Dodaj do ulubionych

List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie konf...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.02, 18:58
czemu tu sie dziwic, dziekan prawa gra pierwsze skrzypce przy
rozdzieliu budzetu wydzialu, ktory jest wiekszy niz w niejednej
miejskiej gminie. Na dodatek malo w nim sztywnych wydatkow, wiec
kasa mozna krecic w dowolny sposob.
Jak widac dla tych pieniedzy klada na szale caly swoj naukowy
autorytet (choc niektorzy z nich wlaswie juz dawno go stracili
lub nigdy nie mieli)
Liczy sie tylko kasa i daremne jest szukanie innych wyjasniej
dla tej calej zalosnej i kompromitujacej cale srodowisko
awantury
Obserwuj wątek
    • Gość: jb Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.02, 19:56
      Nareszcie rozsadny glos z Uniwersytetu. Jesli polskie prawo jest
      takie jak ta prosta sprawa na Wydziale Prawa, to nie ma co sie
      dziewić z jakosci naszych prawnikow. Mam nadziej, w koncu ktos
      iwreszcie zrobi tam porzadek, jesli nowy Rektor nie moze nic w
      tej kwestii uczynic. Moze Pan Profesora Dziekana Wydzialu Prawa
      i... powolac na lepiej platne i mniej odpowiedzialne
      stanowisko.Koles lubi forse.

    • Gość: tfurca prawo jest po to by je łamać ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.02, 20:04
      I DLATEGO NIE CHCIALEM BYC NIGDY PRAWNIKIEM ...
      teraz patrzac co tam wyprawiaja na wydziale,
      az odechciewa sie wszystkiego...

      żenada panie kegel, żenada!
    • Gość: mieszkanka Wrocławia Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.biuro.kom / 10.103.2.* 06.10.02, 20:36
      Czy takimi sprawami nie powinna zainteresować się
      prokuratura ,a może NIK ??? Co na to minister ???
      • Gość: tetryk Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.02, 22:14
        Na wydziale prawa jest nie tylko kasa dla pracowników, lecz
        także winda zamykana na klucz. Jeśli jesteś kobietą w ciąży to
        zapomnij o podróży windą na któreś z pięterm, bo jak Cię
        dopadnie jakiś prof. lub dr czy ktoś z dziekanatu to wylecisz z
        wielkim hukiem z windy. EEEEEEEEEE ..... szkoda mówić ! Pełna
        kultura. Pracowników naukowych z innych wydziałów także wyrzuca
        się z windy.
        • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 09.10.02, 12:48
          Gość portalu: tetryk napisał(a):

          > Na wydziale prawa jest nie tylko kasa dla pracowników, lecz
          > także winda zamykana na klucz.

          A świstak siedzi i zawija w sreberka. Tajemnica windy jest prosta: zamknięto ją
          na kluczyk ponieważ w czasach powszechnej dostępności była stale zepsuta z
          powodu permanentnego przeciążenia. Proszę pamiętać, że Wydział obsługuje
          gromadę studentów liczącą sobie kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy
          ludzi. W tej chwili klucz do windy posiadają nie tylko pracownicy ale i
          studenci mający takie czy inne kłopoty ze zdrowiem. Każda osoba starsza,
          niepełnosprawna czy ciężarna spoza Wydziału może w każdej chwili poprosić panią
          z portierni o uruchomienie windy. Z tego co widzę na codzień, może także liczyć
          na zrozumienie i życzliwość kadry oraz tych spośród naszych studentów, którzy
          posiadają własne kluczyki. Opowieści o spoconych, brutalnych adiunktach
          wyciągających z windy zapłakane, ciężarne Matki-Polki to zwykłe kłamstwa.

          Pozdrawiam

          Bolek
    • Gość: vlad1 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.02, 09:32
      Jestem absolwentem podyplomowego zarządzania przy Wydziale Prawa
      UWr. Wśród moich wykładowców byli i lewicowcy bezbożni(p.
      Mazurkiewicz) i lewicowcy pobożni (p. Kieres). Nie wiem jak jest
      na zaocznym prawie. Ale przypomina mi to nasz sejm - kasa
      wszystkich jednoczy. A nasze prawo tworzą różni lobbyści zaś
      łamią np. adwokaci, którzy pod hasłem prawa do obrony dopuszczą
      sie wszystkiego, żaden szwindel nie jest zły. Motywacjaznów ta
      sama - kasa.I niestety coraz częściej to kasa decyduje czy
      będzie sprawiedliwość. Masz pieniądze,
      jesteś/będziesz/pozostaniesz niewinny.
      W tej sytuacji widzę tylko jedno wyjście. Rozwiązać wydział
      (bez)praw(i)a!
      • Gość: dovekie Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.geogr.uni.wroc.pl 07.10.02, 10:45
        Z tym rozwiazywaniem to ostroznie. Co maja zrobic te tysiace
        studentow "nabijanych w ...". Inna sprawa, ze znajduje sie tyle
        osob, ktore sa w stanie zaplacic tak cieszka kase za takie
        studia (o tym bylo wczesniej w Wyborczej jak i o tym "biedaku",
        ktory chcial sie dowiedziec na co ida jego pieniadze). Prawno
        nie dosc, ze stanowi bezprawie to jeszcze naucza bezprawia -
        jacy prawnicy wyrosna z tych studentow? Pewnie super-
        dyspozycyjni i "kreatywni".
        • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 09.10.02, 12:52
          Gość portalu: dovekie napisał(a):

          > Inna sprawa, ze znajduje sie tyle
          > osob, ktore sa w stanie zaplacic tak cieszka kase za takie
          > studia (o tym bylo wczesniej w Wyborczej jak i o tym "biedaku",
          > ktory chcial sie dowiedziec na co ida jego pieniadze). Prawno
          > nie dosc, ze stanowi bezprawie to jeszcze naucza bezprawia -
          > jacy prawnicy wyrosna z tych studentow? Pewnie super-
          > dyspozycyjni i "kreatywni".

          Co to znaczy „takie studia”? Geograficzne lepsze? Zapewne, ale co po nich
          robić? Co ma geograf do zaoferowania swoim współobywatelom żyjącym w gospodarce
          rynkowej? Prawnik natomiast może im zaoferować właśnie kreatywność i
          dyspozycyjność wobec interesu klienta. Jestem pewien, że - gdyby znalazł się
          Pan kiedyś w prawdziwych kłopotach - szukałby Pan takiego właśnie adwokata i
          zapłaciłby Pan za jego umiejętności taką cenę, jakiej zażąda. Dlatego właśnie
          ci wszyscy ludzie chcą studiować u nas a nie gdzie indziej. A co do owego
          biedaka - on oberwał za to, że Rektora nazwał złodziejem. Ale zasadniczo mogę
          się zgodzić - potraktowano go zbyt surowo.

          Pozdrawiam

          Bolek
          • Gość: Wagner Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.biskupin.wroc.pl 10.10.02, 10:15

            > Co to znaczy ?takie studia?? Geograficzne lepsze? Zapewne, ale co p
            > o nich
            > robić? Co ma geograf do zaoferowania swoim współobywatelom żyjącym w gospodarce
            >
            > rynkowej? Prawnik natomiast może im zaoferować właśnie kreatywność i
            > dyspozycyjność wobec interesu klienta.

            Stokroć bardziej przydatny społeczeństwu jest geograf. Już sama idea "prawnika" jest dla mnie podejrzana (zawodowy oskarżyciel ma oskarżać nawet jeśli nie jest przekonany o winie, adwokat broni nieraz takich, których wina jest bezsporna) - a praxis jest o wiele gorsze. Niestety miałem do czynienia i z moich obserwacji wynika, że albo są to kompletne szumowiny, a jak któryś jest choć krztynę uczciwy, to jest znowuż alkoholikiem.

            Zresztą już studenci prawa zachowują się adekwatnie - w zeszłym roku w "Kredce" napierdalały się dwie wrogie "frakcje" studentów prawa. Krew była na całym korytarzu. Nie wyobrażam sobie takich historii na geografii, filozofii czy matematyce. No ale co się dziwić - na prawo w dużej części idą dzieci bogatych rodziców, który m tatuś i mamusia kazali iść na taki wydział, coby "pieniążków" dużo w przyszłości zarabiali.

            Ech, mogliby jednak to świństwo rozwiązać.

            Wagner


            • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 10.10.02, 11:00
              Witam!

              Gość portalu: Wagner napisał(a):

              >
              > Już sama idea "prawnika"
              > jest dla mnie podejrzana

              Wie Pan, z tym to jest zabawna historia. Niemal od zarania dziejów nikt na s
              nie lubi. Luter o nas źle mówił, Szekspir nam groził ustami swych bohaterów,
              Molier na kauzyperdach nie zostawił suchej nitki. I pomimo tej odwiecznej
              nagonki trwamy, jak ten Titanic, co go wszyscy pchają pod wodę a on wiecznie
              wypływa jakby był z korka. Dla mnie jest tylko jedno wytłumaczenie tego, że
              jeszcze istniejemy - jesteśmy do czegoś potrzebni. To Wy droga publiczności
              ustawicznie podtrzymujecie nas na powierzchni ponieważ spełniamy w życiu
              społecznym jakies wazne funkcje. Ja nie będę dyskutował o tym jakie one są. To
              za długa historia na to forum. Jak dla mnie może Pan sobie przyjąć nawet, że
              odgrywamy w społeczeństwie rolę podobną do tej, jaką w przyrodzie spełniają
              padlinożercy. Trudno. Dla mnie jedno jest ważne - jesteśmy niezbędni.
              Tradycyjne zawody prawnicze przestaną być potrzebne tylko w społeczeństwie
              doskonale totalitarnym.

              > (...) Nie wyobrażam sobie takich historii na geografii, filozofii czy matemat
              > yce.

              Niech przyjmą tyle co my choćby tylko na studia stacjonarne, a będa mieli to
              samo. Zadziała prawo wielkich liczb. I to Panu jeszcze powiem, że żaden typ
              wykształcenia, wychowania ani wrażliwości nie uchroni człowieka przed
              popełnieniem głupstwa. W określonych okolicznościach każdy z nas może stać się
              przestępcą. Dawno, dawno temu był sobie bardzo obiecujący i wrażliwy aktor.
              Niestety, zakochał się w recydywiście i zaczął z nim chodzić na skoki. Skończył
              w pierdlu za współudział w zabójstwie. Niedawno wyszedł.

              Pozdrawiam

              Bolek
              • kasica3 bolek5: nie oszukuj sie! 15.10.02, 01:21
                bolek5 napisał:

                > Witam!
                >
                > ... Niemal od zarania dziejów nikt na s
                > nie lubi. Luter o nas źle mówił, Szekspir nam groził ustami swych bohaterów,
                > Molier na kauzyperdach nie zostawił suchej nitki. I pomimo tej odwiecznej
                > nagonki trwamy, jak ten Titanic, co go wszyscy pchają pod wodę a on wiecznie
                > wypływa jakby był z korka. Dla mnie jest tylko jedno wytłumaczenie tego, że
                > jeszcze istniejemy - jesteśmy do czegoś potrzebni. To Wy droga publiczności
                > ustawicznie podtrzymujecie nas na powierzchni ponieważ spełniamy w życiu
                > społecznym jakies wazne funkcje. Ja nie będę dyskutował o tym jakie one są.
                To
                > za długa historia na to forum......
                > Pozdrawiam
                >
                > Bolek

                Tak sobie siedzę i czytam. Zaczęło się od tego, że szanowni profesorowie
                zachowują się jak palanty, a teraz dyskusja na forum kręci się wokół tematu
                dlaczego prawnicy są nam niezbędni, chociaż ich niekoniecznie lubimy.
                Tem motyw wprowadził pan dr bolek5 z wydziału prawa wrocławskiego
                uniwersytetu. Uwznioslił nawet temat, bo skoro nawet Luter, Szekspir i Molier
                źle o prawnikach mówili, to znaczy że prawnicy muszą już tacy być. Trudno
                wymagać od wilka, aby stał się nagle jaroszem;).
                Przez parę lat mieszkałam w Stanach. Tam rzeczywiści prawnicy mają zapaskudzoną
                opinię, jeszcze gorzej niż u nas politycy. Dotyczy to jednak tylko tych
                prawników, którzy mają bezpośredni kontakt z klientem. Są to przede wszystkim
                adwokaci, doradcy itp. Sędziowie są tam jednak powszechnie szanowani, tak samo
                jak prawnicy uniwersyteccy. Dlatego drogi bolku5 nie mieszaj tych spraw. Nie
                możesz bronić swych kolegów z wydziału argumentem, że w Ameryce (i gdzie
                indziej) nie lubi się adwokatów. Zawód adwokata polega na naginaniu prawa w
                interesie klienta. Zawód profesora prawa (i doktora prawa też) polega na
                nauczeniu studentów norm prawnych i kultury prawnej. A jakiej kultury prawnej
                nauczą się wasi studenci od profesorów, który mówią że pada gdy ...
                Przecież żaden z nich nie odważył się jeszcze nawet pisnąć, chociaż o sprawie
                dużo mówi się nawet poza Wrocławiem.
                • bolek5 Re: bolek5: nie oszukuj sie! 15.10.02, 10:53
                  Witam!

                  kasica3 napisała:

                  > Dlatego drogi bolku5 nie mieszaj tych spraw. Nie
                  > możesz bronić swych kolegów z wydziału argumentem, że w Ameryce (i gdzie
                  > indziej) nie lubi się adwokatów. Zawód adwokata polega na naginaniu prawa w
                  > interesie klienta. Zawód profesora prawa (i doktora prawa też) polega na
                  > nauczeniu studentów norm prawnych i kultury prawnej.

                  Przykro mi, ale zostałem źle zrozumiany. Pan Wagner wyraził watpliwości co do
                  pożytków z instytucji prawnika "jako takiego" więc starałem się uzasadnić nasze
                  istnienie. To nie miało związku z Wydziałem. Co do zawodowej funkcji profesorów
                  i sędziów oczywiście się zgadzam. Ale te szczególne funkcje nie mogą być
                  powodem odebrania im ich obywatelskich praw. Każdy człowiek w tym kraju ma
                  prawo do tego, by w ustawie szukać oparcia dla swoich celów i odpowiednio do
                  tego interpretować tekst prawny. Jeżeli jego cele kolidują z zamiarami innych
                  osób lub z interesem publicznym - pojawia się sąd, który rozstrzyga konflikt.
                  Kulturalni i profesjonalni ludzie rozumieją, że każdy ma prawo do własnej oceny
                  sytuacji, więc - pozostając przy swoich poglądach - czekają na wyrok a potem,
                  bez względu na jego treść, podają sobie ręce i pracują dalej razem. Niestety, w
                  sprawie o której rozmawiamy część opinii, że tak powiem, publicznej nie chciała
                  czekać. Osądziła nas zanim sprawa trafiła do sądu i rozpoczęła bezprecedensową
                  nagonkę na Wydział. Każda, nawet najbardziej niewiarygodna bzdura na nasz temat
                  (jak te historie o wyrzucaniu ciężarnych z windy) okazała się godna druku.
                  Wielu ludzi po prostu dało upust swoim emocjom. Moim zdaniem, bez względu na
                  osobiste emocje, nikomu nie można odebrać prawa do własnej oceny sytuacji. Nie
                  ma ustaw jasnych "z natury". Publiczne natrząsanie się z ludzi, którzy rzekomo
                  nie potrafią zrozumieć prostego przepisu, insynuowanie im niskich pobudek - to
                  wszystko wyraz braku szacunku dla drugiego człowieka, odmawianie mu prawa do
                  własnego poglądu a więc - tak naprawdę - do wolności. Czy uznałabyś cudzy
                  pogląd w ważnej dla Ciebie sprawie, tylko dlatego, że podziela go więcej ludzi
                  ode Ciebie? Chyba nie - myślę, że raczej szukałabyś sposobu, by swój punkt
                  widzenia obronić. To jest ludzkie i dlatego właśnie trzeba mieć dla takiej
                  postawy szacunek, nawet jeżeli poglądy, których stara się bronić przeciwnik
                  wydają się nam głupie. Jeżeli tego wzajemnego szacunku teraz nam zabraknie, to
                  jak po tym wszystkim podamy sobie ręce? I czy w ogóle będziemy chcieli?

                  Pozdrawiam

                  Bolek
                  • Gość: JoJo Re: bolek5: nie oszukuj sie! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 17:03
                    I kto tu mówi teraz o szacunku do człowieka. Pazerność na kasę wyciąganą od
                    studentów zaocznych pod pozorem dostępu do edukacji Kegla i całej tej
                    uniwersyteckeij prawniczej swołoczy emanuje doprawdy szacunkiem do
                    czlowieka ... No comments. Może Bąbka ich wykończy w sądzie
                    • bolek5 Re: bolek5: nie oszukuj sie! 15.10.02, 17:58
                      Witam starego znajomego ;)

                      Gość portalu: JoJo napisał(a):

                      > I kto tu mówi teraz o szacunku do człowieka. Pazerność na kasę wyciąganą od
                      > studentów zaocznych pod pozorem dostępu do edukacji Kegla i całej tej
                      > uniwersyteckeij prawniczej swołoczy emanuje doprawdy szacunkiem do
                      > czlowieka ...

                      A Pana wypowiedź? Czy nie przyganiał kocioł garnkowi? ;)

                      > Może Bąbka ich wykończy w sądzie

                      Już Panu kiedyś tłumaczyłem, że jedynymi ludźmi, których Bąbka może "wykończyć
                      w sądzie" są dzisiejsi licealiści i gimnazjaliści. Pan oraz Pan Bąbka żądacie,
                      aby dydaktyka prawnicza była prowadzona z uchyleniem praw ekonomii. To się musi
                      skończyć źle. Jezeli starczy Wam sprytu i determinacji, a do tego będziecie
                      mieli dużego farta, to uda Wam się utrupić Wydział, ale profesura opadnie na
                      cztery łapy w prywatnych uczelniach.

                      Pozdrawiam

                      Bolek
                  • kasica3 Re: bolek5: nie oszukuj sie! 15.10.02, 20:54
                    bolek5 napisał:

                    >Każdy człowiek w tym kraju ma
                    > prawo do tego, by w ustawie szukać oparcia dla swoich celów i odpowiednio do
                    > tego interpretować tekst prawny. Jeżeli jego cele kolidują z zamiarami innych
                    > osób lub z interesem publicznym - pojawia się sąd, który rozstrzyga konflikt.
                    > Kulturalni i profesjonalni ludzie rozumieją, że każdy ma prawo do własnej
                    oceny
                    >
                    > sytuacji, więc - pozostając przy swoich poglądach - czekają na wyrok a potem,
                    > bez względu na jego treść, podają sobie ręce i pracują dalej razem. Niestety,
                    w
                    >
                    > sprawie o której rozmawiamy część opinii, że tak powiem, publicznej nie
                    chciała
                    >
                    > czekać. Osądziła nas zanim sprawa trafiła do sądu i rozpoczęła
                    bezprecedensową
                    > nagonkę na Wydział.

                    Witam!

                    Tak sobie siedzę i czytam. I zastanawiam się czy dr bolek5 z Wydziału Prawa i
                    Ekonomii jest doktorem praw czy ekonomii. Nie jestem doktorem praw, tylko
                    skromną magister prawa, ale tak się złożyło, że ćwiczę prawo na codzień i
                    jeszcze co nieco pamiętam z tego czego uczono mnie na pierwszych latach
                    studiów.
                    Szanowny Panie bolku5. To co Pan wypisuje o sądach, ktore mają roztrzygać
                    sprawy wewnątrzuczelniane stawia mi włosy na głowie. Od kiedy to decyzje Senatu
                    dotyczące spraw uczelni mają charakter decyzji administracyjnych? Przecież w
                    sprawach wyboru dziekana wypowiedzały sie wszystkie przewidziane ustawą i
                    statutem ciala, od Komisji Wyborczej az do ministra. O jakich sądach Pan mówi?
                    Tu nie ma miejsca na żaden sąd. Kto niby ma kogo zaskarżyć do sądu? Rada
                    Wydziału zaskarży Senat? O czym Pan właściwie mówi?

                    Ci wasi profesorowie ośmieszają się na całą Polskę. Przynajmniej niech doktorzy
                    zachowają trochę umiaru.

                    Pisze Pan, że niektórzy chcą aby nauczanie prawa odbywało się z pominięciem
                    praw ekonomii. A zarabiajcie sobie - cała Polska zarabia, to i niech wam coś
                    kapnie. Trzeba jednak zachować chociaż trochę umiaru. Tylko we Wroclawiu na
                    płatne prawo przyjmuje się wszystkich. Wszędzie indziej są limity. Nie jest to
                    doskonałe, ale przynajmniej jest jakaś tama dla pazerności. Skończy się tak, że
                    przyjdzie Bąbka z bombką (prawną) i was wykończy.

                    Pozdrawiam
                    • bolek5 Re: bolek5: nie oszukuj sie! 15.10.02, 23:01
                      Dobry wieczór!

                      kasica3 napisała:

                      > Szanowny Panie bolku5. To co Pan wypisuje o sądach, ktore mają roztrzygać
                      > sprawy wewnątrzuczelniane stawia mi włosy na głowie. Od kiedy to decyzje
                      Senatu
                      >
                      > dotyczące spraw uczelni mają charakter decyzji administracyjnych? Przecież w
                      > sprawach wyboru dziekana wypowiedzały sie wszystkie przewidziane ustawą i
                      > statutem ciala, od Komisji Wyborczej az do ministra. O jakich sądach Pan
                      mówi?
                      > Tu nie ma miejsca na żaden sąd. Kto niby ma kogo zaskarżyć do sądu? Rada
                      > Wydziału zaskarży Senat? O czym Pan właściwie mówi?

                      Droga Pani! Nie mam zielonego pojęcia jak Dziekan planuje rozegrać tę sprawę i
                      czy w ogóle ma jakiś plan. Mój brak praktycznego doświadczenia podsuwa mi
                      jednak - pewnie błędną - myśl, że zbyt łatwo czyni Pani trzy założenia, z
                      których przynajmniej jedno może się nie spełnić: że skarżącym będzie Rada
                      Wydziału, że przedmiotem zaskarżenia będzie uchwała Senatu oraz że sprawa
                      rozegra się przed NSA.

                      > Ci wasi profesorowie ośmieszają się na całą Polskę. Przynajmniej niech
                      doktorzy
                      >
                      > zachowają trochę umiaru.

                      Ano właśnie. Jak tylko zobaczyłem, w którym miejscu Pani urywa cytownie mnie -
                      od razu sobie pomyślałem, że nie doczyta Pani do końca. Szkoda.

                      > Tylko we Wroclawiu na
                      > płatne prawo przyjmuje się wszystkich. Wszędzie indziej są limity.

                      ;D Ustalane tak wysoko, że reczywista liczba kandydatów ich nie wypełnia (np.
                      UŚ w zeszłym roku), rozmowy kwalifikacyjne lub konkursy świadectw ale bez
                      limitu przyjęć. Może po prostu tylko we Wrocławiu nazwano rzecz po imieniu...

                      Pozdrawiam

                      Bolek
                      • kasica3 Woda w ustach 16.10.02, 21:40
                        Witam!

                        Tak sobie siedzę i czytam. Ryzykuję, że ujdę za czepliwą babę, ale co mi tam.
                        Drogi Panie bolku5, ta lista jest publiczna i obowiązuje jakaś odpowiedzialność
                        za słowo. Najpierw Pan pisze o sądach
                        >Ustawy jasne „z natury”, podobnie jak kwiat paproci
                        >i UFO-ludki, istnieją tylko w ludowych podaniach. W przypadku takiego sporu
                        >kulturalni ludzie idą do sądu, a po wszystkim podają sobie ręce bez względu na
                        >wyrok.
                        Potem Pan zaczyna odgrywać rolę niedoświadczonego prawiczka
                        >Nie mam zielonego pojęcia jak Dziekan planuje rozegrać tę sprawę i
                        >czy w ogóle ma jakiś plan. Mój brak praktycznego doświadczenia ....
                        który całkowicie zawierza Dziekanowi (raczej p.o. dziekana?).

                        No to, żeby skończyć z tą ciuciubabką i robieniem zamętu ludziom, którzy to
                        czytają pytam się Pana, jak prawniczka prawnika: jaki to sąd według Pana
                        powinien rozstrzygać spór o wybór władz na Pańskim wydziale:
                        Sąd powszechny wydział cywilny?
                        Sąd powszechny wydział karny?
                        Sąd pracy?
                        NSA?
                        Trybunał Konstytucyjny?
                        Trybunał Stanu?

                        I proszę nie opowiadać o swym braku doświadczenia, bo przecież pisząc o sądach
                        musiał Pan mieć coś myśli.
                        A gdy się Pan już zdecyduje na wybór sądu, to proszę wskazać uprawniony podmiot
                        do złożenia pozwu lub skargi:
                        Rada Wydziału?
                        Profesor Kegel?
                        Prodziekani?
                        Indywidualni pracownicy Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii?

                        W razie potrzeby powyższy casus można przekazać studentom na zaliczenie.

                        Gdy pisze Pan, że jeśli chodzi o studentów zaocznych wasz Wydział nie odbiega
                        od normy, mija się Pan z prawdą. Stosunek ilosci studentów zaocznych do
                        stacjonarnych przekracza u was 5. Jest to absolutny uniwersytecki rekord
                        krajowy. Nie ma się co chwalić! Podobne proporcje można znaleźć tylko na co
                        gorszych uczelniach prywatnych.

                        Zgadzam się z prof.Turką, że przerobiliście wydział na uczelnię prywatną.
                        Dobrze wam z tym i dlatego wszyscy uniwersyteccy prawnicy nabrali wody w usta.
                        Uwaga, bo można się zachłysnąć!
                        • bolek5 Re: Woda w ustach 17.10.02, 12:09
                          Witam!

                          kasica3 napisała:

                          > Drogi Panie bolku5, ta lista jest publiczna i obowiązuje jakaś
                          odpowiedzialność
                          >
                          > za słowo.

                          Bardzo się cieszę, że Pani o tym wspomina. Proszę zachować w pamięci tę
                          wzmiankę aż do końca tekstu.

                          Najpierw Pan pisze o sądach
                          > >Ustawy jasne „z natury”, podobnie jak kwiat paproci
                          > >i UFO-ludki, istnieją tylko w ludowych podaniach. W przypadku takiego sporu
                          >
                          > >kulturalni ludzie idą do sądu, a po wszystkim podają sobie ręce bez względu
                          > na
                          > >wyrok.

                          Przez chwilę plułem sobie w brodę, że użyłem bliskiego każdemu czytelnikowi
                          słowa "sąd" zamiast bardziej profesjonalnego, lecz ogólniejszego "arbiter" ale
                          potem zrozumiałem, że to dla Pani i tak nie miałoby żadnego znaczenia. Nie
                          mogła Pani nie zauważyć, że główną myślą mojego listu było nawoływanie, by nie
                          dać się ponosić emocjom, bo z tego nic dobrego dla uczelni nie wyniknie - bez
                          względu na wynik sprawy. Jeżeli postanowiła Pani zadeptać tę myśl, to używana
                          przeze mnie terminologia i tak nie miałaby znaczenia. Przecież Pani wie, że
                          czym innym jest sama możliwość sporu, a czym innym spodziewane w świetle prawa
                          rozstrzygnięcie. Prosiłem tylko, aby zachować elementarny szacunek dla ludzi
                          reprezentujących odmienne racje i robić swoje bez niepotrzebnego obrażania nas.
                          Bo obojętnie jak ocenia Pani racje prawne przeciwnika powinna Pani zachować
                          szacunek dla jego racji czysto ludzkich, uszanować w nim człowieka. Każde inne
                          podejście jest skrzywione emocjami i nieprofesjonalne. W tym przypadku
                          pozaprawnymi racjami jest z naszej strony troska o los Wydziału i obawa, że
                          nowe władze Uczelni zechcą powrócić do zwyczajów sprzez lat. Niestety, Pani
                          moje prośby potraktowała jako oznakę słabości i zareagowała jak - nie
                          przymierzając - ogar na zapach posoki.

                          > No to, żeby skończyć z tą ciuciubabką i robieniem zamętu ludziom, którzy to
                          > czytają pytam się Pana, jak prawniczka prawnika: jaki to sąd według Pana
                          > powinien rozstrzygać spór o wybór władz na Pańskim wydziale:

                          A Pani to wie? Na podstawie lektury ustawy i doniesień prasowych? Winszuję
                          pewności siebie, ale w tej sprawie GW nie przekazała wszystkich istotnych
                          informacji. Spór już nie idzie o wybór władz Wydziału, lecz o legalność uchwały
                          Senatu. Taką linię prezentują obecnie władze dziekańskie przed Ministrem.
                          Sądzą, że znaleźli lukę w prawie uniemożliwiającą uchylenie uchwały wyborczej.
                          Nie znam ich argumentacji, więc nie zajmuję w tej sprawie stanowiska. Być może
                          to Minister okaże się arbitrem kończącym sprawę. Byłbym bardzo zadowolony,
                          gdyby na tym się skończyło. Niestety, działalność podobnych Pani ... hmm...
                          ogarów stymuluje wśród nas nastroje typowe dla Okopów Świętej Trójcy. W tej
                          sytuacji, w przypadku niekorzystnej dla nas decyzji Ministra, można sobie
                          wyobrazić różne kroki a złożenie skargi do NSA jest wysoce prawdopodobne. Czy
                          wygramy? Z miesiąc temu, w rozmowie z belfegorem, pisałem już, że pełnomocnik
                          Rektora będzie miał w tej sprawie prostsze zadanie. Niemniej - jeżeli Rektor
                          albo Minister zrobią (lub już zrobili - nie wiem, nie znam akt sprawy) coś
                          głupiego, to nie można wykluczyć wyroku w jakiś sposób korzystnego dla Wydziału
                          lub przynajmniej odsuwającegpo w czasie zakończenie konfliktu. Rektor może się
                          również zdecydować na jakiś spektakularny wariant "a la SM Energetyk". Wtedy
                          bardzo prawdopodobne jest postępowanie przed sądem pracy a może nawet nie
                          tylko. Mądry człowiek nie odpowie kategorycznie na Pani pytanie, podobnie jak
                          nie odpowie na pytania w rodzaju "w co się powinnam jutro ubrać" nie znając
                          jutrzejszej pogody. Żeby zaspokoić Pani ciekawość nie wystarczy - w mojej
                          opinii - znajomość ustawy i paru ploteczek. W tej chwili trzeba trochę poczekać
                          na krok Ministra. Po za tym musiałbym zapoznać się z całą, już dość obszerną,
                          dokumentacją sprawy. Nie zrobię tego, bo nikt mi za to nie zapłaci a sama
                          przyjemność dyskutowania z Panią nie jest aż tak wielka.

                          > Zgadzam się z prof.Turką, że przerobiliście wydział na uczelnię prywatną.

                          Niech mi Pani pokaże uczelnię prywatną, która co roku przyjmuje ok. 600-700
                          studentów na studia _bezpłatne_ i tyle co my inwestuje w rozwój _naukowy_
                          kadry. Wolne żarty. Przypominamy uczelnię prywatną przede wszystkim pod
                          względem zarobków i to już dla wielu wystarcza, by uznać nas za z gruntu
                          niemoralnych. A milczenie wielu z nas jest raczej efektem syndromu oblężonej
                          twierdzy. Nikomu się nie chce mówić, gdy odpowiadają mu tylko... ogary?

                          > Gdy pisze Pan, że jeśli chodzi o studentów zaocznych wasz Wydział nie odbiega
                          > od normy, mija się Pan z prawdą. Stosunek ilosci studentów zaocznych do
                          > stacjonarnych przekracza u was 5.

                          O i tu poproszę o ten początkowy fragment o odpowiedzialności za słowo. I Pani
                          i ja pisaliśmy o limitach przyjęć na studia zaoczne a Pani tu nagle przypisuje
                          mi jakieś poglądy w sprawie stosunku ilości studentów zaocznych i
                          stacjonarnych. To jak to jest z tą odpowiedzialnoscią? A tak nawiasem: jest
                          Pani zadziwiająco dobrze zorientowana w sprawach Wydziału. Ja tych danych nie
                          znam, ale we współczynnik 1:5 nie chce mi się wierzyć. Za mojej pamięci był
                          niższy a później z jednej strony od lat systematycznie spadała liczba
                          przyjmowanych na studia zaoczne a z drugiej wzrastała liczba studentów
                          stacjonarnych. Powstało wprawdzie pewne spiętrzenie na trzecim roku, ale chyba
                          nie daje aż takich efektów statystycznych. Czy Pani aby do zaocznych nie
                          doliczyła nam także podyplomowych i uzupełniających? Można prosić o źródła? ;)

                          > Uwaga, bo można się zachłysnąć!

                          A na koniec jeszcze pogróżki. A tak prosiłem o umiar w publicznych ocenach.

                          Pozdrawiam z ubolewaniem

                          Bolek
                          • Gość: Jureek Re: Woda w ustach IP: 62.8.156.* 18.10.02, 09:36
                            bolek5 napisał:

                            [...]
                            > W tym przypadku
                            > pozaprawnymi racjami jest z naszej strony troska o los Wydziału i obawa, że
                            > nowe władze Uczelni zechcą powrócić do zwyczajów sprzez lat.

                            Czy naprawdę tylko profesor Kegel jako dziekan będzie troszczył się o los Wydziału? Gdyby naprawdę wśród kadry Wydziału nie było nikogo gwarantującego taką troskę, to mógłbym zrozumieć naginanie prawa polegające na wybraniu profesora Kegla na trzecią kadencję wbrew ustawie.
                            Przecież władze Uczelni nie narzucają wyboru dziekana, chcą tylko respektowania prawa. W tej sytuacji upór władz wydziału jest dla mnie niezrozumiały.
                            Jurek
                            • bolek5 Re: Woda w ustach 19.10.02, 09:02
                              Witam!

                              Gość portalu: Jureek napisał(a):

                              > bolek5 napisał:
                              >
                              > [...]
                              > > W tym przypadku
                              > > pozaprawnymi racjami jest z naszej strony troska o los Wydziału i obawa, ż
                              > e
                              > > nowe władze Uczelni zechcą powrócić do zwyczajów sprzez lat.
                              >
                              > Czy naprawdę tylko profesor Kegel jako dziekan będzie troszczył się o los
                              Wydzi
                              > ału? Gdyby naprawdę wśród kadry Wydziału nie było nikogo gwarantującego taką
                              tr
                              > oskę, to mógłbym zrozumieć naginanie prawa polegające na wybraniu profesora
                              Keg
                              > la na trzecią kadencję wbrew ustawie.
                              > Przecież władze Uczelni nie narzucają wyboru dziekana, chcą tylko
                              respektowania
                              > prawa. W tej sytuacji upór władz wydziału jest dla mnie niezrozumiały.
                              > Jurek

                              Przede wszystkim muszę zaprotestować przeciwko sformułowaniu "wbrew ustawie".
                              To naprawdę nie jest takie oczywiste ;) A co do wyboru Dziekana: początkowo
                              zanosiło się - o ile pamiętam - na zupełnie normalną wymianę. Nowy pomysł
                              pojawił się wraz ze zmianami otoczenia - coraz bardziej nieprzyjaznego, w miarę
                              jak rosły w górę mury nowego gmachu. W tej sytuacji profesura uznała, jak
                              przypuszczam, że potrzebny jest nam mocny człowiek na złe czasy, a Dziekan
                              doskonale do tego portretu pasował.

                              Pozdrawiam

                              Bolek
      • Gość: Globiger Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 21:52

        > W tej sytuacji widzę tylko jedno wyjście. Rozwiązać wydział
        > (bez)praw(i)a!

        Rozwiążą, rozwiążą :-) Prawo UWr dostało najniższą kategorię
        (D). Kroczek niżej i sa formalne podstawy do likwidacji
        wydziału.
        • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 09.10.02, 13:04
          Gość portalu: Globiger napisał(a):

          >
          > > W tej sytuacji widzę tylko jedno wyjście. Rozwiązać wydział
          > > (bez)praw(i)a!
          >
          > Rozwiążą, rozwiążą :-) Prawo UWr dostało najniższą kategorię
          > (D). Kroczek niżej i sa formalne podstawy do likwidacji
          > wydziału.

          Sprawa kategorii KBN-owskiej jest rzeczywiście nieco wstydliwa ale i dziwna:
          oto my mamy kategorię czwartą, Wydział Prawa UAM, uznawany w środowisku
          prawniczym za potęgę intelektualną, ma kategorię trzecią, Wydział Prawa UW –
          przereklamowany ale jednak mocny -– piątą (!?) zaś koledzy z UG, - z całym
          szacunkiem - dość przeciętni na tle wcześniej przywoływanych wydziałów,
          zapracowali na kategorię drugą. Myślę, że być może zbyt nonszalancko
          podchodzimy do sprawy gromadzenia punktów. Ot np. istnieje u nas Katedra, która
          od lat systematycznie publikuje (dzięki dofinansowaniu przez Dziekana) coroczne
          zbiorówki, ale - ze względu na szybkość procesu wydawniczego - nie poddaje ich
          recenzjom. Prace te są później zauważane, doczekały się recenzji w prestiżowych
          periodykach i bywają cytowane ale Wydział na pewno nie otrzymał za nie ani
          jednego punktu KBN-owskiego. Po prostu: jesteśmy ludźmi możnymi również
          intelektualnie. Nie musimy opierać swego naukowego statusu na mozolnie
          ciułanych punkcikach ;)

          Pozdrawiam

          Bolek
    • Gość: jek Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.prawo.uni.wroc.pl 07.10.02, 16:34
      żałosny jest niestety sam prof. Turko pisząc paszkwil rojący się
      od półprawd i fałszów - przyjmowanie na studia wieczorowe i
      zaoczne po wniesieniu opłaty jest podstawową formą rekrutacji na
      wszystkich polskich uczelniachi w tym także na innych wydziałach
      UWr - no może poza Wydziałem Fizyki, gdzie zapewne sam Pan
      Profesor szuka po korytarzach studentów, podczas gdy na WPAiE
      musiałby wśród nich z trudem przeciskać - stąd całe jego źródło
      frustracji, z którego zrodził się ten bezmyślny akt nienawiści
      ubrany w pseudomoralne piórka, ale najważnejsze, że trybun
      ludowy zbiera laury - już piszą maluczcy co nie wsiedli do windy
      lub nie byli w stanie ukończyć studiów za pieniądze, kto wie
      może znowu będzie kandydować na radnego, szkoda tylko, że
      niegdyś prawdziwie wolna gazeta zeszła do poziomu brukowca byle
      tak dalej...
      • ladyblue Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 07.10.02, 16:47
        Gość portalu: jek napisał(a):
        > UWr - no może poza Wydziałem Fizyki, gdzie zapewne sam Pan
        > Profesor szuka po korytarzach studentów, podczas gdy na WPAiE
        > musiałby wśród nich z trudem przeciskać - stąd całe jego źródło
        > frustracji, z którego zrodził się ten bezmyślny akt nienawiści

        turko szukajacy studentów? ha ha ha, przecież on jest wielki profesor który nie
        bedzie się zniżał do bycia promotorem jakichś studentów. obraza moralności taki
        pomysł.
        i dlaczego fizyk pisze zażalenia w sprawie prawa? nie jego wydział, a gdyby nie
        wpływy z zaocznych/wieczorowych studiów to kilka mało popularnych kierunków
        musieliby zamknąć (w tym fizykę)
        • Gość: STrup Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.chem.uni.wroc.pl 08.10.02, 12:27
          ladyblue napisała:

          > ... przecież on (Turko) jest wielki profesor który nie bedzie się zniżał do
          bycia promotorem jakichś studentów.
          *** Na jakiej podstawie ladyblue (niechybnie pracownik /bez/prawia) sądzi, że
          prof. Turko nie prowadzi prac magisterskich i doktorskich? Nadmieniam, że
          na /bez/prawiu chyba w ogóle nie rozumieją, na czym naprawdę polega BYĆ
          PROMOTOREM (pracy magisterskiej czy doktorskiej, bez różnicy). Na fizyce,
          chemii czy przyrodzie - wydziałach tradycyjnie atakowanych przez prawników za
          generowanie deficytu (że niby /bez/prawie swoją krwawicą musi tych nierobów
          utrzymywać) - nie ma możliwości kupienia sobie pracy magisterskiej, co jest
          NORMĄ (!!!) na /bez/prawiu! U nas z dyplomantem naprawdę się pracuje! Ciężko.
          Nie licząc czasu.

          > i dlaczego fizyk pisze zażalenia w sprawie prawa? nie jego wydział, a gdyby
          nie wpływy z zaocznych/wieczorowych studiów to kilka mało popularnych kierunków
          musieliby zamknąć (w tym fizykę).
          *** No właśnie. I co wtedy? Uniwerek pozostałby gównianą szkółką, w której
          praktycznie nie prowadzi się pracy naukowej (nie czarujmy się, bez/prawie
          właściwie dawno zaprzestało prawdziwej nauki).
          Fizyk o tym pisze, bo żaden prawnik nie ma interesu, żeby zmienić obecny system
          oraz ukrócić niezgodne z PRAWEM działania. Ustawa o szkolnictwie wyższym mówi,
          że liczba studentów płacących za studia nie może byc wyższa od tych
          niepłacących. A co jest na naszym bez/prawiu? A dlaczego tak jest? Ano, bo się
          prawnikom OPŁACA!!! Zarabiają 2 razy więcej niż pracownicy innych wydziałów,
          dostają premie i nagrody w wysokości (jedna nagroda) równej nieraz całemu
          funduszowi nagród innych wydziałów, a na dodatek i tak gówno robią, bo i tak
          dorabiają na lewo i na prawo. W kancelariach, jako radcy, w prywatnych szkołach
          wyższych itp.
          Najciekawsze jest to, że to właśnie to biedne wydziały, gdzie najgorzej się
          zarabia, są najlepsze naukowo i one właśnie dają naszemu UWr jakąś rozsądną
          RANGĘ. Na tym dobrym imieniu UWr żerują prawnicy-kombinatorzy. Kto by ich
          zatrudnił w pierwszej z brzegu Wyższej Prywatnej Szkole Czegokolwiek Byle
          Płacili, gdyby nie byli pracownikami dobrego uniwersytetu? A ich uniwersytet
          jest dobry, bo ma dobrych fizyków, przyrodników i chemików. I praktycznie tylko
          tych. Proszę sprawdzić, jakie kategorie KBN mają poszczególne wydziały i
          instytuty.

          Ech! Szkoda czasu na przekonywanie. Najzdrowsza jest propozycja, żeby prawo
          utworzyło osobną szkołę wyższą. Uniwerek będzie może i biedniejszy, ale za to
          odzyska twarz.

          • ladyblue Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 08.10.02, 16:29
            Gość portalu: STrup napisał(a):
            > *** Na jakiej podstawie ladyblue (niechybnie pracownik /bez/prawia) sądzi, że
            > prof. Turko nie prowadzi prac magisterskich i doktorskich? Nadmieniam, że
            > na /bez/prawiu chyba w ogóle nie rozumieją, na czym naprawdę polega BYĆ
            > PROMOTOREM (pracy magisterskiej czy doktorskiej, bez różnicy).

            z wydziałem bezprawia nie mam na szczęście nic wspólnego. o prof. Turko wiem
            niestety na tyle dużo, że zrezygnowałam ze studiowania fizyki na UWr, ponieważ
            fizyką kwantową zajmuje się wyżej wymieniony (niestety) który jest tak milutki,
            ze nazwać go sk..synem to byłby komplement.

            fizyka jest kierunkiem na który jest niewielu chętnych, przyjmują tam na
            podstawie konkursu świadectw, a nabór jest prowadzony częściej. chyba świadczy
            to wymownie o ilosci kandydatów na miejsce (pół kandydata? 1/10 kandydata?).
            zwykle idą tam ludzie którzy nie dostali sie na coś innego i to zaniza poziom
            nauczania (do pierwszej sesji zazwyczaj)

            taka jest smutna prawda ze fizyka nie jest wydziałem dochodowym, a uniwerek
            jakoś utrzymywac się musi. bo to na prawie są setki ludzi na zaocznych, a
            zaoczna fizyka istnieje w ogóle? czy z braku chętnych z niej zrezygnowano?

            > oraz ukrócić niezgodne z PRAWEM działania. Ustawa o szkolnictwie wyższym
            > mówi, że liczba studentów płacących za studia nie może byc wyższa od tych
            > niepłacących. A co jest na naszym bez/prawiu?

            a na innych wydziałach to niby jak jest? ile miejsc na studiach
            zaocznych/wieczorowych czyli "gorszych" ale płatnych a ile na darmowych
            dziennych?

            > Najciekawsze jest to, że to właśnie to biedne wydziały, gdzie najgorzej się
            > zarabia, są najlepsze naukowo i one właśnie dają naszemu UWr jakąś rozsądną
            > RANGĘ. Na tym dobrym imieniu UWr żerują prawnicy-kombinatorzy. Kto by ich
            > zatrudnił w pierwszej z brzegu Wyższej Prywatnej Szkole Czegokolwiek Byle
            > Płacili, gdyby nie byli pracownikami dobrego uniwersytetu? A ich uniwersytet
            > jest dobry, bo ma dobrych fizyków, przyrodników i chemików.

            niestety tak działa ten świat że do istnienia uczelni potrzebne są pieniadze,
            również na badania naukowe które przynoszą uniwerkowi sławę. czy moze
            odczynniki i sprzęt do badań dostaje sie za darmo? i naukowcy sami swój czas
            poświęcają (też za darmo).
          • Gość: lucky Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.magma-net.pl 08.10.02, 23:58
            Generalnie zgadzam sie, ale:

            > Najciekawsze jest to, że to właśnie to biedne wydziały, gdzie najgorzej się
            > zarabia, są najlepsze naukowo i one właśnie dają naszemu UWr jakąś rozsądną
            > RANGĘ. Na tym dobrym imieniu UWr żerują prawnicy-kombinatorzy. Kto by ich
            > zatrudnił w pierwszej z brzegu Wyższej Prywatnej Szkole Czegokolwiek Byle
            > Płacili, gdyby nie byli pracownikami dobrego uniwersytetu? A ich uniwersytet
            > jest dobry, bo ma dobrych fizyków, przyrodników i chemików. I praktycznie
            tylko
            >
            > tych. Proszę sprawdzić, jakie kategorie KBN mają poszczególne wydziały i
            > instytuty.
            >

            Zwracam uwage, ze Wydz. Nauk Hist.-Pedag. tez ma A!!!
            Uniwersytet potrzebuje wszystkich swoich wydzialow, bo na tym polega idea
            Universitas. Kazdy z nich ma swoja specyfike, problem polega na tym, ze w
            przypadku Prawa obecnie jest to juz "specyfika" i cos z tym trzeba zrobic
            (najlepiej porzadek).
          • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 09.10.02, 13:00
            Gość portalu: STrup napisał(a):

            > Nadmieniam, że
            > na /bez/prawiu chyba w ogóle nie rozumieją, na czym naprawdę polega BYĆ
            > PROMOTOREM (pracy magisterskiej czy doktorskiej, bez różnicy). Na fizyce,
            > chemii czy przyrodzie - wydziałach tradycyjnie atakowanych przez prawników za
            > generowanie deficytu (że niby /bez/prawie swoją krwawicą musi tych nierobów
            > utrzymywać) - nie ma możliwości kupienia sobie pracy magisterskiej, co jest
            > NORMĄ (!!!) na /bez/prawiu! U nas z dyplomantem naprawdę się pracuje! Ciężko.
            > Nie licząc czasu.

            U nas z kolei krąży wiele paskudnych plotek na temat wykorzystywania wyników
            prac Waszych dyplomantów. Ale ja tych opowieści nie powtarzam, bo - chociaż
            jestem tylko amoralnym prawnikiem - to jednak czuję różnicę między wiedzą
            ugruntowaną na doświadczeniu a entuzjastyczną wiarą w plotki ugruntowaną na
            osobistej niechęci do obmawianego. Czego i Panu życzę.
            A co do wspomnianej krwawicy: może Pan sobie prychać ile wlezie, ale faktem
            jest, że przez całe lata 80-te i część 90-tych Wydział był traktowany jako
            narzędzie poprawiania algorytmu finansowania całej Uczelni. Służyliśmy do
            gromadzenia pieniędzy, które następnie przeznaczano na utrzymanie innych
            jednostek. Mamy pełne prawo twierdzić, że Wasze ówczesne sukcesy naukowe są w
            pewnej mierze także i naszą zasługą. Sam - jako sekretarz komisji
            egzaminacyjnej w pierwszej poł. lat 90-tych - byłem niemal bezpośrednim
            świadkiem rozmów pomiędzy ówczesnymi władzami dziekańskimi a prorektorem, który
            żądał od nas zwiększenia limitów przyjęć (już po egzaminach wstępnych) a w
            zamian oferował bodaj dwa dodatkowe etaty techniczne. Wydział wtedy - dla dobra
            całego Uniwersytetu - na to przystał. Jednak gdy niedługo później na Senacie
            postawiono propozycję przyznania nam dodatków dydaktycznych z tytułu
            nadzwyczajnych obciążeń wniosek ten upadł, ponieważ uznano za niemoralne, by we
            wspólnocie akademickiej jedni zarabiali więcej od innych. Czy można się dziwić,
            że pauperyzacja Wydziału, spowodowana taką kolonialną polityką władz Uczelni,
            generowała frustrację znacznej części kadry? Myślę, że to właśnie ta
            frustracja, nagromadzona przez lata nieufność i pamięć o starych, złych,
            czasach stanowią po naszej stronie główną przeszkodę w rozwiązaniu obecnego
            konfliktu. Niestety po drugiej stronie staje naprzeciw nas frustracja zupełnie
            świeżej daty i nostalgia za dawnymi dobrymi czasami, połączone z brakiem
            zrozumienia dla sytuacji nauki w gospodarce rynkowej i przyprawione zwykłą
            ludzką zawiścią. Na całym świecie wiadomo, że konia który ciągnie wóz należy
            dobrze karmić i dopieszczać. Na naszym Uniwersytecie ton nadają ludzie, którzy
            wolą mieć do konia pretensje o to, że znalazł się przed wozem.


            > nie czarujmy się, bez/prawie
            > właściwie dawno zaprzestało prawdziwej nauki).

            Co za bajdy Pan tu wypisuje? Czy można tak mówić o Wydziale, na którym po
            wakacjach już odbyło się jedno kolokwium habilitacyjne a dwa następne czekają w
            kolejce? O Wydziale, na którym miesiąc w miesiąc broni się minimum jednego,
            często dwóch, a bywa że i trzech doktoratów? O Wydziale, który w ubiegłym roku
            wyprodukował najlepszą w Polsce (w opinii „Państwa i Prawa”) habilitację w
            naukach prawnych? Prawdą jest, że tajemnicę tego sukcesu stanowi m. in. ów
            mityczny dziekański fundusz nagród ale czy to źle, że ludziom płaci się za ich
            wysiłek tyle, ile jest on naprawdę wart??

            > Zarabiają 2 razy więcej niż pracownicy innych wydziałów,
            > dostają premie i nagrody w wysokości (jedna nagroda) równej nieraz całemu
            > funduszowi nagród innych wydziałów,

            Czy się mylę, czy tu właśnie tkwi źródło Pana negatywnych emocji?

            > Najciekawsze jest to, że to właśnie to biedne wydziały, gdzie najgorzej się
            > zarabia, są najlepsze naukowo i one właśnie dają naszemu UWr jakąś rozsądną
            > RANGĘ. Na tym dobrym imieniu UWr żerują prawnicy-kombinatorzy. Kto by ich
            > zatrudnił w pierwszej z brzegu Wyższej Prywatnej Szkole Czegokolwiek Byle
            > Płacili, gdyby nie byli pracownikami dobrego uniwersytetu?

            Naprawdę Pan myśli, że jakiegokolwiek prawnika w Polsce obchodzi naukowa
            pozycja naszego Mat-Fiz-Chemu? Aż taki tam u Was egocentryzm? ;P Każdy z nas
            buduje swoją pozycję w hermetycznym środowisku i na własny rachunek. Renoma
            Uniwersytetu jest oczywiście wypadkową naszych wspólnych wysiłków w swoich
            środowiskach. Dlatego jesteśmy sobie winni profesjonalną lojalność. Jedziemy na
            wspólnym wózku więc nie mogę Panu odebrać prawa do krytykowania mnie ale
            domagam się przynajmniej lepszej orientacji w tematach, które Pan porusza.

            > Najzdrowsza jest propozycja, żeby prawo
            > utworzyło osobną szkołę wyższą. Uniwerek będzie może i biedniejszy, ale za to
            > odzyska twarz.

            Nie wyobrażam sobie Prawa bez Uniwersytetu i myślę, że nie może istnieć
            prawdziwy Uniwersytet bez Prawa. Jesteśmy na siebie skazani. Jak Pan ochłonie z
            zacietrzewienia przyzna mi Pan rację. Jakie stąd wnioski?

            Pozdrawiam

            Bolek
    • Gość: Money Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 09:22
      List prof. Turko to tylko lekka odsłona tego co się dzieje na tym wydziale, na
      tej uczelni. Można by postawić autorowi zarzut, że dlaczego dopiero teraz
      podnosi larum, przecież o wielomilinowym funduszu nagród Kegla wiedział zapewne
      wcześniej, wiedział też o tym, że można niczego nie zaliczyć i nie zdać do III
      roku włącznie, byleby Keglowi płacić wielotysięczną daninę rocznie.
      Skupianie jednak uwagi na opóźnieniu reakcji autora wystąpienia nie jest
      właściwe, gdyż skupić się trzeba ma istocie problemu. Przewały finansowe
      mistrza kasy Kegla powinny zbadać kompetentne organy kontroli NIK i ścigania.
      Ale czy skorumpowanie wrocławskiego środowiska prawniczego nie przeszkodzi w
      wyjaśnieniu sprawy ?
      • Gość: -=Elwood=- Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.geogr.uni.wroc.pl 09.10.02, 10:23
        Podejrzewam że LadyBlue nie miala na tyle zdolnosci umyslowych by studiowac na
        Fizyce i stad jej nieukrywany zal do p. prf. Turko. Zal rowniz ze osmiela sie w
        ten sposob publicznie mowic o innej osobie. To zenujace i nie przystoi
        studentowi, tak jak innej osobie rowniez!
        Fakt ze sprawa funduszu plac Wydzialu prawa jest znana od dawna nie przynosi
        uczelni splendoru.To straszne ze byly rektor p. Geles nic nie robil by zmienic
        stan rzeczy a wrecz kryl Kegla! Druga strona medalu to fakt ze ten watpliwej
        moralnosci osobnik (dziekan prawa) zeby utrzymac swa nienapasiona kasą kieszen
        posunal sie do zmiany nazwy wydzialu by w ten sposob utrzymac sie na stolku
        kolejna kadencje (niby to na innym wydziale). Mysle ze takie postepowanie nie
        przystoi nikomu, a co dopiero osobie bedacej we wladzach uczeli. Ale jak widac
        nie oczekujmy nawet od prawnika dobrych obyczajow, nie mowiac nawet o
        moralnosci kiedy chodzi o pieniadze....
        Na zakonczenie chcialbym tylko dodac ze wstyd mi ze taki czlowiek jak p.Geles
        byl rektorem Uniwersytetu Wroclawskiego. Czlowiek na takim stanowisku powiniem,
        ba, musi zachowywac sie godnie i uczciwie! To w jaki sposob chcial zaklucic a w
        sumie zrobil to, tradycje inauguracji roku akademickiego w Auli jest
        karygodne.Wstyd!! i jeszce raz wstyd!!!
        Panie GELES zachowanie pana bylo karygodne! Zniszczyl pan w roku 300 lecia
        uniwesytetu taka piekna tradycje, jaką jest uroczystosc przyjecia do grona
        studentow mlodych ludzi. Przypominal pan malego chlopca ktoremu zabrano lizaka
        a nie rektora uczelni wyższej. Trzeba miec tylko nadzieje ze srodowisko
        akademickie wiecej nie dopusci do sptanowisk dziekanskich osob o watpliwej
        moralnosci, a do sprawowania zaszczytów rektorskich malych chlopców bez
        lizaczka..........zal i smutek...ale zycie musi toczyc sie dalej. Pamietajmy o
        jednym....Uniwersytet Wroclawski jest wspaniala uczelnia i kazdemy jej
        studentowi i pracownikowi musi zależec na jej dobrym imieniu.Kazdy z nas musi
        sobą samym budowac jej dobre imie!!
        Serdecznie pozdrawiam
        -=elwood=-
        • ladyblue Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 09.10.02, 20:09
          Gość portalu: -=Elwood=- napisał(a):
          > Podejrzewam że LadyBlue nie miala na tyle zdolnosci umyslowych by studiowac
          na Fizyce i stad jej nieukrywany zal do p. prf. Turko. Zal rowniz ze osmiela
          sie w ten sposob publicznie mowic o innej osobie. To zenujace i nie przystoi
          > studentowi, tak jak innej osobie rowniez!

          żeby tobie dziecinko dobra bozia/opatrzność/przypadek czy w co tam wierzysz
          dała choć połowę moich zdolności umysłowych to byś nie wiedział co z nadmiaru
          szczęścia zrobić. nie wybrałam fizyki, bo specjalizację w zakresie fizyki
          kwantowej prowadzi prof.Turko, o którym opinię mam bardzo niepochlebną i to NIE
          BEZ POWODU. żal ci że ośmielam się mówić prawdę? w ładnych czasach żyjemy, nie
          ma co... życzę oświecenia w zakresie umysłu
          • Gość: -=Elwood=- Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.geogr.uni.wroc.pl 10.10.02, 12:25
            > żeby tobie dziecinko dobra bozia/opatrzność/przypadek czy w co tam wierzysz
            > dała choć połowę moich zdolności umysłowych to byś nie wiedział co z nadmiaru
            > szczęścia zrobić. nie wybrałam fizyki, bo specjalizację w zakresie fizyki
            > kwantowej prowadzi prof.Turko.

            Powody pozostaw sobie droga sponiewierana studentko prof.Turki. Tak mi przykro
            ze cierpialas na drodze swego zycia i ze p. prof tak sponiewierał twe
            mlodzieńcze ideały...bo jak widze cała twa reszte uksztaltował BIG BROTHER I
            BAR, szczesliwa istoto!
            Mysle ze z taka iloscia nienawisci a także zyciowej inteligencji i szcescia
            jakim emanujesz sprawdzilabys sie w Rodzinie Radia Maryja albo nawet Lidze
            Polskich Rodzin.
            Życze szczescia na nowej drodze zycia....szczesciaro!
    • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 09.10.02, 12:47
      List Pana Profesora, podyktowany niewątpliwą troską o nasze morale nie uniknął
      niestety pewnych nieścisłości. Błędem – o ile się orientuję - jest twierdzenie,
      że tylko my w całej Polsce prowadzimy wolny nabór na studia zaoczne. Półprawdą
      jest opinia, że Wydział oferuje dochody znacząco wyższe niż szkoły prywatne. Ci
      z nas, którzy skupiają się jedynie na dydaktyce mogą liczyć na dochody co
      najwyżej – wedle mojego rozeznania – porównywalne. Faktem jest natomiast, że
      Wydział hojnie nagradza za osiągnięcia naukowe, co – wobec wieloletnich
      zapóźnień w tej dziedzinie – wydaje się ze wszechmiar racjonalne. Wreszcie za
      jednostronną uważam ocenę obowiązującego u nas regulaminu studiów zaocznych.
      Istotnie organizacja studiów na pierwszych trzech latach stwarza pułapkę dla
      osób nienawykłych do ciężkiej i systematycznej pracy ale innym, pracowitym lecz
      obciążonym życiowymi obowiązkami, daje możliwość elastycznego manipulowania
      terminami trudnych egzaminów. Zupełnie też nie rozumiem, na czym miałby polegać
      umiar, do którego nawołuje nas Pan Profesor. Czy na oddawaniu większej części
      wpływów z czesnego do wspólnej kasy? Ale mam nadzieję, że Gmach Główny też
      potrafi zachować umiar ;). Dziwię się też, że Pana Profesora tak bulwersuje
      fakt, iż w Polsce są fachowcy opłacani wedle rynkowej wartości posiadanej przez
      nich wiedzy. Czy nie o to właśnie Pan Profesor walczył w ciągu całej swojej
      politycznej kariery? Bulwersujące raczej powinno być to, że wciąż jeszcze są w
      naszym kraju wysokiej klasy fachowcy opłacani znacznie poniżej swojej wartości.
      To ich los powinien koncentrować na sobie uwagę opinii publicznej, tymczasem
      wszyscy z troską pochylają się nad tymi, którzy w nowych warunkach dają sobie
      radę sami, wspomagając jeszcze efektami swojej pracy innych członków
      akademickiej wspólnoty. Niestety to mityczne Eldorado, o którym wspomina Pan
      Profesor obudziło w niektórych naszych kolegach z innych Wydziałów ducha
      konkwisty. Wszystkich, którzy już potrząsają szabelkami i odkurzają mieszki
      uprzejmie informuję, że Eldorado nie istnieje. Istnieje tylko ciężka praca,
      rynek bezlitośnie weryfikujący wartość sprzedawanej wiedzy i skuteczne
      zarządzanie nauką w niesprzyjających warunkach gospodarki towarowo-pieniężnej.
      Tych natomiast kolegów, którzy naprawdę mają na uwadze nasze wspólne dobro
      proszę o wyrozumiałość. Doskonale wiem, że na Wydziale wiele rzeczy należy
      zmienić i jeszcze więcej można poprawić. Ale nie będę prał publicznie naszych
      brudów, zwłaszcza, że publiczność już nas osądziła i zaczyna żądać krwi. Proszę
      tylko poczytać wypowiedzi na tym forum. Złym byłbym chrześcijaninem, gdybym
      współwyznawcy wytykał grzechy, podczas gdy lwy właśnie wbiegają na arenę.
    • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 09.10.02, 13:08
      Gość portalu: max napisał(a):

      > Liczy sie tylko kasa i daremne jest szukanie innych wyjasniej
      > dla tej calej zalosnej i kompromitujacej cale srodowisko
      > awantury

      Spór wokół naszego Dziekana przybrał bardzo nieszczęśliwy obrót i wszyscy na
      nim stracimy. Jego negatywne skutki dla całej Uczelni już widać. Można go było
      od początku traktować czysto profesjonalnie, jako spór o interpretację ustawy.
      Takie rzeczy się zdarzają. Ustawy jasne „z natury”, podobnie jak kwiat paproci
      i UFO-ludki, istnieją tylko w ludowych podaniach. W przypadku takiego sporu
      kulturalni ludzie idą do sądu, a po wszystkim podają sobie ręce bez względu na
      wyrok. Niestety, znaleźli się tacy, którzy uznali, że zaistniała sytuacja jest
      doskonałą okazją do uzewnętrznienia zadawnionych urazów i frustracji, do
      publicznego obszczekania tych, których od dawna się nie lubiło. Padły
      oskarżenia, zwarły się szeregi, kto żyw ucieka z pola, na którym za chwilę
      zetrą się zwaśnione strony. Wątpię aby w tej chwili ktokolwiek szczerze myślał
      o Uniwersytecie jako o wspólnocie, w której jest miejsce dla wszystkich. Także
      tych lepiej zarabiających ;)

      Pozdrawiam

      Bolek
      • Gość: dovekie Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.geogr.uni.wroc.pl 10.10.02, 08:49
        Aleś Pan odparował, jak prawdziwy rzecznik prasowy!
        Bolek5 na rzecznika WyPaAijE!!!
        tak trzymać tow. bolek5
        • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 10.10.02, 11:04
          Witam!

          Gość portalu: dovekie napisał(a):

          > Aleś Pan odparował, jak prawdziwy rzecznik prasowy!
          > Bolek5 na rzecznika WyPaAijE!!!
          > tak trzymać tow. bolek5

          Dziękuję za komplement (bo to chyba, mimo wszystko, był komplement? ;)) ale
          niestety muszę odmówić. Przy obecnych nastrojach opinii - excusez le mot -
          publicznej to marna fucha. Mogę się tym zajmować hobbystycznie, traktując swoje
          okazjonalne wystąpienia jako swoiste etiudy, ale na stałe takich obowiązków nie
          przyjmę. Nie jestem samobójcą ;)

          Pozdrawiam

          Bolek
          • Gość: dovekie Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.geogr.uni.wroc.pl 10.10.02, 11:19
            a zatem życzę powodzenia na innych "niwach"
            dovekie
            • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 10.10.02, 11:48
              Dziękuję, nawzajem i do ponownego poczytania ;)

              Pozdrawiam

              Bolek
              • Gość: -=Elwood=- Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.geogr.uni.wroc.pl 10.10.02, 12:19
                No cóż....pogratulowac osiągniec naukowych całemu wydziałowi Prawa!!! Z opisu
                bolka wynika że pracownicy Prawa orają jak szaleni, do tego stopnia ze
                wydawnictwe naukowe nie nadazaja przyjmowac tego nawalu prac ktore do nich
                naplywaja.....bo gdzie indziej dopatrywac sie kategorii D dla tego wydzilu? To
                tylko jeszcze malutki kroczek do rowiazania.....ale tak zarobiony pracownik z
                pewnościa sobie zdaje z tego sprawe. Na taka kategorie trzeba, jak zapewne
                wiesz drogi bolku, solidnie zapracowac!!! Te tysiące wysoko ocenianych i
                nagradzanych prac magisterskich, genialnych prac naukowych pisanych w
                recenzowanych czasopismach prawniczych......to wszystko robi wrażenie, oj tak.
                Gratuluje dobrego samopoczucia drogi naukowcu!
                • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 10.10.02, 13:13
                  Witam!

                  Gość portalu: -=Elwood=- napisał(a):

                  > Te tysiące wysoko ocenianych i
                  > nagradzanych prac magisterskich, genialnych prac naukowych pisanych w
                  > recenzowanych czasopismach prawniczych......to wszystko robi wrażenie, oj tak.
                  > Gratuluje dobrego samopoczucia drogi naukowcu!

                  Czy ja gdzieś napisałem, że mam dobre samopoczucie? Mam jakie mam ale - ze
                  względu na okoliczności, o których wspomniałem gdzie indziej - zachowam je dla
                  siebie. Ja tylko protestuję przeciwko jednostronnym ocenom i namawiam, aby w
                  sprawach ważnych dla nas wszystkich nie ulegać emocjom. Lata, w których poziom
                  naukowy Wydziału istotnie sięgnął dna mamy już za sobą. To były czasy, w
                  których kto tylko mógł wiał od nas gdziekolwiek - nawet do Białegostoku.
                  Podzielam opinię, iż ta fatalna sytuacja była spowodowana w znacznej mierze -
                  choć nie tylko - długoletnią złą, właściwie kolonialną, polityką Gmachu
                  Głównego wobec Wydziału. Wytworzyło się wtedy fatalne błędne koło "słabe
                  wyniki -> małe pieniądze -> jeszcze słabsze wyniki -> jeszcze mniejsze
                  pieniądze". Popularność Dziekana Kegla bierze się stąd, że potrafił wyprowadzić
                  Wydział z tego błędnego koła i zbudował przynajmniej materialne podstawy dla
                  odzyskania pozycji, którą zajmowaliśmy w latach 60-tych i 70-tych. Niestety
                  dobrą kadrę buduje się znacznie dłużej, trudniej i żmudniej niż najwspanialsze
                  nawet gmachy. Niemniej pierwsze sukcesy także i w tej dziedzinie już widać. Do
                  ideału jeszcze nam daleko ale byliśmy na dobrej drodze. Prawdą jest, że z
                  pewnego punktu widzenia jest to droga "na skróty". Ale czy wobec wieloletnich,
                  zawinionych nie tylko przez nas, zaległości mieliśmy inny wybór? Jak inaczej
                  dogonić pociąg, do którego swego czasu nie pozwolono nam wsiąść? Wszyscy nagle
                  uznali za swój moralny obowiązek zawrócić nas z tej drogi. Właściwie dlaczego?
                  Jeżeli chcecie mieć Uniwersytet w całym tego słowa znaczeniu musicie mieć silny
                  Wydział Prawa. Jeżeli chcecie mieć silne Prawo, musicie pogodzić się z drogą
                  którą wybraliśmy. Innego sposobu na to, aby dołączyć do czołówki w tej chwili
                  już nie ma.

                  Pozdrawiam

                  Bolek
                  • Gość: dovekie Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.geogr.uni.wroc.pl 10.10.02, 14:03
                    Tak się zastanawiam drogi "bolku5" jak tu by dołaczyc do tego waszego pociągu.
                    Moja żona była by napewno zadowolona. Martwie się tylko o ŚP mojego byłego
                    szefa któren się pewnie na to wszystko niecierpliwie obraca na Bujwida i ...
                    :)
                    • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 10.10.02, 14:27
                      Gość portalu: dovekie napisał(a):

                      > Tak się zastanawiam drogi "bolku5" jak tu by dołaczyc do tego waszego pociągu.
                      > Moja żona była by napewno zadowolona. Martwie się tylko o ŚP mojego byłego
                      > szefa któren się pewnie na to wszystko niecierpliwie obraca na Bujwida i ...
                      > :)

                      Świat nie jest sprawiedliwy. Wiem,że w mojej sytuacji łatwiej się z tym
                      pogodzić :) ale nic nie zmieni istoty rzeczy. Po 89 roku wiedza przestała być
                      dobrem publicznym a stała się towarem. W gruncie rzeczy zawsze nim była, tyle
                      że absurdy gospodarki realnego socjalizmu nieco maskowały ten fakt. Znaleźliśmy
                      się w tej paskudnej sytuacji, że wiedza oferowana przez nas na dydaktycznym
                      rynku sprzedaje się lepiej od innych ofert. Jest to sytuacja paskudna, bo nie
                      przysparza nam przyjaciół. To pewne, że towar, którym frymarczymy ma
                      szczególny, strategiczny społecznie charakter. Ale nie zmienia to faktu, że
                      jego produkcja i dystrybucja musi uwzględniać prawa ekonomii.

                      Pozdrawiam

                      Bolek
                      • Gość: feran Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.txucom.net 11.10.02, 05:59
                        Cos w tym jest co pisze Bolek.

                        Pomyslcie,co by bylo gdyby medycyna byla wydzialem Uniwersytetu.Profesorowie
                        chirurgii zarabialiby tak z 10 razy tyle co profesor matematyki.I tak jest na
                        wielu uniwersytetach amerykanskich.

                        Slynny profesor DeBekey(pionier chirurgii serca) ma/mial do dyspozycjii
                        prywatna winde,zaden inny wykladowca w Houston takiego przywileju nie mial
                        (nawet ci co maja Nobla).
                        • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 11.10.02, 21:16
                          Witam!

                          Gość portalu: feran napisał(a):

                          > (...) Profesorowie
                          > chirurgii zarabialiby tak z 10 razy tyle co profesor matematyki.

                          U nas? Raczej nie ;). Niemniej dziękuję za wsparcie.

                          Pozdrawiam i życzę szczęścia

                          Bolek
                      • Gość: Globiger Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 11:23
                        wiedza przestała być
                        > dobrem publicznym a stała się towarem.

                        I tym się właśnie różnią Naukowcy od prawników...
                        Globiger
                        • bolek5 Re: List otwarty prof. Ludwika Turki w sprawie ko 11.10.02, 21:12
                          Gość portalu: Globiger napisał(a):

                          > I tym się właśnie różnią Naukowcy od prawników...
                          > Globiger

                          Niech się Pan nie łudzi. Tylko ci, od kórych nikt nie chce kupować ich wiedzy ;)
                          A mówiąc serio: napisałem, że jest to towar strategiczny. Dlatego bogate
                          państwa tyle inwestują w naukę. Zwrot z tego rodzaju inwestycji jest - w
                          ostatecznym rozrachunku - najwyższy. Kłopot polskiej nauki polega na tym, że
                          nie ma w tej chwili w kraju kapitału, który zechciałby zainwestować w nią i
                          kupować jej produkty. Niewielki wyjątek stanowią te dyscypliny nauki
                          (podkreślam: "nauki", bo humanistyka a wśród niej i prawoznawstwo to IMHO
                          nauka) które oferują pewne praktyczne umiejętności, umożliwiające karierę
                          zawodową, czyli - mówiąc trywialnie - utrzymanie rodziny na godziwym poziomie.
                          Po prostu - w rozwój tego rodzaju dyscyplin nauki gotowe są zainwestować osoby
                          zainteresowane nabyciem tych umiejętności. Tylko na tym polega różnica pomiędzy
                          Pana i moją sytuacją. Pan mnie traktuje jak drobnego kupczyka siebie lokując w
                          roli strażnika wiedzy i prawdy. Tak naprawdę obaj jesteśmy w tym samym stopniu
                          strażnikami prawdy i kupczykami, a różnica polega na tym, że na mój towar
                          akurat przypadkiem jest zbyt. I to nie jest problem towaru, lecz rynku. Nikt z
                          nas nie zawinił.

                          Pozdrawiam

                          Bolek
    • Gość: m5 kim jestes bolek??? IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 11.10.02, 23:29
      studentem, dr, doktorantem,prof czy moze samym dziekanem? bardzo nurtuje mnie
      to pytanie! i czy ktos z wladz uczelni chcial abys podjal ten watek na forum??
      • bolek5 Re: kim jestes bolek??? 12.10.02, 20:00
        Sorki. Odpowiedziałem już rano, ale coś zeżarło mój post. Odpowiadam ponownie:
        jestem tylko prostym doktorem, choć z widokami na przyszłość ;). Działam
        samorzutnie i hobbystycznie.

        Pozdrawiam

        Bolek
        • Gość: Yani Re: kim jestes bolek??? IP: *.proxy.aol.com 13.10.02, 08:08
          Gosc portalu: bolek5 napisal(a):

          >Znalezlismy sie w tej paskudnej sytuacji,ze wiedza oferowana przez nas na
          >dydaktycznym rynku sprzedaje sie lepiej od innych ofert. Jest to sytuacja
          >paskudna, bo nie przysparza nam przyjaciol.

          Gdy stawialem swoje pierwsze kroki w USA, pewien zacny czlowiek dal mi rade;
          jezeli nie chcesz tutaj "zginac", musisz miec co najmniej dwoch przyjaciol;
          dobrego lekarza i jeszcze lepszego adwokata. Byla to najlepsza rada, jaka
          kiedykolwiek dostalem.
          Pozdr.
          Yani
          • illusion Re: kim jestes bolek??? 13.10.02, 11:22
            Hmmmmm, te wszystkie "cudowne" rozważania niektórych osób skłaniają mnie do
            pewnej refleksji - jak można wypowiadać się na temat wydziału na którym się nie
            studiuje?. Większość z tych wszystkich zaciekłych nieprzyjaciół Wydziału Prawa,
            Administracji i Ekonomii na samym wstępie gorąco podkreśla że nie ma nic
            wspólnego z tym wydziałem. Jak więc można coś oceniać, krytykować, poddawać w
            wątpliwość skoro nie ma się o tym pojęcia ?? Większość argumentów jakie tutaj
            się pojawiły są delikatnie rzecz biorąc płytkie. Rozumiem że wiele osób
            wylądowało na kierunkach które nie dają im satysfakcji i zbyt świetlanej
            przyszłości i stąd się rodzi ta flustracja ale nie dajmy się zwariować.
            Doskonale sobie chyba wszyscy zdajemy sprawę że przedstawione tutaj argumenty
            to po prostu zasłyszane słowa gdzieś od kogoś, bardzo często studenta tego
            wydziału któremu się nie powiodło na jakimś egzaminie. Nie twierdzę że wszystko
            jest Ok, niewątpliwie jest wiele niezgodności, niedociągnięć ale tak jest
            WSZĘDZIE. Dlaczego nikt nie wspomina o wysokości stypendium na tym wydziale, o
            naprawdę nieźle zadbanych budynkach i w ogóle niezłych warunkach studiowania.
            Mimo wielu wypaczeń w dalszym ciągu jest rzesza chętnych która chce tutaj
            studiować, więc chyba nie jest aż tak najgorzej:-)
            • bolek5 Re: kim jestes bolek??? 13.10.02, 22:47
              Witam!

              Z góry przepraszam i proszę by Pan mojej wypowiedzi nie traktował jak cios w
              plecy, ale sądzę, że jest Pan zbyt surowy. Znaczną część uczestników tej
              dyskusji stanowili pracownicy naszej Uczelni, a nie studenci. Nie można im
              odebrać prawa do troski o nasze, czyli Uniwersytetu, wspólne dobre imię.
              Powodem tej troski są nasze własne błędy (sam Pan przyznał, ze nie jesteśmy
              aniołami) jak i szum medialny, który od jakiegoś czasu pechowo otoczył nasz
              Wydział. Prawdą jest, że niektórzy z naszych kolegów manifestują tę troskę w
              grubych słowach, powtarzając na dodatek naiwnie zwykłe kłamstwa. Trudno - można
              nad tym jedynie ubolewać. Ich prawem jest wyrażać obawy, naszym obowiązkiem -
              wyjaśniać im, że ich obawy są po części wyolbrzymione po części zaś
              bezpodstawne.

              Pozdrawiam i życzę szczęścia

              Bolek

              P.S. Jest jeszcze jedno, na co wszystkim dyskutantom chciałbym zwrócić uwagę.
              Jedyne dwa głosy (feran i Yani - niniejszym jeszcze raz dzięki!), niepolemiczne
              wobec prezentowanych tu przeze mnie poglądów, pochodzą z USA, czyli kraju,
              który ma znacznie dłuższe doświadczenia z gospodarką rynkową niż my. Aż się
              boję wyprowadzać z tego faktu niewczesne wnioski, ale może ktoś mnie zastąpi? ;)
              • Gość: hrabiaa Re: kim jestes bolek??? IP: *.dtvk.tpnet.pl 16.10.02, 21:49
                Co, prawda nie znam sytuacji ( od wewnątrz) na Prawie, ale wnoszę, że L. Turko
                napisał w sposób niezwykle wyważony, typowy dla jego sposobu bycia. Dawno,
                dawno temu miałem z nim zajęcia przez 2 lata. Myślę, że od tamtej pory nie
                zmienił się. Przypatrując się z boku ( z opisów prasowych) sytuacji na Prawie,
                można sądzić, że jest to państwo w państwie. W zeszłym roku potrzebowałem
                opinię prawną do zawartego kontraktu. Pan doktor, do którego się zwróciłem (za
                sowitą opłatą, na fakturę i legalnie) potraktował mnie początkowo, jak
                wyrzuconego studenta. Bardzo za to był uprzejmy przy okazji przesyłania mu
                kopii przelewu na jego konto. A drogi był, jak cholera. Myślę, że nie wszyscy
                na wydziale są podobni (oby nie) do przytaczanego przeze mnie dóktora
                • Gość: feran Re: kim jestes bolek??? IP: *.txucom.net 17.10.02, 23:05
                  Kontakty z prawnikami zawsze sa drogie.That's the nature of the beast.
                  • kasica3 Re: Woda w ustach 18.10.02, 01:03
                    Witam!

                    Siedzę sobie i czytam. Gdy się mnie pytają to odpowiadam. Pisałam, że
                    >>Stosunek ilosci studentów zaocznych do
                    >> stacjonarnych przekracza u was 5.

                    W odpowiedzi pan bolek5 był łaskaw stwierdzić

                    >O i tu poproszę o ten początkowy fragment o odpowiedzialności za słowo. I Pani
                    >i ja pisaliśmy o limitach przyjęć na studia zaoczne a Pani tu nagle przypisuje
                    >mi jakieś poglądy w sprawie stosunku ilości studentów zaocznych i
                    >stacjonarnych. To jak to jest z tą odpowiedzialnoscią? A tak nawiasem: jest
                    >Pani zadziwiająco dobrze zorientowana w sprawach Wydziału. Ja tych danych nie
                    >znam, ale we współczynnik 1:5 nie chce mi się wierzyć. Za mojej pamięci był
                    >niższy a później z jednej strony od lat systematycznie spadała liczba
                    >przyjmowanych na studia zaoczne a z drugiej wzrastała liczba studentów
                    >stacjonarnych. Powstało wprawdzie pewne spiętrzenie na trzecim roku, ale chyba
                    >nie daje aż takich efektów statystycznych. Czy Pani aby do zaocznych nie
                    >doliczyła nam także podyplomowych i uzupełniających? Można prosić o źródła? ;)

                    Odpowiedź:
                    jak się chce to się znajdzie. Istnieje coś takiego jak "Uniwersytet Wrocławski
                    w liczbach". Jest to zbiór danych statystycznych o uczelni, wydawane przez
                    uniwersyteckie wydawnictwo. Wystarczy tylko pójść do odpowiedniej bibioteki i
                    zajrzeć. I co my tam widzimy na temat Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego.
                    W roku 2000 było tam 14903 studentów zaocznych i 2810 stacjonarnych. Jak się
                    podzieli jedno przez drugie to wychodzi 5,3 (to jest chyba więcej niż 5!). W
                    tym samym roku przyjęto na studia zaoczne 4140 studentów, a na studia dzienne
                    764. Po podzieleniu mamy 5,4.
                    W roku 1999 było 13302 zaocznych studentów i 2851 stacjonarnych. Po podzieleniu
                    4,66. Za to przyjęto 4545 na studia zaoczne i tylko 616 na stacjonarne. Po
                    podzieleniu mamy liczbę 7,37.

                    No i co, panie bolku5? Wystarczy tych liczb?

                    Sprawę tego, że pisząc "sąd" miał Pan na myśli arbitra i inne wynurzenia na
                    temat związków wydziału prawa z "Nieboską Komedią" pominę litościwym
                    milczeniem.
                    Mnie też za to nie płacą i robi się późno.

                    Pozdrawiam
                    • bolek5 Re: Woda w ustach 18.10.02, 06:14
                      Witam!


                      > No i co, panie bolku5? Wystarczy tych liczb?

                      No cóż. Pozostaje mi tylko przeprosić Panią za publiczne posądzenie o błąd w
                      rachunkach. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że do tej pory nie
                      zajmowałem się tymi zagadnieniami a po prostu "robiłem swoje". Jeszcze raz
                      przepraszam i biegnę do pracy ;)

                      Pozdrawiam

                      Bolek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka