Dodaj do ulubionych

Czerwona oranżada

02.02.04, 21:40
Zawsze mówiłem, że mi łatwo jest zrobic radochę.
Albo słoik powideł za dwa złote, albo jeszcze taniej. Dzis ryjek mi się
cieszy za złótówkę i pięć groszy, bo kupiłem sobie oranżadę w markecie i tak
popijam. Szkoda, ze jest w PETcie, a nie w szklanej butli z porcelanowym
kapslem na drucie. Ale co łyk to masa wspomnień.
Obserwuj wątek
    • sasha_m Re: Czerwona oranżada 02.02.04, 21:50
      Na taką oranżadę potafiliśmy iść z babcią, która udawała się w celach
      zakupowych, 3 km do miasta smile Brązowa butelka, kapsel na drucie i druciane
      skrzynki! Rarytas!
      Potem na wiejskich weselach można było spotkać takie oranżady w zwykłych
      kapslowanych butelkach z papierowymi, jakby pisanymi na maszynie nalepkami. Też
      były dobre smile
      • snow.white Re: Czerwona oranżada 02.02.04, 21:52
        sasha_m napisała:


        > Potem na wiejskich weselach można było spotkać takie oranżady w zwykłych
        > kapslowanych butelkach z papierowymi, jakby pisanymi na maszynie nalepkami.
        Też
        >
        > były dobre smile
        ooo,takie pamietam big_grin
          • olga55 Re: Czerwona oranżada 02.02.04, 22:02
            Z tą nieszkodliwością-zalezało od ilosci i....ja kiedyś dostałam jakąs ekstra
            kaskę (w wydaniu dzieciecym) i postanowiłam oddać sie rozpuście.Zakupiłam jakąs
            szaloną ilość rzeczonej oranżadki i jadłam,jadłam, az zrobiło mi sie lekko
            błee.Postanowiłam czymś popić,sięgnęłam więc po butelke mleka.Wypiłam duszkiem
            tak z pół litra i.....jakis czas było to tematem tzw.dowcipów rodzinnych.
        • snow.white Re: Czerwona oranżada 02.02.04, 21:56
          sasha_m napisała:

          > A pamiętacie oranżadkę w proszku, którą wyjadało się z papierka językiem lub
          > palcem? Kto tam myslał o rozpuszczeniu w wodzie...
          ooo,taksmile o to chodzilo,zeby na jezyku babelki bylysmile
        • geograf Re: Czerwona oranżada 02.02.04, 23:09
          ja pamiętam też takie "rurki" w której była zamknięta oranżada w proszku..oj
          wyjadało się..
          a ta oranżada w plastikowym opakowaniu...ja pamiętam takie srebnre..z
          niemieckimi napisało..a później się nadmuchiwało i...BUCH szybko przygniatało
          stopąsmile
          • snow.white Re: Czerwona oranżada 02.02.04, 23:15
            geograf napisał:

            > a ta oranżada w plastikowym opakowaniu...ja pamiętam takie srebnre..z
            > niemieckimi napisało..a później się nadmuchiwało i...BUCH szybko przygniatało
            > stopąsmile
            hehe,ja tez pamietam,ale to juz bylo burzujskiewink))) numer z BUCH sie robilowink)
            tamto pierwsze bylo w zwyklych woreczkach foliowych,przezroczystych.Nie mam
            pojecia w czym ja te wielka atrakcje widzialamwink))
            • olga55 Re: Czerwona oranżada 03.02.04, 12:07
              Po popiciu oranzady w proszku mlekiem,nawet nie dostałam sr... tylko
              zaczęłam "toczyć pianę" i wyszło ze mnie wszystko "odgórnie" za to z efektami
              kolorystyczno-pianowo-bąbelkowymi. Miałam potem zakaz spożywania w/w
              oranżadki,ale "nałóg" był silniejszy.
              Dzis można kupić cukierki,które maja w środku "takie cóś".Czasem sobie
              podjem,ale to już nie to.
                • olga55 Re: Czerwona oranżada 03.02.04, 21:15
                  Kochaneńki,miałam wtedy chyba z 10 lat i rozumek niewielki.Popiłam mlekiem,bo
                  mleko lubię.Moja Babcia (Leokadia) mawiała:"jakby człowiek wiedział, ze się
                  przewróci,toby sie sam położył".Poza tym, nie byłoby o czym teraz pisaćwink)
                • olga55 Re: Czerwona oranżada 03.02.04, 21:18
                  A cukierki "suguski",takie słodkokwaśne mordoklejki??A wata cukrowa? Teraz też
                  czasami bywa i jak bum bum kupuję i zjadam klejąc sie okrutnie.
                  Mój mąż w takich sytuacjach pyta zaczepno-łagodnie:"kiedy ty dorosniesz?".Ja na
                  to gromko:NIGDY!!!
    • oldpiernik Re: Czerwona oranżada 03.02.04, 13:02
      malinówa oranżada... eech
      i bułka "wodna" za 20 groszy, staruchy kochane, to wy to pamiętacie?
      ale najlepszą oranżadę w kolorze rubinu piłem w DDR`onach
      lana jak beczkowe piwo, ale bez pianki
      "miód z boczkiem" wink
      • f.l.y Re: Czerwona oranżada 03.02.04, 16:22
        z dawnych czasów pamiętam jeszcze lizaki - czerwone koguciki po 50gr i krówki w
        tabliczkach (zółto-brązowe papierki)...
        upodobanie do lizaków zostało mi do dzisiaj/a mam juz 37-ke!) - czasami po te
        lizaki jeżdżę pod ZOO, a ostatnio odkryłam takie stoisko z lizakami w
        Legionowie, obok OBI w Kaufmann czy 'costam'...
        a gumy Donaldy kupowalam tylko w bufecie na statku spacerowym, jak mielismy
        wycieczke po Wisle smile
        no i cukierki 'pudrowe' - obecne to już nie to....
        a jajeczka wedlowskie z likworem pamietacie? teraz ostały się jeno baryłki...
        też dobre...
        do miłego...
        • gatta13 Co się stało z donaldami? 03.02.04, 22:06
          f.l.y napisała:

          > > a gumy Donaldy kupowalam tylko w bufecie na statku spacerowym, jak mielismy
          > wycieczke po Wisle smile


          Właśnie, a co się stało z donaldami?? I jeszcze były takie pomarańczowe gumy w
          listkach z bolkiem i lolkiem. Jakie one były dobre... smile) Z drogi powrotnej ze
          szkoły pamiętam lody bambino w czekoladzie i andruty, cieniutkie takie jak
          bibułka. A pamiętacie te wstrętne, bledziutkie prażynki? wink
            • geograf Re: Co się stało z donaldami? 04.02.04, 00:10
              kulki?
              takie w "plastikowych" podłużnych "opakowaniach" co to w rządku kulki były??
              one chyba są..coś mi się kojarzy,że na Bałuckim widziałem...pewnie już nie są
              węgierskie,ale zawsze.....
              gdy przyjedziesz do Łodzi to sprawdzimy, oki??
              • sloggi Pańska skórka 09.02.04, 01:44
                Te kulki w pierwszym rzucie miały chyba w środku jakiś sok i kolorowały język.
                A pamięta ktoś jeszcze pańską skórkę - chyba jedyną słodycz niedostępną w
                sprzedaży sklepowej? Kiedys będąc w Krakowie, zupełnie przez przypadek
                dowiedziałem się, że w Małoplsce ta sama rzecz nie nosi nazwy "pańska skórka"
                tylko "trupi miodek", makabra.
                • olga55 Re: Pańska skórka 09.02.04, 11:12
                  Niedawno był cały artykuł w Gazecie na temat tego przysmaku.Ja widuję go
                  corocznie z okazji wszystkich Świętych-sprzedają go m.in koło Cmentarza
                  Północnego.Tak jak dawniej pokrojona w kosteczkę,zawinięta w kawałek
                  pergaminu...
        • geograf Re: Czerwona oranżada 04.02.04, 00:06
          oj pamiętam cukierki pudrowe..w różnych
          kształtach...kółka,gwiazdki,kwadraty...ech...teraz są twarde,mają inny
          smak..nadal można kupić na Bałuckim Rynkusmile
          Mnie jeszcze coś się rpzypomniało:
          takie czekoladowe kulki...brązowe,albo białe..pyyyyyyszczna czekolada..neistety
          nie mogę znaleźć dobrych..wszędzie twarde,albo stareuncertain
          • f.l.y Re: Czerwona oranżada 04.02.04, 12:33
            mówisz o drażach mlecznych??? są! też lubię...jeszcze można trafić...

            te bladziutkie prażynki też są... może inny wytwórca, ale smak tenże...

            no i gumy kulki też są....

            a gdzie można kupić prawdziwe krówki ciągutki...takie, co to po trzech dniach
            nie są kruche? a jak się je ma w ustach, to rozkleić się nie można... mniam...
            • sasha_m Re: Czerwona oranżada 10.02.04, 11:06
              Żeby sprwadzić, czy są naprawdę ciągnące, trzeba pomacać smile Kupiłam sobie
              ostatnio i przypłaciłam to wizytą u dentysty, który wstawił mi na powrót
              koronkę wink)) To były prawdziwe mordoklejki.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka