
              sondażowe (kurtuazyjne wręcz). Zresztą rozmowy powinny być prowadzone z
              RZĄDEM, a nie z FSO. Nigdy nie bylo żadnej ofery VW na zakup FSO i z przyczyn,
              o których pisałem być nie mogło. Nie chcę mi się tego ciągle powtarzać.
              W zeszłymn roku sondazowe rozmowy prowadził DaimlerChrysler (włacznie z
              oglądaniem ewentualnych lokalizacji na DŚ). I co, zainwestował? A może
              dolnośląskie związki zawodowe go pogoniły?
              W 2003 roku klikakrotnie porzebywała w Polsce delegacja BMW. Oglądali tereny w
              rejonie Tychów, Mikołowa,spotykali się z samorządowcami. I co?
              Nic. To są zwykłe procedury, mające na celu np. ustalenie benchmarków
              kosztowych.
              Z samego faktu, rozmów nie należy wyciągac zbyt daleko idących wniosków.
              Istotne jest złożenie oferty, podpisanie MoU etc.

              > c) związki zawodowe go pogoniły

              Proszę o jakieś fakty na poparcie tej tezy: daty jakiegoś strajku, uchwały
              Solidarności, OPZZ, ZZT w sprawie odrzucenia oferty VW i kiedy ta oferta była
              złożona.
              Rówenie dobrze można powiedzieć, że Tadzio Syryjczyk (minister przemysłu,
              minister transportu, zawód minister) ich pogonił.

              > d) gdyby VW wszedł do FSO to my, a nie Czesi produkowalibyśmy pół miliona
              > samochodów

              Jasne, tylko nie wiadomo, czy te "pół miliona " to dziennie, rocznie czy w
              ciągu tysiąclecia. VW przejął np. FSR i co produkuje tam "pół miliona"? W
              zeszłym roku jakieś 122 tys. sztuk. W Volkswagen Slovakia też sporo mniej
              niż "pół miliona". Ale całkowicie się zgadzam, gdyby VW przejął FSO, to
              produkował by "pół miliona" i ani sztuki mniej lub więcej, albo "pół litra".
              Wszystko jedno. Założenie, że po przejęciu jakiejś fabryki VW produkuje "pół
              miliona" tak kuriozalne, że nie można z tym dyskutować. Amen.
              • Gość: darek_w1 Re: Do Darka_w1- polemika IP: *.lan.pop.pl 21.04.05, 15:15
                > Nie, nie uważam, ponieważ poruszasz się w sferze mitów, a nie faktów. Z
                mitami
                > się nie dyskutuje

                Mity się obala, to też pożyteczna działalność :-) choć fakt, że nie zawsze się
                to udaje.

                > Nie prowadził rozmów, które miały na celu przejęcie FSO. Rozmowy w FSO byly
                > sondażowe (kurtuazyjne wręcz).

                OK, przyjąłem to do wiadomości już dawno, ale ja przecież nie mówię o stopniu
                zaawansowania tych rozmów, ale w ogóle o ich zaistnieniu. Gdyby VW w ogóle nie
                był zainteresowany to nawet kurtuazyjnych rozmów by nie było. Wykazał wstępne
                zainteresowanie, spotkał się z obojętnością ze strony władz, wiadomości na
                temat stosunku ZZ do tematu prywatyzacji też na pewno nie im umknęły (nawet
                jeśli nie były to ZZ FSO), co w sytuacji wysokiego ryzyka politycznego i
                gospodarczego zaowocowało poszukiwaniem innych lokalizacji. I tak 100 tysięcy
                miejsc pracy poszło w cholerę.

                > Jasne, tylko nie wiadomo, czy te "pół miliona " to dziennie, rocznie czy w
                > ciągu tysiąclecia.

                No, skoro cały czas porównuję historię FSO ze Skodą to wiadomo, że mam na myśli
                poziom ich produkcji czyli pół miliona samochodów rocznie.
                • Gość: ! Praca dla byłych górników z DŚ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.04.05, 19:52
                  Okazuje się, że także inni bezrobotni mieszkańcy naszego regionu maja szansę an
                  prace, a to dzięki kopalniom ślaskim i...np pracy w Irlandii:


                  Szansa dla górników

                  Środa, 13 kwietnia 2005r.

                  Firmy z Górnego Śląska chcą zatrudniać byłych pracowników noworudzkiej kopalni

                  Jutro do Kłodzka przyjadą przedstawiciele dwóch firm, poszukujących ludzi do
                  pracy w górnośląskich kopalniach.
                  Byli noworudzcy górnicy mogą się z nimi spotkać w kłodzkim pośredniaku o
                  godzinie 9.00
                  NOWA RUDA/KŁODZKO
                  Górników do pracy poszukuje Przedsiębiorstwo Robót Górniczych Chrzanów i
                  Przedsiębiorstwo Budowy Szybów z Bytomia. Na Górnym Śląsku pracuje już
                  kilkudziesięciu pracowników zlikwidowanej 3 lata temu Kopalni Węgla
                  Kamiennego „Nowa Ruda”.
                  Pytają o pracę
                  – Niemal codziennie przychodzą byli górnicy i pytają
                  o pracę – mówi Edward Śledź, górniczy związkowiec z Nowej Rudy. – Wielu z nich
                  dalej pozostaje bez zajęcia, choć przyznaję, że spora grupa znalazła pracę i to
                  nie tylko na Górnym Śląsku.
                  Noworudzcy gwarkowie pracują między innymi w czeskich kopalniach wydobywających
                  węgiel, a także w Polkowicach
                  i Rudnej, w kopalniach rudy miedzi. Kilkanaście osób za chlebem poleciało na
                  odległą Islandię, gdzie drążą tunel
                  w budowanej tam elektrowni szczytowo-pompowej. Mimo to, ponad 300 byłych
                  pracowników noworudzkiej kopalni figuruje w rejestrach powiatowego urzędu pracy
                  jako bezrobotni. Wielu z nich stało się bezrobotnymi, ponieważ Zakład
                  Ubezpieczeń Społecznych odebrał im prawa do wcześniej przyznanych rent
                  zawodowych. Uzdrowieni górnicy nie mogli skorzystać podczas likwidacji z
                  przygotowanych pakietów socjalnych, np. emerytur pomostowych.
                  Zostali na lodzie
                  Teraz osoby te zostały na lodzie, bez pieniędzy i szans na powrót do pracy w
                  swoim zawodzie. Także z myślą o nich kłodzki pośredniak organizuje kolejne już
                  spotkanie z pracodawcami z Górnego Śląska.

                  Romuald Piela - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                  • Gość: hindus Re: Praca dla byłych górników z DŚ IP: *.icpnet.pl 21.04.05, 19:56

                    szkoda ze nie są zatrudniani w strefach
                    w nowych zakladach wola raczej zatrudniac młode osoby
                    niz bylych gorników
                    • Gość: ! Re: Praca dla byłych górników z DŚ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.04.05, 20:04
                      szkoda ze nie są zatrudniani w strefach
                      > w nowych zakladach wola raczej zatrudniac młode osoby
                      > niz bylych gorników


                      Zgadza się. Dlatego dobrze, że ci byli górnicy, osoby którym naprawdę ciężko
                      było znależć pracę w swoich okolicach, teraz będą (mają) szanse na pracę i
                      dociągnięcie do emerytury.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka