Dodaj do ulubionych

Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej

    • Gość: bibliotekarka Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.bg.ae.wroc.pl 08.03.09, 13:48
      Wymienianie osoby z imienia i nazwiska jest karygodne i
      niedopuszczalne. To naruszenie dóbr osobistych.
      Co do innych uwag np. na temat obierania ziemniaków, to są
      niepoważne i żle świadczą jedynie o ppiszącym, nie o Pani Lucynie.
    • Gość: koleżanki, koledzy Grażynko w dniu Międzynarodowego Dnia Kobiet IP: *.wroclaw.vectranet.pl 08.03.09, 22:27
      Kochana Grażynko,
      w dniu Międzynarodowego Dnia Kobiet od koleżanek i kolegów przyjmij
      podziękowania za wieloletnie dbanie o to abyśmy mieli na czym i przy czym
      wygodnie i zdrowo siedzieć.
      Pamiętamy i dziękujemy za wymyślenie i załatwienie ubiegłorocznego zajączka.
      Dziękujemy za skuteczne starania o podwyższenie naszych pensji.
      Jesteśmy z Tobą na dobre i złe.
      Koleżanki i koledzy natchnieni do tych życzeń spotkaniem na słonecznym spacerze
      w parku.
      • Gość: angelo Re: Grażynko w dniu Międzynarodowego Dnia Kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 22:46
        Przyłączam sie do życzeń. Serdeczne dzięki i trzymaj się :))
      • Gość: Bibliofil Re: Grażynko w dniu Międzynarodowego Dnia Kobiet IP: 91.193.172.* 08.03.09, 23:43
        Dołączam się również do życzeń. Dzięki za ogromny trud i poświęcenie. Serdecznie pozdrawiam :)
    • Gość: absolwent JM Rektor w trudnej sytuacji IP: 95.160.201.* 09.03.09, 00:08
      W środę 4 marca o godzinie 14 rozpoczęło się dwugodzinne mobbowanie przez panią
      Dyrektor i przez panią v-ce Dyrektor pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej
      pełniącej funkcję społecznego inspektora pracy (już drugą kadencję) oraz funkcję
      Przewodniczącej Koła NSZZ „Solidarność” przy Bibliotece Uniwersyteckiej tak
      jakby nie było złożonego do JM Rektora UWr w dniu 22 grudnia 2008 Protokołu z
      kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w którym stwierdzono nękanie ww pracownicy
      przez p. Dyrektor.
      Pretekstem do zwołania zebrania było zapoznanie pracowników Biblioteki z ww
      protokołem.
      W trakcie zebrania p. Dyrektor ponownie zaatakowała ww pracownicę pomimo
      protestów z sali, że nie ma jej w pracy i w związku z tym nie może odeprzeć
      stawianych zarzutów. Następnie p. v-ce Dyrektor przystąpiła do wybiórczego
      czytanie ww protokołu. Gdy ochrypła poproszono o dalsze odczytywanie protokołu
      współautora grantów p. Dyrektor. W czasie czytanie zarówno p. Dyrektor jak i p.
      v-ce Dyrektor komentowały zarówno kwalifikacje zawodowe autora protokołu, który
      przeprowadził kontrolę, jak i postępowanie mobbowanej pracownicy Biblioteki.
      W trakcie zebrania p. v-ce Dyrektor dyscyplinowała pracownice, które komentowały
      między sobą to co się dzieje.
      W swoich wystąpieniach Dyrekcja zaprzeczyła istnieniu jakichkolwiek konfliktów
      pomiędzy Dyrekcją a pracownikami. Dyrekcja uznała za naganne wypowiadanie się
      pracowników Biblioteki na niniejszym forum. Ich wypowiedzi nazwała kłamstwami
      i pomówieniami. Pani Dyrektor stwierdziła, że z treści wypowiedzi na forum wie,
      że ich autorami są jej podwładni i wie którzy to są. Sala odebrała to jako pogróżki.
      Powyższe zebranie stawia w trudnej sytuacji JM Rektora, który albo dalszą
      biernością zaakceptuje praktyki mobbingowe w Bibliotece, albo będzie musiał
      wyciągnąć konsekwencje w stosunku do Dyrekcji.
      • Gość: Hero Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.09, 00:17
        Panie Rektorze wszystko w Pana rękach!
      • Gość: JG Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: 156.17.58.* 09.03.09, 17:37
        > Powyższe zebranie stawia w trudnej sytuacji JM Rektora, który albo dalszą
        > biernością zaakceptuje praktyki mobbingowe w Bibliotece, albo będzie musiał
        > wyciągnąć konsekwencje w stosunku do Dyrekcji.

        Ja obstawiam,że zaakceptuje. Zresztą zaakceptował już dawno, w grudniu.
        • Gość: KOK Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.09, 17:55
          Czyste kpiny z tym raportem PIP. O ile dobrze rozumiem,Pani Dyrektor jako
          sędzia we własnej sprawie uniewinniła się i pogroziła Wam palcem ? Przecież
          raport jak wszystkie dokumenty podlega pod ustawę o jawności. Musi go mieć także
          JM Rektor, Społeczny Inspektor Pracy czy Inspektor BHP (mobbing jest naruszeniem
          zdrowia psychicznego pracowników !).
          W zebraniu dotyczącym mobbingu powinny wziąć udział wymienione inspekcje,
          zakładowa NSZZ Solidarność, zaproszeni mediatorzy, PIP etc. (oraz Prorektor ds.
          ogólnych, a nie sama Pani Dyrektor. To, że nie da Wam raportu bo będziecie
          cytować go na forum, to bajki dla niegrzecznych dzieci!!!
        • Gość: zdumiony Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.media4.pl 09.03.09, 18:26
          Dlaczego władze uczelni zezwalają na takie praktyki? Czy sytuacja w
          BUWr jest jeszcze za mało dramatyczna? Czy musi ktoś dokonać
          samospalenia się albo wykonać efektowny samobójczy skok z wieży
          bibliotecznej? Mamy XXI wiek, demokrację, wolność... i co z tego?
          • Gość: Urzędnik Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 21:44
            Nie wiem, dlaczego J.M. Rektor ma odpowiadać za to, co dzieje się w bibliotece.
            Pan Rektor stara się jak może wspomagać bibliotekarzy. Dwie kolejne podwyżki
            wynagrodzenia w ciągu roku, świadczy chyba dobrze o Panu Rektorze. Oczywiście
            Pan Rektor zwrócił uwagę Pani dyrektor, że powinna lepiej odnosić się do
            pracowników i zaapelował o spokój i rozwagę. Mam nadzieję, że Jego apel w końcu
            odniesie skutek. Pamiętajmy jednak także o tym, że Rektor apelował także do
            bibliotekarzy. Pani Dyrektor pełni odpowiedzialną funkcję, zdobywa całkiem spore
            fundusze grantowe, które uzupełniają finanse biblioteki doprowadzone do ruiny
            przez poprzednią ekipę rektorską. Myślę, że warto oprzeć się na opinii pani
            profesor, przewodniczącej Rady Naukowej Biblioteki, która bardzo trafnie
            zdiagnozowała przyczyny trudnej sytuacji w bibliotece. Wiele lat minie, zanim
            uda się usunąć skutki fatalnej polityki prowadzonej przez władze uczelni w
            latach 2005 - 2008, których celem była likwidacja biblioteki i zastąpienie
            książek przez ekrany komputerów (polecam ciekawy artykuł Pana Przewodniczącego
            Społecznego Komitetu Budowy Biblioteki w Przeglądzie Uniwersyteckim). W obecnej
            sytuacji potrzebna jest współpraca władz biblioteki z bibliotekarzami.
            Pamiętajmy, zgoda buduje - niezgoda rujnuje. Proszę, nie kontynuujcie polityki
            poprzedniego rektora polegającej na propagowaniu walki ze wszystkim, co wartościowe.
            • Gość: absolwent Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: 95.160.201.* 09.03.09, 22:09
              Zgodnie z prawem JM Rektor odpowiada za to co się dzieje w Bibliotece. Jak
              scedował rządy w Bibliotece na p. Dyrektor to odpowiada za to co Ona robi. Jak
              JM Rektor wspomaga bibliotekarzy to niech to udowodni przyjmując z powrotem do
              pracy pana K. represyjnie zwolnionego przez panie Dyrektorki.
            • Gość: Prawnik Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.09, 22:19
              Za stan bezpieczeństwa i higieny pracy zgodnie z par. 61 regulaminu pracy
              Uniwersytetu Wrocławskiego (Rozdz. VIII Bezpieczeństwo i Higiena Pracy)odpowiada
              Rektor. Rektor ma zgodnie z pkt. 1 i 2 ww. paragrafu OBOWIĄZEK zapewnić
              przestrzeganie przepisów BHP wydawać w tym względzie polecenia oraz kontrolować
              ich wykonanie. Pkt. 2 nakazuje REKTOROWI zapewnić wykonanie wszelkich
              postanowień wydawanych przez ORGANY NADZORU nad warunkami pracy oraz zaleceń
              społecznego Inspektora Pracy. W przypadku Uniwersytetu organem kontrolującym i
              stwierdzającym naruszenie praw pracowniczych była PIP. JM REKTOR jest
              zobligowany do podjęcia działania, gdyż w przeciwnym wypadku łamałby prawo.
              Zapewne podejmie stosowne kroki w niedługim czasie. Dziwi tylko, że mój
              przedmówca "urzędnik" nie zna regulaminu pracy negując, że JM REKTOR ma z tą
              sprawą coś wspólnego.
              Mobbing jest sprzeczny z zasadami kodeksu i regulaminu pracy w tym z zasadami
              BHP.Został stwierdzony i ROZPOZNANY w Bibliotece Uniwersyteckiej przez badający
              problem PIP czyli bibliotekarze nie muszą udowadniać tego, co stwierdziła PIP, a
              Pani Dyrektor nie może twierdzić, że go nie ma, skoro został POTWIERDZONY przez
              PIP - najwyższy organ kontroli prawa pracy!
            • Gość: nadal zdumiony Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.media4.pl 09.03.09, 22:58
              Dobry pasterz powinien dbać o wszystkie swoje owieczki. Efekt
              rozmowy JM z panią dyrektor oraz apelu o spokój i rozwagę, patrz
              wyżej(!)
            • Gość: JG Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: 156.17.58.* 10.03.09, 10:57
              > Nie wiem, dlaczego J.M. Rektor ma odpowiadać za to, co dzieje się
              w bibliotece.
              @Urzędnik:

              Skoro J.M. Rektor (w osobie J. vice-M.) poparł dyrekcję BU w jej
              sporze z pracownikami BU w ogólności i kierownikami tzw. zbiorów
              specjalnych w szczególności, to chyba wybrał pewną opcję, za co
              jednak bierze odpowiedzialność.

              > Pan Rektor stara się jak może wspomagać bibliotekarzy. Dwie
              kolejne podwyżki
              > wynagrodzenia w ciągu roku,

              Nie oglądałem co prawda ostatnich "pasków", a w lutym były jakieś
              spore (jak na bibliotekarską pensję) wpłaty - "trzynastka" chyba,
              jednak wiadomo o jednej tylko i marnej podwyżce (ca 100 PLN) i to
              jeszcze za panowania poprzedniej J.M. Proszę więc nie tworzyć mitów.

              > bibliotekarzy. Pani Dyrektor pełni odpowiedzialną funkcję, zdobywa
              całkiem spor
              > e
              > fundusze grantowe, które uzupełniają finanse biblioteki
              doprowadzone do ruiny
              > przez poprzednią ekipę rektorską. Myślę, że warto oprzeć się na
              opinii pani

              O! to już bardzo gruba mitologia. Biblioteka nie ma osobowości
              prawnej i tym samym konta w banku. Trudno zatem mówic o jakichs jej
              finansach, które mogłaby doprowadzić do ruiny jakakolwiek ekipa
              rektorska. Prawda jest taka, że corocznie otrzymuje jakieś pieniądze
              na działalność bieżącą i zwykle są to małe pieniądze, ledwie
              pokrywające najniezbedniejsze wydatki, i to odkąd pamietam (niedawno
              J.M. pogratulował mi 20 lat pracy). Czasem nawet były to sumy
              poniżej potrzeb i resztę musi już sam dyrektor BU "dozbierać". Nie
              pamiętam tylko, czy takie zaniżone budżety były za poprzedniej
              ekipy? chyba wcześniej. Poprzednia ekipa rektorska różniła się do
              innych pewnie tylko tym, że szczerzej okazywała swój krytycyzm wobec
              BU (a są zupełnie realne dla tego powody, ale to juz materiał na
              osobna rozprawę). Nb. łatwo skojarzyć pewne fakty - były rektor jest
              informatykiem, budowa nowych siedzib BU i informatyków (z różnym
              skutkiem) miała miejsce w z grubsza tym samym czasie i miejscu, przy
              czym BU miała (i ma) 2 stare, ale piękne budynki biblioteczne +
              pałac-biurowiec, a informatycy tylko drewniany barak na Karłowicach
              i zupełnie słusznie mogli obawiać się, że nowa, wielka BU (ówcześnie
              największa inwestycja w regionie) "zje" ich inwestycję - stąd pewnie
              ich krytyczne ongiś zainteresowanie Biblioteką. Pisanie o
              zruinowaniu finansów BU przez poprzedniego rektora to jednak chyba
              spore nadużycie.

              > Wiele lat minie, zanim
              > uda się usunąć skutki fatalnej polityki prowadzonej przez władze
              uczelni w
              > latach 2005 - 2008, których celem była likwidacja biblioteki i
              zastąpienie
              > książek przez ekrany komputerów

              To są już bajki o żelaznym wilku. Na pewno nie poprzednia ekipa
              ponosi odpowiedzialność za stan BU, jej poityka w tym względzie nie
              odbiegała od przeciętnej uniwersyteckiej. To wina wszystkich
              dotychczasowych ekip administrujących uczelnią, a pewnie w jeszcze
              większym stopniu ich zwierzchników ministerialnych, którzy dzielili
              pieniądze tak, jak to opisała p. Migoń. W nie mniejszym stopniu za
              ten stan odpowiadają kolejne dyrekcje BU, które - wraz z upadkiem
              samej BU - są wyraźnie coraz gorsze. To, że dobre są dla rektorów,
              bo jednak wiążą biblioteczny koniec z końcem, nie przekłada się na
              stan Biblioteki, która "od wieków" już nie kupuje książek (mam na
              myśli literaturę fachową, zagraniczną), jest zarządzana jak widać
              choćby po wpisach na tym forum, a jej kierownicwto może się
              pochwalić takimi efektwnymi osiągnięciami memedżerskimi jak
              ubiegłoroczna afera dzienniczkowa na Piasku.

              > (polecam ciekawy artykuł Pana Przewodniczącego
              > Społecznego Komitetu Budowy Biblioteki w Przeglądzie
              Uniwersyteckim).

              Nie wiem, o który artykuł chodzi, jakiś jednak czytałem ostatnio.
              Nie negując szczerego przynajmniej w niektórych wypadkach,
              zaangażowania członków tego, jednak bardzo oderwanego od samej
              Bibllioteki Komitetu, nie sposób nie zauważyć, że w efekcie - po
              stronie BU - jest raczej duży, betonowy problem, niż coś
              pożytecznego. W dodatku pomysł przeniesienia do tego pudła
              zabytkowych zbiorów - jak tu juz parę razy nadmieniano -
              najwiekszych w kraju - może doprowadzić do dalszych i to dotkliwych
              kłopotów, bo w nowym, żelbetonowym budynku, w mniejszych
              pomieszczeniach, ich i teraz niezbyt dobry stan nie koniecznie musi
              sie poprawić. Z artykułu p. Przewodniczącego na pewno warto godna
              poparcia jest koncepcja znalezienia jakichś współużytkowników dla
              tego budynku. Nie wiem czy ktoś robił jakieś symulacje kosztów jego
              utrzymania, ale np. wiadomości o kosztach utrzymania budynku
              stołecznej BU, nie nastrajają optymistycznie. Wiadomo, nasz będzie
              tańszy, ale przy rzędzie tych sum, to i tak mała pociecha. W każdym
              razie nowy budynek to zagrożenie nie tylko dla informatyków (już
              przeszłe) ale i dla samej BU, a zwłaszcza dla jej marnie opłacanych
              pracowników. Jakoś trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś niespodziewanie
              sypnął gotówką Bibliotece, Pozdrowienia.
              • Gość: gośc Mobbing IP: 156.17.128.* 10.03.09, 16:59
                Dlaczego nikt z bibliotekarzy nie wpadł na pomysł, aby nagrać wywody
                tej Pani Dyrektor. Mielibyście w ręku prawdziwe dowody.
                • Gość: do gośc Re: Mobbing IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.03.09, 18:42
                  Taki pomysł wpadł mi do głowy, ale nie wiem czy dyrekcja wyraziłaby zgodę
                  :)))... I na chwilę skończyło się chlapanie ozorem.
              • Gość: BU Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.e-wro.net.pl 10.03.09, 20:39
                Z wypowiedzi JG wynika, że zbiorów zabytkowych nie warto przenosić z
                Piasku do nowego gmachu, gdyż pewnie trafią w gorsze warunki. Bo co?
                Czyzby przez wieki nie wypracowano nowych metod zapewniania zbiorom
                zabytkowym nalezytych warunków przechowywania i udostępniania? To
                może warto spytać bibliotekarzy bibliotek uniwersyteckich w Gdańsku,
                Białymstoku, Rzeszowie czy Warszawie? Fakt, ich zbiory zabytkowe
                tych bibliotek w sumie nie dorównują wrocławskim, ale jednak
                upoważniaja do autorytatywnych opinii.
                Owszem, nad sensem budowy nowego gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej
                we Wrocławiu dyskutować warto (było), ale używając poważnych
                argumentów! Zbiorów bowiem przybywa (specjalnych też, choc
                zdecydowanie wolniej), a digitalizacja i powstawanie bibliotek
                cyffowych jeszcze przez lata tego procesu nie zatrzyma. Poza tym
                czytelnicy dziś oczekują bardziej komfortowych warunków korzystania
                ze zbiorów niż jeszcze parę(naście) lat temu. Czytam wywiad z prof.
                Gadaczem, który obserwuje, że w bibliotekach zagranicznych
                czytelników przynajmniej nie ubywa, tyle, że więcej w nich przybyszy
                z innych kontynentów. Poza tym mając tak świetne zbiory należałoby
                je nie tylko bardziej pieczołowicie przechowywać, ale też i
                eksponować, dokładając cegiełkę do czynienia Wrocławia corac
                ciekawszą atrakcją turystyczną.
                Rozumiem argumenty informatyków. Ale i oni, ale też uniwersyteccy
                biolodzy, chemicy czy fizycy powinni być świadomi, że odpowiadają
                przed światem, że o własnym narodzie nie wspomnę, za stan zabytków
                dziedzictwa duchowego tu zgromadzonego. A jeśli nie chcą tej
                odpowiedzialności ponosić, niech oddadzą te zabytki komuś, kto
                zechce (lub będzie musiał) to zrobić. Wszak w skali państwa
                odpowiada za nie Ministerstwo Kultury i DZIEDZICTWA NARODOWEGO. Może
                przejmie je Ossolineum, które może nie buduje na razie nowego
                gmachu, ale z rozmachem modernizuje te posiadane i rozumie swoją
                funkcję. Jeśli uniwersytet odda swoje zasoby zgromadzone "na Piasku"
                i do tego zbiory dawnej Biblioteki Miejskiej, to być może budynek
                przy Szajnochy (jednak po gruntownym remoncie) na jeszcze parę lat
                wystarczy. Głównie jako centrala świadcząca usługi dla sieci
                uczelnianej.
                • Gość: stef Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.e-wro.net.pl 10.03.09, 20:41
                  Nie podpisałem sie pod poprzenim wpisem. Stef
                • Gość: JG Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: 156.17.58.* 11.03.09, 16:48
                  @ BU:
                  > Z wypowiedzi JG wynika, że zbiorów zabytkowych nie warto przenosić z
                  > Piasku do nowego gmachu, gdyż pewnie trafią w gorsze warunki. Bo co?

                  Bo będą raczej gorsze. Nie wiem, czy "gość BU" mieszkał/ła kiedy w tzw.
                  "wielkiej płycie", w komfortowym betonowym apartamencie o wysokości 2,4 m? W
                  nowej BU będzie tylko pół metra wiecej, natomiast warunki mogą być podobne.
                  Teraz mają pomieszczenia ca 5 m wysokości, "duży metraż", grube na 1,5 m
                  ceglane, dobrze izolujące mury. Bibliotekarzom tez tu dobrze.

                  > może warto spytać bibliotekarzy bibliotek uniwersyteckich w Gdańsku,
                  > Białymstoku, ... ale jednak
                  > upoważniaja do autorytatywnych opinii.

                  Z moich obserwacji wynika,że bibliotekarze na ogół nie znają się na utrzymywaniu
                  zbiorów zabytkowych. Na ogół mają skłonność traktować je jak inne książki, co
                  nie zawsze tym zabytkowym wychodzi na dobre.

                  > Owszem, nad sensem budowy nowego gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej
                  > we Wrocławiu dyskutować warto (było), ale używając poważnych
                  > argumentów!

                  Dyskusje w tej chwili, to mogą dotyczyć tylko kwestii, jak sobie z nowym
                  budynkiem poradzić. Niestety, juz go zbudowano. Naszą Nową Bibliotekę zaczęto
                  "budować" w pewnej dyskrecji. Z niewiadomych przyczyn od początku problemem tej
                  inwestycji były zbiory specjalne, które w projekcie potraktowano co najmniej
                  dziwnie. Już po opublikowaniu zwycięskiego projektu pewien zaprzyjaźniony z BU
                  matematyk policzył rózne jego parametry i wyszło mu, że zawartość Piasku nie ma
                  możliwości pomieścić się w zaprojektowanym budynku. Dlaczego nie zrobił tego
                  architekt projektujący? Podobno liczył wg normatywów dla nowoczesnych książek i
                  tak właśnie z grubsza wygląda podejście do starych zbiorów w kontekście tej
                  sławnej inwestycji. Ja też troche sobie policzyłem i miałem podobne podejrzenia.
                  Oprócz tego wyliczyłem, że projektant przewidział dla personelu zbiorów
                  specjalnych (wszyscy wiemy - największych w kraju) tylko ok. 2 razy więcej
                  miejsca niż dla boksów dla sprzątaczek (fajne, nie? biblioteka naukowa!). Pytań
                  i wątpliwości co do tego przedsięwzięcia jest naprawdę dużo. Do jakiejś dyskusji
                  na projektem udało sie doprowadzić dopiero wtedy, gdy rozpoczęto prace
                  budowlane, czyli - jak to się popularnie mówi - było już "po ptokach". Po co w
                  ogóle postanowiono zbiory zabytkowe przenosić, skoro na Piasku mają relatywnie
                  dobre warunki, zwłaszcza przestrzenne? (to wielki gmach) Te zbiory są w niezbyt
                  dobrym stanie i przeniesienie ich z tego budynku do nowych, żelbetowych, niskich
                  magazynów może mieć trudne do przewidzenia konsekwencje, nawet jeśli w tych
                  magazynach będzie klimatyzacja (a może zwłaszcza z tego powodu), której na
                  Piasku nie ma. No i zwłaszcza, że brak tam miejsca na nie (projektant
                  przewidział dla nich osobny w praktyce budynek, taką trójkątną wieżę). Brak tam
                  miejsca nawet na księgozbiory podręczne, które zaplanowano umieścić na innej
                  kondygnacji niż pracownie.

                  > Zbiorów bowiem przybywa (specjalnych też, choc
                  > zdecydowanie wolniej), a digitalizacja i powstawanie bibliotek
                  > cyffowych jeszcze przez lata tego procesu nie zatrzyma.

                  Sorry, nie rozumiem tego - jaki to ma ze sobą związek?

                  > z innych kontynentów. Poza tym mając tak świetne zbiory należałoby
                  > je nie tylko bardziej pieczołowicie przechowywać, ale też i
                  > eksponować, dokładając cegiełkę do czynienia Wrocławia corac
                  > ciekawszą atrakcją turystyczną.

                  To z gruntu słuszne, tyle, ze "pieczołowite przechowywanie" nie jest tanie, a o
                  budżecie BU była tu już mowa wiele razy. Zresztą spora część sławy Uniwersytetu
                  w świecie pochodzi od jego BU.

                  > Rozumiem argumenty informatyków. Ale i oni, ale też uniwersyteccy
                  > biolodzy, chemicy czy fizycy powinni być świadomi, że odpowiadają
                  > przed światem, że o własnym narodzie nie wspomnę, za stan zabytków
                  > dziedzictwa duchowego tu zgromadzonego.

                  Nie rozumiem jaką odpowiedzialność przed światem za nasze zbiory mogą ponosić
                  ww. grupy zawodowe. Za zbiory ponosi odpowiedzialność J.M., jako ich najwyższy
                  zwierzchnik i właściciel, oraz zarząd BU i jej bibliotekarze. Ci ostatni w miarę
                  swoich skromnych możliwości.

                  > A jeśli nie chcą tej
                  > odpowiedzialności ponosić, niech oddadzą te zabytki komuś, kto
                  > zechce (lub będzie musiał) to zrobić. Wszak w skali państwa
                  > odpowiada za nie Ministerstwo Kultury i DZIEDZICTWA NARODOWEGO.

                  No, no, to słuszny trop. Dotąd jednak Ministerstwo nie wyciągnęło z sytuacji BU
                  żadnych konstruktywnych wniosków.


                  > przejmie je Ossolineum, które może nie buduje na razie nowego
                  > gmachu, ale z rozmachem modernizuje te posiadane i rozumie swoją
                  > funkcję.

                  To może i dobry pomysł, tylko watpię, żeby Ossolineum poszło się na tak
                  desperacki krok. Poza tym musiałoby przejąć zbiory wraz z budynkami.

                  > Jeśli uniwersytet odda swoje zasoby zgromadzone "na Piasku"
                  > i do tego zbiory dawnej Biblioteki Miejskiej, to być może budynek
                  > przy Szajnochy (jednak po gruntownym remoncie) na jeszcze parę lat
                  > wystarczy.

                  Ten budynek to właśnie siedziba d. Biblioteki Miejskiej i tamtejszy księgozbiór
                  też w znacznej cześci z niej pochodzi. O dziwo, od podjęcia budowy zdołano na
                  Szajnochy pomieścić jeszcze książki z różnych innych składnic bibliotecznych.
                  Tajemnica tego nadzwyczaj pojemnego budynku po części tkwi w znikomej (jak na
                  tak teoretycznie poważną bibliotekę) akcesji nowych książek.

                  > Głównie jako centrala świadcząca usługi dla sieci
                  > uczelnianej.

                  Generalnie, sieć uczelniana najlepiej by wyszła, gdyby się skonsolidowała w
                  ramach wydziałów i instytutów
                  • Gość: Stef Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.e-wro.net.pl 11.03.09, 19:39
                    No i to są poważne argumenty! Nie znam parametrów nowego gmachu
                    (który zażdym rokiem staje sie bardziej stary i powinien wzbudzać
                    poczucie wstydu wszystkich zaangazowanych w tę inwestycję), ale
                    gołym okiem widać, że jesli nawet jest większy od tych, ktore
                    otrzymały biblioteki uniwersytetów, które wczoraj wyliczyłem, to
                    niewiele większy. Być może dla projektanta rzeczywiście na jednej
                    półce 6-półkowego standardowego regału zmieści się ca. 50 wol.
                    rękopisów czy starodruków. Jesli tak, to mamy skandal, bo ten nowy
                    gmach nad Odrą nie pomieści wszystkich zbiorów z Piasku i z
                    Szajnochy. Nawet po gruntownej selekcji zbiorów zgromadzonych po
                    1948 r. A byłoby co selekcjonować! Sam pamiętam ile awantur było,
                    gdy proponowałem usunąć oprawne (w półskórek, a jak!?)
                    roczniki "Referatiwnych Żurnałow". Też same roczniki zobaczyłem na
                    schodach suszone po powodzi 1997 roku.
                    Natomiast co do tego, że dzisiejsi budowlańcy są w stanie stworzyć
                    dobre warunki zbiorom zabytkowym nie mam wątpliwości.
                    Co się tyczy konieczności zrozumienia przez fizyków, biologów czy
                    chemików (nie wszystkich na całym świecie, tylko uniwersyteckich!
                    Podobnie jak uniwersyteckich polonistów czy historyków, ale oni nie
                    poddaja w watpliwośc celewości budowy nowego gmachu biblioteki
                    uczelnianej) odpowiedzialności za zabytki piśmiennictwa, podtrzymuja
                    moje zdanie. Owszem odpowiada za nie rektor i dyrekcja biblioteki.
                    Ale nie będą oni w stanie wziąć tej odpowiedzialności wbrew całej
                    społeczności akademickiej.
                    Całkowicie podzielam pogląd JG o potrzebie konsolidacji bibliotek
                    wydziałowych. Bo zaoszczędzi się na zatrudnieniu i zapewni zarazem
                    dłuższy w czasie dostęp do bibliotek. Ale gdzie da się pomieścić
                    skonsolidowane zbiory całego Wydziału Historyczno-Pedagogicznego
                    (nie wiem, czy tak tan wydział teraz się nazywa) lub Wydziału
                    Filologicznego, skoro poszczególne kierunki mieszczą sie po calym
                    mieście? Ale już np. utrzymywanie dwóch odrębnych bibliotek na ul.
                    Dawida uważam za nonsens do natychmiastowego naprawienia.
                    No, ale tu wszycy o mobbingu, a my o infrastrukturze. Może warto
                    jednak znaleźć inne forum do dyskusji na ten temat?
                    • Gość: JG Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: 156.17.58.* 12.03.09, 16:36
                      @Stef:
                      > No, ale tu wszycy o mobbingu, a my o infrastrukturze. Może warto
                      > jednak znaleźć inne forum do dyskusji na ten temat?

                      Mobbing i w ogóle cały ostatni spór z dyrekcją, to tylko aspekty i smutne konsekwencje stanu w jaki popadła Biblioteka. Man on swoje przyczyny m.in. w takiej a nie innej strukturze, zatem zmiany strukturalne i infrastrukturalne mogą być w ogóle kluczowe dla naprawy tego stanu i mówić o nich z pewnością należy. Moim zdaniem, bez poważmych zmian w strukturze i sposobie funkcjonowania BU nie da się zmienić jej postrzegania i realnego znaczenia w społeczności akademickiej i w szerszych kręgach społecznych. A prawdopodobnie bez tego trudno będzie wymóc sensowne podwyżki płac dla pracowników. Ot może czasem jaką jałmużnę nam rzucą. NB. ów spór z dyrekcją wynikł zupełnie na marginesie starań pracowników o podniesienie naprawdę żałosnych uposażeń i to, że przybrał taką formę i rozmiary, to w największej mierze zasługa szczególnych talentów menedżerskich zarządu BU. W tej sytuacji trudno oczekiwać szybkiej poprawy sytuacji, ale można sobie rózne sprawy powyjaśniać, w końcu też jesteśmy częścią akademickiej wspólnoty, choć, jak to ujął jeden z dyskutantów, jesteśmy "braćmi" (i siostrami) znacznie "mniejszymi". Jest to okazja do rozruszania szarych komórek naszej nieco strupieszałej firmy (tak to metaforycznie można by ująć - wybaczcie Ci, którzy czujecie się dotknięci). Obecnie wiele więcej zrobić się nie da, aż do nowych wyborów.

                      > Co się tyczy konieczności zrozumienia przez fizyków, biologów [...] > Owszem odpowiada za nie rektor i dyrekcja biblioteki.
                      > Ale nie będą oni w stanie wziąć tej odpowiedzialności wbrew całej
                      > społeczności akademickiej.

                      To jest racja. Problem w tym, że BU jest naprawdę zapoznaną instytucją. Daleko jej do pozycji Ossolineum. Doceniają ją wąskie grupki zainteresowanych i to głównie za granicą. Ten stan należy zmienić, nasza dyskusja na gościnnym forum GW to jakiś krok w tym kierunku. Mam nadzieję.

                      > Natomiast co do tego, że dzisiejsi budowlańcy są w stanie stworzyć
                      > dobre warunki zbiorom zabytkowym nie mam wątpliwości.

                      Też tak sądzę, ale w przypadku tej inwestycji, jak dotąd, nie występuje taka szczęśliwa koincydencja inwencji, środków technicznych i finansowych, która prowadziłaby do godnych podziwu efektów.

                      > Ale gdzie da się pomieścić
                      > skonsolidowane zbiory całego Wydziału Historyczno-Pedagogicznego
                      > [...], skoro poszczególne kierunki mieszczą sie po calym
                      > mieście?

                      Konsolidację można i należy przeprowadzić w sferze struktury raczej anieżeli fizycznie. Przypuszczam, że większości wypadków nie ma sensu likwidować małych, wygodnych bibliotek przy katedrach itp. Oczywiście fizyczne scalenie różnych drobiazgów może przynieść jakieś oszczędności, ale chodzi tu z jednej strony o wygodę użytkowników, z drugiej zaś o poprawę sytuacji personelu, który w ramach mocniejszej, wydziałowej struktury miałby zapewnie nie tak poślednią pozycję, jak w jakiejś zapadłej katedrze. No i przypuszczalnie mógłby efektywniej pracować. Ważna jest przede wszystkim informacja, a tą zapewniają współczesne techniki cyfrowe, fizyczna lokalizacja książek jest coraz bardziej drugorzędna (choć ich fizyczna kondycja zachowuje aktualność). Utrata tzw. bibliotek zakładowych przez wielu postrzegana jest jako klęska BU i pewnie jest w tym trochę racji, ale był to bardzo roztropny czyn ze strony wydziałów. Tylko teraz trzeba pojść dalej i nadać temu sensowną strukturę. Tu swoją rolę mogłaby również odegtrać tzw. biblioteka główna i zresztą w jakimś stopniu już ją spełnia. Ale w takim układzie zmienić się musi i rola BU (zwanej czasem biblioteką główną). I tu znowu dochodzimy do punktu, w którym zaczęliśmy niniejszy post. Pozdrowienia
                      • Gość: stef Re: JM w trudnej sytuacji (a biblioteka?) IP: *.e-wro.net.pl 12.03.09, 18:30
                        Zgadza się, BU wymaga lobbingu i lepszego wizerunku. Mało tego,
                        dobry wizerunek warunkuje skuteczność lobbing. Ale jedno i drugie da
                        się zrobic tylko w sposób planowy i wspólnym wysiłkiem. Najpierw
                        samej biblioteki, czyli dyrekcji i załogi. Wtedy można zjednywac
                        sobie sojuszników. Ale czy w BU jest to jeszcze możliwe?
                        My to robimy entuzjazmem, aktywnością naukową (regularne własne
                        konferencje naukowe, udział w konferencjach w całym kraju,
                        publikacje, daję na nie ekstra czas kazdemu, kto prowadzi badania
                        lub pisze, nie patrząc na status zawodowy) i dbałością o jakość
                        usług. Ale też i nagłaśniamy to wszystko co robimy.
                        A kiedy ostatnią konferencję zrobiła BU? Czy to czasem nie była III
                        Konferencja w sprawie konserwacji i ochrony zbiorów w 1988 roku?
                        Tymczasem tylko w tym roku wybieram się na konferencje organizowane
                        przez biblioteki uniwersyteckie w Łodzi i Białymstoku (drugi raz w
                        odstępie trzech lat), że nie wspomne o konferencjach organizowanych
                        przez inne biblioteki akademickie.
                        A jeśli chodzi o awanse (awansować formalnie mogą tylko dyplomowani,
                        a inni są po prostu bibliotekarzami, ale awansowanymi finansowo) to
                        obowiązuje wspólnie uzgodniony regulamin i wspólnie ustalamy kto
                        jaka podwyżkę otrzyma. Fakt, w małej bibliotece jest o to łatwiej.
                        No i łatwiej dlatego, że uczelnia ma mądry zarząd.
                        Co do konsolidacji, to owszem, nawet taka formalna, bez przenoszenia
                        księgozbiorów może dać pewne rezultaty. Przede wszystkim umocni ich
                        pozycję. Dzieje się tak np. na Uniwersytecie Śląskim. Nie da tylko
                        oszczędności kadrowych i nie przyczyni się do wydłużenia czasu
                        otwarcia bibliotek sieci. To można osiągnąć tworząc coś takiego jak
                        bibliotekę Wydz. Nauk Społecznych.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: MOTYWACJA Re: JM w trudnej sytuacji (a biblioteka?) IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.09, 09:26
                          Panie Dyrektorze, ma Pan wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu i wie jak
                          pracowników motywować oraz sprawiać, by bibliotekarze lubili swą pracę i nie
                          czuli kompleksów. Konferencje i spotkania dają możliwości rozwoju i promocji
                          bibliotek. Gdyby nie "otwarcie na świat", nie mielibyśmy komputeryzacji ani
                          bibliotek cyfrowych. Niestety, obecne władze tego „nie czują” , albo jedynie
                          uprawiają autopromocję. Czy pamięta Pan z konferencji w Białymstoku 4 czerwca
                          2007, budujący referat (dostępny w Internecie) autorstwa mgr inż. G. Piotrowicz,
                          pt. "Kultura organizacyjna jako zasób strategiczny współczesnej biblioteki
                          akademickiej"? Tekst wskazuje na znajomość nowych metod zarządzania przez Panią
                          Dyrektor: „Obecnie za najbardziej odpowiednie uznaje się struktury spłaszczone,
                          zorganizowane procesowo, słabo sformalizowane, sprzyjające zarządzaniu
                          partycypacyjnemu, opartemu na decentralizacji (zwłaszcza w wymiarze decyzyjnym i
                          informacyjnym) i współpracy (głównie zespoły zadaniowe)". (...) „Zarządzanie
                          powinno stwarzać każdemu członkowi organizacji możliwość wszechstronnego
                          rozwoju, poprzez wspieranie organizacyjnego uczenia się, promowanie rozwoju
                          kreatywności i zdolności innowacyjnego myślenia oraz rozwijanie systemów
                          organizacyjnych, które w instytucji wspierają pracę innowatorów i osób myślących
                          strategicznie".(...). „W opisanych działaniach kluczową rolę odgrywa czynnik
                          ludzki, czyli człowiek i jego potencjał intelektualny. W tej sytuacji istotne
                          wydaje się odchodzenie od tradycyjnych form motywowania pracowników i opieranie
                          się raczej na koncepcji zarządzania zasobami ludzkimi (HRM – Human Resources
                          Management), ukierunkowanego na osiąganie wyznaczonych celów, m. in. poprzez
                          kształtowanie określonych indywidualnych postaw i zbiorowych zachowań
                          pracowników biblioteki, integrowanie rozwoju zasobów ludzkich z planami rozwoju
                          organizacyjnego instytucji, umacnianiu odpowiedniej kultury organizacyjnej".
                          Chyba trochę teoria mija się z praktyką, skoro pracownicy się żalą? Mimo to
                          zachęcam kierowników bibliotek do wzięcia udziału w konferencji "Marketing
                          wewnętrzny i zarządzanie zasobami ludzkimi w bibliotece" organizowanej również w
                          Białymstoku 24-26 czerwca 2009. Myślę, że wszystkie osoby zarządzające
                          bibliotekami powinny zapoznać się z materiałami konferencyjnymi lub wziąć udział
                          w tej konferencji.
                          • Gość: stef Re: JM w trudnej sytuacji (a biblioteka?) IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 13.03.09, 11:01
                            Pamiętam konferencję i ten referat. I w tym roku też zamierzam być w
                            Białymstoku z referatem. Pisze się. Pozdrawiam
                        • Gość: MOTYWACJA Re: JM w trudnej sytuacji (a biblioteka?) IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.09, 10:14
                          Może Pan Dyrektor wskazać najmniej "szkodliwe" LEKARSTWO na poważną "chorobę" BU ?
                          • Gość: stef Re: JM w trudnej sytuacji (a biblioteka?) IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 13.03.09, 11:15
                            W świetle tego,co Pani napisała w tym dłuższym wpisie wystarczy
                            zgodność słow z czynami. Czyli autentyczne przyjęcie do działania
                            zasady, że pracownicy to kapitał firmy. Kapitał zaś to co coś, o co
                            się dba i troszczy, żeby się rozwijało. Czyli pobudzać aspiracje
                            zawodowe,starać się, żeby były one zgodne z celami biblioteki (nie
                            jej zarządu, lecz użytkowników i pracowników) wspierać w dążeniu do
                            samorealizacji, oceniać i doceniać. No i te cele powinny byc jasno
                            wyłożone.
                            Ale na dziś to nie jest recepta. Z wpisów wynika bowiem, że rów
                            między dyrekcją a załogą jest już tak głęboki, że nawet gdy się go
                            zasypie, to i tak ta grobla będzie budziła nieufność i każda ze
                            stron będzie miała obawy, czy można bezpiecznie na nią wejść. Jakby
                            nie było, pierwszy krok w kierunku zasypania rowu powinien wyjść od
                            dyrekcji. Wyjściem jednak nie jest twirerdzenie, że nic się nie
                            stało, lecz naprawienie tego, co się popsuło.
                            • Gość: MOTYWACJA Re: JM w trudnej sytuacji (a biblioteka?) IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.09, 13:21
                              Dziękuję i mam nadzieję, że ktoś poważnie to przemyśli ...
      • Gość: Dochodząca Re: JM Rektor w trudnej sytuacji IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.03.09, 12:00
        Siedzę tak sobie i myślę od wielu już tygodni, nie pracując i nie
        śpiąc, ba, nawet nie robiąc zakupów, a jedynie śledząc te posty.
        Dużo tu takich poważnych wypowiedzi, że nie wiem jak się włączyć. A
        dręczy mnie wciąż jedno pytanie do JM oraz Dyrekcji: co robią te
        trzy babinki na poddaszu - każda w oddzielnym pokoju?
    • Gość: absolwent JM Rektor chce przeczekać IP: 95.160.201.* 10.03.09, 21:35
      JM Rektor chce przeczekać bo myśli pohałasują, pohałasują i w końcu się rozejdą.
      Prorektorzy z poprzednich kadencji, do których udawali się ludzie z swoimi
      problemami załatwiali problem od ręki:
      Pan Prorektor wezwał p. Dyrektor i poprosił ją aby zaprzestała mobbingu.
      Pani Prorektor powiedziała osobie która przyszła ze skargą: „Jak się pani nie
      podoba to może pani się zwolnić”.
      Było białe, było czarne teraz jest szare.
      Nasuwa się pytanie czy idzie ku czarnemu czy ku białemu? Czy to zmierzch, czy za
      chwilę zacznie świtać?
      • Gość: cierpliwy Re: JM Rektor chce przeczekać IP: *.media4.pl 11.03.09, 20:42
        Bibliotekarze też mają cierpliwośći i są wytrzymali. Od 6 lat znoszą
        upokorzenia, publiczne obgadywania, posądzenia o kradzieże papieru
        toaletowego, kostek do WC oraz pokręteł do kaloryferów. Nie umieją
        korzystać z muszli klozetowych, nawet na jednym z zebrań z
        kierownikami oddziałów tę kwestię dość długo poruszała pani Vice.
        Brakowało w zasadzie tylko prezentacji. Psują krzesła, bo nie umieją
        na nich siedzieć. Długopisy służbowe też im nie przysługują, bo
        pewnie szybko zgubią albo zepsują. Chodzą po mieście w godzinach
        pracy.
        Dziwne, że dzięki pracy tych miernot i nieudaczników Biblioteka
        funkcjonuje całkiem nieźle i zajmuje dość wysoką pozycję wśród
        bibliotek uniwersyteckich, a pani dyrektor przyjmuje za to pochwały.
        Jesteśmy cierpliwi.
        • Gość: do cierpliwy Re: JM Rektor chce przeczekać IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.03.09, 07:04
          zebrania, zebrania dużo gadania (za dużo gadania). I wychodzi z tego pomówienie,
          i jeszcze coś gorszego.
          • Gość: cierpliwy Re: JM Rektor chce przeczekać IP: *.media4.pl 12.03.09, 19:50
            Powtarzasz się mój drogi, a gadanie, gadanie i obgadywanie, to nie
            nasza specjalność.
          • Gość: absolwent Re: JM Rektor chce przeczekać IP: 95.160.201.* 12.03.09, 21:55
            Zebrania są bardzo potrzebne. Zwłaszcza owocne było ostatnie informacyjne
            zebranie zwołane przez Panią Dyrektor. Pani Dyrektor i Pani v-ce Dyrektor
            pokazały ogółowi swoje prawdziwe oblicze. A jego uczestnicy mogli zobaczyć, że
            tylko jedna z kilkudziesięciu osób obecnych na sali przytakiwała Pani Dyrektor.
            Zaś osoba, którą Pani Dyrektor wzywała na świadka swoich racji, wymieniając Jej
            nazwisko wolała pozostać w ukryciu za plecami koleżanek i kolegów niż
            potwierdzić słowa Pani Dyrektor.
            Zebranie pokazało, że Panie Dyrektorki nie dlatego rządzą bo mają autorytet i
            cieszą się powszechnym szacunkiem i poważaniem, ale dlatego że stoi za nimi
            aparat represyjny administracji Uniwersytetu, który spowodował zwolnienie dwu
            osób mających czelność postulować odwołanie Pań Dyrektorek i kadencyjność
            Dyrektora Biblioteki Uniwersyteckiej.
            Prośba jednej z uczestniczek zebrania aby zaprzestać prowadzenia dzienniczków
            pracy została przez Panią Dyrektor zbyta milczeniem.
            Na niniejszym forum wypowiadają się ci pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej,
            którym swobodę wypowiedzi w gabinetach Pań Dyrektorek i na zebraniach
            pracowniczych ogranicza zastraszanie, realne zagrożenia niełaską, upomnieniami,
            naganami, wypowiedzeniami pracy. Część osób zaś milczy, bo nie chce być
            upokorzona tym, że Pani Dyrektor z braku innych racji na nich po prostu nakrzyczy.
    • Gość: Artur z dawnej SSK Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.delphi.com 11.03.09, 08:47
      Na pewno jest to temat bardzo bolesny dla zainteresowanych.
      Bicie piany na forum na pewno nie przysłuzy sie nikomu, a
      przynajmniej na etapie jak to wszystko się jeszcze toczy.
      Moim zdaniem powinna zając sie tym odpowiednia intytucja, moze
      prokurator.
      Niestety, to co obecnie sie dzieje w BU jest dla mnie bardzo
      dalekie, a jest to spowodowane tym ze zaraz po moim odejscu
      nastapiły radykalne zmiany, których ja juz nie byłem w stanie
      śledzić.

      Pozdrawiam
      • Gość: Bezstronny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.09, 12:08
        Lektura tych ponad 160 wypowiedzi nie nastraja optymistycznie. Nie
        widać wyjścia, a jednak jest ono konieczne. Czas więc skończyć z
        krytykowaniem i zastanowić się, co robić. Są cztery możliwości: 1)
        dokonanie przez Rektora zmian w Dyrekcji BU, 2) zamilknięcie
        bibliotekarzy, ich pogodzenie się z obecną sytuacją, 3) wzmożenie
        walki, 4) porozumienie się Władzy (Dyrekcji) z Opozycją
        (związkowcami, reprezentującymi pracowników). Zdaje się, że drugie
        z tych rozwiązań trzeba wykluczyć, bo oznacza ono petryfikację
        sytuacji złej, niekorzystnej dla Biblioteki i jej pracowników.
        Rozwiązanie pierwsze wydaje się obecnie mało realne, bo Rektor
        najwidoczniej nie chce odwołania Pani Dyrektor. Trzeba by go do tego
        skłonić przez realizację trzeciej możliwości: kontynuację i
        zaognienie sporu, wzmożenie protestów. Taka akcja musiałaby
        prawdopodobnie trwać długo (aż do skutku) i utrudniałaby w tym
        czasie normalne funkcjonowanie Biblioteki. Pracownicy mogliby liczyć
        chyba tylko na wsparcie opinii publicznej, bo Komisja Zakładowa,
        główne oparcie „buntowników” bibliotecznych, zdaje się nie mieć na
        to ochoty.
        Pozostaje czwarta możliwość: porozumienie Władzy i Opozycji. To
        trudne, bo obecnie obie strony wykluczają taką możliwość. A jednak
        to wyjście byłoby najlepsze i – wbrew pozorom – najłatwiejsze, bo
        nie wymagałoby długiego czasu, mobilizacji pracowników, chodzenia do
        Rektora, zebrań, manifestacji itd. Jak to zrobić? Obie strony
        musiałyby – kierując się zdrowym rozsądkiem - zachowywać się tak,
        jakby wierzyły w możliwość porozumienia się, choćby w głębi duszy
        wcale w to nie wierzyły. Ta udana obustronna dobra wola mogłaby w
        toku mediacji zmienić się w rzeczywistą. Oznaczałoby to, że rozsądek
        odniósł zwycięstwo nad ambicją.
        Czy takie rozwiązanie się uda? Nie wiadomo, ale warto
        spróbować. Jeśli ta próba nie wyjdzie, to zawsze pozostaje możliwość
        trzecia – podjęcie dalszej walki o zmianę Dyrekcji. Ale rozsądek
        każe traktować to rozwiązanie jako ostateczne.

        • Gość: BibliotekarkaBU Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 12.03.09, 22:17

          "Bezstronny"
          Twoje dywagacje są funta kłaków warte. Jest dużą naiwnością sądzić, że z osobami
          pokroju dyr. i vice-dyr. można sie porozumieć. To te dwie osoby sa powodem
          całego konfliktu! Chorobliwa obsesja mgr inz. P. wzgledem naszej koleżanki,
          "Solidarności", inspektora PIP i wszystkich, którzy ośmielają się mieć odmienne
          zdanie a zwłaszcza przewyższają intelektualnie na gruncie bibliotecznym ją i jej
          zastępczynię sprawia, że tzw. zgoda jest niemożliwa. Te panie reprezentują
          niski poziom intelektualny a zwłaszcza vice, która głupotą przewyższa
          wszystkich. Osoba, która była kierowniczką Czytelni na Piasku została vice i
          woda sodowa uderzyła jej do głowy. Skoro została vice - znaczy spłynęła na nia
          cała wiedza tajemna - poza nią nikt niczego nie wie i nie umie! Największy
          dramat to ten, że czas pracuje na niekorzyść naszej instytucji i ludzi w niej
          pracujących!
          Władza, władza - ja wam pokażę! - to jest cały program dyrekcji BU. To wszystko
          co potrafią - trzymać ludzi za twarz, grozić sankcjami, knuć, niszczyć,
          mobbingować! Najbardziej przykre jest to,że najgorzej sa traktowani ludzie,
          ludzie-instytucje, ludzie, którzy całe siły, serce i swoje zawodowe zycie oddali
          tej Bibliotece. Ci wszyscy, którzy pracują w Bibliotece wiedza o jakie osoby
          chodzi. A cóz robią ich koledzy i koleżanki? Milcząco temu sie przygladają, nie
          mówiąc nic, nie protestując, ciesząc sie tylko, że "to nie ja" jestem ponizany.
          Wszystko ma swoje granice a punkt krytyczny zostal dawno przekroczony! Jedyne
          rozwiazanie - odwołać tę szkodzącą Bibliotece dyrekcję!
          • Gość: Bezstronny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.09, 23:28
            Szkoda, że w tym pełnym gniewu i oburzenia wywodzie nie ma ani
            słówka o tym, JAK doprowadzić do odwołania tej szkodzącej Bibliotece
            dyrekcji.
            • Gość: BibliotekarkaBU Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 13.03.09, 22:30
              Do Bezstronnego!
              Niestety nie mam mocy sprawczej aby usunąć biblioteczne szkodniki. Wizja taczek
              to relikt z poprzedniej epoki. Myślę, że klucz leży w ręku rektora a nie nas.
              Bo cóż możemy zrobić jak nie apelować do rektora aby spełnił ten postulat, który
              zna już od kilku miesięcy? Kurs na przeczekanie i zmęczenie bibliotekarzy się
              nie uda, bowiem determinacja bibliotekarzy jest ogromna. Nie możemy pracować
              spokojnie ze świadomością iż dyrekcja nas lekceważy, traktuje jak bandę
              pospolitych nierobów, brudasów i ciemniaków. Dziwne tylko, że ta "banda" pracuje
              od lat na wizerunek Biblioteki i Biblioteka jest oceniana bardzo dobrze, bo
              przecież to nie dyrekcja tworzy bazę, opisy. Ona tylko REPREZENTUJE i tylko
              tyle. Potrafi korzystać z pomysłów innych i PROMOWAĆ SIEBIE. Biblioteka jako
              taka jej nie interesuje. I co na to Panie Rektorze!
              • Gość: Bezstronny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 17:45
                Do BibliotekarkiBU
                Napisała Pani (12.bm.), że „moje dywagacje są funta kłaków warte”. A
                jednak są one przejawem namysłu, nie emocji. Rektor nie chce odwołać
                Dyrekcji. Jak go do tego skłonić? Obym się mylił, ale nie jestem
                pewny tego, że – jak Pani pisze - „determinacja bibliotekarzy jest
                ogromna”. Owszem, w rozmowach między sobą wyrażają oburzenie, ale
                czy zdobędą się na solidarne działanie? Jeśli tak, to pojawi się
                pytanie, jakie działania podjąć.
                - Oflagowanie budynków? Wie Pani chyba, że chorągwie i banery
                przestają zwracać uwagę przechodniów, gdy wiszą przez dłuższy czas.
                Irytowałyby Rektora, ale obawiam się, że zamiast zmienić dyrekcję,
                zacząłby się bronić, mówiąc: „Czego jeszcze chcecie? Wystarałem się
                o dodatkowe 100 zł do pensji, napisałem do min. Kudryckiej, pytając,
                czy mogę przedłużyć kustoszom urlop o 2 tygodnie… Co jeszcze mogę
                zrobić? Wyrzucić dyrektorkę? Z jakiej racji? Ona unowocześnia
                Bibliotekę! stworzyła bibliotekę cyfrową…” Pewnie Pani wie, że już
                na ostatnim spotkaniu z przedstawicielami BU Rektor nie krył
                irytacji.
                - Jakaś manifa? Jakoś nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.
                - Strajk? Zgodnie z Ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych
                (art.20) musiałoby za strajkiem głosować ponad 847 pracowników
                Uniwersytetu (BU nie jest samodzielnym przedsiębiorstwem), a w
                głosowaniu musiałoby wziąć udział ponad 1695 pracowników. Czy to
                realne?
                - Skierowanie skargi o mobbing do Sądu Pracy? Wg protokołu kontroli
                PiP p. Dyrektor dwa razy nakrzyczała na p. Przewodniczącą Koła „S”.
                Za drugim razem Przewodnicząca wyszła z gabinetu, trzaskając (jak
                twierdzi Dyrektorka) drzwiami. Ponadto p. Dyrektor kilkakrotnie
                krytykowała publicznie p. Przewodniczącą. Czy te zarzuty (plus
                jeszcze dwa czy trzy wymienione w protokole uchybienia) wystarczą,
                by wymierzono paniom dyrektorkom karę, która skłoniłaby Rektora do
                ich odwołania? Wątpię.
                Są inne sposoby? Jeśli tak, to niech je ktoś zaproponuje. Jeśli nie,
                to mediacja jest w tej chwili jedynym wyjściem realnym. Ale czy
                trwałym? Wielokrotnie słyszałem argument, którym ostatni dzisiejszy
                dyskutant zakończył swój wpis: „Charakteru pań dyrektorek nic nie
                jest w stanie zmienić”. Być może, skoro jednak w tej chwili nikt
                innego skutecznego wyjścia nie wymyślił, rozsądne będzie próbować
                porozumienia - ale też myśleć i planować, jak działać, jeśli nie
                okaże się ono trwałe.
                • Gość: do Bezstronny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.03.09, 20:57
                  ...„Charakteru pań dyrektorek nic nie jest w stanie zmienić”. A ZMĘCZENIE
                  MATERIAŁU??? Ktoś pomyślał o tym?
          • angelo.pardi Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 13.03.09, 00:11
            Czy na górze nie ma już ludzi z klasą?! Stosunek do podwładnego
            najwięcej mówi o człowieku...
            • Gość: bibliotekarka57 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.09, 23:14
              Maksyma Matcha:"Głupiec na wysokim jest jak człowiek na szczycie
              wysokiej góry; wszystko wydaje mu się małe i on wszystkim wydaje się
              mały".
          • Gość: anonymus Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.03.09, 00:16
            Dyrekcja próbuje zepsuć dobre relacje między pracownikami BUWr. Jak widać
            nie ma szans. Odnoszę wrażenie, że mobbing dotyczący kilku pracowników może być
            sposobem na zatuszowanie nieprawidłowości wykrytych przez pracownika. W
            porozumienie nie wierzą, bo na zebraniu z pracownikami 4 marca br. dyrekcja
            publikowała protokół PIP z nazwisk i dodatkowych informacji, które wskazywałyby
            na konkretną osobę. W moim odczuciu panowała taka atmosfera, że każdy z
            uczestników spotkania może być następny pod ostrzałem. Dyrekcja jako strona w
            sporze, nie wykazała się dobrą wolą, wręcz atakowała.
            Autor: Gość: Bezstronny w swoim poście pisze o mediacji. Zastanawia się czy
            się uda. Moim zdaniem, to są tylko pobożne życzenia.
            • Gość: MOTYWACJA Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.09, 09:05
              Uważam, że Forum jest tym miejscem, gdzie możemy się wyżalić i wskazać - bez
              urazy - na KONKRETNE PRZYPADKI popełnianych błędów (tylko wtedy będziemy
              wiarygodni). Dlatego - bez urazy - wskazujmy na błędy, wytykajmy, a z pewnością
              coś dotrze do ADRESATÓW i zmienią zasadę "dziel i rządź" na bardziej nowoczesne
              techniki zarządzania. Pamiętajmy również, że błądzić jest rzeczą ludzką oraz, że
              PRAWDZIWA CNOTA krytyki się nie boi … (!)

              • Gość: Kok Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.09, 12:26
                Najbardziej podoba mi się bardzo celna i zarazem dowcipna wypowiedź na naszym
                FORUM, którą z przyjemnością zacytuję: Autor: Wala Pracoholiczka wpis z 05.03.09
                "A ja tam się na nic nie skarżę i za nic mam wszystkie mobbingi, bo
                od kiedy nastała Nasza Kochana Pani Dyrektor nic już nie muszę
                robić, wychodzę kiedy zechcę, przeważnie już w ogóle nie wracam.
                Jasne, że czasem się nudzę, gdy trzeba z godzinkę posiedzieć. To
                wtedy kwiatki podleję, biurko na mokro przetrę i oderwę miłą rozmową
                koleżeństwo od pracy. W ten sposób nikomu nie wchodzę w paradę i
                wszyscy mnie lubią, a szefowa mi idzie na rękę, do niczego nie
                przymuszając. I jest super!!!" W moim miejscu pracy mam co najmniej dwie takie
                "Wale" i to są z reguły biblioteczne standardy. Pozdrawiam autora wpisu i życzę
                dalszych równie celnych.
                • Gość: Wala Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 14.03.09, 12:47
                  A ja miałem w BU szefową Walę - wzór pracowitości i przyzwoitości. W
                  Jej bibliotece zwyczajnie nie wypadało się spóźnić, wyjść w
                  godzinach pracy lub uciąć pogaduszki. Myślę, że w dużym stopniu Ona
                  ukształtowała mnie jako bibliotekarza.
                  • Gość: Kok Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.09, 12:56
                    Wymienienie imion/nazwisk jest tu podejrzewam zupełnie przypadkowe, więc
                    pozostańmy przy "PRACOHOLICZCE", bezimiennej !!!
                    • Gość: Bibliotekarka100 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.privacyfoundation.de 15.03.09, 23:29
                      Pracując w bibliotece ponoć naukowej jaką jest BU, chcielibyśmy również uczestniczyć w różnych konferencjach oraz wymieniać doświadczenia zawodowe zwiedzając inne biblioteki akademickie w Polsce, co dotychczas było wyłącznie domeną pani Dyrektor. My bibliotekarze BU mamy tylko WYDAJNIE pracować, poddawani jesteśmy różnego rodzaju statystykom, a na dokształcanie, naukę języków obcych - brakuje finansów. Czy my już przekształciliśmy się w zakład produkcyjny ?
            • Gość: bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 14.03.09, 13:04
              Mediacja, dobry pomysł, ale, gdyby miał rację bytu, JM powinien
              dawno go zaproponować. Magnificenja nawoływał do spokoju i "grubej
              kreski", ale dyrekcji zezwalał na kontynuowanie sposobu zarządzania.
              Bibliotekarze o wszystkim na bieżąco informowali władze uczelni. I
              co? Nic. JM chce spokoju, ale dyrekcji nie uciszy, łatwiej będzie
              chyba spacyfikować poszczególne grupy bibliotekarzy, bo cóż są
              warci. Natomiast w bibliotece obserwujemy teraz rozpaczliwe
              wyszukiwanie haków przez p. vice, w sumie nic dziwnego, każdy walczy
              o swój stołek. Zebranie 4 marca było tego świetnym przykładem, a
              popis dyrekcji rewelacyjny. Już wydawało się, że pani główna po
              wyrzuceniu z siebie całej żółci na niewdzięczne jednostki, uspokoi
              się i powie, że od dzisiaj będzie dobra i kocha nas wszystkich, gdy
              do akcji wkroczyła pani vice. Z uśmiechem na twarzy i groźnym
              błyskiem w oku chełpiła się, że to właśnie ona podpisywała wnioski o
              pokazowe zwolnienia pracowników, a te uwagi do poszczególnych
              fragmentów protokołu PIPu to szczyt szyderstwa i pogardy. Dziwi nas,
              że wsparcie pani vice nie polega na wyciszeniu sytuacji, a wprost
              przeciwnie na podgrzewaniu atmosfery, na drażnieniu pracowników, o
              awanturach i krzykach nie wspomnę. Dlaczego pani vice nie wspiera
              pani głównej na płaszczyźnie naukowej, nie lobbuje na korzyść
              biblioteki. Owszem wspomniała raz, że wysłała pismo o wsparcie do
              sponsora... POLMOSu i dziwiła się, że nie zasponsorował biblioteki.
              Ciekawe, gdzie byłoby umieszczone logo firmy zarówno jednej, jak i
              drugiej. Nie widać pani vice na konferencjach, nie przygotowuje
              referatów. No cóż, jakąś wiedzą trzeba się wówczas wykazać, a jednak
              trudno byłoby w dzisiejszych czasach zorganizować konferencję na
              temat sposobów gnębienia pracowników. Czy mamy szansę na spokój? Czy
              mamy szansę na to, ażeby na czele biblioteki stanęła osoba, która
              będzie doceniała pracownków? Czy mamy sznsę na to, że relacje na
              płaszczyżnie dyrekcja-pracownicy poprawią się? Przy tej dyrekcji na
              pewno NIE. Charakteru pań dyrektorek nic nie jest w stanie zmienić.
              • Gość: bibliotekarkaBU Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 14.03.09, 23:17
                Zgadzam się w zupełności z diagnozą sytuacji. Vice ma osobowość psychopatki,
                powinna podjąć leczenie - może psycholog albo jeszcze bardziej psychiatra by tu
                pomógł. Dokonań naukowych żadnych ale na gruncie tzw. dyscypliny - tu ciągle
                myśli - co by tu jeszcze, jak by tu jeszcze dopiec. Niech mnie popamiętają! O!
                Jest to najbardziej znienawidzona ekipa dyrektorska w historii Biblioteki -
                bowiem najstarsi bibliotekarze nie pamietają, aby dyrekcja choc w części tak
                traktowała swoich podwładnych! Nawet za komuny! No ale byli to ludzie z klasą! Z
                tytułami naukowymi i to zobowiązywało! A dziś? Proszę zobaczyć - zero klasy!
    • Gość: Berenikaplus Re: Mobbing po menedżersku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 01:15
      W kręgach zbliżonych do władz Uczelni obecny Dyrektor BU przekonuje,
      że jest bardzo dobrym menedżerem, że to właśnie Ona rozpoczęła
      proces unowocześniania Biblioteki.
      Nic bardziej mylnego!
      Wydaje się jednak, że władze Uczelni w to uwierzyły.
      Przy różnych okazjach, na rożnych forach Dyrektor BU przekonuje, że
      wprowadza w skostniałe życie Biblioteki system pracy zadaniowej.
      Nic bardziej mylnego!
      Może chce wprowadzić taki system, ale nie potrafi. By taki system
      wprowadzić trzeba znać ludzi, umieć wartościować pracę, znać
      wszystkie problemy biblioteki naukowej, trzeba przede wszystkim
      wiedziec czemu i komu to ma służyć.
      Z moich obserwacji wynika, że Dyrektor BU nie zna pracowników,
      którymi zarządza, nie zna (i nie chce poznac!) ich możliwości, nie
      potrafi ich i ich pracy obiektywnie oceniać, nie ma do nich
      zaufania, ignoruje wszystko, co stworzono w Bibliotece przed Jej
      pojawieniem sie na stanowisku, nie potrafi rozmawiać z ludźmi.
      Potrafi mówić (dużo mówić!), a mówienie do ludzi to nie to samo, co
      rozmawianie z ludźmi, co prowadzenie dyskusji czy zachęcanie do
      dyskusji.
      Nie jest menedżerem ten, kto potrafi mówić "ja", a nie potrafi
      powiedzieć "my".
      Na marginesie jeszcze kilka uwag: proces unowocześniania Biblioteki
      rozpoczął się kilka lat przed pojawieniem się obecnej dyrekcji, a o
      Bibliotece cyfrowej, którą stworzyła ambicja obecnego Dyrektora BU
      nie mówi się w szerokich kręgach bibliotekarskich. Dlaczego? Oto
      jest pytanie!
      • Gość: Judyta Re: Mobbing po menedżersku IP: *.chello.pl 15.03.09, 16:00
        Otóż to! Przez kilka lat Pani mgr inż. zatrudniona na stanowisku dyrektora BU
        skutecznie potrafiła wmówić władzom rektorskim, Radzie Bibliotecznej i niektórym
        popierającym ją paniom prof. (vide prof. Migoniowa), że jest zbawieniem dla
        funkcjonowania Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu. A cóż takiego zrobiła?
        Konkrety proszę! Poza bywaniem na różnych konferencjach, nagradzaniem miernot,
        gnębieniem osób, które wiedzą więcej, cóż takiego zrobiła? KOMPUTERYZACJA trwała
        od kilku lat (OŚMIU!), KAŻDY kto przyszedłby na to stanowisko przecież
        kontynuawałby ją i tak, naprawdę jest to taki samograj. Wiadomo, dochodzą
        nowinki, zmiany, ale to działoby się i tak, kimkolwiek nie byłby następca dyr.
        dr Ładomirskiego. Notabene pani P. deprecjonowała zasługi dr Ładomirskiego, nie
        potrafiła zauważyć kto ma jakie zasługi w komputeryzacji BU. Otaczają ją ludzie,
        którzy ze swoich kompleksów, złośliwości oraz chęci przypodobania się (czyt.
        podlizywania) uczynili cnotę. I to jest największy dramat tej instytucji
        Biblioteką zwaną. Pensje zawsze były marne odkąd pamietam ale był chociaż
        elementarny szacunek do pracownika, kimkolwiek by nie był. Pamiętam jak dr
        Ładomirski potrafił w tym samym dniu kilkakrotnie sie ukłonić nawet, nawet
        przysłowiowej sprzątaczce. A dziś? Szkoda gadać jak mawiają Rewiński z Piaseckim.
      • Gość: JG Re: Mobbing po menedżersku IP: 156.17.58.* 16.03.09, 09:59
        > rozpoczął się kilka lat przed pojawieniem się obecnej dyrekcji, a o
        > Bibliotece cyfrowej, którą stworzyła ambicja obecnego Dyrektora BU
        > nie mówi się w szerokich kręgach bibliotekarskich. Dlaczego? Oto
        > jest pytanie!

        Bibliotekę Cyfrową to zrobił Tomek Kalota z pracowni reprograficznej, jak zadziałało, to grono zaangażowane w to przedsięwzięcie się powiekszyło, ale bez Tomka pewnie BC by nie było. Dyrekcji trzeba przyznać, że poparła tę inicjatywę, to jednak nie mało. Nie wiem, czy za p. A.K. taki projekt miałby szansę zaistnieć. Tomek odpowiada również za nową stronę www BU. Tak więc BC jest zdrowym i wewnątrzbibliotecznym przedsięwzięciem.
        • Gość: do JG Re: Mobbing po menedżersku IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.03.09, 20:50
          Z tą cyfrową to jest tak jak z nabywaniem nowego komputera. Z kolejnym rokiem
          producent oferuje sprzęt o wyższych parametrach. Podobnie jest z komórkami,
          rowerami itd. Przypisywanie temu czy tamtemu zasług, jest bez znaczenia.
          • Gość: GdtGcdJG Re: Mobbing po menedżersku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 21:04
            GdtGcdJG - Gość do tego Gościa co do JG.

            W sprawie BC i tego jak to naprawdę z nią jest, to proponuję się wpierw zaznajomić z sytuacją Bibliotek Cyfrowych w Polsce. A potem to sobie można pogadać bo też jest o czym. I jeszcze długo będzie...

            Pozdrawiam
            Bibliotekarz z BC
            • Gość: do GdtGcdJG Re: Mobbing po menedżersku IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.03.09, 22:28
              Też po menedżersku, pytanie do bibliotekarza z BC. Czy BUWr ma jeszcze szanse
              przystąpić do Dolnośląskiej Biblioteki Cyfrowej? Przystąpienie Biblioteki
              Uniwersyteckiej we Wrocławiu do tego przedsięwzięcia miało i ma ogromne
              znaczenie. Co stało na przeszkodzie? BUWr jako jedyna we Wrocławiu nie
              przystąpiła do DBC.
          • Gość: JG Re: Mobbing po menedżersku IP: 156.17.58.* 17.03.09, 09:54
            > Z tą cyfrową to jest tak jak z nabywaniem nowego komputera. Z kolejnym rokiem
            > producent oferuje sprzęt o wyższych parametrach. Podobnie jest z komórkami,

            Nie bardzo rozumiem w czym problem i jaki to ma związek z BC? To, że BC jest uzależniona od sprzętu to normalne. Wszyscy jesteśmy od jakiegoś sprzętu uzależnieni.

            > rowerami itd. Przypisywanie temu czy tamtemu zasług, jest bez znaczenia.

            Co do zasług, to sie nie zgodzę. Jeśli zostało zrobione coś wartościowego, co w BU, powiedzmy sobie nie jest zjawiskiem nagminnym, to warto docenić wkład tych, którzy do tego sie przyczynili. Inaczej mogą nie znaleźć następców. BC to niewątpliwie jest sukces BU, to działa - w odróżnieniu np. od projektu 3. dyrektora, który może zadziała, ale nie wiemy tego na pewno, ani nawet, jak zadziała. To, że BC u nas zadziałała to jednak w dużym stopniu zasługa jednej osoby (mogę uchodzić za świadka) i poruszyłem ten watek głównie dlatego, że wszyscy tu łączą to pożyteczne przedsięwzięcie z osoba obecnej dyrektorki (która też, co prawda, ma w tym sukcesie swój wkład, podobnie jak wielu współpracowników BC).

            > Jakie znaczenie ma fakt czy pierwsza powstała BCUWr czy DBC?

            No ma takie, że była wcześniej. Moim zdaniem to jakieś znaczenie ma jak długo jakaś instytucja funkcjonuje.

            > Czy nie polega to na tym, że jedna instytucja nie dogadała się z drugą instytucją? A gdzie nadrzędny interes BU?

            No właśnie , gdzie? Co do przynależności naszej BC do jakiejś ogólniejszej instytucji, to jest to sprawa wyłacznie pragmatyczna, mnie to trudno ocenić. Z pewnością infrastruktura techniczna (składowanie i serwowanie danych) to sprawa ważna i prawdowpodobnie wychodząca poza możliwości BU, jednak to co stanowi treść BC, to jednak jest oparte na naszych zbiorach i przede wszystkim eksponowaniu ich powinno służyć. I tu jesteśmy raczej bezkonkurencyjni. Obojętnie jak się inne BC nazywają i tak będziemy bardziej Śląską Biblioteką Cyfrową niż jakakolwiek inna (zakładając oczywiście, że nasza BC będzie się zdrowo rozwijała, co oczywiście nie jest przesądzone). Cała dygitalizacja i tak musi sie tu lokalnie (a nie jakoś wirtualnie) odbywać, więc o tyle przynależność do innych BC nie jest dla nas istotna.
            • Gość: ECHO Re: Mobbing po menedżersku IP: *.uni.wroc.pl 17.03.09, 11:26
              To co dotyczy BC jest TU nie na temat. Na forum mówimy o mobbingu,
              który, o ile jest stosowany przez władze BU, to inne "zasługi" czy
              ich brak są bezprzedmiotowe. Nawet gdyby Dyrekcja osobiście
              stworzyła BC, to NIE UPRAWNIA JEJ DO ŁAMANIA PRAWA. Stosowanie się
              do przepisów antymobbingowych art. 94 w zw. z art. 18 kODEKSU PRACY
              oraz regulaminu pracy UWr, dbanie o dobrą ATMOSFERĘ WSZYSTKICH
              PRACOWNIKÓW BU jest obowiązkiem pracodawcy. Lamanie praw
              pracowniczych o ile zostało potwierdzone przez PIP musi zostać
              NAPIĘTNOWANE, a kontrola nad kierowaniem BU pod kątem zdrowia
              psychicznego pracowników podlega JM Rektorowi, podlega też pod
              Inspektorat BHP UWr oraz należy do kompetencji społecznego
              Inspektora Pracy UWr.
              • Gość: JG Re: Mobbing po menedżersku IP: 156.17.58.* 17.03.09, 13:16
                @ECHO:

                nie traktowałbym tej dyskusji tak rygorystycznie. Mobbing to nie jest jakieś izolowane zjawisko - z czegoś wynika, jest w dużym stopniu pochodną takiej a nie innej kondycji Bibl. Uniwersyteckiej i skoro jest dobra okazja, żeby o tych sprawach wreszcie w miarę swobodnie podyskutować, to błędem byłoby tego nie zrobić. BC też do tego kręgu spraw bibliotecznych należy. Wylewanie różnych żalów , czasem zupełnie prywatnych, też jest w obecnej sytuacji BU zrozumiałe, często zresztą mobbing jest tych żali przyczyną (chocby casus Lucy B., myślę, że istotny, choć wcale nie jednoznaczny). Jest okazja, trzeba sie wygadać.
                • Gość: ECHO Re: Mobbing po menedżersku IP: *.uni.wroc.pl 17.03.09, 13:59
                  Może autorom wpisów chodzi o dyskryminowanie pracowników
                  niezaangażowanych w tworzeniu BC, ale dyskryminacja jest zawsze
                  dyskryminacja bez względu na to czego dotyczy.
                  Rozumiem, że są tu sugestie, iż Dyrekcja nie tylko ma problemy z
                  kierowaniem zaspołem pracowniczym, ale także z zarządzaniem
                  majątkiem BU,co sugeruje konieczność zmian personalnych na
                  stanowiskach kierowniczych... .Jednakże Mobbing jest sprawą
                  osobowości i relacji z podwładnymi.
                  Czym innym jest poprawne zarządzanie biblioteką, a czym innym
                  kierowanie ludźmi, postępowanie z personelem. Jeżeli chodzi o
                  mobbing, to definicja kodeksowa jest wyraźna. Chodzi o długotrwałe
                  nękanie i dyskryminowanie pracowników, prowadzącą często do zabużeń
                  psychosomatycznych, wywołujące u nich zaniżoną samoocenę, które w
                  skrajnych przypadkach prowadzą do NIEZDOLNOŚCI do pracy. Gnębienie
                  poprzez dyskryminowanie, ponizanie godności etc. Zeszli Państwo z
                  tematu głównego dość znacznie.
                  • Gość: JG Re: Mobbing po menedżersku IP: 156.17.58.* 17.03.09, 16:19
                    @ECHO:
                    > Czym innym jest poprawne zarządzanie biblioteką, a czym innym
                    > kierowanie ludźmi, postępowanie z personelem.

                    Z tym się nie moge zgodzić - zarządzanie (np.) biblioteką, to głównie
                    kierowanie ludźmi, a mobbing się pojawia, gdy zarządzającym brak kwalifikacji do kierowania.
                    • Gość: Nikifor Re: Mobbing po menedżersku IP: *.adsl.inetia.pl 17.03.09, 20:12
                      Utożsamianie pojęć KIEROWANIE i ZARZĄDZANIE wynika z podejścia intuicyjnego.
                      Owszem jedno i drugie dotyczy ludzi zatrudnionych w zakładach pracy z tym ,że są
                      pewne niuanse. Zachęcam do lektury A.F. Stoner, Ch. Wankel, "Kierowanie" oraz
                      Nelson, Bob "Zarządzanie", czy E. Weiss, "Zarządzanie a przedsiębiorczość"
            • Gość: obserwatorka do JG Re: Mobbing po menedżersku IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.09, 14:38
              Mam wrażenie, że dyskusja dotycząca mobbingu i relacji dyrekcja -
              pracownicy dawno straciła swój merytoryczny charakter i stała się
              ulubionym zajęciem kolesiów Wali P. Świadczy o tym chociażby liczba
              wpisów i to w godzinach pracy. Co na to słynne i często przywoływane
              przez Pana dzienniczki?
              • Gość: JG Re: Mobbing po menedżersku IP: 156.17.58.* 17.03.09, 16:10
                @obserwatorka:
                > Co na to słynne i często przywoływane
                > przez Pana dzienniczki?

                Nie mam pojęcia, to nie ja je czytuję. Pani obserwatorka rozumiem, ze sfer prodyrekcyjnych, to gwoli zaspokojenia ciekawości co do pisarstwa w godzinach pracy, informuję: po 1.: dyskusja na tym forum dotyczy jak najbardziej spraw służbowych i nie ma nic złego, gdy ktoś w godzinach, gdy tymi sprawami sie zajmuje, napisze coś w ww. sprawie; po 2.: ja, personalnie, akurat miałem ostatnio dyżury w czytelni, więc sobie w wolnych chwilach skrobnąłem to i owo. Pozdrowienia
              • Gość: JG Re: Mobbing po menedżersku IP: 156.17.58.* 17.03.09, 16:35
                > dyskusja ... dawno straciła swój merytoryczny charakter i stała się
                > ulubionym zajęciem kolesiów Wali P. Świadczy o tym chociażby liczba
                > wpisów i to w godzinach pracy.
                >
                Moim zdaniem ilość wspisów z bibllioteki w godzinach pracy (pomijając dość wyjątkowy dzien dzisiejszy) jest minimalna, o ile w ogóle jakieś są. I to też świadczy o tym, że dyskusja o mobbingu i żale (najczęściej późnowieczorne) bibliotekarzy są uzasadnione. W końcu dotyczy to jak najbardziej służbowych spraw wszystkich zatrudnionych w BU, a mimo to na wszelki wypadek dyskutuje się po godzinach pracy.
                • Gość: Nikifor Re: Mobbing po menedżersku IP: *.adsl.inetia.pl 17.03.09, 19:50
                  1. Pierwsza słuszna uwaga, że kwestie dotyczące pracy można i trzeba załatwiać w
                  pracy.
                  2.Wieczorne wpisy mogą świadczyć o lęku mobbingowanych przed kolejnym dniem w
                  pracy... .
                  3. Gdy ktoś się boi niesłusznych uwag ze strony kierownictwa, może pisać w
                  czasie przerwy socjalnej. Któż Wam tego zabroni ?
                • Gość: stef Re: Mobbing po menedżersku IP: *.e-wro.net.pl 17.03.09, 22:51
                  Bez przesady! Są tacy bibliotekarze, którzy pracują na popołudniową
                  zmianę.
                  • Gość: pracownik Re: Mobbing po menedżersku IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.09, 23:41
                    Oj zmieniło się, zmieniło od Pana czasów. Jednym z zarzutów stawianyh pewnemu pracownikowi przez władze było codzienne kasowanie historii wejść na strony www. Oczy moje kopie pisma widziały, ale rozum nie mógł pojąć. Po godzinach pracy mogą chcieć karać, może dojść do kolejnego absurdu. Pozdrawiam
        • Gość: bibliotekarka57 Re: Mobbing po menedżersku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 21:46
          To chyba nie o to chodzi! Nikt nie odmawia zasług pana T. Kaloty.
          Chodzi o decyzję, a takie decyzje podejmowane są przez Dyrekcję.
          Można było mniejszym kosztem stworzyć to samo, albo lepiej
          przystepujac do DBC. Inne biblioteki tak właśnie zrobiły. Polecam
          Tomasza Wysockiego na łamach Gazety Wyborczej z dn. 20.12.2006 i tam
          uwagi wypowiedziane przez zastępcę dyrektora Ossolineum, czy
          dyrektora H. Szarskiego. Gdy powstawała BCUWr, DBC juz była
          zorganizowana. Po co było narażać budżet na koszty, można było
          przystapic do DBC. Teraz DBC (nie BCUWr) wiedzie prym w oglądalności
          udostepnianych dokumentów.
          Biblioteki cyfrowe nie są już niczym nowym. Za czasów poprzedniej
          dyrekcji BUWr i inne duże biblioteki w Polsce zmagały się z
          wdrożeniem nowego systemu VTLS (lub innego). O tym trzeba pamiętać.
          Nie było tematu biblioteka cyfrowa. Gdyby był, na pewno BUWr nie
          stałaby z boku.
          Inna sprawa: strona www BUWr. To już dawno nie jest "nowa" strona.
          Ma już sześć lat! Sześć lat bez zmian. Brak pomysłu, czy czas szybko
          ucieka? To już bardzo stara strona www. Inne biblioteki w tym czasie
          wiele razy zmianiały swoje strony, dostosowując je do potrzeb
          użytkowników.
          • Gość: gość Re: Mobbing po menedżersku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 23:42
            No to po kolei. W Wypowiedzi gościa nie podobało mi się porównanie Biblioteki
            Cyfrowej do sposobu dystrybucji komputerów czy telefonów komórkowych, ponieważ w
            rzeczywistości wygląda to całkiem inaczej i tłumaczyć tego nie trzeba, bo
            wszystko jest jawne wystarczy się zainteresować poczytać. Najważniejsze jest to
            że koszty dLibry w wstosunku do choćby VTLSa są niewspółmiernie niskie a
            oprogramowanie zostało stworzone i jest wciąż rozwijane przez instytucję
            państwową i w porozumieniu z bibliotekarzami. Zatem nie będzie się ona uciekać
            do sztuczek znanych ze wspomnianej dystrybucji telefonów i komputerów. Polecam
            serwis i forum projektu dLibra dlibra.psnc.pl/ oraz forum Biblioteka 2.0.
            Co do obecności BCUWr w DBC to mam nadzieję że końcu się tam znajdziemy bo jasną
            rzeczą jest że razem łatwiej. Nie ma jednak nic złego w tym, że BU posiada
            własną instalację dLiby. Jej istotą jest tworzenie rozproszonego systemu BC.
            Natomiast sama digitalizacja i tak jest obowiązkiem finansowym każdej
            zainteresowanej biblioteki. Proszę też zwrócić uwagę na to jakie pozycje w DBC
            są najczęściej czytane bo myślę że w argumencie Bibliotekarki 57 to jest
            istotne. Pierwszych 50 najczęściej czytanych pozycji to posążki techniczne z
            których korzystają studenci Politechniki. Tak już było od początku nawet za
            czasów Biblioteki Cyfrowej Politechniki Wrocławskiej, że przy stosunkowo
            niewielkiej ilości publikacji oglądalność była zawsze w czołówce wszystkich BC w
            kraju. Powodem tego było celne wykorzystanie platformy cyfrowej do wspierania
            dydaktyki ale z tego co pamiętam jest to zasługą również władz uczelni. Po
            pobieżnym przejrzeniu statystyk DBC wygląda na to że pozycje partnerów o
            charakterze humanistycznym nie są czytane częściej niż w BCUWr. Zatem
            przynależność do DBC niekoniecznie wpływa na oglądalność. I jeszcze kwoli
            ścisłości, DBC powstało rok po BCUWr wcześniej była Biblioteka Cyfrowa
            Politechniki Wrocławskiej.

            Pozdrawiam
            Bibliotekarz BC
            • Gość: do gość Re: Mobbing po menedżersku IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.09, 06:29
              O rozwoju technologii nie rozpisujmy się, bo jest to oczywiste. Przypisywanie jednej osobie zasług jest „be”, gdyż na ten sukces pracuje zespół, bez względu na to, co by to było.

              „Co do obecności BCUWr w DBC to mam nadzieję że końcu się tam znajdziemy bo jasną
              rzeczą jest że razem łatwiej.” DLACZEGO POPRZESTAWAĆ NA NADZIEI? O nowoczesny sprzęt tu chodzi. O taki, na który nigdy Biblioteka Uniwersytecka sobie nie pozwoli.

              „Zatem przynależność do DBC niekoniecznie wpływa na oglądalność. I jeszcze kwoli
              ścisłości, DBC powstało rok po BCUWr wcześniej była Biblioteka Cyfrowa
              Politechniki Wrocławskiej.” NIE O OGLĄDALNOŚĆ W TYM WYPADKU CHODZI, tylko o to, aby użytkownicy korzystali z osiągnięć, żeby wejść w ogromne przedsięwzięcie.
              Jakie znaczenie ma fakt czy pierwsza powstała BCUWr czy DBC?
              Czy nie polega to na tym, że jedna instytucja nie dogadała się z drugą instytucją? A gdzie nadrzędny interes BU?
              • Gość: inny gość Re: Mobbing po menedżersku IP: 156.17.58.* 17.03.09, 10:41
                pozwolę sobie wtrącić parę groszy..

                Mam wrażenie, że niezależność BCUWr jest tu komuś solą w oku. A przecież u podstaw idei rozwoju bibliotek cyfrowych leży rozproszenie zasobów - są one jednak dostępne do wyszukiwania z poziomu każdej BC - i to jest siła systemu. Co więcej istnieje przeciez Federacja Bibliotek Cyfrowych, bedącą platformą konsolidujaca polskie BC systemu dlibra i zarowna BCUWR jak i DBC sa w niej od poczatku.

                Pokreślić też warto, że cena samego serwera BC to mały ułamek kosztów wyposażenia pracowni digitalizacji.Tutaj akurat BUWr jest w korzystnej sytuacji, gdyż takową posiada wiec może działać. Tak wiec to digitalizacja jest sednem problemu - DBC póki co nie zapewnia takiej obsługi, kazda z instytucji i tak musi to zrobic wlasnym sumptem. Czy to, że Uniwersytet Wrocławski firmuje własnym logiem odrębną instalację dLibry, nie jest zaś jedną z wielu podkolekcji w DBC jest dla kogoś (poza DBC :) ) powodem do takich frustracji ?
                Niezależność nie wyklucza współpracy - technologia daje już takie mozliwości i mimo tej pozornej "separacji" pozostaje wciąż spore pole do zagospodarowania.
            • Gość: łomatko.. Re: Mobbing po menedżersku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 19:27
              łomatko, pisze się GWOLI a nie kwoli..
              Heheheh..
              • Gość: kosc Re: Mobbing po menedżersku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 23:04
                łoj te biblotekarze, jak już nie wiedzo co powiedzieć to do łortografii się
                przyczepio.
                • Gość: orty.. Re: Mobbing po menedżersku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 01:45
                  łjejku, p. Tomku, ale to jest ortografia w zakresie szkoły
                  podstawowej ;PPPP
                  • Gość: no i tutaj Zong Re: Mobbing po menedżersku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 20:41
                    Niestety nie był to Pan Tomek.
    • Gość: studentka 62-67 Marek byś się wstydził! IP: *.wroclaw.vectranet.pl 15.03.09, 07:47
      Czy Ty już nie masz sumienia?

      Kiedy u Świdy zdawałam karne Ty byłeś na Wydziale Prawa i Administracji dopiero
      myślami.

      Mieszkałam w akademikach w pokojach 4-ro i 6-cio osobowych i mogłam się skupić
      na wkuwaniu tylko w czytelni. Nasza na Wydziale mieściła z 15 osób więc uczyłam
      się przeważnie w czytelni Biblioteki Uniwersyteckiej.

      Byłam tam zawsze mile i uprzejmie obsłużona, choć przy pierwszych kontaktach na
      pewno widać było po mnie, że pochodzę z biednej rodziny, z prowincjonalnego
      miasteczka. Bibliotekarki mówiły do siebie i czytelników bardzo cicho, aby nam
      nie przeszkadzać w nauce. Były miłe i serdeczne.

      Wnuczka studiuje prawo i korzysta tak jak kiedyś z Biblioteki Uniwersyteckiej.
      Od niej w ubiegłym roku dowiedziałam się o proteście bibliotekarzy. Na to forum
      też trafiłam dzięki niej. Zapytałam się jakie są teraz bibliotekarki.
      Odpowiedziała "Jakie mają być? Jak to bibliotekarki."

      Marek, jakie dla Ciebie były bibliotekarki?

      Stań przed lustrem, popatrz sobie w oczy i głośno powiedz: Studencie Marku B. za
      tydzień masz rolne u Stelmachowskiego, gdzie pójdziesz się uczyć? - Pewnie u nas
      będzie komplet, to pójdę do czytelni Biblioteki Uniwersyteckiej.
      Jak tam jest? - Bibliotekarki dbają o to aby było schludnie, czysto, miło i cicho.
      Od kogo zależy jak mnie potraktuje bibliotekarka? Od niej czy od dyrektora? - Od
      zawsze uśmiechniętej, miłej, kulturalnej, cichej, uprzejmej, dobrze wychowanej,
      mądrej, kompetentnej, punktualnej, pracującej z powołaniem, dbającej o książki,
      obecnej a jedna nie przeszkadzającej w nauce, marnie opłacanej Pani Bibliotekarki.

      Marek, czy te dzisiejsze Panie Bibliotekarki, którymi pomiata administracja
      Biblioteki Uniwersyteckiej, a beznadziejnie opłaca Uniwersytet Wrocławski są
      takie same jak za Twoich studenckich czasów czy są inne. Pójdź i zobacz jak
      obsługują czytelników w katalogach, czytelniach, magazynach, wypożyczalniach.
      Pójdź bo za długo u Nich nie byłeś i z Nimi nie rozmawiałeś!
      studentka prawa z lat 62-67
      • Gość: anonymus Re: Marek byś się wstydził! IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.09, 16:51
        Szanowna Pani, ogromnie wzruszyła mnie Pani wypowiedź. Student chodził, chodzi i będzie chodził do biblioteki. Będzie wypożyczał książki i korzystał z czytelni. Owszem czasy się zmieniają. Nawet ten miejscowy student, zmyka do uczelnianej czytelni, aby w ciszy uczyć się. W sytuacji BUWr chodzi o normalność. Nic więcej. Jakie to proste. Wielokrotnie pracownicy przekazywali sobie życzenia. Brzmiały one w ten sposób, życzmy sobie normalności w pracy. Biblioteka cyfrowa? Owszem splendoru dodaje. Czy warto jednak poświęcać ludzi dla cyfrowej? Niezależnie od rozwoju cyfrowej, student będzie korzystał z egzemplarza drukowanego. Wszystko w rękach JM Rektora, który na pewno nie zapomniał o czasach studenckich, o atmosferze panującej w bibliotece. Na spotkaniu przedwyborczym, nasz kolega zaprosił profesora Marka Bojarskiego do Biblioteki Zbiorów Specjalnych. Zaproszenie jest nadal aktualne. Warto zobaczyć co tam się dzieje. Dziękuję Pani.
        • Gość: kustosz Re: Marek byś się wstydził! IP: *.media4.pl 15.03.09, 18:14
          Pani ma całkowitą rację. JM bardzo nie podobały się banery, które
          pojawiły się na murach Jego uczelni. Nazywał je BRUDNYMI SZMATAMI.
          Natomiast fakt, że w jednej z jednostek tej uczelni jest łamane
          prawo, że pracowników się poniża, jakoś Magnificencji nie wzrusza.
          Czyżby pani dyrektor też urządziła JM pranie mózgu, może
          nakrzyczała, a może zmieniła taktykę i uroniła kilka łez. Łamiącym
          się głosikiem zaczęła sie żalić na niewdzięcznych pracowników, dla
          których ona te granty ściąga, tego pana o donośnym głosie zatrudnia,
          te struktury biblioteki kilka razy w roku zmienia. Jeszcze raz
          potwierdza się zasada - władza z władzą trzyma (!)
          • Gość: pomorzanin Re: Marek byś się wstydził! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.09, 20:12
            W kwestii zmian zarządu biblioteki, to loteria. Rektora można tylko przekonać.
            Prawnik w każdym szczególe wie jak zastosować prawo (protokół PIP, to malutka
            sprawa). To nic odkrywczego . Jak dyrekcja zastosowała manipulacje pt. uronić
            łzy, to druga strona nich się zaniesie także płaczem. Ludzie gdzie wy żyjecie?
            Władza was traktuje sztuczkami zwanymi płaczem, a wy co twarde sztuki??? A co ma
            do gadania pan o donośnym głosie? Co to nie wiecie, że krowa, która dużo ryczy
            mało mleka daje. Niech ryczy, byle mniej jak 65 decybeli. Więcej mu nie wolno.
            Kiedy ostatnio odwiedziła was Najwyższa Izba Kontroli? Oni mają większe
            możliwości. Powodzenia. Wierny czytelnik tego forum.




            • Gość: BibliotekarkaBU Re: Marek byś się wstydził! IP: *.chello.pl 16.03.09, 22:32
              17.03. na godz. 10 Pan Rektor zaprosił do siebie kierowników Oddziałów
              Biblioteki Uniwersyteckiej. Można przewidzieć z góry zachowanie kierowników.
              Część nabierze wody w usta a reszta wyda z siebie wyrazy uwielbienia dla obecnej
              dyrekcji. Nie tędy droga do prawdy Panie Rektorze!. Wiadomo, że w tym gremium
              nikt nie powie słowa krytyki w stosunku do dyrekcji, ponieważ zwolennicy
              dyrekcji natychmiast przekażą swoim przełożonym co kto mówił. Nikt nie jest
              głupi i nie narazi się na przewidywalne szykany. Jedynym prawdziwym testem
              byłyby indywidualne spotkania kierowników w cztery oczy z Panem. To byłoby
              najlepsze wyjście z sytuacji. Jeden wielki spęd kierowników zakończy się wielka
              klapą - nadal Pan nie będzie znał prawdy a wnoszę, że tylko o prawdę Panu
              chodzi. Czyż nie?
      • Gość: BibliotekarkaBU Re: Marek byś się wstydził! IP: *.chello.pl 17.03.09, 21:35
        I co, Panie Rektorze?
        Czemu służyło to spotkanie z kierownikami? Czy miał pan jakiś pomysł na to
        spotkanie? Chyba nie! A życie biblioteczne toczy się dalej...
        Tylko dokąd nas to zaprowadzi?
    • Gość: sprawozdawca Prima aprilis IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.03.09, 18:36
      A to zrobiono Prima aprilis. Wszystkiego tylko nie tego się spodziewano. Już w
      pierwszej minucie 1:0 dla organizatora bezpośredniego spotkania. Honor gości
      uratował pracownik z tytułem doktora, który wykazał kompletne nieprzygotowanie
      gospodarzy z lektury do j. polskiego z III klasy szkoły podstawowej napisanej
      przez czołową polską obrończynię maluczki Marię Konopnicką. Tak więc spotkanie w
      ostatniej chwili szczęśliwie doprowadzono do remisu 1:1. Przewiduje się
      kontynuowanie meczu korespondencyjnie.
      Wasz sprawozdawca
      • Gość: Kasandra Re: Prima aprilis IP: *.adsl.inetia.pl 17.03.09, 20:23
        A może JM Rektor - choć między wierszami - zakazał Dyrekcji łamania praw
        pracowniczych ? W końcu jest prawnikiem, tak?
      • Gość: obserwator Re: Prima aprilis IP: *.media4.pl 17.03.09, 20:38
        Wygląda na to, że JM testuje nowy pomysł dotyczący biblioteki.
        Pomysł ten wskazuje na zupełny impas twórczy. W wypowiedziach
        przedwyborczych były obietnice, zapewnienia. Teraz jest irytacja i
        zniecierpliwienie. Może warto trochę więcej czasu poświęcić
        problemom bibliotekarzy, a nie odganiać się od nich, jak od
        uprzykrzonej muchy?
        • Gość: pracownik Mobbing po menedżersku cd. IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.09, 22:14
          O ile dobrze mi wyjaśniono, będzie utworzone "jakieś ciało doradcze" Biblioteki.
          Nie ma określonych zasad, o przepraszam znana jest ilość. JM obiecał, że z
          pomocą radcy prawnego zostaną sporządzone zasady funkcjonowania tego "ciała".
          Szybko, szybko... i w tym działaniu jest metoda. Dobre! Kto się zgodzi się
          kandydować to tego ciała nie znając zasad działania? Kolejne nieformalne
          działanie, ale co tam. Kto się będzie liczył z powołanym ciałem 6+6+3 ?
          Najmniej dyrekcja, o innych nie wsponę. To typowa walka o byt w obrębie gatunku,
          ofiara - drapieżnik, to już dawno wymyślił Darwin. Tylko śmieszne są pięniądze,
          za jakie przyszło walczyć ofierze. Ale się porobiło.
          • Gość: JG Re: Mobbing po menedżersku cd. IP: 156.17.58.* 18.03.09, 09:26
            > kandydować to tego ciała nie znając zasad działania?

            Tak, to jest pewne ryzyko, ale może nie grozi to dekapitacją w razie porażki.

            > Kolejne nieformalne
            > działanie, ale co tam.

            Sorry, tu jest błąd. Skoro utworzył to ciało J.M., to jest to działanie jak najbardziej formalne. Zwłaszcza jak J.M. dopisze do tego jakieś rozporządzenie.

            > Kto się będzie liczył z powołanym ciałem 6+6+3 ?

            Tego nie wiemy. Zawsze można jednak spróbować sprawdzić.

            > Najmniej dyrekcja, o innych nie wsponę. To typowa walka o byt w obrębie gatunku

            w obrębie gatunku bibliotekarskiego rozumiem? Interesujące. Jednak znamion typowości nie mogę się tu dopatrzeć. Nie codzień J.M. tworzy nowe instytucje, zwłaszcza niewiadomego użytku. To chyba świadczy o pewnej desperacji.

            Na koniec obserwacja pragmatyczna - to nowe, enigmatyczne ciało, bez względu na statut, i tak będzie czymś bardziej formalnym niż nasza dyskusja na forum. Bez względu na uprawnienia będzie to instytucja powołana przez J.M., a jeśli w jej skład wejdą właściwe osoby, np. te, które dotąd coś robiły w naszym interesie w sprawach tu omawianych, i zręcznie wykorzystają atut pochodzenia z woli J.M., to może nie będzie to martwa instytucja. W takim szczęśliwym razie zyskalibyśmy kolejny (obok ZZ) ośrodek starań o zbliżenie naszych uposażeń do średniej krajowej (gdzieś tam w Polsce ponoć znowu strajkują p. pielęgniarki, bo nie satysfakcjonują ich płace rzędu 3,2 tys. PLN). Jest więc o co zabiegać.

            A forum może przecież dalej funkcjonować. Jak praktyka pokazuje zawsze znajdzie się ktoś, komu wydaje się, że jest mobbingowany (to chyba ta "walka o byt"), pomijając oczywiście przypadki realne, które się przecież zdarzają.
    • Gość: absolwent Wielka improwizacja IP: 95.160.201.* 18.03.09, 22:08
      Motto: Aby Panie Dyrektorki miały nadal władzę nad umęczonymi duszami bibliotekarek.

      Tak można nazwać spektakl z udziałem głównego aktora i dwu drugoplanowych
      nieprzygotowanych do swoich ról.

      Wielka Improwizacja to znany nam wszystkim monolog Konrada który zwraca się do
      Boga aby ten ofiarował mu władzę na ludzkimi duszami. Od początku wywyższa się
      ponad innych ludzi. To on jest najlepszy ze wszystkich. Osoby wielbione
      poprzednio przestaną być pamiętane ponieważ pojawił sie On - cudowny.
      Kogo nam Konrad jeszcze przypomina?

      Państwowa Inspekcja Pracy dostarczyła JM Rektorowi w końcu grudnia protokół w
      związku ze stwierdzeniem praktyk mobbingowych w Bibliotece Uniwersyteckiej,
      Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" UWr pod koniec lutego wystosowała do JM
      Rektora pismo w sprawie bezprawnych działań podejmowanych przez Dyrekcję
      Biblioteki Głównej wobec pracowników. Podobno niedawno JM Rektor otrzymał też z
      PIP'u kolejne pismo z zaleceniami.

      JM Rektor nie mogąc dłużej zwlekać (od protokołu PIP' upłynęło 3 miesiące)
      zaprosił w ostatni wtorek do siebie wszystkich kierowników oddziałów Biblioteki
      Uniwersyteckiej . Ale zamiast mówić o problemach, omówienia których oczekiwano,
      które były szeroko dyskutowane na niniejszym forum, wyskoczył z propozycją,
      która wygląda na kompletnie nieprzygotowaną, która nie wiadomo czemu ma służyć
      i jako taka została na forum praktycznie pominięta milczeniem.

      O wiele bardziej interesujące od jej roztrząsania jest bowiem zastanowienie się,
      jaki temat mający być przedmiotem wtorkowego spotkania w ostatniej chwili został
      wycofany z porządku spotkania i zastąpiony tym czymś. Być może był tak
      drastyczny, lub nie do końca uzgodniony ze współpracownikami JM Rektora, że w
      ostatniej chwili został zdjęty z wokandy i zastąpiony tym czymś czego nawet nie
      można nazwać wstępnym projektem.
      Aby stworzyć pozory sprawnego i szybkiego działania zażądano dostarczenia w
      absurdalnie krótkim terminie dwu dni listy kandydatów, których inaczej nie można
      nazwać jak kandydatami z łapanki. Nie podano również rzeczy o kardynalnym
      znaczeniu przy wszelkich wyborach – procedury wyborczej.
      Jednym słowem Wielka Improwizacja.

      Kiedyś zmorą Polski była falandyzacja prawa niosąca ze sobą fatalne konsekwencje.
      Narzucenie nieprzygotowanej od strony prawnej wtorkowej propozycji też powinno
      się doczekać stosownej nazwy, a konsekwencje tej propozycji będą ponosić
      bibliotekarki.
      • Gość: :) Re: Wielka improwizacja IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.09, 23:13
        Wielka Improwizacja tak, ale jaki tam Konrad? Jak dla mnie adwokat diabła.
        • Gość: MITOLOGIA Re: Wielka improwizacja IP: *.media4.pl 19.03.09, 00:02
          Zgadza się, wszelkiego rodzaju diabelskich, prawniczych sztuczek nie
          można JM odmówić. Oj, nie podoba się forum, nie podoba. Nastąpiła
          więc próba skanalizowania rozgadania bibliotekarzy do zamkniętych
          murów biblioteki. Trzeba dać pozory demokracji, weźcie sprawy w
          swoje ręce i będzie dobrze. Tylko, gdy się ustanawia "nowe ciało",
          pole powinno być uprzątnięte. Niestety, JM nie chce być Heraklesem,
          nie uprzątnie nam tej stajni Augiasza, a ponoć w młodości dźwigał
          ciężary.
          • Gość: BibliotekarkaBU Re: Wielka improwizacja IP: *.chello.pl 19.03.09, 22:08
            No właśnie! Być może to zbyt duży ciężar dla JM. Nie potrafi jak mężczyzna
            podjąć decyzji. Czy sądzi, że dyrektorki nagle zmienią swoje postępowanie? Czy
            jest możliwa zmiana ich osobowości? Otóż nie!
            Każdego dnia dumają, komu by tu dać w kość. W związku z tym niektóre osoby w tej
            materii są szczególnie "wyróżnione", cieszą się tzw. "względami". Ot, tak to
            właśnie wygląda... niestety. Panie Rektorze - co się jeszcze musi wydarzyć, aby
            pan podjął zdecydowane kroki i rozwiązał patową sytuację? Nie jest normalne to,
            że niektórzy pracownicy aby funkcjonować zażywają środki uspokajające. Kto by
            pomyślał, że w Bibliotece w roku 2009 dzieją się takie rzeczy?!
            A to Biblioteka uniwersytecka we Wrocławiu właśnie!
    • selavi2 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 19.03.09, 20:03
      O tempora! O mores!
      Prosta kobieta jestem, z mgr.(biblioteczny) przed nazwiskiem.
      Pracowałam na "Piasku" w latach 1987-89 i 1995-97.
      Z przerażeniem obserwuję to, co się dzieje ( a raczej to, co się NIE dzieje) z
      "nową" BU.
      Zdumiona przeczytałam ten wątek.
      A ciągle jeszcze naiwnie, miałam nadzieję, że moje ukochane "książeczki"
      wreszcie znajdą godne siebie warunki.
      Te marzenia upiększały w moich oczach ohydny, betonowy bunkier.
      Równie naiwnie miałam nadzieję, że może na stare lata, powrócę na biblioteczne
      "łono".
      Moje marzenia legły w gruzach, że tak afektowanie stwierdzę.
      Boli mnie to, co się dzieje w sferze relacji międzyludzkich.
      I znikąd nadziei.
      Ech...

      Dno jest po to, żeby było sie od czego odbić.
      • Gość: z ostatniej chwili Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 19.03.09, 23:26
        Bibliotekarze wybierają się do jakieś bliżej nie zdefiniowanej rady,
        bo co to będzie za twór, nikt nie wie. Dopiero nad nim pracują
        prawnicy. Trochę to przypomina budowanie domu od dachu, ale co tam.
        Przyzwyczajeni jesteśmy do wypełniania poleceń przełożonych, nawet
        tych najbardziej bezsensownych. Sześć minionych lat nas tego
        nauczyło. Pan każe, sługa musi. A co będzie z dyrekcją, jakie będą
        relacje między nią, a nowym "ciałem"? Na wszelki wypadek teczki
        osobowe pracowników pęcznieją od różnych notatek, bo od niedawna
        jest w bibliotece moda na notatki służbowe.
        • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 20.03.09, 11:48
          > Bibliotekarze wybierają się do jakieś bliżej nie zdefiniowanej rady,
          > bo co to będzie za twór, nikt nie wie. Dopiero nad nim pracują
          > prawnicy. Trochę to przypomina budowanie domu od dachu, ale co tam.

          Ja bym jednak tej rady tak od razu nie skreślał. Nie wiem co prawda kogo tam wybrano, a od tego najwięcej zależy, ale w korzystnym układzie personalnym mogła by ona (bez względu na to co J.M. jej przydzieli z kompetencji) oficjalnie pełnić rolę reprezentanta interesów BU i jej pracowników. Razem z ZZ to by była jakaś umocowana w strukturze Uniwersytetu siła. Ale z pewnością w obecnej sytuacji najbardziej sensowne byłoby rozpisanie konkursu na nowego dyrektora BU. Po tym wszystkim co się wydarzyło w ostatnim czasie jest to chyba narzucające sie rozwiązanie (a przy okazji mozna by ogłosić mniejsze konkursy na posady kierowników w niektórych oddziałach).
          • Gość: kaczka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.03.09, 12:45
            Bardzo popieram, zwłaszcza w końcówce wypowiedzi. Uważam, że po tym,
            co zaszło, dyrekcja nie ma już żadnych szans na odbudowanie więzi z
            załogą. Przy okazji warto pomyśleć o tych kierowni(cz)kach, którzy
            nie posiadając żadnych danych do kierowania zespołem, krzewią
            zamordyzm, arogancję, popieranie totalnego lenistwa i lizusostwo
            wobec dyrekcji. Ludzie, czy pamiętacie swój bunt z przełomu lat 70-
            tych i 80-tych? Gdzie teraz jesteście? Czas wreszcie przestać chować
            głowę w piasek i ogon pod siebie i przygotować taczki dla tych,
            którzy sami się o to proszą!!!
          • Gość: JM Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 20.03.09, 13:14
            Uprzejmie informuje, ze wyniki 'wyborow do rady' sa wywieszone na tablicy ogloszen obok portierni, zyskal Pan az 9 glosow (tylko pogratulowac!!!:D). Ad rem: konkurs na nowego dyrektora jest oczywiscie absurdalny, bo i tak "ignavis semper feriae"...:)
            • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 20.03.09, 16:06
              Pani Joasiu, jest pani niezawodna. Za informacje dziekuję. Nagrodzi pewnie panią dyrekcja.
    • Gość: obserwator Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.03.09, 07:20
      Dorośli inteligentni ludzie (przynajmniej większość), a zachowują się jak dzieci
      w przedszkolu, albo początkowych klasach szkoły podstawowej.
      Rozumiem, że zarobki na poziomie 'pani na kasie' urągają czemukolwiek ale chyba
      nikt nie przystawił Wam pistoletu do głowy i kazał pracować właśnie w BUWr.
      Jesteście świetni w tym co robicie, może spróbować zmienić pracę. Coraz więcej
      bibliotek pracuje w MARCu, przystępuje do NUKATu.
      • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 20.03.09, 09:14
        Można i tak. Alew jest jeszcze coś takiego, jak chęć podtrzymywania
        tradycji, przywiązanie do biblioteki, która choćby ze względu na
        wyjątkowość zbiorów ma swoją renomę.
        Poza tym łatwo zmienia się pracę, gdy jest się młodym, nie zagrzało
        się na dobre miejsca, gorzej z tym jest, gdy przepracowało się tu 20
        lub więcej lat, a tu trzeba na nowo organizować sobie pracę, budować
        relacje z innymi itd. Nie mówiąc o tym, że tych wolnych miejsc pracy
        w innych bibliotekach tak wiele nie ma. Jeśli w ogóle są.
        Poza tym chęć sprawienia, żeby w tej bibliotece przynajmniej
        przywrócić normalność jest czymś godnym docenienia.
      • Gość: Była pracownica Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 195.205.8.* 20.03.09, 11:21
        A pani zostało do emerytury 2 lata.
        • Gość: Pani Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.09, 23:46
          O której Pani Pani mówi? Kustosze dyplomowani są nauczycielami akademickimi i
          kobiety "dyplomowane" mogą pracować do 65 roku życia....
          • Gość: ocena Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 22.03.09, 09:09
            Pani główna ma jeszcze sporo lat aktywności zawodowej. Nie można jej
            odmówić wiedzy i inteligencji. Jednak ludźmi nie umie zarządzać.
            Jest nastawiona tylko i wyłącznie na własną osobę. Słusznie zostało
            określone, że Biblioteka jest trampoliną dla jej kariery. Zapewniła
            sobie bardzo dobry PR. Pracownicy są jednak dla niej niczym, a ich
            problemy po prostu irytują. Pani główna powinna mieć e-stanowisko,
            na którym będzie realizować swój e-świat i wtedy wszyscy będą
            zadowoleni. To pani zastępczyni zostało do emerytury tak niewiele,
            ale mogą to być dwa krwawe lata. Na niwie naukowej i intelektualnej
            nie ma nic do powiedzenia, ale ma WŁADZĘ. Tylko, czy tak właśnie
            powinien korzystać ze swych uprawnień przełożony? Poniżanie,
            wyśmiewanie, często publiczne, pracowników, małe i większe szantaże,
            plotki. No i jest autorką poglądu, że dyrekcja jest w bibliotece
            mobbowana przez pracowników. Tylko, że te biedne ofiary mobbingu
            mają całą władzę w swoich rękach, bo i JM nic nie jest w stanie
            zrobić. Komu tu więc współczuć?
    • Gość: barbaan Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.dip.t-dialin.net 22.03.09, 09:55
      Halo!

      Generalnie mobbing powinien i musi byc napietnowany (jak złodziejstwo czy inne podobne nietolerowane atrybuty)!

      Uwazam, ze w myslącym i zdrowam spoleczenstwie powinien traktowany byc jako zły aspekt "komunikowania", zaszeregowany dobitnie jako cecha nieakceptowana, zly rodzaj energii, przez ktorą to ta osoba rozwija w sobie negatywny sposob kontaktow miedzyludzkich, stosowania metody "wygryzienia w podly sposob kogos" - celem uzyskania korzysci.

      Uprawiajaca ten typ zachowania ta osoba sama degraduje i dyskwalifikuje sie, wystawia o siebie negatywne swiadectwo.

      Osoba taka nie ma co do szukania w takim czy innym srodowisku!

      Nie rob nikomu zlego co tobie nie miłe!

      Szkodzi nie tylko sobie! Musi odejsc i zastanowic nad poprawa swego "nadszarpniętego" image!

      barbaan
      • Gość: kto mi odpowie? Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.03.09, 18:55
        Dyrekcja odczytała protokół Państwowej Inspekcji Pracy (z grudnia 2008 r.). Inspektor PIP wydał decyzje, bo tak to rozumiem. Co dotychczas zrobiono? Załatano dziury w wykładzinie przy Szajnochy i św. Jadwigi. A jak z realizacją innych postanowień? USTAWA o Państwowej Inspekcji Pracy wyraźnie wskazuje na terminy realizacji. Radca Prawny UWr może przegapić takie szczegóły, ale nie JM Rektor prawnik. Bezwzględnie milczymy i jesteśmy posłuszni?
        • Gość: stu BUWr IP: 80.54.200.* 23.03.09, 20:30
          Po przeczytaniu większosci wiadomosci aż ręce opadają nad stanem
          BUWr. Jako studentka INiB-u myśląca o praktyce w tej instytucji
          stwierdzam "nie dziękuję". Im dłużej będzie to wszystko wyglądało
          tym mniej bedzie wykwalifikowanych pracowników. Już teraz nikt z
          braci studenckiej nie chciałby pracowac w BUWr...
          Po osiagnięciu obecnego "stanu" Biblioteki to chyba może byc już
          tylko lepiej...
          • Gość: gość Re: BUWr IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.09, 08:33
            Jako absolwent INiB-u tako rzeczę: Praktyki być może tak, pracować NIGDY!!! Poza
            tym... Na PWr lepiej płacą.
            W jednym się mylisz; niestety może i pewnie będzie gorzej. To jeszcze nie jest dno.
            Mimo wszystko pozdrawiam
        • Gość: zdumiony Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 23.03.09, 20:35
          Decyzja należy do JM. Nie miał żadnych uwag do przedstawionego
          protokołu, ale chyba go mocno zbagatelizował, bo w zasadzie upływa
          już trzeci miesiąc, a władze uczelni jak milczały, tak milczą. Panie
          dyrektorki jak szalały, tak szaleją. Poeta pisał:
          Niech prawo zawsze prawo znaczy,
          A sprawiedliwość - sprawiedliwość.
          Co Pan na to, Panie Rektorze?
          • Gość: kto mi odpowie? Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.03.09, 23:05
            Moim zdaniem Rektor wstrzymał się od działania, a to także działanie. Załatane
            dwie dziury w wykładzinach, nie rozwiązują problemu BUWr. Dyrektorki w
            przeszłości udzieliły upomnienia, nagany pracownikom (jak to napisano w
            protokole PIP). A może należałyby się przeprosiny pokrzywdzonym? Decyzja należy
            do JM.
      • Gość: Judtya Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 23.03.09, 20:56
        Do kogo ta mowa? Tych pań nic nie ruszy - musialoby nastapić przysłowiowe
        trzęsienie ziemi a z działań JM Rektora wynika, że jest dobrze. Chodzą słuchy,
        że wiadomy wszystkim p. Ż wraz z dyr. pracują nad nastepnym grantem. Już teraz
        wszyscy mają dosyc tego pana Ż. i co to będzie dalej? Czy musimy znosić tego
        aroganckiego pana? Kiedy ktoś się opamięta i pokaże temu panu miejsce w szeregu,
        bowiem nie ma zielonego pojecia o naszej pracy a zachowuje sie jak alfa i omega?
        • Gość: pomorzanin Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.09, 13:38
          Judyta, inni forumowicze piszą o projektach p. Ż. Za projektami idą ogromne
          pieniądze, a za wykonaną pracę w ramach projektu ktoś bierze d u ż ą k a s
          ę. Oświećcie mnie proszę, kto? Może jest to projekt na aroganckiego kierownika
          projektu i może słusznie, hałaśliwy p. Ż. inkasuje wielką kasę? I jeszcze w
          kwestii trzęsienia ziemi. Zastosować strajk włoski i alfy, i omegi będą musiały
          zabrać się za pracę.


    • Gość: zainteresowany ankieta - Kto cię mobbinguje IP: *.autocom.pl 24.03.09, 14:35
      Kto cię mobbinguje na uczelni ?
      nfamob.wordpress.com/2009/03/22/kto-cie-mobbinguje/
      • Gość: Sceptyk :( Wybiórcza i pic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 01:00
        Mam dwie dość banalne refleksje.
        1. W ubiegłym roku protest bibliotekarzy odbił się szerokim echem
        nie tylko w regionalnych mediach. Chyba tylko magazyn "Pies i kot"
        nie wykazał zainteresowania tematami bibliotecznymi. Podobno
        dziennikarze dowiedzieli się o proteście czytając Forum Gazety. W
        tym roku, od przeszło miesiąca, na Forum trwa ożywiona wymiana
        poglądów. I co? Zero zainteresowania ze strony mediów. Nie
        interesuje ich co bibliotekarze wywalczyli przez ten rok. Fakt, nie
        ma o czy mówić.
        2. Jaki jest sens istnienia takich instytucji jak PIP? Była
        kontrola, jest raport. Stwierdzono nieprawidłowości... I co? I nic!
        Szkoda naszych pieniędzu na taki pic.
        • Gość: Bezstronny Re: Wybiórcza i pic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 12:08
          Spójrzcie na pozycję drugą strony 101-200 - tam znalazła się (nie
          wiem czemu) moja dzisiejsza wypowiedź.
          • Gość: JG Re: Wybiórcza i pic IP: 156.17.58.* 25.03.09, 13:11
            > Spójrzcie na pozycję drugą strony 101-200 - tam znalazła się (nie
            > wiem czemu) moja dzisiejsza wypowiedź.

            to kwestia wielu wątków tej dyskusji. Bezstronnie (albo i stronniczo) można się do wielu z nich przyłączyć i wtedy, jak forum jest wyświetlane jako drzewko, znaleźć się można nawet dziś w początkowych jego częściach, blisko korzenia.
        • Gość: JG Re: Wybiórcza i pic IP: 156.17.58.* 25.03.09, 15:59
          @Sceptyk:
          > 1. W ubiegłym roku protest bibliotekarzy odbił się szerokim echem ... od przeszło miesiąca, na Forum trwa ożywiona wymiana
          > poglądów. I co? Zero zainteresowania ze strony mediów.

          No coż, takie są lokalne media. Albo jakoś uwikłane w lokalne układy i pilnujące, żeby komu waznemu na odcisk nie wdepnąć, albo takie, dla których Biblioteka itp. sprawy, to sfera poza rzeczywistością dla nich dostępną i ważną. Nawet, jak tu się takie pikantne rzeczy dzieją. Myślę, że trzeba być cierpliwym. Czasy, kiedy sprawy BU zaczną być dla społeczeństwa interesujące być może dopiero nadejdą (zakładam jednak rozwój cywilizacji w tych stronach). Z tego powodu ważne jest utrzymanie tego forum jako miejsca, gdzie się o BU rozmawia i gdzie mogą powstać rózne pożyteczne koncepcje nt. jej funkcjonowania. Myślę, że tak, czy owak, to podnosi nasze notowania w społeczeństwie.

          Na razie chyba i dla samych bibliotekarzy wazność BU i jej zbiorów nie jest oczywista, a o wypracowaniu jakiejś sensownej formuły jej funkcjonowania to raczej trzeba dopiero pomyśleć. Może jednak to enigmatyczne ciało, które J.M. powołuje coś zdziała? Wyniki wyborów są znane, tu, "na Piasku", wynik chyba jest w zasadzie pozytywny (jak na mozliwości "Piasku").
          • Gość: ocena Re: Wybiórcza i pic IP: *.media4.pl 25.03.09, 21:55
            To, że jesteśmy zainteresowani prawidłowym funkcjonowaniem
            Biblioteki nie podlega dyskusji. Zależy nam, aby atmosfera w pracy
            uległa zmianie, aby nas szanowano i konsultowano z nami ważne
            decyzje. "Gęba", którą nam od kilku lat nadaje dyrekcja, jest
            fałszem, stworzonym tylko po to, aby usprawiedliwić swoją
            nieumiejętność zarządzania tak dużym zespołem ludzi. Sytuacje przez
            nas przedstawione mają miejsce w dużym mieście, w poważnej
            państwowej instytucji, kierowanej obecnie przez prawnika karnistę. I
            co? Wszystko idzie w kierunku wyciszenia (prasa), spacyfikowania
            (aktywniejsi działacze), udawania, że nie ma problemu ("będzie
            dobrze" i "podajcie sobie ręce"). Władze uczelni nie mają koncepcji
            na rozwiązanie tej sytuacji, a może nie chcą. Nawet realizacja
            decyzji przyznania pracownikom 100 zł (brutto) na podstawie aneksu
            trwa wyjątkowo długo. Czy ma na to wpływ opieszałość aparatu
            wykonawczego, czy ogólna niechęć do zainteresowanych?
          • Gość: Sceptyk ? :) Re: Wybiórcza i pic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 22:47
            Dopóki w BU są tacy ludzie jak Pan - jest nadzieja dla tej
            instytucji.
            • Gość: Sceptyk Re: Wybiórcza i pic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 23:01
              Ostatnia wypowiedź była właściwie zaadresowana do JG, ale z
              powodzeniem może dotyczyć też Gościa :))
        • Gość: do_Sceptyka Re: Wybiórcza i pic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 12:07
          > Mam dwie dość banalne refleksje.
          Był do zrealizowania pewien cel. Cel został zrealizowany. Więc po co pisać?

          > 1. W ubiegłym roku protest bibliotekarzy odbił się szerokim echem
          > nie tylko w regionalnych mediach. Chyba tylko magazyn "Pies i kot"
          > nie wykazał zainteresowania tematami bibliotecznymi. Podobno
          > dziennikarze dowiedzieli się o proteście czytając Forum Gazety. W
          > tym roku, od przeszło miesiąca, na Forum trwa ożywiona wymiana
          > poglądów. I co? Zero zainteresowania ze strony mediów. Nie
          > interesuje ich co bibliotekarze wywalczyli przez ten rok. Fakt, nie
          > ma o czy mówić.
          • Gość: äää Re: Wybiórcza i pic IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.03.09, 15:10
            >Był do zrealizowania pewien cel. Cel został zrealizowany. Więc po co pisać?>
            Dobre, zabawny tekst. Tak optymistycznie mogła napisać tylko władza. Do rzeczy.
            ***Mobbing był i jest (zebranie 4.03.09 poświadcza ten stan), manager BUWr był i
            jest do bani, regulacje w ubiegłym roku cały uniwerek dostał, podwyżek nie było
            (no chyba, że coś tam rozdano pod stołem zarządu Biblioteki, nie wiemy). Nawet
            te wypłaty z aneksów po 100,00, to nie wiadomo kiedy będą.
    • Gość: zainteresowany wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.autocom.pl 25.03.09, 12:05
      Potrzebna jest wewnętrzna polityka antymobbingowa - wzór:
      nfamob.wordpress.com/2009/03/25/przyklad-dokumentu-firmowego-wewnetrzna-polityka-antymobbingowa/
      • Gość: Gość Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 22:38
        "Rozdział II Przeciwdziałanie mobbingowi
        § 4
        Jakiekolwiek działania lub zachowania będące mobbingiem nie będą
        tolerowane przez pracodawcę."

        Rozdział II § 4 DEDYKUJĘ JM :)
        • Gość: Bezstronny Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.09, 09:21
          Wczoraj o godz.01 Sceptyk napisał, że "od przeszło miesiąca na Forum
          trwa ożywiona wymiana poglądów". Tegoż dnia po południu JG określił
          Forum jako "miejsce gdzie się o BU rozmawia i gdzie mogą powstać
          różne pożyteczne koncepcje", a także wyraził nadzieję, że
          może "enigmatyczne ciało" powołane przez Rektora "coś zdziała". A
          czemu nikt nie zaproponował jakiegoś programu działania dla
          owego "enigmatycznego ciała"? Dotychczas tylko ja przedstawiłem taką
          propozycję - także wczoraj. Znalazła się ona na sto drugim miejscu w
          ciągu wypowiedzi na Forum i - nie miała żadnego odzewu. Jeśli nie
          jest słuszna, może ktoś przecież zaproponować inne wyjście z obecnej
          sytuacji. W tym kierunku powinna pójść dyskusja.
          Po co powtarzać po raz setny, że Dyrekcja się nie nadaje, a Rektor
          nic nie robi? - Na życzenie Rektora wybrano w ubiegłym tygodniu radę
          pracowniczą. Teraz zadaniem Rady jest skłonienie Rektora do tego, by
          zapewnił jej uprawnienia umożliwiające wywieranie przez nią realnego
          wpływu na działalność Dyrekcji. Jak to zrobić? Trzeba te uprawnienia
          sformułować, spisać i skłonić Rektora, by zamieścił je w Statucie
          UWr. W tym celu Rada musi postanowić, że jeśli nie otrzyma
          koniecznych do skutecznego działania uprawnień, to sama się
          rozwiąże - i zakomunikować to Rektorowi (członkowie Rady mają
          przeciez prawo z niej wystąpić. Nie ma się czego bać!). Nie mam
          sensu, by Rada istniała, jeśli nie będzie mieć realnego wpływu na
          Dyrekcję. Jeśli Dyrekcja będzie
          m u s i a ł a liczyć się z opiniami Rady, to i mobbing ustanie. -
          To jest zadanie na przyszły tydzień.
          PS. Przeczytajcież moją wczorajszą wypowiedź! Tam jest trochę więcej
          na ten temat.
          • Gość: JG Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: 156.17.58.* 26.03.09, 16:19
            @Bezstronny:
            > Dotychczas tylko ja przedstawiłem taką
            > propozycję - także wczoraj. Znalazła się ona na sto drugim miejscu w
            > ciągu wypowiedzi na Forum i - nie miała żadnego odzewu.

            Jak Pan posortuje wiadomości wg "od najnowszego" (nad wpisami jest menu: "Sortuj:"), to post będzie blisko początku forum. Co do braku odzewu, to, podejrzewam, wszyscy czekają aż J.M. ustali kompetencje tej rady. Nigdzie nie jest powiedziane, że J.M. oczekuje porad "z ludu" w tym względzie, skoro sam to wymyslił.
            • Gość: zgoda Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.media4.pl 26.03.09, 19:07
              Całkowicie zgadzam się z JG. Magnificencja jest bardzo zadowolony ze
              swojego pomysłu. Wyznaczony prawnik opracuje odpowiednie reguły. My,
              mając świadomość, że działania JM są tylko pozorowane, przystąpimy
              do gry. Będziemy się starali, dzielnie walczyli. Jaki będzie efekt?
              Samozadowolenie JM, że zrobił COŚ, nie robiąc NIC. Chyba, że...
              • Gość: barbaan Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.09, 19:27
                Halo!

                Kto ucieka sie do mobbingu (jest jak rakiem w organizmie) powinien
                jak najszybciej usuniety byc lub sam odejsc...

                Ten ktos rzeczywiscie nie pracuje, jest nieefektywny (i jeszcze
                zostaje finansowo wynagradzany - za co?) tylko zatruwa atmosfere co
                naturalnie w konsekwencji ma totalny negatywny wplyw na wyniki
                dzialalnosci danej instytucji oraz taka placowka traci w zaczeniu i
                zalozeniu bycia biblioteką!

                barbaan
            • Gość: Bezstronny Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.09, 19:21
              Ależ właśnie o to chodzi, abyśmy MY ustalili kompetencje Rady! Nie
              pojmuję, czemu "wszyscy czekają aż J.M. ustali kompetencje tej
              rady". Czemu czekać na niekorzystną decyzję, zamiast podjąć walkę o
              decyzję korzystną? Trzeba się dowiedzieć, co wysmażyła p.
              Bernadzikowska i - jeśli to, co napisała, nam nie odpowiada -
              przygotować własny projekt lub odpowiednio przerobić (uzupełnić)
              tekst pani B. Podobno Rektor wyjechał. Zanim wróci, członkowie Rady
              powinni się spotkać (nie czekając aż Rada się ukonstytuuje,
              nieformalnie) i przygotować projekt, który po powrocie J.M. zostanie
              mu przedstawiony do akceptacji. Jeśli go nie zaakceptuje, trzeba
              podjąć z nim pertraktacje. Jeśli się uprze na "nie", Rada powinna
              natychmiast się rozwiązać. Przebieg tych starań dobrze byłoby
              upublicznić, np. opisując je w EBiB-ie.
              • Gość: stef Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.e-wro.net.pl 26.03.09, 19:40
                Nie jest dobrze, gdy dyrekcja i pracownicy są stronami i potrzebny
                jest organ w gruncie rzeczy mediacyjny. Dyrekcja owszem, kieruje
                pracą i ludźmi, ale pracownicy powinni mieć przekonanie, że wspólnie
                realizują wyznaczone cele, choć w innych rolach.
                Taylorowski model menedżera zwany poganieczem wołów właściwie już
                przeszedł do historii. Dziś w cenie jest lider, który idzie pierwszy
                i wyznacza cel, a załoga podąża za nim w przekonaniu, że cel jest
                wart zachodu i osiągalny. Ale bez wzajemnego zaufania ten model jest
                nie do zrealizowania.
                • Gość: Bezstronny Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.09, 20:18

                  Do p.Zgody: jeśli Rada - jak zaproponowałem na wypadek
                  niepowodzenia - się rozwiąże, to nie będzie "samozadowolenia JM, że
                  zrobił COŚ, nie robiąc NIC".
                  Do p.Barbaana: po co pisać, że kto ucieka się do mobbingu, powinien
                  być usunięty lub sam odejść? Proszę napisać CO ZROBIĆ, by został
                  usunięty lub sam odszedł.
                  Do p.Stefa: Ładnie Pan to napisał, ale jeśli ten model jest nie do
                  zrealizowania, to trzeba przyjąć jakiś odmienny - mediacyjny albo
                  jeszcze inny. JAKI?
                  • Gość: anonymus Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.03.09, 21:45
                    „W biznesie, zarządzaniu i w innych sytuacjach menadżerskich nierzadko dochodzi do konfliktu między wartościami materialnymi, takimi jak zyski finansowe, a wartościami niematerialnymi, na przykład moralność, dobre imię lub nawet życie ludzkie”. Racjonalność decyzji : pewność i ryzyko / Tadeusz Tyszka, Tomasz Zaleśkiewicz.
                    Półśrodkami (powołana rada) nie załatwi się sprawy Mobbingu w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej. Może zarządzenie JM tak jak w Uniwersytecie Medycznym w Warszawie
                    www.wum.edu.pl/dokumenty/zarzadzenia_rektora/2008/zarzadzenie_102-2008.pdf
              • Gość: JG Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: 156.17.58.* 27.03.09, 16:13
                > Ależ właśnie o to chodzi, abyśmy MY ustalili kompetencje Rady! Nie
                > pojmuję, czemu "wszyscy czekają aż J.M. ustali kompetencje tej
                > rady". Czemu czekać na niekorzystną decyzję, zamiast podjąć walkę o

                My to możemy sobie tylko o tym niezobowiązująco podywagować. Niestety, tylko J.M. może te kompetencje ustalić formalnie. No to czekamy.
                • Gość: JG Re: wewnętrzna polityka antymobbingowa IP: 156.17.58.* 30.03.09, 09:44
                  > My to możemy sobie tylko o tym niezobowiązująco podywagować. Niestety, tylko J.
                  > M. może te kompetencje ustalić formalnie.

                  Nie chciałbym, żeby zrozumiano, że najlepszym rozwiązaniem jest siedzieć z założonymi rękoma. W piątek oczywiście lepiej było zająć się jakimiś przyjemnymi sprawami, odległymi od bibliotecznej codzienności, ale teraz jest poniedziałek i z pewnością warto choćby "podywagować". Bezstronny ma rację. Skoro odpowiednie władze nie mają dobrych pomysłów dla Biblioteki, to trzeba samemu się wziąć i coś wymyśleć. Nasze propozycje mogą zresztą pozytywnie zainspirować J.M. To forum jest niewąpliwie najbardziej odpowiednim miejscem do tego celu, tu przecież każdy może zglosić swoje pomysły. Co do tajemniczej Rady, to ze swojej natury i z powodu okoliczności, w których powołano ją do życia, powinna zająć się sformułowaniem jakiejś szeroko pojętej "wewnętrznej polityki antymobbingowej", w tym zmian "ustrojowych" w BU. Pewne takie propozycje zostały zresztą już dawno zgłoszone i rada powinna je podjąć - mam na myśli ważny postulat wprowadzenia kadencyjności na posadach dyrekcyjnych.
                  Na uzytek dociekliwych z frakcji zwolenników dzienniczków: znowu mam dyżur, a czytelnicy jeszcze sie nie zjawili.

                  Bezstronny
    • Gość: matrona Piąty rok rządów dyrektorki IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.03.09, 21:24
      Licząc od lata 2004 jest to już piąty rok rządów dyrektorki.
      Dyrektorka odkąd przyszła rządzi metodą kija i marchewki.
      Zaczęła od krytyki sytuacji jaką zastała, łamania lokalnych autorytetów i
      potencjalnych konkurentów, zlikwidowania czegoś tak drobnego jak możliwość
      rozpoczęcia pracy między godziną 7 a 8.
      Dla nas matek ten godzinny luz na przyjście był bardzo wygodny. Podobnie jak
      wypisanie się w zeszycie i wyjście na godzinę na miasto aby coś załatwić, powrót
      i odpracowanie tego wyjścia tego samego dnia lub do końca miesiąca. W żadnym
      wypadku nie było to nadużywane. Było to prorodzinne. Była to zdobycz czasów
      Solidarności.

      Jak ktoś miał własne zdanie to szukała haka.

      Zastępczynie wybrała nie takie co miały osiągnięcia zawodowe, tylko takie które
      w jej ocenie były głupsze od niej, sygnalizowały od pierwszego dnia uległość,
      pełne podporządkowanie, gotowość wypełnienia każdego polecenia, osoby bez
      własnej inicjatywy i bez ambicji publicznego prezentowania własnego zdania.

      Na PWr dyrektorka pracowała w Informacji Naukowej. Zajmowała się bazami.
      U nas skupiła się na tym na czym się znała.
      Nie interesowały ją problemy udostępniania, gromadzenia, katalogowania,
      magazynowania, zarządzania budynkami.

      Digitalizacja, bazy, strona www. To było to czym chciała się pochwalić na UWr i
      na szerszym bibliotekarskim forum.
      Chwaliła się zresztą bez przerwy. Od tego zaczynała każde zebranie kierowników.
      Na każdym zebraniu bardzo długo, o wiele za długo chwaliła się co udało się jej
      samej zrobić, co dzięki niej zrobiła Biblioteka. Dla słuchaczy na pierwszych
      zebraniach był to szok. Tak nigdy nie było za poprzedniego Pana Dyrektora.
      Pochwały pracowników były zarezerwowane dla wąskiego grona faworytw.
      Od pierwszych dni faworyzowała pojedynczych potakiwaczy i klakierów. Wskazywała
      jednocześnie kogo można szczypać i poszturkiwać. Na całe szczęście poza dwoma,
      może okresowo trzema osobami reszta kierowników nie dała się wciągnąć w te gierki.

      O pracowników nie dbała kompletne. Dla niej byłyśmy robolkami. Nasze zarobki jej
      nie interesowały. Podobnie jak warunki pracy na jakie byłyśmy narażone.
      Stale była jakaś dyżurna ofiara do wyśmiewania, popędzania, obgadywania,
      dyskryminowania. Kierownik oddziału, kierownik sekcji, pracownik z długim stażem
      i długoletnim doświadczeniem zawodowym, ktoś kto ośmielił się wypowiedzieć
      własne zdanie na jakiś aktualny temat.
      Jedni nie uginali, się trwali dłużej lub krócej w konflikcie. Inni rezygnowali z
      własnego zdania, merytorycznej dyskusji, szli na wewnętrzną emigrację lub
      schodzili z drogi, która kroczyła wszechwiedząca dyrektorka. Działo się to z
      uszczerbkiem dla działalności Biblioteki, dla ustalonych przez życie, próby i
      błędy sposobu obsługi czytelników i realizowania misji Biblioteki.
      Z czasem ten chocholi taniec przybierał coraz bardziej karykaturalną postać.
      Teraz jest okazja do jego przerwania.
      • Gość: Judyta Re: Piąty rok rządów dyrektorki IP: *.chello.pl 29.03.09, 14:17
        Małe sprostowanie! To jest siódmy rok dyrektorowania a nie piąty. Poza tym
        reszta opisu rzeczywistości się zgadza. Dodam jeszcze tylko to, że pani dyr.
        mając gabinet na I piętrze potrafiła po paru latach zagubic sie na tym piętrze!
        Nie wiedziała, gdzie jest a było to raptem kilka metrów dalej od wejscia do
        sekretariatu! To nie jest bujda! Tak było naprawdę! Władza siedzi za biurkiem a
        pojawiała się w innych miejscach w towarzystwie innych osób wtedy, kiedy musiała
        pogrozić palcem niektórym pracownikom bądź kierownikom. Taka to pani.
      • Gość: matrona Geneza mobbingu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 29.03.09, 18:54
        Jak trafnie napisano w Internecie:
        "... obiektem mobbingu jest przewodnicząca bibliotecznej "Solidarności". Cicha,
        spokojna dziewczyna, która ze względu na sposób bycia cieszy się zaufaniem i
        uznaniem współpracowników i która serio potraktowała swoje obowiązki związkowe.
        Czyli jest gorzej niż można było sądzić."

        Zapewne te cechy p. przewodniczącej były brane pod uwagę gdy wybierano ją przed
        kilku laty na społecznego inspektora pracy.

        Pani inspektor na serio potraktowała swoje obowiązki - obeszła i udokumentowała
        wszystkie stanowiska pracy w Bibliotece. Była to benedyktyńska praca, ale
        niezbędna aby dokonać oceny stanowisk pracy osób spędzających przy nich
        zazwyczaj cały dzień roboczy w jednej pozycji.

        Zapewne wnioski z tej oceny przedstawiła zarówno w komórce BHP przy UWr jak i
        dyrekcji.

        Zaczęto kupować biurka i fotele komputerowe, przystąpiono do prac nad poprawą
        warunków oświetlenia stanowisk pracy i pomieszczeń w których przebywała załoga.
        Z ubikacji dyrekcyjnej zrobiono ubikację ogólnie dostępną - dzięki czemu
        bibliotekarze z pierwszego piętra dostali ubikację na swoim piętrze i nie
        musieli już chodzić piętro wyżej.
        Powstały trzy kolejne ubikacje o wyższym standardzie niż te co były parę lat
        wcześniej. Wyremontowano też już istniejące.

        Środki na to szły z budżetu BUWr, a więc dyrektorka miała mniej pieniędzy na to
        co zaprzątało jej uwagę: strona internetowa Biblioteki, digitalizacja,
        biblioteka cyfrowa. Było dla niej zrozumiałe, że choć p. inspektor przez swoje
        działania spowodowała wymianę wielu stanowisk pracy na stanowiska spełniające
        wymogi bezpieczeństwa i higieny pracy, to wiele stanowisk jeszcze wymaga
        modernizacji.

        Od bezpośredniego ataku chroniły p. inspektor dwa parasole tworzone przez
        kierowniczkę oddziału i kierowniczkę sekcji.
        Dyrektorka postanowiła więc działać inaczej i zdyscyplinować serio traktującą
        swoje obowiązki społeczną inspektor pracy.

        Świeża na swoim społecznym stanowisku p. inspektor stwierdziła, że jako jedyny
        społeczny inspektor pracy w całym UWr nie dostaje symbolicznej gratyfikacji z
        budżetu jednostki macierzystej. Nie przyjęła tej aluzji do wiadomości i dalej
        prowadziła działania na rzecz poprawy stanu bezpieczeństwa i higieny pracy
        bibliotekarek.

        W trakcie powyżej opisanych wydarzeń zakończyła się kadencja przewodniczącego
        bibliotecznej "Solidarności" i wybory te wygrała w cuglach p. społeczny
        inspektor pracy. Elektorat docenił efekty jej starań o poprawienie warunków
        pracy bibliotekarek i liczył że na nowym stanowisku będzie równie skuteczna w
        sprawach związkowych.

        Bibliotekarki które w większości przesiadły się już na zdrowsze i wygodniejsze
        fotele i stoły komputerowe zgłosiły postulat aby podnieść ich uposażenia nie
        zmieniane od wielu lat.

        Tak postawiono przed p. przewodniczącą bardzo trudne zadanie.

        Ale to już inna bajka.
        • Gość: Sceptyk Re: Geneza mobbingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.09, 21:58
          Wiele by można napisać też o tym, jak Komisja Zakładowa UWr z jej
          przewodniczącym (a może odwrotnie?) potraktowała szefową
          bibliotecznej Solidarności... Wszystko na sprzedaż.
          • Gość: matrona Re: Geneza mobbingu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 29.03.09, 22:39
            Czy chodzi o to pismo ze strony internetowej Komisji Zakładowej NSZZ
            "Solidarność" www.solidarnosc.uni.wroc.pl/news/pismo_do_Rektora.jpg
            wystosowane do JM Rektora UWr prof. dr. hab. Marka Bojarskiego o poniższej treści:
            "Wrocław 26.01.2009
            W związku z zakończeniem kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w Bibliotece
            Głównej UWr (protokół kontroli nr 16259-5310-K033-Pt/2008) Komisja Zakładowa
            NSZZ "Solidarność" UWr pragnie wyrazić zaniepokojenie skalą i rozmiarem
            bezprawnych działań podejmowanych przez Dyrekcję Biblioteki Głównej wobec
            pracowników.
            Ujawnione przez inspektora PIP fakty dotyczyły wielu osób na przestrzeni
            ostatnich lat. Wydaje się, że to właśnie te zdarzenia były i są głównym powodem
            napiętej sytuacji w Bibliotece. W takiej atmosferze pracy bardzo trudno
            oczekiwać od pracowników spokojnego czekania na realizację długofalowych działań
            zmierzających do poprawienia ich sytuacji, obiecanych na spotkaniach
            przedwyborczych i już zainicjowanych przez Pana Rektora.
            Uprzejmie prosimy o zapoznanie nas z działaniami jakie Jego Magnificencja
            zamierza podjąć w celu poprawy stosunków pracy w Bibliotece Głównej, usunięcia
            wskazanych w protokole ieprawidłowości i naprawienia skutków bezprawnych działań
            podejmowanych wobec pracowników przez Dyrekcję Biblioteki.
            Z poważaniem Przewodniczący KZ NSZZ "S" dr Andrzej Dąbrowski"

            Nie słyszałem o żadnych innych dokumentach KZ NSZZ "S". A powyższe pismo jest
            nadal aktualne.
            • Gość: zawiedziony Re: Geneza mobbingu IP: *.media4.pl 30.03.09, 23:50
              Pismo KZ NSZZ "S" pozostało bez odpowiedzi, bo mobbing to taka
              dziwna nowa rzecz. A może to nie dyrekcja pracowników, a pracownicy
              mobbują dyrekcję, bo mają ciągle do niej jakieś pretensje. Panie
              dyrektorki to takie zacne kobiety, które tyle serca włożyły w
              poskromienie leniwych bibliotekarzy. Sama pani dyrektor tak wytrwale
              zabiegała o fundusze, tak walczyła, aby bibliotekarze lepiej
              zarabiali, że aż im się w głowach poprzewracało i wywiesili banery z
              żądaniem podwyżek. "Brudne szmaty" bibliotekarze zdjęli, bo zaufali
              JM. JM dużo obiecał, składał propozycje. Czy doczekamy się ich
              realizacji? Wszak na żadne pismo nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi.
              • Gość: anonymus Re: Geneza mobbingu IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.04.09, 06:33
                Brak odpowiedzi na pismo KZ NSZZ "S" z końca stycznia 2009 r. skierowane do Pana Rektora to kropla w morzu. Brak reakcji na nieprawidłowości występujące w BU, to także nic. Cierpliwie poczekamy, a bańka mydlana sama pryśnie.
                • Gość: anonymus Re: Geneza mobbingu IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.04.09, 06:36
                  prima aprilis :)
                  • Gość: Angelo Serdeczne życzenia dla Grażynki C. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.09, 15:56
                    Przewodniczącej bibliotecznej Solidarności, w dniu Jej imienin,
                    życzę wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i hartu ducha. Grażynko
                    trzymaj się dzielnie. Jesteśmy z Tobą :)
                    • Gość: członek.. Re: Serdeczne życzenia dla Grażynki C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 17:57
                      Dla najlepszej, cud dziewczyny,
                      co ma dzisiaj imieniny,
                      dużo zdrówka, cierpliwości,
                      w domu także miłych gości!
                      Niech zaszumi w uszach winko,
                      Sto lat śpiewam Ci Grażynko!
                      Żebyś tylko nam wytrwała...
                      Bądź nam dzielna, twarda, śmiała!
                      Sytuacja co tak dusi,
                      kiedyś wszak się skończyć musi!
                      Zapanuje spokój błogi!
                      Choć do tego kawał drogi...
                      Lecz światełko jest w tunelu,
                      mówi o tym ludzi wielu....
                      Tu przerwał....wszystkim się zdawało...
                      To nie omam! MAMY CIAŁO!!!!!!!!!!!!!!



                      • Gość: koleżanka Re: Serdeczne życzenia dla Grażynki C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 19:34
                        Dla NIEZŁOMNEJ GRAŻYNKI C. z okazji imienin:

                        Odwagi i sił, by porywać się na cele i zmiany,
                        które z pozoru wydają się trudne,
                        a później wprost wymarzone,
                        realizacji planów i nowych marzeń
                        i kolejnych natchnień
                        - jak fal, które pchają statek do przodu.
                        Samych dobrych dni w życiu!!!
                    • Gość: stef Re: Serdeczne życzenia dla Grażynki C. IP: *.e-wro.net.pl 01.04.09, 18:42
                      Pani Grazynko, wszystkiego najlepszego! Ma Pani naprawdę wokół
                      siebie wiele osób życzliwych i to jest ważne
                    • Gość: koleżanki, koledzy Re: Serdeczne życzenia dla Grażynki C. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.04.09, 20:30
                      Kochana Grażynko,
                      w Dniu Imienin od koleżanek i kolegów przyjmij
                      Najserdeczniejsze Życzenia Imieninowe.
                      Pamiętamy i będziemy pamiętać ile i jakim kosztem dla nas zrobiłaś.
                      Dziękujemy za Twoje skuteczne starania o podwyższenie naszych pensji, poprawę
                      warunków pracy.
                      Jesteśmy i będziemy z Tobą na dobre i złe.

                      Koleżanki i koledzy

                      P.S. Wygląda na to, że to złe zmierza ku niebytowi.
                    • Gość: pracownik Re: Serdeczne życzenia dla Grażynki C. IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.04.09, 20:45
                      Grażynko życzę wszystkiego naj., naj., najlepszego, szczęścia by wygrać z losem
                      w pokera.
                    • Gość: absolwent Re: Serdeczne życzenia dla Grażynki C. IP: 95.160.201.* 01.04.09, 23:31
                      Podpisuję się pod tym postem obiema rękami.
                      • Gość: Klakier Re: Serdeczne życzenia dla Grażynki P. IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.09, 23:59
                        Równie serdeczne życzenia dla Pani Dyrektor Grażyny P. : obrony doktoratu o
                        którym się mówi coraz głośniej, wielu "szczerze oddanych" jak wszystkie wice
                        pracowników, podwojenia uposażenia kosztem zwolnionych w wyniku mobbingu
                        pracowników i wielu dalszych osiągnięć na niwie zawodowej, o których wiele na
                        FORUM oraz dobrego samopoczucia.
                        • Gość: Klakier Re: Serdeczne życzenia dla Grażynki P. IP: *.adsl.inetia.pl 02.04.09, 00:11
                          To tylko żart Prima Aprilisowy.
      • Gość: matrona Geneza mobbingu 2 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.04.09, 00:43
        Działalność p. inspektorki społecznej pracy była solą w oku dyrektorek. Robiły
        co mogły aby uprzykrzyć Jej życie.

        Jednym z przejawów tej aktywności było odmowne potraktowanie podania w sprawie
        godzin pracy. Znane mi są tylko trzy przypadki takiego odmownego potraktowania.
        W każdym z tych przypadków odrzucano podania osób, z którymi dyrektorki były w
        konflikcie.

        Osoby które cieszyły się przychylnością dyrektorek miały różne formy ułatwiania
        im życia: praca w godzinach dla nich dogodnych, urlopy bezpłatne,
        wielomiesięczne prywatne wyjazdy zagraniczne, wyjazdy na konferencje, delegacje
        zagraniczne, dodatkowe pieniądze itp.

        Zaostrzenie postępowania wobec p. inspektorki społecznej pracy osiągnęło apogeum
        gdy Pani ta z racji pełnienia funkcji przewodniczącej koła "S" przy Bibliotece
        zajęła się zbyt niskimi uposażeniami bibliotekarek.

        Ostatnie faktyczne podwyżki były dawno, jeszcze za poprzedniego Pana Dyrektora
        Biblioteki.

        Przewodnicząca koła wystosowała w tej sprawie pismo do poprzedniego JM Rektora,
        na które nie otrzymała nigdy odpowiedzi (podobno pism takich było więcej i nie
        tylko od niej). W związku z tym na zebraniu koła w lutym 2008 podjęto uchwałę o
        akcji protestacyjnej. Budynki zostały oflagowane. Zainteresowały się tym media.
        Prasa, radio, telewizja.
        Pod taką presją JM Rektor rozpoczął rozmowy. W trakcie tych rozmów p.
        przewodnicząca zaproponowała wypłacenie "zajączka" dla bibliotekarek w związku z
        nadchodzącymi Świętami Wielkanocnymi. JM Rektor, który wykluczał podniesienie
        płac, zgodził się na jednorazowy aneks płatny z pieniędzy wypracowanych przez
        pracowników Biblioteki, a do tej pory co rok odprowadzanych do kasy UWr.

        Biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę oddawania tych pieniędzy przez
        dyrektorkę do kasy UWr fakt upomnienia się o to co pracownicy wypracowywali
        różnymi odpłatnymi usługami był niewątpliwym sukcesem p. przewodniczącej.
        Obnażył również fakt, że dyrektorka nigdy się skutecznie o te pieniądze nie
        upomniała, a jeżeli nawet tak to dla wąskiego grona osób o zarobki których dbała.

        Fakt ten był szeroko komentowany w społeczności bibliotecznej. Koło Solidarności
        zyskało nowych członków, a dyrektorka zanotowała kolejny spadek oceny w oczach
        bibliotekarek.

        To wszystko wprawiło dyrektorkę we wściekłość i pogorszyło i tak już fatalne jej
        zachowanie w stosunku do p. przewodniczącej.

        Wybuch nastąpił gdy uczestnicy otwartego zebrania koła "S" przy Bibliotece
        postanowili się podzielić kwotą "zajączka" z pracownicami bibliotek zakładowych.
        Dyrektorka oświadczyła że nie dopuści do tego aby pieniędzmi wypracowanymi
        wyłącznie przez Bibliotekę Główną dzielić się z Bibliotekami Zakładowymi.
        Na otwartym zebraniu koła "S" w dniu 28 marca 2008 pojawiła się vice, która
        odczytała oświadczenie dyrektorki zrywające współpracę dyrekcji z p.
        przewodniczącą. Ton i treść tego oświadczenia, a także sposób jego odczytania
        wzburzyły zebrane bibliotekarki. Zebranie podjęło uchwałę o wystosowanie pisma
        do JM Rektora o odwołanie dyrektorek i ich kadencyjność.
        Dyrektorki doprowadziły do zwolnienia dwu aktywnych dyskutantów. W tym
        zanotowały jedno nieudane podejście gdy we wniosku o upomnienie/naganę
        przytoczyły nieadekwatne do zarzutów artykuły z kodeksu pracy. Poprzedni JM
        Rektor uchylił to upomnienie/naganę.

        W dniu 3 kwietnia 2008 dyrektorka zwołała zebranie załogi, na którym b. ostro
        zaatakowała p. przewodniczącą oraz uczelnianą Solidarność. Wcześnie w marcu 2008
        na każdym zebraniu dyrektorek, kierowników dyrektorka atakowała p. przewodniczącą.

        W tym okresie po Bibliotece krążyły dwie listy na których zbierano podpisy
        załogi. Pierwszą firmowała p. przewodnicząca w sprawie podzielenia się
        zajączkiem. Tę listę podpisały praktycznie wszystkie osoby będące w tym dniu w
        pracy.
        Po zebraniu załogi pojawiła się druga lista popierająca dyrektorkę. Tę listę
        podpisało tylko kilku popleczników dyrektorki.

        Ponieważ działania dyrektorki wobec przewodniczącej koła miały charakter
        mobbingu sprawa trafiła do Państwowej Inspekcji Pracy, która w swoim protokole
        przekazanym JM Rektorowi w dniu 22 grudnia 2008 stwierdziła mobbing uprawiany w
        BUWr na osobie przewodniczącej koła S oraz inne rozliczne nieprawidłowości
        wymienione w piśmie KZ NSZZ "Solidarność" UWr z dnia 26 stycznia 2009.
        • Gość: SOLID-SECURITY Re: Geneza mobbingu 2 IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.09, 23:39
          Ta sprawa nadaje się do Prokuratury. Nie wolno nikogo karać za działalność
          związkową. Jeżeli mobbinguje pracodawca pomawiając, zastraszając,popełnia
          przestępstwo z art. 212. § 1. Kodeksu karnego:"Kto pomawia inną osobę, grupę
          osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości
          prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii
          publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska,
          zawodu lub rodzaju działalności,
          podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
          § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia
          prywatnego.
          • Gość: SOLID-SECURITY cd. Re: Geneza mobbingu 2 IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.09, 23:58
            Zgodnie z art. 35 ust. 2 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych
            (Dz. U.z 2001 r. Nr 79, poz. 854, ze zm.;) „1. Kto w związku z zajmowanym
            stanowiskiem lub pełnioną funkcją: 1) przeszkadza w utworzeniu zgodnie z prawem
            organizacji związkowej, 2) utrudnia wykonywanie działalności związkowej
            prowadzonej zgodnie z przepisami ustawy, 3) dyskryminuje pracownika z powodu
            przynależności do związku zawodowego, pozostawania poza związkiem zawodowym lub
            wykonywania funkcji związkowej, 4) nie dopełnia obowiązków określonych w art.
            261, art. 331 i art. 341. – podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
          • Gość: do SOLID-SECURITY Re: Geneza mobbingu 2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.04.09, 21:36
            Wszystko ładnie brzmi i na pewno przywołanie odpowiednich artykułów z kk rozjaśni horyzonty (tylko tym zainteresowanym). Mogę się założyć i to o bardzo wiele, że centrala co najwyżej przeczytała kp w zakresie dotyczącym urlopów wypoczynkowych i terminów rozliczeniowych np ekwiwalentów. To o czym my tu piszemy?
            Dziury w wykładzinach załatano jak się pojawił protokół PIP. Wcześniej (około 1 rok) można było sie przewrócić i zęby powybijać. Ktoś się martwił, że ewentualny pokrzywdzony na okoliczność wybitych zębów będzie mógł wnieść pozew o odszkodowanie? Jakby Uniwersytet zapłacił 10 000 zł odszkodowania, to za niegospodarność wyleciałby ten co ma tego pilnować. Opisany przypadek, to ten jeden załatwiony, dzięki PIP. O innych nie napisze jeszcze.
            Kontrola PIP, przeprowadzona w bardzo wąskim zakresie - mobbing u BUWr - odkryła tylko cząstkę nieprawidłowości.
            Moim zdaniem, to społeczny inspektor pracy ma przechlapane! Nie przewodnicząca koła solidarność, choć to ta sama osoba. Robi wrażenie jak się powie, że związki zawodowe są be.
            Mimo wszystko warto cytować kk i inne ustawy. Centrala czyta.
    • Gość: Bezstronny I co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 20:44
      A więc mamy decyzję Pana Rektora! Dzisiaj (2 IV) powołał on
      Komisję ds. pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej działającą przy
      Prorektorze ds. Ogólnych i wyznaczył jej zadania: "opiniowanie spraw
      przekazanych jej przez Prorektora ds. Ogólnych oraz inicjowanie
      działań Prorektora ds. Ogólnych z zakresu:
      - obsady stanowisk w Bibliotece, z wyłączeniem stanowiska Dyrektora
      Biblioteki Uniwersyteckiej,
      - wynagrodzeń pracowników, ich praw i obowiązków oraz organizacji
      pracy,
      - podnoszenia kwalifikacji pracowników Biblioteki".
      Przyznać trzeba, że jest to pomyślane sprytnie. Rektor pozbył
      się kłopotliwego pośredniczenia między Dyrekcją BU a pracownikami i
      przekazał to zadania prof.Dynakowi. Nie będzie też bezpośrednich
      kontaktów między Dyrekcją a reprezentacją pracowników, które
      kończyły się wybuchami irytacji Pani Dyrektor, pretensjami,
      zarzutami... Pan Prorektor będzie przekazywał Komisji do
      zaopiniowania sprawy zgłoszone mu przez Dyrekcję i działał w
      sprawach zainicjowanych przez Komisję, tzn. chyba będzie te sprawy
      przekazywał do załatwienia Dyrekcji, bo przecież sam działać, tj.
      kierować Biblioteką chyba nie będzie?
      Napisałem kiedyś (14 III), że "mediacja jest w tej chwili
      jedynym wyjściem realnym", ale myślałem o mediacji prowadzonej do
      chwili, aż strony się dogadają. Komisja powołana została nie na
      określony czas, lecz bezterminowo - a więc do konsultacji między
      Dyrekcją a Komisją ma w ogóle nie dojść? Pan Prorektor będzie
      wiecznym mediatorem? Owo "zarządzane partycypacyjne, oparte na
      decentralizacji (zwłaszcza w wymiarze decyzyjnym i informacyjnym) i
      współpracy", o którym mówiła Pani Dyrektor na konferencji w
      Białymstoku przed dwoma laty (2007) ma na zawsze znaleźć się w
      krainie marzeń?
      Najważniejszym zakresem działania Komisji są, jak sądzę, oprócz
      wynagrodzeń pracowników, "ich prawa i obowiązki oraz organizacja
      pracy". Zakreślając zakres zainteresowań Komisji tak szeroko Rektor
      zakładał chyba, że to usatysfakcjonuje bibliotekarzy. Pisałem
      niedawno, cytując ustawę o samorządzie załogi z 1981 r., że rada
      pracownicza (a więc u nas - Komisja) powinna mieć "prawo
      występowania z inicjatywami, wnioskami i uwagami we wszystkich
      sprawach dotyczących przedsiębiorstwa". Czy "prawa i obowiązki oraz
      organizacja pracy" = "wszystkie sprawy"?
      Nie wszystkie, ale można mieć wrażenie, że większość, i o to
      chyba chodzi Rektorowi. Tylko że w każdej sprawie, wchodzącej w
      zakres tej większości, do Prorektora jednak zwracać się nie będzie
      można. Przed chwilą o tym pisałem - Prorektor nie może być
      naddyrektorem Biblioteki, nie będzie miał na to czasu. Sprawy
      drobniejsze, ale jednak ważne i sporne, stanowić będą teren
      dalszych kłótni i nieporozumień, a może i mobbingu. Zresztą nie
      wiem, czy słusznie można uznać sprawy, w których Komisja będzie się
      mogła wypowiadać, za "większość". Choćby problemy zbiorów
      historycznych, dla których Dyrekcja ma tak mało zrozumienia...
      No i czy Pan Prorektor zdobędzie się na to, by w razie potrzeby
      zmusić Dyrekcję do zmiany zdania? Czy nie będzie stałego nacisku na
      Komisję, by ustępowała? Czy w samej Komisji będzie wystarczająca
      solidarność? Czy satysfakcja płynąca z możliwości krytycznego
      wypowiadania się np. o niektórych szefach (-owych) nie zasłoni
      innych zastrzeżeń? Czy ludzie nabędą takiego zaufania do Komisji,
      by sygnalizować jej wszystkie sprawy sporne? Czy Wielki Spór w
      Bibliotece Uniwersyteckiej zbliża się do końca?
      Powstanie Komisji tego nie gwarantuje. Wydaje się ona
      rozwiązaniem tymczasowym. Czy okaże się tylko fasadą, przed którą
      ostrzegali niektórzy dyskutanci na tym Forum? Może jednak nie.
      Zobaczymy. Cóż pozostaje teraz innego, niż czekać? Byle nie zatracić
      czujności.
      • Gość: Anonim-nieGal Re: I co dalej? IP: *.adsl.inetia.pl 02.04.09, 23:52
        Proponuję, by nowopowstałe "ciało" na dobry początek zapoznało się z przepisami
        prawa pracy - zwłaszcza dotyczącymi praw pracowniczych, mobbingu etc. - żeby
        wiedziało co to jest mobbing i jak mu przeciwdziałać. Może następnie „ciało”
        przeszkoli kogo trzeba i wszyscy kierownicy po prostu zaczną przestrzegać
        przepisów prawa pracy. Swoje obowiązki pracownicy znają bardzo dobrze. Źle
        natomiast, gdy zabrania się ludziom podstawowych praw w tym podnoszenia
        kwalifikacji, słusznej i bezstronnej oceny osiągnięć, dostępności szkoleń,
        premii, nagród etc. godziwego wynagrodzenia za sumienną pracę. To musi się
        zmienić. Człowiek całe lata większość życia spędza w pracy, gdzie się
        samorealizuje. Największą szkodę wyrządza pracownikom kierownik uwikłany w
        "układy", który jednostkowych osiągnięć czy sumiennej pracy nie widzi, bo ma
        stałe "koleżeństwo" do brania nagród, wyższych pensji i "dyżurnych" do zbierania
        oficjalnych pochwał. Nie może być kierownikiem miernota, osoba z natury
        zazdrosna, która celowo nie dostrzega potencjału drzemiącego w podwładnych, bądź
        nie stara się z nich zrobić najlepszych bo DOCENIONYCH i USATYSFAKCJONOWANYCH
        pracowników.
        Kto się "psim swędem" czy dzięki protekcji dostał na stanowisko i do tego łamie
        prawa pracownicze, powinien czym prędzej za sprawą nowej "rady" zostać
        odsunięty, dla dobra kierowanej jednostki i bibliotekarzy !
      • Gość: JG Re: I co dalej? IP: 156.17.58.* 03.04.09, 09:50
        @Bezstronny:

        Bardzo ciekawa analiza nowej sytuacji.

        > Czy Wielki Spór w
        > Bibliotece Uniwersyteckiej zbliża się do końca?
        > ... Czy okaże się tylko fasadą, przed którą
        > ostrzegali niektórzy dyskutanci na tym Forum? ... Cóż pozostaje teraz innego, niż czekać? Byle nie zatracić
        > czujności.

        No tak, na razie jest mnóstwo pytań. Komisja ma wreszcie podstawę prawną do działania, została wybrana bardzo porządnie, są to nasi przedstawiciele, zatem chyba będzie można już od razu przedłozyc jej różne sprawy. Część z nic zgłoszono juz dawniej, także na tym forum. Myślę, że tak dorażnie komisja będzie musiała zająć się jednym z głownych naszych postulatów - przeforsowania kadencyjności na posadzie dyrektora BU. No i zrobić porządek z tymi idiotycznymi dzienniczkami Moja szefowa będzie niepocieszona, jak to nastąpi. Yyle jej wysiłków - półtora roku starań - pójdzie wtedy na marne. Ale poważnie - realizacja pierwszego z zadań może być probieżem skuteczności i wiarygodności komisji. Zobaczymy jak to będzie działało.
        • Gość: Bezstronny Re: I co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.09, 12:05
          Pisząc o celach, dla realizacji których powołana została Komisja,
          pominąłem jeden: marginalizację związków zawodowych, a w
          szczególności Przewodniczącej koła "Solidarności", której Pani
          Dyrektor podobno nie darzy nadmierną sympatią. No ale skoro między
          załogą a Dyrekcją ma pośredniczyć Pan Prorektor, to obawa przed
          konfrontacją Dyrektorki i Przewodniczącej nie ma racji bytu.
          Biblioteczna "Solidarność" i Komisja nie mogą działać niezależnie
          od siebie, skoro mają w dużej mierze te same zadania! Wydaje się
          konieczne, by Komisja na swoim pierwszym zebraniu uchwaliła jakiś
          swój regulamin (jak często się zbiera, jak się na zebraniach
          głosuje, kto spisuje wnioski i opinie, kto przedstawia je prof.
          Dynakowi itp.) i przedstawiła go na piśmie Rektorowi. W tym
          regulaminie powinno być postanowione, że Komisja na wszystkie swoje
          zebrania zaprasza Przewodniczącą "S".
          • Gość: gość Re: I co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.09, 23:11
            W rzeczywistości to trochę dziwna ta komisja. Tak jakby rada nadzorcza ale po za
            plecami prezesa a nad tym wszystkim kurator.... Po za tym JM na spotkaniu z
            kierownikami ponoć wyraził się jasno że nie ma mowy o usunięciu dyrekcji, zatem
            takie starania komisji mogą być bezcelowe. Natomiast kadencyjność wydaje się
            bardziej realna. Rzeczywiście ciekawe jak to zadziała.
            • Gość: Sceptyk Co dla CIAŁA? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.09, 22:05
              Koleżanki i Koledzy (szanowna Matrono w BU pracują nie tylko
              bibliotekarki ;), jakie zadania stawiacie przed CIAŁEM?
              • Gość: Była pracownica Re: Co dla CIAŁA? IP: 195.205.8.* 07.04.09, 21:30

                zadania dla rady BU:

                1) kadencyjność dyrekcji
                2) przeciwdziałanie mobbingowi, a w wypadku jego występowania zgłoszenie do
                organów ścigania
                3) SPOWODOWANIE ZAPRZESTANIA PROCEDERU takiego, że w czasie godzin pracy jest
                wykonywana odpłatna, dodatkowa praca. Tylko uprzywilejowane osoby mają taką
                możliwość podwójnego wynagrodzenia
                4) takie samo prawo dla wszystkich pracowników do korzystania z wcześniejszego
                lub późniejszego rozpoczynania pracy.
                • Gość: stef Re: Co dla CIAŁA? IP: *.e-wro.net.pl 08.04.09, 00:53
                  Dziś elastyczny czas pracy to już standard, o który nie trzeba
                  walczyć. On się opłaca firmom, ich kierownictwom i pracownikom.
                  W bibliotece, którą kieruję każdy pracownik dysponuje swoim czasem w
                  granicach jednego tygodnia. Wspólną troską całego zespołu jest, żeby
                  przez cały czas otwarcia biblioteki były obsadzone wszystkie
                  stanowiska "na froncie" i żeby szła praca wewnętrzna.
                  • Gość: Refleksja Re: Co dla CIAŁA? IP: *.media4.pl 08.04.09, 21:29
                    Bibliotekarze bardzo poważnie podeszli do nowych zadań. Zależy im na
                    dobru instytucji, chcą pracować w SPOKOJNEJ atmosferze, bez szykan,
                    donosów, szantaży i pokrzykiwań. Dyrekcja chwilowo się przyczaiła.
                    JM liczy na uspokojenie się sytuacji, bo teoretycznie obdarzył
                    komisję dużymi kompetencjami. Jak będzie, czas pokaże. Smutne w tym
                    wszystkim jest to, że osoba, która odpowiada za tę całą sytuację
                    pozostaje dalej na swoim stanowisku. Pozostaje dyrektorem, choć
                    kompletnie nie radzi sobie z podległymi pracownikami. Problemy
                    normalnej, a nie wirtualnej biblioteki są jej obce. Osobiście lub za
                    pomocą swej niezwykle złośliwej zastępczyni analizuje zadania
                    każdego pracownika, bo głos kierowników oddziałów się nie liczy.
                    Powołanie komisji świadczy, że i władze uczelni mają wątpliwości,
                    ale JM wyraźnie powiedział, że dyrektorka pozostanie na swoim
                    stanowisku. Wszyscy zachodzą w głowę, dlaczego? Jak nie wiadomo, o
                    co chodzi, to chodzi o pieniądze, bo przecież raczej nie o czar i
                    urok osobisty pani głównej. Pozostaje jednak jeszcze jedna sprawa,
                    co z ludźmi, których dyrektorki publicznie wyśmiewały, na których
                    krzyczały, donosiły i sporządzały, albo i jeszcze sporządzają
                    notatki służbowe. Gdy chciały okrutnie dopiec, to nawet urządziły
                    dwa razy w ciągu ostatniego roku powszechny spęd pracowników i
                    nieźle sobie na niektórych poużywały. Może w atmosferze
                    nadchodzących świąt warto pomyśleć, pani dyrektor, o nowym zebraniu
                    i publicznym PRZEPROSZENIU pracowników, a nawet publicznym
                    odwołaniu wielu zarzutów. Chyba poniosła mnie fantazja. Najbiższe
                    tygodnie pokażą, na ile Magnificencja traktuje nas poważnie i
                    uzgodnień nas wszystkich, a przekazanych przez komisję, nie wrzuci
                    do kosza, bo przecież są to wciąż te same, nierozwiązane problemy.
                    Czyżby teraz nabiorą większej rangi, bo podpisze się pod nimi
                    inne "ciało"?
                    A tak na marginesie, informacja z ostatniej chwili. Na naszych
                    kontach są już pieniądze, które otrzymaliśmy w ramach aneksów.
                    Trochę to trwało, całe 2 miesiące naliczano nam te niebotycznie
                    wielkie kwoty i wydłużano wszystkie procedury. Swoją drogą za
                    poprzedniego rektora "zajączka" wypłacono nam błyskawicznie.
                    • Gość: Sceptyk Re: Co dla CIAŁA? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.09, 22:01
                      Miejmy tylko nadzieję, że tym razem, przed Świętami, szanowna
                      Dyrekcja nikogo nie zwolni :)
                      • Gość: Angelo Wesołych Świąt!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.09, 23:02
                        Wszystkim Forumowiczom serdecznie życzę pięknych, rodzinnych Świąt
                        Wielkanocnych, pogody ducha i humoru, radości z wiosny...
                        i miłego biesiadowania ;)
                        • Gość: JG Re: Wesołych Świąt!!! IP: 156.17.58.* 10.04.09, 10:50
                          Dzięki, i nawzajem. Wszystkiego Dobrego wszystkim dyskutującym tutaj i czytającym.
                          • Gość: radość Re: Wesołych Świąt!!! IP: *.media4.pl 10.04.09, 22:02
                            Wesołego Alleluja. Odpoczynku od naszych bibliotecznych spraw,
                            radości z przebywania w rodzinnym gronie, wśród ludzi życzliwych i
                            dobrych.
                            • Gość: radość2 Re: Wesołych Świąt!!! IP: *.media4.pl 10.04.09, 22:42
                              Wesołych Świąt dla Gazety Wyborczej, która aczkolwiek użyczyła nam
                              miejsca u siebie, to nie zauważa, że jest jakiś problem. Szkoda.
                              Widać Ktoś nad tym czuwa. Wszystkiego najlepszego i dla Ktosia.
                            • Gość: bibliotekarka57 Re: Wesołych Świąt!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.09, 23:57
                              W Bibliotece jest sporo ludzi dobrych i życzliwych. Trzeba ich tylko
                              umieć znależć. Takie cechy nie sa teraz w cenie, dlatego tych ludzi
                              nie widac, ale - na szczęście - są. Miejmy nadzieję, że nadejdą inne
                              czasy. Są Święta, czas życzeń - życzmy sobie, by Święta były ciepłe,
                              radosne, rodzinne, a na potem - by szybko nadeszły te lepsze czasy.
                              • Gość: ccccc Re: Wesołych Świąt!!! IP: *.as.kn.pl 23.04.09, 22:41
                                cccc
    • Gość: jogi Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.legnica.vectranet.pl 12.04.09, 22:12
      No nieładnie...
      • Gość: Misiu Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.09, 20:58
        Nawet bardzo!
        • Gość: Stwierdzenie Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 14.04.09, 21:56
          Naganna jest postawa władz uczelni. Problem mobbingu i łamania praw
          pracowników został wyraźnie przedstawiony w protokole PIPu. W sumie
          nie wzruszyło to nikogo, bo to już stare dzieje. Winny nie poniósł
          kary, bo jest dyrektorem. I jak widać wszystko mu wolno, a radcy
          prawni odpowiednio zinterpretują jego działanie. KZ "S" ograniczyła
          się do noty dyplomatycznej, ZNP chyba nawet nie wie, co to jest
          biblioteka. Rada Biblioteczna też się nie wypowie, bo jest to organ
          prodyrektorski. JM stracił cierpliwość, bo bibliotekarze ciągle coś
          chcą, mówią o realizacji obietnic, a kto o nich już dzisiaj pamięta.
          Oj, co to będzie, co będzie ...
          • Gość: Misiu Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.09, 22:16
            To w Bibliotece działa ZNP?
          • Gość: GośćDość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 14.04.09, 23:55
            Chyba już się skończyła walka z mobbingiem, albo mobberzy przystopowali, gdy
            powstało na cito "ciało". To dziwne "ciało", nie ma jasno określonych
            kompetencji, ani nawet nie jest jasne czy dotyczy wyłącznie BU (jak w tytule
            komunikatu JM Rektora)czy także bibliotek zakładowych? Kto zna odpowiedź na to
            pytanie, proszę niech się na KONIEC wypowie !
            • Gość: inny gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.media4.pl 15.04.09, 21:49
              Słuszna uwaga. Mobberzy pzystopowali. Chwilowo. Charakteru pewnych
              osób nie da się zmienić poprzez lekkie pogrożenie palcem. A "ciało"
              wymyślono w konkretnym celu. Chodzi o zmarginalizowanie roli
              Związku, jak to słusznie zauważył kilka postów temu Bezstronny oraz
              poskromienie naszych wypowiedzi na Forum.
              • Gość: observer Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.09, 22:40
                a ja tam myślę że z tym mobbingiem to trochę przesada i bardziej tu chodzi o to
                że jakieś babki podrapały się między sobą i nie bardzo już wiedzą jak wrócić do
                porządku dziennego. Słusznie na tym forum to mówili Ci co powiązali tą kwestię z
                pieniędzmi bo o to tu chodzi. I nie oszukujmy się, nie doszło by do tej
                forumowej wymiany poglądów gdyby nie sytuacja finansowa. Mobbing zostawmy
                poważnym instytucjom w których rzeczywiście albo chodzi o kasę albo o władzę. To
                co dzieje się w BU jest lekko śmieszne. Świat się zmienia drodzy Państwo i rzecz
                w tym że albo BU będzie się rozwijała wraz z nim albo pozostanie ostatnim
                bastionem dawnego systemu. Jak na razie właśnie na to się zanosi.
                pozdraiam
                • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.e-wro.net.pl 16.04.09, 08:49
                  Czyli co, PIP dała się wciągnąć w spór o pieniądze i została zmanipulowana?
                • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: 156.17.58.* 16.04.09, 17:52
                  > a ja tam myślę że z tym mobbingiem to trochę przesada ...

                  a ja, ponieważ doświadczałem tego parę ładnych lat, to myślę, że to bardzo poważny problem i wynika, w dużym stopniu, z takiego a nie innego poziomu merytorycznego kadry zarządzającej, jak i, może nawet przede wszystkim, z poziomu kultury tejże. Tego się, cholera, nie przeskoczy. Ludzie mają klikowe zwyczaje chyba w krwi zakodowane i to dobrze nie wróży wszelkim odśrodkowym planom naprawczym.

                  > Słusznie na tym forum to mówili Ci co powiązali tą kwestię
                  > z
                  > pieniędzmi bo o to tu chodzi. ..

                  Fakt, przy naszych pensjach, jest to dramatyczna kwestia i w wielu wymiarach warunkuje ona cały żąłosny stan BU. Ale nie jest to problem jedyny - owszem - mobbing np. łatwiej byłoby (przypuszczam) znosić z pensją w okolicy średniej krajowej, ale i tak wszystkie inne dolegliowości by pozostały.

                  > co dzieje się w BU jest lekko śmieszne. Świat się zmienia drodzy Państwo i rzec
                  > z
                  > w tym że albo BU będzie się rozwijała wraz z nim albo pozostanie ostatnim
                  > bastionem dawnego systemu. Jak na razie właśnie na to się zanosi.

                  Z tym trzeba się zgodzić, tak chyba jest. To jest nawet czasami bardzo śmieszne, albo tragikomiczne, zależy skąd się na to patrzy. Choć akurat dyskusja na tym forum to raczej optymistyczny aspekt absurdalnego miejscami zjawiska, jakim jest BU.
                  • Gość: :-) Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.as.kn.pl 16.04.09, 23:07
                    :-))))))
            • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: 156.17.58.* 16.04.09, 17:23
              > powstało na cito "ciało". To dziwne "ciało", nie ma jasno określonych
              > kompetencji, ani nawet nie jest jasne czy dotyczy wyłącznie BU ...czy także bibliotek zakładowych? Kto zna odpowiedź na to
              > pytanie, proszę niech się na KONIEC wypowie !

              A nie wynika to aby ze składu "ciała"? Nie wiadomo nawet, czy "ciało" się w ogóle zebrało, chyba jeszcze nie. Ale to w końcu parę dni po świętach, więc bądźmy cierpliwi. Co do bibliotek zakładowych, to sądzę, że nieokreśloność "ciała" powinna raczej ułatwić mu zajmowanie się tym problemem. Z tej samej przyczyny ma ono szansę na dobrą kooperację ze ZZ, co byłoby ze wszech miar pożyteczne. Wszystko zależy od tego, czy będzie ono faktycznie reprezentantem załogi i czy będzie w stanie jakieś działania przeforsować.
              • Gość: bibliotekarka57 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.09, 21:09
                Skąd tyle znaków zapytania na temat "ciała"? Rektor je powołał do
                życia, ale to my wybraliśmy swoich przedstawicieli do tego "ciała".
                Jeszcze wiszą wyniki wyborów na tabliach ogłoszeniowych. Jest też
                dostępny komunikat JM Rektora z dnia 2 kwietnia 2009 roku. Wiemy kto
                tworzy to "ciało". Można te zapytania skierowac do konkretnej osoby
                i... bedzie wiadomo co dzieje się z "ciałem". Tam są wybrani nasi
                przedstawiciele. To "ciało" nazywa sie Komisja ds. pracowników
                Biblioteki Uniwersyteckiej. Nikt nie powinien stać z boku i czekać
                az "ciało" zadziała. To "ciało" powinno reagować na nasze wnioski,
                dezyderaty. Skorzystajmy z tego "przywileju". Wiemy, co nam
                przeszkadza w pracy, wiemy co chcemy zmienić - niech "ciało" tym się
                zajmie. Nie ma co stać z boku, trzeba zgłaszać problemy, wnioski
                etc., a potem wymagać, by "ciało" ds. pracowników zajeło się
                sprawami pracowników. Może w myśl zasady: "Nc o nas bez nas [i za
                nas]"!
                • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.e-wro.net.pl 16.04.09, 22:25
                  Bardzo sensowny wpis bibliotekarki57. Z własnego doświadczenia wiem, że takie organizmy jak ta komisja będą miały trudny żywot. Przeważająca większość uzna(ła), że swoje zrobiła wybierając swoich przedstawicieli. A dalej niech się już oni martwią co i jak robić, żeby zadowolić elektorat. A zadowolić go będzie bardzo trudno.
                  I kto wie, czy nie o to szło pomysłodawcy stworzenia tej komisji?...
                  • Gość: PROPAN Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.adsl.inetia.pl 19.04.09, 18:11
                    O ile mi wiadomo w bibliotekach ZAKŁADOWYCH "Osobę" wskazało kierownictwo. Nie
                    było wyborów do "ciała"?
                • Gość: Sceptyk Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.09, 22:28
                  Tylko żeby to nie było drżące ciało ;)
                • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: 156.17.58.* 17.04.09, 09:47
                  > Skąd tyle znaków zapytania na temat "ciała"? Rektor je powołał do
                  > życia, ale to my wybraliśmy swoich przedstawicieli do tego "ciała".

                  To racja. Ale komisja jeszcze nie zaistniała w praktyce i pewnie stąd znaki zapytania.

                  > To "ciało" powinno reagować na nasze wnioski,
                  > dezyderaty. Skorzystajmy z tego "przywileju".

                  No właśnie! Mam kolejną sprawę (inne: "dzienniczki", kadencyjność zarządu BU itp. - zostały już zgłoszone) - spotkałem niedawno Mistrza Bereziuka i dowiedziałem się od niego, że ma byc zlikwidowana prowadzona przez niego w budynku na Piasku pracownia introligatorska zatrudniająca niepełnosprawną młodzież. Pomijając oczywiste względy (rehabilitacja itp. szlachene i pozyteczne w ogólnospołecznym aspekcie cele) ta pracownia ma sporą wydajność, robi rózne proste raczej robótki, głównie oprawia książki. Na pewno generuje jakies koszty dla BU, ale można sądzić, że wobec jej charakteru relatywnie niewielkie. Wobec sporego "przerobu" i zapewne niemałych potrzeb BU w zakresie usług introligatorskich, przypuszczam, że warto się zastanowić, czy likwidacja tej pracowni ma sens ekonomiczny. Starych i rozsypujących się, zupełnie przy tym niewirtualnych książek raczej tutaj nie brakuje.

                  > Wiemy, co nam
                  > przeszkadza w pracy, wiemy co chcemy zmienić - niech "ciało" tym się
                  > zajmie. Nie ma co stać z boku, trzeba zgłaszać problemy, wnioski
                  > etc., a potem wymagać, by "ciało" ds. pracowników zajeło się
                  > sprawami pracowników. Może w myśl zasady: "Nc o nas bez nas [i za
                  > nas]"!

                  To słuszne i piękne hasła. Pozdrowienia :-)
                  • Gość: do JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.04.09, 22:05
                    Mam pytanie. Kto zajmie to duże pomieszczenie, w których odbywają się lekcje
                    niepełnosprawnych uczniów? Dawno temu była to duża sala wykładowa? Może
                    Biblioteka wynajmie odpłatnie to pomieszczenie i może dobrze zarobi na pozbyciu
                    się uczniów???
                    • Gość: zastanowienie Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersytecki IP: *.media4.pl 17.04.09, 23:39
                      Czy biblioteka umie zarabiać? Pozyskiwanie różnych projektów było
                      kilkakrotnie wspominane w naszej dyskusji. Mamy wpływy z opłat
                      wypożyczalni, prowadzimy usługi informacyjne, reprograficzne,
                      przygotowujemy kwerendy. Zbiory i pomieszczenia biblioteczne są
                      udostępniane do programów telewizyjnych, filmów i publikacji
                      prasowych. Co my, pracownicy z tego mamy? Brudną, połataną
                      wykładzinę na podłogach (częściowo ją wymieniono po kontroli PIPu),
                      przypadkowo dobrane meble na stanowiskach pracy (w zasadzie jest to
                      przegląd mebli biurowych od czasów niemieckich, poprzez Gomułkę,
                      Gierka, aż do tych wyrzuconych z pomieszczeń administracyjnych
                      budynku głównego Uniwersytetu), brudne ściany na korytarzach i w
                      wielu miejscach z sufitu zwisające kawałki łuszczącej się farby.
                      Tak, tak, bedziemy mieć lepiej... w nowym budynku. Tę obietnicę
                      słyszymy od wielu lat i jest ona wspaniała wymówką, aby nic nie
                      robić. Można, a nawet trzeba żyć oszczędnie, ale nic nie tłumaczy
                      brudu, braku dbania o podstawowe wyposażenie. Czy biblioteka ma
                      gospodarza? Co mamy z tego, że biblioteka zarabia?
                      • Gość: anonim Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersytecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 11:30
                        Jeśli chodzi o nowy budynek BU to nie chciałbym doczekać się dnia przeprowadzki.
                        Posłuchajcie tylko co mówią o nim ludzie na mieście ... ze to betonowy
                        koszmarek.Były,a może nadal są wątpliwości, czy stropy tego "genialnego" budynku
                        wytrzymają, pod ciężarem naszych zbiorów, zwłaszcza, że dopiero teraz mamy
                        wszystko zmierzyć i zważyć, o paradoksie!
                    • Gość: ktoś Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 11:16
                      Ta duża sala, tak przynajmniej ćwierkały wróbelki, miała być dla p. Ż., ale jest
                      jakiś poślizg w jego projektach ... tak więc zarobić się chyba nie da na tym
                      pomieszczeniu.
                      • Gość: gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.09, 15:20
                        Wszystko jasne. Jak pomieszczenie zajmie p.Ż, to on zarobi, a straci Biblioteka.
                        Niepełnosprawni uczniowie bezpłatnie oprawiali książki dla Biblioteki,
                        wykonywali passe-partout, pudła i inne przedmioty. Chyba żaden bibliotekarz nie
                        zarobił ani 1 złotówki u p. Ż.
                        "ale jest jakiś poślizg w jego projektach ...". Najlepiej zrobi p.Ż jak się
                        solidnie weźmie za pracę, a nie barwnie opowiada o projektach, jak to miało
                        miejsce 4.03.2009 . Ciekawe jak się mają inne projekty p. Ż ?
                        • Gość: zdegustowany Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 19:10
                          Powrócę do tematu naszego powołanego "ciała". Otóż już powątpiewam, czy będzie
                          ono naprawdę reprezentować nas-pracowników. Nasz pierwszy wniosek o powołanie do
                          komisji przewodniczącej naszego koła Solidarności już na wstępie został
                          odrzucony, a przecież to pracownicy domagają się tego. Czyżby p.DL to nie
                          odpowiadało? Pani Danusiu proszę się nie obawiać konkurencji, nie czas na to w
                          tej chwili, trzeba połączyć nasze siły a nie znów dzielić się na MY-komisja i
                          związki zawodowe. Właśnie o to chodzi naszym władzom uczelni, aby
                          zmarginalizować związki. Ale niestety bez naszych związków nic tu nie wskóramy,
                          taka jest prawda. Ciało będzie się zbierać kilka razy w miesiącu, radzić sobie a
                          muzom i nic z tego konkretnego nie wyniknie, bo niestety niektórym członkom już
                          palma sławy chyba odbiła i zamiast skupić się na konkretach rozmydlają sprawę.
                          • Gość: do zdegustowany Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.09, 21:18
                            To co Pan pisze było do przewidzenia. Co zrobić, aby osiągnąć cel i nie tracić czasu. Komisja sporządzi pismo do prof. Dynaka. Odpowiedzi nie otrzyma i brakiem odpowiedzi nie należy się przejmować, to norma. Priorytetem jest podwyższony budżet BUWr /na poziomie 2004/2005 oraz regulacje od czerwca 2009 r. Trzeba przypilnować dwóch spraw i tyle. I przycisnąć JM, obiecał, że przy regulacjach/podwyżkach będzie obecny przedstawiciel, taki który pomoże dyrekcji dokonać właściwego podziału (o ile dobrze pamiętam obiecał to p. GC). Powodzenia
                          • Gość: pytajka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: 78.8.136.* 20.04.09, 12:17
                            Przede wszystkim trzeba by zdefiniować, kogo ta Izba Reprezentantów
                            ma reprezentować, bo jeśli panie Walę Pracoholiczkę oraz Dochodzącą,
                            czyli osoby jedynie zatrudnione, lecz od lat niepracujące (za cichą
                            zgodą szefowej i pod okiem krótkowzrocznej dyrekcji), to
                            ja "wymiękam" i dziękuję za taką reprezentację!!!
                        • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: 156.17.58.* 21.04.09, 15:26
                          > Wszystko jasne. Jak pomieszczenie zajmie p.Ż, to on zarobi, a straci Biblioteka
                          > .
                          > Niepełnosprawni uczniowie bezpłatnie oprawiali książki dla Biblioteki,

                          Jak to rzeczywiście ma zająć p. A.Ż., to wszystko jasne, to już po pracowni Mistrza Bereziuka. Ale ma gość apetyt! już "zjadł" pół naszej pracowni rękopiśmiennej, a teraz jeszcze oprawiaczy realnych książek (co pracowni, to w praktyce ta redukcja załatwiła ją na amen, bo zabrakło miejsca na czytnik mikrofisz, który poszedł "w świat" i teraz nie ma nawet na czym przeczytać incipitariuszy, kiedyś za grube pieniądze kupionych). Wirtualizujermy się coraz bardziej, zarobki jeszcze wirtualne nie są, ale już nie dużo brakuje, a co będzie dalej?

                          • Gość: :-) Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.as.kn.pl 23.04.09, 00:24
                            ciemność widzę, ciemnośc:-)
                    • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: 156.17.58.* 20.04.09, 09:38
                      > Mam pytanie. Kto zajmie to duże pomieszczenie, w których odbywają się lekcje
                      > niepełnosprawnych uczniów?

                      Tego nie wiem.

                      > Może Biblioteka wynajmie odpłatnie to pomieszczenie i może dobrze zarobi na pozbyciu
                      > się uczniów???

                      Może zarobi, ale czy na pewno?. Przecież ta pracownia wykonywała konkretną robotę - naprawiała i oprawiała książki biblioteczne. Z tego co mówił p. Bereziuk, to były spore liczby - jakieś tysiące woluminów. Tak "na chłopski rozum": przy kilku milionach książek, które posiada BU, jakiś procent z nich będzie stale do naprawy (w jednostce czasu, powiedzmy co roku). W tej skali procent, to już ok. 30 tys., wprawdzie tylko część książek jest używana bardziej intensywnie, mimo to i tak może być to spora liczba. Są nawet jakieś normy opracowane - gdzieś widziałem, że książka po 70 udostepnieniach ma prawo się rozlecieć, choć wielu książkom to sie zdarza już po pierwszym użyciu (norma zdaje się z lat 50-tych). Zatem sprawa jest dość prosta - ktoś i tak te książki będzie musiał naprawiać, no i w czynie społecznym robić tego nie będzie. Mistrz Bereziuk to człowiek praktyczny i fachowy konserwator, więc bez pracowni sobie da radę. Problem polega zatem na tym, czy Biblioteka na tym dobrze wyjdzie (pomijam bezdyskusyjny wymiar społeczny działalności pracowni). Może by zamiast tego zutylizować komercyjnie pomieszczenia w Nowej Bibliotece? choćby na składy.
                      • Gość: :-((( Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.as.kn.pl 23.04.09, 00:38
                        "mistrz Bereziuk" na pewno poradzi sobie bez tzw. pracowni "mistrza
                        Bereziuka". Z tego co powszechnie wiadomo BU utrzymywała "pracownię
                        mistrza" kupując wszystkie materiały niezbędne do nauki
                        niepełnosprawnych uczniów. Może wartość tych materiałów przekraczała
                        zyski z opraw książek? Niezbadane są prawa rynku.
                        • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: 156.17.58.* 23.04.09, 08:50
                          > niepełnosprawnych uczniów. Może wartość tych materiałów przekraczała
                          > zyski z opraw książek? Niezbadane są prawa rynku.

                          No, właśnie. Czy ktoś to policzył? z tym rynkiem to w rzeczy samej kłopot. Rzeczywiście były jakieś zyski z tych opraw? Nawet jak faktycznie były niższe od nakładów to, i tak byłoby to niezmiernie interesujące zjawisko. Zyski w tak ubogiej instytucji jak BU, to nie jest sprawa, którą można by zbywać trybem przypuszczającym.
                        • Gość: Stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 23.04.09, 14:20
                          Trudno mi nie uznać ten wpis za zawoalowaną insynuację
                          • Gość: KaWa Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.09, 23:25
                            Pilniejszy problem dotyczy jutrzejszego spotkania "ciała" z Rektorem Dynakiem. Z
                            "ciałem" jest niejasność co do zakresu działania (nie tylko kompetencji).Sama
                            nazwa sugeruje, jakoby dotyczyło wyłącznie BU. Należy na spotkaniu zapytać Pana
                            Rektora, w jakim celu weszli do niego bibliotekarze z bibl. zakładowych skoro
                            problem ich nie dotyczy? Moim zdaniem skoro biblioteki zakładowe merytorycznie
                            podlegają BU zarówno w kwestiach zatwierdzenia awansów (od starszego bibl.), w
                            kwestiach akceptacji selekcji oraz na bieżąco w procesie katalogowania nowych
                            nabytków, wspólnego systemu komputerowego, tworzeniu rekordów bibliograficznych,
                            szkoleń etc/etc. BU i zakładowe są powiązane na tyle, by "ciało" je też
                            wspierało. Jedyne co jest faktycznie odrębne to odrębna KASA. Natomiast sprawy
                            mobbingu zdarzają się niestety także w bibliotekach zakładowych (na mniejszą
                            skalę, bo są mniejsze (i zatrudniają mniej ewentualnych mobberów czy
                            mobbingowanych)i te kwestie powinny podlegać pod "ciało". W końcu "ciało" z
                            powodu mobbingu głoszonego na FORUM powstało... .(?)Mam nadzieję, że to zostanie
                            jutro u Rektora wyjaśnione.
                            • Gość: Litości!!! Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.09, 00:46
                              Bibliotekarze, wybraliście najnudniejszy zawód na świecie i z uporem godnym
                              lepszej sprawy nudzicie o swoich lokalnych problemach na ogólnym forum. Litości!
                              "My się tu o większe pieniądze modlimy" - spotkajcie się na zapleczu albo
                              otwórzcie wewnętrzne forum. Kogo obchodzi los ludzi książki w kraju, gdzie 50%
                              populacji nie rozumie wiadomości w TV i nie jest w stanie przeczytać codziennej
                              gazety a statystyczny Polak czyta pół książki rocznie???
                              • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 24.04.09, 09:56
                                Bibliotekarze wypowiadają się tam, gdzie chcą. Nie każdy musi ich
                                wpisy czytać. Skoro jednak połowa ludzi czyta, a z samych tylko
                                bibliotek publicznych aktywnie korzysta co piąty obywatel kraju
                                (czyli wielokrotnie więcej niż z teatrów czy filharmonii, o których
                                mówi się i pisze wielokrotnie częściej), to jest to problem, który
                                może obchodzić kogoś więcej niż samych tylko bibliotekarzy.
                                Czy z tego, że pracownicy jakiejś mini-spóleczki, z której usług
                                korzysta tysiąc okolicznych osób, a w której występowałby mobbing,
                                nie mieliby prawa publicznie o tym mówić?
                                Poza tym dyskusja na forum natychmiast by ustała, gdyby ustał
                                problem. A problem istnieje, bo władze uczelni próbują go przeczekać.
                              • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e hUniwersytecki IP: 156.17.58.* 24.04.09, 15:39
                                > Bibliotekarze, wybraliście najnudniejszy zawód na świecie i z uporem godnym
                                > lepszej sprawy nudzicie o swoich lokalnych problemach na ogólnym forum. Litości

                                To zależy co kto lubi, i w jakiej bibliotece pracuje. W każdym razie nie wydaje się, żeby to był najnudniejszy, ani nawet nudny zawód. A poza tym, jak widac - jak w każdym innym fachu - są "atrakcje" extra, pozaprofesjonalne. A nawet jak faktycznie akurat jest nudno, to zawsze można sięgnąć po ciekawą książkę :)
                                Problem jest może lokalny, ale tylko z pozoru, bo rzecz nie dzieje się przecież w bibliotece publicznej dzielnicy X, tylko w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu, która przechowuje największą kolekcje zabytkowych ksiąg w Polsce - od Karola Wielkiego (z grubsza) do czasów najnowszych. Zatem to, jak taka instytucja funkcjonuje i czy w ogóle funkcjonuje sensownie, to nie taki znów marginalny problem. Tu jest zebrane dziedzictwo kulturalne Śląska i nie tylko miejscowe. Lepiej, żeby nie zgniło marnie, albo się po świecie rozpełzło. Można rozumieć, że nie każdego to interesuje, choć w zasadzie jednak powinno, przynajmniej tych, którzy jakąś odpowiedzialność za poziom cywilacji w tych stronach odczuwają. A wypadki, o których mowa na tym forum są dowodem, że z BU nie jest najlepiej (delikatnie mówiąc).

                                > "My się tu o większe pieniądze modlimy" - spotkajcie się na zapleczu albo

                                Pechowo się składa, że to nie jest problem, który można załatwić we własnym gronie. Marginalizacja i skrajne niedofinansowanie personelu BU w ciągu lat doprowadziło do poważnego jej uwiądu jako instytucji naukowej, czy też służącej nauce. W oddziale w którym pracuję przybrało to nawet dość skrajne formy i nikogo to specjalnie nie obchodzi. O poziomie kadry zarządzającej BU można sobie w wielu miejscach na tym forum sobie poczytać. Wszystko to nie wygląda dobrze i jestem zdania, że tego problemu nie można pozostawić samej BU, ani nawet Uniwersytetowi. Z powodu znaczenia tego zbioru bibliotecznego dla kultury kraju sprawa ma zdecydowanie conajmniej regionalne - w skali Śląska (także Górnego), a raczej szersze znaczenie.

                                Kogo obchodzi los ludzi książki w kraju, gdzie 50%
                                > populacji nie rozumie wiadomości w TV i nie jest w stanie przeczytać codziennej
                                > gazety a statystyczny Polak czyta pół książki rocznie???

                                To już kwestia osobna, ale jeśli Polska ma przetrwać, to te drugie 50% powinno się takimi sprawami, jak BU interesować, chocby pobieznie.
                                • Gość: Sceptyk Warto p o s ł u c h a ć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 23:18
                                  www.prw.pl/articles/view/11100/wroclaw-mobbing-w-bibliotece-uniwersyteckiej-posluchaj
                                  • Gość: Angelo Re: Warto p o s ł u c h a ć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 23:31
                                    Podobno mamy już Drodzy Forumowicze czytelników w samej stolicy.
                                    Pozdrawiamy :)
                                  • Gość: wawka Re: Warto p o s ł u c h a ć IP: 193.59.173.* 28.04.09, 08:16
                                    Może skontaktujecie się z reporterkami Celownika, które
                                    profesjonalnie zajeły się sprawą GBL poruszając ją i w Celowniku
                                    www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-
                                    reporterskie/celownik/wideo/21042009 i w Wiadomościach TVP 1
                                    24.04.2009 www.tvp.info/wiadomosci/wideo/24042009-1930
                                    Polecam maksymalnie nagłośnić sprawę to jedyna szansa, że władza
                                    potraktuje Was poważnie.
                                    • Gość: wawka Re: Warto p o s ł u c h a ć IP: 193.59.173.* 28.04.09, 08:18
                                      Celownik www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-
                                      reporterskie/celownik/wideo/21042009
                                      • Gość: Sceptyk Re: Warto p o s ł u c h a ć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.09, 23:18
                                        Co się w tych bibliotekach dzieje?!
                                        Dzięki Wawka ;)
                                        Forumowicze, co tak ucichliście?
                                        Obejrzyjcie krótkie wideo z programu "Celownik":
                                        www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/celownik/wideo/21042009

                                        • Gość: JG Re: Warto p o s ł u c h a ć IP: 156.17.58.* 29.04.09, 09:35
                                          > Forumowicze, co tak ucichliście?

                                          To może być cisza przed burzą.
                                          • Gość: Judyta Re: Warto p o s ł u c h a ć IP: *.chello.pl 29.04.09, 22:24
                                            Odsłuchałam audycję w PR Wrocław z dnia 21 kwietnia i w związku z tym mam kilka
                                            refleksji. Dożylismy takich czasów, że działalność związkową chyba trzeba będzie
                                            przenieśc do "podziemia", ponieważ osoba sprawująca funkcję Dyrektora Biblioteki
                                            Uniwersyteckiej nie respektuje prawa do prowadzenia działalności związkowej w
                                            godzinach pracy. To pytam - kiedy? W godzinach wieczornych? Kiedy wszystkie
                                            agendy Uniwersytetu "śpią"? A może kompletnie poza murami Biblioteki? Głęboka
                                            KOMUNA sie kłania! Ta pani nie posiada kompetencji do sprawowania tej funkcji.
                                            Jest wielkim wstydem tej instytucji, że dopuszcza do sytuacji, w której
                                            pracownicy aby funkcjonowac normalnie muszą zażywać środki uspokajające! I kto
                                            by pomyślał! W BIBLIOTECE NAUKOWEJ!!!
                                  • Gość: Sceptyk Re: Warto p o s ł u c h a ć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.09, 23:23
                                    Wypowiedź związkowca w Radiu Wrocław o "wyciszeniu" sprawy
                                    mobbingu w Bibliotece to chyba lapsus językowy? Mam taką nadzieję.
                                  • Gość: JG Komisja (zwana też "Ciałem") w działaniu IP: 156.17.58.* 30.04.09, 15:13
                                    Jak pewnie wszyscy już wiedzą, komisja rozesłała maile z informacja o swoich poczynaniach, otworzyła stronę www i powołała forum dyskusyjne. Dla porządku podaję linki:
                                    strona informacyjna:
                                    www.bu.uni.wroc.pl/komisja
                                    forum:
                                    www.bu.uni.wroc.pl/komisja/phpBB3
                                    myślę, że wobec tego i głosów malkontentów, narzekających na zanudzanie publiki sprawami wewnątrzbibliotecznymi, do takich właśnie spraw te urządzenia Komisji trzeba by wykorzystywać, a na gościnnym forum "Gazety" omawiać tylko sprawy o ogólniejszym wymiarze. Np. - ktoś, dawno temu, wrzucił tutaj zawartość listu p. profesor Migoniowej - może by zatem podjąć na jego podstawie dyskusję o sytuacji Biblioteki, w tym także dyskusję z tezami autorki? To byłyby problemy, które powinny zainteresowac nie tylko bibliotekarzy, w końcu zbiór Biblioteki jest dobrem ogólnonarodowym. Z bibliotekarskim pozdrowieniem. JG. Wesołych Świąt!
                                    • Gość: ßea Re: Komisja (zwana też "Ciałem") w działaniu IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.05.09, 19:09
                                      ~~~~ 'Witryna www.bu.uni.wroc.pl/komisja żąda podania nazwy użytkownika i
                                      hasła.' ~~~~ I to ma być wolność słowa? To ja podam pesel i rozmiar buta. LOGIN
                                      I HASŁO, TO WPISUJE JAK SIĘ LOGUJE INTERNETOWO DO BANKU i do poczty
                                      elektronicznej, w żadnym innym przypadku.
                                      • Gość: stef Re: Komisja (zwana też "Ciałem") w działaniu IP: *.e-wro.net.pl 05.05.09, 20:30
                                        Też nie rozumiem powodów tej poufności czy też tajności.
                                      • Gość: JG Re: Komisja (zwana też "Ciałem") w działaniu IP: 156.17.58.* 07.05.09, 16:28
                                        > 'Witryna www.bu.uni.wroc.pl/komisja żąda podania nazwy użytkownika
                                        i
                                        > hasła.

                                        To chyba nieporozumienie - ta akurat niczego nie żąda, natomiast forum, może domagać się rejestracji, ale przeglądać je można bez tego. Poza tym przy rejestracji nikt dowodu osobistego nie wymaga :-)
                                        • Gość: :) Re: Komisja (zwana też "Ciałem") w działaniu IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.09, 06:20
                                          Logując się z domowego komputera na www.bu.uni.wroc.pl/komisja wymagana jest
                                          autoryzacja.
                                          • Gość: JG Re: Komisja (zwana też "Ciałem") w działaniu IP: 156.17.58.* 08.05.09, 09:27
                                            > Logując się z domowego komputera na www.bu.uni.wroc.pl/komisja wymagana jest
                                            > autoryzacja.

                                            No to trzeba zapytać Komisję o szczegóły i poprawienie tego. Sprawy bibliblioteki budzą pewne zainteresowanie społeczne, przynajmniej wśród braci bibliotekarskiej, w związku z powyższym zainteresowana społeczność powinna mieć swobodny dostęp do dokumentów Komisji.
                                            • Gość: iwona_lew Re: Komisja (...) w działaniu _ forum otwarte IP: 156.17.58.* 16.05.09, 13:00
                                              Z bibliotecznym forum, powiązanym ze stroną Komisji, było dużo gorzej, niż się
                                              nam zadawało, bo nawet zarejestrowani użytkownicy nie mogli się zalogować z
                                              domowych komputerów... Ale aktualnie - i strona Komisji i Forum są dostępne
                                              zewsząd, można czytać i pisać. Serdecznie zachęcam do przeniesienia dyskusji na
                                              owo forum, bo to, z którego teraz gościnnie korzystamy - jest bardzo mało
                                              uporządkowane i nie do końca czytelne. Przyznam też, że poziom części wypowiedzi
                                              odstręcza mnie od dyskusji. Powtarzam więc zaproszenie:
                                              www.bu.uni.wroc.pl/komisja/phpBB3/index.php
                                              • Gość: do Iwona Re: Komisja (...) w działaniu _ forum otwarte IP: *.media4.pl 16.05.09, 20:29
                                                Myślę, że każdy sam zadecyduje, na którym forum będzie się
                                                wypowiadać, a przeniesienie się nas z tego gościnnego forum to
                                                pobożne życzenie władz.
                                    • Gość: JG Re: Komisja (zwana też "Ciałem") w działaniu IP: 156.17.58.* 13.05.09, 11:45
                                      No proszę, forum Komisji ledwo się objawiło i ma dopiero 3 wpisy a już w 2 z nich poruszono fundamentalne dla BU kwestie - zachęcam do lektury w oryginale (www.bu.uni.wroc.pl/komisja/phpBB3/viewtopic.php?f=4&t=2). Myślę, że skoro jest to strona Komisji, oficjalnej przecież instytucji bibliotecznej, to spokojnie można w chwili jakiejś przerwy w pracy, korzystając ze służbowego komputera, wejść na te strony i sobie poczytać. Myślę, że można nawet wpisać taką wizytę do tych głupich dzienniczków i chyba nikt nie będzie w stanie tego zakwestionować - w końcu jest to zajmowanie się sprawami służbowymi - BU jest niewątpliwie w stanie kryzysu i każdy jej pracownik ma służbowy i moralny obowiązek zachowywać choćby orientację w całej sprawie. 15 min. dla ogólnych spraw Biblioteki - to powinno być nawet chwalebne.

                                      Co do samego forum, to miejmy nadzieję, że jego animatorzy otworzą je szerzej, choć jego główny problem polega chyba na tym, że znajduje się na bibliotecznym serwerze, co jednak ma swoje słabe strony w obecnej sytuacji w BU. Może dałoby sie to przenieść w jakieś neutrealne miejsce? np. na jakimś innym uniwersyteckim serwerze?

                                      • Gość: JG Przyszłość Biblioteki cz. 1 IP: 156.17.58.* 14.05.09, 19:03

                                        Widać wyraźnie, że wzburzenie w bibliotecznym narodzie wywołane mobbingiem opadło, można więc spokojnie porozważać różne istotne aspekty naszej obecnej sytuacji.
                                        Koledzy, którzy uaktywnili "komisyjne" forum, podnieśli tam ważkie problemy w związku z naszą Znakomitą Firmą, z pewnością godne rozważenia przez każdego, komu jej przyszłość nie jest obojętna. Taka dyskusja jest tym bardziej wskazana, że nie ma pewności, czy obecny zarząd BU zdaje sobie w ogóle sprawę z merytorycznych problemów firmy, którą administruje (finanse to inna, stosunkowo prosta i wymierna sprawa). Do takich wątpliwości skłania to, co w ostatnich 2 latach się wydarzyło (afera dzienniczkowa itp.), no i pewna zauważalna skłonność do zajmowania się raczej wirtualnym aspektem funkcjonowania Biblioteki. Mimo jednak dość oczywistego faktu, że biblioteka wirtualna i tak ma się w BU pod każdym względem najlepiej (co niewątpliwie jest plusem), chyba nikt rozsądny nie wierzy, że da się zignorować tą zupełnie podstawową, fizyczną rzeczywistość. W niej akurat lokują się prawie wszystkie problemy Biblioteki i jej pracowników. I tej właśnie sfery dotyczą posty naszych kolegów, skądinąd wybitnych specjalistów od biblioteki wirtualnej i bardzo dla niej zasłużonych. W dodatku współbrzmią one z kwestiami podniesionymi w liście p. prof. Migoniowej, skierowanym do władz Uczelni w imieniu całej rady bibliotecznej.

                                        Zacznę może właśnie od tekstu Pani Profesor, jest to bowiem wyraz poglądów środowiska na sytuację BU. Pani Profesor stwierdza mianowicie:

                                        "Rok 2007 był piątym już kolejnym rokiem, w którym spadły kwoty przeznaczane na uzupełnianie zbiorów – źródłem ich pomnażania stają się jedynie dary i egzemplarz obowiązkowy, który pozwala na kompletowanie wyłącznie polskiej produkcji wydawniczej. Dramatyczne luki powstają w zasobach światowej – zagranicznej literatury."

                                        jest to opis sytuacji BU, w dalszej części listu poparty róznymi statystykami, którym trudno zaprzeczyć. Jedyne zastrzeżenie można tu mieć do horyzontu czasowego - to historia najnowsza, sięgająca tylko 2 kadencje wstecz, ale wiadomo, że ta luka w zasobach literatury powstała już dużo wcześniej. Tym niemniej nie da się zaprzeczyć, że istnieje i w dużym stopniu przesądza obecnie o statusie BU jako placówki naukowej. Przesądza negatywnie.

                                        ciąg dalszy w następnym poscie
                                      • Gość: JG Przyszłość Biblioteki cz. 2. IP: 156.17.58.* 14.05.09, 19:08
                                        "Nie jest sytuacją normalną, gdy w uniwersalnej bibliotece uczelnianej 75% zakupów dokonywanych jest przez biblioteki specjalistyczne (zakładowe) z budżetu jednostek naukowo-dydaktycznych, które nie mają możliwości i kompetencji do budowania kolekcji ogólnonaukowej, konsekwentnie uzupełnianej i konstruowanej".

                                        To dalszy ciąg wywodu Pani Profesor i otwiera on kolejne fundamentalne zagadnienie - misji Biblioteki - jest nawet taki dokument, bardzo ogólny w treści, a nawet trochę dziwny. W powyższej opinii zawarty jest pewien mit biblioteczny, który niepotrzebnie ciąży nam wszystkim, jest to właśnie mit o misji BU (w sensie Biblioteki Głównej) i stąd owa mityczna "kolekcji ogólnonaukowa" (chyba, że chodzi tu o zasób encyklopedii i słowników, wtedy jest to zjawisko realne, choć chyba mało istotne). Oczywiście P. Profesor napisała tak chcąc poprawić naszą faktycznie bardzo niską pozycję w oczach uniwersyteckich decydentów. Jest jasne, że nawet w prowincjonalnej uczelni, jak nasza, zbiory naukowe muszą być bardzo specjalistyczne i róznorodne i tzw. Biblioteka Główna nie jest w ogóle w stanie zajmowac sie ich utrzymaniem, nawet gdyby zwiększyc zatrudnienie i zatrudnić specjalistów z poszczególnych dziedzin. Zresztą zdaje się, że praktycznie nie ma takich aspiracji i sama ustawia się raczej w roli wypożyczalni skryptów dla studentów, co z kolei jest najprostszą drogą do totalnej marginalizacji i poza tym zupełnym nieporozumieniem (przed wojną np. studenci mieli własną bibliotekę i wcale nie była to Univ. Bibliothek). Jak wiemy, środowisko akademickie rozwiązało problem samo, dość radykalnie i chyba słusznie - tzw. biblioteki zakładowe włączono po prostu do instytutów itp. Obecnie, kiedy postęp technologii tak bardzo nas jako profesję wyprzedził, to nawet braki wiedzy ściśle bibliotecznej nie są tak istotne, bo to w duzym stopniu już historia. Ale z pewnością jakaś forma zorganizowania tych bibliotek na poziomie większych instytutów, czy wydziałów byłaby wskazana. Choćby po to, żeby zapewnić jednolitość systemu informatycznego i tu jest również miejsce dla tzw. Biblioteki Głównej. W każdym razie stan obecny oddaje opinia Jego Magnificencji, którą przytoczył (z pamięci) kolega Marcin:

                                        > „Biblioteka Uniwersytecka przez większość wydziałów nie jest postrzegana jako najważniejsze źródło dostępu do książek ponieważ tą rolę spełniają biblioteki zakładowe. Ważna jest dla Uniwersytetu ze względu na cenne zbiory, które w przyszłości mogą być legitymacją na pozyskanie środków z UE”. Wygląda na to że w rozumieniu naszych zarządców jesteśmy cennym muzeum. Może to jest jakiś trop rozwoju BUWr?

                                        No właśnie, tak chyba jest i trzeba to przyjąć do wiadomości. Dobrze chociaż, że decydenci zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że to "cenne muzeum". I Kolega ma chyba rację - to jest chyba jedyna sensowna droga rozwoju BU, i tu ulokować trzeba jej misję. I nie jest to nawet trudne - pomijam tu biblioteke wirtualną - tu jedynym dyskusyjnym punktem jest przedsięwzięcie p. A.Ż. - to kwestia technologii, z która tez oczywiście wiążą się nakłady, ale w praktyce załatwiłby ją skutecznie jeden jakiś duży system w rodzaju dużego serwera firmy SUN, czy jakiegoś niewielkiego mainfraime'a (nie musi to być nawet własność biblioteki). W każdym razie dla bibliotekarzy nie ma tu dużego pola popisu. Nasze sprawy są w przestrzeni realnej, rzeczywistych książek, starych i nowych. Bo biblioteka to właśnie książki - obecnie oczywiście w bardzo róznych formach - tego potrzebują od nas użytkownicy. Tu zacytuję innego z naszych kolegów - poruszył wcześniej ten problem:

                                        > Po przeczytaniu tego akapitu [kawałek tekstu o Misji BU (JG)] zacząłem się zastanawiać jakie są faktyczne oczekiwania i potrzeby kadry naukowej i studentów oraz potrzeby biblioteczno–informacyjne użytkowników zewnętrznych. [...] Logicznie rozumując można dojść do stwierdzenia, że skoro BUWr trudno uzyskać poparcie UWr dla jej statutowej działalności to może rozmijamy się w interpretacji oczekiwań i potrzeb kadry naukowej i studentów . Mam wrażenie, być może naiwne, że jeśli komuś na czymś zależy, to o to coś dba. Idąc tym tropem dalej jeśli coś jest zaniedbane, to albo komuś na tym czymś nie zależy, albo to coś nie spełnia oczekiwań kogoś kto powinien o to coś zadbać. Być może jest to zbyt surowa logika, ale może warto zacząć rozwiązywać problemy u źródła?

                                        No właśnie, to trzeba na chłodno przemyśleć. Moja opinia, która mam nadzieję, nie będzie ostatnią, jest taka oto, jak niżej. W naszym przypadku, z zupełnie niezwykłym księgozbiorem zabytkowym (wliczając w to książki z okresu 1801-1945), mamy bardzo określone grono potencjalnych użytkowników, jesteśmy niewątpliwie biblioteką humanistyczną z ważnym zasobem dla badan śląskoznawczych. Zresztą nawet, gdyby zainteresowanie tym zbiorem było zupełnie minimalne (na szczęście jest całkiem spore), to trzeba się nim i tak zajmować, opracowywać to, konserwować itd. To jest dziedzictwo kultury wielu ważnych społeczności z kilkunastu wieków. Do tego mamy budynek na Szajnochy, zabytkową, bardzo malowniczą bibliotekę, która i teraz pełni chyba ważną społecznie funkcję porządnej biblioteki ogólnej, dla użytku wykształconych ludzi tego miasta i przyjezdnych - nb. takie były też intencje twórców, zarówno Biblioteki Miejskiej, jak i BU, zanim jeszcze została BU. W naturalny sposób oddziały na Piasku powinny zapewnieć zaplecze badawcze w wyspecjalizowanych dziedzinach, którymi się zajmują (lub powinny zajmować) i które są pochodną zbiorów pod ich opieką. To jest zdawałoby się oczywiste i praktyczne sformułowanie misji Biblioteki i w takim ujęciu prawdopodobnie w ogóle ten nowy, betonowy budynek nie byłby potrzebny. I tak trzeba by było pozbyć się części tego co jest w magazynach na Szajnochy, w części rozdysponować to po wydziałach, bo tu mogą być spore potrzeby w tym względzie - zwłaszcza w dyscyplinach humanistycznych. Księgozbiór naukowy poszczególnych dyscyplin reprezentowanych na Uniwersytecie może być w praktyce utrzymywany tylko w obrębie poszczególnych wydziałów i instytutów. I dlatego, jeżeli faktycznie jest tak, jak pisze p. Profesor, że 75% one kupują, to jest to najzupełniej zdrowa sytuacja. Sformułowanie jakiejś wyaraźnej misji jest dla właściwego funkcjonowania BU wręcz fundamentalne. Tu prawie anekdotyczny przerywnik pokazujący jak wygląda to obecnie w praktyce - ten brak jasno sformułowanych priorytetów odczułem na własnej skórze i to, można powiedzieć, boleśnie, kiedy półtora roku temu "podziękowano" mi dość niespodziewanie za pracę przy kompletowania księgozbioru, z dnia na dzień tego zakazując urzędowym pismem i pod groźbą kar dyscyplinarnych (po 6 latach jej prowadzenia! nb. ci którzy klną na pieprzone dzienniczki niech wiedzą, że wtedy właśnie ta afera się zaczęła; tak, mam tu mimowolny własny udział). Okazało się niespodziewanie, że księgozbiór podręczny w oddziale rękopisów to sprawa nieważna, zresztą do pewnego stopnia słusznie, bo jak potem sprawdziłem, dwie ostatnie kierowniczki naszego oddziału wykreśliły z zakresu jego działalności opracowanie katalogowe rękopisów! Na przykładzie upadłego oddziału rękopisów, który nie dość, że nie ma personelu, który mógłby sensownie prowadzić przypadającą mu w udziale działalność, to w dodatku utracił w ostanim czasie pół pracowni, gdzie mogłaby się ona odbywać, dochodzimy do kolejnego problemu warunkującego stan obecny i ewntualną poprawę naszej sytuacji, czyli do zagadnienia kwalifikacji personelu, czyli nas samych. No, tu jest różnie, ale sądzę, że jakby pojawiła się perspektywa jakichs sensownych zmian, to wielu z nas z chęcią dokształciłoby się w tych aspektach, w których faktycznie jest taka konieczność. Na swój sposób korzystnym czynnikiem jest tu wspomniana rewolucja technologiczna, która się w obecnie w naszej dziedzinie dokunuje i ustawia wszystkich równo w zakresie kompetencji (czy też niekompetencji). Biblioteka tu akurat powinna pomóc swoim ludziom.
                                        • Gość: JM Re: Przyszłość Biblioteki cz. 2. IP: 156.17.58.* 15.05.09, 09:15
                                          Naturalnie - nemo est perfectus nisi JG haha. Skoro dyrekcje trzeba by zmienic,
                                          niektorych kierownikow (nomina sunt odiosa) oraz pracownikow (naszego oddzialu)
                                          - bo sa niekompetentni, nasuwa sie pytanie: moze by tak przeprowadzic badania
                                          psychiatryczne wsrod pracownikow biblioteki (takze przydalyby sie takowe przy
                                          zatrudnianiu do BU)? Bo kompetencje to jedna sprawa, a zdrowie psychiczne to
                                          druga (jakze wazna!) sprawa:)
                                          • Gość: JG Re: Przyszłość Biblioteki cz. 2. IP: 156.17.58.* 15.05.09, 15:40
                                            To niekoniecznie głupi pomysł, tylko nie wiadomo, czy takie badania obejmuje ubezpieczenie.
                                            • Gość: gość Re: Przyszłość Biblioteki cz. 2. IP: *.as.kn.pl 17.05.09, 00:58
                                              znajdziemy sponsora :-)))
                                          • Gość: do Re: Przyszłość Biblioteki cz. 2. IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.05.09, 16:26
                                            JM. To już przesada.
                                            • Gość: inny Gość Re: Przyszłość Biblioteki cz. 2. IP: *.media4.pl 15.05.09, 21:31
                                              Myślę, że powinniśmy poskromić złośliwości wobec siebie. Przyczyna
                                              naszej frustracji jest, jak widać, nie do ruszenia, ale przynajmniej
                                              nie dajmy jej satysfacji, że potrafiła skonfliktować ze sobą wielu
                                              pracowników. Natomiast pomysł badań psychologicznych, a nawet
                                              psychiatrycznych - SUPER. Myślę, że powinno się zacząć od
                                              kierownictwa jednostek. I to powinno być badanie obowiązkowe.
                                      • Gość: JG Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: 156.17.58.* 14.05.09, 19:11
                                        W większym stopniu jest to zresztą problem oddziałów piaskowych, bowiem, o ile biblioteka ma mieć charakter placówki naukowej, a takowy może mieć, to tam właśnie - w tym sensie, że tamtejsi pracownicy obok opracowania, powinni brać aktywniejszy niż dotąd udział w życiu naukowym (nie wyklucza to oczywiście nikogo innego), zresztą takie dyscypliny jak kodykologia chociażby poza biblioteką jak nasza nie maja duzych szans rozwoju. I tam stopniowo powinien być zatrudniany dość specjalistycznie wykształcony personel, bo bez tego nie da się nawet prowadzić opracowania zbiorów, jak pokazuje praktyka.

                                        Podsumowując te trochę przydługie wywody - naszą znakomitą firmę trzeba by nieco zreorganizować i na nowo, oraz klarownie, ustalić dla niej priorytety. Nie wydaje się, żeby cokolwiek dało się zmienić na lepsze bez pewnej mobilizacji załogi Biblioteki i własnej inicjatywy. Na razie nie zanosi się na to, żeby minister Zdrojewski zaoferował dotację, taką jak np. p. A.Ż. Jeżeli sami czegoś nie zrobimy, żeby poprawic swoja pozycję, to raczej nikt nam nie pomoże. Protesty związkowe mogą wymusić jakieś jednostkowe powdwyżki, ale watpię, żeby nawet poziom tych panienek od p. A.Ż. udało się w ten sposób osiągnąć (podobno "na dzień dobry", dostały 2,2 tys PLN - to wydaje się być rozsądne minimum, ale o czym w ogóle mowa - ja np. po 20 latach pracy mam 1,555 tys. PLN). Z pewnością nie będzie łatwo wydźwignąć się z naszego dołka, zwłaszcza, że nie można tu liczyć na obecny zarząd BU, bo jakoś to go nie obchodzi. Trzeba jednak coś robić, bo sytuacja nie jest normalna. Może jednak Komisja? Jeżeli uda się przeforsować kadencyjnoość dyrekcji, to otworzy się droga do (byc może) kotrzystnych zmian w tym względzie, a potem można by dążyć do zdobycia przez BU osobowości prawnej i tym samym własnego konta, a w dalszej kolejności odrębnej od Uniwersytetu dotacji, czy wręcz innych źródeł dochodów (po wyjściu z kryzysu możni tego świata mogą znowu chcieć byc mecenasami kultury, a my, jako BU, jesteśmy dobrymi kandydatami do takich pożytecznych inicjatyw. Pani prof. Migoniowa ma zupełną rację w ocenie BU i tu pozwolę sobie zacytować raz jeszcze fragment z jej listu:
                                        " Rada Biblioteczna, świadoma zarówno trud nej sytuacji finansowej Uczelni, jak i potrze Biblioteki wynikających z jej statutowej działalności, a także realizacji przedłużającej się budowy nowego gmachu, zgłasza wniosek by Uniwersytet aplikował do Władz Miasta i Regionu na rzecz ich współodpowiedzialności za Bibliotekę Uniwersytecką. Regionalny – śląski – i lokalny – wrocławski – charakter historycznych i nowszych zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej czynią z niej wyjątkowej rangi bogatą skarbnicę zasługującą w pełni na status Dolnośląskiej Biblioteki Uniwersyteckiej. Zdaniem Rady bardziej korzystnym rozwiązaniem byłoby nadanie Bibliotece Uniwersyteckiej modelu analogicznego do niemieckich czy austriackich „Landes-und Universitäts-Bibliothek”

                                        Tak to trzeba władzom uczelni przypomnieć (moze Komisja?), A z własnej strony trzeba też coś w tym kierunku zrobić, w tym coś, żeby się przebić do świadomości społecznej. Uff! ale się rozpisałem. Taki system chyba nie nadah=je się do powaznych dyskusji. Pozdrowienia
                                        • Gość: stef Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: *.e-wro.net.pl 14.05.09, 19:35
                                          Bardzo mi się wpis JG podoba! Wychodzi na to, ze komisja ds.
                                          pracowniczych zasygnalizowała zamiar sporządzenia planu
                                          strategicznego BU! Dokumentu, który niezależnie od przydatności w
                                          kierowaniu biblioteką w dłuższej perspektywie czasowej, może okazac
                                          się przydatny w staraniach o nadanie bibliotece należnego statusu.
                                          Warto w tym miejscu dodać, że w poznańskiej Bibliotece
                                          Uniwersyteckiej taki plan przygotowuje zespół młodych ludzi powołany
                                          przez dyrektora, ale zespół, który powstał spontanicznie i zgłosił
                                          dyrektorowi zamiar napisania strategii.
                                          Jeden i drugi przypadek pokazują, że czasem wystarczy tylko pozwolić
                                          ludziom działać i zaufać im. Zarówno ich kompetencjom, jak i oddaniu
                                          firmie, w której pracują.

                                          • Gość: JG Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: 156.17.58.* 29.05.09, 17:15
                                            @stef: dzięki za uznanie :-)

                                            > Warto w tym miejscu dodać, że w poznańskiej Bibliotece
                                            > Uniwersyteckiej taki plan przygotowuje zespół młodych ludzi powołany
                                            > przez dyrektora, ale zespół, który powstał spontanicznie i zgłosił
                                            > dyrektorowi zamiar napisania strategii.

                                            To jest chyba faktycznie dobry wzór dla naszej Komisji. Szperając w Sieci w sprawach bibliotecznych trafiłem na całkiem interesujący i ciągle chyba zachowujacy aktualność artykuł p. dyrektora z Poznania nt. finansowania bibliotek uniwersyteckich (eyck.forumakad.pl/archiwum/2000/10/artykuly/13.html). KBN-u co prawda już od dawna nie ma, ale problem finansowania bibliotek pozostał, a u nas jest on kamieniem węgielnym całej struktury problemów BU. Teraz, kiedy już doszło do różnych niekorzystnych zmian jakościowych, nie jedynym, ale dalej podstawowym. Byłoby z pewnością dobrze, gdyby Komisja uwzględniła prace poznańskich bibliotekarzy, może jakaś forma wspólpracy byłaby wskazana. W obecnych czasach, które postawiły przed bracią biblioteczną zupełnie nowe zadania i wyzwania (m.in. technologiczne), tak czy owak trzeba przeprowadzić w naszej branży różne zmiany, przy których współpraca różnych zainteresowanych środowisk na forum ogólnokrajowym byłaby bardzo wskazana.
                                        • Gość: gośc Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: *.as.kn.pl 17.05.09, 01:28
                                          długoletnia praca w bibliotece szkodzi mężczyznom. Owocuje
                                          kompleksami i poczuciem niedowartosciowania. Może trzeba zmienić
                                          pracę? Prawdziwy fachowiec nie powinien mieć z tym problemu. Może u
                                          Stefa? Tam podobno dobrze bibliotekarze zarabiają, wymarzone 2.200
                                          zł byłoby osiagalne, a to na pewno dobrze zrobiłoby męskiemu ego.
                                          • Gość: gość portalu Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3.1 IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.09, 10:21
                                            <długoletnia praca w bibliotece szkodzi mężczyznom. >
                                            Z taką diagnozą nie zgodzę się. Czy to jest dyskryminacja?

                                            Patrz KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Art. 33.1. Kobieta i mężczyzna w
                                            Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym,
                                            społecznym i gospodarczym. 2. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe
                                            prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za
                                            pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania
                                            stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń.

                                            Patrz rządy poprzednich dyrektorów (panów). Atmosfera była zdrowa. Nie ma po co
                                            pisać o powszechnie znanych faktach, jak było, a jak teraz jest.
                                            <Owocuje kompleksami i poczuciem niedowartosciowania. > Żart. Lekarstwo na
                                            kompleksy. Wpuścić do magla faceta z jajami, od razu zrobi porządek. Przepraszam
                                            za trywialne określenie.
                                            • Gość: gość Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3.1 IP: *.as.kn.pl 17.05.09, 13:18
                                              > Z taką diagnozą nie zgodzę się. Czy to jest dyskryminacja?
                                              to jest stwierdzenie faktu
                                              >Patrz rządy poprzednich dyrektorów (panów)
                                              no właśnie "dyrektorów" ! - stanowiska dyrektorskie chyba nie
                                              owocuja kompleksami i poczuciem niedowartosciowania, ale w
                                              poprzednim poście nie było mowy o dyrektorach tylko zwykłych,
                                              dłuuuuuuuuuugoletnich bibliotekarzach-męzczyznach
                                              >Wpuścić do magla faceta z jajami,
                                              no właśnie "z jajami" - to nie jest takie oczywiste w każdym
                                              przypadku :-))))
                                              • Gość: gość portalu Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3.2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.09, 14:25
                                                Spróbujmy tak polubownie. Nie czepiajmy się długoletnich ... czy innych. Szukanie winnego, to strata czasu. Proponuje, wpuścić do magla faceta z jajami, to zrobi porządek.
                                                • Gość: gość Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3.2 IP: *.as.kn.pl 17.05.09, 22:13
                                                  Ok :-)))
                                          • Gość: JM Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: 156.17.58.* 18.05.09, 08:21
                                            Nic dodac, nic odjac:) Expressis verbis!
                                            • Gość: gość Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: 156.17.58.* 18.05.09, 08:57
                                              jaja w maglu - bedzie miazga :)
                                              • Gość: Bibliotekarz Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 09:17
                                                To będzie post z numerem 400. Jak dojdziemy do 1000, będzie trzeba zrobić
                                                imprezę. Biblioteka od naszych postów lepsza niestety nie będzie.
                                                • Gość: JG Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: 156.17.58.* 18.05.09, 09:59
                                                  Odezwały się rękopisy i od razu poziom dyskusji stosownie się uwznioślił, nabrał merytorycznej mocy. Imprezę proponuje zrobić już po 500 poście, tez okrągła liczba.
                                                • Gość: 1000 Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 21.05.09, 21:31
                                                  niestety 399
                                                  • Gość: Autor: Temat: Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.05.09, 22:21
                                                    O Przyszłość Biblioteki martwią się/walczą tylko bibliotekarze. Zrobili wszystko co mogli zrobić. Układ runie prędzej czy później. Przejmować się? Szkoda zdrowia.
                                                  • Gość: JG Temat: Re: Przyszłość Biblioteki cz. 3. IP: 156.17.58.* 29.05.09, 17:24
                                                    > O Przyszłość Biblioteki martwią się/walczą tylko bibliotekarze.

                                                    No własnie. Tak a propos przyszłości BU, znalazłem ciekawy materiał w miejscu wcale nie łatwo dostepnym (wroclaw.dlastudenta.pl/studia/artykul/Biblioteka_Uniwersytecka_w_2012_za_169_mln_zl,35650.html). Może warto sobie to przeczytać? na nasze potrzeby zacytuję tylko kawałek:

                                                    "W inwestycję wkład własny będzie miał także Uniwersytet. Wyniesie on prawdopodobnie ok. 42 mln zł, które to uczelnia pozyska ze sprzedaży budynków przy ulicy Szajnochy. Zainteresowane pozyskaniem tych nieruchomości jest miasto i - jak zaznaczono - to ono zabiega by do tranzakcji doszło. Pomysł popiera zarówno prezydent jak i wojewoda a w dawnej Bibliotece Uniwersyteckiej miałaby znaleźć się Biblioteka Miejska."

                                                    Oryginalnie, jeszcze poprzedniemu dyrektorowi, podobno obiecano z kasy państwowej 120 mln PLN. Resztę - do kosztorysowych 180 mln - miano uzyskać ze sprzedarzy tych budynków. Ale to i wtedy było założenie "kosmiczne" (choć chyba nikt nie zwracał na to uwagi), a teraz jest zdaje się równie, albo i mniej realne. Nikt normalny takich nieruchomości za takie pieniądze raczej nie kupi. Nawet za dużo mniejsze. Chyba, że faktycznie miasto zechce zasponsorować Uniwersytet. Generalnie powyższy plan miasta, o ile odpowiada rzeczywistości, jest godny pochwały i należy go ze wszech miar poprzeć, to przypuszczalnie jedyny sensowny użytek z budynku dawnej Biblioteki Miejskiej, jaki można zrobić w granicach prawa.
                                                    Jak z artykułu widać, są różne projekty ułożenia przyszłości naszej firmie. Oby tylko za tymi prawie 2 setkami milinów poszły dalsze na jej bieżące utrzymanie.
                        • Gość: do :-((( Re: Mobbing... kto da kase na oprawe książek w BUW IP: 78.8.139.* 01.05.09, 11:40
                          Ten post, to 100 procent manipulacja. Fakty są takie. Od 1997 roku uczniowie
                          niepełnosprawni oprawiali książki z zyskiem. W sprawozdaniach rocznych dyrekcja
                          wykazywała jakie to są zyski. Powszechnie! te fakty są znane. Stwierdzenie, że
                          "Może wartość tych materiałów przekraczała zyski z opraw książek?" jest
                          spekulacją. Kto będzie oprawiał za darmo książki, po likwidacji tzw. pracowni
                          Mistrza Bereziuka? Trzeba będzie zdobyć dodatkowe pieniądze. Na koniec pytanie
                          retoryczne. Biblioteka ma już przyznane pieniądze na konieczne oprawy książek?
                          • Gość: Studenciak Re: Mobbing... kto da kase na oprawe książek w BU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.09, 23:35
                            A dlaczego Biblioteka Uniwersytecka nie wywiesiła żadnej flagi z
                            okazji Dnia Flagi, 3 maja????
                            Peerel nadal żywy???
                            Skandal, na państwowej instytucji, ech...
                            Skandal i wstyd!!!
                            • Gość: Do Studenciak Re: Mobbing... kto da kase na oprawe książek w BU IP: 78.8.136.* 05.05.09, 11:58
                              Ano, jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie...
                            • Gość: zero Re: Mobbing... kto da kase na oprawe książek w BU IP: *.wroclaw.mm.pl 05.05.09, 20:46
                              Flagi na budynkach kojarzą się z protestem?
                              • Gość: Judyta Re: Mobbing... kto da kase na oprawe książek w BU IP: *.chello.pl 06.05.09, 20:00
                                To już kolejny raz, kiedy w święto państwowe administracja na Szajnochy nie
                                wywiesza flagi. Wstyd, wstyd, wstyd!!! Flaga kosztuje parę złotych i niech nikt
                                nie mówi, że brak pieniędzy itp. bajki. Jest to OBOWIĄZEK i chyba ktos tu
                                powinien dostać po premii!
                                • Gość: ßeaßea Re: Mobbing... kto da kase na oprawe książek w BU IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.05.09, 20:45
                                  <... w święto państwowe administracja na Szajnochy nie wywiesza flagi.>
                                  W BUWr na Piasku także nie wywieszono flag. Flagi zakupiono dla Biblioteki o ile dobrze pamiętam 2 lata temu. Zero poszanowania instytucji dla święta państwowego.
                                  <... po premii!> To jest problem kierującego jednostką.
                                  Nadejdzie czas chwalenia się tj. Dolnośląski Festiwal Nauki [wrzesień], będą wisiały i flagi, i ciężkie banery, jak co roku zresztą.
                  • Gość: JG Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 16.07.09, 13:05
                    > spotkałem ... Mistrza Bereziuka i dowiedział
                    > em się od niego, że ma byc zlikwidowana prowadzona przez niego w budynku na Pia
                    > sku pracownia introligatorska zatrudniająca niepełnosprawną młodzież.

                    Sprawa już się wyjaśniła - pracownia po 12 latach zakończyła działalność. Wkracza tam natomiast p. Żurek i będzie robił konkurencję marburskiemu Bildarchiv. Pozostaje więc jedynie złożyć wyrazy szacunku i uznania dla Mistrza Bereziuka i jego ekipy za te 12 lat pracy, bo zdaje sie nikt tego dotąd nie zrobił. Pracy dość niezwykłej trzeba dodać, bo przecież była to jednocześnie terapia rehabilitacyjna dla czasem ciężko przez los fizycznie poszkodowanej młodzieży. W tym kontekście 26 tys. oprawionych woluminów to efektowny wynik, przypuszczam nawet warsztat zatrudniający pelnosprawnych pracowników nie musiałby się tego wstydzić. Osobne wyrazy uznania należą się samemu p. Bereziukowi, który społecznie pracownią kierował. NB. "zaliczył" w tym czasie 50-lecie pracy w Bibliotece, niewątpliwie piękny jubileusz. A jubilat tym bardziej wart uhonorowania, że to on faktycznie stworzył obecną pracownię konserwatorską BU, która w jego czasach funkcjonowała zresztą najsprawniej (wiem coś o tym, bo współpracowałem wtedy z Mistrzem Bereziukiem przy konserwacji rękopisów) i w tym okresie poczyniła największe postępy w doskonaleniu konserwatorskiego kunsztu. Jednak, jak się zdaje, nikt, kto mógłby te osiągnięcia na korzyść BU wykorzystać, choćby w zakresie korzystnego PR, nie zauważył ani jubileuszu, ani osiągnięć pracowni dla młodzieży niepełnosprawnej. Pozostaje zatem tylko ciepło wspominać ludzi dobrej roboty i utrwalić jakoś pamięć o tym dla potomnych.
                    Kto i za co będzie oprawiał te 2 tys. książek rocznie, dotąd naprawianych po kosztach materiału (+amortyzacja urzadzeń i koszt utrzymania sali, co jednak i bez pracowni trzeba liczyć), to już osobny problem. Przecież z zamknięciem pracowni książki nie przestaną się zużywać. Może jednak zaszachujemy Marburg.
                    • Gość: :-) Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 16.07.09, 14:30
                      Można by zapłakać, gdyby nie znało się opinii JG na temat wielu
                      zakonserwowanych przez "Mistrza" dzieł. A dzieci będą dalej uczyły
                      sie tylko gdzie indziej. Zabierają ze sobą nawet w tym celu swoja
                      Panią nauczycielkę.
                      • Gość: anonymus Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.07.09, 14:44
                        "Można by zapłakać, gdyby nie znało się opinii JG na temat wielu
                        zakonserwowanych przez "Mistrza" dzieł."
                        Opinii pana kustosz nie znam, a p.Ż. zagarnia pomieszczenie i ten fakt się nie podoba.

                        "A dzieci będą dalej uczyły sie tylko gdzie indziej. Zabierają ze sobą nawet w tym celu swoja Panią nauczycielkę."
                        KOŃ BY SIĘ UŚMIAŁ. Skąd te informacje, że pani Beata będzie pracować z uczniami?

                        Pora zamienić słowa na czyny. Pan Ż. mógłyby się zająć zdobywaniem pieniędzy na digitalizację od patrona tej sprawy pana Schetyny.
                        • Gość: :-) Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 16.07.09, 14:54
                          > Opinii pana kustosz nie znam

                          oooooo, w tej chwili jest na pewno jak najlepsza
                        • Gość: bibliotekarz 1 Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: *.as.kn.pl 16.07.09, 16:56
                          > KOŃ BY SIĘ UŚMIAŁ

                          oj, ten koń dużo roboty będzie miał

                          Skąd te informacje że pani Beata będzie pracować z uczniami
                          > ?

                          to powszechnie wiadomo

                          a p.Ż. zagarnia pomieszczenie i ten fakt się nie
                          > podoba.

                          z tego co również powszechnie wiadomo oprócz skanera w tej sali
                          pracują panie z konserwacji
                      • Gość: JG Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 16.07.09, 17:00
                        > Można by zapłakać, gdyby nie znało się opinii JG na temat wielu
                        > zakonserwowanych przez "Mistrza" dzieł.

                        To chyba jakaś insynuacja. Co prawda pisałem o pracowni dla młodzieży, w której konserwacją się nie zajmowano, ale widać jest jak w przysłowiu o stole i nożycach. Okazuje się przy tym, że wielu wie więcej na temat moich poglądów niż ja sam. Kiedyś współpracowałem z Mistrzem Bereziukiem przy konserwacji rękopisów i gdybym nie miał wtedy do tego przekonania, to pewnie zająłbym się czym innym. Poza tym, pomijając drobny fakt, że p. Bereziuk przeszedł na emeryturę już w 1997 r., pewien kłopot polega na tym, że konserwacje są sygnowane przez przez poszczególnych wykonawców i nie ma wśród nich, lub są tylko bardzo nieliczne firmowane przez niego samego, wtedy kierownika pracowni. Co zaś do poziomu prac, to jak pisałem, stale się on poprawiał i to było budujące. Sztuka konserwacji jest trudna, niezbędne umiejętności zdobywa się z czasem i nigdy nie są one wystarczające (patrząc z zewnątrz na problem). Zapewne żadna konserwacja, zwłaszcza obiektów zniszczonych, nigdy nie będzie jednoznacznie oceniona przez publikę. I to się stosuje do naszych rękopisów, z których wiele jest w takim stanie, że każda ich restauracja nie będzie w pełni satysfakcjonująca, nawet jeśli by była zrobiona poprawnie.

                        Niewątpliwą i bezdyskusyjną zasługą Mistrza Bereziuka było zorganizowanie bardzo sprawnie w jego czasach funkcjonującej pracowni konserwatorskiej. Dobierając książki stosownie do możliwości poszczególnych konserwatorów można było osiągnąć niezłe wyniki - np. zdarzyło się poddać konserwacji ponad 70 woluminów w ciągu roku. Oczywiście większość tego to były stosunkowo proste zabiegi w rodzaju podklejenia i oczyszczenia kart, czy wykonania nowych opraw. Ale zabytkowych książek, które wymagają takich napraw są tysiące, a setki wymagają bardziej ambitnych prac restauracyjnych. P. Bereziuk, jako szef pracowni, był świetnym organizatorem, można było z nim negocjować różne detale prac konserwatorskich, starał się realizować nasze postulaty w tej mierze. W takim przypadku, jaki stanowią zbiory zabytkowe BU, konserwacja to pewien kompromis i ten kompromis był realizowany na miarę umiejętności konserwatorów. Natomiast, faktycznie, jakość współpracy z ich ówczesnym szefem doceniłem bardziej, kiedy odszedł z pracy. Konserwacja naszych zbiorów to duży problem. Szkoda np., że nie udało sie dotąd choćby przeforsować zwyczaju prowadzenia dokumentacji takich robótek (te kilka fotografi, które się przy takiej okazji robi nie zastąpi jej).
                        • Gość: stef Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: *.e-wro.net.pl 18.07.09, 18:00
                          Za daleko jestem teraz od biblioteki, żeby dyskutować o szczególach.
                          uważam jednak, że p. Janek Bereziuk, który zaczynał pracę jeszcze
                          pod okiem p. Zamłyńskiego, zrobił w zakresie konserwacji zbiorów
                          zabytkowych Biblioteki Uniwersyteckiej bardzo wiele dobrego. Nie
                          rozprawiał o swej pracy, nie zajmował sie nią naukowo, ale w
                          rzemiośle
                          konserwatorskim osiągnął mistrzostwo. I umie dzielić
                          się swoja wiedzą i umiejętnościami. W przeciwieństwie do swego
                          mistrza nie jest zazdrosny o swe umiejętności. I przykre jest, że
                          ktoś tu pisząc o nim pisze słowo "mistrz" w cudzysłowie. Ja musze z
                          powodów gramatycznych. Trzeba bardzo nie lubić ludzi, trzeba nie
                          umieć okazywać szacunku tym, którzy poświęcili jednej firmie całe
                          zawodowe życie, żeby pisać tego typu teksty.
                          Dla JG qwyrazy uznania za to co pisze i za całokształt.
                          • Gość: Kustosz Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: *.media4.pl 18.07.09, 19:17
                            Całkowicie zgadzam się z opinią Pana Dyrektora. A osoby złośliwe i
                            zawistne skoro nie umieją poskromić swoich kąśliwych uwag, lepiej
                            niech się w ogóle nie wypowiadają.
                            • Gość: gość Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 21.07.09, 14:48
                              tia.... czyli do tej pory nie wypowiadały sie osoby złośliwe i
                              zawistne ...
                          • Gość: gość Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 21.07.09, 14:41
                            Panie Dyrektorze,
                            proszę sie tak nie unosić. Poza tym wyciąga Pan zbyt pochopnie
                            wnioski. I zupełnie błędne.
                    • Gość: GB Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.07.09, 20:18
                      Decyzja ta świadczy o tym w jakim oderwaniu od bibliotekarskiej rzeczywistości
                      żyje p. dyrektor i jej zastępczynie.
                      Były inne możliwości zlokalizowania nowego zespołu.
                      Były wolne pomieszczenia na terenie byłej drukarni.
                      Ale decydentka miała inne niż środowisko bibliotekarskie zdanie i poszła po
                      najmniejszej linii oporu.
                      To kolejny dowód w jakim oderwaniu od zdania bibliotekarzy dyrektorka zarządza,
                      z nadania JM Rektora, Biblioteką Uniwersytecką.
                      Zarządza z gabinetu a wielu pomieszczeniach Biblioteki nigdy nie była.
                      • Gość: Judyta Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: *.chello.pl 21.07.09, 09:10
                        To nic dziwnego. To typowe dla osób, które nie identyfikują się z firmą do
                        której przyszły, przesiadują tylko w gabinecie, nie znają pracowników (nawet po
                        kilku latach nie potrafią umiejscowić osoby w danym Oddziale a już o nazwiskach
                        nie wspomnę). To osoby, które uznają, że jeżeli zostały tym kim są, to znaczy że
                        one wiedzą lepiej od innych i nikogo nie muszą pytać o radę.
                      • Gość: gość Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 21.07.09, 15:05
                        Po pierwsze osoby złośliwe nie miały sie wypowiadać.
                        Po drugie skanowane są zbiory specjalne. Może nie wszyscy zdają
                        sobie z tego sprawę co to są zbiory specjalne oraz, że nie mozna ich
                        wożić wte i wewte z Piasku do drukarni.
                        Dlaczego? Bo mamy je chronić, a nie niszczyć. Z tego też powodu sama
                        przeprowadzka Piasku budzi obawy. Może nie wszyscy wiedzą, ale
                        zbiory opuszczające Piasek np. na wystawę muszą być ubezpieczone.
                        Często mają również ochronę. Ubezpieczać więc przed wywozem do
                        drukarni? A skąd pieniądze na ten cel? Z naszego budżetu?
                        Jeżeli już szaleniec zgodziłby się na ich wożenie to czym?
                        Transportem UW, którego częściej nie ma niz jest? Kto miałby nosić
                        te ilości ciężkich ksiąg oprawionych w deski? Kto będzie odpowiadał
                        za to gdy coś zginie lub ulegnie zniszczeniu? One są warte często
                        setki tysięcy.
                        POdczas skanowania konieczne są konsultacje z pracownikami
                        konserwacji, reprografii - mają biegać kilka razy dziennie do
                        drukarni?
                        Nie najlepszy, delkatnie mówiąc, to pomysł.
                        • biblio-fil Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU 21.07.09, 15:43
                          po trzecie, czy nastapiło "zagranięcie" ?
                          .... zanalizujmy.
                          Skaner został PRZENIESIONY z pomieszczenia, które zwolniono dla
                          Oddziału Zbiorów Kartograficznych
                          Nikt wcześniej nie zauważył tego szczegółu.

                          Po czwarte - apelowano o pozyskiwanie środków na digitalizację. Ona
                          się właśnie odbywa. Na tyle, na ile jest to możliwe przy
                          wykorzystaniu jednego, a od niedawna dwóch urządzeń. Digitalizowane
                          są rękopisy i druki z GŚŁ
                          • biblio-fil Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU 21.07.09, 15:54
                            Oczywiście to co wyżej, to tylko część prac zespołu ("pierwszy
                            projekt"). Drugi obejmuje opracowanie druków zwartych XIX w. z GŚŁ.
                            Druki są
                            1) katalogowane i wprowadzane do NUKATU
                            2) przygotowane do wprowadzania do bibliografii tematycznej
                            3) analizowane pod kątem występowania ikonografii
                            4) niektóre sa ponadto digitalizowane
                            Jak je opracowywać "na odległość" ?
                            Jak je opracowywać bez dostępu do zbiorów GŚŁ ?
                            W przeciwieństwie do zbiorów zabezpieczonych, tu opracowuje się nie
                            tylko formalnie (z hasłami khw), ale i rzeczowo.
                            W przeciwieństwie do opracowania zbiorów nowych, tu się niemal nie
                            kopiuje rekordów z bazy nukat, a tworzy się je od zera.
                            I nie jest to uwaga pod adresem Oddziału Opracowania Wydawnictw
                            Zwartych (bo oni znają sprawę) a wyjaśnienie dla innych forumowiczów
                            Druki opracowane już są dostępne w nukacie i bazie BUWr, można to
                            sprawdzić
                            Czy zatem umieszczenie osób katalogujących w sąsiedztwie magazynu
                            GŚŁ i Czytelni Zbiorów Specjalnych jest nieracjonalne ?
                            • biblio-fil Re: Mobbing w BU 21.07.09, 16:16
                              nawiązując do poprzednich wątków o "stratach biblioteki", można się
                              zastanowić na czym one polegają ?
                              1) na zdigitalizowaniu i skatalogowaniu części zbiorów bez
                              angażowania bardzo skromnych (z czym wszyscy się zgadzamy !) środków
                              BUWr.
                              2) na zakupie i przekazaniu BUWr sprzętu (np serwer+macierz na
                              Szajnochy, stacja graficzna na Piasku) - wątpiący mogą się
                              skonsultować z Oddziałem Komputeryzacji i Pracownią Reprografii
                              3) po zakończeniu poszczególnych projektów, będą przekazywane
                              systematycznie dalsze urządzenia
                              4) na zakupie dla BUWr sprzetu komputerowego (w roku 2008), zakup
                              był możliwy, ponieważ wykazano, że Uniwersytet pobiera odpis od
                              projektów i powołując się na ten odpis otrzymano środki od
                              (poprzedniego) rektora
                              Pozostają jeszcze dwie drażliwe sprawy związane z kosztami osobowymi
                              1) Osoby zatrudnione w ramach projektów nie obciążają budżetu BUWr,
                              ich płace pochodzą wyłącznie z projektów (zatem wszelkie wyrównania,
                              premie, albo nie dotyczą tych pracowników, albo są pokrywane ze
                              środków projektu)
                              2) Czy inni bbliotekarze "nie zarabiają ani grosza" ? Podanie
                              nazwisk było by naruszeniem danych osobowych, zatem powiem ogólnie -
                              zarabiają. Ktoś (nie jedna osoba) np. panie katalogujące w ramach
                              projektu szkolił, ktoś dokonuje korekty haseł. Te wypłaty także nie
                              obciążają budżetu BUWr., a są wypłacane w ramach projektu.
                              • biblio-fil Re: Mobbing w BU 21.07.09, 16:20
                                Gdzie zatem leży problem ? Może jest w istocie banalny. Kiepski
                                przepływ informacji, których głównym źródłem stało się tutejsze
                                forum.
                            • Gość: gość portalu Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 78.8.143.* 21.07.09, 18:26
                              Podczas skanowania, niejednokrotnie ulega zniszczeniu oprawa czy grzbiet
                              obiektu. Trzeba będzie dokonać konserwacji. Pracownia Mistrza Bereziuka nie
                              zajmie się tym zadaniem, bo ją zlikwidowano. Tak więc kto? Moce przerobowe PKZS
                              są małe. Perspektywy na powiększenie działu – żadne. Wręcz zabiera się salę, w
                              której wykonywano prace konserwatorskie Nikt nie pomyślał ile będzie kosztować
                              konserwacja rękopisu, starego druku i kto da na to pieniądze.
                              Oddział Naukowej Dokumentacji Dziedzictwa Kulturowego realizuje dwa projekty i
                              jest finansowany z innych środków jak UWr. Zakończenie projektów nastąpi w
                              połowie roku 2010.
                              • biblio-fil Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU 21.07.09, 22:36
                                Skanowanie zbiorów specjalnych:
                                1) skaner, którym posługuje się Oddział Naukowej Dokumentacji
                                Dziedzictwa Kulturowego nie jest zwykłym skanerem. Jest to model
                                dedykowany do digitalizacji zbiorów zabytkowych, posiada m.in.
                                regulowaną uchylną kołyskę, która zapobiega uszkodzeniom grzbietów,
                                światło prowadzone jest wąskim pasem i pozbawione jest
                                promieniowania UV stąd np jego koszt przewyża wielokrotnie "zwykły
                                skaner". Przy "starym dobrym" kursie euro koszt zakupu przekraczał
                                250 tys zł netto
                                2) paradoksalnie dla MKiDN w projektach decyduje cena skanu, stąd np
                                przeznaczono (w ramach "projektów ministra") do finansowania
                                projekty, w których rękopisy (także średniowieczne) skanowane były
                                przy pomocy .... zwykłej kserokopiarki, projekt złożony przez BUWr
                                został odrzucony właśnie z powodu "nieuzasadnionych wydatków" w
                                postaci zakupu skanera do zbiorów zabytkowych
                                3) rękopisy do skanowania typowane są KOMISYJNIE przy udziale
                                pracowników 4 oddziałów (w tym Pracownii Reprografii i Digitalizacji
                                oraz Pracowni Konserwacji Zbiorów Specjalnych)
                                4) w zależności od stanu rękopisu otrzymują one status
                                - nadaje się do digitalizacji
                                - nadaje się do digitalizacji z dodatkowymi obostrzeniami (np małe
                                rozwarcie -> skanowanie jednostronne)
                                - nadaje się tylko do fotografii cyfrowej (jeszcze mniejsze
                                rozwarcie)
                                - nie nadaje się (w obecnym stanie) do digitalizacji
                                5) BUWr posiada własną Pracownię Konserwacji Zbiorów Specjalnych z
                                fachowymn personelem
                                6) o ile się nie mylę Mistrz Bereziuk nie zajmował się (przynajmniej
                                w ostatnim czasie)konserwacją, a prowadził zajęcia dla uczniów,
                                podczas których wykonywano oprawy. Zajęcia te odbywać się będą dalej
                                w innej lokalizacji
                              • biblio-fil Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU 21.07.09, 22:50
                                Projekty i "zabieranie sali"
                                1) Sala nie została "zabrana" PKZS, wręcz przeciwnie, nasza
                                pracownia konserwacji ma teraz do niej lepszy dostęp niż wcześniej.
                                Jaki procent powierzni jest wykorzystywany do celów digitalizacji, a
                                jaki do prac konserwatorskich - można sprawdzić naocznie. Myślę, że
                                to lepsza metoda niż kłótnia (lub co gorsza obrzucanie się
                                inwektywami) na forum
                                2) Informacje na temat czasu trwania projektów podane są błędnie.
                                - Projekt "Śląskie Archiwum Ikonograficzne", w ramach którego
                                dokonuje się między innymi digitalizacji rękopisów średniowiecznych
                                zostanie zakonczony w roku 2009 (informacja takowa jest na stronie
                                BUWr i w sprawozdaniu rocznym, tamże dostępnym)
                                - Projekt "Interaktywna, multimedialna bibliografia Śląska. Cz. I.
                                Stare druki i druki zwarte XIX w. ze zbiorów Gabinetu Śląsko-
                                Łużyckiego Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu." będzie
                                realizowany do połowy roku 2011
                                3) Nie rozumiem osób, które z jednej strony podnoszą konieczność
                                pozyskiwania środków na digitalizację, a z drugiej, krytykują ten
                                proces. Digitalizacja prowadzona przez ONDDK prowadzona jest przy
                                współpracy z Pracownią Reprografii i Digitalizacji i według co
                                najmniej tak samo ostrych procedur (a nawet ostrzejszych, jak
                                komisjne typowanie zbiorów do digitalizacji, czy wyższy standard
                                zapisu plików)
                                4) Sugestia "udania się do Schetyny" jest niestety naiwna.
                                Przypomina stare czasy, kiedy jechało się załatwić coś w KC, czy KW
                                PZPR. Środki zewnętrzne na digitalizację można obecnie uzyskać tylko
                                w trybie projektowym, a dysponują nimi np NKiDN
                              • Gość: inny gość Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 23.07.09, 08:08
                                >Wręcz zabiera się salę, w której wykonywano prace konserwatorskie

                                w tej sali nigdy nie wykonywano prac konserwatorskich na zbiorach
                                specjalnych. Robiono w nich pudełka, marmurkowe oprawy dla nadbitek,
                                kserokopii i innych drobiazgów.

                                >Pracownia Mistrza Bereziuka nie zajmie się tym zadaniem, bo ją
                                zlikwidowano.

                                Nie dlatego się tym nie zajmie, bo ja zlikwidowano tylko dlatego, że
                                niepełnosprawni uczniowie nigdy nie mieli nic wspólnego ze zbiorami
                                specjalnymi. Robili to, co napisano wyżej.
                                • Gość: gość portalu Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: 78.8.140.* 24.07.09, 22:28

                                  <...w tej sali nigdy nie wykonywano prac konserwatorskich na zbiorach
                                  specjalnych. Robiono w nich pudełka, marmurkowe oprawy dla nadbitek,
                                  kserokopii i innych drobiazgów.>
                                  Zakładając, że tak było, to te pudełka itp. będzie wykonywać PKZS?
                                  Wspaniałe rozwiązanie.
                                  Pożyjemy, zobaczymy.
                                  • Gość: GB Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.07.09, 23:00
                                    Aby nie likwidować pracowni mistrza można ją było:
                                    - przenieść do wolnych pomieszczeń byłej drukarni
                                    - szatnię wyprowadzić na korytarz, kierownika obiektu przenieść do pomieszczenia
                                    po szatni, pracownię mistrza do pomieszczenia po kierowniku
                                    - były też inne możliwości...
                                    • biblio-fil Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU 25.07.09, 09:09
                                      - nie wiemy, czy Mistrz Bereziuk zgodziłby się na takie przenosiny,
                                      pomieszczenia w byłej drukarni są jednak nieco inne
                                      - szatnia wyprowadzona na korytarz ? W którym miejscu ? Bo na dole
                                      takiego miejsca nie widać i kto zgodzi się wziąć odpowiedzialność za
                                      mienie czytelników, jeśli wieszaki będą na korytarzu ? Pamiętajmi,
                                      czesto to także bagaż...
                                      - kierownika obiektu nie ma jak "wyprowadzić", bo jest od wielu
                                      miesięcy na zwolnieniu lekarskim. Jakie to ma konsekwencje wiedzą
                                      kierownicy kilku działów na Piasku
                                      - wszystkie te, a nawet "inne" rozwiązania można było zgłaszać
                                      wcześniej ..., wszak wątek ten się już pojawił
                                  • biblio-fil Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU 25.07.09, 09:19
                                    Tu pytanie należy postawić inaczej
                                    - digitalizować, czy nie digitalizować
                                    Oczywiście można przyjąć postawę krytyki wszystkiego, bo nie ma
                                    rozwiązań "bez słabych stron". Myślę, że odpowiedź na to pytanie da
                                    rzetelnie przeprowadzona Analiza SWOT.
                                    I pamiętajmy o jednym. Digitalizacja jest warunkiem sine qua non na
                                    pozyskanie środków na sprzęt komputerowy, sieci itp.
                                    Poczekajmy na efekty ... zgodnie z harmonogramami, pierwsze powinny
                                    być nie później, niż w następnym roku
                                • biblio-fil Mobbing w BU 25.07.09, 09:29
                                  Szansa dla BUWr i ... nie tylko BUWr

                                  Proponuję zapoznać się z projektem Ustawy
                                  orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/1637.htm
                                  Biblioteki zyskają niezależne źródła finansowania na
                                  1) utrzymanie i poszerzanie zasobów bibliotecznych;
                                  2) działalność wydawniczą;
                                  3) opracowywanie zasobów naukowych bibliotek oraz informacji
                                  bibliotecznej.

                                  Przekładając na jezyk praktyki, to są fundusze na ksiąki i płace

                                  Wielu formuwiczów będzie także zadowolonych z innego powodu. Jeśli
                                  ustawa wejdzie w tym kształcie, nie będzie możliwa realizacja
                                  jakichkolwiek projektów finansowanych przez MNiSW oraz z funduszy
                                  europejskich, dla których "instytucją pośredniczącą" jest MNiSW.
                                  • Gość: Autor: Re: Mobbing w BU IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.07.09, 12:28
                                    Nie podoba się projekt, proponuje napisanie nowego i zebranie 100 000 podpisów.
                                    Potem już tylko proces legislacyjny.
                                    • biblio-fil Re: Mobbing w BU 26.07.09, 15:25
                                      Napisanie pakietu 4 ustaw, bo ta wraz z trzema innymi wchodzi w
                                      trybie pakietowym.
                                      Poza tym ...
                                      1) warto nauczyć się czytać ze zrozumieniem tekstu
                                      2) warto także spojrzeć w poprzednie wersje projektu ustawy (na
                                      etapie konsultacji resortowych i międzyresortowych), wszystie
                                      kolejne wersje są dostepne w odpowienich miejscach na BIPach.
                                      W pierwotnej wersji ustawy nie było ani możliwości starania się o
                                      projekty, ani żadnych ! innych możliwości finansowania bibliotek. Co
                                      więcej ograniczono możliwości przekazywania środków z budżetu
                                      centralnego uczelni, ponieważ większość środków, które były dotąd
                                      przydzielane uczelniom jako takim, są w tym projekcie przypisywane
                                      do ich jednostek podstawowych, czyli wydziałów. A "obejście" w
                                      formie wpisania do statutu, że biblioteka jest "jednostką
                                      podstawową" (tak teraz w co najmniej 2 uczelniach), już nie działa,
                                      ponieważ decyduje o tym nie statut, ale stan faktyczny (minimum
                                      kadrowe, prowadzenie studiów itp). W "pierwszym rzucie" załatwiono
                                      sprawy rudymentalne, inaczej biblioteki nie mogły by po prostu
                                      funkcjonować. Obecne prace idą w kierunku przywrócenia/umożliwienia
                                      muzeom, archiwom i bibliotekom uniwersyteckim oraz muzeom, archiwom
                                      i bibliotekom PAN:
                                      1) Starania się o pozyskiwanie środków na:
                                      - inwestycje w zakresie dużej infrastruktury badawczej oraz na
                                      inwestycje budowlane służące badaniom naukowym lub pracom rozwojowym;
                                      - współpracę naukowa z zagranica;
                                      - zadania współfinansowane ze środków funduszy strukturalnych oraz
                                      z niepodlegających zwrotowi środków z pomocy udzielonej przez
                                      państwa członkowskie Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu
                                      (EFTA);
                                      2) Brania udziału w programach i przedsięwzięciach ustanawianych
                                      przez Ministra;
                                      3) starania się o pozyskiwanie środków w ramach konkursów
                                      organizowanych przez:
                                      - Centrum Rozwoju (strategiczne programy badań naukowych i prac
                                      rozwojowych oraz inne
                                      zadania finansowane przez CR)
                                      - Centrum Nauki (badania podstawowe oraz inne zadania finansowane
                                      przez CN)
                                    • biblio-fil Re: Mobbing w BU 26.07.09, 15:36
                                      Dla niezorientowanych.
                                      W obecnym stanie prawnym BUWr. jako (jeszcze, póki nie zmieni się
                                      ustawa) jednostka naukowa, ma najniższą kategorię. Uzyskanie wyższej
                                      jest nierealne (dlaczego - można sprawdzić w odpowienim
                                      rozporządzeniu). Dotacja podmiotowa dla jednostek tej kategorii
                                      wynosi 0 (słownie) ZERO złotych. W obecnej zatem chwili jedynym
                                      sposobem na pozyskianie środków są projekty. Wszystko inne, to
                                      pieniądze z budżetu centralnego uczelni, czyli "wyrwane wydziałom".
                                      O kwestiach podstawowych na uczelni decydje senat, w którym
                                      decydujący głos mają przedstawiciele wydziałów.

                                      Zatem można spokojnie zastanowić się jaki interes mają wydziały w
                                      zwiększaniu budżetu BUWr. Jakie argumenty możemy przytoczyć by "z
                                      ogólnej puli" dostać więcej własnie kosztem wydziałów. Myślę, że to
                                      jest temat do konstruktywnej dyskusji.
                                      • Gość: Poinformowana Re: Mobbing w BU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.09, 20:12
                                        > Wszystko inne, to
                                        > pieniądze z budżetu centralnego uczelni, czyli "wyrwane wydziałom".
                                        > O kwestiach podstawowych na uczelni decydje senat, w którym
                                        > decydujący głos mają przedstawiciele wydziałów.
                                        >
                                        O podziale pieniędzy pomiędzy jednostki uczelni decyduje J.M. Rektor. Senat
                                        nawet nie musi (i nie jest) informowany o sposobie podziału. Senat zatwierdza
                                        przedłożony przez Rektora Plan Rzeczowo-Finansowy, w którym planuje się między
                                        innymi to, ile - w skali uczelni - pieniędzy przeznaczy się na wynagrodzenia, a
                                        ile na "usługi obce". Nie ma mowy o tym, jakie to będą "usługi obce", nie ma też
                                        mowy o tym, ile dostaną wydziały, a ile inne jednostki.
                                        • biblio-fil Re: Mobbing w BU 03.08.09, 11:25
                                          Senat nie tylko ma prawo uchwalnia owego "planu rzeczowo-finansowego
                                          Uczelni", a wcześniej "prowizorium finansowego", ale także
                                          zatwierdza sprawozdanie finansowe oraz "może żądać informacji,
                                          wyjaśnień i opinii w każdej sprawie dotyczącej działalności Uczelni
                                          od wszystkich organów Uczelni, wszystkich jednostek organizacyjnych
                                          oraz osób zatrudnionych w Uczelni." Rektor nie może zatem rządzić
                                          wbrew Senatowi. Senat ma wystarczające instrumenty, by zablokować
                                          działania, które uzna za niekorzystne dla uczelni. Zatem przekonać
                                          trzeba nie tylko Rektora, ale i mieć poparcie w senacie.
                                          • Gość: pomorzanin Re: Mobbing w BU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.09, 20:36
                                            Piszesz pan bzdury o senacie, o digitalizacji, o fenomenie sprzętu, o projektach
                                            etc.
                                            Już nikt nie odpowiada na pana prowokacje.
                                            • Gość: kustosz Re: Mobbing w BU IP: *.media4.pl 06.08.09, 21:29
                                              I pamiętajmy, że to Oddział Naukowej Dokumentacji Dziedzictwa
                                              Kulturowego wszedł calkiem niedawno w struktury BUWr. na potrzeby
                                              realizacji grantu, a nie Biblioteka działa w strukturach owego
                                              oddziału.
                                              • biblio-fil Re: Mobbing w BU 08.08.09, 00:18
                                                Oczywiście można to, co ma podstawę w (cytowanych nawet) dokumentach
                                                nazwać bzdurą, a odpowiedź opartą na weryfikowalnych danych
                                                prowokacją. Można także narzekać, że nie prowadzi się digitalizacji,
                                                a za chwilę protestować przeciw niej. O ile się nie mylę, w.w.
                                                Oddział nie ma monopolu na projekty. Każdy może opracować koncepcję,
                                                przeprowadzić ją przez wszystkie procedury (wewnątrzuczelniane, a
                                                potem konkursowe) i projekt realizować.
                                                • Gość: Sceptyk Re: Mobbing w BU IP: 217.153.188.* 19.08.09, 21:53
                                                  Sezon ogórkowy, czy w Bibliotece już wszystko gra?
                                                  • Gość: JG Re: Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 24.08.09, 17:15
                                                    > Sezon ogórkowy, czy w Bibliotece już wszystko gra?

                                                    cuda s tych stronach się nie zdarzają. W Bibliotece po staremu, ale w sierpniowej, wakacyjnej atmosferze, co jest jednak pewną odmianą na lepsze.
                                                  • Gość: kustosz Re: Mobbing w BU IP: *.media4.pl 24.08.09, 21:24
                                                    Odpoczywamy, nabieramy sił, aby móc znów się zmagać z naszymi
                                                    bibliotecznymi problemami. Urlop to wspaniała sprawa, szkoda, że po
                                                    tym dłuższym pozostało tylko wspomnienie. Były jeszcze i obietnice
                                                    JM, szkoda tylko, że niedotrzymane.
                                                  • Gość: JG Re: Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 25.08.09, 16:26
                                                    > szkoda, że po
                                                    > tym dłuższym pozostało tylko wspomnienie. Były jeszcze i obietnice

                                                    Fakt, z tym urlopem, tak ni z gruchy, ni z pietruchy odebranym to jest granda i chyba jednak naruszenie prawa, o czym świadczy i rozbieżność opinii prawnych i podobna rozbieżność praktyki w tej sprawie. Swoją drogą niechby kto przeprowadził taką operację na górnikach, stoczniowcach, czy innych uprzywilejowanych profesjach.

                                                    Co do nabierania sił, to obawiam się, że druga strona wypoczywała bardziej.
                                                  • Gość: bibl.1 Re: Mobbing w BU IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.09, 23:02
                                                    > Co do nabierania sił, to obawiam się, że druga strona wypoczywała
                                                    bardziej.

                                                    skąd ta "wiedza" i te towarzyszące jej "obawy"?
                                                  • Gość: JG Re: Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 27.08.09, 16:30
                                                    > skąd ta "wiedza" i te towarzyszące jej "obawy"?

                                                    to raczej intuicja i doświadczenie
                                                  • Gość: bibbl.1 Re: Mobbing w BU IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.08.09, 23:07
                                                    doświadczenie,że 'druga strona wypoczywała bardziej + nie zartuj.
                                                    Intuicja ze wypoczywala bardziej + nonsens, podaj fakty skoro
                                                    obrzucasz insynuacjami
                                                  • Gość: Nono Re: Mobbing w BU IP: 217.153.188.* 28.08.09, 00:02
                                                    Eee, nie czepiaj się... A może warto powalczyć jeszcze w sprawie
                                                    urlopu. Pensji i tak nie będziemy mieć porządnych, to może choćby
                                                    urlop.
                                                  • Gość: Karamba Re: Mobbing w BU IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.09, 22:05
                                                    Dłuższe urlopy odebrał ustawodawca, pozostawiając je kustoszom dyplomowanym.
                                                    Praktyka na niektórych uczelniach (np.Akademia Medyczna,AWF) jest taka, że
                                                    rektorzy uznali prawo nabyte i je pozostawili tym, którzy dłuższe urlopy
                                                    dotychczas mieli. Rektorzy biorą na siebie za ten krok ewentualną
                                                    odpowiedzialność, której może boi się JM.Rektor UWr. Co do "jakości" urlopu, nie
                                                    zawsze dłuższy znaczy lepszy. Mając krótszy można go lepiej zaplanować, a w tym
                                                    roku lato było łaskawe nie tylko w zagranicznych kurortach.Poza tym, kto chce
                                                    mieć dłuższy urlop może "bez łaski" sprężyć się i zdać egzamin na dyplomowanego?
                                                  • Gość: JG Re: Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 14.09.09, 16:04
                                                    > Dłuższe urlopy odebrał ustawodawca, pozostawiając je kustoszom dyplomowanym.
                                                    > Praktyka na niektórych uczelniach (np.Akademia Medyczna,AWF) jest taka, że
                                                    > rektorzy uznali prawo nabyte i je pozostawili tym, którzy dłuższe urlopy
                                                    > dotychczas mieli.

                                                    No właśnie tu jest problem. Ustawodawca miał prawo zmienić regulację w kwestii, komu i jakie urlopy przysługują i to jest kwestia poza dyskusją, jednak zabranie przy tej okazji jakiejś grupie pracowników świadczenia nabytego przecież najzupełniej legalnie, bo przez tego samego ustawodawcę nadanego, bez żadnej rekompensaty w dodatku, to już raczej operacja odbiegająca od standardów prawa. Zatem, to rektorzy Akademii Medycznej, AWF i inni, którzy postąpili podobnie, zachowali się zgodnie z prawem i przyzwoitością.
                                                    Nie wnikając w sensowność rozporządzenia, które kiedyś mnie i innym przyznało ten dłuższy urlop, to jego skrócenie, teraz po latach, jest przecież oczywistym uszczupleniem uposażenia (dłuższy urlop jest czymś takim) dotkniętej tym grupie pracowników. Bez żadnego ze strony tej grupy powodu do takiej redukcji.
                                                  • Gość: kustosz Re: Mobbing w BU IP: *.media4.pl 14.09.09, 18:25
                                                    Nie zapominajmy, że JM OBIECAŁ przywrócić dłuższe urlopy. Obietnic i
                                                    pięknych propozycji było jeszcze kilka. Widocznie tak postępują
                                                    prawnicy.
                                                  • Gość: Bibliotekarz Re: Mobbing w BU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.09, 18:47
                                                    JM nie może przywrócić dłuższych urlopów. Po tym jak poprzedni, pożal się Boże,
                                                    rektor odebrał należne nam prawa, przywrócić ich nie można. Nie działa już
                                                    bowiem argument o prawach nabytych. Nie mamy już tych praw.

                                                    Nie wiem o jakich innych obietnicach i pięknych propozycjach mówisz, Drogi
                                                    Kustoszu. Według moich informacji J.M. Rektor z nawiązką wywiązał się ze
                                                    wszystkich swoich obietnic. Niestety, nie wszystkie szkody wyrządzone przez
                                                    poprzednika mógł od razu naprawić. Przecież, gdy przyjdzie piękna pogoda po
                                                    przejściu huraganu, to połamane drzewa nie wrócą do przedniej postaci. Musi
                                                    minąć kilka lat zanim las się odrodzi. Musimy być cierpliwi i zaufać Magnificencji.
                                                  • Gość: JG Re: Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 15.09.09, 09:31
                                                    > JM nie może przywrócić dłuższych urlopów. Po tym jak poprzedni, pożal się Boże,
                                                    > rektor odebrał należne nam prawa, przywrócić ich nie można. Nie działa już
                                                    > bowiem argument o prawach nabytych. Nie mamy już tych praw.

                                                    Propaganda anty-poprzednio-rektorowska zamąca koledze/koleżance Bibliotekarzowi jasność umysłu. Argument o prawach nabytych działa, prawa dalej są nabyte, a dodatkowo jeszcze nieprawnie zabrane i tu dla obecnej Magnificencji jest duże pole do popisu, żeby wykazać się troską o "braci mniejszych".

                                                    Trzeba przyznać, że pensje w ciągu br. jakoś wzrosły (pomijając te sławne 100 PLN od J.M.), dalej są dużo poniżej średniej wypłacanej panienkom od p. A.Ż., ale jakoś wzrosły (z obserwacji własnego paska, co oczywiście może nie być miarodajne) i przy ich ogólnej mizerii, może byc to wzrost dużo efektowniejszy w ujęciu procentowym. Może ktoś kompetentny byłby w stanie podać jakieś miarodajne dane?
                                                  • Gość: stef Re: Mobbing w BU IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 15.09.09, 11:06
                                                    Przyznaję JG rację. Gdyby prawa nabyte miały być tracone przez ich
                                                    nieprawne naruszenie i z tego tytułu nabywały one mocy prawnej, to
                                                    każdy pracodawca w jakimś zakresie pozbawiałby pracowników tych
                                                    praw, wydając nieprawne decyzje. Nieprawne w tym sensie, że
                                                    nieprawidłowo interpretujące istniejące przepisy. Tak właśnie
                                                    uczynił rektor UWr i to powinno zostać "odkręcone".
                                                    Choć ja stoję na stanowisku, że nie ma powodów, żeby st.
                                                    bibliotekarze i kustosze mieli ten przywilej. Ci,co go zdążyli
                                                    otrzymać powinni go już mieć, ale nowym już bym tego przywileju nie
                                                    przyznawał. Chcesz mieć krótszy tydzień pracy i dłuższy urlop - zdaj
                                                    egzamin na bibliotekarza dyplomowanego i staraj się o pracę na
                                                    stanowisku, które tych kwalifikacji wymaga.
                                                  • Gość: kustosz Re: Mobbing w BU IP: *.media4.pl 14.09.09, 18:28
                                                    Oczywiście, że lepiej jest mieć urlop dłuższy niż krótszy, zarabiać
                                                    więcej niż mniej, mieć madrą i dbającą o pracowników dyrekcję
                                                    niż ... to, co my mamy.
                                                  • Gość: JG Re: Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 31.08.09, 10:31
                                                    Ale mamy przynajmniej pewność, że "druga strona" to nie jakiś mit, tylko fakt. Bez względu na to jak skutecznie wypoczywała.
                                                  • Gość: Bibliotekarz Re: Mobbing w BU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.09, 17:29
                                                    Koleżanki i Koledzy,

                                                    pamiętajcie, że dłuższe urlopy i szanse na podwyżki zabrał nam poprzedni rektor.
                                                    I to on wcisnął się do komisji finansów, aby blokować starania Magnificencji o
                                                    poprawę naszego losu. To jest prawdziwa "druga strona".
                                                  • Gość: JG Re: Mobbing w BU IP: 156.17.58.* 01.09.09, 12:45
                                                    > ... zabrał nam poprzedni rektor ... poprawę naszego losu. To jest prawdziwa "druga strona".

                                                    @Bibliotekarz: podejrzewam, że to jednak nie on się ostatnio udzielał na tym forum. Poza tym on już chyba nie jest żadną stroną w tej sprawie, nawet jeśli faktycznie coś nam zabrał (no właśnie, urlopy to jednak jego robota)

                                                  • Gość: Sceptyk Roczniak! IP: 217.153.188.* 08.09.09, 21:05
                                                    Rok akademicki za pasem... Ciekawe czy bibliotekarze dostaną jakąś
                                                    odpowiedź na pisma wystosowane przez Solidarność i Radę ds.
                                                    paracowników BU?
                                                    Choć minimum dobrej woli docenimy.
                                                  • Gość: Bibliotekarz Re: Roczniak! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.09, 18:31
                                                    To już dużo ponad rok temu poprzedni rektor zlekceważył listy Solidarności i
                                                    Pracowników BU. Nie tylko zlekceważył. Nie przekazał ich nowemu J.M. Rektorowi.
                                                    To była jego zemsta za nasz strajk, który nie pomógł w re-elekcji (zresztą, bez
                                                    naszego strajku też nie miałby szans - cały Uniwersytet widział, że kolejna
                                                    kadencja będzie oznaczać upadek Uniwersytetu). Trudno więc się dziwić, że J.M.
                                                    Rektor nie dopowiada na listy, których nie dostał.
                                                  • Gość: Sceptyk Re: Roczniak! IP: 217.153.188.* 09.09.09, 21:21
                                                    Szanowny Bibliotekarzu!
                                                    Dajesz do zrozumienia, że jesteś osobą dobrze poinformowaną...
                                                    Jeśli JM nie dostał żadnych pism od bibliotekarzy, to znaczy, że nie
                                                    przekazali mu ich jego współpracownicy (zob.
                                                    www.bu.uni.wroc.pl/komisja/) oraz Komisja Zakładowa
                                                    Solidarności. Przewodniczący KZ obiecał przekazać listy do JM na
                                                    otwartym zebraniu Koła S jeszcze przed wakacjami!
                                                    Inercja, czy sabotaż?
                                                  • Gość: kustosz Re: Roczniak! IP: *.media4.pl 10.09.09, 07:09
                                                    Obecny JM otrzymał kilka pism od bibliotekarzy z prośbą o
                                                    rozwiązanie nurtujących problemów. Zwracaliśmy się do niego z
                                                    nadzieją, że, zgodnie z obietnicami, postara sie je rozwiązać. Pisma
                                                    dotyczyły urlopów, studiów podyplomowych, organizacji pracy i
                                                    kontaktów dyrekcji z pracownikami. Na żadne z pism JM NIE
                                                    ODPOWIEDZIAŁ.
                                                  • Gość: gość portalu Re: Roczniak! IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.09.09, 21:28
                                                    "... nadzieja, obietnice, na żadne z pism JM nie odpowiedział". Jedno z
                                                    ostatnich zarządzeń JM jasno określa w jakim terminie/trybie urzędnik powinien
                                                    odpowiedzieć na pismo. Czy JM nie jest urzędnikiem? A może nie jest prawnikiem?
                                                    W tej piaskownicy wygrywa kulturysta, a nie intelektualista.
                                                  • Gość: JG Re: Roczniak! IP: 156.17.58.* 11.09.09, 17:09
                                                    Pism, o których mowa poprzedni rektor nie mógł otrzymać ani tym bardziej ukryć. Komisja powstała przecież dopiero na wiosnę tego roku i powołał ją obecny rektor. Bibliotekarz jakiś nierozgarniety.
                    • karolkala Re: Pracownia Mistrza Bereziuka - Mobbing w BU 11.12.12, 22:18
                      Zdecydowanie niewarto się męczyć z depresją na własną rękę i trzeba szukać depresji. Najlepiej korzystać z różnego rodzaju internetowych psychologów, jak chociażby meritum zdecydowanie warto!!!!
    • eg24 Ankieta dla ofiar mobbingu 06.05.09, 20:07
      Witam, jeśli jesteś lub byłeś ofiarą mobbingu wypełnij proszę ankietę, a bardzo
      mi pomożesz w zbieraniu informacji na ten temat. Serdecznie dziękuję.
      www.ankietka.pl/ankieta/23798/mobbing-w-miejscu-pracy-ankieta-tylko-dla-ofiar-mobbingu.html
      • Gość: kustosz Re: Ankieta dla ofiar mobbingu IP: *.media4.pl 10.05.09, 19:44
        Inspektor PIPu przeprowadził ankietę wśród pracowników na temat
        mobbingu w Bibliotece. Okazało się, że zrobił to bardzo źle. Nie
        skonsultował sie z dyrekcją w tej sprawie i dlatego prawdopodobnie
        poprosił nie tych, co trzeba pracowników. Wybrał sobie dziewięć
        osób, a przecież nasza społecznośc liczy ich 223, więc jak tu
        wierzyć. Poczynania pana inspektora zostały pięknie wyśmiane na
        wiadomym marcowym zebraniu, a ostatnio nawet na ten temat
        wypowiedział się i rzecznik uniwersytecki. Za mało osób
        przeankietowano, zdecydowanie za mało. Może w takim razie warto
        byłoby przeprowadzić ponownie ankietę w tej sprawie? Bo problem był,
        jest i niestety będzie, gdyż miłościwie panujące nie są w stanie
        zmienić swojego zachowania i charakteru. Władze uniwersyteckie też
        nie chcą widzieć mobbingu w Bibliotece, bardzo jednak boli pisanie o
        nim na Forum. No cóż każdego coś boli, nas boli fakt, że sie nami
        gardzi.
        • Gość: anonymus Re: Ankieta dla ofiar mobbingu IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.09, 18:28
          Pisanie o mobbingu w Bibliotece oj boli, ale najdotkliwiej tego co jest mobbowany. Taki ktoś budzi się w nocy, czyni przemyślenia czym zaskoczy go przełożony w pracy. Na pewno postawi bezpodstawne zarzuty. Zastanawia się jak się bronić? Najpierw próbuje tłumaczyć przełożonemu, że nie ma racji. Kierownik nie chce słyszeć przedstawionych racji. W kolejnych miesiącach dalej przełożony udowadnia, że to jest źle zrobione, a tamto jeszcze gorzej. Stop. Ten proces może jeszcze trwać. Są 2 możliwości obrony. Udawać dla własnego dobra, że się nie słyszy i nie widzi. Metoda ostateczna, to rozpocząć walkę o siebie w sposób formalny m.in. pisma. Kilka osób tę walkę przegrało, bo walczyło samotnie.

          <Poczynania pana inspektora zostały pięknie wyśmiane na wiadomym marcowym zebraniu>. Za to tzw. wyśmiewanie urzędnika państwowego PIP, należy się kodeksowa kara. Niestety, nie mam cywilnej odwagi złożyć doniesienia. Inni pracownicy Biblioteki pewnie też.

          Jeżeli chodzi o przeprowadzenie ankiety o tej samej treści za zgodą dyrekcji wśród 223 pracowników, to myślę, że wynik można przewidzieć.

          <a ostatnio nawet na ten temat wypowiedział się i rzecznik uniwersytecki> Wypowiedział się jak przystojny mężczyzna. Wolę go oglądać jak słuchać.

          <No cóż każdego coś boli, nas boli fakt, że się nami gardzi.>
          Pogarda to forma poniżania.
          • Gość: Sceptyk Re: Ankieta dla ofiar mobbingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.09, 22:42
            Nie. Nas się poniża, ale to my gardzimy!
        • Gość: JG Re: Ankieta dla ofiar mobbingu IP: 156.17.58.* 12.05.09, 16:28
          > Inspektor PIPu przeprowadził ankietę wśród pracowników na temat
          > mobbingu w Bibliotece. Okazało się, że zrobił to bardzo źle. ... Wybrał sobie dziewięć
          > osób, a przecież nasza społecznośc liczy ich 223,

          To może by dokończyć dzieło inspektora i przeprowadzić ankietę wśród całej załogi. To chyba dobre zadanie dla związku zawodowego. Może by wykorzystać jako podstawę ankietę p. Inspektora - wyglądała dość fachowo - i w dodatku uwzględnić w niej stan sprzed kontroli PiP i po niej. To by pewnie wyjaśniło wiele spraw, mogłoby też pomóc określić, w których miejscach naszej świetnej instytucji problemy są szczególnie dotkliwe. Teraz już przecież wszyscy mają jasność co to jest mobbing, więc powinno być łatwiej.
          • Gość: Judyta Re: Ankieta dla ofiar mobbingu IP: *.chello.pl 12.05.09, 23:09
            Właśnie! Może trzeba przez to przejść i niech wszyscy wypowiedzą się na ten
            temat. Zweryfikujmy ten zarzut ze strony dyrekcji. A może przy okazji referendum
            w sprawie odwołania dyrekcji
            • Gość: Sceptyk Re: Ankieta dla ofiar mobbingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.09, 23:46
              Nawet jeśli wynik ankiety będzie niekorzystny dla dyrekcji, to JM
              nie wyciągnie z tego żadnych wniosków. On już wybrał...
              • Gość: do Sceptyka Re: Ankieta dla ofiar mobbingu IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.05.09, 06:11
                A może z władzą tak jak z dzieckiem? dziesięć razy się powtórzy, a za jedenastym
                dotrze.
                > Nawet jeśli wynik ankiety będzie niekorzystny dla dyrekcji, to JM
                > nie wyciągnie z tego żadnych wniosków. On już wybrał...
                • Gość: bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.media4.pl 14.05.09, 23:09
                  Sytuacja w naszej bibliotece jest dość specyficzna. Po wielkich
                  nadziejach związanych ze zmianą władz przyszło bolesne
                  rozczarowanie. Po co składa się obietnice, gdy nie zamierza się ich
                  spełnić. Rok temu na spotkaniu w sali marmurowej wszystko było takie
                  piękne i proste, teraz żadnego postulatu nie można zrealizować, bo
                  na to nie pozwala prawo. Jednak dyrekcja mogła to prawo łamać i
                  jeszcze uzasadniła, że był to jedyny sposób dyscyplinowania
                  pracowników. No cóż, nie na darmo ostrzegano nas, że nie należy
                  wierzyć prawnikowi.
                  • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 10.06.09, 16:14
                    Kwiatek do praktyk w BU. Zostałem zabanowany na forum pracowników.
                    Nie wiem czym sobie na ten "zaszczyt" zasłużyłem. Chyba któryś mój
                    wpis został uznany za chuligański. A potem zdziwienie, że na forum
                    biblioteki ludzie nie chcą dyskutować. Mnie się już odechciało
                    • Gość: gość portalu Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.06.09, 18:59
                      W poniedziałek zapytam. Jeżeli został Pan "zabanowany na forum pracowników", to
                      już całkiem komuś odbiło. Trzeba to wyjaśnić. Pozdrawiam
                    • Gość: MS Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.09, 21:04
                      Witam. Ja w sprawie kwiatka. Sprawdziłem Pana konto. Wszystkie standardowe
                      uprawnienia użytkowników Pan posiada. Nigdy też, żadne z kont nie było
                      jakkolwiek ograniczane. Nie wiem co mogło wpłynąć na ograniczenia w korzystaniu
                      z forum. W dniu 9 czerwca informatycy BU informowali pracowników o możliwych
                      utrudnieniach w dostępie do sieci z powodu prac konserwatorskich a strona oraz
                      forum znajduje się na serwerach Biblioteki Uniwersyteckiej. Być może trafił Pan
                      w dość niefortunny moment. Jako jedyny administrator forum ze swojej strony
                      zapewniam, że żaden z użytkowników nie jest zbanowany a wszystkie konta mają
                      równe prawa. W razie dokonywania jakichkolwiek zmian, w pierwszej kolejności,
                      nastąpi kontakt z właścicielem konta. A w przypadku problemów służę pomocą. Na
                      forum zarejestrowani użytkownicy znajdą mój adres e-mail. Pozdrawiam serdecznie MS
                      • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.e-wro.net.pl 11.06.09, 15:15
                        Po napisaniu tekstu chciałem go wysłać i pokazała sie
                        informacja "Your IP was banned". I dalej rada, żebym poszukał
                        informacji o przyczynach. Ale musiałem wracac na obrady konferencji.
                        A w domu nie mam zapisanego hasła, żeby się zalogować. Sprawdzę jutro
                        • Gość: MS Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.09, 23:06
                          Przejrzę jeszcze raz logi. W razie problemów proszę o informację na
                          adres: mar@bu.uni.wroc.pl
                          • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 12.06.09, 10:57
                            Przepisuję z informacji na czerwono nad moim dzisiejszym wpisem (o
                            promovcji zbiorów zabytkowych): Twój adres IP 89.171.19.238 został
                            zablokowany ponieważ znajduje się na liście banów. Okazuje się, że
                            we środę mój IP został wpisany na listę Composite Blocking List.
                            dziwne, bo na innych forach moge pisać bez problemów
                            • Gość: MS Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 21:35
                              Witam,
                              Nie wiem z jakiego powodu Pański IP znalazł się w tej bazie. Dziś doszukałem się
                              tej funkcji i ją wyłączyłem. System forum weryfikował adresy z bazami anty
                              spamerskimi i zadziałał. Mam nadzieję że nic już nie będzie uprzykrzać powoli
                              rozwijającej się dyskusji. Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć że całe zajście nie
                              miało wymiaru politycznego:)
                              Za utrudnienia przepraszam i pozdrawiam. MS
                      • Gość: gość portalu Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.06.09, 16:12
                        w piątek sieci nie było na piasku około pół godziny od 12,oo.
    • Gość: szabadabada Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.05.09, 00:03
      12 maja br. pojawiły się w mediach doniesienia o wynikach rankingu uczelni
      polskich za rok 2008. W kategorii akademickich uniwersytetów pierwsze miejsce
      zajęła Jagiellonka, która o 1 promil wyprzedziła UW. Na trzecim miejscu ze
      znaczną stratą uplasował się UP. Nasz UWr zajął odległe 7 miejsce czyli spadł o
      4 miejsca w stosunku do poprzedniego rankingu.

      O miejscu w zestawieniu decydują punkty przyznawane za cztery cechy uczelni:
      prestiż, siłę naukową, warunki studiowania i umiędzynarodowienie studiów (wagi
      odpowiednio 0,3; 0,4; 0,15; 0,15).

      Ocena bibliotek mieści się w ocenie warunków studiowania:

      Zbiory drukowane – mierzone z uwzględnieniem trzech parametrów: łączna liczba
      zbiorów drukowanych, liczba nabytków w 2008 r. oraz liczba prenumerowanych
      tytułów czasopism krajowych i zagranicznych (waga 0,02),

      Zbiory elektroniczne - mierzone z uwzględnieniem czterech parametrów:
      elektronicznych zbiorów pełnotekstowych dostępnych w
      ramach licencji, unikalnych tytułów zakupionych na własność, udostępnianych
      tytułów ze zbiorów własnych oraz czasopism
      elektronicznych (waga 0,02),

      Warunki korzystania z biblioteki – mierzone z uwzględnieniem trzech parametrów:
      stosunkiem liczby zbiorów drukowanych do ogólnej liczby studentów,
      informatyzacją biblioteki oraz liczbą miejsc w czytelniach w stosunku do ogólnej
      liczby studentów (waga 0,01).

      Wagi przyznawane poszczególnym bibliotecznym parametrom i ich grupom dają w
      sumie 0,05.

      I taką też wagę 0,05 przywiązywał do potrzeb i problemów naszej Biblioteki
      poprzedni Rektor. Także taką też wagę przywiązuje obecny JM Rektor.

      Ta bardzo przybliżona estymacja miejsca Biblioteki w strukturze Uniwersytetu
      Wrocławskiego stanowi zobrazowanie braku
      zainteresowania kolejnych rektorów problemami Biblioteki i bibliotekarzy
      (niewystarczające finansowanie, mobbing, bezprawne działania dyrektorek,
      zwalnianie pracowników, sprawy w sądzie pracy, protokół PIP'u i jego zalecenia).

      Wynika z tego też ocena biblioteki w tym rankingu - zależy w bezpośredni sposób
      od środków wydatkowanych przez uczelnię. Osobiste zaangażowanie bibliotekarzy ma
      wynik rankingu bardzo niewielki o ile nie żaden wpływ.

      Natomiast nagłaśniane protesty bibliotekarzy, a zwłaszcza jego najbardziej
      drastyczna postać czyli strajk rzutują na prestiż,
      siłę naukową i warunki studiowania. I tylko taką postawą bibliotekarze są w
      stanie zainteresować własnymi problemami władze
      uczelni.

      Jakie zatem wnioski z tego rankingu uniwersytetów mogą wyciągnąć bibliotekarze?

      Takie że zainteresowanie JM Rektora jest okazjonalne. Ma bezpośredni związek z
      kampanią wyborczą oraz z drastycznymi postaciami dialogu bibliotekarzy z
      władzami uczelni takimi jak oflagowanie budynków, protesty, obecność w mediach,
      spór zbiorowych i na końcu strajk. W przerwach miedzy tymi wydarzeniami JM
      Rektor jest zainteresowany utrzymaniem za wszelką cenę dotychczasowego stanu i
      aby wszystko jakoś się kręciło. A czy się kręci dobrze czy źle, czy może się
      kręcić lepiej to już JM nie interesuje. Najważniejszy jest święty spokój, a to
      przez ostatnie lata zapewniały dyrektorki. To, że działo się to kosztem
      pracowników JM Rektora już nie interesuje.

      Jest jeszcze inny wniosek. JM Rektor żeruje na etosie bibliotekarzy.
      Bibliotekarzy którzy starają się dobrze pracować, dobrze obsłużyć czytelników.
      Bibliotekarzy którzy jednocześnie są źle traktowani przez dyrektorki,
      pracodawcę. Źle traktowani to mało powiedziane - zwolniony pracownik domagał się
      czystości w sali katalogowej, bieda że zawnioskował też odwołanie dyrektorek.
      • Gość: najnowsza historia Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.media4.pl 18.05.09, 23:04
        Pod koniec kadencji poprzedniego rektora mówiono nam, że cała
        odpowiedzialność za złą kondycję biblioteki spada właśnie na niego
        (niskie uposażenie, warunki pracy, itp.). Sama pani główna
        płaczliwym tonem opowiadała, jakie okrutne boje toczyła z rektorem.
        Dziwne, taka bojowa kobieta i nie udało jej się nic załatwić na tak
        wysokim szczeblu. No cóż, poprzedni rektor może nie do końca
        wierzył, że biblioteka to instytucja potrzebna Uniwersytetowi, ale
        wreszcie zauważył bibliotekarzy, trochę mu w tym pomogliśmy. Nawet
        zaczął odpowiadać na kierowane do niego pisma, dał "zajączka",
        uwzględnił przy ministerialnej regulacji. Obecny rektor od początku
        deklarował olbrzymie zrozumienie dla biblioteki. Obietnice,
        zapewnienia i propozycje słyszeliśmy od maja ... do września. I
        właśnie we wrześniu jakoś wszystko zaczęło się zmieniać. Nasze
        upominanie się o wypełnienie obietnic było wprost irytujące. Okazało
        się, że zaczęło obowiązywać inne prawo, już mniej łaskawe dla
        bibliotekarzy. Poczynania kierownictwa biblioteki zaczęły być bardzo
        wygodne, wprowadzanie sprawozdawczości wprost wzorcowe. Zwalniania
        pracowników, nagonki na bardziej aktywne społecznie osoby też nie
        znalazły zrozumienia w rektoracie. Pisma pozostały bez odpowiedzi.
        Jakaś dziwna niemoc ogarnęła władze, a dyrekcja poczuła wiatr w
        żagle. Zastanawiamy się, co powinien czuć człowiek, który nie
        dotrzymuje obietnic. Może ten spadek w rankingu uczelni, to efekt
        złamania słowa danego bibliotekarzom? Rektor Akademii Medycznej
        przywrócił bibliotekarzom URLOPY, zareagował też na MOBBING na
        uczelni.
        • Gość: Rozczarowana Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.09, 23:58
          JM bardzo boli nasze forum. Władza zapomniała, jak sama skorzystała
          na publikacjach anonimowego "Gońca Uniwersyteckiego"? A chyba nie
          była mobbingowana i nie musiała schodzić do podziemia?
          I nie musiała także składać obietnic, których nie miała zamiaru
          spełnić.
        • Gość: Bibliotekarz Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.09, 00:01
          > Pod koniec kadencji poprzedniego rektora mówiono nam, że cała
          > odpowiedzialność za złą kondycję biblioteki spada właśnie na niego
          > (niskie uposażenie, warunki pracy, itp.).

          Bo to prawda. Wszyscy wiedzą, że poprzedni był wrogiem książek. Z jego
          inspiracji młodzi ludzie (ludzie??) na informatyce nawoływali do palenia książek
          i zastępowania całej polskiej kultury internetem. Doprowadził do zatrzymania
          szybko postępującej budowy nowego gmachu biblioteki. Budowa miała zostać
          zakończona w 2006 roku i pod koniec kadencji Rektora Latajki wydawało się, że
          lada chwila będziemy się mogli przeprowadzić. Niestety, zmieniły się władze.
          Wygrał kandydat wspierany przez PiS - i zatrzymał inwestycję. Potem przez całą
          kadencję realizował program partii - likwidacja CWB, CBŚiB, całej wysokiej
          kultury na UWr. Biblioteka i humaniści byli mu solą w oku. Przez całą kadencję
          systematycznie obniżał nakłady na książki i wynagrodzenia bibliotekarzy.

          Na szczęście kolejne wybory wygrała Platforma i zrobiła porządek - także na
          Uniwersytecie.
          • Gość: JG Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: 156.17.58.* 19.05.09, 15:58
            > Bo to prawda. Wszyscy wiedzą, że poprzedni był wrogiem książek. Z jego
            > inspiracji młodzi ludzie (ludzie??) na informatyce nawoływali do palenia książek[...]
            > Na szczęście kolejne wybory wygrała Platforma [...]

            Ale wesoły post. Chyba trzeba go będzie opatrzyć erratą, bo co z nim zrobić? "Bo to prawda", ale jak w kawałach o radiu Erewań, czyli dokładnie nic sie nie zgadza. Albo jak "prawda" z IPN, która nie oczyszcza, a wręcz przeciwnie (ewentualnie ostatnia odmiana prawdy "po góralsku"). O paleniu książek to, owszem, mówił, ale były dyrektor BU, przypisując takie intencje informatykom. Ale ci tylko sugerowali wysłanie części księgozbioru (zdezaktualizowane skrypty) na makulaturę i nawet przeprowadzili stosowne pomiary objętości tej makulaturowej części, korzystając zresztą z naszego katalogu. To chyba były w ogóle pionierskie badania tego rodzaju. Natomiast "szybko postepującą budowę" to zatrzymały, jak wszystkim wiadomo, wiadome afery. I stało się to jeszcze przed kadencją "informatyczną". Po co takie "prawdy" na krótkich nóżkach opowiadać? zasadniczo wszyscy to jeszcze pamietają. Paradoksalnie, informatycy jakoś najwięcej zainteresowania okazali Bibliotece, choć może było to czasem zaiteresowanie bardzo specyficzne.
            • Gość: stef Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.e-wro.net.pl 19.05.09, 19:17
              Faktem jest, że w Bibliotece Uniwersyteckiej jest dużo makulatury,
              np. w postaci podręczników do nauk politycznych z czasów PRL, m.in.
              słynnego Kura (o którym się wtedy mawiało "Kur wie lepiej").
              Pamiętam, jakiego rabanu narobiono, grożąc powiadomieniem KU PZPR,
              gdy zamierzałem zarządzić wycofanie ze zbiorów "Ferieratiwnych
              żurnałow" z lat 50tych. I gdy odwiedziłem bibliotekę po powodzi w
              1997 r. zobaczyłem suszące się woluminy tego pisma na schodach
              budynku na Szajnochy. Ani to zabytek piśmiennictwa polskiego, ani
              potrzebne dziś źródło informacji, ale ma wartość, gdyż śp. pan
              Zamłyński oprawił je w półskórek. Nie sądzę, żeby z własnej woli.
              No i pewnie za 2- 3 lata pojedzie to wszystko do nowej siedziby
              biblioteki.
          • Gość: Bezstronny Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.09, 20:25
            A to co? Za mało jeszcze pyskówek politycznych w gazetach, blogach
            internetowych, radiu, telewizji, na trybunie sejmowej? Fanatyzm
            antykaczyński chce się zagnieździć i na tym Forum? PiS jest winne
            temu, że rektor-informatyk nie doceniał wartości tradycyjnej książki,
            że zlikwidował Centrum Śląskoznawcze i Centrum Brandta? W skład
            programu PiS wchodziła "likwidacja całej wysokiej kultury na UWr."?
            Czy nie lepiej zrezygnować z fanatycznych inwektyw i zająć się
            problemami Biblioteki, w której bynajmniej nie wszystko jest w
            porządku, mimo wygranej PO?
          • Gość: do Bibliotekarza Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.chello.pl 19.05.09, 21:58
            Tak, tak! Wszystkiemu winne w Polsce jest Prawo i Sprawiedliwość! I jakaż
            szczęsliwośc zapanuje, gdy ten znienawidzony PiS zniknie z zycia politycznego i
            publicznego. A wtedy Platforma wprowadzi te cuda! I wszyscy będą zyli długo i
            szczęśliwie!
            Bibliotekarzu! albo to dowcip w złym stylu albo jeżeli tak uważasz - lecz się bo
            znajduje tu objawy manii przesladowczej
            • Gość: wytrwały Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.media4.pl 19.05.09, 22:39
              A sprawa niedotrzymania obietnic przez obecnego rektora i złe
              traktowanie pracowników przez dyrekcję trwa.
            • Gość: stef Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.e-wro.net.pl 19.05.09, 23:27
              Ciekawe, czy prof. Pacholski wie, że jest PiS-owcem? Mieszanie
              wielkiej polityki do opisu tej konkretnej sytuacji nie ma sensu
          • Gość: Iwonna Re: Ranking UWr, JM Rektor a sprawy bibliotekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.09, 22:22
            Ależ wygłupiłeś się bibliotekarzu z tą nieprzemyślaną pochwałą "platfusów",
            lepiej zachowaj te poglądy dla siebie i nie mieszaj spraw polityki do naszych
            konkretnych problemów bibliotecznych!
    • Gość: *** Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.09, 21:32
      znowu ?
    • Gość: 1000 3 miesiące i 3 dni IP: *.wroclaw.vectranet.pl 23.05.09, 08:52
      Nasze Forum "Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej" żyje już 3 miesiące i 3 dni.
      Wszystkiego Najlepszego dla Założyciela/Założycielki i Uczestników!

      Niemowlę w takim wieku położone na brzuszku potrafi przez dłuższy czas mieć
      uniesioną główkę.
      • Gość: Angelo Depresja Forumowiczów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.09, 00:14
        Żyje? Czy aby dożyje do 500 postu, który przecież chcieliście już
        oblewać? Drodzy Forumowicze, czyżby dopadła Was depresja? Wystarczy
        Wam 100 zł brutto po 16 już chyba miesiącach od rozpoczęcia
        protestu? A co z obietnicami pana Rektora?
        Kiedyś ludzie honoru dotrzymywali słowa.
        • Gość: JG Re: Depresja Forumowiczów IP: 156.17.58.* 29.05.09, 16:25
          > Żyje? Czy aby dożyje do 500 postu, który przecież chcieliście już
          > oblewać? Drodzy Forumowicze, czyżby dopadła Was depresja?

          Sytuacja nie napawa optymizmem, ale ostatnie zebranie pracownicze dowodem, że nie wszystkim opadły ręce, aczkolwiek dało też sporo do myślenia o tym, jak trudne i raczej nie szybkie bedzie będzie dochodzenie do celu.

          > A co z obietnicami pana Rektora?
          > Kiedyś ludzie honoru dotrzymywali słowa.

          To było dawno temu, teraz obowiązują inne normy. Co do honoru, to w ostatnim ćwierćwieczu jedyny przypadek tradycyjnego podejścia do tych spraw o jakim słyszałem, to dramatyczny uczynek p. Blidy. Jak to współcześni zinterpretowali nietrudno sprawdzić. Tak, czasy się zmieniły, gruntownie. Co do J.M. i Biblioteki, to kilka razy już wspominano o twardych uwarunkowaniach tu obowiązujących i trzeba mieć swiadomość, że J.M., choć najważniejszy na Uniwersytecie, nie jest wszechmocny. Trzeba mieć świadomość dość paskudnej sytuacji w jaką popadliśmy i starać się raczej tak sterować, żeby ułatwiać podejmowanie korzystnych dla BU decyzji. Pech polega natym, że akurat ci, co chcą zmienić tą paskudną sytuację, nie trzymają steru spraw BU.
          • Gość: Judyta Re: Depresja Forumowiczów IP: *.chello.pl 31.05.09, 21:03
            Jak tu nie mieć depresji, kiedy wszystko idzie w nienajlepszym kierunku.
            Ostatnio Uniwersytet Wrocławski (dawniej im. Bolesława Bieruta) odwołał kolejną
            konferencję pod naciskiem zewnętrznym. Co to za władze, które pod naciskiem
            Niemców i Ukraińców kapitulują i odwołują konferencje naukowe?! Jak na to
            możliwe, że na polskiej uczelni na Wydziale Nauk Społecznych pracuje pełno
            naukowców narodowości ukraińskiej i oni decydują o tym, jaka konferencja może
            się odbyć? czyż mozna mieć w tej sytuacji nadzieję na to, że będzie lepiej?
            • Gość: Ciekawa Re: Depresja Forumowiczów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 21:29
              O jakiej konferencji piszesz? Nic o tym nie słyszałam.
              • Gość: Sceptyk Re: Depresja Forumowiczów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.09, 23:35
                Na depresję dobry Rifun. Też zrodził się z bezsilności. Polecam

                gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,2278937.html
            • Gość: stef Re: Depresja Forumowiczów IP: *.e-wro.net.pl 02.06.09, 00:12
              Wydaje mi się, że nie wypada, żeby pisząc o sprawach uniwersyteckich
              wyrażać nacjonalistyczne opinie. Dziś nam się na uniwersytecie nie
              podobają Ukraińcy, jutro nie spodobają się zatrudnieni tu Niemcy,
              pojutrze wypatrzymy na którymś wydziale jakiegoś Żyda, którzy
              brużdżą na naszym POLSKIM uniwersytecie, krępując wolność badań.

              • Gość: JG Re: Depresja Forumowiczów IP: 156.17.58.* 02.06.09, 08:53
                > Wydaje mi się, że nie wypada, żeby pisząc o sprawach uniwersyteckich
                > wyrażać nacjonalistyczne opinie . Dziś nam się na uniwersytecie nie
                > podobają Ukraińcy, jutro nie spodobają się zatrudnieni tu Niemcy,

                Fakt, praca na uniwersytecie powinna zobowiązywać do formułowania raczej wyważonych poglądów. Powinniśmy unikać politykowania, bo w naszym krajowym grajdołku jest to już od dawna sfera czystej i nieskrępowanej demagogii i wejsćie "w politykę" jest to najprostszy sposób, żeby to świetne forum ukatrupić. Niestety, klimaty "radiomaryjne" raczej się rozpełzają na kraj, niż trwają w swojej ekoniszy. Ale dotąd i tak było tu dużo lepiej niż w sąsiednich wątkach. Widać z bibliotekarzami nie jest tak źle, jak sugerować mogły by ich pensje.
              • Gość: Judyta Re: Depresja Forumowiczów IP: *.chello.pl 03.06.09, 01:01
                Z faktami się nie dyskutuje - to co napisałam w kontekście odwołanych
                konferencji uznane zostało przez niektórych forumowiczów za nacjonalizm z mojej
                strony, tymczasem taka jest niestety PRAWDA o sytuacji na UWr. Najlepiej
                polecieć sloganem o nacjonalizmie, dołączyć oczywiście do tego Zydów (choć ani
                słowem o tym nie wspomniałam) i po dyskusji. Knebel w postaci dusznej
                poprawności politycznej jest faktem, tymczasem to uniwersytety powinny
                stanowić miejsce nieskrępowanej dyskusji bo bez niej nie ma wolnej nauki. Chyba,
                że wyznajemy jedną jedynie słuszną linię
                • Gość: stef Re: Depresja Forumowiczów IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 03.06.09, 10:05
                  Proszę przeczytać jeszcze raz mój wpis i sprawdzić, w jakim sensie
                  napisałem o Żydach.
                  Poza tym nikt uniwersytetowi nie nakazał odwołania konferencji.
                  Zostało to uczynione pod wpływem opinii publicznej, z którą każda
                  instytucja społeczna (należą do tej kategorii też szkoły wyższe) się
                  liczy ze względu na swój publiczny wizerunek. Więc raczej można
                  rzec, że uniwersytet nie skorzystał ze swego prawa do wolności.
                  Prawo mi nie zabrania przetykania wypowiedzi słowami
                  niecenzuralnymi, ale jednak tego nie czynię, bo po prostu nie
                  wypada. Jeśli ktoś to nazywa duszną poprawnością polityczną, to
                  raczej jego problem, a nie mój.
                  Poza tym niezmiennie uważam wytykanie komukolwiek, że zatrudnia za
                  dużo osób jakiejś narodowości (poza tubylczą) jest po prostu
                  przejawem obskurantyzmu.
                  Gdyby wszyscy rozumowali w ten sposób co Judyta, to Czesław Miłosz
                  byłby wytykany jako Polak w Berkeley, Leszek Kołakowski w Oxfordzie,
                  Zygmunt Bauman (do tego Żyd!) na uniwersytecie w Leeds itd.
                  • Gość: Bezstronny Re: Depresja Forumowiczów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 15:48
                    Nie wiedziałem, że "na Wydziale Nauk Społecznych pracuje pełno
                    naukowców narodowości ukraińskiej i oni decydują o tym, jaka
                    konferencja może się odbyć" (jak twierdzi Judyta), lecz faktem jest,
                    że w ostatnim półroczu odwołano trzy konferencje naukowe nie
                    tyle "pod wpływem opinii publicznej, z którą każda instytucja
                    społeczna ... się liczy ze względu na swój publiczny wizerunek" (jak
                    pisze Stef), ile pod wpływem środowiska zdominowanego przez GW,
                    które niektórzy publicyści nazywają Salonem. We Wrocławiu odwołano w
                    grudniu 2008 konferencję
                    Polska i Polacy we współczesnej polityce historycznej Niemiec,
                    Rosji, Litwy, Białorusi i Ukrainy
                    , w której miał
                    uczestniczyć "radiomaryjny" prof.J.R.Nowak. Konferencja Prawda
                    historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych
                    , która
                    miała odbyć się dzisiaj, została przez Rektora przesunięta na jakieś
                    nieokreślone "miesiące powakacyjne". Na Uniwersytecie kard. Stefena
                    Wyszyńskiego odwołano w maju konferencję na temat homoseksualizmu ze
                    względu na zapowiedziane uczestnictwo w niej dra Camerona. W
                    kwietniu odwołano zaproszenie A.Nowaka do wygłoszenia referatu na
                    konferencji PAU o roli czerwca 1989, bowiem prof.Nowak był
                    promotorem magistra Zyzaka (o tym profesorze wicemarszałek Sejmu
                    powiedział, że "rektor powinien go wyrzucić z pracy"). To są
                    przejawy cenzury - nie w postaci zakazu druku, ale jednak cenzury,
                    której w życiu naukowym być nie powinno. Z ludźmi, którzy głoszą
                    poglądy w naszym przekonaniu nieprawdziwe, należy polemizować, nie -
                    niedopuszczać ich do głosu. To się odnosi i do tematów
                    politycznie "niewygodnych" (Ukraińcy na Wołyniu w czasie wojny,
                    Polacy pochodzenia żydowskiego w UB itp.) - w środowiskach
                    naukowych, gdzie prawda powinna być decydującym kryterium, nie
                    należy wykluczać rozważania i takich spraw.
                    To są sprawy zupełnie niezwiązane z wrocławską BU. Najwyraźniej,
                    skoro po czterystu kilkudziesięciu wypowiedziach na forum GW nic się
                    w tej Bibliotece nie zmieniło (tyle że powstała Komisja, która nie
                    wiadomo co robi - może nic?), ludzie przestają wypowiadać się na
                    tematy biblioteczne, szukają innych tematów.
                    A może jednak dałoby się coś w BU zrobić? Mówiono mi, że
                    bibliotekarze (członkowie Komisji i inni) boją się wypowiadać w
                    sposób dla Dyrekcji niemiły. Niby można pisać na forum Komisji pod
                    pseudonimem - ale może ktoś z Komisji ujawni, kto się pod
                    pseudonimem kryje? Doniesie do Dyrekcji - i będzie kara? Jak te
                    obawy świadczą o stosunkach panujących w Bibliotece?
                    Komisja tylko wtedy będzie miała sens, jeśli będzie rzeczowa,
                    niezależna, odważna i - w razie potrzeby - agresywna. Jeśli taka nie
                    będzie, to lepiej, by się rozwiązała.



                    • Gość: JG Re: Depresja Forumowiczów IP: 156.17.58.* 03.06.09, 19:21
                      No dobra, to moze faktycznie coś ogólnego do dyskusji by podrzucić?

                      > "pod wpływem opinii publicznej, z którą każda instytucja
                      > społeczna ... się liczy ze względu na swój publiczny wizerunek" (jak
                      > pisze Stef), ile pod wpływem środowiska zdominowanego przez GW,
                      > które niektórzy publicyści nazywają Salonem. We Wrocławiu odwołano w
                      > grudniu 2008 konferencję

                      Uniwersytet to (pomijając teologię) twarda empiria. Proponuje nie powielać mitów, w dodatku takich spreparowanych przez niezbyt sympatycznych ludzi. Może jednak faktycznie to nie "środowisko GW", ani "Salon", ale po prostu ludzie mający zrównoważony ogląd sytuacji się zreflektowali, że znowu będzie smiesznie. Może więc raczej resztki przyzwoitości i zdrowego rozsądku zadziałały w sprawie prof. Nowaka itp. Skoro doszło do tego, że znowu zaczynamy bronić polskości Wrocławia, uniwersytetów (narodowy uniwesytet to chyba nasz specyficznie krajowy wkład w tę skądinąd starodawną i internacjonlną z natury instytucję), to znaczy, że nie jest dobrze. To już kiedyś "przerabiano". Może jednak nie warto zapraszać każdego profesora? Mamy jak widać różnych profesorów, z teoią ewolucji już było całkiem śmiesznie. Pechowo się składa, że nauka od zawsze polega raczej na danych eksperymentalnych, a nie na prawdach objawionych przez wtajemniczonych. No i przez to nasi profesorowie i historycy z IPN-u mogą się po prostu i tak nie przebić poza kraj, a nawet poza krąg fanów IV RP, ze swoimi ideami. Nawet jak im będą organizować co rusz konferencje we Wrocławiu. Polityki historyczne itp. imprezy ostanich lat zrobiły niestety swoje. Wraz ze zidentyfikowaniem "środowiska GW" i "tzw. salonu" zrobiło się nieco patologicznie w naszej kulturze i nie ominęło to niestety naukach społecznych. Może zatem za mało jest Ukraińców, Niemców (a może i Żydów) na Uniwersytecie? Zaryzykuję taką tezę.
                      A może nasza biblioteczna nędza to jakaś pochodna powyższego zjawiska. IPN kosztuje i to nie mało.
                      • Gość: stef Re: Depresja Forumowiczów IP: *.e-wro.net.pl 03.06.09, 23:08
                        I tym przemyślanym wpisem, którego treść w całości podzielam, można
                        ten wątek, przecież poboczny, zakończyć.
                        Albo stworzyć całkowicie odrębny temat
                      • Gość: Judyta Re: Depresja Forumowiczów IP: *.chello.pl 03.06.09, 23:31
                        Ukłony dla Bezstronnego. Wyłuszczył wszystko to, co chciałam powiedzieć w swoim
                        poście ale brak czasu i późna pora sprawiły, że wypowiedź była krótka. Bo w
                        gruncie rzeczy chodzi o ilustrację działań rektora jednego z większych
                        uniwersytetów w Polsce. Inercja, bezład i najważniejszy "święty" spokój.
                        Dorabianie mi "gęby" nacjonalistki i insynuowanie mi jakichś niemalże
                        rasistowskich poglądów jest bardzo nieładne. Bliższy jest mi pogląd, że należy
                        polemizować i rozmawiać z osobami, których poglądy są nam obce niż ich wykluczać
                        z debaty publicznej. Bo właśnie wykluczenie z życia publicznego, z debaty to
                        cecha charakterystyczna KOMUNY. Pamiętacie państwo o "zapisie" na niektóre
                        nazwiska? Otóż mam wrażenie, że dziś, 20 lat po 1989 roku, nadal aktualne są
                        zapisy na niektóre nazwiska. I z tym się nie zgadzam! Bo właśnie Klaus Bachman
                        pracujący na UWr na Naukach Społecznych a jednoczesnie publicysta "GW" przy
                        pomocy "GW" (tzw. głos opinii publicznej) sprawił, że jedna z tych konferencji
                        się nie odbyła i "poleciały głowy" - odwołano prof. Marczaka. Wyobraźacie sobie
                        państwo co by się działo gdyby odwołano konferencję ze względu na udział w niej
                        A. Michnika lub Pastusiaka? Powiecie - niemozliwe! No własnie!
                        • Gość: Bezstronny Re: Depresja Forumowiczów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 09:56
                          Istotnie, można by zakończyć ten wątek na bardzo trafnym wpisie
                          Judyty, ale jednak trzeba sprostować pewną sugestię, zawartą w
                          mętnych wywodach JG. Pisze on (słusznie), że "nauka od zawsze polega
                          raczej na danych eksperymentalnych, a nie na prawdach objawionych
                          przez wtajemniczonych". Otóż w naukach historycznych odpowiednikiem
                          eksperymentu jest badanie źródeł. A "nasi profesorowie i historycy z
                          IPN-u" badają źródła i opierają się na nich, a nie głoszą "prawd
                          objawionych", jak mniema JG. O ile wiem (choć go raczej nie czytuję)
                          na źródłach opiera się też prof. Nowak z Torunia. Oczywiście zdaję
                          sobie sprawę, że faktami historycznymi można manipulować. Wiem też,
                          jak trudno jest być obiektywnym. Ale na manipulację i stronniczość
                          jest tylko jedno antidotum: rzeczowa, nie ideologiczna krytyka. A
                          nie cenzura, ostracyzm, usuwanie ze stanowiska czy zwalnianie z
                          pracy.
                          PS. Szkoda, że ta polemika się kończy, bo warto by zapytać pana
                          Stefa, jak mu się podoba rewelacyjne odkrycie JG, że bibliotekarze
                          mało zarabiają, bo "IPN kosztuje i to nie mało". A więc zlikwidujmy
                          IPN, a wtedy pracownicy wrocławskiej BU zaczną zarabiać więcej!
                          • Gość: stef Re: Depresja Forumowiczów IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 04.06.09, 10:23
                            Za trafny uznałem wpis JG. Oczywiście, że zestawienienie kosztów
                            istnienia IPN i zarobków bibliotekarzy jest dość daleko idącym
                            uproszczeniem. Ale gdyby dodać do tego pieniądze pompowane w
                            górnictwo, przemysł stoczniowy czy KRUS, to okazałoby się, że można
                            dośc widocznie zwiększyć wynagrodzenia grupom stanowiącym
                            najbardziej pokrzywdzoną część budżetówki, w tym nauczycielom i
                            bbibliotekarzom.
                            A co badań historycznych, to nie wystarczy dobierać, poddawać
                            krytyce i analizie źródła, ale też dobierać rzetelnie i osadzać
                            badane fakty i procesy w kontekście. A tu już jest olbrzymie pole do
                            nadużyć. I Jerzy Robert Nowak z tego korzysta. Kwestionując przy
                            okazji wiarygodność źródeł, którymi posłużył się Jan T. Gross. Ale
                            źródłeł do ksiązki "W Czterdziestym nas matko na Sybir zesłali"
                            jakoś nie kwestionował.
                          • Gość: JG Re: Depresja Forumowiczów IP: 156.17.58.* 04.06.09, 16:36
                            > PS. Szkoda, że ta polemika się kończy, bo warto by zapytać pana
                            > Stefa, jak mu się podoba rewelacyjne odkrycie JG, że bibliotekarze
                            > mało zarabiają, bo "IPN kosztuje i to nie mało". A więc zlikwidujmy
                            > IPN, a wtedy pracownicy wrocławskiej BU zaczną zarabiać więcej!



                            Sorry Bezstronny! To jest Twoje odkrycie, nie moje. Ja tylko stwierdziłem, że "IPN kosztuje i to nie mało", i nic więcej. A tego chyba nikt nie kwestionuje. Pisząc o naszej bibliotecznej nędzy dopisałem to zdanie trochę bez związku. Miałem na myśli, i pisałem o tym wcześniej, szersze zjawisko popadania w jakąś kulturalną zapaść i czasem wręcz w odmęty absurdu, czego doświadczamy wcale nie tak rzadko w ostatnich czasach. Przyczyniają się do tego m.in. różni dzielni profesorowie zajmujący się głównie publicystyką polityczną, i także skwapliwie angażający się w bieżące polityczne rozgrywki IPN, ze swoją "oczyszczającą prawdą" (lustracja, agent "Bolek", IV RP itp.). Daliśmy się już przekonać do "środowiska GW", "różowych", "salonu" i innych wynalazków propagandowych. Teraz atakują nas Niemcy i Ukraińcy. Niedługo stracimy w ogóle kontakt z reanym światem. My (BU) też przecież w taką czarną dziurę wpadliśmy. Wracając do meritum - dzięki tej trochę bezmyślnej puencie zasugerowałem Bezstronnemu "odkrycie", które chyba nie jest zupełnie nietrafne, jest tu jakaś intuicja. Niewątpliwie muszą być jakieś powody, że płacą nam tak mało. Ostatnio pewnie wszyscy wypełniali formularze w sprawie tzw. "gruszy", z których można się było dowiedzieć ile wynosi "przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej" - otóż wynosi ono wg tegoż kwitu 4778,41 zł i ja musiałem na nim własnoręcznym podpisem, zarabiając po 20 latach pracy 1555 złotówek, potwierdzić, że nie przekraczam tej średniej. Surrealizm, nie? A pracuję przecież w "naukowej bibliotece" jednego z największych uniwersytetów w kraju, jak ktoś tu zauważył. Oczywiście skasowanie IPN problemu naszych płac nie załatwi, powodów jest na pewno więcej, IPN to tylko jeden i to pewnie nie najważniejszy (likwidacja IPN-u przypuszczalnie nie jest możliwa, ale można by mu choć nadać bardziej adekwatną nazwę - przecież archiwum akt dawnej SB nie powinno się tak szumnie nazywać). Jednak zrównanie płac archiwistów i bibliotekarzy spoza IPN z pensjami tych strażników kilometrów bieżących prawdy, która miała nas oczyścić, chyba nie powinno przekraczać możliwości naszego, świętującego właśnie 20-lecie, państwa?
                          • Gość: JG Re: Depresja Forumowiczów IP: 156.17.58.* 04.06.09, 17:01
                            > jak trudno jest być obiektywnym. Ale na manipulację i stronniczość
                            > jest tylko jedno antidotum: rzeczowa, nie ideologiczna krytyka. A
                            > nie cenzura, ostracyzm, usuwanie ze stanowiska czy zwalnianie z
                            > pracy.

                            Trzymajmy się faktów, zdaje się, że poza naszą biblioteką, to nikogo z pracowników UWr. dotąd z powodu nieprawomyślności nie zwolniono.

                            Natomiast co do wolności wypowiedzi i cenzury, to ów profesor ma zdaje dyspozycji medium o światowym zasięgu, i wcale się nie wzbrania przed korzystaniem z niego. P. Kobylański w Urugwaju (czy gdszieś tam na natypodach) może go spokojnie posłuchać, a GW to już tak łatwo u siebie nie kupi przecież. Nieuwzględnienie głosu prof. Nowaka w jakiejś konferencji może nie było zupełnie niesłuszną dyskryminacją jego "prawdy", ani "ideologiczną krytyką". Jak się wydaje Ojciec Dyrektor i ów Profesor "nadają trochę na innej fali" niż członkowie społeczności akademickiej i stąd decyzja jaką - trzeba przyznać - pod pewnym naciskiem opinii publicznej podjęto - była jednak prawdopodobnie zasadna. Wcale nie ma konieczności ośmieszania się na forum publicznym. Nie jest tak, że dyskutuje się z wszystkimi występującymi w naturze "prawdami", prawdopodobnie nawet z większością się nie dyskutuje. Są teorie, w dużej liczbie, najczęściej z gatunku spiskowych, z którymi się nie dyskutuje, bo: 1. nie da się z nimi dyskutować z braku możliwości zbadania problemu (teorie o zielonych ludziach z kosmosu, templariuszach, itp. - np. w popularnym niedawno Kodzie Leonarda było sporo takich koncepcji- większy wybór opisany przez Umberto Eco w "Wahadle Foucaulta") 2. zostały już dawno zweryfikowane negatywnie (Protokoły mędrców Syjonu etc.) i nikomu nie chce się tego ab ovo powtarzać. Może lepiej niech uniwersytet zajmuje się badaniem tego, co da się zbadać. Pozdrowienia
                • Gość: stef Re: Depresja Forumowiczów IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 03.06.09, 13:35
                  Swoją drogą rektor UWr doszedł już do pewnej wprawy w zamiataniu
                  trudnych spraw pod dywan. Tu się powoła komisję, tu przesunie na
                  później termin konferencji na drażliwy temat i może jakos do końca
                  kadencji uda się dotrwać, poprzestając na rutynowych działaniach,
                  czyli podpisując pisma, prowadząc senat czy przemawiając na
                  uroczystościach. Cóż jest bowiem bardziej świętego od świętego
                  spokoju?
    • Gość: 1000 5 miesięcy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 23.05.09, 10:01
      Dokładnie 5 miesięcy temu Jego Magnificencja Rektor został zapoznany z treścią
      protokołu Państwowej Inspekcji Pracy z przeprowadzonej kontroli w Uniwersytecie
      Wrocławskim (protokół kontroli nr 16259-5310-K033-Pt/2008).

      Nieprawidłowości stwierdzone w protokole to nękanie pracownika przez Dyrektora,
      bezprawne wymierzanie kar porządkowych przez Dyrekcję, niewyrażenie zgody na
      podnoszenie kwalifikacji zawodowych.

      JM Rektor nie wniósł do treści protokołu żadnych zastrzeżeń ani nie określił
      terminu ich wniesienia, własnoręcznym podpisem potwierdził, że został zapoznany
      z treścią protokołu i otrzymał jego jeden egzemplarz.

      Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy została przeprowadzona na wniosek Komisji
      Zakładowej NSZZ Solidarność Uniwersytetu Wrocławskiego dotyczący niewłaściwego
      zachowania p. Dyrektor Biblioteki.

      W swoim piśmie z 26.01.2009 Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność Uniwersytetu
      Wrocławskiego (po zapoznaniu się z ww protokołem) zaniepokojona skalą i
      rozmiarem bezprawnych działań podejmowanych przez Dyrekcję Biblioteki Głównej
      wobec pracowników prosi o zapoznanie z działaniami jakie Jego Magnificencja
      zamierza podjąć w celu poprawy stosunków pracy w Bibliotece Głównej, usunięcia
      wskazanych w protokole nieprawidłowości i naprawienia skutków bezprawnych
      działań podejmowanych wobec pracowników przez Dyrekcję Biblioteki.

      Czy powołanie Komisji to jedynie działanie jakie zamierza podjąć JM Rektor?

      Na Naszym Forum jest 100 razy więcej wypowiedzi niż na Forum Komisji.

      Jest to ocena możliwości tej Komisji powołanej tylko po to aby ją papierkowo
      zgłosić do Państwowej Inspekcji Pracy jako działanie Jego Magnificencji Rektora
      w opisanej powyżej, istotnej dla przyszłości Biblioteki, sprawie.
      • Gość: ep Re: 5 miesięcy IP: *.wroclaw.mm.pl 25.05.09, 09:12
        JM Rektor wykonał niewiele znaczący gest aby zadowolić PIP. W ten
        sposób jednak sprawy nie załatwi. Wszystkie mankamenty wyjdą przy
        okazji przeprowadzki do nowego gmachu.
        • Gość: Pobudka Re: 5 miesięcy IP: *.media4.pl 27.05.09, 22:50
          Hej, Forumowicze, czyżbyśmy się poddali? Fakt, atmosfera wokół nas
          nie jest sprzyjająca. JM obrażony, prorektor nieskuteczny, dyrekcja
          przyczajona. Pieniędzy nie ma, pozostały tylko obietnice...
          niespełnione.
          • Gość: Bibliotekarz Re: 5 miesięcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 21:10
            > Hej, Forumowicze, czyżbyśmy się poddali? Fakt, atmosfera wokół nas
            > nie jest sprzyjająca. JM obrażony, prorektor nieskuteczny, dyrekcja
            > przyczajona. Pieniędzy nie ma, pozostały tylko obietnice...
            > niespełnione.

            Nie wiem, skąd te informacje, że JM się obraził. Po prostu nie ma z czego
            dopłacać. Poprzedni rektor zostawił ponad 16 milionów deficytu, a kompetentni
            ludzie w administracji uczelni mówią, że deficyt był wielokrotnie większy, tylko
            sprawne zarządzanie nowej ekipy pozwoliło ten deficyt obniżyć do 30% tego, co
            nam groziło.

            Na szczęście udało się NAM przerwać te nieudane i szkodliwe dla uczelni rządy.
            Gdyby nie to, nie byłoby już nawet pieniędzy na pensje. Dzięki zmianie pensje są
            wypłacane, a jak wiadomo groził kryzys dużo większy od tego z 1995 roku.

            Nie powinniśmy więc mieć pretensji do Władz Uczelni, powinniśmy pamiętać, kto
            naprawdę za to wszystko odpowiada.
            • Gość: Sceptyk Re: 5 miesięcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.09, 23:14
              Narzekanie na poprzednią ekipę to raczej domena polityków. Wszyscy
              nowi decydenci zawsze są zaskoczeni... To dziecinada!
              Bibliotekarze liczą na dalsze sprawne zarządzanie JM. Dostaliśmy 100
              zł brutto. Może ktoś szybko policzy w którym roku osiągniemy średnią
              krajową?
              Zresztą, nie chodzi tylko o pieniądze.
          • Gość: Bezstronny Re: 5 miesięcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 11:47
            Forumowicze powinni teraz przenieść się (częściowo) na forum Komisji
            ds.pracowników BU. Tam - jak czytamy w jednym z protokołów Komisji -
            każdy ... będzie mógł wyrazić swoje opinie ... i będzie mógł
            zgłaszać swoje postulaty.
            Oczywiście nie wszystko należy tam
            pisać: rzeczowe opinie (również krytyczne) i postulaty - tak, ale
            wymyślania na władze Biblioteki i Uniwersytetu - lepiej nie, bo to
            by zmniejszyło skuteczność Komisji, która przecież ma współdziałać z
            Rektorem, a tym samym pośrednio i z Dyrekcją. Wymyślania pozostawmy
            więc na forum GW.
            Jeśli wypowiedzi forumowiczów z GW przeniosą się na forum Komisji,
            Komisja ta może się obudzi. Bo teraz, jak się zdaje, usnęła.
            Wygląda na to, że ostatnie jej zebranie odbyło się w kwietniu; w
            każdym razie na stronie Komisji pojawił się tylko protokół z 24.IV.
            Późniejszych nie ma. A na forum Komisji (która powołana została
            2 kwietnia) pojawiło się dotychczas dyskutantów... czterech. Czyżby
            więc rzeczywiście jedynym celem Komisji było
            odsunięcie "Solidarności" i wytworzenie wrażenia, że mimo to jest w
            Bibliotece jakaś reprezentacja pracowników? Innymi słowy - czy
            jedynym celem Komisji ma być
            stworzenie pozoru? Nie
            dopuśćmy do tego!
            • Gość: stef Re: 5 miesięcy IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 02.06.09, 13:26
              Wobrażam sobie, że komisja została postawiona w niezręcznej
              sytuacji, w której ja się wczoraj przy innej okazji w innym miejscu
              kraju znalazłem. Spływają do niej rozmaite wnioski, czasem wzajemnie
              sprzeczne, co nakłada nieprzyjemny obowiązek opowiedzenia się za
              jedna z dwóch lub więcej opcji. Ale nim do tego dojrzeje, potrzebuje
              czasu na dyskusję i myślenie. No i jeszcze pośrednictwo prorektora,
              który może zgłaszanym wnioskom nadać nalszy bieg lub nie.
              Ja sobie poradziłem (wspólnie z całą komisją) informując o
              wnioskach, które w sytuacji wzajemnej sprzeczności zostały odrzucone.
              W ogole zaś nawet najlepsza, najbardziej pracowita i pełna dobrej
              woli komisja nie rozwiąże problemu, bo nie po to została ona
              powołana, lecz w celu stworzenia zasłony dymnej i w nadziei, że z
              czasem problem "rozejdzie się po kościach". Pozostaje wierzyć, że
              komisja swoją aktywnością dowiedzie, że nie pozwoli na posłużenie
              się nią w tym celu
            • Gość: JG Re: 5 miesięcy IP: 156.17.58.* 03.06.09, 18:27
              > Forumowicze powinni teraz przenieść się (częściowo) na forum Komisji ds.pracowników BU. [...]
              > Jeśli wypowiedzi forumowiczów z GW przeniosą się na forum Komisji,
              > Komisja ta może się obudzi. Bo teraz, jak się zdaje, usnęła.

              Na forum komisji z pewnością dobrze jest dyskutować i tam już całkiem ciekawa dyskusja została nawet zaczęta. Ale to miejsce ma jedną podstawową wadę - jest wyłącznie wewnątrzbiblioteczne; trafić z zewnątrz tam jest trudno, o ile w ogóle to możliwe (pewnie jeszcze googlowe pająki do niego nie dotarły). Tymczasem nasze działania budziły pewne zainteresowanie, co prawda chyba tylko w środowisku bibliotekarskim, ale dobre i to, w końcu ma ono teraz różne, w części podobne problemy. W kwestii skuteczności Komisji niewątpliwie trzeba zgodzić się z głosem p. Juliana z tegoż komisyjnego forum, mianowicie, że skonstruowanie nawet zwięzłego, ale dobrego regulaminu, jest dla tej komisji niezbędne. Już chyba z miesiąc nie może się ona zebrać i czegoś zrobić. To może wynikać właśnie z braku formalnej regulacji dla tego ciała, a fakt, że szefa Komisji wyznaczył "sztywno" J.M. może mieć dodatkowo różne ciekawe, a niekoniecznie pożyteczne skutki uboczne. Poprawa naszych pensji, nawet do tych 2200 PLN, które niektórzy dostają na starcie, to co prawda zadanie długofalowe i pewnie nie szybko uda się to osiągnąć, dobrze by było jednak zdążyć przed emeryturą.

              > Czyżby
              > więc rzeczywiście jedynym celem Komisji było
              > odsunięcie "Solidarności" i wytworzenie wrażenia, że mimo to jest w
              > Bibliotece jakaś reprezentacja pracowników? Innymi słowy - czy
              > jedynym celem Komisji ma być
              stworzenie pozoru? Nie
              > dopuśćmy do tego!

              To niestety zależy w największym stopniu od Komisji. Trudno, ona faktycznie jest reprezentantem załogi, sami ją wybraliśmy. Swoich reprezentantów przecież znamy, więc można choćby personalnie na nich oddziałać, co przecież nie wymaga odwagi. Chyba, ze w ogóle duch upadł zupełnie. Ja bym jednak o tej niewesołej perspektywie marnych emerytur pomyślał. Niewątpliwie można się przy okazji wielu (choćby dyrekcji) narazić, ale można też i coś osiągnąć. Pewnie tylko taktyke trzeba będzie nieco zmienić - bannery protestacyjne są OK, ale jak pokazała dyskusja na ostatnim zebraniu, należy raczej starać się zaangażować inne siły pracownicze - przeciez bardzo srednia pensja wynika nie tylko z naszych marnych pensji, ale i innych nieboraków zatrudnionych w tej wielkiej firmie. Można więc jakoś bardziej globalnie starać się o podwyżki. Bibliotekarzy jest nieco ponad 2 setki, wiec blado wypadają, choćby na tle owych "pieciuset adiunktów do zwolnienia". W większej grupie może i radykalne panie będą mogły przeprowadzić spór zbiorowy? kto wie? :-)
    • Gość: Meeting Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 15:39
      8 czerwca (poniedziałek)o godz. 12. w Izbie lekarskiej, przy ulicy
      Matejki 3 dr Marek Wroński będzie mówił o uczciwości w badaniach
      naukowych. Warto posłuchać eksperta.
      • Gość: Bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 21:35
        Może powie o plagiatach i przekrętach rektora informatyka. A może nie wie?
    • Gość: redaktor Elektroniczny Biuletyn BUWr IP: *.wroclaw.vectranet.pl 07.06.09, 18:20
      Do bibliotekarek i bibliotekarzy z przyczyn organizacyjnych nie docierają
      istotne dla nich informacje. Było to wielokrotnie zgłaszane do dyrekcji
      Biblioteki, ale niestety bezskutecznie.
      Tymczasem Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego ma elektroniczny biuletyn:
      www.buw.uw.edu.pl/images/BUW_PDF/Biuletyn_BUW/kwiecien2009.pdf
      Warto by skorzystać z ich doświadczeń i wydawać:
      Elektroniczny biuletyn BUWr
      Proponuję podyskutować tu nad celowością jego wydawania, jego formą i treścią.
    • nfajw mobbing przed sądem 07.06.09, 18:39
      Czy mobbingowany w środowisku akademickim ma szanse wygrać przed
      sądem ?

      nfamob.wordpress.com/2009/06/01/czy-mobbingowany-w-srodowisku-akademickim-ma-szanse-wygrac-przed-sadem/

      Sprawy o mobbing są trudne do wygrania i dotychczasowe statystyki
      świadczą o tym, że tylko ok. 5 % spraw kończy się korzystnie dla
      skarżących się o mobbing.
      Nie ma statystyki odnośnie spraw o mobbing akademicki, ale generalnie
      w środowisku akademickim jest trudniej o wygraną z pracodawcą, a to
      ze względu na prestiż uczelni w środowisku lokalnym, w tym
      sędziowskim, powiązania środowisk prawniczych i akademickich, no i ze
      względu na autonomię uczelni – o dziwo rozumianą w praktyce także
      jako autonomię do mobbingowania....
      • Gość: Sceptyk Antymobbing na zachodzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.09, 21:49
        Na zachodzie, agresywne szefowe, które mają kłopoty z dyplomatycznym
        zachowaniem, wysyłają na roczny kurs. Po roku indywidualnego
        programu szkoleniowego jedna z nich wyznała, że "nie zawsze
        troszczyła się o wszystkich pracowników" i jej zachowanie
        było "chyba zbyt natarczywe"...
        Uff! Zgniły zachód.
        Dla cierpliwych link do artykułu z New York Timesa poniżej
        kobieta.onet.pl/12,304,1558434,3,kobieta_kobiecie_wilkiem,kiosk.html
        • Gość: JG Re: Antymobbing na zachodzie IP: 156.17.58.* 09.06.09, 16:37
          > Na zachodzie, ...
          > Uff! Zgniły zachód.

          Tu natomiast jest bardzo swojsko-lokalnie i obowiązują zasady raczej klikowe. No więc nie wiadomo na jakiej podstawie to funkcjonuje i o co dokładnie chodzi - przynajmniej dla postronnych, czyli większości.
          • Gość: Bibliotekarz Komisja finansów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.09, 19:20
            W środę przed południem kierowana przez poprzedniego rektora (informatyka)
            komisja finansów zablokowała zwiększenie budżetu biblioteki. Budżet wszystkich
            pozostałych jednostek uniwersyteckich zostanie zwiększony o 5% z wyjątkiem
            naszego, który zostanie na tym samym poziomie a może nawet zostanie obniżony.
            • Gość: stef Re: Komisja finansów IP: *.e-wro.net.pl 10.06.09, 20:48
              Nie jestem pewien, czy ten wskaźnik w W. Brytanii nadal obowiązuje,
              ale 10 lat temu obowiązywał tam standard, wg którego uczelnie wyższe
              przeznaczały na zakup zbiorów 2,25 % budżetu szkoły. Pozwalało to na
              zakup 5 - 6 wol. książek na 1 studenta obliczeniowego.
              Naszego rektora przekonałem, że ten sam wskaźnik zakupów zbiorów na
              jednego studenta obliczeniowego osiągniemy przy 1 % budżetu. I tak
              mamy. W związku z budową biblioteki trochę nam go przycięto. Ale że
              tymczasem przechodzilismy na nowy system i MARC21, co okresowo
              spowolniło opracowanie, było nam to nawet na rękę.
              Chodzi mi o to, że istnienie takiego standardu uzależnia skalę
              wydatków na bibliotekę od budżetu szkoły, uniezależnia zaś od
              kaprysów i fobii decydentów
            • Gość: JG Re: Komisja finansów IP: 156.17.58.* 15.06.09, 16:01
              > Budżet wszystkich
              > pozostałych jednostek uniwersyteckich zostanie zwiększony o 5% z wyjątkiem
              > naszego, który zostanie na tym samym poziomie a może nawet zostanie obniżony.

              Jeśli ta postanowiono, to raz jeszcze dano nam do zrozumienia, ile faktycznie znaczymy. Biblioteka chyba musi się zmienić, ale pechowo się sklada, nie ma w sobie siły na taką operację. I chyba mało kto jest zainteresowany zmianami.
              • Gość: Student Re: Komisja finansów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 18:32
                Witam!
                Jestem studentką V roku psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Piszę pracę magisterską na temat skutków zdrowotnych mobbingu. Jeśli chcesz dowiedzieć się czy istnieje większe niż przeciętne prawdopodobieństwo, że jesteś poddany/a mobbingowi i chcesz przyczynić się do rozwoju wiedzy dotyczącej tego coraz szerszego zjawiska, napisz na adres magisterkamobbing@gmail.com. Prześlę Ci krótką, anonimową ankietę, która pomoże w rozeznaniu Twojej sytuacji w pracy.
                Pozdrawiam,
                Ola
              • Gość: Sceptyk Komisja finansów - żenada! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.09, 23:52
                "Budżet wszystkich
                > > pozostałych jednostek uniwersyteckich zostanie zwiększony o 5% z
                wyjątkie
                > m
                > > naszego, który zostanie na tym samym poziomie a może nawet
                zostanie obniż
                > ony."
                >
                > Jeśli tak postanowiono, to raz jeszcze dano nam do zrozumienia,
                ile faktycznie znaczymy. Biblioteka chyba musi się zmienić, ale
                pechowo się sklada, nie ma w sobie siły na taką operację. I chyba
                mało kto jest zainteresowany zmianami."

                No cóż, jeśli to są prawdziwe informacje, to cynizm władzy (byłej do
                spółki z obecną w komisji finansów) osiągnie apogeum. Pan rektor nie
                chce zwrócić bibliotekarzom dłuższego urlopu, bo boi się posądzenia
                o niegospodarność, wszak jest prawnikiem. A czy nie obawia się
                zarzutu dopuszczenia do upadku instytucji, przecież toleruje
                nieudolne kierownictwo BU i przygląda się zapaści finansowej tej
                placówki. Czas, żeby władze podjęły realny wysiłek uzdrowienia
                stosunków w BU i finansów BU. Nie tylko BIBLIOTEKARZOM powinno na
                tym zależeć!!! Tylko proszę nie pisać, że rektor nic nie może! Może
                dużo, tylko musi chcieć. No i niech się nie obraża na bibliotekarzy,
                forum, tylko doceni obywatelską postawę pracowników, którzy walczą o
                swoją instytucję, a nie "odbębniają" swoje i idą do domu.
                • Gość: komes grodowy Cynizm ten dobrze ilustruje wygląd budynków IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.06.09, 21:23
                  Biblioteki Głównej od strony ulicy Jana Kazimierza.
                  Ceglaste budynki przedwojennej biblioteki miejskiej mają w miarę zadbane
                  elewacje, okna (niektóre są raz do roku myte), a nawet są remontowane (figura -
                  róg Szajnochy i Kazimierza). Natomiast dyrekcja a może administracja UWr udają
                  że obskurne żółte budynki z brudnymi szybami i firankami okien i futrynami
                  całymi w liszajach nie są własnością Uniwersytetu Wrocławskiego tylko jakiejś
                  upadającej i zaniedbującej budynki wspólnoty mieszkańców.
                  Ten żółty budynek jest ostatnim z nieremontowanych od wojny budynków na
                  Kazimierza Wielkiego.
                  No cóż jaki Pan taki kram.
                  Gdyby grodem rządził komes to by zarządcę takich budynków kazał przywiązać do
                  pręgierza.
                • Gość: Bibliotekarz Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 22:52
                  To jest cynizm poprzedniej władzy. Nowy Rektor na Komisji Finansów zaproponował
                  podniesienie dotacji dla WSZYSTKICH jednostek Uniwersytetu. Dla biblioteki
                  podwyżka miała być nawet większa od przeciętnej. Zaprotestował przewodniczący
                  komisji finansów - były rektor - informatyk. W głosowaniu zablokowano propozycję
                  Nowego Rektora i podjęto decyzję o kontynuowaniu polityki poprzedniego. Przecież
                  wiecie o tym, mamy przedstawicielkę w komisji finansów. Zapytajcie ją o to.
                  • Gość: inny bibliotekarz Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.media4.pl 18.06.09, 18:47
                    Drogi Bibliotekarzu po raz kolejny zadziwia Twoja niechęć do
                    poprzedniego rektora i uwielbienie obecnego. Fakt, poprzedni nie
                    grzeszył aparycją i postępował dość radykalnie, rozwiązywał problemy
                    w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pokazał jednak, jak duże są
                    kompetencje rektora. Obecny, okazuje się, nic nie może. Nie może,
                    czy też nie chce. Wygodnie jest zasłaniać się "czarnym ludem", który
                    zdemolował całe struktury uczelni, a teraz straszy trzymając w
                    ryzach komisję finansów. Obecny rektor ze swoim temperamentem,
                    szybkością działania powinien wreszcie przestać udawać, że ma
                    związane ręce. Chyba że tak jest wygodniej, no i ta skłonność
                    zamiatania spraw pod dywan. Pamiętajmy obecny rektor to prawnik. Nie
                    łudźmy się, że chce zmienić naszą sytuację. Z przedwyborczych
                    obietnic pozostało tylko wspomnienie, instytucją dalej kierują te
                    same wspaniałe panie, które ze względu na fakt, że pozostały na
                    swych stanowiskach, nie będą teraz walczyć o pracowników, bo i tak
                    nigdy nie walczyły o nich, tylko z nimi. Czy to się nigdy nie zmieni?
                    • Gość: Sceptyk Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.09, 22:43
                      Słusznie! "Bibliotekarz" jest bezkrytyczny wobec obecnego pana
                      rektora. Zamiast zamawiać pozłacane wizytówki JM powinien pokazać,
                      że stać go na rządy energiczne i sprawiedliwe. Mimo żem sceptyk,
                      trochę na to jeszcze liczę.
                      • Gość: absolwent Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.06.09, 00:17
                        Przypuszczam, że jeśli nawet ktoś czytał, to pewnie już nie pamięta,
                        artykuł w "GW" z 6 maja ubiegłego roku, pt. "Uniwersytet Wrocławski
                        wybiera rektora" ze zdjęciem całej trójki kandydatów ubiegających
                        się o ten fotel. Obok artykułu zamieszczono króciutki komentarz o
                        znamiennym tytule "Rektor na miarę czasów". Pozwolę go sobie
                        przytoczyć, tak wydał mi się celny, zresztą nie tylko
                        w "bibliotecznym" kontekście: Marzy mi się, absolwentowi UWr, żeby w
                        dzisiejszych wyborach wygrał kandydat, który go zreformuje, zburzy
                        zmurszałą feudalną strukturę, postawi na młode kadry i zrobi
                        pierwsze kroki, by w przyszłości nasz uniwersytet był znany w
                        Europie ze swoich osiągnięć naukowych. Jeśli te zasadnicze kryteria
                        przegrają z partykularnymi interesami uczelnianych środowisk,
                        zgodnie z zasadą "bliższa koszula ciału", to uczelnia bezpowrotnie
                        straci co najmniej kolejnych kilka lat. A dziś jest koniunktura na
                        poważne zmiany w systemie szkolnictwa wyższego i niewykorzystanie
                        jej byłoby niewybaczalnym grzechem. Rektor na te czasy musi mieć
                        odwagę rewolucjonisty", a nasz to zaledwie czynownik.
                        • Gość: JG Re: Komisja finansów - żenada! IP: 156.17.58.* 23.06.09, 17:32
                          > Marzy mi się, absolwentowi UWr, żeby w
                          > dzisiejszych wyborach wygrał kandydat, który go zreformuje ... by w przyszłości nasz uniwersytet był znany w
                          > Europie ze swoich osiągnięć naukowych.

                          To prawie poezja. Tymczasem żyjemy w świecie realnym i tu sytuację dobrze opisuje inny artykuł w GW, całkiem świeży, z piątku (gdyby kto nie czytał: miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35764,6738379,Licencjat_dla_wszystkich__magisterka_dla_elit.html). Klaus Bachmann opisuje w nim podstawowe mechanizmy funkcjonowania Uniwersytetu i wyjaśnia m.in. co powoduje, że na uczelni nie za bardzo uprawia się naukę a poziom studiów systematycznie się obniża (to trochę a propos "stawiania na młode kadry"). Bachmann, jak to się zdarza ludziom z zewnątrz, pisze bez ogródek, zupełnie, skubany, nie przejmuje się dobrymi manierami. Nie jest to obraz optymistyczny, zresztą nie jest też zupełnym zaskoczeniem - w dość zgodnej opinii dyskutantów artykuł odpowiada sytuacji faktycznej. Dla nas - pracowników BU - jednak o tyle ważny, że niektórzy - jak sugeruje zacytowany powyżej post "absolwenta" mogą mieć nieco wyidealizowane wyobrażenie naszej uczelni. Niestety nie ma takiego, który by się podjął reformy Uniwersytetu, prawdopodobnie nie ma nawet zapotrzebowania na takiego herosa. Poprzedni rektor (ten, co nie lubił biblioteki) nie był rewolucjonistą, ale różne sprawy usiłował zmieniać, no i na drugą kadencję już się nie "załapał". W kontekscie naszych starań o poprawę swojej żałosnej sytuacji pracowniczej przedstawione mechanizmy funkcjonowania tej wielkiej firmy, której BU jest zmarginalizowaną częścią, i jej krwioobiegu (=przepływ pieniądza), nie dają złudzeń, co do tego, że jak sami nie zadbamy o swoje, to nic nie dostaniemy. Nasza dyrekcja jest jak każdy widzi, ostatni rok chyba najbardziej oderwanym od realiów odjął złudzenia w tej sprawie. Ona jest i będzie dobra dla J.M. i tzw. środowisk uniwersyteckich, o ile będzie skutecznie realizować budżet i nie domagać się więcej (a więcej, to m.in. nasze niedowartościowane pensje). W takich realiach nie ma sensu wydawać pieniędzy na nowe książki, bo te de facto nikomu nie są potrzebne. No i zrozumiałe są takie kwiatki jak nasz oddział rękopisów, w którym już od 10 lat rządzą po kolei panie, które swoje wysokie kwalifikacje zdobywały w czytelni ogólnej i pewnie dlatego przyszło im łatwo zrobić rzeczy, które nikomu innemu by do głowy nie przyszły, np. wykreślić z zakresu obowiązków pracowników opracowanie zbiorów. I z zapałem, też z grubsza od dziesieciu lat, produkuje się zamiast tzw. "inwentarz komputerowy", jako zadanie "priorytetowe" (to słowo kluczowe), aczkolwiek sposób w jaki to jest robione jest dziwny a jego jedyną zaletą wydaje się być chyba tylko to, że może dać zatrudnienie przy tej samej pracy jeszcze wnukom obecnych bibliotekarzy, którzy zresztą są jak rodzina. Kto wie, może zresztą nie mają świadomości, że te zbiory nie są w większości nawet uporządkowane? W takich warunkach książki nie są niezbędne, kwalifikacje fachowe zupełnie zbędne - zostały wykreślone, ważny jest tylko kurs z bibliotekoznawstwa. No i pracownia z księgozbiorem podręcznym też konieczna nie jest, więc jąjuż o połowę zredukowano, pozbywając się przy tym pożytecznego sprzętu. Nie pisałbym tego, gdyby nie to, że chodzi o oddział, który powinien się merytorycznie zajmować jedną z największych i najcenniejszych kolekcji rękopisów w kraju i powinien być placówką raczej o charakterze naukowym (na ile to w dziedzinach humanistycznych jest możliwe). Z uwagi na dobro zbiorów nie powinno się jednak pozwalac na całkowitą niefrasobliwość w obchodzeniu się z nimi. Ale takie sensacje też nikogo nie zajmują. Sytuacja w oddziale rękopisów jest może skrajna, jednak nie koniecznie musi być w BU wyjątkowa. Biblioteka oczywiście żegluje jak cały Uniwersytet i w takiej sytuacji przekształcenie jej w wypożyczalnię skryptów dla studentów ma nawet pewien (choć ograniczony) sens. Tyle, że płynąc tym kursem nigdy nie uda się wyjść z tego dziadostwa, w którym tkwimy. I tu trzeba by zacząć katalog pozytywnych postulatów pod adresem naszej znakomitej Komisji, która na szczęście nie jest zombie, jak się to jeszcze niedawno mogło wydawać, ale to już materiał na następny post, bo ten chyba więcej nie zmieści.
                  • Gość: pracownik Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 22:11
                    Oj nieładnie bibliotekarzu tak konfabulować! Skąd masz takie informacje? Nowego rektora nie ma przecież na komisji finansów i skąd pewność, że rektor zaproponował wszystkim jednostkom, w tym naszej podniesienie dotacji??? Nie było żadnej blokady propozycji rektora podczas głosowania. Nasze przedstawicielki apelowały, aby przy podziale dotacji, która jest w tym roku o 9 mln większa uwzględniono zwiększenie budżetu naszej biblioteki. Niestety pan kanclerz tak "skomplikowanie" tłumaczył, konstatując, że nie jesteśmy dochodowi (brak dynamiki wzrostu dochodów w porównaniu z wydziałami) i w zasadzie to powinniśmy być zadowoleni, że nie zmniejszą nam dotychczasowego budżetu.
                    • Gość: inny bibliotekarz Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.media4.pl 20.06.09, 10:23
                      No i szkoda, że na komisji finansów nie było naszej wspaniałej,
                      walczącej o dobro biblioteki i bibliotekarzy pani dyrektor. Jakoś
                      ostatnio opuszcza pewne kluczowe zebrania. Jeszcze niedawno (marzec)
                      informowała na sławetnym spędzie pracowników, jak to rzucała się do
                      gardła poprzedniemu rektorowi i walczyła o zwiększenie dotacji na
                      bibliotekę.
                      • Gość: anonymus Re: Komisja finansów - cd IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.06.09, 10:45
                        należy mieć nadzieję, że na najbliższe kluczowe zebranie przybędzie dyrekcja i przedstawi problemy finansowe Biblioteki Uniwersyteckiej, przede wszystkim problemy finansowej pracowników.
                    • Gość: Bibliotekarz Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.09, 21:55
                      Oczywiście J.M. Rektora nie było na posiedzeniu komisji, ale w Jego Imieniu
                      wniosek o podwyższenie dotacji dla biblioteki zgłosił Pan Kanclerz, wniosek ten
                      został poparty przez Panią Kwestor, mimo iż wiedziała Ona, że działania
                      poprzedniego rektora doprowadziły Uniwersytet do granicy bankructwa. Tak zwana
                      "rentowność działalności podstawowej" była w ciągu ostatnich trzech lat UJEMNA,
                      co oznacza, że Uniwersytet przekroczył już granicę wypłacalności. Na szczęście
                      podjęte w ostatniej chwili przez Nowe Władze Uczelni działania w zakresie
                      "operacyjnym" dały wielomilionowe dochody i zapobiegły katastrofie.

                      rektorem pacholskim i jego przekrętami powinna zainteresować się prokuratura,
                      ale zanim to nastąpi powinien zostać potępiony przez Środowisko Naukowe
                      Uniwersytetu Wrocławskiego. Rady Wydziałów a potem Senat powinny podjąć stosowne
                      uchwały.
                      • Gość: Judyta Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.chello.pl 23.06.09, 00:07
                        Nie wiem, jak przebiegało spotkanie Komisji Finansów, czy rzeczywiscie JM chciał
                        dla Biblioteki więcej pieniędzy, ale dotychczasowe nasze doświadczenia nie dają
                        podstaw do Twoich zapewnień, Bibliotekarzu. Nasze doswiadczenia wręcz swiadczą o
                        czyms przeciwnym - JM ma bibliotekarzy w nosie. Z perspektywy bibliotekarzy tak
                        to wygląda
                        • Gość: Bibliotekarz Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 08:17
                          To przykre, że moje koleżanki i koledzy nie doceniają starań Jego Magnificencji.
                          Proszę jednak, zrozumcie, w sytuacji totalnej katastrofy po rządach poprzedniego
                          rektora, Magnificencja ma bardzo ograniczone możliwości działania. Dodatkowo,
                          wszystkie Jego inicjatywy są blokowane przez komisję finansów. Nasz Rektor
                          naprawdę chce nam pomóc, ale wobec agresywnej polityki komisji finansów jest
                          całkowicie bezradny.
                          • Gość: kustosz Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.media4.pl 23.06.09, 20:56
                            Drogi Bibliotekarzu, doceniamy starania JM. Zarządza nami wspaniała
                            dyrekcja, zabiegająca tylko o swój własny wizerunek, nie upominająca
                            się o pracowników, ale zdobywająca granty. Obietnic przedwyborczych
                            też teraz nie można spełnić, bo nagle zmieniło się prawo, a z nim i
                            opinie prawne radców prawnych. Natomiast z tą strategią operacyjną,
                            to lekko przesadziłeś, chyba że jesteśmy świadkami cudu nad Odrą i
                            dopiero ty nam to uświadomiłeś
                          • Gość: Autor: p o r o z u m i e n i e 23.06.2009 IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.06.09, 21:24
                            www.solidarnosc.uni.wroc.pl/tmp/porozumienie.pdf
                      • Gość: JG Re: Komisja finansów - żenada! IP: 156.17.58.* 23.06.09, 08:48
                        > rektorem pacholskim i jego przekrętami powinna zainteresować się prokuratura,
                        > ale zanim to nastąpi powinien zostać potępiony przez Środowisko Naukowe
                        > Uniwersytetu Wrocławskiego. Rady Wydziałów a potem Senat powinny podjąć stosown

                        Może jednak powinno być odwrotnie? najpierwe coś udowodnić a dopiero potem to potępić? (o ile zasługuje na potępienie, oczywiście). Kolega Bibliotekarz, chyba liczy na jakąś dużą premię albo awans u J.M. , ale nawet w tych ambitnych staraniach lepiej zachować pewien umiar, bo łatwo przekroczyć granicę śmieszności i J.M. może poczuć się zażenowany.
                      • Gość: Sceptyk Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:05
                        "Na szczęście
                        podjęte w ostatniej chwili przez Nowe Władze Uczelni działania w
                        zakresie
                        "operacyjnym" dały wielomilionowe dochody i zapobiegły katastrofie"
                        napisał Bibliotekarz.
                        Skoro są WIELOMILIONOWE DOCHODY, to w końcu będą jakieś konkretne
                        podwyżki dla bibliotekarzy. Na razie dostali od JM aneksy do końca
                        roku (100 zł), bo te 130 zł, o których ostatnio głośno, są od rządu.
                        Szkoda, że Bibliotekarz konfabuluje...
                        • Gość: Sceptyk Z wizytą u Pana Rektora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.09, 22:24
                          Tyle się dzisiaj działo i żadnego wpisu? Rozczarowani, zmęczeni? No,
                          postarajcie się.
                          A tak w ogóle, to kto nie był przed rektoratem niech żałuje :)
                          • Gość: stef Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 26.06.09, 09:34
                            Widziałem w TV. Dobra akcja!
                          • Gość: ciekawa Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 18:33
                            A może ktoś opowie. Jestem bardzo ciekawa.
                            • Gość: po wizycie Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.media4.pl 27.06.09, 11:35
                              Krótka relacja była transmitowana we czwartek 25.06. w Faktach o
                              godz. 21.45. Wydawało się, że JM bardzo przyjaźnie przyjął
                              delegację. Niestety, niewiele może, ale jedzie do Warszawy i
                              przedstawi problem min. Kudryckiej. Zaprosił więc uczestników po 10
                              lipca na rozmowę. Były uśmiechy, zapewnienia, że biblioteka jest
                              przedmiotem ciągłej troski władz uczelni, itp. itd.
                              W rzeczywistości okazuje się, że ta skromna wizyta u JM wywołała
                              burzę i możemy spodziewać się różnych restrykcji, bo banda wiecznie
                              niezadowolonych i zupełnie niezdyscyplinowanych bibliotekarzy po raz
                              kolejny zakłóca święty spokój JM. A może warto się jednak porządnie
                              zastanowić, dlaczego bibliotekarze przedkładają swoje problemy nie
                              bezpośredniemu przełożonemu, tylko tej najważniejszej osobie w
                              Uniwersytecie - JEGO MAGNIFICENCJI? Dlaczego REKTOR nie chce
                              zastanowić się nad tym zagadnieniem? Beznadziejne 223 osoby i jedna
                              (o nie, nawet dwie) gwiazda, święta GP. Dlaczego właśnie p. dyrektor
                              nie zabiega o poprawę warunków płacowych bibliotekarzy i o
                              polepszenie finansów biblioteki? Nie słyszeliśmy o jakichkolwiek
                              wystąpieniach w tej sprawie p. dyrektor na senacie czy komisji
                              finansów. Jak wygląda pozyskiwanie pieniędzy z innych źródeł
                              (dotacje unijne), czy tylko stać dyrekcję na napisanie pisma o
                              sponsorowanie do Polmosu?
                              • Gość: Judyta Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.chello.pl 28.06.09, 11:20
                                Wizyta u JM skończyła się jak zwykle pijarowskim zagraniem tegoż. Piękne panie
                                itp. sformułowania NIE SA NA MIEJSCU, chcemy być traktowani jako PRACOWNICY a
                                nie jakieś panie, które można jakimś komplementem ZBYĆ! Jesteśmy przecież jedną
                                z grup pracowniczych, bez pracy której proces dydaktyczny nie mógłby się
                                odbywać. Trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek uczelnię bez bazy jaką stanowią
                                zbiory Biblioteki. Swoją drogą czy to nie jest sygnał dla JM, że jest tak źle,
                                że w akcie desperacji bibliotekarze szukają bezposredniego kontaktu z JM?
                          • Gość: iksiński Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 22:04
                            Żałować będzie ten, kto był pod gabinetem Rektora, podobno będzie
                            musiał całe to wyjście odpracować :p
                            • Gość: Ciekawski Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.media4.pl 30.06.09, 18:43
                              Czy bedą jeszcze jakieś dodatkowe restrykcje, bo wieść gminna
                              niesie, że wizyta bibliotekarzy nie spodobała się wysokiej
                              społeczności akademickiej. A przecież JM był taki miły i zapraszał
                              na kolejne spotkanie (?!)
                              • Gość: Autor: Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.06.09, 20:12
                                Przejmować się restrykcjami? Jeżeli się przejmować, to tym jakie będą wypłacane emerytury pracownikom Biblioteki. Da radę za nie przeżyć czy nie? Jakie ma znaczenie kto był miły, a kto nie? Wystarczy, że był profesjonalny.
                                • Gość: Filemon Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.09, 00:18
                                  Dla sympatyków naszego forum (i kotów) mała nagroda za odwiedziny ;)
                                  fotoforum.gazeta.pl/3,0,1869611,2,15.html
                                  • karaloohy Re: Z wizytą u Pana Rektora 04.07.09, 22:57
                                    Jako miłośniczka kotów pięknie dziękuję:) i pozwalam sobie
                                    kontynuować offtop, nie odbiegając zbyt daleko od tematu życia
                                    bibiotecznego;)
                                    kotdante.files.wordpress.com/2008/09/na_oknie.jpg
                                    A bibliotekarzom życzę, aby udzielił wam się optymizm włochatego
                                    antykwariusza:)
                                  • Gość: JG Lektura dla Komisji - a propos Nowej BU, cz. 1 IP: 156.17.58.* 06.07.09, 09:46
                                    W nawiązaniu do rozważań o Nowej Bibliotece (dalej dla wygody będzie uzywany skrót: NBU) kilka uwag a propos perspektywy przeprowadzki do tej świetnej budowli. Jak wiadomo, jest ona co do powierzchni użytkowej niemal tak samo duża jak nowa BU w stolicy. Ten fakt warto mieć na uwadze, ponieważ od razu można go użyć do rozważenia różnych sytuacji, chociażby w związku z takim przedsięwzięciem jak przeprowadzka zbiorów, a także innych - nasza budowa w dużym stopniu naśladuje przecież tamtą. Doświadczenia stołecznych bibliotekarzy zostały utrwalone w różnych publikacjach, więc mogą być punktem wyjścia dla tych, którzy będą wykonywać podobną operację u nas. Z tym, że mimo pozorów podobieństwa, nasza sytuacja nie do końca jest analogiczna, różnice zaczynają się już w punkcie wyjścia - czyli w momencie podejmowania decyzji o inwestycji i jej kształcie. Z opisów można wnioskować, że stołeczni bibliotekarze przeprowadzili się w ciągu paru lat do nowego budynku ze sporym zaangażowaniem i entuzjazmem (mimo to, same przenosiny zbiorów, bez wcześniejszych przygotowań trwały ponad rok). U nas entuzjazmu dla NBU (o ile się orientuję) nie było na żadnym etapie i chyba nie należy go oczekiwać w przyszłości. Nasza biblioteka ma, jak wiadomo, dużo różnych problemów, ale zasadniczo akurat chyba najmniej dotkliwymi z nich były i są problemy lokalowe. Wiadomo, budynki na Szajnochy pekają już w szwach, ale trwa to już od lat i ciągle udaje się tam jakieś książki upchnąć. Idea zbudowania NBU pojawiła się niespodziewanie (wiadomo, był sławetny komitet budowy NBU, który nawet zebrał ponoć 300 tys. (starych) złotych, ale pomińmy to) i tak nieco z zaskoczenia została zmaterializowana. I stało się to w zasadzie w zupełnym oderwaniu od tych problemów, których i teraz doświadczamy, bo już wtedy były, aczkolwiek o nich nie mówiono. Bibliotekę zaprojektowano w jednym miejscu i budynku (uważano to za zaletę), jako instytucję scentralizowaną, podczas, gdy już parę lat wcześniej odłączono od niej organizacyjnie tzw. biblioteki zakładowe, które, jak sam Uniwersytet, rozproszone są w kilku dzielnicach miasta. Jak się czyta opis zwycięskiego projektu, to trudno w ogóle poznać, że chodzi w nim o naszą BU, bowiem, ci co to wymyślili mieli swoją własną jej wizję, dość daleko odbiegającą od realiów. Architekci, którzy budynek projektowali, też jakoś tych realiów nie wzięli pod uwagę i tu zaczynają się już konkretne problemy w związku z tym, że ten kosztowny budynek jednak zrealizowano - stoi koło mostu Pokoju, każdy może go zobaczyć, bo nie jest mały. Z samym budynkiem, jak wspomnieliśmy, co do metrażu prawie takim samym jak w stolicy, problemy są różnej natury, także nieprzewidzianej (tu działa prokurator), ale poza nimi są też takie, które powinny być wzięte pod uwagę już na etapie projektowym, np., że nasza BU jest większa od stołecznej, a przede wszystkim ma dużo większy księgozbiór zabytkowy - tak ze 4 razy co najmniej (w ogóle największy w kraju), również większy jest ten nowszy, do 1945 r. - te fakty warto mieć na uwadze planując przeprowadzkę, bo będzie się z nim wiązała konieczność przeprowadzenia szeregu, zapewne czaso- i kosztochłonnych czynności "sanitarnych" i logistycznych, które przeprowadzono w stolicy. No cóż, architekci nie zdawali sobie sprawy z faktycznej wielkości zbiorów specjalnych, ale zaprojektowali dla nich osobne skrzydło, prawie odseparowane od reszty budowli. Już w 2000 r., po ogłoszeniu wyników konkursu i poznaniu projektu, a na 3 lata przed położeniem fundamentów, wiadomo było, że w tej zaprojektowanej części zbiory specjalne jednak się nie zmieszczą. Mimo to nie zrobiono nic, żeby zaradzić temu mankamentowi. Dopiero po rozpoczęciu budowy zaczęto deliberować nad tym, jak upchnąć tam zbiory specjalne i zdaje się, że jakoś je w końcu rozdysponowano w innych częściach budowli. Skutkiem tego nie będą one tworzyły zwartego kompleksu, jak można było oczekiwać.
                                    Opisany stan rzeczy trzeba potraktować jako regres w stosunku do stanu obecnego. W tym miejscu pojawiają sie kolejne problemy - w projekcie konkursowym oczywiście występował taki ważny element jak klimatyzacja (tak jak w Warszawie) - w tym sensie, że miała być, nie wiem czy zostały zaprojektowane jakieś konkretne instalacje. W projekcie do realizacji dla oszczędności z tego detalu zrezygnowano, po naciskach opinii publicznej postanowiono jednak zbudować taką instalację, ale tylko w magazynach zbiorów specjalnych (znowu nie jest pewne, czy powstał jakiś konkretny jej projekt). Z tym, że jak nadmieniliśmy wyżej, zbiory specjalne w części dla nich przewidzianej nie zmieściły się, więc co w tej sytuacji z klimatyzacją w magazynach? czy ta część, która będzie składowana w innych skrzydłach NBU nie będzie jej posiadała? Z instalacją klimatyzacyjną wiążą się właściwie same kłopoty - zbiory mają być składowane w klimatyzowanych pomieszczeniach, ale udostępniane w czytelni bez takowej instalacji, co oznacza pewne niekorzystne skoki temperatury i wilgotności w przypadku bardzo starych i często zużytych, ale za to niesłychanie cennych ksiąg (niektóre sięgają czasów Chrobrego, a nawet dalej w przeszłość). Takie rozwiązanie jest raczej nie na miarę nowoczesnej biblioteki, a poza tym może być wręcz szkodliwe dla części zbioru (np. pergaminowe księgi z iluminacjami).
                                  • Gość: JG Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: 156.17.58.* 06.07.09, 09:56
                                    ... cd.:
                                    Stare i bardzo cenne książki, zwłaszcza jak zachowały swoje oryginalne oprawy, wymagałyby naprawdę bardzo pieczołowitej opieki i dobrych, i przede wszystkim stabilnych warunków przechowywania. W tej sytuacji należałoby w ogóle zastanowić się, czy przeprowadzka zbiorów specjalnych, która już na starcie oznacza pogorszenie ich sytuacji w stosunku do stanu obecnego, w ogóle ma sens? Trzeba mieć świadomość, że zbiory te z różnych powodów nie są w dobrym stanie. Niestety, nie ma chyba wiarygodnych statystyk w tej mierze, jedynie dla zbioru rękopisów, dla którego w latach 90-tych przeprowadzono inwentaryzację z natury, wykonano też rejestr najbardziej uszkodzonych woluminów i liczy on ponad 1,5 tys. woluminów. Prawdopodobnie jednak interwencji konserwatora wymagać może i z połowa najcenniejszej części tego zbioru (drobniejszych uszkodzeń nie rejestrowano, tak były powszechne). Sytuacja w kolekcji starych druków - najliczniejszej na Piasku - może być zbliżona. Ogólnie więc jest to wielka, ale sfatygowana kolekcja i można przypuszczać całkiem zasadnie, że przeniesienie jej w zupełnie nowe warunki może mieć trudne do przewidzenia następstwa. Nowe magazyny będą mniejsze i niższe, ponadto budynek jest żelbetonowy, co prawda cały jakoś izolowany na elewacjach, ale wątpliwe, żeby dało się osiągnąć w nim te same warunki, które istnieją w obecnym, bardzo obszernym budynku, który je teraz mieści. Poklasztorny budynek na Piasku, jako pomieszczenie dla zbiorów specjalnych ma wiele zalet. Jest to dobry, solidny budynek o bardzo grubych murach, pomieszczenia są wysokie i obszerne, ich duża kubatura w połączeniu z grubością ceglanych murów zapewnia dużą stabilność panujących w nim warunków, nawet przy starych, nieszczelnych oknach. Poważnym problemem jest centralne ogrzewanie - z oszczędności nie wszędzie zainstalowane zostały zawory dające się regulować i to powoduje problemy z utrzymaniem właściwych parametrów temperatury i wilgotności. Mimo tego, dzięki dużej kubaturze, zmiany tych parametrów następują bardzo powoli, a w okresie, kiedy c.o. jest wyłączone, oba parametry w naturalny sposób osiągają akceptowalne wartości. Nie jest pewne, czy podobnie korzystne warunki będą panować w NBU, przy czym pozostaje niewiadomą kwestia instalacji klimatyzacyjnej, która w wypadku jakichś w niej błędów, może nawet stwarzać zagrożenie (a problem z c.o. może być dotkliwy i w NBU, mimo klimatyzacji). W ogólności, bez względu na to, gdzie te zbiory będą składowane, wymagają one przeprowadzenia jakichś badań laboratoryjnych pozwalających ustalić ich stan i przebieg procesów destrukcyjnych, którym podlegają. Co oczywiste, wymagają one ciągłej konserwacji. Skoro budowę NBU podjęto w imię ochrony cennych, zabytkowych zbiorów, to w sytuacji, kiedy ten cel we wzniesionej budowli nie będzie jednak mógł być zrealizowany, należałoby w imię tej samej szczytnej zasady odstąpić od planu przeniesienia ich tam.

                                    Za utrzymaniem budynku na Piasku przemawiają różne przesłanki praktyczne - o części z nich była już mowa, poza tym lokalizacja jest generalnie lepsza - ul św. Jadwigi, mimo dużego na niej ruchu i tak jest mniej groźna dla zbiorów niż tranzytowa trasa na stolicę przebiegająca koło NBU (wiatry mamy generalnie zachodnie). Istnieją też i przesłanki prestiżowe - jest to historyczna siedziba Biblioteki, od początku jej istnienia. Prestiż jest to przecież walor, który niekiedy da się przełożyć na całkiem realne korzyści, tymczasem w przypadku BU pozostaje on czynnikiem zupełnie niemal niewykorzystanym, mimo że na BU spływa też chwała znakomitej Biblioteki Miejskiej, na której majątku i zbiorach w 1945 r wyrosła. Nie tak dawno hucznie obchodzono 300-lecie utworzenia Uniwersytetu, mimo, że powstał on 100 lat później. Za dwa lata będzie można i tę rocznicę uczcić a przy okazji wypadnie też 200-lecie istnienia Biblioteki. Co ciekawe, element kontynuacji w przypadku BU jest dużo mocniejszy niż w odniesieniu do Uniwersytetu, który w 1945 odtworzył tylko samą instytucję. W BU natomiast dość długo zatrudniony był stary personel, jeszcze niemiecki (Biblioteki Miejskiej) i z dokumentacji wynika, że zajmował się m.in. tworzeniem BU w realiach Biblioteki Miejskiej. Na tej bazie, przy odrobinie zręcznego PR, można by próbować odbudować pozycję Biblioteki i nawet przekształcić ją w niezależną instytucję kulturalną, co postulowała w liście do J.M. (byłej) w imieniu Rady Bibliotecznej p. prof. Migoniowa. To z kolei mogło by zapewnić Bibliotece szanse rozwoju. Bo NBU, bez środków na zakup publikacji naukowych, bez jasnej i sensownej koncepcji funkcjonowania i koniecznych zmian w organizacji, odtworzy tylko w nowych warunkach starą biedę, zresztą bez gwarancji, że nie będzie ona jeszcze większa, proporcjonalnie do budowli i jej kosztów.
                                    • Gość: JG Lektura dla Komisji - a propos Nowej BU, cz. 2. IP: 156.17.58.* 06.07.09, 09:59
                                      jak zwykle z pośpiechu powstał błąd - powyższy post powinien mieć nagłówek jw.
                                    • Gość: Sceptyk Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.09, 23:26
                                      Za dużo tych niewiadomych w kwestii nowego budynku Biblioteki
                                      Uniwersyteckiej. Naszego kraju, przez wieki okradanego z własnych
                                      skarbów kultury, nie stać na zmarnotrawienie poniemieckich zbiorów.
                                      Niestety nie słychać, żeby oprócz bibliotekarzy kogoś ten temat
                                      niepokoił. Prezydent miasta zajmuje sie polityką, władze rektorskie
                                      pr-em, a dyrekcja projektami.
                                      Miałeś chamie złoty róg...
                                      • Gość: JG Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: 156.17.58.* 08.07.09, 16:50
                                        > Uniwersyteckiej. Naszego kraju, przez wieki okradanego z własnych
                                        > skarbów kultury, nie stać na zmarnotrawienie poniemieckich zbiorów.

                                        Termin "poniemieckie" w odniesieniu do naszych zbiorów nie jest specjalnie odpowiedni, łagodnie mówiąc. To są zbiory będące spuścizną kulturalną Śląska, ziemi dawniej polskiej i teraz znowu polskiej. Tu żyjemy, więc jest to i nasze dziedzictwo.

                                        > Niestety nie słychać, żeby oprócz bibliotekarzy kogoś ten temat
                                        > niepokoił.

                                        I to jest faktycznie problem. W dodatku problem wskazujący od razu, że coś jest nie tak z naszymi elitami, czyli pewnie wskazujący, że jakoś się jeszcze nie uformowały dostatecznie i dlatego go nie widzą, albo może tak już zmarniały, że nie zdążyły go dostrzec. Taki zbiór powinien mieć fudusze na utrzymanie i jakąś radę pilnującą, czy aby jest dobrze utrzymywany i administrowany.
                                        • Gość: Sceptyk Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.09, 19:43
                                          No cóż, okazuje się, że elity uniwersyteckie bardziej bulwersuje
                                          nasze forum (podobno wulgarne), czy zgromadzenie bibliotekarzy przed
                                          rektoratem, niż geneza tych działań.
                                          Przecież forum powstało i istnieje z troski o ludzi, instytucję i o
                                          to właśnie dziedzictwo, a nie żeby zrobić komuś na złość.
                                          P.S. Termin poniemieckie zbiory traktujmy jako skrót myślowy.
                                          • Gość: Anonim nieGAL Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.09, 15:06
                                            Podobno NBU została wybudowana na terenie podmokłym co, o ile nie zostało wzięte
                                            pod uwagę (dodatkowe koszty zabezpieczeń), grozi w przyszłości KATASTROFĄ
                                            BUDOWLANĄ. Książki mają bowiem ogromny ciężar i ten budynek bez książek mógłby
                                            spełniać (po zabezpieczeniu )wymogi eksploatacji na np. pomieszczenia biurowe,
                                            ale nie na KSIĘGOZBIÓR BU z ul. Szajnochy w połączeniu z księgozbiorem z PIASKU
                                            w skład którego wchodzą bardzo ciężkie starodruki i rękopisy (pojedyncze
                                            volumeny ważące wraz z oprawą nieraz ponad 5 kg.
                                            A propos, Władza wie co robi. Jak budynek NBU tąpnie nikomu z pracowników BU już
                                            nie będzie potrzebna podwyżka. Władze kupią wieńce, wiązanki i jak zwykle JM
                                            wygłoszą miłe słowa ostatniego pożegnania...
                                            • Gość: JG Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: 156.17.58.* 09.07.09, 15:41
                                              > A propos, Władza wie co robi. Jak budynek NBU tąpnie nikomu z pracowników BU ju
                                              > ż
                                              > nie będzie potrzebna podwyżka. Władze kupią wieńce, wiązanki i jak zwykle JM
                                              > wygłoszą miłe słowa ostatniego pożegnania...

                                              Pod NBU był kiedyś cmentarz, więc jak tąpnie, to bibliotekarze (i czytelnicy chyba też) spoczną od razu na poświęconej niegdyś ziemi.
                                            • Gość: stef Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: *.e-wro.net.pl 09.07.09, 20:42
                                              Budowa NBU była (i jest) koniecznością. Chociaż... gdyby powyrzucać
                                              dublety podręczników z czasów gomułkowskich i gierkowskich
                                              (pozostawiając wszelako pojedyncze egzemplarze) oraz
                                              ciągi "Referativnych żurnałow" (chciałem to zrobić, ale opór
                                              tradycjonalistów spowodował interwencję ze strony KU PZPR), to może
                                              nie trzeby budować jej na łapu-capu realizując bardzo nietrafiony z
                                              punktu widzenia funkcjonalności projekt. Za nic sobie mając opinie
                                              bibliotekarzy.
                                              A co do miejsca? Był wybór: albo blisko centrum, ale dużymi
                                              nakładami kosztów i robocizny, albo na "zdrowszych" terenach, ale
                                              poza centrum. Nie wiadomo co lepsze.
                                              • Gość: Sceptyk 500! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.09, 22:59
                                                Pięćsetny wpis dedykuję WŁADZY, żeby się nie oburzała, tylko
                                                obudziła i wyciągnęła wnioski. Wśród tych kilkuset wpisów jest
                                                przynajmniej kilka celnych analiz, dobrych pomysłów oraz spraw do
                                                przemyślenia.
                                                • Gość: Judyta Re: 500! IP: *.chello.pl 10.07.09, 20:32
                                                  No cóz możemy pisać, pisać i jeszcze raz pisać a rektor i tak jest głuchy i
                                                  ślepy na to co jest dla każdego jasne - jest problem ZARZĄDZANIA w BU, jest
                                                  problem niekompetentnej Dyrekcji, braku jakiejkolwiek chęci współpracy dla dobra
                                                  Biblioteki ze strony Dyrekcji.
                                                  Na cóz tu czekać? Lepiej nie będzie a mozna spodziewać się jeszcze gorszych
                                                  relacji. I tak wyglądają perspektywy na przyszłośc, niestety...
                                                  • Gość: Kustosz Re: 500! IP: *.media4.pl 11.07.09, 20:02
                                                    To jest problem tak skostniałych instytucji, jaką i jest nasze
                                                    szacowne miejsce pracy (tj. Uniwersytet). Jeśli ktoś został osadzony
                                                    na wysokim stołku, to na pewno jest poza prawem, najmądrzejszy i
                                                    najbardziej kompetentny. Ważne, aby nie upominał się o pieniądze, bo
                                                    i tak tym najniżej usytuowanym w hierarchii uniwersyteckiej (tj.
                                                    bibliotekarzom) niewiele się należy. A to jak zarządza podległymi
                                                    pracownikami naprawdę nikogo nie obchodzi, zwłaszcza JM, gdyż to
                                                    jest już polityk. A swoją drogą, ciekawe, jak musi się czuć osoba
                                                    kierująca zespołem, który od kilku lat daje do zrozumienia, że jej
                                                    nie akceptuje, a rok temu wyraźnie to wyartykułował.
                                                  • Gość: Kustosz2 Re: 500! IP: *.media4.pl 11.07.09, 20:10
                                                    Drodzy Forumowicze,proponuję wznieść dzisiejszego sobotniego
                                                    wieczoru toast z okazji naszego pięknego Jubileuszu. Mamy nędzę i
                                                    niedolę, więc wypijmy za ZWYCIĘSTWO!!!
                                              • Gość: JG Re: Z wizytą u Pana Rektora IP: 156.17.58.* 10.07.09, 09:16
                                                > Budowa NBU była (i jest) koniecznością. Chociaż...

                                                No właśnie! czy aby na pewno? O konieczności NBU zaczęto mówić już w latach 50-tych (do ca 1958 Piasek był nieużywalny, w ruinie). Tymczasem w 1999, kiedy odbył się konkurs, BU miała już za sobą odłączenie tzw. bibliotek zakładowych. Po ponad 50 latach nieudanego wariantu scentralizowanego przesądzony został odmienny, zdecentralizowany system organizacji zbiorów bibliotecznych Uniwersytetu. I co? I nic! Projekt NBU tego nie zakładał w najmniejszym stopniu, choć był to już twardy fakt. BU najwyraźniej do dziś nie przyjęła tego do wiadomości (aczkolwiek nie jest to bynajmniej wyraz protestu, nie słyszałem, żeby to kogoś specjalnie obeszło). Zdecentralizowany model jest odpowiedni do topograficznej struktury Uniwersytetu, który jest rozrzucony w kilku miejscach po mieście, nieduże czytelnie są może droższe w eksploatacji od jednej, ale gigantycznej, ale za to dużo przyjemniejsze w użyciu. Centralna mogła by być logistyka (poza kwestią gromadzenia zbioru) a na pewno system informatyczny. To BU, a nie Ossolineum, powinna zbudować nowy budynek na Karłowicach. Prawdopodobnie powinny też być zbudowane (siłami wydziałów) i inne budynki - planują np. taką budowę historycy. Zapewne trzeba by rozbudować Piasek, co zresztą przed NBU planowano, w budynku odtwarzającym któryś z niegdyś tu istniejących, sąsiednich, można by np. zlokalizować część recepcyjno-czytelnianą. Zbiór zabytkowy rośnie, ale bardzo powoli, więc klasztor augustiański wystarczyłby na długo, nowe książki fachowe mają zaś tendencje do bycia coraz bardziej digitalnymi. W taki sposób mógłby powstać nowoczesny i wygodny system biblioteczny. Różni ludzie nie zarobili by wielkich pieniędzy, ale nawet gdyby nie przeznaczono ich na książki (co z góry trzeba uznać za bardzo mało prawdopodobny wariant), to wydanie ich gdzie indziej i tak mogło by ułatwić pozyskanie środków na ten szczytny i dla BU żywotny cel. No, ale niestety mamy NBU bez NNKN (skrót od "niezbędne nowe książki naukowe").

                                                > A co do miejsca? Był wybór: albo blisko centrum, ale dużymi
                                                > nakładami kosztów i robocizny, albo na "zdrowszych" terenach, ale
                                                > poza centrum. Nie wiadomo co lepsze.

                                                Wiadomo, to drugie.
                      • Gość: pracownik Re: Komisja finansów - żenada! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 14:43
                        I znów jakaś wyssana z palca bzdura! Żadnego wniosku p. JM Rektora o zwiększenie budżetu dla biblioteki nie zgłaszał na komisji finansów ani kanclerz ani kwestorka, a dobrze by się stało, gdyby coś takiego miało miejsce!Jedyny wniosek jaki wypłynął w tej sprawie to apel jednej z senatorek, która poinformowała o zaniżonym budżecie biblioteki od co najmniej czterech lat i że w sytuacji, kiedy wszystkie wydziały są obdarowywane 5% dotacją, nawet te z deficytem, ale w imię idei solidarności też dostają, zapytała czy w imię tej samej idei nie powinniśmy też otrzymać dodatkowych pieniędzy.
                        Niestety zdziwiony pytaniem p. kanclerz bardzo mętnie wyjaśniał, że brak u nas dynamiki wzrostu dochodów (od kiedy to biblioteki mają być dochodowymi instytucjami ???) i skończyło się na tym, że znów dla nas wielka FIGA!Pocieszeniem dla nas miało być zapewnienie, że nas wszyscy bardzo lubią! Ale ostatnie informacje od p.Rektora są takie, że jednak budżet nam zwiększono, tylko niestety nikt nie chce konkretnie powiedzieć o ile, a to przecież istotna dla nas sprawa.
        • Gość: Judyta Re: Antymobbing na zachodzie IP: *.chello.pl 15.06.09, 20:23
          O tym powinny poczytać panie G.P. i jej zastępczyni, choc nie mam złudzeń, że im
          nic nie pomoże. To jest beton!
          • Gość: kustosz Re: Antymobbing na zachodzie IP: *.media4.pl 22.06.09, 19:35
            To jest choroba, gdyż obsesja na punkcie pewnych osób sięga u tych
            pań zenitu. Chęć zaszkodzenia, zemsty przesłania wszystko i ciągle
            są podejmowane wysiłki, aby się odegrać. Dzieje się to wszystko za
            przyzwoleniem JM, gdyż on, jak wiemy, niewiele może. I tu koło się
            zamyka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka