Gość: jjj
IP: *.ipt.aol.com
06.02.03, 17:15
Jestem oburzony naduzywaniem przez dziennikarza Gazety wyrazenia "buddysta"
w odniesieniu do mordercy z Wroclawia.
Nie jest w zwyczaju nachalne informowanie opinii publicznej o tym, ze jakis
przestepca, zlodziej, gwalciciel, czy mordeca jest katolikiem.
Nachalnosc powtarzania informacji o religijnej orientacji mordercy, tworzy
pewne wrazenie. Sprawia, ze w swiadomosci czytelnika kojarzone jest
morderstwo i buddyzm.
Przykre to szczegolnie, ze wydaje sie, ze Gazeta pretenduje do opinii gazety
nie dyskryminujacej ze wzgledu na przekonania religijne. Ciekawe, czy gdyby
morderca byl wyznania starotestamentowego, to czy dziennikarz tez byl taki
nadgorliwy i nachalny w informowaniu o tym czytelnikow.
W USA spolecznosciom homoseksualnym przyznano prawo do nie informowania
opinii publicznej o takiej orientacji przestepcow. Moze to i pikantne, ze
zlodziej, morderca itd. sa homoseksualistami. Moze o tym panie w maglu
chetnie by pogadaly. Ale w USA uznano, ze spolecznosc homoseksualistow ma
prawo do tego by w publicznych mediach te dwa okreslenia nie byly nachalnie
eksponowane razem. Uznano, ze spolecznosci te nie musza byc narazane na
wrogosc opinni publicznej z powodow przestepstw popelnianych przez czlonkow
tych spolecznosci. Dlaczego? poniewaz takim prawem w sposob zupelnie
naturalny dysponuja inne liczniejsze spolecznosci w tym spolecznosci
religijne.