Dodaj do ulubionych

Pożegnanie leniwych naukowców

14.06.07, 20:53
brawo panie Pacholski!

informatyk pełna klasa!
Obserwuj wątek
    • Gość: x Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: 88.156.80.* 14.06.07, 21:18
      Wielkie aj-waj na AE juz dawno przystąpiono do takich czystek - ludzie nagle
      znaleźli się na bruku po 10 latach od doktoratu - będąc daleko od wieku
      emerytalnego. Część ratowala sie przejściem na tzw. starszego wykładowcę, a
      część przeszła do prywatnych uczelni i zaczęła dużo lepiej zarabiać.
      "Młode wilczki" przez cztery - trzy lata będą odcinać kupony od
      bycia "adiunktem" a potem odejdą do lepiej płatnych zajęć jeżeli system
      wynagradzania się nie zmieni, no chyba że zajmują się takimi dziedzinami gdzie
      ich wiedza jest głównie związana z "nauką" a nie praktyką,.
      • tetlian Re: Pożegnanie leniwych naukowców 15.06.07, 06:52
        Uuu, szkoda niektórych inteligentnych głów.
      • mamulcia Re: Pożegnanie leniwych naukowców 15.06.07, 12:19
        Witam...nie wierze...na tych kierunkach które wymienil pan rektor panuje
        nepotyzm...nie pozwalajamlodym rozwinac skrzydel...utrudniaja habilitacje...chca
        miec wszystko dla siebie,a mlodzi na nich pracuja..
    • Gość: olga Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.e-wro.net.pl 14.06.07, 21:18
      Odważne i potrzebne posunięcie. Brawo! Uniwersytet nie może być przechowalnią
      dla nieudaczników i leniów, którzy przycupnęli na ciepłej posadce i czekają
      emerytury. Co to za naukowiec, który nie zajmuje się nauką, tylko od dwudziestu
      lat przychodzi do pracy? Powinno się tworzyć miejsca dla otwartych , młodych
      umysłów.
      • Gość: wroclawianka Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: 217.8.190.* 15.06.07, 10:36
        Jestem absolutnie za: jest troche takich wydzialow, gdzie pracuja ludzie latami
        na wygodnych posadkach, np. starszego wykladowcy, a korzystajac z tego, ze maja
        ubezpieczenie, prowadza sobie firmy, glownie poswiecajac sie tym firmom, a nie
        swojej pracy. Zrozumiale, kazdy chce zyc i zarabiac, ale traca na tym i
        studenci, i uczelnia. A przeciez nie o to chodzi:))
    • Gość: Bolo Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.wssk.wroc.pl 14.06.07, 21:39
      Czym się zajmują naukowcy na wydziałach politologii ,kulturoznawstwa, itp ?
      • Gość: ZiomisławPaliblant Też jestem tego ciekaw :) IP: *.e-wro.net.pl 15.06.07, 08:50
        To w ogóle jest jakaś nauka?
        • ineznegra juz wyjasniam 15.06.07, 17:45
          na kulturoznawstwie bada sie kulture rozumiana jako byt sui generis i bedaca
          elementem ludzkiego universum, a dokladniej definiowana jako sfera
          aksjosemiotyczna wspomnianego universum
          • tomek854 Re: juz wyjasniam 08.07.07, 03:22
            Czyli innymi słowy kombinuje się, jakby tu dostać granty na nazywanie rzeczy
            prostych w skomplikowany sposób? ;-)
    • Gość: bobrek de-bi-lizm! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 21:54
      Zamierzenie moze i dobre, ale... sprawa rozbija sie o habilitacje. Habilitacja w
      polskich warunkach to czesto cos w rodzaju drugiego doktoratu (choc ustawa o
      tytule i stopniach tego nie narzuca), czyli napisanie najczesciej "gniota na
      stopien". W rezultacie habilitacje robia czesto nie ci pracowici naukowcy, tylko
      karierowicze. Pracowici zajmuja sie prowadzeniem badan, a nie robieniem
      habilitacji. Kolejna rzecza jest to, ze o zrobieniu habilitacji nie decyduje
      najczesciej jakosc i wyniki prowadzonych badan, tylko uklady towarzyskie.
      • Gość: seter Re: de-bi-lizm! IP: *.ipee.pwr.wroc.pl 14.06.07, 22:25
        Masz całkowitą rację, habilitacja to debilizm, trzeba oceniać naukowców
        obiektywnymi kryteriami, np. liczbą cytowań skorygowaną impact factor. Lepiej
        żeby Pan Pacholski zajął się wszechobecną korupcją na Uniwersytecie a nie
        ośmieszał się wprowadzaniem tego co już od dawna funkcjonuje w normalnych
        uczelniach.
        • Gość: bobrek Re: de-bi-lizm! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 22:33
          Jak widac JM Rektor Pacholski zajal sie wyrzucaniem z pracy ludzi, ktorzy nie
          widzieli sensu robienia glupawej habilitacji po to, zeby robic "kariere"
          naukowa, czyli w polskich warunkach uprawiac dupowlaztwo Panom Profesorom
          belwederskim. Lepiej zostawic "samych swoich" i dalej dobrze sobie zyc ze
          studenckich "dowodow wdziecznosci", robic przetargi i konkursy, w ktorych
          wygrywa przypadkiem "brat cioteczny szwagra" itd...
          • Gość: veev Re: de-bi-lizm! IP: 195.187.251.* 14.06.07, 22:40
            > Lepiej zostawic "samych swoich" i dalej dobrze sobie zyc ze
            > studenckich "dowodow wdziecznosci", robic przetargi i konkursy, w ktorych
            > wygrywa przypadkiem "brat cioteczny szwagra" itd...

            A, przepraszam, masz na to jakieś sensowne dowody, czy tylko tak sobie chrzanisz?

            v.
          • januszz4 Fikcja 15.06.07, 10:52
            W polskich warunkach robienie habilitacji potrzebne jest po to, żeby Wydział
            uzyskał lub utrzymał uprawnienia do prowadzenia określonego kierunku. Dlatego
            tzw. "samodzielni" niezaleznie od rzeczywiśtych walorów merytorycznych jekie
            reprezentują stają się świętymi krowami, których nikt już nie rozlicza, wchodzą
            do minimum kadrowego danego kierunku i dlatego są potrzebni z powodów
            formalnych a nie merytorycznych. Znam wielu tych wiecznych adiunktów, którzy są
            świetnymi dydaktykami i specjalistami w swojej dziedzinie. Niejeden
            habilitowany do pięt im nie dorasta. Po prostu system awansów w polskiej nauce
            jest chory, oparty na XIX wiecznych zasadach od których na świecie dawno się
            już odeszło. I jeszcze jedno. Habilitacja potrzebna jest także po to, żeby móc
            się zatrudnić na prywatnej uczelni (z reguły na kierunku konkurencyjnym w
            stosunku do tego na którym się ma pierwszy etat). Pokażcie mi uczelnię w UK lub
            w innych normalnych krajach, gdzie pracownik naukowy zatrudniony np w Cambridge
            dorabia sobie na drugim etacie na innej uczelni (uczelence) na takim samym
            kierunku. Na prywatnych uczelniach (ale i na państwowych0 zatrudnia
            się "samodzielnych", którzy już często samodzielnie ze względu na wiek nie są w
            stanie przyjść na uczelnię albo nie bardzo wiedzą co się do nich mówi
            (zaawansowana skleroza). Ale są na etaciei wzmacniają minimum kadrowe. Oni
            oczywiście nie muszą iść na emeryturę mimo, że prawie nie prowadzą już zajęć,
            albo jeśli je prowadzą to to jest raczej parodia dydaktyki.
        • mr_pope Re: de-bi-lizm! 15.06.07, 10:05
          Wprowadzając zmiany od dawna funkcjonujące na normalnych uczelniach rektor się
          ośmiesza? Chyba wręcz przeciwnie, teraz przestaje.
      • Gość: Habilitowany Re: de-bi-lizm! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 14:02
        Niestety, ale to nie jest prawda.
      • Gość: ktn Re: de-bi-lizm! IP: 89.186.1.* 15.06.07, 23:04
        Masz w 100% rację habilitacja nie jest osiągnięciem naukowym czy rozwiązaniem
        problemu jest to kompilacja różnych prac o któych często nie mają pojęcia nawet
        nie swoich i układów nepotycznych w Radach Naukowych gdzie się prezentuje. Tak
        jest też z przyznawaniem grantów ja tobie ty mnie a inne wartościowe skserujemy
        przerobimy i przyznamy sobie. Jak otrzymałem negatywną opinię grantu od swojego
        promotota pracy magistersiej to zrozumiałem na czym polega przynawanie grantów
        a inne były pozytywne
    • almamag Re: Pożegnanie leniwych naukowców 14.06.07, 22:34
      a co z wiecznymi magistarmi na Wydziale Nauk Historyczno-Pedagogicznych?

      nie ma nikogo niezastąpionego,
      jak można pisać, że niektórzy pracownicy są świetni tylko niezainteresowani
      karierą naukową, w takim razie powinni poszukać pracy poza uczelnią np. jako
      nauczyciele w gimnazjum
      • Gość: bobrek Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 22:40
        > jak można pisać, że niektórzy pracownicy są świetni tylko niezainteresowani
        > karierą naukową, w takim razie powinni poszukać pracy poza uczelnią np. jako

        W normalnych warunkach kariera naukowa != zdobywania stopni. W Polsce pokutuje
        tytulomania, a nie merytoryczna ocena pracy. Znamienne jest, ze w USA stopien
        pisze sie po nazwisku i krotko: John Smith, PhD. A u nas pisze sie
        dr hab. inż. Jan Leniwiec, albo nawet prof. dr hab. inż. arch. Zenon Nieudacznik.
        • Gość: starycynik Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.dhcp.uno.edu 15.06.07, 01:21
          Ale to jeszcze nic!

          na przyklad:

          ks. prof. zw. dr hab. inz. arch. med. pil. gen. dw. hr. posel red. nacz. Jan
          kardynal Nietytuloman

          Nie zalujmy sobie, przywrocmy tytuly szlacheckie, przeciez kazdy widzi ze
          polskie spoleczentwo nie moze sie bez tego obejsc.
    • sosnowiec57 Pożegnanie leniwych naukowców 14.06.07, 22:36
      a ile lat blokowali miejsca innym!
      • Gość: misiek Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.ha.pwr.wroc.pl 14.06.07, 22:39
        brawo !! Panie Luty czas posprzątać na PWr !!!

        _ _ _ _ _ _ _ _
        pozycjonowanie w google
      • Gość: Leppiej lipa... IP: 89.129.201.* 14.06.07, 22:43
        Na poczatku bylem pod wrazeniem posuniecia, ale po zastanowieniu dochodze do
        wniosku, ze to pic na wode. Sprawa dotyczy zaledwie nieco ponad 30 osob, ktore
        zostana przesuniete na etaty techniczne lub "wykladowcow". Byc moze na ich
        miejsce wejda mlodzi i zdolni, tylko ze nie kosztem zastapienia starych, ale
        obok nich. Laczna liczba etatow sie zwiekszy. To samo mozna zrobic bez tej
        calej hecy.

        Ocena na podstawie dorobku - prosze bardzo. Raz na 3 lata weryfikacja
        publikacji, patentow, raportow dla przemyslu itd. Znam magaistrow w wieku ponad
        40 lat trzepiacych po kilkadziesiat (blizej 100 niz 20) punktow za publikacje
        rocznie. I co? Mieliby wyleciec?
        • Gość: bobrek Re: lipa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 22:47
          > publikacji, patentow, raportow dla przemyslu itd. Znam magaistrow w wieku ponad
          >
          > 40 lat trzepiacych po kilkadziesiat (blizej 100 niz 20) punktow za publikacje
          > rocznie. I co? Mieliby wyleciec?

          Wg JM Rektora Pacholskiego tak, bo zamiast robic "kariere naukowa", maja
          bezczelnosc parac sie prowadzeniem badan, zglaszaniem patentow, publikowaniem,
          wspolpraca z przemyslem czyli wszystkim tym, co przeszkadza im w zdobyciu
          zaszczytnego stopnia dr hab.
        • Gość: amen Re: lipa... IP: *.chello.pl 15.06.07, 08:05
          magistrzy? co to za uczelnia? poza tym jak tak trzepie publikacje, to dlaczego
          ciągle jest magistrem heheh sorki, ale to co piszesz zupełnie się nie trzyma
          kupy
          • licho_nie_spi Re: lipa... 15.06.07, 09:43
            No wlasnie. Jesli ktos "trzepie publikacje" za tyle punktow, prowadzi badania,
            zglasza patenty itp., to ma chyba tyle inteligencji by napisac spojna prace
            habilitacyjna z wynikow swoich publikacji? Chyba, ze jest
            sfrustrowanym "cwiercnaukowcem" publikujacym dziesiatki prac rocznie w swoim
            wlasnym (lub kolegi) czasopismie, za 5 pkt KBN, wydawanym w jezyku polskim, o
            ktorych nikt na swiecie nie slyszal i nie uslyszy. Bo takie to wielkie "wyniki
            badan" sa tam umieszczane. To wlasnie tacy "uczeni" najwiecej pyskuja, jak
            to "uklad" przeszkadza im w zrobieniu habilitacji. A ich "wyniki" przewaznie o
            kant d.py potluc mozna, bez zadnej szkody dla wiedzy ludzkosci :)
            • Gość: Leppiej Re: lipa... IP: *.ija.csic.es 15.06.07, 10:29
              Generalnie masz racje, ze taki system dominuje. Te publikacje puszczane sa
              jednak solo lub najwyzej z 1 wspolautorem. To nie sa fajerwerki z 1 ligi ale i
              tak bardzo solidne prace, o ktorych naszych 90% uczonych z "branzy" moze tylko
              pamarzyc.

              A co do habilitacji - samo napisanie i poskladanie to sa co najmniej dwa lata.
              Dwa lata bez zadnej innej dzialalnosci poza sprawdzaniem referencji i
              generowaniem ilustracji. Jezeli to ma byc rzeczywiscie habilitacja a nie kalka
              doktoratu. Rozumiem delikwentow, ktorzy wola te dwa lata poswiecic na dwa nowe
              projekty.

              Pozdrawiam
              • gloydius Re: lipa... 15.06.07, 12:10
                > A co do habilitacji - samo napisanie i poskladanie to sa co najmniej dwa lata.
                > Dwa lata bez zadnej innej dzialalnosci poza sprawdzaniem referencji i
                > generowaniem ilustracji.

                Sorki, ale to słaby jest argument... Ustawa wyraźnie mówi, ze można przedstawić
                do oceny w postępowaniu habilitacyjnym cykl artykułów. Jeśli nie robisz wiecznie
                notatek i doniesień o przypadkowo spotkanym na spacerku ślimaku, tylko
                prowadzisz badania nad jakimś problemem, to dasz radę zebrać 5-6 sensownych
                publikacji na dany temat. Inna rzecz to fakt, że sama habilitacja to przeżytek.
                No i wolałbym, żeby tez polecieli ze stołków samodzielni, którzy nic nie robią.
                Niech zostaną dobrzy naukowcy (oni są zwykle też o niebo lepszymi wykładowcami
                niż banda nierobów grzejąca stołki)
                • Gość: bobrek Re: lipa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 12:21
                  > Sorki, ale to słaby jest argument... Ustawa wyraźnie mówi, ze można przedstawić
                  > do oceny w postępowaniu habilitacyjnym cykl artykułów. Jeśli nie robisz wieczni

                  Ustawa sobie mowi, a praktyka jest taka, ze do habilitacji trzeba splodzic
                  dzielko typu "drugi dokorat" i opublikowac przez jakies uczelniane wydawnictwo.
                  Naprawde, naukowcowi nie-karierowiczowi nie chce sie marnowac
                  _w_najlepszym_przypadku_ 6 miesiecy (pod warukiem siedzenia po nocach) i
                  redagowania tego dzielka. Tym bardziej, ze o ile sam stopien doktora jest
                  respektowany na swiecie, o tyle habilitacja juz nie i czlowiek majacy kontakty
                  zagraniczne, prowadzacy badania, dydaktyke nie ma czasu na takie pierdoly jak
                  habilitacja, bo mu to nic nie daje. Daje natomiast karierowiczom, ktorych
                  szczytam ambicji jest zasiadanie latami w Radzie Wydzialu (tego samego, na
                  ktorym skonczyl studia zreszta) i obnoszenie sie swoim tytulem. Po 10 latach
                  wytrwalego wysiadywania i wypromowaniu kilku doktorow jest szansa na nominacje
                  profesroska. A wtedy to juz nic nie trzeba robic i o to chodzi...
                  • licho_nie_spi Re: lipa... 15.06.07, 12:57
                    Bzdura. Przedstawienie do publikacji cyklu artykulow stanowiacych spojna (i
                    wartosciowa naukowo) calosc jest jak najbardziej praktykowane, przynajmniej na
                    UWr.
                    Tez uwazam, ze habilitacja to absurd, ktory powinien byc jak najszybciej
                    zlikwidowany. Ale jesli ktos decyduje sie na robienie kariery na polskiej
                    uczelni, to powinien byc gotowy na trzymanie sie przepisow, nawet tych
                    najbardziej idiotycznych. A nie markowac prace przez pol zycia, a potem
                    narzekac, ze habilitowani to wylacznie "karierowicze".
                    Pzdr
                    • licho_nie_spi Re: lipa... 15.06.07, 12:59
                      He, he, mialo byc: "Przedstawienie do habilitacji" oczywiscie :)))
                    • Gość: idiotyzm Re: lipa... IP: *.ifd.uni.wroc.pl 15.06.07, 15:04
                      Dlaczego rozsadny facet ma kierowac sie idiotycznymi przepisami ? Dlaczego nie
                      ocenia sie jego prac, miejsc, gdzie publikuje ? Nie wiesz. Dlatego, ze tzw.
                      humanistom wystarczy zebranie kilku artykulow z konferencji kolegi w kraju a
                      "scislowcy" musza zbudowac aparature, zmierzyc, opublikowac prace w czasopismie
                      miedzynarodowym, recenzowanym anonimowo, gdzie pisza tez ludzie z najlepszych
                      swiatowych osrodkow. Porownaj jaka jest to weryfikacja w stosunku do tekstu z
                      konferencji kolegi promotora, po polsku i bez recenzji.
                      • licho_nie_spi Re: lipa... 15.06.07, 16:41
                        Dlatego, ze prawo jest po to, by go przestrzegac. Nawet zle, najwyzej trzeba
                        sie starac je zmienic.
                        Po drugie: nie mam pojecia jak jest na wydzialach humanistycznych, bo pisze z
                        perspektywy wydzialu eksperymantelnego jak najbardziej. I o publikacjach
                        opisanych w "renomowanych, recenzowanych anonimowo" czasopismach. Wiec prosze
                        nie sciemniac, ze dobry naukowiec z nauk eksperymentalnych ma przechlapane.
                        Jeszcze raz podkreslam, ze nie popieram habilitacji, ale takie
                        jeczenie "naukawcow" mnie wkurza!
                        Pzdr
          • Gość: Leppiej Re: lipa... IP: *.ija.csic.es 15.06.07, 10:16
            OK, nie uczelnia, ale panstwowa instytucja naukowa z takimi samymi zasadami
            rozliczania dorobku naukowego, natomiast z mniejszym parciem na tytuly. Na
            uczelni musieliby rzucic badania aby zrobic doktorat albo byliby zwolnieni.
    • Gość: Zuzia Pożegnanie naukowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 23:25
      Habilitacja powinna być zniesiona. W USA tego nie ma i naukowcy po doktoracie
      zajmują się badaniami naukowymi, a nie robieniem pracy na stopień. Efekty w
      postaci nagród Nobla są widoczne.
      • Gość: uuu.. Re: Pożegnanie naukowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 19:35
        Na Madagaskarze też nie ma habilitacji, ale efekty w
        postaci nagród Nobla nie są widoczne.
    • Gość: amen Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.chello.pl 14.06.07, 23:48
      to jest śmieszne; zgodnie z przepisami, które w części uchwalił tenże senat UWr
      na zrobienie habilitacji jest 8 lat. Co z tymi delikwentami, którzy nawet przez
      16 lat habilitacji nie zrobili, a nie osiągneli wieku emerytalnego?
    • Gość: doktorantka Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.magma-net.pl 15.06.07, 00:31
      Przecież to wszystko jest bez sensu. Tu jest mowa o zaledwie 30 osobach. U mnie
      na studiach doktoranckich (na jednym roku!) jest ponad 40 osób. Hmmm... Poza
      tym prawdziwym krokiem naprzód byłoby zniesienie habilitacji. U nas na przykład
      habilitację otrzymuje się na podstawie napisanej książki. Czyli trzeba siąść,
      napisać. A co z tymi, którzy od lat piszą artykuły (z bardzo różnych zagadnień,
      nie dające się "skomasować" później w książkę, a tak naprawdę dowodzące ich
      wszechstronności i szerokiej wiedzy) a do tego mnóstwo czasu poświęcaja na
      dydaktykę (która też musi być na poziomie!!!). I co? I wywali się takich ludzi,
      ot, po prostu, dlatego że będąc świetnymi badaczami, super dydaktykami nie
      mieli czasu by spłodzić jakiegoś gniota, którego i tak nikt (prócz recenzentów)
      nie przeczyta??? :( To jest jakieś mydlenie oczu i wcale mi się to nie podoba.
      Jak można tych, którzy nie zrobili habilitacji nazywać "leniwymi naukowcami"?
      Jeszcze nigdy nie spotkałam na mojej uczelnianej drodze kogoś kto nie miał
      habilitacji i wynikało to z lenistwa tej osoby. To są najczęściej właśnie
      najbardziej zapracowane osoby, np. (prócz uczenia i pisania artykułów)
      zaangażowane w sprawy uniwersyteckie!!!!!
    • Gość: A n g l i k Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 00:59
      Nie rozumiem tego tytulu "doktor habilitowany" - ktos napisal wyzej ze w USA
      tego nie ma. U nas tez tego nie ma - "doctor" (PhD) jest najwyzszym stopniem i
      koniec. Dlatego PhD w W.Brytanii sa trudne i bardzo respectowane - w Polsce z
      tego co widze dostac doktorat nic trudnego - nawet nie trzeba
      pokazac "significant contribution to knowledge", co powinno byc test number
      jeden (przeczytalem prace znajomego...).

      Tytuly jak "professor" jest rola (appointment) nie stopien naukowy. W Polsce
      (moze sie myle) "doktor habilitowany" jest jakis PRL konceptem po to zeby miec
      jeszcze jeden powod do korupcji lub/i pomagania "kolegow".

      Uniwersytety w Polsce (mowie tylko bo znam problemy w U.Wroclaw) sa jedna z
      ostatnich wysp PRL - i musza byc FUNDAMENTALNIE i radicalnie zmodernizowane - a
      to, ok jest maly progress, ale wacha jak "rearranging deckchairs on the
      Titanic". :-)

      Pozdrawiam.
    • witek7205 Pożegnanie leniwych naukowców 15.06.07, 02:22
      "W świecie nauki doktor habilitowany to kolejny, po doktoracie, stopień naukowy
      oraz warunek ubiegania się o tytuł profesorski. "

      Co za bzdura do kwadratu. Kto to zdanie wymyślił?
      Proponuję wyjąć dowód lub paszport i wyjechać z zaścianka zeby przekonac się
      jak to w świecie nauki jest.
      Habilitacja i profesorstwo to w 10% ludzie z wiedzą, a w 90% włażenie innym w
      tyłek w poszukiwaniu tytułu, a nie robienie nauki.
      Ci co robią naukę nie mają czasu na pierdoły.

    • Gość: ewaluator co za pierdoly IP: *.20-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 15.06.07, 02:42
      nauke robi sie za granica, hab tylko pod warunkiem wyślinienia siedzenia niekompetentnym zasiedzialym idiotom. tyle. a moze by tak ocena wszystkich pracownikow, zgodnie ze swiatowymi kryteriami; pulikacje z ISI list itd...?
      ale to przeciez niemozliwe, wywalic z roboty ukochanego p.docenta, z ktorym sie przez 20 lat na radzie wydzialu kawke popijalo. rzyg na was wszystkich i pzdr z za granicy:)


    • epmak w końcu!! 15.06.07, 07:25
    • studentkae Rodzinna AE 15.06.07, 08:09
      No proszę, co ja dzisiaj z rana czytam!
      Jestem studentką AE i myślę o podjęciu w przyszłości studiów doktoranckich. Nie wiem jednak czy jest sens robić to na wrocławskiej AE. Powodem głównym nie jest brak habilitacji (to mi nawet nie przeszkadza, bo juz w czasie studiów zauważyłam, ze zależność między tytułem a wiedzą jest dosyć słaba), lecz wszechobecny na AE nepotyzm. Nie trzeba mocno "siedzieć w AE", aby to stwierdzić - wystarczy przeanalizować z jaką częstotliwością na AE powtarzają się pewne nazwiska. Od znajomych doktorantów wiem, że kierowanie się kryteriami merytorycznym przy naborze kadry jest rzeczą niezwykle rzadką. I to niestety często później wychodzi na zajęciach. Dlatego kolejnym krokiem powinno być ustanowienie zdrowych zasad naboru, które byłyby ogólnie znane i respektowane. Nie wiem tylko, czy znajdzie się ktoś na tyle odważny na AE, żeby się z tym problemem zmierzyć :(
      • Gość: AE mgr znaczy zły???? IP: *.dialog.net.pl 15.06.07, 08:29
        A co z przedmiotami gdzie praktyka jest ważniejsza niż stopień naukowy? Np.
        rachunkowość, najlepiej jakby uczył ją nawet i magister ale z wieloletnim
        doświadczeniem naukowym. Po co mi zajęcia z doktorem habilitowanym skoro to jest
        nauka praktyczna i nie tytuł się liczy? Tak jest w SGH rachunkowość prowadzą
        osoby które zajmują się tym na co dzień.
    • Gość: Tomek Toż to oczywistość powinna być! Na emeryturze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.06.07, 09:03
      ....siedzi sie w domu, wiec nie jest to jakas rewolucyjna decyzja UWr - a
      jedynie malusienki kroczek w kierunku normalnosci. I nie nalezy sie tym chwalić
      a raczej wstydzic, ze tak pozno podjeto taka dezycje. Teraz to juz byc moze jest
      "po ptakach" bo wiekszosc mlodych i zdolnych siedzi w Irlandii/Anglii.
      • Gość: politologia uw Re: Toż to oczywistość powinna być! Na emeryturze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.06.07, 09:15
        Ja znam takiego jednego 4 razy chciał się habilitować i nie potrafi a teraz mu powinni podziękować i tak gnębi uczniów
        • Gość: Tomek Re: Toż to oczywistość powinna być! Na emeryturze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.06.07, 12:07
          po 1) studenci nic do tego nie maja po 2) u nas niestety to czy habilitacja
          przejdzie czy nie niestety zalezy od znajomosci jakie sie ma - zreszta jak
          wszystko w naszym kraju.
    • el_coyote Jakich naukowcow??? 15.06.07, 09:15
      Jestem fanem Gazety Wyborczej, ale przy tej okazji z przyjemnoscia podalbym Was
      do sadu za taki tytul. "Leniwych"?? Nie szanujecie ciezkiej ludzkiej pracy. Moj
      Tato jest wykladowca na Politechnice Wroclawskiej, doktorem bez habilitacji.
      Uczy po kilkadziesiat godzin w tygodniu, organizuje konkursy, zacheca studentow
      do wyjazdow zagranicznych, prowadzi prace magisterskie. Rzadko nie pracuje w
      weekendy. Jak to na informatyce, co chwile uczy sie nowego materialu, czyta
      ksiazki. I rowniez je pisze. Podejdzcie, prosze, do mojego Taty, i powiedzcie
      mu, ze jest leniwy. Bardzo chcialbym zobaczyc jak zareaguje!
      • Gość: gość Radia ZET Re: Jakich naukowcow??? IP: *.as.kn.pl 15.06.07, 11:20
        el_coyote napisał:

        > Jestem fanem Gazety Wyborczej, ale przy tej okazji z przyjemnoscia podalbym
        Was
        > do sadu za taki tytul. "Leniwych"?? Nie szanujecie ciezkiej ludzkiej pracy.

        Masz świętą rację. Ten tytuł jest obrzydliwy. Jako student zaoczny Politechniki
        Wrocławskiej widzą jak ciężko pracują dydaktycy z tytułem tylko doktora (bez
        habilitacji). Ja w ciagu tych kilku lat studiów mam zajęte większość weekendów,
        ale gdy skończę studia już soboty, niedziele mogę mieć dla siebie. A ci
        dydaktycy chyba do emerytury mają weekendy przechlapane. Poza tym bardzo
        często widzę, że pracownicy tylko z doktoratem są dobrymi dydaktykami, często
        dużo lepszymi niż ci posiadający habilitację.
        • Gość: ktn Re: Jakich naukowcow??? IP: 89.186.1.* 15.06.07, 23:10
          Masz racje oni posiadaja uprawnienia budowlane projektowe itp jakich prof dr
          hab inż nie posiada a uczy konstrukcji technologi są to doskonali praktycy z
          teorii a zawistni i dbajacy o układy rodzinne
    • Gość: amen Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.chello.pl 15.06.07, 09:43
      należy jeszcze dodać, że wydziały na których trzyma się emerytów mają znaczny
      nadmiar kadry "naukowo- dydaktycznej" na fizyce, czy matematyce "naukowców"
      jest tak wielu, że zwyczajnie brakuje dla nich zajęć, by mogli mieć pełne
      pensum. Tymbardziej jestem zaszokowany informacją, że do tej pory trzymano tam
      osoby, które: 1. są w wieku emerytalnym, 2. nie spełniają kryteriów by w ogóle
      pracować na uniwersytecie zgodnie z przepisami prawa i regulacjami wewnętrznymi
      (uchwały senatu UWr) bowiem w określonym czasie na uzyskały stopnia dr hab.
      Może rektor wytłumaczyłby się z faktu dlaczego tolerował taką patologię,
      zwłaszcza że na innych wydziałach brakuje personelu.
      • Gość: kretynizm Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.ifd.uni.wroc.pl 15.06.07, 10:18
        Kiedy na Uniwersytecie sprawdzono ilu profesorow z tych, ktorzy glosowali za tak
        krotkim okresem habilitacji, zmiesciloby sie w tym czasie to okazalo sie, ze
        mniej niz polowa. A trzeba wziac pod uwage, ze troche innej wymaga sie pracy od
        fizyka, chemika czy matemetyka a innej od tzw. "humanistow". Rzecz w ocenie
        zewnetrznej, przedstawiciele nauk scislych musza prowadzic badania i konkurowac
        przy publikowaniu z uczonymi zagranicznymi, musza publikowac w czasopismach
        recenzowanych i zagranicznych. Humanistom wystarczy recenzja kolegow. Inna
        sprawa to tzw. rzemioslo, ludzie musza poznac technologie, zbudowac aparature
        itp.. Problem z doktorantami pojawil sie gdy uczelnie mialy innaczej
        kal;kulowane pieniadze za doktorantow. Byli oni tez potrzebni niektorym
        habilitantom do tego, by sie ubiegac o profesury. Wtedy pojawialy sie dziwnie
        szybkie doktoraty, ktore bardzo byly podobne do doktoratow promotorow. Sa
        ludzie, doktorzy, ktorzy maja wiecej publikacji niz wielu profesorow na
        wydzialach. Gdy sa za granica to prowadza doktoraty, sa uznawani za rownych
        profesorom. U nas dominuje ten chory tytularyzm, wazny tytul, nie aktywnosc,
        umiejetnosci. Zaczeto produkcje doktorow, ktorzy niczego nie zbudowali, a ich
        doktoraty sa powieleniem doktoratu promotora czy starszego kolegi. Jasna ocena
        kadr jest dobra gdy przyjmuje kryteria, ktore sa merytoryczne. Kiedys jeden z
        polskich kandydatow do Nobla, Pniewski, byl zmuszany wrecz do pisania
        habilitacji, sam nie widzial tej koniecznosci. Niestety, oceny wartosci naukowej
        kadry na Uniwersytecie powinny sie zaczac od gory a nie od dolu. Sa osoby z
        wladz uczelni, ktore nie znaja jezykow, nie publikuja. Czy profesorowie sami
        maja wszyscy granty KBN-owskie ? Latwo sprawdzic, ze nie, szczegolnie tzw.
        profesorowie uniwersyteccy.
        • Gość: nko- Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: 195.187.134.* 15.06.07, 11:34
          habilitacja jest absurdem. tak naprawde to ona blokuje, wraz z brakiem
          sensowncych nakładów finansowych oraz sposobem ich rozdzielania i wydawnia,
          rozwój nauki. A w konsekwencji i rozwój kraju. bez nauki nie ma rozwoju kraju.
        • Gość: amen Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.chello.pl 15.06.07, 13:37
          prepisywanie prac swoich promotorów? mam wrażenie, że (nie zdając sobie z tego
          sprawy) stosujesz techniki projekcyjne i zachowania typowe dla własnego
          środowiska przypisujesz innym. Jak masz takie informacje, to powiadom właściwe
          organa.
          Tak pozatym to bronisz własnego interesu- w sumie się nie dziwię takie
          postawie.
    • Gość: wam@onet.pl Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.os.amsnet.pl 15.06.07, 12:38
      Dobre. Aczkolwiek powinno się też robić selekcje wśród profesorów. Szczególnie
      na takich kierunkach jak informatyka, gdzie się wszystko szybko zmienia, a
      dziadkowie siedzą i przepisują na wykładach zrzułknięte notatki z niepotrzebnymi
      bzdurami.
      • Gość: Freemind Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 07.07.07, 17:49
        Pewnie jestes ofiara habilitowanego dydaktyka bo zrobiles 3 kardynalne bledy
        ortograficzne w wyrazie cyt. "zrzulkniete".
        Moim zdaniem podstawa do merytorycznej oceny przydatnosci naukowca powinna
        byc liczba cytowan ich publikacji w liczacych sie w swiecie czasopismach
        naukowych ,opublikowanych patentow,wspolpraca z wiadacymi osrodkami badawczymi
        w kraju lub za granica,wszechstronnosc i efektywnosc zarowno naukowa jak i
        dydaktyczna. Habilitacja pray rzetelnej ocenie pracy kazdego naukowca nie ma
        racji bytu.To przezytek podtrzymujacy zabijajaca nauke hierarchizacje zycia na
        uczelniach.
        Nawiasaem mowiac warto by tego typu ocene przydatnosci rozszerzyc na inne
        instytucje tzw."budzetowki" - ciekawe ilu by sie mozna pozbyc niekompetentnych
        pracownikow - i tzw. kolezenskich ukladow ktore blokuja dostep do pracy mlodym
        wyksztalconym fachowcom - przyjmuja ich potem z otwartymi rekami w innych
        krajach Europy.
        • Gość: kde44 Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.ikatel.pl 07.07.07, 18:46
          Twoje zdanie nie ma tu najmniejszego znaczenia.
          Zgodnie z ustawą doktor powinien po 9 latach zrobić habilitację. Jest to sposób
          weryfikacji jego pracy.
          I przestańcie u diabła bredzić o masach przeterminowanych adiunktów, którzy nie
          robią habilitacji, bo robią zbyt ważne rzeczy (rzecz jasna naukowe), żeby o
          czymś takim myśleć. Ja dziwnym trafem poznałem samych nierobów i nieudaczników
          robiących co najwyżej wokół siebie wielki szum i pozujących na niedocenianych
          geniuszy. A znam takich naprawdę całkiem sporo. Część z nich od wieków niczego
          nie opublikowała. W normalnych warunkach (czyt. w normalnej firmie) jako
          kompletnie bezproduktywni i wyłącznie generujący koszty, wylecieliby na zbitą
          buzię po kilku miesiącach.
    • Gość: rado Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.pwr.legnica.pl 15.06.07, 12:46
      z duzej chmury maly deszcz...panie rektorze
      poczytalem sobie troche komentarzy i widze ze zrozumienie problemow
      niewielkie...
      teraz jest kumoterstwo, a co bedzie jak nie bedzie habilitacji? ludzie!!! byle
      doktorzyna zostanie profesorem. zrobienie habilitacji to kolejny odsiew.
      zniesienie habilitacji to GLUPOTA ( nie mam dr hab zeby nie bylo)
      jakis bat na dr bez perspektyw jest potrzebny - widze od srodka jak sie sprawy
      maja - czesto nie z winy samych doktorow
      slepe zwalnianie wszystkich jest oczywiscie bez sensu
      dydaktykow zostawic na etatach wykladowcow
      research staff ma robic badania a nie organizowac festiwale, konferencje,
      dyrektorowac sobie itd
      sa 3 progi kariery: praca dr, praca habilitacyjna i ksiazka profesorska. zeby
      to przejsc trzeba miec duzo rzeczy autorskich - zatem trzeba prowadzic badania.
      jak ktos nie ma wynikow stopni nie zdobedzie i o to przeciez chodzi
      niestety nic nie jest tak proste jak sie wydaje...
      pozdr dla naukowcow
      • Gość: nko Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: 195.187.134.* 15.06.07, 14:39
        nie masz pojęcia o czym piszesz. habilitacja to w istoscie wchodzenie do tyłka
        grupce profesorków, trzymających władzę w danej dziedzinie. Jak chcą to ciebie
        subiektywnie uwalą, bo jestes mądrzejszy od nich i mozesz podważać ich badania
        i prace. Niemal nigdzie na świecie, z wyjątkiem Austrii i chyba Niemiec, nie
        ma juz habilitacji a nauka stoi wyżej.
    • impact007 zły tytuł 15.06.07, 14:56
      Tytuł powinien brzmieć: "pożegnanie naukowców- emerytów"
    • Gość: yuss Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.ifd.uni.wroc.pl 15.06.07, 14:57
      Redaktorzyna, ktora wymyslila taki tytul powinna zostac od dzis bojkotowana
      przez srodowiska naukowe a moze i pociagnieta do odpowiedzialnosci za obrazanie
      ludzi. Jesli ktos nie ma pojecia o czym pisze to musi byc bardzo oszczedny w
      epitetach. A moze tak ta pani zechciala przypomniec ilu to profesorow, ktorzy
      uchwalali nowe zasady habilitacji na uniwersytecie, byloby nadal na uczelni
      gdyby to do nich zastosowac nowe miary ? Jaki jest system ocen pracy naukowej
      dla przedstawiciela nauk scislych a jaki dla tzw. humanistow ? Ktorzy to
      publikowac musza w czasopismach recenzowanych za granica, do ktorych pisza
      ludzie z najlepszych osrodkow, a ktorzy robia publikacje z materialow
      konferencyjnych i tzw. leksykonow z internetu ? Ile lat trzeba budowac aparature
      ? Niekompetencja wybiorczej jest juz znana, ale nie wolno takim niedouczonym
      paniom obrazac ludzi.
    • Gość: ZF Pożegnanie leniwych naukowców IP: 156.17.134.* 15.06.07, 15:02
      A ja jestem ciekaw kto jest autorem tak karygodnego tytułu "Pożegnanie LENIWYCH
      naukowców". Czy to Senat UWr? a może sam rektor, prof. Pacholski? czy też
      redakcja Gazety Wyborczej?

      Autorowi lub autorom "gratuluję zdziczenia".

      Nie przesyłam żadnych, nawet zdawkowych wyrazów szacunku.
      Zbigniew Fryźlewicz
      • Gość: Zuzia Re: Pożegnanie leniwych naukowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 17:25
        Osobiste pozdrowienia - zgadnij od kogo ? Zuzia
    • Gość: Maga Instytut Historyczny Uniwersytetu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.07, 16:08
      A co z pijaczkami pracujacymi w Instutucie Historycznym UWr?
      Spotkacie ich czesto w lokalach na pl. Uniwersyteckim i nie tylko.
      Maja po kilka etatow i jak widac nadal wiele wolnego czasu...
    • gagatka70 Szczęka mi opadła z wrażenia. Brawo! 15.06.07, 17:36
      Jeżlei ktoś jest umysłowym emerytem- to niech siedzi w domu i rozwiązuje
      krzyżówki, żeby do końca nie zdziadzieć. Więcej takich decyzji w kraju, a
      byłoby normalnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka