Emeryci na szosówkach

IP: *.media4.pl 20.07.05, 13:04
Dość częste zjawisko w naszym mieście i okolicach, prawda? Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że większość szosowców jakich widuję na dolnośląskich szlakach to żylaści, twardzi mężczyźni w wieku mocno zaawansowanym. Fajna wizja emerytury, choć mam nadzieję, że dorobię się porządnej kolarki nieco wcześniej.
    • Gość: artek Re: Emeryci na szosówkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 13:13
      > Dość częste zjawisko w naszym mieście i okolicach, prawda? Zaryzykowałbym
      > nawetstwierdzenie, że większość szosowców jakich widuję na dolnośląskich
      > szlakach to żylaści, twardzi mężczyźni w wieku mocno zaawansowanym.
      czyżby weterani sekcji kolarskiej dolmelu?
      ;P
      • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 20.07.05, 17:14
        > czyżby weterani sekcji kolarskiej dolmelu?

        Raczej staruszkowie realizujący swoje niespełnione młodzieńcze marzenia o
        szosówce. Rower za 5000zł, technologia kosmiczna, ubiór jakby się z Tour de
        France urwali i maks. prędkość 20km/h :-/
        • Gość: artek Re: Emeryci na szosówkach IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.07.05, 18:11
          mów co chcesz, ale ta żylasta twardość jest zastanawiająca. jeszcze raczej
          chudy i nie za wysoki - to raczej sylwetka typowa dla (byłego) kolarza.
          • Gość: artek Re: Emeryci na szosówkach IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.07.05, 18:14
            ale na podstarzałych fanów lajkry i wypasionego sprzętu też się czasem natykam.
            zimą na narty, latem na rowerek, co pół roku apdejt sprzętu na najnowszy (czy
            raczej najtrendniejszy) ;P.
          • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 20.07.05, 18:32
            Prędkość maksymalan 20km/h i kadencja 40 obr/min albo i mniej też jest typowa
            dla byłęgo kolarza?
            • Gość: artek Re: Emeryci na szosówkach IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.07.05, 18:42
              ...i zadyszka na podjeździe na estakadę. no nie, pewnie że nie ...
              ale w naszej okolicy widuję paru takich którzy na pewno musieli mieć coś z
              kolarstwem (tak po sylwetce sądząc). i nie mam na myśli właściciela sklepiku na
              rogowskiej.
            • kokoszkam Re: Emeryci na szosówkach 21.07.05, 13:39
              nie macie sie czego czepiac?? to co ze sobie jezdza? jakas zazdrosc widze w
              Waszych postach, a to ze dobry sprzet (a Wasz skrzypi?), a to ze żylasci (Wam
              fałdki sie przelewaja?). W ich wieku pewnie tez bedziecie chcieli sobie
              pojezdzic na dobrym sprzecie chociazby na działeczkę. A ze jada 20 km/h to ich
              sprawa,nie sa na wyscigach,moze podziwiaja widoki....rany,byli kolarze czy
              amatorzy od niedawna - kazdy moze sobie jezdzic na czym chce, w stroju jakim
              chce (byle nie Adama :)) i nic Wam do tego.
              zeby bylo jasne, nie jestem emerytka i nie mam szosowki.
              • Gość: artek Re: Emeryci na szosówkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 14:09
                > a to ze dobry sprzet
                nie dobry, raczej drogi i błyszczący, to niekoniecznie to samo ;P

                > (a Wasz skrzypi?),
                dziękuję, nie narzekam. smaruję to i nie skrzypi. chociaż ostatnio jakby coś w
                pedałkach szurało ...

                > to ze żylasci (Wam fałdki sie przelewaja?).
                niestety, za bardzo jestem zylasty żeby się cos przelewało

                > W ich wieku pewnie tez bedziecie chcieli sobie
                > pojezdzic na dobrym sprzecie chociazby na działeczkę
                na kolarce? eeee

                > kazdy moze sobie jezdzic na czym chce, w stroju jakim
                > chce (byle nie Adama :))
                i tak tez się jeździ ... gdzieniegdzie ;)
                oczywiście i w stroju Ewy, żeby Ewy nie dyskryminować.

                > i nic Wam do tego.
                za przeproszeniem, ale w ten sposób się do tematu odnosząc - czy nam coś do
                tego czy nie, to nic ci do tego!
                a nam tyle do tego że o ile widok żylastego emeryta zasuwającego kolarką na
                szosie (jakkolwiek by nie był ubrany) jest widokiem ze wszech miar budującym,
                to podstarzały chłopina starający się wyglądać jak zamana, odpieprzony jak
                struś na boże ciało, na wypasionym rowerku, z zadyszką na estakadzie - chcąc
                nie chcąc wygląda raczej śmiesznie.
                ale daj mu boże zdrowia i siły, niech zasuwa jak potrafi.
                • sledzik4 Re: Emeryci na szosówkach 21.07.05, 14:15
                  Jeszcze nie emeryt, ale... ;)
                  img299.imageshack.us/img299/853/100009711vw.jpg
                  pozdrawiam - sledzik4
                  • Gość: artek Re: Emeryci na szosówkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 14:27
                    całkiem ładny ten plecaczek. nie za mały na dłuższe wyjazdy? przypuszczam że
                    praktyczny, bo skoro go używasz ...
                    • sledzik4 Re: Emeryci na szosówkach 21.07.05, 14:30
                      Na kasę wystarczy, ;) a sklepów po drodze jak grzybów. Nie zabieram zbyt dużo z
                      domu. :)

                      pozdrawiam - sledzik4
              • Gość: ANTAL Re: Emeryci na szosówkach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.05, 11:44
                a czemu nie "na Adama"? a panie "na Ewę" ;DDD
        • Gość: Roman Re: Emeryci na szosówkach IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 23.07.05, 23:00
          > Rower za 5000zł, technologia kosmiczna, ubiór jakby się z Tour de
          > France urwali i maks. prędkość 20km/h :-/
          W większości wypadków bardzo się mylisz. Myślę, że z wielu z nich nie miałbyś
          szans dotrzymać kroku (koła). Kilka lat temu taki mnie wyprzedził gdy wspinałem
          się na przełęcz Okraj - powiedział tylko "witam" i przez kilkanaście sekund
          oglądałem jego plecy.
          • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 23.07.05, 23:42
            > W większości wypadków bardzo się mylisz.

            W większości? Jak to policzyłeś?

            > Myślę, że z wielu z nich nie miałbyś
            > szans dotrzymać kroku (koła).

            Na razie żaden z nich (których spotykam, o których piszę tutaj a forum) nie jest
            w stanie utrzymać się na moim kole, co mnie zresztą specjalnie nie dziwi (jestem
            od nich 3 razy młodszy). Już jakiś czas temu, z kilka tygodni, gdy wracałem z
            wycieczki, całkiem już zmęczony, spotkałem dziadka-szpanera jadącego z
            naprzeciwka. Cieniarka jasnoniebieska, strój obsrany reklamami, w tonacji raczej
            ciemnoniebieskiej, bez kasku, czapeczka będąca jak mniemam elementem kompletu.
            Oczywiście oświetlenia żadnego nie miał, nawet odblasku, bo to przecież sportowa
            maszyna, a on jest zawodowiec i liczy każdy gram.
            Gdy mnie minął, to zawrócił i siadł mi na kole. Oczywiście, jak to bywa, odezwał
            się zew rywalizacji - zapomniałem o zmęczeniu. Dziadek-szpaner nie wytrzymał
            nawet kilkunastu sekund. To nie był żaden były kolarz.

            Sorry, ale akurat większość, dziadków w kolorowych strojach to właśnie
            szpanerzy. Tak wynika z mojej obserwacji - ilekroć takiego widzę, to prezentuje
            on poziom wytrenowania zbliżony do faceta opisanego akapit wyżej, stąd moje
            wnioski. A "polityczną poprawność" mam gdzieś - ci ludzie są dla mnie śmieszni i
            tyle.
            • Gość: Roman Re: Emeryci na szosówkach IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 23.07.05, 23:52
              > W większości? Jak to policzyłeś?
              Tak jak Ty.
              Na temat reszty nie mam zamiaru polemizować, wszystko już zostało napisane.
              • sledzik4 Re: Emeryci na szosówkach 23.07.05, 23:59
                Mikołaj - niedługo nikt z Tobą nie będzie POLEMIZOWAŁ.

                Ps. Chyba, że ..... "dotrzyma Ci kroku". - SZKODA. :(

                pozdrawianm - sledzik4
                • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 24.07.05, 00:08
                  > Mikołaj - niedługo nikt z Tobą nie będzie POLEMIZOWAŁ.

                  Dlaczego?

                  > Ps. Chyba, że ..... "dotrzyma Ci kroku". - SZKODA. :(

                  Czemu? Znowu nadinterpretacja mojej wypowiedzi?
                  • sledzik4 Re: Emeryci na szosówkach 24.07.05, 00:16
                    Gość portalu: Mikołaj napisał(a):
                    > Czemu? Znowu nadinterpretacja mojej wypowiedzi? <

                    :))) Niezrozumienie (nie zrozumiałeś).

                    > > Ps. Chyba, że ..... "dotrzyma Ci kroku". - SZKODA. :(
                    > Czemu? Znowu nadinterpretacja mojej wypowiedzi? <

            • Gość: konek Re: Emeryci na szosówkach IP: 195.136.189.* 12.08.05, 13:49
              > A "polityczną poprawność" mam gdzieś - ci ludzie są dla mnie śmieszni
              > i tyle.

              Zal ci dupe sciska, a wolalbys zeby kolorowe spodenki ot co.
            • Gość: ANTAL Re: Emeryci na szosówkach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.05, 11:51
              ...ty jesteś śmieszny...
    • Gość: sesol Re: Emeryci na szosówkach IP: 195.136.150.* 08.08.05, 15:06
      jasne:)
    • tomek854 Re: Emeryci na szosówkach 10.08.05, 17:27
      proponuje zjawic sie na rondzie w niedzielny poranek i wybrac na przejazdzke z
      tymi dziadkami, z ktorych sie tak nasmiewacie.

      Oczywiscie nie kazdy daje rade, ale ja troche z nimi jezdzilem i poznalem
      kilku.

      Naprawde, zycze wam, zebyszcie byli w stanie jechac 20 na godzine w tym wieku.
      Jeden z panow ma 80 lat i rozrusznik serca i po zrobieniu 70 km ze srednia 18
      na godzine mowi, ze teraz jedzie sobie wreszcie pojezdzic :-)

      -
      oryś _@/"

      Nowe forum AUTOSTOP. Wakacje się zbliżają - zapraszam :)
      • Gość: Roman Re: Emeryci na szosówkach IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 10.08.05, 17:47
        > proponuje zjawic sie na rondzie w niedzielny poranek i wybrac na przejazdzke
        z
        > tymi dziadkami, z ktorych sie tak nasmiewacie.
        Jako że piszesz w liczbie mnogiej - ja protestuję, nie naśmiewałem się.
        • tomek854 Re: Emeryci na szosówkach 11.08.05, 18:59
          No wiem ze Ty nie. Ale kilku sie nasmiewalo, stad liczba mnoga. A pojezdzic z
          klubem startujacym spod ronda i tak warto - panowie na prawde potrafia dobrze
          jezdzic a do tego potrafia opowiadac tyle ciekawych rzeczy o kazdej mijanej
          wiosce ze sa nieoceniona skarbnica wiedzy o okolicach wroclawia...
      • Gość: artek Re: Emeryci na szosówkach IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.08.05, 21:28
        > proponuje zjawic sie na rondzie w niedzielny poranek i wybrac na przejazdzke
        > z tymi dziadkami, z ktorych sie tak nasmiewacie.
        no i wyszło szydło z worka - na placu czerwonym kradną samochody a tu się
        wyśmiewają z emerytów. radio erewań, co?
        czytać ze zrozumieniem pls.
    • Gość: Emeryt lat 76 Re: Emeryci na szosówkach IP: *.wroclaw.mm.pl 10.08.05, 21:27
      Słuchaj no uhm - dzięki plemnikom emerytów z mojego pokolenia Ty możesz chodzić
      (i jeździć na bicyklu) po tym świecie. Bądź łaskaw odstosunkować się od
      wszystkich staruchów jeżdżących na rowerach, bo znacznie lepiej pierdzi się w
      siodełko na dworze niż w fotel w mieszkaniu. To że jeździsz od nas szybciej to
      oczywiste, ale z tego co wypisujesz na forum to raczej wynika że do pełnego
      rozwoju umysłowego musisz jeszcze poczekać. Nie dopuszczam myśli że on u Ciebie
      już się zakończył.
      • Gość: uhm Re: Emeryci na szosówkach IP: *.media4.pl 13.08.05, 10:28
        Czy szanowny Emeryt nie jest zanadto spięty?
        Na wszystkich kolarzy spoglądam z sympatią, zdumieniem napełnił mnie fakt, że dopatrzył się Pan złośliwości w moim niewinnym poście.

        Pozdrawiam i życzę milego krecenia pedalami

      • akazis Re: Emeryci na szosówkach 13.08.05, 15:53
        Mikolaj to Ty????
        cytat z wiadomosci o temacie "Jakiś dzieciak się pode mnie podszywa" :

        Jakiś dzieciak podpisuje się moim imieniem pod swoimi głupotami.
        Ja (prawdziwy Mikołaj, ten który sprzedał pewnej Kasi rower Author i który
        jeździ bez pompki i jest przeciwnikiem masy krytycznej) piszę tylko z
        następujących komputerów:
        IP: 213.199.196.*
        lub (raczej rzadko):
        IP: *.wroclaw.mm.pl
        Wysłane z innych IP posty podpisane "Mikołaj" nie są mojego autorstwa!

        koniec cytatu
        czy moze udzielila mi sie spiskowa teoria dziejow? :]
        • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 13.08.05, 20:51
          > Mikolaj to Ty????

          Nie to nie ja :-)

          > IP: 213.199.196.*

          To IP mojego komputera domowego; komputer mojej dziewczyny, z którego czasami
          korzystam, podłączony do sieci przez firmę Multimedia ma IP wskazywane na forum
          tak: *.wroclaw.mm.pl Oczywiście nie jest to _jedyny_ klient owej firmy :-)
          • akazis Re: Emeryci na szosówkach 14.08.05, 00:52
            dobrze, ze sie szczesliwie wyjasnilo :)
            swoja droga niezle pocinaja niektorzy z tych 'starszych panow' ;)
            fakt, widzialem tez takich, co ledwo ledwo jechali a ubior
            moglby wskazywac na pelne zawodostwo ale to juz normalne ;)
            wystarczy pojechac na swidnicka i spojrzec na o 3 pokolenia
            mlodszych adeptow 'sportow rowerowych'. :)
            pzdr.
            • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 14.08.05, 12:36
              > wystarczy pojechac na swidnicka i spojrzec na o 3 pokolenia
              > mlodszych adeptow 'sportow rowerowych'. :)

              Są gorsi od dziadków-szpanerów. Dziadkowie snobujący się na zawodowców są
              przynajmniej śmieszni - gó..arze szalejący po rynku i swidnickiej na
              downhillowych "wyżeraczasz" są żałośni.
              • akazis Re: Emeryci na szosówkach 14.08.05, 13:16
                zastanawia mnie jedno : po co im te pancerze w miescie? moze tak slabo jezdza po plaskim i boja sie o zdrowie ? :]
                • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 14.08.05, 13:59
                  Oj przecież dobrze wiesz, po co im pte pancerze... uznajmy to za pytanie retoryczne.
                  • Gość: jeszcze nie emeryt Re: Emeryci na szosówkach IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.05, 17:37
                    no wlasnie ,jestem jeszcze nie emerytem ale do 50-tki coraz blizej.Cale swoje
                    zycie zawodowe i zarabianie pieniedzy na rodzine i rowerowe kaprysy moich
                    latorosli spedzilem za kolkiem samochodu .I teraz jak juz moje latorosle sa "z
                    domu" to wreszcie sobie kupilem rower.I moze to smieszy innych mlodocianych
                    "przecinakow" ale jako ze chyba to bedzie moj pierwszy i chyba ? ostatni rower
                    to oczywiscie kupilem najlepszy(czytaj najdrozszy) bo i na pare latek ma
                    wystarczyc ,i wystarczy bo nie licze "sredniej" z trasy ,nie robie geo wykresow
                    i trackingow,nie zaliczam qltowych odcinkow i podjazdow ,i nawet nie interesuje
                    mnie ile przejechalem i w jakim tempie.Jezdze najczesciej na weekend albo jak
                    mam wolne i pogoda dopisuje tak lajtowo po 60 pare kilometrow.Jezdze przez polne
                    drozki albo lesne sciezki ,patrzac sie na chalupki ,kwiatki i krowki a nie na
                    licznik ,asfalt badz plecy jadacego przede mna "armstronga".Oczywiscie jezdze w
                    stroju tzw."rowerowym" bo nie wyobrazam sobie jechac w dzinsach ktore po paru
                    kilometrach "pija" a i pampersik pod pupcia polepsza samopoczucie.Owszem mam i
                    okularki na rower bo nie lubie much w oczach,a buty SPD w zmniejszaja bole lydek.
                    Apgrejdy mnie nie interesuja bo naprawde jak sie wyda na rower te 15k to juz nie
                    ma co na sile ulepszac.
                    .Owszem spotykam na trasie ambitne przecinaki zaliczajace i lykajace
                    kilometry.Niech im asfalt miekkim bedzie ;)Komentarze czasami sa w stylu "naaaaa
                    dziaadek ,damy jeszcze rade ?(choc dziadkiem jescze nie jestem)wylatuja mi przez
                    "wydech"

                    Summa summarum ,niech kazdy jezdzi jak chce i na "bela czym" a i wy moi drodzy
                    mlodzi adepci bedziecie kiedys(szybciej jak myslicie) mieli po 40-ce i zycze
                    abysci byli zylaci i twardzi , anie "michelin"-owaci
                    • Gość: 42 latek Re: Emeryci na szosówkach IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.08.05, 18:42
                      i pewnie to właśnie śmieszy młodzież, bawiącą się równie świetnie na sprzęcie
                      30 razy tańszym (dobrze przeczytałem - rower za 15kzł?).
                      widocznie w pewnym wieku niezbędne jest wspomaganie ze strony technologii ;)

                      to piszę ja, czterdziestoparolatek, zadowolony z mocnej jazdy i znikających w
                      duzym tempie kilometrów, jeżdżący na rowerze za 2kzł, w spd, obcisłych i
                      przyciemnionych okularach.
                      i bynajmniej nie zawsze lajtowo ;P
                    • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 27.08.05, 22:43
                      > no wlasnie ,jestem jeszcze nie emerytem ale do 50-tki coraz blizej.

                      Niektórzy mówią, że prawdziwe życie zaczyna się po pięćdziesiatce (chodzi o
                      jazdę rowerem z v > 50km/h)

                      > najlepszy (czytaj najdrozszy)

                      Bzdura. Najlepszy prawie nigdy nie jest tożsamy z najdroższym, poczytaj starsze
                      wątki na forum, bo były ze dwie dyskusje na ten temat, aktualnie robię coś
                      innego i nie bardzo mam ochotę pisać kolejnej "pracy doktorskiej" na ten temat.

                      Jeśli istotnie kupiłes rower za 15 tysięcy to jest on może najlepszy dla
                      zawodnika ale nie dla Ciebie. I zmartwie Cię: nie wystarczy Ci on, jak piszesz,
                      "na parę latek" (za 15 tys. to jest już profesjonalny rower zawodniczy - co jak
                      co, ale trwały to on nie będzie).

                      > qltowych (...) lajtowo (...) przecinaki

                      Aha, typowe słownictwo człowieka pod pięćdziesiatkę, pewnie sobie żarty robisz
                      :-/. Nie jesteś żadnym "prawie emerytem" tylko prowokatorem (tzw. troll), który
                      nie przeczę, przeczytał uważnie wątek, i przedstawia się właśnie jako dziadek
                      snob, kreujący się na zawodnika.

                      > a buty SPD w zmniejszaja bole lydek.

                      Bzdura. Łydki bolą z różnych powodów, ale nie z braku zatrzasków.

                      > Oczywiscie jezdze w
                      > stroju tzw."rowerowym" bo nie wyobrazam sobie jechac w dzinsach ktore po paru
                      > kilometrach "pija" a i pampersik pod pupcia polepsza samopoczucie.

                      Chciałeś komuś zaimponować? Z osób które tu regularnie piszą, i dużo jeżdżą,
                      większość, o ile nie wszystkie, ubierają się na rower odpowiednio.
                      • Gość: jeszcze nie emeryt Re: Emeryci na szosówkach IP: *.adsl.hansenet.de 27.08.05, 23:41
                        pisze powoli zebys zrozumial drogi Mikolaju :)
                        nie jestem trollem ani prowokantem tylko takim sobie czlowieczkiem po 40-ce jak
                        juz pisalem ,ktory stosunkowo niedawno zarazil sie na cykloze ,zeszta nie bez
                        winy mojego lekarza domowego ktory mi te cykloze zaaplikowal (notabene sam tez
                        cyklista tyle ze 15 lat ode mnie mlodszy).I jak widzisz z mojegi IP pisze zza
                        Laby, gwoli wyjasnienia skad ten rower za 15 kzlp.Otoz taki w miare dobry rower
                        jak to sie mowi u was ze srodka gornej polki zaczyna sie tutaj od 2k Euro ,i jak
                        sie nie chce vbrejkow tylko "tarczufki" ,i zamiast cyngli sramy krecone do
                        biegow ,a do tego da sie jeszcze jako poczatkujacy "z kasa" namowic na kompletna
                        grupe XTR ,wymiane kiery ,jakies tam forki skareby,z jakimis tam mavicami to
                        szybko wchodzi sie na 3,5 k Euro ,a ze czlowiek po 40(wiem powtarzam sie) kupuje
                        rower pierwszy raz i chyba ostatni ? i dysponuje tzw.hajcem zeby to kupic to
                        traci sie szybko kontakt z "rzeczywistoscia" i kupuje na wyrost.Ze sila rzeczy
                        ludzie w naszym wieku ,pracujac i zarabiajac i nie majac juz tak wielkich innych
                        wydatkow,kupuja sobie "wypasne "gorale wzbudza i moze zazdrosc mlodszych
                        cyklistow.Nie chodzi jednak nam "starszym" o efekt "rower przed lodziarnia
                        stojacy" ,bo i lasek nie musimy wyrywac ,bo nasze wiernie od 20 lat piora nam
                        nasze rowerowe ciuchy.Wiem ze moze i wystarczyl by taki za 1500 Euro ale my
                        mezczyzni w sumie jestesmy jak male dzieci ?nieprawdaz?Uderz sie w piersi ,czy
                        majac w kieszeni kase i bedac w salonie rowerowym ,ktory bys wybral Kelly czy
                        Corratec albo Ghost?
                        A co do slownictwa rowerowego,no coz jako ze zawodowo mam do czynienia z
                        inetem,to i posurfuje sie troche ,a i slownictwo sie z "precla" albo inszych
                        forum "sciagnie"(he he "wapniaki" sie maskuja)

                        Jestem niejako "przesadnym perfekcjonista" ,jesli cos kupuje to najpierw czytam
                        mnostwo testow i opinii.I stad sie tez wziela moja przygoda z rowerem.Najpierw
                        moj lekarz przestrzegl mnie przed pierwsza"smuga cienia",potem chyba z pol roku
                        kupowalem wszystkie tutaj dostepne czasopisma rowerowe,czytajac tez
                        polskie,amerykanskie i niemieckie grupy dyskusyjne.Rower kupowalem w sumie 3
                        miesiace ,majac na "sprobowanie" pare bicykli.I wiem jak to jest,apetyt rosnie w
                        miare jedzenia.Idac za ciosem kupuj sie jeszcze pare niepotrzebnych gadzetow ;)
                        i wjezdza na pierwsza wycieczke takim "wypasionym "co w moim przypadku skonczylo
                        sie po 10 km bolami krzyza z powodu zle ustawionego siodelka,bolem czterech
                        liter z powodu wiadomego,dwoma zaliczeniami pelnej gleby z powodu SPD, i
                        wstretem do roweru.Po dwoch dniach jednak ,a juz bylo dobrze zimno i pozno
                        wyjalem moja maszynke z garazu i za jednym zamachem zrobilem w nocy przy
                        temperaturze okolo 0 55 km.No i sie zaczelo he he


                        Zycze wam wszystkim tyle kasy abyscie mogli sobie kupic taki rower jaki wam sie
                        podoba a nie taki na jaki was stac.
                        • Gość: Mikołaj Re: Emeryci na szosówkach IP: 213.199.196.* 28.08.05, 00:39
                          > pisze powoli zebys zrozumial drogi Mikolaju :)

                          Szybkość czytania posta na forum nie zależy w żaden sposób od szybkości z jaką
                          był on napisany.

                          > i jak się nie chce vbrejkow tylko "tarczufki"

                          Które wcale nie są lepsze, za to dużo droższe.

                          > i zamiast cyngli sramy krecone do
                          > biegow

                          Przykład chybiony, GripShifty SRAMa są generalnie tańsze niż manetki rapid-fire
                          Shimano podobnej klasy. Czy lepsze to już kwestia gustu - ja nie lubię, ale np.
                          mojej dziewczynie się podobają.

                          > namowic na kompletna
                          > grupe XTR

                          Właściwsze byłoby tu słowo "naciągnąć" a nie namówić. Komponenty XTR są najmniej
                          trwałe z całego katalogu Shimano. Cudów nie ma, jak coś jest filigranowej
                          konstrukcji to może i lekkie ale wytrzymałości nie ma. W profesjonalnym zespole
                          kolarskim w grę wchodzi wymiana osprzetu co wyścig. Szosowcy mają po kilka
                          kompletnych rowerów na etap. Ty też? Myślisz że super wycieniowana kierownica
                          ważąca półtorej tabliczki czekolady jest wytrzymała? Czołowi producenci (Ritchey
                          na ten przykład) zalecają profilaktyczną wymianę kierownicy i sztycy
                          podsiodłowej raz w sezonie. Ciekawe dlaczego, co? ;-)

                          > Ze sila rzeczy
                          > ludzie w naszym wieku ,pracujac i zarabiajac i nie majac juz tak wielkich
                          > innych
                          > wydatkow,kupuja sobie "wypasne "gorale wzbudza i moze zazdrosc mlodszych
                          > cyklistow

                          Kurczę, już kilkukrotnie w różnych miejscach spotkałem się (nie tylko zresztą
                          ja) z opinią, że krytyka kupowania sprzętu na wyrost wynika tylko z zazdrości.
                          Skęd taki wniosek, ciekaw jestem? I skad regularność jego wyciągania? Czyżby z
                          braku lepszych argumentów? Naprawdę sądzisz, że na rowerze za ileśtam tysięcy
                          moje wycieczki byłyby dla mnie przyjemniejsze? Z jakiego powodu?

                          > Uderz sie w piersi ,czy
                          > majac w kieszeni kase i bedac w salonie rowerowym ,ktory bys wybral Kelly czy
                          > Corratec albo Ghost?

                          Możesz mi wierzyć, bądź nie: obejrzałbym te rowery w salonie, po czym
                          wyszedłbym, kupił komplet sakw dla mnie i dla mojej dziewczyny, trochę ciuchów i
                          pojechałbym na wyprawę rowerem dookoła Polski. I jeszcze by nam zostało kasy
                          pewnie. Mam rower na którym dobrze mi się jeździ.

                          > Jestem niejako "przesadnym perfekcjonista" ,jesli cos kupuje to najpierw
                          > czytam
                          > mnostwo testow i opinii.I stad sie tez wziela moja przygoda z rowerem.

                          Z opiniami ostrożnie, chyba że opiniodawcę dobrze znasz. Zaś testy w prasie
                          branżowej to najmniej wiarygodne źródło informacji o sprzęcie.

                          > Zycze wam wszystkim tyle kasy abyscie mogli sobie kupic taki rower jaki wam
                          > sie
                          > podoba a nie taki na jaki was stac.

                          Dzięki, ale mam już dwa rowery i oba mi się podobają i służą bez zarzutu. Jeden
                          kosztował 150zł a drugi 320zł. Pewnie starczyłoby na siodełko z twojej
                          kosmicznej maszyny, co?
                          • Gość: jeszcze nie emeryt Re: Emeryci na szosówkach IP: *.adsl.hansenet.de 28.08.05, 01:03
                            oj Mikolaju
                            niby obaj mowimy po polsku a jakos nie "kumasz"
                            moj quasi felieton na temat zylastych po 40-ce nie jest jakas tam miarodajna
                            Pytia w kwestii bicyclowej czy tez ocena albo proba wartosciowania sprzetu
                            takiego czy inszego.Ot poprostu napisalem niejako z autopsji jak to sie dzieje
                            ze takie zylaste WAPNIAKI po czterdziestce jezdza na wypasionych "baikach" .I
                            wierz mi ze chcialbym jeszcze raz miec 22 Lata ,taka 20 letnia dziewczyne i moc
                            pojechac na dwoch sztywniakach z sakwami nocujac w stodolach albo pod golym
                            niebem.A ze niestety czasu nie da sie odwrocic ...to jak sie nie ma co sie lubi
                            to sie lubi co sie ma.

                            Co do cen to roznie to bywa.........Gripy Srama XOw wersji Carbon sa niebiansko
                            drogie(,jak do tego zamowisz jeszcze komplet linek Nokon (119)Euro i tak z
                            rozpedu niejako na Sztyce Airwings za ponad setke to juz pare zlotych to
                            kosztuje.Wiem wiem poltorej tabliczki czekolady roznicy he he.Ale jako jako
                            zgred jednak swoich kreconych nie zamienie na inne.
                            I nie sadze ze na rowerze za kilka tysiecy lepiej sie jezdzi,tylko troche
                            bardziej komfortowo.ale najlepiej jezdzi sie jednak jak sie ma te 20 lat ,to i
                            rower niewazny.


                            a zeby tak humorystycznie zakonczyc
                            "Dzięki, ale mam już dwa rowery i oba mi się podobają i służą bez zarzutu. Jeden
                            > kosztował 150zł a drugi 320zł. Pewnie starczyłoby na siodełko z twojej
                            > kosmicznej maszyny, co?"

                            470 zlotych to jakos tak 120 Euro tak ?
                            no to masz racje bo moj Brooks SWIFT TITAN kosztowal 147 Euro he he.Ale wierz mi
                            jakbym nie byl w sytuacji finansowej pozwalajacej mi na zakup tego sprzetu to
                            bym go nie kupil,zakup ze snobizmu to nie byl ,tylko prozaicznie, tak los
                            zrzadzil ze moje mozliwosci finansowe spotkaly sie w czasie z moimi zachciankam
                            ot co!
                            czego i tobie zycze
                            • Gość: tepe Re: Emeryci na szosówkach IP: 84.242.161.* 28.08.05, 13:18
                              Hehe, no i w zasadzie rozumiem obie strony :-), choć bliżej jestem Pana z Niemiec (tut mir leid, nie zapamiętałem nicka) wiekowo. Jak się ma te pieniądze, to trzeba coś z nimi robić, trzymać w banku, patrzeć jednym okiem w konto a drugim w telewizor wielu bawi, ale wielu nie. I bardzo dobrze, że pan zza Odry kupił te drogie rzeczy, bo ma świadomość dobrze wydanych pieniędzy, przemysł rowerowy ma pieniądze na dalszy rozwój (niebotyczny od czasu mojej młodości!!), kupcy rowerowi nie muszą sprzedawać g... w zimie etc. Mikołaj to i na samym kole pojedzie, byle z dziewczyną. Takie życie. Ja ostatnio wydałem 500 zł (ok. 130 euro, a USA za 80 dol mozna, ale koszty przesylki sa wysokie) na amortyzację pod tyłek firmy Creek Cane (działa, ludzie!), bo mnie bolą plecy. One ważniejsze. Oglądałem rowery np. firmy Scott i firmy Unibike i wybrałem Unibike'a: oprzyrządowanie o klasę lepsze. Czy rama warta 1000 zł więcej? Chyba nie. Siodełko mam najwyższej klasy (chyba 300 zł??). Nie jeżdżę w obciślakach, bo mnie denerwują. Lubię mieć luźno. Pampersy mnie obcierają. Na nogach buty trekingowe, bo ja lubię oglądać widoczki i podejść czasami, a w SPD ile ujdę?? Zresztą buty Boreala od 10 lat te same, jakoś się cholera nie chcą zniszczyć. Okularki ogólnosportowe, czapka ogólnosportowa (ale sprytna, bo ma przyczepianą firankę na kark: nie opalam się). Bluza jednak Polartec PowerDry. Więc jak spotkacie takie dziwactwo, to ja! Ale całe Czechy i Niemcy tak przejechałem. W przyszłym roku: Inflanty z Litwą!! A gdzie ten klub staruszków i kiedy się spotyka, bo ja chętnie pojeździłbym z nimi??
                              • tomek854 Re: Emeryci na szosówkach 28.08.05, 15:08
                                Wcale nie tylko staruszkow. Ale rowniez i starszych osob trochje tam jezsdzi. W
                                niedziele rano spod 'ronda' na rondzie powstancow. Wybacz, ze nie podam Ci
                                godziny, bede strzelal ze 8:30 rano, ale sie na mnie nie powoluj :-)
                                • tomek854 Re: Emeryci na szosówkach 28.08.05, 15:09
                                  o, a w ogole to
                                  www.ar.wroc.pl/~afogt/bike/org/rewor.html
                                  • Gość: tepe Re: Emeryci na szosówkach IP: *.242.161.28.Sofia.dialup.0rbitel.net 28.08.05, 19:27
                                    Dzieki. Jak wroce do Polski, sprobuje :-)
                                    • hgl Re: Emeryci na szosówkach 30.08.05, 10:35
                                      Emerytka jeżdżąca z konieczności- żylaki, zagęszczanie krwi. Rower kupiony na
                                      allegro, poniemiecki. Koła 28, 7 biegów w piaście, amortyzowany przód i
                                      siodełko. Zapłaciłam 500zł, jak dla mnie to majątek. Myślę, że do śmierci mi
                                      wystarczy. Jeżdżę dziennie po 10-15 km. Maksymalny wyczyn dzienny 72km. Licznik
                                      za 15 zł kupiony na bazarze, ustawiony pod wymiar koła.
                                      Lubię jeździć sama- bo zatrzymuję się gdy mnie coś zaciekawi, robię zdjęcie,
                                      odpoczywam kiedy chcę i gdzie chcę.
                                      Od kwietnia 2004r wykręciłam 2078km. Byłoby więcej ale są jeszcze czasami wnuki
                                      do pilnowania. Madzię wożę w przymocowanym foteliku, niestety Maciek jest za
                                      duży i za ciężki.
                                      Jestem z tego powodu dumna z siebie.
                                      • sledzik4 Re: Emeryci na szosówkach 30.08.05, 11:28
                                        hgl napisała:
                                        > Jestem z tego powodu dumna z siebie.<

                                        Bardzo słusznie.
                                        Brawo - tak trzymaj Emerytko. ;)

                                        pozdrawiam - sledzik4
                                      • Gość: tepe Re: Emeryci na szosówkach IP: 84.242.160.* 30.08.05, 13:34
                                        A ile radochy, nie? Tak właśnie należy. Przerzutka w piaście, rewelacja, tylko czasem dobrze wpuścić olej, to nie powinna się nigdy zepsuć. Sama przerzutka gdzieś tyle kosztuje :-)
                                        • hgl Re: Emeryci na szosówkach 30.08.05, 20:54
                                          Radochy jest mnóstwo. A jaki odpoczynek psychiczny. Po 35 latach w szkole i
                                          wycieczkach rowerowych i autokarowych z gromadą dzieci wreszcie mam cicho nad
                                          glową.
                                          Kombinowałam jeszcze czy nie kupić roweru z dynamem w piaście ale różnica 150zł
                                          zdecydowała o normalnym dynamie. Wieczorami raczej się nie zapuszczam za daleko
                                          • Gość: caluc Re: Emeryci na szosówkach IP: *.neta-si.pl 25.09.05, 11:51
                                            proponuje z tymi "dziadkami" pojezdzic jak macie takiego POWERA. w kazda
                                            niedziele na rondzie o 9.00 (w zimie o 10.00)klub nazywa sie REWOR i sprobujcie
                                            im dotrzymac kroku hehehe... (oczywiscie z tymi co jada w czolowce a nie tym co
                                            jada na niedzielna wycieczke) i wtedy pogadamy; warto dodac, ze jest to klub
                                            dzialajacy przy PTTK i wszyscy moga z nimi jezdzic na wycieczki(i harpagany i
                                            ci "wolniejsi")no i dla chetnych sa wycieczki w gory:). ja z nimi jezdzilem 1,5
                                            sezonu i mam do nich szacunek zwlaszcza jak gosc z 800 zlotych pensji musi sie
                                            utrzymac i zbiera na kolarke i to nie najlepsza...
Pełna wersja