amarek4
27.01.08, 00:32
W jednym z dodatków sportowych gazety,dziennikarz napisał,jak to w
trakcie meczu siatkarskiego polek z rosjankami Glinka zebrała
zespół na środku boiska i krzyknęła: "k...a gramy".A relacja była
napisana w tonie akceptacji.Niemal zachwytu.Jeżeli wulgaryzmy mają
być formą dopingu,czy też rodzajem motywacji,a w dodatku
powszechnie akceptowane,to jest to niezmiernie smutne.Tym
smutniejsze,że przedstawiciel mediów,zdawałoby się powołany do
stania na straży dobrych obyczajów,mający obowiązek dbać o czystość
słowa,bez cienia żenady informuję rzesze czytelników,jak to
zawodniczka mobilizuje koleżanki do gry.Bez cienia komentarza
ganiącego za formę.Wstyd.A tak na marginesie: w calej Europie
Polacy są rozpoznawalni po tym,że w rozmowach wulgaryzmów używają w
miejsce znaków przestankowych.A jest ich mnóstwo.Sutno.och smutno.