pingwiniarz
04.02.08, 22:03
Oglądam to miasto w ktorym żyję już 12 lat, stąd wydaje mi się ze moje.
Zastanawiam się jak ocenić poziom życia które ono oferuje. Potem patrzę
i słucham jak to miasto i życie w nim oceniają ci którzy przez samych
wrocławian zostali desygnowani do dbania o niego i o sprawy mieszkańców.
A potem przytłoczony i zdruzgotany wyglądam przez okno, idę na spacer
niepodal. Ulica Bora -Komorowskiego.
Remont tej ulicy rozpoczął się sam już nie pamiętam kiedy. Rozłożony był na
etapy.Remont odcinka od Irkuckiej w stronę wiaduktu na Psie-Pole rozpoczał się
jesienią 2007r. Koniec miał nastąpić do 31 grudnia 2007r. Nikogo nie zaskoczę
jeśli napiszę, że "praca chłopakom paliła się w rękach". Może miałem pecha,
ale kiedy nie zajrzałem, to albo żywej duszy, albo 5-7 gości z czego 5 kopciło
szlugi, dwóch (pewnie niepalących) oglądało dziury w ziemi Termin do końca
grudnia oczywiście diabli wzięli. ZDiK czy jak to teraz przemianowane dla
niepoznaki się nazywa, nie raczył nawet powiadomić przez dłuższy czas o nowym
terminie, a jak już szanowna E.Mazur popełniła komunikat (jeśli
się nie mylę dopiero ok. 10 stycznia) na stronie ZdiK to krew mnie zalała. Mam
nieodparte wrażenie że ci ludzie kpią z nas w żywe oczy, bezczelnie i
arogancko. Nie wiem za kogo oni uważają odbiorców swoich komunikatów.......
cytat
"W wyniku kolizji z siecią gazową nastąpiło opóźnienie w wykonaniu tego
odcinka ulicy Bora - Komorowskiego. Aktualizacja projektu wraz z uzgodnieniami
z właścicielem sieci spowodowały opóźnienie wzgledem
wyznaczonego terminu zakończenia prac - listopad 2007. Przy sprzyjających
warunkach atmosferycznych istnieje możliwość wykonania prac drogowych na tym
odcinku do końca stycznia 2008r."
W wyniku kolizji z instalacją gazową? To jak to do rozumieć?? Zaczęli kopać
i nadziali się na rury? Nie mieli planów? Nie dokonali
właściwych projektów i uzgodnień wcześniej? Co z organizacją
pracy? I najlepsze- prz korzystnych warunkach ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ. No coś mnie
zaraz trafi. Łaskę mi prawie zrobią że mogą to zrobić, o wspaniali!! Ale sroga
zima była, nie dali rady choć bardzo się starali.
Oczywiście, termin do końca stycznia także dotrzymany nie został, byłem tam
wczoraj, rozgrzebane totalnie, nie zapowiada się na zakończenie przez
najbliżesze 2 miesiące, tak na oko. Próżno szukac gdziekolwiek informacji
dlaczego i jaki jest nowy termin. Ktoś tu mnie lekceważy....
Codzień prowadzę dziecko do przedszkola, na piechotę bo samochodem nie
dysponuję. Na piechotę, bo droga rozkopana, autobus nie jeździ. Przez śnieg,
mróz, deszcz, błoto, chlapę - wszystko jedno i tak nie ma wyboru. Ciekawe jak
prowadzą dzieci do tego przedszkola ci, co mieszkają dalej. Ale kogo to obchodzi?
Potem, z przedszkola, żabi skok przez wiadukt na Psie Pole (15 min spacerkiem,
bo autobus nie jeżdzi, droga rozkopana). Następnie chwila grozy, przyjedzie,
nie przyjedzie, pojechał już (przed czasem). W końcu wsiadam, dojeżdzam
całkiem niedaleko, na Grudziądzką, bo dalej już korek nieziemski i nie ma to
sensu. Więc poginam na piechotkę, aż do Żmigrodzkiej. Mijam duszące się na
placu Kromera autobusy, samochody (cały ruch w kierunku mostów warszawskich od
strony Psiego Pola w pewnym momencie na sporym odcinku odbywa się jednym pasem
ruchu!!!). Skręcając w Boya – Żeleńskiego błogosławię w myślach tego, który
dopuścił do tego, że jednocześnie rozwalono obie trasy – przez Grunwald i pl.
Kromera prowadzące do centrum z Psiego Pola. Koło wiaduktu na Boya nogi od
poczucia się maleńkim wobec JEGO geniuszu mam już jak z waty..Jestem na
Żmigrzokiej, jeszcze 15 min i w końcu w pracy. Jedyne 1,5 godz (czasem 2,5...).
Zwalić winę na MPK? A co oni winni?
Sam nie wiem na ile. Parę razy tam dzwoniłem, skończyło się na pogaduchach.
Oczucie mam takie, że tam naprawdę pracują ludzie którzy od lat zajmują się
swoją robotą i znają się na niej, a to co robią to robią, bo im się każe.
Usłyszałem np. że parę razy podejmowali polemikę ze ZdiKiem czy UM wskazując
lepsze rozwiązania czy niedociągnięcia, ale nikogo to nie obchodzi, bo tam
mają lepszy pomysł na Wrocław.
Jak okiem sięgnać (bądź poczytać np to forum) same sukcesy: Aqapark,Szewska,
most Warszawski, Szczytnicki, Milenijny donikąd, Rondo Dutkiewicza, Borowska,
Klecińska, Karmelkowa,Bora – Komorowskiego, Klecina, Oporów.. pozamykane
przedszkola i żlobki - potem brak miejsc dla 800 (jeśli się nie mylę)
dzieciaków. Bo “kompetentni inaczej” pomylili dane statystyczne. ..
Przepadek kasy od Unii na most Szczytnicki, bardzo prawdopodobny na Warszawski
itp. Kto za to zapłaci? A kto za to odpowiada?
A z drugiej strony fontanna za 20 baniek, żenująca porażka w sprawie EXPO
i wurzucone w błoto (z naszego, mieszkańców, punktu widzenia, nie
Dutkiewicza i jego kamratów) pieniądze.
IIe jeszcze? Jak długo jeszcze?
Mam pytanie, czy ktokolwiek odpowiada za ten chaos? Zaplacil za to
stanowiskiem? Poniósł odpowiedzlność dyscyplinarną? Dopilnował podpisania
porządnej umowy a potem dopilnował dotrzymywania terminów przez wykonawców i
zmusił ich do płacenia karnych odsetek?
Może coś przeoczyłem, ale wydaje mi się, że wszystko czego tknęli się rządzący
tym miastem skończyło się klęską lub do takowej nieuchronnie zmierza.
A czy ktoś za to wszystko odpowiada?
Czy tak może być? Czym Wrocław i my zasłużyliśmy sobie na takie traktowanie?
Wiem, wiem, wybieraliście to teraz macie...
Ale demokracja i samorządność polega też na tym, że gdy wybrani olewają tych
którzy im dali władzę i na rzecz którzych mają pracować i jeżeli działają
ewidentnie na ich szkodę, to wtedy się reaguje. Organizuje się referendum nad
odwołaniem nieudolnej ekipy, smaruje pisemka – skargi wnioski. Ich też
obowiazuje KPA, muszą się do skargi/wniosku ustosunkować. A jeśli mieszkańcy
miasta pokornie znoszą swój los, to towarzystwo zaczyna rzeczywiście
traktować wyborców - mieszkańców miasta jak szarą bezwolną masę którą można
manipulować, wcisnąć każdy kit. I co by się nie stało, co by się nie
spieprzyło, to i tak nic nie zmieni poparcia dla SZEFA i jego DYNAMICZNEJ
polityki.
Ale to się zmieni.
Swoją drogą przerażeniem napawa mnie myśl, że komukolwiek może przyjśc do
głowy popierać Rafałka w wyborach na prezydenta RP, gdyby mu kiedyś do głowy
strzeliło o ten urząd się starać, a mam nieodparte wrażenie że tak Na własną
rękę rozpocząłem już kampanię informacyjno – odczarowującą WROCŁAWSKI MIT i
SZEFA wsród znajomych z innych miast, Poznania, Kielc czy Krakowa :) Tłumaczę,
wyjaśniam, pokazuję...
Jakie z tego wszystkiego wnioski? Że na własne życzenie pozwalamy się
traktować rządzącym tak a nie inaczej. Bo nie umiemy żądać i wymagać co nam
się od nich należy, pamiętać o czym trzeba i rozliczać przy urnie.
I własnie o to mi chodzi, żeby się to zmieniło.
Bo odnośnie jednej rzeczy składającej się na wrocŁawską propagandę jestem
pewien że nie jest fikcją.
Nie chcę, żeby to zabrzmiało patetycznie czy coś....ale uważam, że Wrocław
jest naprawdę wspaniałym miastem, w ktorym mieszkają rozsądni mądrzy ludzie.
Którzy patrzą , wyciągają wnioski, i rozliczą przy następnych wyborach tych,
którzy bawią się ich kosztem. Muszą tylko chcieć to zrobić. I mam nadzieję, że
zrobią.
Panowie włodarze, cenzurka musi i będzie Wam wystawiona.