tora_tora
10.10.06, 20:27
obywatel ma się czuć zagrożony, bo to on jest dla państwa, a nie państwo dla
obywatela. POza tym powinien zawsze czuć się winny, a jeśli nie wie za co, to
tym gorzej dla niego. Takim "obywatelem" zdecydowanie łatwiej się rządzi- nie
podskakuje, nie wytyka państwu, że durne, taki obywatel po prostu się boi i
dziękuje państwu, że (jeszcze) żyje.
PRL wciąż żyje - w polskiej administracji