Dodaj do ulubionych

AA - Anonimowy Absurd

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.04.01, 22:47
A.A. - Anonimowy Absurd

odsłona pierwsza





Sprawą fundamentalną dla istnienia Ruchu A.A. jest założenie, że alkoholik
uzależniony jest dożywotnio, na co nie ma - bo nie może być - przekonujących
dowodów. Fakt, że są tacy co zapijają się na śmierć mówi dokładnie to co mówi i
nic ponadto. Ludzie umierają, bo zbyt dużo pili, palili, jedli, pracowali,
trenowali, etc., etc. Świadomie lub nie, przeciążali organizm ponad jego
wydolność co na dłuższą metę kończy się przedwczesną śmiercią. Czy zatem
powinniśmy organizować grupy Anonimowych Żarłoków, Pracusiów...? A co z tymi,
którzy łączą śmiercionośne nałogi, np. Sportowy Żarłok czy - najczęściej
spotykany - Przepracowany Pijak?
Zasadniczy problem to granica między normalnym spożywaniem alkoholu a piciem
nałogowym. Z najnowszych badań wynika, że każdy organizm ma w swoim DNA
zapisane ile czego musi przyswoić żeby żyć, a także ile i czego mu nie wolno
pod groźbą kary śmierci. Można zatem z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że w
każdym DNA jest zapisany punkt krytyczny, od którego zaczyna się nałóg. Wiemy,
że DNA każdego organizmu jest inne a co za tym idzie - wszelkie normy są
zaledwie niedoskonałą statystyką i mogą służyć jedynie za punkt wyjścia do
indywidualnych badań nad konkretnym przypadkiem. Zostawmy zatem ten czysto
akademicki problem Autorytetom i wróćmy do Anonimowych Absurdów.
Zacznę od największego. Ideologia A.A. opiera się na twierdzeniu, że Anonimowy
do końca życia nie może się napić, bo pierwszy kieliszek oznacza katastrofę,
bezwzględny powrót do totalnego pijaństwa, zeszmacenie i wszelkie możliwe
nieszczęścia. Człowiekowi można wmówić wszystko, tym bardziej przestraszonemu,
trzeźwemu neoficie, vide - komuniści i dziesiątki sekt doprowadzających swoich
wyznawców w najlepszym razie do wyniszczenia psychicznego, fizycznego i
materialnego. Pranie mózgu daje efekty w postępie geometrycznym w stosunku do
upływającego czasu. W rezultacie takich działań Anonimowy im dłużej jest
trzeźwy tym bardziej staje się bezbronny. Jeśli, co nie daj Boże, po kilku
latach wypije w chwili zapomnienia setę, to w jego wypranej psychice włączą się
wszystkie alarmy świata. Niestety, jest już za późno. Anonimowy wie co musi
zrobić, uczono go przecież wiele lat. Musi popaść w totalne pijaństwo,
zeszmacić się, etc., etc. Nie może postąpić inaczej, bo mu po prostu nie wolno.
Autorytety całego świata pozbawiły go szansy samodzielnego
wyboru!
Anonimowi, nie dajcie się zwariować!!!
Na tym jednak nie koniec cierpień Anonimowego. Na tak zwanych mitingach mówi mu
się jak trudno i straszno żyć na trzeźwo, że zawsze musi pamiętać iż on,
Anonimowy, nie jest normalnym człowiekiem, a tylko Dożywotnim Nałogiem.
Obywatelem podrzędnej kategorii. I musi Anonimowy opowiadać innym Anonimowym o
okropieństwach swojego pijaństwa (a może przy okazji powspominać stare, dobre
czasy?) Gdyby jednak, w wielkiej naiwności właściwej wszystkim neofitom,
przyszło Anonimowemu do skołatanej głowy poprosić o pomoc w załatwieniu pracy
czy mieszkania to usłyszy, że A.A. daje mu to co najważniejsze - możliwość
mówienia o swoim nałogu, że dzięki temu pokonuje swój największy problem, że
reszta to bułka z masłem. W ten sposób Anonimowy dowiaduje się, że tak naprawdę
jest ze swoimi problemami sam. Znamienne jest, że nie pokazuje się Anonimowemu
dobrych stron trzeźwości, a jest ich przecież tak wiele. Anonim jest jak
dziecko zagubione we mgle, był wyłączony ze świata kilka, a często
kilkadziesiąt lat. Trzeba mu pokazać, że oprócz knajp są w mieście kina,
teatry, biblioteki, że do parku można pójść z dziećmi, nie z bełtem. Trzeba
pokazać, że można z rodziną wyjechać za miasto, a przede wszystki
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka