mrgrog
31.07.07, 10:44
Gwoli refleksji...
Na wrocławskim rynku od dłuższego czasu "koncertuje" grupka cyganów. Chodzą od
restauracji do restauracji...od ogródka do ogródka szukając zarobku. Nie
widział bym w tym nic złego gdyby nie to co ostatnio widziałem... Siedzę sobie
z moją lubą w "Sfinksie" pod parasolami... w ogródku obok chłopak z dziewczyną
(jacyś sympatycy kultury indyjskiej;)) rozpoczynają występ...ona gra na
skrzypcach on zabawia się trzema szklanymi kulkami... Nieźle to wygląda
ludziom się podoba...aż tu... Zjawia sie grupka Romów... W bojowych
nastrojach... Jeden mały pyskaty i obstawa trzech rosłych... Machają jakimś
papierem przed nosem dziewczynie i krzyczą, że to oni mają na występy
pozwolenie i chłopak z nią nie mają prawa tutaj grać... Wywiązuje się krótka
dyskusja, chłopak z dziewczyną odchodzą...zostali PRZEPĘDZENI.
Ludzie... toż to jakaś paranoja...rynek to nie folwark pod przywództwem jednej
mniejszości... Może ja nie chce słuchać "wątpliwej nuty" muzyki Romów... Nie
chciałbym być posądzony o rasizm... ale gdy jestem świadkiem takiego
cwaniactwa to aż się we mnie gotuje...
Jedynie starszy gość siedzący obok nas pod parasolem warknął na Roma
zbierającego kasę do tamburyna... "Jakżeś przepędził konkurencję to nie
dostaniesz"... tylko, że nie wszyscy zdają sobie sprawę ze "sposobów pracy"
rynkowych Romów...