Gość: bonczek
IP: *.crowley.pl
19.05.05, 08:54
No i zaliczyłem w oborze zemstę szitów. W oborze bo widownia bardziej bydło
swoim zachowaniem przypominała niż spragnionych wrażeń kinomanów (Warszawa -
Bemowo godz.0.00). W filmie jak w większości akcja toczy się przez i pod
babę i wszystkie nieszczęścia tradycją filmową wokół owej osoby się toczą. Na
początku niczym brydzia nie wiedziałem co się z tym czyli oczkami robi
albowiem pierwsza scena filmu pokazująca jakąś kosmiczną batalię przerosła
mnie wizualnie swoją wielkością i zaangażowaniem dokładnie przypominając
poranną krzątaninę kurierów przy opóźnionym samolocie na cargo. Generalnie
jeden wielki natłok pojazdów, fruwających części, dźwięków nie do rozpoznania
i fruwających elektronicznych truposzy. Wątki goszczące w tym odcinku można
porównać do tych jakie są obecne w komisji orlenowskiej czyli w zdecydowanej
większości zbędne po za jednym, kiedy to i w jaki sposób przepięknej urody
anakin stanie się plastikowym lordem waderem z nieżytem płuc i ohydną
wizualizacją opływu. Oczywiście ten smak zostawiono nam na koniec i raczej z
założeń był śmieszny przez miejsce akcji niż wzruszająco – intrygujący ze
względu na czarną postać z Lego.
Tak czy siak film stanowi brakujące ogniwo niczym w teorii darwina /nie
mylić ż z telewizyjnym nieporozumieniem „hallo darwin”!!/ i jednoznacznie
choć po 2 godzinnej walce z wątkami i fabułą rozwiewa wszelkie wątpliwości
dlaczego anakin to wader a wader to anakin. Na film warto iść nawet z
narzeczoną czy żoną bo są elementa miłosne i co luźniejszy emocjonalnie
osobnik łzę wzruszenia uroni. Dzieciom do lat 10 w tym i blokersowm odradzam
bo treści nie zrozumieją a i scenki niektóre są mniej apetyczne.