maria-luiza
06.03.09, 15:53
Człowiek wraca zmęczony po pracy zagląda do skrzynki i widzi awizo pocztowe. O
nie ! trzeba iść jeszcze na pocztę... a tam pewnie kolejki ... Ile razy każdy
z nas przeżył coś takiego ? Mnóstwo ! A ile razy przeżyliście sytuację, że nie
wracacie do domu tylko wychodzicie z domu i w skrzynce znajdujecie awizo...
Obecnie przebywam na zwolnieniu lekarskim i większość czasu spędzam w domu. w
ciagu ostatnich dwóch miesięcy sytuacja wydarzyła sie kilka razy. Mąż wraca do
domu i trzyma w ręku listy i awiza. Pyta się mnie czy wychodziłam, co robiłam
itd ... a ja w szoku mówie, że w domu byłam No jak w domu ? pyta mąż to czemu
listonosza nie wpuściłaś ? Bo nie było żadnego listonosza... Udałam sie z
awizo na pocztę i zapytałam panią w okienku dlaczego taka sytuacja sie
wydarzyła Pani mi odp, że mogłam nie słyszeć jak listonosz dzwonił ( a niby
zawsze dzwonią dwa razy) :) Odpowiedziałam grzecznie, że nie było takiej
możliwości bo głucha nie jestem ... odpuściłam odstałam swoje w kolejce ( o
kolejkach będzie później) i odebrałam jakiś super ważny list polecony.
Przemilczałam sprawę. Jednak do czasu Kilka dni temu, w środku tygodnia
bylismy oboje z mężem w domu. w godzinach południowych wybraliśmy się na
zakupy. Coś mnie tknęło i zajrzałam do skrzynki !!???!!???!! AWIZO ! z tego
dnia ! jak byk jest napisane 3 marca oraz inf, że listonosz nie zastał
odbiorcy Mąż pyta o godzinę napisaną na awizo NIE MA ! NIE MA TEŻ PODPISU
LISTONOSZA tylko jakiś durny haczyk - znaczek O NIE !!! dzisiaj to ja zrobię
tam aferę. Ponieważ na awizo była informacją, ze po odbiór należy się udać po
18 odczekałam swoje - zwłaszcza, że to do mnie była przesyłka/list -
cokolwiek. Udałam sie na pocztę. Poprosiłam jednego pana, który był pierwszy w
kolejce (jakies 12 osób) czy może mnie wpuścić bo jestem w ciąży ( co zresztą
widać ). Uprzejmy pan mnie wpuścił, jakies tam głosy z kolejki poszły i
westchnienia podeszłam do okienka i podając awizo zapytalam grzecznie
Przepraszam Panią, dzisiaj byłam w domu i na dodatek mąż tez. W skrzynce
jednak listonosz zostawił awizo z informacją, że nas nie zastał Czy może mi to
pani wyjaśnić zwlaszcza, ze to nie pierwszy raz w tym roku Pani się zmieszała
i powiedziała, ze to listonosz z Kamieńskiego i że tak sie zdarza.... (???)
yyyyyyyy i co teraz? zapytałam Pani nadal zmieszana powiedziała, że da mi
numer telefonu gdzie mogę zadzwonić i złożyć skargę. zaczeła szukać i w tym
czasie podeszła druga pani- i powiedziała, że listonosz nie ma obowiązku nosić
paczek powyżej 500 gram Proszę więc zważyć przy mnie- odparłam a w myślach
kotłowały mi sie brzydkie słowa Waga pokazała, ze nie ma nawet 400 gram ... no
więc? zapytałam ? Panie wzruszyly ramionami i powiedziały, ze numeru nie moga
znalezć, ze one musza poszukać, a to nie takie łatwe XXI wiek moi kochani ...
a ona nie moze znalezc numeru telefonu az nasuwa sie MIŚ Kobieta na poczcie:
Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek
Zdrój, tak... Miś: Ale Londyn - miasto w Anglii. Kobieta na poczcie: To co mi
pan nic nie mówi?! Miś: No mówię pani właśnie. Kobieta na poczcie: To przecież
ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna... Pani nie
znalazla, ja odpuscilam... wyszlam a pod nosem leciały przeklenstwa. . .
przeszłą mi złość na osiedlowy Urząd Pocztowy nr 11 we Wrocławiu i udałam się
wysłać przesyłkę KOLEEEEEEEEEEEEEEEJKAAAAAAAAA jak za mięsem gdy na pułkach
był tylko ocet Kierowniczka poczty siedziała w okienku z napisem -informacja a
dwie panie obsługiwały w dwoch okienkach, jedno jak zwykle nieczynne. . .
podeszłam do jednego z okienek i poprosilam o dlugopis chcialam wypisać
blankiet, a nigdzie owego pisadła nie bylo - przepraszam, moze mi padni dac
dlugopis na chwilke - nie ma mowy ! ja daje ludzie nie oddaja, kradna wszystko
ginie !!!! - pani sie wrecz wydarla na mnie jakby to moja wina, ze ludzie
kradna i wszystko ginie Miły pan mi dał swoj osobity ... po 10 min stania juz
mnie zaczeło trafiać, że nie posuneliśmy ani 2 cm. jakaś pani z kolejki
powiedziała, zebym poszła do przodu bo w ciązy jestem ale stwierdziłam, ze
swoje odstoje bo przeciez ciaza to nie choroba, a poki co czulam sie dobrze i
ze dam rade 20 min. dwie osoby obsłużone zaczęłam sie zastanwiac co sie tam
dzieje? czemu jest tak zawsze? czemu te panie klepia jednym palcem w
klawiatury i pozniej jeszcze wpisuja cos do zeszytow ? czemu jedno okienko
jest owarte a nikt tam nie siedzi? czemu kierowniczka poczty widzi to i nic
nie zrobi? CZEMU DO CHOLERY JASNEJ NIE WDROZY SIE JAKIEGOS SYSTEMU BY ULATWIC
PRACE NA POCZCIE ??? czemu nie ma osobnych okienek do placenia rachunkow ( co
zajmuje duzo czasu paniom na poczcie) ? czemu nie ma okienek do znaczkow
kopert kartonow a osobnych do przesylek ? BOŻE !!!!!! widzisz a nie grzmisz
czemu na tej poczcie jest tak zawsze??? nigdy nie zdarzylo sie zeby nie bylo
kolejki zeby sie ktos nie wpychal bo on chce tylko znaczek albo on chce tylko
zapytac albo on chce tylko ...coś tam kazdy na poczcie chce TYLKO COS a
pozniej spieprzyć jak najdalej Stojac w kolejce przysluchiwalam sie rozmow i
jak to kazdy wzdycha trzeba miec nerwy - mowili, trzeba miec zdrowie zeby isc
na poczte powiedzial starszy pan jakis inny nie wytrzymal i zwrocil uwage
kierowniczce ze jedno okienko jest puste, ze ludzie stoja kierowniczka
powiedziala, ze nie moze nic zrobic... i nic na to nie poradzi trzeba czekac
czy naprawde???