nawojek
06.03.07, 10:12
Zdarzyło się dzisiaj, że mi autko nawaliło tuż przed 'rondem' (bo to jeszcze
rondo nie jest, więc w cudzysłowiu) - pl.Grunwaldzkim. Ponad pół godziny
czekaliśmy na taksówkę z 9622 - panienka w przyjmowaniu zgłoszeń orientację w
mieście oraz ogólną ęteligęcję ma na poziomie ......, taksiarz nie mógł mnie
znaleźć, bo na Skłodowskiej przy Domu Naukowca, naprzeciwko 'manhatanu' i
nowej galerii, stało kilkaset aut tej samej marki z trójkątem za szybą!! Och!
Z kolei panienka z 9629 skierowała taksiarza na Skłodowską 29, więc taksiarz
błądził po Pollaka!
W sumie w centrum miasta ponad godzinę czekaliśmy przy padłym aucie na taksówkę.
I to nie z powodu korków.
Taksiarze z obydwóch firm przejeżdżali koło mnie w kierunku mostu
Grunwaldzkiego, nie zwracając na mnie najmniejszej uwagi.
Ludzie, gdzie są wrocławianie? W którym zreszeniu pracują panienki i taksiarze
ze znajomością miasta? Kto wie?
Wrocław - miasto otwarte, fakt. Nie mam nic przeciwko ludziom z Pcimia. Ale z
licencjami na taksówki to jednak powinno być bardziej wrocławsko niż
pcimowato. Każdy to odczuje, gdy przez nieprzewidywalne spóźnienie taksówki
(ponad godzinę!) zawali życiowe sprawy.