Deszcz i hamowanie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 00:58
Ostatnio wracając z pracy podczas deszczu(dosyć mocnego) zauważyłem, że sporo
rowerzystów nie potrafi skutecznie i bezpiecznie hamować na mokrej
nawierzchni. A dokładniej sporo osób używa do tego tylko tylniego hamulca. A
przecież przedni hamulec ma dużo większą skuteczność hamowania trudniej jest
zblokować koło i rower zachowuje większą stabilność a tylni hamulec z
łatwością blokuje koło i wprowadza rower w poślizg(no trzeba przyznać że
czasem to fajna zabawa ale tylko jak sie go w pełni kontroluje a to wymaga
wprawy).

Według mnie ta skłoność do tylniego "hebla" bierze sie z urojenia, ze przy
hamowaniu przednim hamulcem łatwo można przelecieć przez kierownice(co jest
bzdurą bo trzeba sie o to mocno postarać nie jadąc z górki).

Dobrze to widać w motocyklach tam przednia tarcza jest zazwyczaj większa niz
tylnia. A i hamowanie powino sie odbywać przy uzyciu tylko przedniego hamulca
a tylni stosuje sie tylko jako pomocniczy równoczenie z przednim.
    • Gość: artek Re: Deszcz i hamowanie IP: *.wro.vectranet.pl 27.07.08, 06:16
      Gość portalu: Rowers napisał(a):
      > Ostatnio wracając z pracy podczas deszczu(dosyć mocnego)
      > zauważyłem, że sporo rowerzystów nie potrafi skutecznie i
      > bezpiecznie hamować na mokrej (..)

      owszem, nie potrafi, ale reszta to czysta teoria

      > Według mnie ta skłoność do tylniego "hebla" bierze sie z
      > urojenia, ze przy hamowaniu przednim hamulcem łatwo można
      > przelecieć przez kierownice(co jest bzdurą bo trzeba sie o
      > to mocno postarać nie jadąc z górki).

      nie wnikam co z czego się bierze. wiem, że na mokrej nawierzchni, zablokowany
      tył lekko pokręci rowerem, ale niekontrolowany poślizg na zablokowanym przodzie
      to gleba (asfalt ;) murowana.

      btw - hamuje się oboma hamulcami, najlepiej pulsacyjnie. ale przy niewielkich
      prędkościach rzędu 10-15 km/h rozwijanych przez znakomitą większość miejskich
      rowerzystów, tylny jest aż nadto skuteczny i wystarczający.
      • Gość: Rowers Re: Deszcz i hamowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 20:49
        > btw - hamuje się oboma hamulcami, najlepiej pulsacyjnie. ale przy niewielkich
        > prędkościach rzędu 10-15 km/h rozwijanych przez znakomitą większość miejskich
        > rowerzystów, tylny jest aż nadto skuteczny i wystarczający.

        Masz racje hamuje się obydwoma hamulcami najczęściej. Ale to przedni ma ok 70%
        siły a tylni tylko mu pomaga w szybszym zatrzymaniu.
        A przy mokrej kostce brukowej mocniejsze wciśnięcie tylniego hamulca kończy sie
        zblokowaniem koła a wtedy ze skutecznego hamowania mało zostaje.
    • Gość: Nam Re: Deszcz i hamowanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.07.08, 08:20
      Zgadzam się.
      Ludzie nie potrafią używać przedniego hamulca i wynika, to
      rzeczywiście z przeświadczenia (zresztą zgodnego z prawdą) o
      możliwości zaliczenia gleby przez kierownicę.
      Skuteczne hamowanie przodem (szczególnie mocniejsze) możliwe jest
      przy amortyzowanym widelcu (w skrócie, amor pochłania energię, która
      przy sztywnym widelcu przekazywana jest na cały rower i stawia go w
      pion).
      Artek też ma rację - hamowanie tylnym hamulcem jest w warunkach
      jazdy miejskiej w 99% wystarczające.
      • Gość: pete Re: Deszcz i hamowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 09:43
        Nie wiem czemu urojenie, ja z trzy razy leciałem przez kierownicę, w tym raz w
        mieście po deszczu na zakręcie, czyli nie z górki. Przy czym wtedy leciałem ja,
        a nade mną rower :-)
        • Gość: Rowers Re: Deszcz i hamowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 20:57
          > Nie wiem czemu urojenie, ja z trzy razy leciałem przez kierownicę, w tym raz w
          > mieście po deszczu na zakręcie, czyli nie z górki. Przy czym wtedy leciałem ja,
          > a nade mną rower :-)

          To znaczy, że miałeś naprawdę sporą prędkość hamulec ostry jak brzytwa i jesteś
          lekki jak piórko. Albo po prostu popełniłeś parę błędów podczas jazdy, a
          dokładniej przechyliłeś się do przodu i lewa klamka do kierownicy.
          Chociaż jest jeszcze trzecia możliwość dziura lub kamień.

          Mam trochę doświadczenia bo nie raz zjeżdżałem z różnych górek i przyciskałem
          przedni hamulec prawie na maksa. I naprawdę wystarczy trochę do tyłu się odchylić.
      • tiges_wiz Re: Deszcz i hamowanie 27.07.08, 10:22
        jezdze szosowka i czasem ma ostre hamowania z predkosci 50-60 km/h i zawsze dwa
        hamulce na raz i nic.. nie ma innej opcji niz przednim i tylnym na raz .. na
        mokrym jest mniejsze tarcier i mniejszze opoznienia, wiec tym bardziej nie ma
        szans przeleciec przez kierownice.

        na jakim wiekszym zjezdzie wyobrazam sobie ze ktos przez kierownice poleci, ale
        to raczej na kamieniu nic w czasie hamowania. Na plaskim dla mnie to jakas
        abstrakcja.

        Wikszym problemem w czasie deszczu sa mokre obrecze i brak jakiegokolwiek
        hamowania czasem ;)
        • Gość: Paulo Re: Deszcz i hamowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.08, 10:27
          Ja też używam 2 jednocześnie i jakoś to działa.

          Ale, ale, Rowers - kto Ci napisał ten tekst? Ortografia,
          interpunkcja, składnia - prawie bez zażutu ;) Elektronika przejęła
          kontrolę, czy co?
          • Gość: Rowers Re: Deszcz i hamowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 20:44
            > Ale, ale, Rowers - kto Ci napisał ten tekst? Ortografia,
            > interpunkcja, składnia - prawie bez zażutu ;) Elektronika przejęła
            > kontrolę, czy co?

            żadna elektronika! Poprostu przeczytałem tekst po napisaniu i efekty są ;)
        • Gość: artek Re: Deszcz i hamowanie IP: *.wro.vectranet.pl 27.07.08, 21:24
          > Wikszym problemem w czasie deszczu sa mokre obrecze i brak
          > jakiegokolwiek hamowania czasem ;)

          dlatego ja założyłem u siebie tarczówki ;))))
          na zjeździe w błocie i w deszczu testowałem m.in. tydzień temu - zjeżdżając ok.
          15 km z okraju w stronę pisarzowic. piknie było, skutery wyprzedzałem ;))))
          dzisiaj zresztą też się sprawiły jak należy - też okraj (btw pierwszy raz na
          przełęcz okraj _zjechałem_, dotychczas były wyłącznie podjazdy szosą ;), ale i
          parę ostrych i kamienistych zjazdów też było (m.in. ten na okraj, wzdłuż
          granicy, czerwonym szlakiem pieszym od strony łysociny).
    • Gość: Roman Re: Deszcz i hamowanie IP: *.korbank.pl 27.07.08, 22:30
      Moje eksperymenty z przednim hamulcem (V-brake) skończyły się
      niespełna 3 lata temu skomplikowanym złamaniem kości ramieniowej i
      rozsypką łokcia (tudzież zerwaniem więzadła barkowego). W górach,
      przy prędkości ok. 40 km/h. Po nacisnięciu tylnego był poslizg więc
      potem był przedni. A że były to ułamki sekund więc działały tylko
      odruchy - mocne naciśnięcie. W konsekwencji koziołkowanie z rowerem
      i prawdopodobnie jakieś manipulacje przy upadku by polecieć w prawo
      bo z lewej był samochód. Rzeczywiście poleciałem w prawo (do rowu),
      ale jak wstałem to prawa ręka wisiała bezwładnie. Gdybym nic nie
      kombinował przy upadku, to prawdopodobnie konsekwencje byłyby
      znacznie lżejsze. Ale, powtarzam, były to ułamki sekundy.
      Niewątpliwym błędem wcześniejszym było takie ustawienie hamulca
      przedniego, które umozliwiało zablokowanie koła. Od tej pory
      maksymane wciśnięcie manetki powoduje jedynie zwalnianie. No, przy
      małej prędkości nawet zatrzymanie.
      Tyle praktyki, bo teoretyzować można aż miło.
      • flatron2008 Re: Deszcz i hamowanie 28.07.08, 11:59
        Jeszcze trochę praktyki:
        - zjazd z Milenijnego do Osobowickiej po wewnętrznej stronie,
        składam sie w zakręt i lekko dohamowuję przednim (przecież tyle lat
        jeżdżę, więc mogę sobie na to pozwolić ;-) i trafiam na garść
        pisaku, którego tam nigdy nie było. Uślizg, jazda przedramieniem,
        kolanem i daszkiem kasku po glebie.
        - zjazd z estakady w kierunku Strzegomskiej, znowy piach, tym razem
        tylne koło, chwila nierównej walki i jazda na tyłku w dół.
        Z opisanych zdarzeń zdecydowanie mniej bolesne było drugie, kiedy
        miałem jakąkolwiek możliwość wyjścia z poslizgu i mogłem się na
        upadek przygotować.
        • Gość: pete Re: Deszcz i hamowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 17:55
          >rowers
          Wtedy byłem leciutki, ważyłem 64 kg :-) Chyba jechałem szybko, a na zakręcie
          była kałuża i wpadłem w poślizg, hamując (oj lepiej nie mówić o hamulcach)
          zacząłem spadać z roweru, zeskoczyłem i go chyba nogami podrzuciłem do góry. Co
          najweselsze (??) spadłem na ręce na jakiegoś mercedesa, pan kierowca minę miał
          srogą, ale nic się nie stało, a rower na jakiegoś rzęcha i go zarysował.
          Musiałem 50 zł dać...
    • flatron2008 Re: Deszcz i hamowanie 17.09.08, 09:23
      Gość portalu: Rowers napisał(a):

      > Według mnie ta skłoność do tylniego "hebla" bierze sie z urojenia,
      ze przy
      > hamowaniu przednim hamulcem łatwo można przelecieć przez kierownice
      (co jest
      > bzdurą bo trzeba sie o to mocno postarać nie jadąc z górki).

      Wczoraj, po zjechaniu z Milenijnego, na wysokości przystanku
      autobusowego przy Osobowickiej, jakiś rozbawiony siurek wepchnął mi
      pod koło drugiego siurka. Ostre hamowanie "przednim" i... nisko
      leciałem nad kierownicą. Lampka zbita, manetka pogięta, gó...arze
      uciekli :-| Żadem problem kapotować się także na płaskim.
Pełna wersja