alinaw1
31.07.08, 22:37
No tak, wszyscy chcą być teraz oryginalni. Konkursy typu jak
niebanalnie spędzić wakacje, poradniki typu miejsca nieznane,
artykuly o tym i turysta nawet masowych wyjazdów chce zostać
odkrywcą! Kraków? Proszę bardzo byle nie Wawel bo jeśli widziałaś go
25 lat temu na szkolnej wycieczce to niech tak zostanie- dla dobra
oryginalności. Warszawska starówka? O nigdy w życiu- tam tylko
japońskie wycieczki pstrykające fotki (choć już sam przegoniłeś ich
w liczbie pstrykanych zdjęć swoją najnowszą cyfrówką). Góry? Żadne
tam łażenie z plecakiem po szlakach, to niemodne, jakaś paralotnia,
skoki i te sprawy. Zabytki? O nie, to już obciach kompletny- no
chyba że jesteś w jakimś bractwie rycerskim, wtedy nie narazisz się
na kpiny swych znajomych. Pływać łódką po Mazurach, eee-co w tym
ekscytującego? Tai chi albo spa (koniecznie okłady z miąższu winnego-
to teraz na topie oryginalnośći). No i koniecznie zejdź ze szlaku.
Wtedy spotkasz całą chmarę tych, którzy nawet nie wiedzą gdzie ów
szlak prowadzi ale trzeba niebanalnie spędzać urlop.
Od 20 lat podróżuję po świecie, zawsze właziłam w zakamarki, nie
korzystałam ze zorganizowanych wyjazdów, spałam i na pustyni, na
wulkanie, w wioskach afrykańskich, ktorych nawet nie ma na mapie.
Ale to było (jest) we mnie, nikt mnie nie namawiał, nie zasypywał
radami, przewodnikami etc...Teraz jednak postanowiłam zrobić coś
nadzwyczajnego, nietypowego, najbardziej odjazdowego, czegoś, czego
nikt chyba nie robi: wybiorę się na plażę, jak mieszczuch. W dobie
rozdmuchanego pędu do oryginalności mam nadzieję nikogo na tej plaży
nie spotkać.