brezly
02.09.02, 09:56
Taka glupotka, ale przesladuje mnie problem od czasow nieboszczki PRL.
"Elegancki" budynek, dwie pary drzwi wejsciowych. Jedne otwarte, drugie
zamkniete. W wersji PRL klamka, czy dzwignia czy inna "popychaczka" owinieta
lanuchem, przywiazna nim do czegos sterczace z framugi, lanuch zamnkiety na
klodke.
W wersji III RP: zamkniete na klucz, kartka napisana flamastrem: wejscie obok
(ze strzalka). Bank nie bank, firma finansowa, supersklep. Ostatnio cos
takiego widzialem, w srodku wisialy garnitury Pierre Cardin.
Co za cholera?