Gość: skrzypce1
IP: *.mia.bellsouth.net
03.04.07, 03:08
Pamietam czasy kiedy w bramce Slaska bronil Tomaszewski, kiedy druzyna z
Oporowskiej zdobywala sukcesy na arenie europejskiej i krajowej. Byly to inne
czasy. Owszem byl sukces ale nadmuchany sztucznie. Zaden klub sportowy we
Wroclawiu w tamtych czasach nie otrzymywal tak wysokich dotacji jak Slask.
Pieniadze z MON-u byly mocnym i jedynym atrybutem we wroclawskim Slasku.
Decyzje zwiazane z dzialanoscia klubu byly podejmowane w sztabie Slaskiego
Okregu Wojskowego. Trenerzy w tamtych czasach byli nie tylko od trenowania
ale rowniez i od wykonywania rozkazow towarzyszy i generalow. Miasto (Ciekawy
jestem kto stoi za tym sloganem? PiS, PO, Dudkiewicz a moze ktos inny?)
widzialoby Tarasiewicza jako trenera. Moze bylo by to dobrze dla
druzyny/miasta a moze nie. Tak jak powiedzial p. Mazur, ze trzeba byloby sie
liczyc z opinia miasta w przypadku jezeli Slask uzyskalby te 5 milionow
pozyczki. Ale czy wowczas bedzie to druzyna pilkarska, ktora bedzie miala
swoj styl i bedzie niezalezna od politycznych wplywow? Czy tez bedzie to
powrot do starego tylko, ze pod inna nazwa. Przykro, ze Slask przegrywa, ale
z drugiej strony moze to i lepiej, bo jest to Slask a nie marionetki ubrane
na zielono i poruszajace sie po boisku w rytmie pociaganych sznurkow przez...
MIASTO. Prezydent m. Wroclawia nie udzieli pomocy Slaskowi... dopoty, dopoki
Tarasiewicz nie bedzie trenerem (moja opinia). Brawo p. Dutkiewicz! Pokazal
Pan wroclawianom po co Panu jest potrzebny Slask? Slask to nie druzyna, ktora
mozna sobie uzyc do politycznych celow. Lepiej dla Slaska i jego kibicow,
zeby zespol pozostal takim jakim jest - nieupolityczniony. Wspolczesny sport
to powazny biznes i dlatego nalezaloby za wszelka cene uniknac ingerencji
politykow czy tez urzednikow miejskich w struktury klubowe. Ludzie ci nie
maja nic wspolnego ze sportem. A jezeli chca obejrzec mecz to zawsze bedzie
mozliwosc kupienia biletu.