Gość: !
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
19.04.05, 14:34
Škoda coraz bardziej zmniejsza bezrobocie na Dolnym Śląsku:
Škoda karmi Zawidów
- Jak ktoś chce pracować, to praca czeka. Wracają tylko tacy, co im się robić
nie chce. Ja biorę 10 tysięcy koron na czysto, po odjęciu hotelu i stołówki,
ale kolega zarabia 15 tysięcy na rękę - opowiada młody mężczyzna z różową
blizną nad prawym okiem.
Pod siedzibą libereckiej firmy Otass SRO czeka przytupując na zimnie grupka
mężczyzn. Wśród nich także Polacy. Ale nie tylko. Tu w stołówce zasiada do
posiłku 80 Słowaków i 70 Polaków. No i oczywiście Czesi, którzy są tu
gospodarzami.
Za chlebem
- Myśmy w sumie wysłali do pracy w Czechach około 300 osób - liczy szybko
burmistrz Zawidowa, Józef Sontowski. - Trudno mi tak od ręki podać dokładne
liczby, bo to jest płynna grupa; jedni wyjeżdżają, inni wracają. O, jutro
wysyłamy 10 następnych osób do Frydlantu, do zakładu, który jest podwykonawcą
Škody. Wcześniej wysłaliśmy 46 kobiet do Steinel-Elektronic w Raspenavie.
Jeszcze trochę i Czesi całkiem wyczyszczą region ze specjalistów określonych
branż. Zawidów już w tej chwili nie jest w stanie sprostać zapotrzebowaniu. -
Praktycznie nie mamy kogo posyłać. Dlatego nawiązujemy kontakt z ościennymi
gminami. Kto chce i może - niech jedzie. Praca jest, a w najbliższym czasie
powstanie kilkaset zupełnie nowych miejsc pracy.
Wszystko zaczęło się w październiku ubiegłego roku od niezobowiązujących,
półprywatnych kontaktów między samorządowcami z sąsiadujących ze sobą,
przygranicznych gmin. Takie tam kurtuazyjne „dzień dobry”, „co słychać”
i „czym się zajmujecie”. Burmistrz Zawidowa na bok odłożył narodową dumę i
bez fałszywego wstydu mówił z wieloma osobami o nękającym gminę bezrobociu. I
nagle okazało się, że Czesi na gwałt potrzebują rąk do pracy. Zwłaszcza do
takiej, do której nasi sąsiedzi sami się nie kwapią: np. w systemie zmianowym
albo przy taśmie produkcyjnej.
W tej chwili w fabryce Škody w Mlada Boleslav pracuje ok. 220 Polaków.
Szefowie firmy przyjęli określony algorytm zatrudniania - 40 proc. miejsc
pracy zarezerwowanych jest dla Czechów, natomiast na Słowaków i Polaków
przypada po 30 proc. - Polacy są bardzo dobrymi fachowcami, sprawdzają się, i
dlatego chcemy zmienić te proporcje tak, żeby mogli obsadzić 40 proc.
stanowisk - wyjaśnia Zdenek Černy, dyrektor Otass SRO, firmy zajmującej się
pośrednictwem pracy.
(...)
Katarzyna Matla - "Nowiny Jeleniogórskie"
więcej w numerze 10/2005