Dodaj do ulubionych

Warszawa nie dała się wrocławianom polubić

27.11.08, 20:34
dobry artykuł, podoba mi się.
a przy okazji tekst, który jeszcze kilka lat temu wprawiał nas w sportową dumę, a który dziś jest aktualny odniesieniu do całości naszych myśli o Wrocławiu ...
CAŁA POLSKA W CIENIU ŚLĄSKA

:)
Obserwuj wątek
    • Gość: WROCEk.pl Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.centertel.pl 27.11.08, 20:53
      super artykuł. Szacunek dla autora.
      Wrocław RULES!!!

      • Gość: tez z Wro Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.static.korbank.pl 27.11.08, 23:37
        Sorry, to jest prowincjonalny artykuł :)
        • Gość: aga Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.centertel.pl 28.11.08, 00:51
          co ty nie powiesz?
          • Gość: też z Wro Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.static.korbank.pl 28.11.08, 07:54
            wyłażą na forum i w artykule nasze wrocławskie kompleksy prowincjuszy :)
            regularne wypominanie cegły od 60 lat jest troszeczkę żenujące:)
            • galareta2 Jesteś żałosny Wro 28.11.08, 08:03
              Nie o tę cegłę jedynie chodzi i dobrze o tym wiesz, ale od niej się zaczęło. A
              prowincją jest warsiawka - jeśli kiedyś tam dojedziesz, to się przekonasz.
              • Gość: Tutejszy Na wschód od Konina... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 09:41
                tam Azja się zaczyna...
                • lecoqsportif Re: Na wschód od Konina... 28.11.08, 17:43
                  Życzę wszystkim więcej dystansu! Azja jest też czasem u nas :) wroclaw.fotolog.pl
                • Gość: :) Re: Na wschód od Konina... IP: *.static.bezeqint.net 06.12.08, 15:02

                  :)))
    • Gość: cvf A może trochę mniej stereotypowo? IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 20:56
      Byłoby miło, gdyby Pani wypowiadała się w swoim własnym imieniu. Mi wcale nie
      jest bliżej (poza odległością) do Berlina, czy Pragi niż do Warszawy. Więc
      jednak przy budowaniu tej tzw. "tożsamości" (nie wiem dlaczego wg Pani musimy ją
      budować) ja wolę oglądać się za Warszawą niż za Berlinem.

      A już kompletnym nieporozumieniem jest wypowiadanie się w imieniu warszawiaków o
      ich przywiązaniu do ich miasta.

      Zresztą, co należy rozumieć przez pojęcie "Warszawy", albo "Wrocławia"? Budynki,
      drogi, mosty? A może jednak ludzie. Jeżeli tak, to w książce "Wrocław. Dzieje
      miasta" sama Pani pisze:

      "Pakowali więc tobołki i przyjeżdżali na rekonesans - najczęściej z województwa
      poznańskiego, __warszawskiego__, kieleckiego, rzeszowskiego i krakowskiego.
      Zaledwie 9% przybyszów pochodziło z województwa lwowskiego (...)"

      To chyba jest trochę tej Warszawy w tym Wrocławiu?
      • Gość: mazak Re: A może trochę mniej stereotypowo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 21:24
        TO ci odpowiem, bo z tym sie akurat zetknąłem bezpośrednio - nie lubia swojego
        miasta. Ludzie związani ze stolycą w odpowiedzi na moje umiarkowanie krytyczne
        wypowiedzi o Warszawie (zapytano mnie o szczerą opinię) zaczęłi się między soba
        przerzucac argumentami w stylu: "Widzisz, mówiłem ci, to jest do niczego
        miasto..." Ludzie z warszawskimi rodowodami. Więc nie do końca wiesz, o czym
        mówisz. Maciejewska napisała mnóstwo prawdy. I ok - obojetność. Na tyle
        zasługują. A kradzieży i rabunku nie kwestionujesz?
        • Gość: warszawiak Re: A może trochę mniej stereotypowo? IP: *.acn.waw.pl 29.11.08, 10:41
          pewnie tak jak i Ty nie urodzili sie w Warszawie,nie maja tam
          wspomnien z dziecinstwa,z mlodosci,ulubionych miejsc,z ktorymi
          kojarzy im sie jakies zdarzenie z ich zycia.
          Wiec co maja lubic w Warszawie-spotkania w gronie zakompleksionych
          mentalnych prowincjuszy?
          Znam paru ludzi ,ktorzy przeprowadzili sie za praca i czesc z nich
          faktycznie twierdzi to samo,co napisales,ale sa i tacy,ktym to
          miasto i ludzie w nim mieszkajacy podobaja sie na rowni z miastem
          rodzinnym.
          Jeden z nich zwrocil uwage na pewna ceche,po ktorej mozna odroznic
          warszawiaka przynajmniej od jedego pokolenia i nowowarszawiaka-ten
          drugi ma straszne parcie na pieniadze i sukces.
      • Gość: kolega Re: A może trochę mniej stereotypowo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 00:45
        popieram Kolegę!
        Tezy trącą .... jakąś niezrozumiałością. Może Autorka ma jakieś problemy z
        tożsamością?
        • Gość: aga Re: A może trochę mniej stereotypowo? IP: *.centertel.pl 28.11.08, 00:53
          Cos wydaje mi sie, że to Pan ma problem, ale z wiedza historycxzną, pozdrawiam
          • Gość: Borek Re: IP: 138.227.189.* 28.11.08, 10:26
            Problemy z wiedza historyczna mozna miec i mimo to rozumiec istote
            sprawy. Ze Wroclaw byl rozbierany/rozkradany wszyscy wiedza, ale
            autorka zdaje sie zapominac, ze Warszawa to stolica Polski i
            podwazanie jej miejsca/roli we wspolczesnej Polsce jest zwyczajnie
            niemadre i naiwne. Prowincjonalny separatyzm czy lokalny szowinizm
            jat ostatnia rzecza jakiej zycze Wroclawianom. Praga czy Berlin-
            owszem, ale nie znam nikogo komu byloby blizej do nich. Calkowity
            absurd i intelektualna mizeria. A artykul ciekawy choc zbyt osobisty.
      • Gość: mckarla Re: A może trochę mniej stereotypowo? IP: *.catv.ext.ru 28.11.08, 00:47
        Mieszkam poza granicami naszego kraju i sama czesto mysle o mojej tozsamosci -
        co rozni mnie od ludzi wokol mnie. Czym jest tozsamosc Polaka, Wroclawianina?

        Otoz dla mnie to historia i kultura wokol ktorej wyroslam. Z pochodzenia w
        polowinie poznanianka, w polowinie kresowiaczka. Nastoletnie lata spedzone na
        wymianie polsko-niemickiej, na nartach w Chechach, na letnich wedrowkach po
        Karkonoszach. Chodzenie ulicami, ktore jeszcze kilkadziesiat lat temu nazywaly
        sie Schuhbrücke, Gartenstraße. Zakupy w PDT, swieconka na Ostrowie Tumskim.
        Wszedzie wkolo dualizm/trializm.

        Pamietam, jak w polowie lat 90-tych przyjechala niemiecka rodzina, ktora
        mieszkala w naszym domu przed wojna. Ugoscilismy ich herbata i ogladalismy razem
        mapy okolicy. Swiadomosc biegu histori i tragedi ludzkich uczy tolerancji i
        postrzegania swojej narodowosci w roznych aspektach. A kiedy chodzisz ulicami
        miasta, ktore wzniosly przez setki lat rozne narody uczy tez pokory do historii.

        wie jesli ktos mnie pyta o narodowosc, odpowiadam, zeby patrzyli na mnie jak na
        czlowieka, a nie na obywatela konkretnego kraju. A kiedy sie pytaja skad jestem
        odpowiadam - z Wroclawia, z Dolnegoslaska. A dlaczego? Poniewaz Ratusz jest mi
        blizszy niz Palac Prezydencki, poniewaz Wroclaw Glowny jest mi blizszy niz
        Okecie, poniewaz Odra jest mi blizsza niz Wisla.

        a dlaczego wyjechalam? No coz stwierdzilam, ze jesli nie moge wykonywac mojego
        zawody we Wroclawiu wole wyjechac zagranice niz do Warszawy.. bo co za roznica...
    • Gość: Dante Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: 195.205.145.* 27.11.08, 20:59
      Staram się jak mogę być według Warszawy nieutralny, ale nie da się. Czuję do
      tego miasta niechęć, choć staram się być na tyle poprawny, żeby ją podczas wizyt
      tam skrywać.

      A niechęć czuję głównie za bezczelne rozkradanie naszych zabytków. Za narzucanie
      nam przez pochodzących z Warszawy polityków bogoojczyźnianej i jedynie słusznej
      wizji historii. Za egocentryzm wielu warszawiaków, których wszechświat sięga
      tylko tak daleko, jak daleko jest linia horyzontu, widziana ze szczytu PKiN
      (dalej prawdopodobnie żyją smoki i małpy człekokształtne).

      Za co cenię? Za dobre uczelnie. I zazdroszczę stosunkowo wysokich zarobków. To
      jednak nie są dla mnie wystarczająco duże impulsy, by marzyć o przenosinach tam.
    • Gość: Wroclaw Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.11.08, 21:00
      Wroclaw jest dumnym miastem otwartych ludzi.. tutaj nawet Po-Pis'owa
      koalicja byla mozliwa... To miasto ludzi otwartych, ktorzy przybyli
      tu z roznych stron, nauczyli sie tolerowac wzajemne odmiennosci-to
      jedyne takie miejsce w Polsce, ktore dokonaloby jeszcze wiecej gdyby
      nie ciazyla mu twardoglowa wladza centralna.. czas pomyslec o
      autonmii dolnoslaskiej. Nie ze wzgledow historycznych jak Slask lecz
      dla wlasnegoi dobra w przyszlosci.
      • Gość: dobry Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.centertel.pl 27.11.08, 21:07
        to dobry pomysł. Mnie też Warszawa źle się kojarzy: chamstwo,
        cwaniastwo, karieria, kasa. Brakuje im społeczności, która angażuje
        się w sprawy miasta. Miasto które jest zbieraniną dziwnych ludzi,
        Warszawa to nie ma klimatu.
        Wrocław na całe życie...i Śląsk;)
        • Gość: cvf A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu? IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 21:22
          Do tego już jest całkiem blisko.

          Niby jakim cudem region dolnośląski miałby uchować swoją suwerenność? Czy jest
          wystarczająco silny gospodarczo, militarnie, aby odeprzeć zakusy Polski, Czech,
          albo Niemiec? No i co byście biedaki poczęli, jakby Polska wprowadziła wizy dla
          obywateli "Państwa Dolnośląskiego"? Do rodziny byście nawet nie mogli pojechać ;-)

          No bo chyba mnie nie przekonacie, że wszyscy tutaj zza Buga? ;)
          • Gość: slobo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 21:24
            Poszukaj w słowniku co oznacza "autonomia". Później zabieraj głos.
            • Gość: cvf Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 21:43
              Oczywiście, że trochę przerysowałem, chociaż wbrew pozorom nie aż tak bardzo
              (vide autonomia w postaci Wolnego Miasta Gdańska).

              Niemniej jednak na wikipedii możemy przeczytać:

              "O powstaniu autonomii decydują m.in.:
              1. uwarunkowania geograficzne
              2. uwarunkowanie historyczne
              3. uwarunkowanie narodowościowe
              4. uwarunkowanie językowe
              5. uwarunkowanie ekonomiczne"

              Który powód ma zadecydować o powstaniu autonomii dolnośląskiej? ;)
              • Gość: slobo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 22:04
                Przynajmniej 3 czynniki:

                1. położenie geograficzne - południowy zachód, granicząc z Niemcami
                i Czechami. Bliżej do Pragi i Berlina niż do Warszawy. Sicć połączeń
                drogowych, kolejowych i rzecznych zdecydowanie bardziej rozwinięta
                na zachód niż na wschód.


                2. uwarunkowania historyczne - Dolny Śląsk nigdy przed II wojną nie
                należał do Polski. Możemy polemizować na ten temat, ale początków
                państowości za czasów piastowskich nie należy traktować w kategorii
                jednolitego państwa. To komunistyczne powojenne slogany, którymi
                próbuje się usprawiedliwić przynyłączenie Śląska do Polski po wojnie.

                3. uwarunkowania narodowościowe - to fakt, jesteśmy Polakami, co nie
                oznacza, że np. Katalończycy nie są Hiszpanami, a Bawarczycy
                Niemcami.

                4. w tym punkcie nie będę polemizował, powiem więcej, we Wrocławiu
                mówimy poprawniej po Polsku niż Warszawiacy :)

                5. poradzimy sobie bez Warszwskich pijawek.
                • Gość: wlodek Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 22:24
                  Jestem Wrocławianinem, ale Pana bredni na temat autonomii dolnośląskiej i
                  porównań z Katalończykami nie da się czytać. Litości, proszę nie wypisywać andronów.
                  • Gość: slobo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: 192.28.65.* 27.11.08, 22:51
                    Panie andron, po pierwsze:
                    1. czuję się bardziej Wrocławianinem i Dolnoślązakiem niż Polakiem.
                    Nie może mi tego nikt zabronić. Z resztą nie tylko ja tak czuję.
                    2. Bredni? Na jakiej podstawie uważasz Pan to co napisałem za
                    brednie?
                    3. Nie porównałem Wrocławian z Katalończykami. Uważam, że ich
                    autonomia jest dużo bardziej uzasadniona niż potencjalna autonomia
                    DŚ, a mimo to dalej są Hiszpanami. Czyż nie?
                    • Gość: Polak Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.11.08, 23:07
                      Kto jeszcze tak czuje?
                      • Gość: slobo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: 192.28.65.* 27.11.08, 23:14
                        Zapewniam, że trochę takich osób się znajdzie.
                      • Gość: ~? Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.08, 07:18
                        Ja.
                      • Gość: mw Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.11.08, 10:56
                        Ja
                      • Gość: nubo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: 89.174.34.* 28.11.08, 15:51
                        Ja!
                      • Gość: ubik Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.08, 18:12
                        ja
                    • Gość: pk Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.chello.pl 28.11.08, 11:55
                      Swiadomość odrębności kulturowej i językowej kształtowała się przez wieki u
                      katalończyków a Dolny śląsk?? To zbieranina ludzi z całej Polski.
                      • Gość: mw Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.11.08, 12:28
                        i właśnie dlatego budujemy nowoczesną, wielostopniową tożsamość w której
                        identyfikacja regionalna i cywilizacyjna nie stoi w opozycji do narodowej. Ale i
                        nie wynika z niej jakoś specjalnie.
                        Socjologowie jeszcze będą o tym pisać.
                  • Gość: nubo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: 89.174.34.* 28.11.08, 15:51
                    włodek nie masz nic do powiedzenia treściwego?
                    to nie zabieraj głosu
                • Gość: cvf Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 22:40
                  > 1. położenie geograficzne - południowy zachód (...)

                  A Polska to taki wielki kraj, że te odległości to o zawrót głowy przyprawiają.
                  Nie przymierzając Mateczka Rosja.

                  > 2. uwarunkowania historyczne - Dolny Śląsk (...)

                  Uwarunkowania historyczne są takie, że obecny Dolny Śląsk ma się nijak z Dolnym
                  Śląskiem przedwojennym (poza zbieżnością w koordynatach geograficznych).
                  Większość mieszkańców Wrocławia to przedwojenni mieszkańcy poznańskiego,
                  warszawskiego, kieleckiego, rzeszowskiego i krakowskiego (co pisałem już wcześniej).

                  > 3. uwarunkowania narodowościowe - to fakt, jesteśmy Polakami, co
                  > nie oznacza, że np. Katalończycy nie są Hiszpanami, a Bawarczycy
                  > Niemcami.

                  Z Bawarczykami nie wiem jak tam jest, ale Katalończycy w zdecydowanej większości
                  nie czują się Hiszpanami i od dwóch Katalończyków, których znam, dostałbyś w
                  papę, gdybyś próbował ich przekonać, że jest inaczej.

                  > 5. poradzimy sobie bez Warszwskich pijawek.

                  Być może... Ale nikt tego jeszcze nie sprawdził, nie policzył, a argument jest
                  podnoszony bardzo często na forach internetowych - zarówno tych
                  prowincjonalnych, jak i stołecznych. Przy czym zwykle w Warszawie piszą, że to
                  inni doją stolicę, poza Warszawą twierdzą, że to jednak cała Polska składa się
                  na Warszawę.

                  Abstrahując jednak kto na tym systemie wychodzi korzystniej, to trzeba przyznać,
                  że sprawiedliwiej byłoby, gdyby pieniądze zostawały na miejscu. Wówczas nikt nie
                  miałby podstaw mówić, że im jakiś inny region zabiera. No i nie trzeba byłoby
                  utrzymywać wielkiej rzeszy urzędników od rozdzielania.

                  Tylko do tego nie potrzeba żadnej autonomii tylko rozsądniejszego prawodawstwa
                  (czyli de facto więcej autonomii dla wszystkich regionów).
                  • Gość: slobo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: 192.28.65.* 27.11.08, 22:57
                    > > 1. położenie geograficzne - południowy zachód (...)
                    >
                    > A Polska to taki wielki kraj, że te odległości to o zawrót głowy
                    przyprawiają.
                    > Nie przymierzając Mateczka Rosja.

                    A czy Belgia to wg pana duży kraj?

                    > > 2. uwarunkowania historyczne - Dolny Śląsk (...)
                    >
                    > Uwarunkowania historyczne są takie, że obecny Dolny Śląsk ma się
                    nijak z Dolnym
                    > Śląskiem przedwojennym (poza zbieżnością w koordynatach
                    geograficznych).
                    > Większość mieszkańców Wrocławia to przedwojenni mieszkańcy
                    poznańskiego,
                    > warszawskiego, kieleckiego, rzeszowskiego i krakowskiego (co
                    pisałem już wcześn
                    > iej).

                    Zgadzam się, ale jednocześnie czuję się spadkobiercą poprzednich
                    mieszkańców Wrocławia. Nie tylko ja...

                    > > 3. uwarunkowania narodowościowe - to fakt, jesteśmy Polakami, co
                    > > nie oznacza, że np. Katalończycy nie są Hiszpanami, a Bawarczycy
                    > > Niemcami.
                    >
                    > Z Bawarczykami nie wiem jak tam jest, ale Katalończycy w
                    zdecydowanej większośc
                    > i
                    > nie czują się Hiszpanami i od dwóch Katalończyków, których znam,
                    dostałbyś w
                    > papę, gdybyś próbował ich przekonać, że jest inaczej.

                    Ja też mogę nazwać się Dolnoślązakiem i lać w papę każdego, kto
                    powie że jestem Polakiem. Czy to wyznacznik autonomii? Katalończycy
                    na arenie międzynarodowej (chociażby na IO) występują pod flagę
                    Hiszpanii, czyż nie?

                    > > 5. poradzimy sobie bez Warszwskich pijawek.
                    >
                    > Być może... Ale nikt tego jeszcze nie sprawdził, nie policzył, a
                    argument jest
                    > podnoszony bardzo często na forach internetowych - zarówno tych
                    > prowincjonalnych, jak i stołecznych. Przy czym zwykle w Warszawie
                    piszą, że to
                    > inni doją stolicę, poza Warszawą twierdzą, że to jednak cała
                    Polska składa się
                    > na Warszawę.
                    >
                    > Abstrahując jednak kto na tym systemie wychodzi korzystniej, to
                    trzeba przyznać
                    > ,
                    > że sprawiedliwiej byłoby, gdyby pieniądze zostawały na miejscu.
                    Wówczas nikt ni
                    > e
                    > miałby podstaw mówić, że im jakiś inny region zabiera. No i nie
                    trzeba byłoby
                    > utrzymywać wielkiej rzeszy urzędników od rozdzielania.
                    >
                    > Tylko do tego nie potrzeba żadnej autonomii tylko rozsądniejszego
                    prawodawstwa
                    > (czyli de facto więcej autonomii dla wszystkich regionów).

                  • Gość: nubo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: 89.174.34.* 28.11.08, 16:01
                    Gość portalu: cvf napisał(a):

                    > > 5. poradzimy sobie bez Warszwskich pijawek.
                    >
                    > Być może... Ale nikt tego jeszcze nie sprawdził, nie policzył, a argument jest
                    > podnoszony bardzo często na forach internetowych - zarówno tych
                    > prowincjonalnych, jak i stołecznych. Przy czym zwykle w Warszawie
                    > piszą, że to inni doją stolicę, poza Warszawą twierdzą, że to
                    > jednak cała Polska składa się na Warszawę.

                    To nie tak.
                    Warszawa, Dolny Śląsk i kilka innych "zarabiających" województw łoży na tą całą
                    bidę na wschód od Wisły.

                    Postawić na Wiśle zasieli i odciąć się od tej białorusi :D :P


                    > Abstrahując jednak kto na tym systemie wychodzi korzystniej, to trzeba przyznać
                    > ,
                    > że sprawiedliwiej byłoby, gdyby pieniądze zostawały na miejscu. Wówczas nikt nie
                    > miałby podstaw mówić, że im jakiś inny region zabiera. No i nie trzeba byłoby
                    > utrzymywać wielkiej rzeszy urzędników od rozdzielania.


                    Otóż to :-)



                    > Tylko do tego nie potrzeba żadnej autonomii tylko rozsądniejszego prawodawstwa
                    > (czyli de facto więcej autonomii dla wszystkich regionów).

                    No zaraz... nie trzeba autonomii tylko trzeba autonomii? O_o :P
              • Gość: nubo Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: 89.174.34.* 28.11.08, 15:50
                Gość portalu: cvf napisał(a):

                > Oczywiście, że trochę przerysowałem, chociaż wbrew pozorom nie aż tak bardzo
                > (vide autonomia w postaci Wolnego Miasta Gdańska).
                >
                > Niemniej jednak na wikipedii możemy przeczytać:
                >
                > "O powstaniu autonomii decydują m.in.:
                > 1. uwarunkowania geograficzne
                > 2. uwarunkowanie historyczne
                > 3. uwarunkowanie narodowościowe
                > 4. uwarunkowanie językowe
                > 5. uwarunkowanie ekonomiczne"
                >
                > Który powód ma zadecydować o powstaniu autonomii dolnośląskiej? ;)


                6. polityczne
                7. bo tego chcemy
          • Gość: Iwona Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: *.as.kn.pl 28.11.08, 07:19
            Jakie wizy? Jesteśmy wszyscy w Unii Europejskiej. Nie wiesz w jakiej
            rzeczywistości żyjesz.
          • Gość: D.gray Re: A może ogłosicie autonomię od własnego rozumu IP: 217.153.189.* 28.11.08, 08:52
            No way! Dolny Śląsk zostałby w UE i w Schengen - nie może nam wtedy Polska dawać
            wiz, chyba że Warszawa wystąpi z UE - wtedy będzie na odwrót - do nas będą
            przyjeżdżać do pracy.
      • Gość: D.Gray Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: 217.153.189.* 28.11.08, 08:48
        Autonomia Dolnego Śląska nie jest głupim pomysłem, zwłaszcza że dolnoślązacy
        mają troszkę inne spojrzenie niż mazowszanie.
        Ale czy faktycznie trzeba robić secesję, nie lepiej zdobyć władzę w Warszawie i
        zmienić ten kraj? Wrocław jest brudnym miastem, byle kawałek trawy w centrum
        miasta to psia toaleta. Zapchane samochodami - ale klimat klimatem ale stary
        mokotów także ma swój urok. Zmieńmy nasze miasto, zadbajmy o nie tak, aby to
        warszawiacy nam go zazdrościli. Niekoniecznie walcząc a autonomię. Walcząc o
        lepszy Wrocław. Ja tu przyjezdny - ale z Dolnego Śląska. Z głębszej i bardziej
        zakompleksionej prowincji. Błagam - nie róbta mi tu wiochy, nie chcę się
        przeprowadzać gdzieś indziej by uciec od lokalnych kompleksów.
        • Gość: Tutejszy kawałek trawy w centrum? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 09:52
          Przecież Wrocław i Szczecin to najbardziej zielone miasta w obecnej Polsce.
          Tylko w tych miastach było kiedyś rozsądne PLANOWANIE PRZESTRZENI REKREACYJNEJ.
          We Wrocławiu co 200-300m masz park, promenadę, deptak (zwykle są to zaadoptowane
          dawne ogrody arystokracji). Mówię oczywiście o poniemieckiej części Wrocławia-
          na blokowiskach nie spodziewaj się zieleni.
        • Gość: kaja Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.08, 11:00
          Pojedź sobie na Saską Kępe niby reprezentacyjną częśc miasta o spróbuj pospoacerować. Jak już doczyścisz buty z psich odchodów wtedy krytykuj Wrocław.
        • Gość: nubo Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: 89.174.34.* 28.11.08, 16:04
          nie o to chodzi

          to kwestia kasy i kosztów rządzenia Polską z Warszawy - krótko mówiąc kto płaci
          ile i na kogo.

          My płacimy sporo nie dostając w zamian wiele. Raz na 20 lat nam kawałek drogi
          wybudują. Łaska?
    • Gość: Wa-wiak_z_przymusu Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.acn.waw.pl 27.11.08, 21:02
      Bardzo prawdziwy tekst. Rozesłałem link do kilku "zaciekłych" Warszawiaków... Już widzę ich błusk złości w oczach :) Ale taka jest prawda... Spójrzcie dziś na nadal wstrętną, zakorkowaną, pełną urbanistycznego chaosu i bez klimatu Warszawę, o której usłyszałem jedynie od pojedynczej osoby, że jest fajna... Mimo tego rabunku nadal dziwna, nierówna (w centrum nadal zdarzają się ruiny) i nie wiadomo dlaczego droga... A Wrocław... Heh.. nawet mój dyrektor Francuz po wizycie we Wrocławiu, i pamiętając, że to moje strony, często używa w bardzo pozytywnym znaczeniu (po ang. bo jestem słabofrancuskojęzyczny): Please, do it in Wrocław way! :) NA PRAWDĘ! Nie wiem skąd on to wziął! Zrozumiał po jednym weekendzie z rodziną we Wrocku! I tak jak mnie uważa za człowieka wesołego i otwartego, po Wrocławiu chyba dopełnił sobie całość... A Warszawa? Największa wioska w kraju, zamieszkana prze "Warszawiaków" :) ZERO KLIMATU... Jedynie we frustracje popaść można!
      • Gość: cvf Doskonały temat dla sfrustrowanych prowincjuszy... IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 21:16
        ...bo prowincja to nie jest miejsce zamieszkania, to stan umysłu. Można mieszkać
        w centrum Nowym Jorku i być na głębokiej prowincji.

        Najbardziej mnie śmieszą wypowiedzi "warszawiaków z przymusu" utyskujących na
        Warszawę... Czyżby nasz wspaniały Wrocław nie zapewniał możliwości zarobku
        adekwatnego do umiejętności? Może w naszym wspaniałym Wrocławiu nie można
        rozwinąć w pełni skrzydeł? Nie wierzę... ;)

        Warszawa zakorkowana? Za to przez cały Wrocław można przejechać nie redukując
        nawet do dwójki.

        W Warszawie ruiny? Za to u nas wszędzie kamienice trzymają tynk jak należy.

        Warszawa jest wioską? To jeżeli stosujemy taką skalę, to jak należałoby nazwać
        Wrocław?

        I jedno jest w Twojej wypowiedzi prawdziwe: "Jedynie we frustracje popaść
        można!", co widać na załączonym obrazku.
        • Gość: slobo Re: Doskonały temat dla sfrustrowanych prowincjus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 21:22
          Nie masz absolutnie racji. Zwróć uwagę na to, co mówią ludzie z
          zagranicy, którzy przyjechali do Polski w celach turystycznych.
          Większość z nich jest kompletnie zawiedzionych Warszawą. Zwyczajnie
          nie ma tam nic interesującego. A największa wiocha to warszawska
          starówka, gdzie nie dzieje się nic w porównaniu do rynku w Krakowie,
          Wrocławiu czy Długiego Targu w Gdańsku.
          Nie chcę się wypowiadać o ludziach, bo wszędzie są ludzie lepsi i
          gorsi. Natomiast jeśli chodzi o klimat miasta, jedno jest pewne - w
          Warszwie nie ma klimatu.
          • Gość: marcin oba miasta są piękne IP: 212.180.158.* 29.11.08, 14:00

            Urodziłem się we Wrocławiu, teraz mieszkam w Warszwie. Lubię oba
            miasta. Warszawa.... jest nieprzyjazna i chlodna na pierwszy rzut
            oka. Gdy ktoś tu pomieszka (a nie tylko odwiedzi raz na jakis czas)
            dostrzeże, że to miasto MA KLIMAT, ma swoje piekne miejsca, bogatą
            historię, urocze zakątki. Owszem, są tu masy karierowiczów, ale
            uogólnianie tego na wszystkich mieszkańcow jest krzywdzące. Znam
            wielu świetnych, skromnych, miłych warszawiaków, i "z urodzenia" i
            przyjezdznych. To miasto tętni życiem, inspiruje, bogate życie
            kulturalne, pulsująca gospodarka i wbrew stereotypom - coraz więcej
            świetnych knajp i miejsc do spędzenia czasu. Warszawa ma wady,
            oczywiście. Choćby ilość czasu spędzaną w transporcie. Ale mieszanie
            jej z błotem na podstawie kilku pobieżnych obserwacji i spotkania
            kilku niereprezentatywnych warszawiaków jest krzywdzące i świadczy
            tez niestety o kompleksach prowincjonalnych osób stolicę
            krytykujących. Warszawę można kochać, choć to niełatwa miłość i
            wymaga czasu.

            A Wrocław... cóż, moje rodzinne miasto. Piekny, magiczny,
            tajemniczy. Zawsze lubię tam bywać. Tylko niech coś miasto zrobi z
            tymi drogami...

            Artykul - bardzo tendencyjny i niestety - pachnie kompleksami,
            zwłaszcza pod koniec. Berlin? Praga? Potrzeba dowartościowania?
            Absolutnie tego nie rozumiem.

            Niech Warszawa zostanie Warszawą, Wrocław Wroclawiem, oba miasta
            mają wady i zalety, oba MAJĄ swój klimat i urok. Zagorzałym
            ujadającym krytykom z obu stron proponuję więcej pokory i szacunku.

            • Gość: wjaz Re: oba miasta są piękne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 00:20
              Brawo!

              Ja też nie rozumiem po co to porównywanie się...
        • Gość: :) Re: Doskonały temat dla sfrustrowanych prowincjus IP: *.acn.waw.pl 27.11.08, 21:41
          Gość portalu: cvf napisał(a):
          "W Warszawie ruiny? Za to u nas wszędzie kamienice trzymają tynk jak należy."
          A już szczególnie na Pradze... Żałość... A na chodnikach w samym centrum baby handlujące biustonoszami oraz podejrzane typki sprzedające papierosy bez akcyzy... :D A... I nie można zapominać o zupełnie niedawno zamkniętym stadionie X-lecia... A jakie prostety były... HAHAHA Warszawka
          • Gość: cvf Re: Doskonały temat dla sfrustrowanych prowincjus IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 21:57
            Zgadza się warszawska Praga nie wygląda najlepiej. Tylko co z tego? Ja się
            pytam, czy u nas we Wrocławiu nie ma takich "Prag"? Zapewniam Cię, że są i
            niektóre całkiem niedaleko Rynku. Niestety...

            Ale z Waszych opinii wynika, że całą winę za to, że nasze miasto nie jest takie
            europejskie, jakbyśmy sobie wyobrazili, ponosi mityczna "Warszawa"!

            Wszędobylskie gryzmoły, które pojawiają się na każdej odremontowanej kamienicy.
            To pewnie też ci wredni warszawiacy nam je zostawiają. A te zdemolowane
            tramwaje? Też warszawiacy! Syf na przystankach? Warszawiacy! Puste kosze na psie
            odchody i trawniki ob...? Psy warszawiaków! Podstępnie je tu wyprowadzają!
            Chamstwo na skrzyżowaniach! To warszawiacy tu tylko jeżdżą!

            Żeby nie było - mi się tu mimo wszystko całkiem podoba, czego dowodem jest
            chociażby fakt, że ja tu mieszkam, a "Warszawiak z przymusu" już nie.

            PS. Stadion X-lecia powinien zostać. Bo to chyba była jedyna jego forma, która
            zapewniłaby jego utrzymanie. W ten sposób Warszawa nie musiałaby "żyłować"
            Wrocławia ;-)
      • Gość: sceptyk Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: 217.98.88.* 27.11.08, 22:04
        Po co siedzisz, jak tak źle? A klimat? Jak go szukasz na DC to faktycznie ciężko o to. Dziwne tylko, że ta wioska ciutkę więcej uczelni, teatrów, muzeów itd.
        "Warszawiacy" - kolejny podpunkt. Zabawnie brzmi to w ustach spadkobierców Bresalu, którzy przyjechali z wielkopolskich, mazowieckich i ukraińskich wiosek.
        • Gość: Arn Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 22:15
          Nikt tu nie przyjechał z Ukraińskich wiosek, czas to sobie uświadomic młoteczku. To była Polska, a nie Ukraina.
          • Gość: PP Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.acn.waw.pl 27.11.08, 22:37
            DOKŁADNIE!! POLSKA! Lwów! Dawna kulturalna stolica Polski. I ponoć bardzo długo uważano właśnie okolice Dolnego Śląska, jako miejsce, w którym posługiwano się najczystszą polszczyzną (między innymi ze względu na przymusowe migracje z okolic Lwowa). Dziś oczywiście to się już zatarło (ogólna polszczyna, telewizja, radio, łatwość podruży i swoboda osiedlania się). No ale to są historyczne fakty.
        • Gość: franko Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.nat.tvk.wroc.pl 27.11.08, 22:55
          W Warszawie dalej jeżdżą dryndy? :)
          Jakoś mi utkwiło w głowie to powiedzenie na bryczkę.Zapamiętałem taką śmieszną
          gwarę (a podobno w centralnej Polsce się mówi po polsku). Można padać ze śmiechu
          jak rodowity Warszawiak coś powie (bez urazy). Warto pogadać z powożącymi w
          Starym Mieście.

          Fajnie by było także, jak by po wyjściu z dworca centralnego nie było też tych
          metalowych budek z majtkami i tej śmiesznej palmy trochę dalej. Na
          Marszałkowskiej albo Alejach - taka "ni w pięc ni w dziewięć":)

          No, ale niestety - Warszawa nie ma nic do zaoferowania w porównaniu do Krakowa,
          Gdańska, Wrocławia czy nawet Poznania. Do tego drogi są fatalne. Niby
          dwupasmowe, ale ciągle zakorkowane, dziurawe i jeszcze gorzej tam jeżdżą niż we
          Wrocławiu. Trąbią jak dzicy poza tym.

          Co do atrakcji...jedyne co mi się tam podobało to Zamek Królewski (w środku jest
          naprawdę ładnie) no i chyba tyle (cmentarz Powązki czy figurka małego
          żołnierzyka czy Grób Nieznanego żołnierza to moim zdaniem prezentują wartość dla
          Warszawiaków którzy poginęli w powstaniach. Dla mnie po prostu to nieciekawe
          miejsca. No, ale trzeba choć raz zwiedzić)
        • Gość: urodzona we Wro Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.dip.t-dialin.net 27.11.08, 23:28
          Drogi sceptyku, ja się urodziłam we Wrocławiu, podobnie jak moja mama - urodzona
          w '48 we Wrocławiu. Już 2 pokolenia się tu urodziły, może jednak mają prawo czuć
          się wrocławianami????
          • Gość: sceptyk Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: 217.98.88.* 28.11.08, 06:39
            No i w Warszawie są 1 i 2 pokolenia, a jednak mówi się, że prawdziwych Warszwiaków nie ma. Nie jest to hipokryzja? Czy tak samo nie można powiedzieć o Wrocławiu? Ano można. Z Lwowa to raptem 10% zasiedlilo Wrocław odpowiadając jakiemuś jegomościowi, co wyzywał od młoteczków.
        • Gość: ~? Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.08, 07:27
          Proszę pamiętać, że nie wszyscy przyjechali z Wielkopolski,
          Małopolski czy Mazowsza. Część mimo usilnych starań "władzy ludowej"
          pozostała u siebie.
    • Gość: west Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.chello.pl 27.11.08, 21:20
      Dwulicowosc dawnej propagandy >ziem odzyskanych<.Dyrektor warszawskiego
      Muzeum Wojska Polskiego,Jacek Macoszyn do wrocławian:"Mowienie nam,że
      mamy coś ,co należy do Wroclawia,do społeczności ,jest niestosowne.Ta
      społeczność to przecież ludność napływowa ,przesiedleńcy że Wschodu".
      W podobny sposób wypowiedział sie szef warszawskiego Muzeum Narodowego
      pan Ferdynand Ruszczyc:"W świetle prawa to my jesteśmy właścicielami
      dzieł,o które sie upominacie.Trafily do Warszawy legalnie.To są dziela
      poniemieckie".
    • Gość: eo Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.11.08, 21:28
      CFV .. mowa o autonomi.. o zwiekszeniu samorzadnosci nie o panstwie
      Dolnoslaskim.. Tutaj nikt sie nie chce odcinac czy odgradzac..
      tylko decydowac o samym sobie.. zeby nikt nie wpier..lal za nasze
      pieniadze w restauracji sejmowej.. i nie budowallini metra przez
      cwierc wieku.. Coc jak Katalonia.
    • Gość: cfw Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.11.08, 21:47
      cfv.. tu nikt nie potrzebuje wpisywac sie w definicje.. schematy..
      tutaj sa plany marzenia i wola realizacji.. i to sie udaje.
    • Gość: PP Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.acn.waw.pl 27.11.08, 21:54
      Tylko co się dzieje z panem Dudkiewiczem? Bardzo go szanuję i lubię. I te wybory... Bezprecedensowa wygrana ponad podziałami...! Ale że ostatnio nieco wypadłem z aktualności wrocławskich, to nie do końca rozumiem... Może ktoś to objaśnić?
      • Gość: stolek1984 Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.11.08, 22:12
        Dzieje się to, co można było przewidzieć już jakiś czas temu. Własne podwórko
        stało się nieco za ciasne, zaczyna się poszukiwanie innej drogi.
        Wiele można Panu Dudkiewiczowi zawdzięczać, jednak jest sporo spraw, o których
        można powiedzieć "dobrze wykonana robota".
        Przykład, wystarczy wyjechać dalej od centrum, a widok nie jest już tak wesoły.
      • Gość: sou Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 22:20
        Nie za bardzo rozumiem, o co chodzi autorce. Tekst jak tekst, ale chcemy wytoczyć wojnę Warszawie i ściągnąć skradzione zabytki? Czy może odzyskać wrocławską cegłę? Artykuł gra na historycznych emocjach i lepiej by było, gdyby autorka zajęła się analizą wrocławskiej architektury po '89, bo jeszcze trochę budynków w stylu nowego biurowca na Dominikańskim, a szybko dogonimy W-wę w urbanistycznym chaosie i bylejakości.
        • renifer77 Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 28.11.08, 19:48
          Też za bardzo nie wiem czemu ten artykuł i cała seria jemu podobnych
          ma służyć poza rozkręceniem „towarzystwa” na różnych forach strony
          gazeta.pl. Przynajmniej dział marketingu Agory będzie mógł wykazać
          skuteczność kampanii reklamowych przedstawiając ofertę przyszłym
          reklamodawcom.

          Temat cegieł i powojennego szabrownictwa pojawia się to i ówdzie
          regularnie i każdy kto chciał się o tym okresie więcej dowiedzieć
          miał ku temu wiele okazji. Teraz to już bardziej odgrzewanie starych
          kotletów. Żale Wrocławian do rządzących ze stołków w Warszawie też
          nie są niczym nowym. Jedynym widocznym skutkiem tego typu artykułów
          jest możliwość dowartościowania się na forum niektórych mieszkańców
          Wrocławia kosztem tych z Warszawy, ew. w przypadku innych
          ponarzekania na stan infrastruktury komunikacyjnej, liczbę i jakość
          instytucji kulturalnych itp... by udowodnić (w swoim błędnym
          przekonaniu), że ktoś inny nie nadaje się do rządzenia tym miastem.
          Jeszcze inni wykorzystają tą okazję by zmagać się ze swoimi
          traumatycznymi wspomnieniami z okresu kiedy z jakichś powodów
          trafili do miasta nad Odrą. W ramach podjętej terapii, niestrudzenie
          naśladując Don Kichota próbują udowodnić jakim to Warszawa jest
          fajnym miastem do życia (buena suerte) a Wrocław mizerią.

          Nie każdemu musi podobać się Wrocław tak samo jak nie każdemu
          odpowiada Warszawa. W końcu to bardzo subiektywne. Najgorsze co może
          się w tym przypadku trafić to mieszkać w miejscu w którym się nie
          chce.
    • Gość: cvf Wrocław to naprawdę fajne miasto! IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 22:11
      Mimo wojennych zniszczeń architektonicznie bardzo ładne, miasto wielu bardzo
      miłych ludzi, a przede wszystkim miasto, które w Polsce ma bardzo dobrą opinię.

      Nie psujcie tej opinii takim prowincjonalnym myśleniem. Dobrze się Wam tu żyje?
      To wspaniale! Tylko dlaczego chcecie innych przekonać, że np. w Warszawie żyje
      im się gorzej? Albo, że ich miasto jest brzydsze? Przybędzie Wam coś? Wrocław
      stanie się piękniejszy? Ludzie milsi? A może to jednak podświadomość się odzywa,
      że jednak w tym Wrocławiu nie jest idealnie, a może nawet w niektórych obszarach
      jest czego zazdrościć nawet takiej Warszawie...

      PS. Chyba jednak wrocławianie nie są jeszcze tak "obojętni", jakby pani Beata
      Maciejewska sobie wyobrażała ;) Przynajmniej nie wszyscy :)
      • Gość: wro-waw Re: Wrocław to naprawdę fajne miasto! IP: *.wroclaw.mm.pl 27.11.08, 22:20
        nie rozumiesz jednej rzeczy: w warszawe pompowano kase od konca
        wojny, we wroclawiu przez 20 lat nie robilo sie nic. warszawa ma
        ogromne pieniadze chocby dlatego ze to stolica. Skoro ma tyle kasy,
        tyle lat sie tam inwestuje i tak wysysala kiedys caly kraj (I
        Wroclaw tez i to mocno) to stosowane przez Ciebie porownania są bez
        sensu. Rudery we Wroclawiu byc jeszcze mogą, w Warszawie absolutnie
        nie. Z powodów wypisanych wyzej.
        • Gość: cvf Re: Wrocław to naprawdę fajne miasto! IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 22:55
          Przedwojenną Warszawę budowano przez 600 lat, a Ty chciałbyś ją odpicować w
          przeciągu 50?

          Miasto to jest pewien proces. Jedne budynki zastępują drugie, zmienia się
          przebieg dróg itd. Wydarzenia II wojny światowej, szczególnie w przypadku
          Warszawy, trudno nazwać jednak normalnym zdarzeniem w rozwoju miasta
          (porównywalnym np. do pożarów średniowiecznych, czy epidemii).

          Przez 50 lat, dysponując takimi środkami finansowymi i taką niezależnością, jaką
          posiadała Polska w tych latach, można właśnie zbudować taką Warszawę. To jest
          "miś na miarę naszych możliwości". Na lepszą stolicę Polaków w tym momencie po
          prostu nie stać.

          Czy się komuś to podoba czy nie...
          • Gość: LoL Re: Wrocław to naprawdę fajne miasto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 23:19
            Zniszczenia wojenne:
            - Wrocław 70% budynków
            - Warszawa część lewobrzeżna 80%-85%, część prawobrzeżna 65-70%

            Zniszczenia powojenne:
            - Wrocław kolejne X%
            - Warszawa ???
            • Gość: marcin Re: Wrocław to naprawdę fajne miasto! IP: 212.180.158.* 29.11.08, 14:06
              Zniszczenia powojenne:
              - Warszawa - bardzo duże! Rosjanie i Polacy...
        • Gość: corgan POmpowanie kasy we Wroclove IP: *.chello.pl 28.11.08, 06:17
          > w warszawę pompowano kasę od konca wojny

          A niby czemu miano by tego nie robić? :)

          > we wroclawiu przez 20 lat nie robilo sie nic

          Mówisz o okresie 1989-2009 czy 1945-1965? W sumie jeśli nie liczyć odgruzowania,
          odbudowania i przywrócenia z morza ruin miasta do funkcjonalności no to może
          faktycznie "nic" nie zrobiono.

          Na marginesie - ile lat odbudowywano po wojnie jakikolwiek wrocławski most a ile
          remontowano Most Szczytnicki? :))
      • Gość: ep Re: Wrocław to naprawdę fajne miasto! IP: *.static.korbank.pl 27.11.08, 23:40
        super opinia. dzieki.
    • Gość: kRZYK! Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.08, 22:17
      Jestem z Wrocławia, ale... a może dlatego człowiekiem bez uprzedzeń.
      Parę delegacji do Warszawy. Rynek...20.00 - kończymy. Lokal
      zamykają. Owszem, są miejsca gdzie mozna się zabawić, ale ... kto
      był na Rynku we Wrocku wie o czym mówię, zresztą... nie tylko
      Wrocek. Odsłona druga - rewizyty z Warszawy. ... i szok po ich
      stronie. TO JESZCZE NIE MUSIMY WYCHODZIĆ? I wiele
      innych "niespodzianek" jak choćby komunikacja (oj.. na codzień
      poruszamy się samochodami, ale jak komunikacja miejska, to jednak
      Wrocek...) Podsumowanie kolegów z Wawy... WY to macie RAJ
      • Gość: Paweł Z. Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 22:32
        Ja na codzień poruszam się komunikacją miejską - i we Wrocławiu, i w Warszawie.
        I zaprawdę ta wrocławska to jakaś kpina w stosunku do tego, czym dysponuje
        Warszawa. Metro, kolej miejska, WKD, tramwaje, autobusy - niedrogie i nowoczesne
        bilety (od lat realna karta miejska, a nie jak we Wrocławiu od lat zapowiadana).
        Co do knajp w rynku, to faktycznie. Wrocław to idealne miejsce dla osób
        uprawiających clubbing lub lubiących zwyczajnie nachlać się wieczorem w grupie
        osób o podobnych zainteresowaniach. Ja wolę teatr. No cóż, pod tym względem 10:0
        dla Warszawy.
        • Gość: franko Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.nat.tvk.wroc.pl 27.11.08, 23:01
          We Wrocławiu też są ciekawe teatry.
          Chociażby Teatr Polski czy Wspołczesny.
          Jest też kilka innych, ale tylko w tych byłem.
          Jakieś 10 teatrów się znajdzie, ale na pewno w Warszawie jest więcej. Smieszne
          by było, gdyby miasto prawie dwumilionowe (wieksze prawie trzy razy od
          Wrocławia) nie miała proporcjonalnie więcej atrkacji kulturalnych.

        • Gość: herbata Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.11.08, 23:29
          Z. nie poznaję Ciebie. Zapomniałeś dodać ,że to wszystko wina
          Dutkiewicza.
          Jesteś chory, kac, a może tylko zwykłe roztargnienie?
          Jedyna nadzieja w łosiu. Łoś pociśnie za dwóch :D
          • Gość: Paweł Z. Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 23:41
            Łosiu z pewnością pociśnie, bo artykuł nadaje się z pewnością do ironicznego
            skomentowania. Podobnie jak wypowiedzi niektórych uczestników dyskusji.
            Prowincjolność Wrocławia to "zasługa" nie tylko Dutkiewicza, ale przede
            wszystkim wynik tego, że nie jesteśmy stolicą. Dutkiewicz po prostu niewiele
            robi, by z tym prowincjonalizmem cokolwiek zrobić. W sferze kultury na przykład
            - to miejscowy układ zniszczył Operetkę Dolnośląską. Ja rozumiem, że można mieć
            różne ambitne pomysły, ale zamiast próbować na gruzach operetki tworzyć - ze
            średnim powodzeniem - teatr musicalowy, należało zachować operetkę i obok niej
            budować teatr muzyczny o innym profilu. A tak - operetki już nie mamy (i pewnie
            nie będziemy mieli - może tylko niekiedy jakieś przedstawienie operetkowe
            wystawi Opera Dolnośląska), a teatr musicalowy dopiero zaczyna stawać na nogi.
            Wrocław ma dwa duże teatry, a Warszawa z dziesięć. Przy czym (nie obrażając w
            żaden sposób wrocławskich artystów) poziom przedstawień warszawskich bywa jednak
            dramatycznie inny. To tam są najlepsi polscy aktorzy, reżyserzy, to tam jest
            jądro polskiej sztuki scenicznej. Można w ciągu roku w każdy weekend oglądać
            nowe przedstawienie grane przez wybitnych aktorów. U nas wszystko można obejrzeć
            w ciągu dwóch miesiecy. Potem trzeba by chyba chodzić znowu na te same
            przedstawienia. Bez sensu.
            Przykładów można mnożyć.
            Co robi Dutkiewicz dla kultury we Wrocławiu? Stawia fontanny.
            • nikodem_73 Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 28.11.08, 00:03
              Że tak to ujmę. Świetnie. Ma teatry. A teraz drobne pytanie - ilu jest chętnych
              na przedstawienia we Wrocławiu? Pytam serio. Bo mam niejasne wrażenie, że
              niektóre sztuki to spadają z afisza szybciej niż klej obeschnie.

              Prawda jest zaś taka, że Wrocław jest najnormalniej w świecie ZA MAŁY aby mieć
              dużą ilość, dużych teatrów. Aktorzy ponoć niechętnie grają gdy jest ich więcej
              niż widowni.

              I nawet gdyby Dutkiewicz wybudował zamiast obwodnicy i 100 teatrów i we
              wszystkich grałby jednocześnie Holoubek (pośmiertnie nie powinien mieć z tym
              problemów) to NICZEGO BY NIE ZMIENIŁO.

              Teatr nie jest wartością samą w sobie. Co z tego, że mielibyśmy i 1000 teatrów
              jeśli widownia byłaby pusta.

              Równie dobrze można by postulować o zbudowanie 5 terminali lotniska. No niby
              można, tylko po cholerę.

              Czy Ci się to podoba czy nie (a widzę, że nie) postawienie kilku fikuśnych
              fontann, czy poustawianie w różnych miejscach krasnali jest LEPSZYM wabikiem na
              turystów niż teatry.

              Troszkę podróżuję po świecie (powiedzmy, że mam frequent-flyera w
              miles-and-more) i uwierz mi, że nigdy nie byłem w teatrze ani w Stambule, ani w
              Dubaju, ani w Doha, ani nawet w Berlinie, Londynie, Pradze, Sztokcholmie,
              Paryżu, czy jeszcze dziesiątku innych miast. Choć miasta te trochę poznałem
              (jedne lepiej, inne gorzej). W kinie TEŻ tam nie byłem. I jakoś jestem dziwnie
              pewien, że np. Niemcy, Anglicy, czy Japończycy odwiedzający "Rroclou" też
              omijają te przybytki.

              Ludzie odwiedzający miasto chcą coś zobaczyć (niekoniecznie aktorów), dobrze
              zjeść i ZABAWIĆ się. Zapewnij im te 3 rzeczy to będą zachwyceni. Już większy
              sens niż stawianie teatrów byłoby stawianie muzeów (no ale do tego trzeba by
              mieć np. eksponaty z których możemy być dumni bo są w Warszawie :>)
              • Gość: Paweł Z. Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.as.kn.pl 28.11.08, 08:00
                Warszawa jest większa od Wrocławia dwa razy. Czy ma dwa razy więcej teatrów? Nie
                - liczba teatrów na głowę mieszkańca jest zdecydowanie większa. Do teatrów w
                przeciwieństwie do niektórych przedmówców chodzę często. I dlatego pewnie wiem,
                że kupienie we Wrocławiu biletów na dzień-dwa przed spektaklem w Teatrze
                Polskim, w Teatrze Współczesnym czy choćby - by wymienić teatr prezentujący
                nieco lżejszy repeartuar - w Teatrze Komedia jest zazwyczaj bardzo trudne.
                Widownia w operze pęka w szwach. W starej Operetce też widownia rzadko kiedy
                świeciła pustkami.
                Zresztą - mam wrażenie - starasz się przestawić dyskusję na zupełnie inne
                tematy, przez co człowiek ma wrażenie, że mówi o zupie, a odpowiadają mu o
                dupie. Chwalisz się, że dużo podróżujesz po świecie? Ja też. W ciągu ostatnich
                dwóch lat byłem w Kuala Lumpur, Bangkoku, Tbilisi, by nie wymieniać tych
                wszystkich nudnych europejskich stolic. Oczywiście też nigdy nie byłem w tych
                miastach w teatrze. Lubię rozumieć, o co chodzi w danej sztuce, a nie znam
                tajskiego czy gruzińskiego. Ale przecież nie postulowałem, by ściągać turystów
                do Wrocławia oferując im możliwość pójścia do teatru (chociaż jest to możliwe i
                w pewnym zakresie takie dokładnie działania prowadzi Opera Dolnośląska).
                Pisałem, że trzeba zapewnić mieszkańcom dostęp do kultury wyższej choćby
                porównywalny do tego, co oferuje Warszawa. Clubbing to nie wszystko.
                I jakoś nie wierzę, by ktokolwiek wybierał się do Wrocławia z powodu fontanny.
                Miłośnicy fontann mają do wyboru o wiele więcej piękniejszych fontann, jak
                choćby ta, którą buduje się własnie w Dubaju.
                Zresztą turystyka dla mnie jako mieszkańca jest mało istotna. Nie jesteśmy i
                nigdy nie będziemy wielką atrakcją turystyczną. Turyści we Wrocławiu mogą być
                ważni dla hotelarzy i restauratorów prowadzących działalność w centrum. Napływ
                turystów do Wrocławia nie będzie miał natomiast nigdy większego znaczenia dla
                przeciętnego mieszkańca miasta.
                • nikodem_73 Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 28.11.08, 10:10
                  Widzisz... Obawiam się, że to Ty nie rozumiesz pewnych priorytetów. Aby móc
                  "przybliżać wyższą kulturę" potrzebne są 3 rzeczy: pieniądze, pieniądze i
                  jeszcze raz pieniądze. Jedną z metod ich pozyskiwania są turyści. Pewnie - sama
                  fikuśna fontanna, czy garść krasnali niewiele wniosą. Stanowią jednak bardzo
                  dobry DODATEK - ciekawostkę. Dubaj jeszcze 15-20 lat temu był równie atrakcyjny
                  turystycznie jak dziura w ziemi. Teraz jest troszkę inaczej. I osiągnęli to bez
                  żadnego "przybliżania".

                  Dla Ciebie istotne są teatry. OK. Tyle, że dla INNYCH nie są one tak ważne.
                  Zapewniam Cię, że wielu stwierdziłoby, że we Wrocławiu jest zbyt mało miejsc
                  gdzie można się bawić, bo w weekend ciężko wejść do jakiejkolwiek
                  knajpy/dyskoteki. I TEŻ można by postawić zarzut, że "miasto nic z tym nie
                  robi". Tylko czy powinno?
                  • pawel_zet Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 28.11.08, 10:35
                    Zjednoczone Emiraty Arabskie mają plaże. Czy jest jakaś plaża w
                    okolicach Wrocławia? Oczywiście nie chodzi mi o to, że Wrocław z
                    okolicami turystycznie nie mają żadnej wartości, ale – powiedzmy
                    sobie szczerze – nie mamy turystycznych atrakcji tej klasy co wiele
                    innych miast europejskich. Gdyby chcieć tworzyć pod tym względem
                    jakiś ranking, to wypadlibyśmy może pod koniec pierwszej setki. Na
                    świecie są zaś tysiące fontann – niektóre mają wartość historyczną,
                    inne są projektowane przez słynnych artystów, jeszcze inne, jak ta z
                    Dubaju, podpadają pod kategorię „naj”. Więc jeśli ktoś mi mówi o
                    tym, że fontanna stawiana przez firmę wodociągową z Leszna ściągnie
                    do Wrocławia turystów, to śmiem wątpić. Fontannę może pójdzie
                    obejrzeć ktoś, kto i tak do Wrocławia z jakichś powodów przyjechał,
                    ale nie jest to atrakcja ściągająca turystów.
                    W ubiegłym roku byłem w Kutaisi. Jest to drugie pod względem
                    wielkości miasto w Gruzji. Gruzini w ogóle lubią fontanny i jest ich
                    w tym kraju mnóstwo. W centralnym parku Kutaisi, po którym
                    spacerowałem pewnego wieczora, nagle rozbrzmiała muzyka. Fontanny
                    na środku parku rozpaliły się iluminofonicznym blaskiem. Strugi wody
                    zaczęły tryskać w rytm dźwięków. Wszystko to było bardzo fajne i
                    miło wspominam tę fontannę. Ale myśl, że z jej powodu mógłbym wybrać
                    się do Gruzji, wydaje mi się co najmniej śmieszna.
                    I wreszcie skoro tak uparcie bronisz tej fontanny, to czy jesteś w
                    stanie powiedzieć, jaką część w przychodach miasta stanowią
                    przychody z turystyki i jak wpłynie na ten udział fontanna? Myślę,
                    że Wrocław to nie Wenecja, więc przychody z turystyki są średnio
                    ważne, a wpływ na nie fontanny będzie minimalny.
                    Po co w ogóle tracić czas na takie jak powyżej dyskusje o
                    fantasmagoriach? Realność to to, że Wrocław pod względem kultury
                    wysokiej jest w porównaniu z Warszawą głęboką prowincją i zarząd
                    Wrocławia robi niewiele, by zmienić ten stan rzeczy.
                    Co do pieniędzy, to Wrocław je ma. Chwali się przecież ogromnym
                    budżetem. Cóż z tego, skoro jest on sukcesywnie marnotrawiony na
                    bezsensowne inwestycje, niegospodarnie tracony wskutek błędów
                    urzędników i wydawany na fontanny.
                    • nikodem_73 Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 28.11.08, 11:12
                      Byłeś tam kiedyś na plaży? Największa sauna na wolnym powietrzu jest kiepską
                      atrakcją. W +50 przy wilgotności bliskiej 100% naprawdę niespecjalnie się spaceruje.

                      A rozumiesz słowo DODATEK? Ciekawostka? To nie jest coś co ma ŚCIĄGNĄĆ turystów
                      poprzez umieszczenie tego w folderze reklamowym miasta. Ma to być miły
                      przerywnik podczas spaceru. Coś na czym można zawiesić oko. Wtedy ma się
                      wrażenie, że "ciągle" jest coś do oglądnięcia. Tak - efekciarstwo się liczy.

                      Mówisz, że pod względem kultury wyższej Wrocław jest prowincją w stosunku do
                      Warszawy. No jest. Jest też prowincją komunikacyjną, bo nawet nikt nie proponuje
                      Strachowic jako huba lotniczego. I co z tego? Pytanie brzmi "czy musimy mieć
                      więcej teatrów?". Wg mnie niekoniecznie. Osobiście wolałbym aby zamiast budować
                      teatry budowano obwodnicę, kupiono większą ilość tramwajów i rozbudowano
                      torowiska. Tyle, że to z kolei są MOJE preferencje.
            • Gość: herbata Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.08, 01:24
              Już jąłem odpisywać kiedy spostrzegłem, iż nikodem_73 zgrabnie mnie
              wyręczył.
            • Gość: Ares Warszawa miastem prowincjonalnym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 10:46
              Jak najbardziej. Jej odziaływanie poza granice kraju jest żadne, co więcej, jej rola jest kontestowana i słusznie przez większość regionów z silnymi stolicami. Jej rola nie jest taka jak Pragi w Czechach, ale jak Berlina w Niemczech. Hamburg czy Monachium nie patrzą na Berlin.
      • Gość: marcin Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: 212.180.158.* 29.11.08, 14:07
        Jesli jadac do Wawy bawisz się na rynku, to nie dziw się, że o 20
        zamykają. W Warszawie nie imprezuje się na rynku.
    • Gość: Paweł Z. Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 22:22
      Oj, pani Beato, nie wstyd Pani bić w ten sam bęben, w który pani koleżanki i
      koledzy biją od tak wielu lat? Prawda jest taka, że Wrocław jest urbanistycznie
      ładniejszy niż Warszawa, ma dużo ładniejszą Starówkę i kilka autotentycznych
      zabytków (w przeciwieństwie do Warszawy, które swoje zabytki budowała w latach
      60-tych i 70-tych). Jeśli jednak chce Pani zarabiać prawdziwe pieniądze, musi
      Pani jechać do Warszawy. Lub - w najlepszym razie - musi Pani sobie znaleźć w
      Warszawie klientów, do których w tygodniu Pani będzie jeździła, by wrócić na
      weekend na swoją prowincję.
      Warszawa ma natomiast nieźle zarządzaną infrastrukturę miejską (w
      przeciwieństwie do Wrocławia, którego infrastruktura jest bez pardonu
      dewastowana od lat przez bandę Dutkiewicza), a przede wszystkim tam toczy się
      życie kulturalne, a u nas są jakieś jego nędzne szczępki. Ogłupiałe
      społeczeństwo jak w Korei Północnej składa hołdy "genialnym" zarządcom miasta,
      których rzekome sukcesy są czysto piarowe. Jest mi zwyczajnie wstyd za
      mieszkańców Wrocławia.
      Wrocław to piękne miasto, ale szkoda, że życie tu ma aż tyle minusów.
      • Gość: west Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.chello.pl 28.11.08, 00:12
        We Wroclawiu nie ma żadnej >starówki<! Co to jest >starowka<? We
        Wroclawiu było i jest Stare Miasto.

        • Gość: | Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.chello.pl 28.11.08, 06:38
          > We Wroclawiu nie ma żadnej >starówki<! Co to jest >starowka<?
          > We Wroclawiu było i jest Stare Miasto.

          z krakowem ci sie pomylilo.
          • Gość: Paweł Z. Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.as.kn.pl 28.11.08, 08:06
            Drodzy Poprawiacze, raczcie poprawiać z sensem. Starówka to dokładnie tyle co
            Stare Miasto. Jest to rzeczownik pospolity i można śmiało mówić np. o starówce
            Londynu, mimo że Londyn Krakowem nie jest. Napisałem Starówka z dużej litery, bo
            chodzi mi o konkretną Starówkę, a nie o dowolną.
            • Gość: ubik Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.08, 18:19
              Starówka jest _tylko_ w Warszawie. W innych miastach jest Stare Miasto.
              pl.wikipedia.org/wiki/Star%C3%B3wka
              • pawel_zet Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 29.11.08, 00:25
                Ależ mi autorytet: Wikipedia i jakieś niedokończone hasło.
                Słowniki języka polskiego i uzus są jednak inne:
                www.sjp.pl/co/Star%F3wka
                • Gość: adg Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 10:39
                  Wbij sobie wreszcie do łba, że we Wrocławiu jest Stare Miasto, a nie starówka!
                  • Gość: Paweł Z. Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.as.kn.pl 30.11.08, 09:44
                    Mimo Twej rzeczowej i niezwykle kulturalnej argumentacji pozostanę jednak przy
                    swoim i nadal będę mówił o starówce we Wrocławiu.
    • Gość: aw Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.11.08, 22:26
      Slask i Dolny Slask to dwie zupelnie odmienne sprawy.. nie stawiajmy
      tu zadnego znaku rownosci.. zadnych analogii i zadnych powiazan
      jesli chodzi o dazenia autonomiczne..

      Natomiast wracajac do Samego DS to sami powinnismy ustalac swoje
      podatki, ktore trafialyby do naszej kasy, ustalac swoje prawo,
      rozwijac sie i tylko w najwazniejszych sprawach miedzynarodowych
      ewentualnie Rzad RP reprezentowalby wspolne stanowisko wypracowane
      wraz z naszymi przedstawicielami.
      • neuro99 Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 28.11.08, 00:33
        Pora wrócić na lekcje geografii i historii. Śląsk to jeden region z jedną
        stolicą - Wrocławiem.
        • Gość: draw Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.08, 01:09
          chodzi o dzis nie o wczoraj.. węglokopy tyz by chcioly.. ale w
          kontekscie dyskusji ktora toczy sie na forum dzis Wroclaw nie wiele
          ma wspolnego z wyngielkami
          • holyfido Przywróćić Śląskowi właściwe miejsce 28.11.08, 09:36
            Pewnie, że Wrocław ma mało wspólnego z górnikami w Katowicach.
            Ale jeśli mówisz Dolny Śląsk, to mów też Górny Śląsk.
            A na oba regiony (i jeszcze trochę) mów Śląsk.
            Tak jest teraz,a nie dawniej,
            nawet wbrew temu co mówią i myślą mieszkańcy Katowic o okolic.
    • Gość: Seba Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 22:30
      I jak to slusznie ktos kiedys powiedzial "Warszawa juz do konca
      swoich dni pozostanie tylko Radomiem Europy"
      • Gość: PP Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.acn.waw.pl 27.11.08, 22:40
        A na dodatek Warszawa ma całkiem ubogą historię (nie umniejszając znaczenia i respektu wobec takich wydarzeń jak powstanie)... No ale prawa miejskie? Jakiekolwiek większe znaczenie gospodarcze? Nawet całkiem nieduże miasta na Dolnym Śląsku mają bogatszą historię (np. Świdnica - która leżała na Bursztynowym Szlaku, Jawor, Kłodzko, Legnica...)
        • Gość: cvf Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 23:05
          Prawa miejskie Warszawa uzyskała (jak podaje Wikipedia) około roku 1300, całkiem
          nieźle. Fakt - Świdnica długo była ważniejszym miastem niż Warszawa. Ale co z
          tego? Nowy Jork na początku XVIII wieku miał tylko kilka tysięcy mieszkańców...

          Czy zestawisz Świdnicę i Nowy Jork? Nawet w tzw. ujęciu "historycznym" ;-) Które
          z tych miast uznasz za miasto "ubogiej historii"? Widzisz absurd takich
          zestawień? Podobnie absurdalne jest zestawianie np. Warszawy i Świdnicy, czy
          nawet Warszawy i Wrocławia. Bo Warszawa gra w innej lidze. W sumie idzie jej tam
          dość kiepsko, ale to jest mimo wszystko inna liga. Inna, ale czy lepsze? Ja mam
          wątpliwości...
          • Gość: srb Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.08, 00:14
            > Czy zestawisz Świdnicę i Nowy Jork? Nawet w tzw.
            > ujęciu "historycznym" ;-)

            Oczywiście że nie. Bo NY ma tyle historii co kot naplakal, 90%
            europejskich mieścin, 100 razy mniejszych niz NY ma o wiele bogatszą
            historię. W stanach 150 letni budynek ludzie pokazują z dumą i mówią
            o zabytkach. No ale na bezrybiu...

            pozdrawiam
            • nikodem_73 Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 28.11.08, 00:15
              Pojedź do Gdyni (albo Nowej Huty) i poproś o wskazanie Starego Miasta ;)
              • Gość: srb Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.08, 00:21
                nikodem_73 napisał:

                > Pojedź do Gdyni (albo Nowej Huty) i poproś o wskazanie Starego
                Miasta ;)

                Dla potworkow w stylu NH zostawilem te 10% ;)

                pozdrawiam
                • Gość: WG Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ghnet.pl 28.11.08, 03:24
                  a widziałeś kiedyś NH na oczy? tylko ignoranci mogą nazywać ją potworkiem.
            • Gość: WG Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ghnet.pl 28.11.08, 03:27
              może dłuższą, ale czy bogatszą? w rok wydarza się tam więcej, niż w takiej
              Świdnicy przez kilkaset lat...
    • Gość: ep Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 22:40
      szczegolnie cenimy wroclawskie zarobki w porownaniu z obojetnymi warszawskimi
    • Gość: bolesławianin Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.aster.pl 27.11.08, 22:41
      Uważam, że tak powinieć być przyjazne między Wrocek a Wawka
      dla mnie obojętnie lubię Wrocek ani Wawka
      zauważyłem, że naprawdę ładniejsze to Warszawa niż Wrocław
      serdecznie pozdrawiam :)
    • Gość: szymon wawa Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 23:02
      bedac warszawiakiem jestem dumny z mojego miasta, a wroclaw lubie, bo jest
      sympatyczny i ciekawy
      pitolenie o zabytkach (jakich?? przeciez oba miasta zniszczyla wojna) nie ma sensu
      a kase mozna trzepac i tu, i tu
      tak samo z buractwem - "warszawka" i "wrocek" to ludzie, najczesciej
      przebywajacy w tych miastach od pn do pt, a w weekendy rozbijajacy sie po swoich
      wioskach w autach na miejskich blachach
      • Gość: domio Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 23:25
        Nie wiem o jakim "wrocku" mówisz. Z punktu widzenia studenta Wrocław to kraina ludzi, z których prawie każdy jest "skądś". Każdy ma swoją niepowtarzalną historię jak tutaj trafił, a ci, co urodzili się na miejscu nie odróżniają ich od siebie.

        W "warszawce" wystarczy wysiąść na centralnym i już się jest ze stolycy, a swoją pipidówę chciałoby się z dowodu osobistego wydrapać.

        Chociaż ja mam jeszcze lepszy pogląd na rzekomych krakusów, którzy zaraz po przeniesieniu się mówią, że MY krakowiacy..., w NASZYM Krakowie...
        Normalnie żałość bierze.

        Aha, jestem z Polski B, żeby nie było.
        • nikodem_73 Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić 28.11.08, 00:07
          Bo we Wrocławiu (niemal) WSZYSCY są "skądś". Najdalej w 3cim pokoleniu. Stąd i
          pytanie ze strony rodowitego Wrocławianina "skąd pochodzisz?" może świadczyć
          albo o chęci nawiązania rozmowy, albo o ogromnej przestrzeni międzyusznej (w
          wypadku gdyby chciał chwalić się swoim pochodzeniem).
    • Gość: kkk Wrocławskie kompleksy i megalomania IP: *.jgora.dialog.net.pl 27.11.08, 23:04
      przebija z artykułu i większości komentarzy. Obiektywnie patrząc Warszawa
      rozkłada na łopatki Wrocław w każdym 'wymiernym' wymiarze - inwestycji,
      zarobków, komunikacji, budownictwa, udziału mieszkańców z wyższym
      wykształceniem, etc.. tylko jaki sens mają takie porównania? Żaden. Można czuć
      się świetnie we Wrocku jako fajnym miejscu do życia (podobnie jak w setkach
      innych miejsc w Polsce) bez budowania idiotycznej opozycji wobec 'stolycy' i
      przygłupich gadek o tym, że w Wawie mieszka same buractwo (w odróżnieniu od
      naturalnie inteligenckiego Wrocka) i w ogóle że 'bliżej nam do Berlina i Pragi
      niż do Wawy'... Do Berlina i Pragi jest Wrocławiowi .. jeszcze dalej, niż do
      Wawy - przynajmniej w cywilizacyjnym sensie. Chyba że w tych gadkach tkwi
      freudowskie pragnienie, by silny Berlin na powrót 'zaopiekował' się
      niedowartościowanym Wrocławiem przyjmując go znów do swej macierzy.... jakąż
      satysfakcję miałaby część natchnionych Wrocławian - wreszcie mogliby pokazać
      kuku tej niedobrej Warszafce- macosze, co nie kocha wystarczająco swojego
      prymusa, który jest naj naj naj (który chwilowo nie będzie miał naj-wyższego
      budynku... ale za to już niebawem będzie tryskał naj-wyżej - w Europie
      Środkowo-Wschodniej - z fontanny rzecz jasna).
      • Gość: kurier Re: Wrocławskie kompleksy i megalomania IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 23:20
        no i się wypowiedziała zapomniana Jelenia Góra..
      • nikodem_73 Re: Wrocławskie kompleksy i megalomania 28.11.08, 00:09
        Dobsz. Mnie we Wrocławiu fajnie i nie czuję potrzeby uznania wyższości czegokolwiek.
    • Gość: wrocławiovarsaviak MÓJ GŁOS: Każdy kocha własny ogródek IP: 89.108.210.* 27.11.08, 23:19
      WYDAJE MI SIĘ, ŻE ARTYKUŁ NAPISAŁA OSOBA ZWYCZAJNIE UPRZEDZONA REGIONALNIE.
      PRETENSJE MOŻE I SŁUSZNE, A MOŻE I NIE - TRUDNO MI
      TO OCENIAĆ, NIE JESTEM IPNEM, ANI WYROCZNIĄ - ALE UWAŻAM JE ZA
      PRZEDAWNIONE W PEWNYM SENSIE. POWINNIŚMY ZAMIAST TEGO BUDOWAĆ
      DIALOG NA ZASADZIE POROZUMIENIA, A NIE PRETENSJONALNOŚCI.
      ARTYKUŁ TEN UPRZEDZA I NEGATYWNIE NASTAWIA DO INNEGO MIASTA.
      NIE JEST TO SZCZYT DZIENNIKARSKIEJ POPRAWNOŚCI I ETYKI.
      MIASTA STOŁECZNEGO MOŻE I NIE KOCHAM, JESTEM RACZEJ MIŁOŚNIKIEM
      WROCŁAWIA I NIE SĄDZĘ, BY TEMU MIASTU CZEGOKOLWIEK, POZA NIECO
      LEPSZĄ KOMUNIKACJĄ, BRAKOWAŁO (jak wymieniona przez autora lista
      muzealiów 'skradzionych' przez Warszawę).

      WROCŁAW GÓRĄ, a Wawce... po prostu dajcie spokój.
      Jeszcze nie jeden Wrocławiak będzie na stolicę skazany,
      bo - bądź co bądź - tam więcej jest pracy i możliwości.

      Siedziba Agory znajduje się przecież w Warszawie...

      • Gość: LoL Re: MÓJ GŁOS: Każdy kocha własny ogródek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 23:21
        Wyłącz Caps Lock, proszę....
      • Gość: elo elo Re: MÓJ GŁOS: Każdy kocha własny ogródek IP: *.as.kn.pl 27.11.08, 23:27
        Każdy ma prawo do swojego zdania, ale żeby tak gębę drzeć?
    • Gość: meg Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.chello.pl 28.11.08, 00:05
      a ja... kocham Wrocław...
      Mieszkam tu od pięciu lat. Przed pięcioma laty miałam bliżej do Warszawy (170
      km) niż do Wrocławia (450 km). Niestety, ale jak jeździłam do Warszawy - to z
      niechęcią... Do Wrocławia przyjechałam pierwszy raz w styczniu 2002 i
      pomyślałam, że jak mam gdzieś mieszkać poza swoim miasteczkiem, to tylko TU.
      I mieszkam.
    • Gość: klnck Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.e-wro.net.pl 28.11.08, 00:11
      Autonomia dla Dolnego Śląska?!
      Tylko jeśli najpierw uzyska autonomię Ziemia Lubuska w nowych granicach z
      Głogowem i Lubinem!
    • Gość: michał Żeby jeszcze Wrocław dał się polubić... IP: 67.159.45.* 28.11.08, 00:22
      Wiele lat temu, w połowie lat 90-tych sprowadziłem się na studia do Warszawy z
      małego miasteczka w Polsce zdecydowanie \"B\". Mieszkałem tam ponad 6 lat i choć
      było mi wygodnie, to nigdy nie czułem się tam dobrze. Generalnie uważałem, że
      miasto jest nieprzyjazne mieszkańcom. Potem wyjechałem na 8 lat na tzw Zachód.
      To tylko moje wcześniejsze obserwacje potwierdziło
      • Gość: CivitVratis Re: Żeby jeszcze Wrocław dał się polubić... IP: *.chello.pl 28.11.08, 00:28
        Odpowiedź jest prosta, gdyby nie było szabru i drenowania Wrocławskiego budżetu
        do początku lat 70'tych na rzecz Warszawy miasto wyglądało by zupełnie inaczej.
        Zresztą mnie tak jak i zapewne wielu Wrocławianom i tak bliżej do Berlina niż do
        Warszawy. Jeszcze tylko brakujący kawałek A4 i drugi pas A18... a to już niedaleko.
        • Gość: srb Re: Żeby jeszcze Wrocław dał się polubić... IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.08, 00:40
          A ja tam sie ciesze ze byl szaber i malo inwestycji we Wroclaw w
          okresie socjalistycznym. Powstalo by tylko wiecej blokow w stylu
          sedesowcow z ktorymi nie ma co zrobic :)

          A co do Michala...
          Sam napisales - region preznie sie rozwija, wlasciwie zaczal to
          robic od czasow powodzi w '97 roku i robi to coraz szybciej. Dlatego
          nie ma sie co dziwic ze w tym momencie wyglada jak wyglada (a
          idiotyczne planowanie tych inwestycji nie pomaga :) ), po prostu
          kwestia czasu. Mam nadzieje ze po tym 'goracym' okresie Wroclaw
          stanie sie tym czym powinien - slicznym miastem Z OBWODNICA (moze to
          szczyt naiwnosci ale ja ciagle w nia wierze ;) )

          Co do kierowcow to czesciowo masz racje - blokowanie skrzyzowan,
          cwaniactwo i czesto chamstwo... ale tacy dekle zawsze i wszedzie sie
          znajda. Natomiast mam wrazenie ze kultura jazdy jest mimo wszystko
          dosc wysoka, nie trzeba czekac bog wie ile zanim ktos sie zmiluje i
          nas wpusci. Ale jako malo doswiadczony kierowca nie mam duzego
          porownania i moge sie mylic :) No i nigdy nie jezdzilem sam po
          warszawie :)

          Podsumowujac - Wroclaw rajem nie jest jak sugeruja niektorzy na tym
          forum. Ale mam wrazenie ze bedzie coraz lepiej i za pare lat
          bedziemy mieli co pokazac :)


          pozdrawiam
      • neuro99 Re: Żeby jeszcze Wrocław dał się polubić... 28.11.08, 00:40
        Tak z czystej ciekawości.... jest takie miasto (wieś) w Polsce które lubisz i
        chciałbyś w nim mieszkać? Podejrzewam ,ze w każdym polskim mieście będziesz czuł
        się tak samo - po co więc marudzić ?
      • nikodem_73 Re: Żeby jeszcze Wrocław dał się polubić... 28.11.08, 01:24
        No widzisz... A ja tam lubię to miasteczko. Chociaż i żyłem przez dwa lata (z
        krótkimi przerwami) w takim blisko 20 razy większym.

        > Więc artykuł jest bez sensu: jaki jest związek powojennego szabru Ziem
        > Poniemieckich z dziurami w ulicach, spóźniającymi się tramwajami i korkami?!

        Jeśli przez 50 lat nie inwestujesz w infrastrukturę (no bo nie wiadomo czy
        Niemcy nie wrócą) to nie możesz oczekiwać, że nagle wszystko stanie się piękne.

        > Skoro teraz już Wrocław jest samorządny, dlaczego akceptuje się takie
        > urbanistyczne koszmarki jak mój nowy blok upchnięty w środku starszego osiedla?

        Bo całość generalnie nadaje się do wyburzenia (czy to Kozanów, czy Gądów, czy
        Muchobór, czy Różanka - bez różnicy). Tylko z mieszkańcami problem ;) Nie ma co
        oczekiwać, że ktoś będzie specjalnie dbał o ich estetykę.

        > Dlaczego chodząc ulicami nie widać w ogóle tego rzekomego
        > super-szybkiego-rozwoju, gdzie są podatki (chodzi mi o część wpłacaną do kasy
        > powiatu/gminy) od tych wszystkich okolicznych montowni telewizorów itp? Sorry,
        > ale nie wszystko da się wytłumaczyć, że Warszawa jest BE, bo nam 50 lat temu
        > rozebrała kilka domów...

        Jeśli nie widzisz rozwoju... Hmmm... Może jakiś okulista?

        Skocz na

        wroclaw.hydral.com.pl/

        Można porównać. A i o ile pamiętam to te montownie formalnie nie są we
        Wrocławiu. Tak samo jak np. Tesco, IKEA i okolice to już Bielany Wrocławskie.

        I na marginesie - naprawdę nie wiem dlaczego tak się męczysz. Wrocławia naprawdę
        nie musisz kochać. To nie jest obowiązkowe.
        • Gość: corgan Re: Żeby jeszcze Wrocław dał się polubić... IP: *.chello.pl 28.11.08, 06:29
          > Można porównać. A i o ile pamiętam to te montownie formalnie nie są
          > we Wrocławiu. Tak samo jak np. Tesco, IKEA i okolice to już Bielany
          > Wrocławskie.

          Ale przez obecnych sterników i nawet nadSternika są przedstawiane jako "sukces"
          Wrocławia, który by nie POwstały gdyby nie prężność, dynamizm i blask światła
          bijącego z Wroclove rozjaśniającego ciemne i proste umysły okolicznych
          mieszkańców. ;))
        • Gość: corgan ile cza jeszcze czekać na lepszą infrastrukturę? IP: *.chello.pl 28.11.08, 06:59
          > Jeśli przez 50 lat nie inwestujesz w infrastrukturę (no bo nie
          > wiadomo czy Niemcy nie wrócą) to nie możesz oczekiwać, że nagle
          > wszystko stanie się piękne.

          Nie 50 tylko 45.

          No to ile cza czekać? 100 lat? Bo na razie czeka się 20 lat. czyli jak łatwo
          POliczyć - 2/5 okresu zwijania i wysysania, który POzostawił po sobie:
          - dwupasmową wylotowkę na Warszawę
          - dwupasmową Legnicą
          - trasę WZ
          - linie tramwajowe np. do Leśnicy

          Czy czas dynamizmu i niesamowitego rozwoju wolnego od wysysania może się
          POchwalić POdobnymi osiągnięciami? :))
          • nikodem_73 Re: ile cza jeszcze czekać na lepszą infrastruktu 28.11.08, 11:01
            Shift Ci się zacina? Bo wiesz - na PO to ja nie głosuję, więc mnie generalnie
            grzeją.

            Pomijając detal, że trasa W-Z była bezsensownym gwałtem urbanistycznym na Starym
            Mieście (wiesz, że przed wojną Stare Miasto nie kończyło się na Kazimierza
            Wielkiego?), to jednak obecnie NIE musisz jechać do centrum aby dojechać z
            Kozanowa na Osobowice. Klecińska też jest nieco szersza niż dawniej. O
            stopniowej restauracji budynków na Grabiszyńskiej, Tęczowej i Piłsudskiego to
            nie ma sensu - to powinno być zrobione wieki temu.
    • Gość: Wrocławianin Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 01:14
      Droga Autorko!
      Proszę nie karm nas już tymi urojeniami odrębności duchowo intelektualnej od
      pozostałej części Polski. Jeżeli bliżej Ci do Pragi, no to hej..., a jak do
      Berlina, to też możesz nas opuścić (choć będzie trochę szkoda tych wycieczek
      historyczno - krajoznawczych). Ale pisz za siebie. Historii Wrocławia nie
      zmienimy. Jednak darujmy sobie tego typu "wrocławsko" - "europejskie" piedu ...
      pierdu.
      Ten nowy Wrocław, jako organizm miejski tworzy się się przecież nieustannie od
      1945r. ... od podstaw, na nowo. Problem w tym, że tak samo jak we Wrocławiu
      brakuje miasta w mieście, tak samo w Warszawie występuje ta sama choroba.
      Warszawę rozstrzelali Niemcy, a Wrocław w dużej też Niemcy... Tam towarzysze z
      awansu społecznego, bez przeszłości, z bolszewicką moskiewską tożsamością ciągle
      boczą się na Powstanie Warszawskie, a we Wrocławiu po 50 latach "tej zbieraninie
      z całej Polski i nie tylko" udało się znaleźć jakiś wspólny mianownik. Cieszmy
      się odnalezioną wspólnotą, ale dajmy sobie spokój z utożsamianiem z Pragą i
      Berlinem. To takie żałosne. Ani my Czesi, ani Niemcy.
      Jeżeli ma Pani problemy z polską tożsamością to może należałoby odbyć wycieczkę
      do ... Warszawy, a może Lwowa... Może tam Autorka poczuje się bardziej Polką niż
      Czeszką i Niemką ... Europejką. Życzę ciekawej podróży w głąb samej siebie,
      powodzenia i do zobaczenia w Wolnej Polsce.......
      Wrocławianin
      • Gość: west Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.chello.pl 28.11.08, 02:54
        Przeciez główna teza artykulu nie jest to ,że Wroclaw ma bliżej do
        Pragi czy Berlina.Nagadales się dużo i bez sensu.I jeszcze pouczasz
        redaktorkę żeby pisała wyłącznie w swoim imieniu , a sam piszesz >nie
        karm NAS juz tymi urojeniami<."Nas" czyli w czyim imieniu występujesz?
        • Gość: WG Re: Warszawa nie dała się wrocławianom polubić IP: *.ghnet.pl 28.11.08, 03:35
          pytanie, czy Prażanom i Berlińczykom jest równie blisko do Wrocławia, jak
          Wrocławiowi rzekomo do nich? mogłoby się okazać, że czują się jednak przede
          wszystkim Czechami i Niemcami, a nie jakimiś bliżej nieokreślonymi Europejczykami.
    • j-50 Cholerka! Zupełna racja! 28.11.08, 03:54
      Warszawę odbudowano z cegły wrockowej. Sam widziałem, jak robiono
      wyburzenia, jak szedł szaber - państwowy i priva. Dodać jeszcze
      trzeba, że nawet w tzw. centralnej Polsce domy robiono z cegły z
      Wrocka. Zapaździałość "starej Polski" była likwidowana cegłą z
      Wrocka. I nie tylko z Wrocka - z całego Dolnego Śląska!
      Zachłystywano się np. milionami cegieł, worków z cementem, tysiącami
      ton stali, maszynami - wszystko wywożone z całego Dolnego Śląska do
      Warszawy. Nawet z niemieckiego projektu Riese wszystko wyszabrowano
      do Warszawy. We Wrocku szabrowano do Wawy dosłownie wszystko, chyba
      nawet z poszwabskimi pluskwami. Na Dolny Śląsk z kolei przysyłano z
      Wawy inne pluskwy - "włodarzy". Zaś ci gołodupcy po najwyżej paru
      miesiącach wyjeżdżali stąd całymi wagonami zrabowanych dóbr. W ten
      sposób obszabrowano w ramach "odbudowy stolycy" wszystkie uzdrowiska
      dolnośląskie. Pamiętam po Festung Breslau setki domów, które w
      zupełności nadawały się do odbudowy. Ale je rozebrano, bo cegła dla
      Warszawy. Walono je najczęściej przez przywiązanie liny i kilkunastu
      chłopa ciągnęło.
      Po wojnie Warszawa piękniała - a Wrocek zdychał. Nie było nowych
      mieszkań. Warszawa to taki soliter, nic więcej. Ale mimo wszystko,
      jak jadę do Warszawy, to rzygać mi się chce - jak widzę tę
      architekturę powstałą z wrockowej cegły.
      • Gość: Wrocławianin Re: Cholerka! Zupełna racja! IP: *.wro.vectranet.pl 28.11.08, 05:08
        Popieram j-50.
        Pamiętam zbiórki pieniędzy w zakładach pracy, nawet w
        szkołach pod hasłem " Cały naród buduje swoją stolicę"
        Jeszcze niedawno wywożono kostkę brukową do Warszawy, a
        zastąpiono ją we Wrocławiu syfiastymi puzzlami. My którzy
        jesteśmy tu urodzeni w latach 1948-52 pamiętamy jak było.
        Jeżeli ktoś temu zaprzecza, to albo jest młody i nikt im
        tego nie przekazał, albo przyjechał tu kiedyś z innego
        regionu i zatrudnił się w którejś z wielu wrocławskich
        fabryk, dostał mieszkanie na osiedlach wybudowanych przez te
        fabryki dla swoich pracowników. Zresztą te wielkie molochowe
        osiedla, to sama ludność napływowa. Więc co ich obchodzi
        historia naszego miasta.
        Mimo tego, że kasa szła na Warszawę, Wrocław piękniał.
        Pamiętamy jak bawiliśmy się na gruzach, a rodzice drżeli
        czy nie wykopiemy jakiejś bomby. Można by wiele opowiedzieć,
        tylko czy ktoś z młodych chce tego słuchać? Nas bardzo
        cieszą nowe inwestycje i potrafimy to szanować, a młodzi
        jeszcze nic nie zbudowali, a już wszystko niszczą.
      • Gość: kik7 Re: Cholerka! Zupełna racja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 09:58
        Ma pan rację. Ja też pamiętam rabowanie Wrocławia. Pamiętam też
        że "cała Polska odbudowuje stolicę" i obowiązkowo wszyscy musieli
        płacić (gotówką)na odbudowę Warszawy! Pomimo tego nie ma w Polsce
        lepszego i ładniejszego miasta jakim jest WROCŁAW.I ludzie też są
        wspaniali a atmosfery miasta nikt nie zapomni kto choć raz tu był.A
        Warszawka?.......większa wiocha
      • Gość: corgan Warszawa miała w 1945 dużo własnych cegieł IP: *.chello.pl 28.11.08, 10:19
        więc nie wiem czy i po co sięgano po słynne cegły wrocławskie.
        • j-50 Re: No właśnie! 28.11.08, 11:59
          Organizacja była następująca: w Wawie tylko budowano i szkoda było
          rąk do wybierania cegieł. We Wrocku nic wtedy nie budowano - zatem
          popytu na cegłe nie było. Ponadto cegła pruska i niemiecka była
          lepszej jakości niż z zaboru ruskiego.
          Przez wiele lat zachęcano też do kupowania tzw. "cegiełek" na
          odbudowę stolycy. We Wrocku nie ma hałd z uprzątniętych ruin. Nie ma
          też wielu domów postawionych w okresie odbudowy stolycy. Bo prawie
          100% cegły z rozbiórki ruin Wrocka poszło do Wawy.
          Ponadto Wrocek ucierpiał podwójnie. Raz to z powodu rabunku na
          odbudowę stolycy. A dwa - to z powodu rabunku przez ruskich
          trofiejników. Ruskie oddziały trofiejne rabowały zresztą całe ziemie
          należące wcześniej do Niemców. Zostawały po nich tylko smród i
          zgliszcza.
        • j-50 Re: Warszawa miała w 1945 dużo własnych cegieł 28.11.08, 12:36
          Oglądałeś "Człowieka z marmuru"? Tam pokazano prawdę. Jeden murarz
          kładł wtedy tysiące cegieł w ciągu szychty. W żaden sposób takiej
          ilości cegieł nie można było przygotować z ruin Wawy. A wiesz
          dlaczego? Ja wiem - bo widziałem jak taki odzysk cegły był robiony.
          Facet siedział i ciukał murarskim młotkiem zaprawę z każdej cegły. W
          ciągu szychty mógł zrobić najwyżej 10x mniej niż murarz kładł na
          budowie. Zatem do odzysku cegieł potrzebne było przynajmniej 10x
          więcej ludzi niż murarzy. Wtedy jednak Wawa miała mało ludzi i
          należało najpierw zbudować dla nich mieszkania. Dlatego cały naród
          klepał cegłę, by murarz w Wawie miał co kłaść na budowie. Oczywiście
          do tego byli dodatkowo potrzebni woźnice do przewożenia cegieł, bo
          na stacje kolejowe wożono głównie wozami ciągnionymi przez konie, a
          nawet przez ludzi. To jak sobie wyobrażasz? Ta skromna ilość
          mieszkańców Wawy mogłaby sobie z tym poradzić?
          Podkreślam zatem: Wawiacy mają stale wielki dług do spłacenia. Dług
          ten należy powiększyć także o to, że przez sporo lat OGRANICZANO
          wszelkie prace budowlane poza Wawą. Pierwszeństwo w materialnym
          zaopatrzeniu budów było dla Wawy. Jeszcze nawet za późnego Gomułki
          istniał zakaz budowy wysokich budynków mieszkalnych poza Wawą.
          Dopiero gdzieś w 66 zaczęto we Wrocku budować budynki 11 pięter -
          ale było to tylko jakieś jedno, czy dwa osiedla (m.in. os. Celina na
          Krzykach). Nawet sporo lat później administracyjnie utrudniano
          budowę wysokościowego budynku Poltegoru. Wskutek tego budowano go
          chyba 15 lat od postawienia fundamentów. Taka jest prawda!
          Ograniczano rozwój wszystkich innych regionów - a ich kosztem
          rozwijała się Wawa. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, z
          podtrzymaniem dawnych reguł politycznego eksponowania rozwoju Wawy -
          uważam Wawiaków za pasożytów!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka