rowerzyści szosowi

06.07.09, 02:12
dzisiaj pozytywnie rozczarowałem się stanem polskich dróg, otóż wybrałem się
na trasę Wrocław - Oleśnica (i z powrotem). Ostatni raz byłem na tej trasie
chyba 2 lub 3 lata temu, a tak to jeżdżę przeważnie na Oławę. Jednak na trasie
do Oleśnicy, o dziwo, droga jak marzenie... Dwupasmówka, wydzielone, metrowe i
przede wszystkim - równe pobocze którym można sobie spokojnie rowerem jechać -
wyjątkiem jest miejscowość "Smardzów" gdzie droga robi się jednopasmowa
dwukierunkowa, ale tutaj też została wyrównana, bo przed remontem tutaj była
tragedia. Jednak taki stan rzeczy kończy się jeszcze w tej miejscowości i
praktycznie już do samego rozwidlenia na Warszawę i Oleśnicę są idealne
warunki. Co do wiatru, to miałem trudności z oceną czy jadę z wiatrem czy pod
wiatr, a nieczęsto mi się takie wahania zdarzają ;) Rower się wręcz sam
prowadzi po tej drodze. Drogowcy odwalili kawał dobrej roboty w tym
przypadku... tak więc jeśli czytają to mi podobni rowerzyści szosowi to
zapraszam na ten 60cio kilometrowy odcinek (w obie strony), bo komfort jazdy
jest niesamowity. Ja osobiście chyba zapomnę jak wygląda Oława ;)
    • Gość: gosc Re: rowerzyści szosowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.09, 21:11
      Poprosze o dokladniejszy opis trasy ... jak dojechac i gdzie jechac,

      do zobaczenia na trasie ;)
      • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 19.07.09, 21:15
        > Poprosze o dokladniejszy opis trasy ... jak dojechac i gdzie
        jechac,
        A co tu opisywać - dojeżdżasz do Al. Sobieskiego, mijasz CH Korona i
        pedałujesz prosto na Warszawę.
        • Gość: gosc Re: rowerzyści szosowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 00:09
          Dzieki, teraz juz wiem.
          • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 20.07.09, 18:39
            Małe utrudnienie jest chyba w Długołęce, bo przy powrocie jest zwężenie jezdni,
            prowadzące na przeciwległy pas, dołączają tam chyba jakąś drogę, wiec tu trzeba
            uważać; po południu jak nie robią, to sobie można spokojnie śmignąć poprzez
            "roboty drogowe". Do południa jednak wyganiają ;P
            • Gość: Damian Re: rowerzyści szosowi IP: *.Biskupin.wroc.pl 20.07.09, 19:55
              Nie jakąś drogę, tylko AOW ;)
              • wcyrku1 Re: rowerzyści szosowi 21.07.09, 15:44
                Gość portalu: Damian napisał(a):

                > Nie jakąś drogę, tylko AOW ;)


                Nie AOW tylko łącznik do AOW
    • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 09.08.09, 22:43
      > dzisiaj pozytywnie rozczarowałem się stanem polskich dróg, otóż
      wybrałem się
      > na trasę Wrocław - Oleśnica
      A ja dziś pozytywnie utwierdziłem się w swoich przypuszczeniach co
      do precyzji Twoich relacji.
      > Jednak na trasie
      > do Oleśnicy, o dziwo, droga jak marzenie... Dwupasmówka,
      wydzielone, metrowe i
      > przede wszystkim - równe pobocze którym można sobie spokojnie
      rowerem jechać
      Niewiele w tym prawdy. Postanowiłem, zachęcony Twoja relacją,
      zakończyc swą trasę odcinkiem z Oleśnicy:
      www.bikebrother.com/ride/37629
      Całkowicie zgodne z prawdą jest jedynie stwierdzenie o równej
      nawierzchni. Metrowej szerokosci (a nawet większej) pobocze jest
      jedynie na, moze dwukilometrowym, odcinku przed Smardzowem (od
      strony Oleśnicy, bo tak jechałem). Na pozostałej części, poza
      miejscowościami, odcinek asfaltu za linią ciągłą wyznaczającą
      krawędź jezdni, nie przekracza 0,5 m szerokości. A za Mirkowem, juz
      w granicach naszej metropolii, jest to 20 cm. W miejscowościach jest
      całkiem źle. Co prawda są z reguły dwa pasy ruchu w jedną stronę,
      ale przy jego intensywności (nawet w niedzielę) rowerzysta czuje sie
      mało komfortowo i bezpiecznie. Brak ddr (są chodniki) z wyjątkiem
      kuriozalnych odcinków w Długołęce. Podsumowując - nie polecam.
      Jedynie gdy ktoś chce szybko pokonać tę trasę nie bacząc na
      okoliczności. Bo, zwłaszcza przy korzystnym wietrze, wspomagany
      podmuchami od aut, można jechać stosunkowo szybko. Dla amatorów
      wycieczek rowerowych ta trasa w ogóle się nie nadaje (wspomnijmy
      również o spalinach).
      • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 00:00
        Każdy jeździ tam gdzie lubi. Z tymi poboczami to zupełnie się nie zgodzę.
        Właściwie to w drodze powrotnej z Oleśnicy to już raczej uwagi na nie nie
        zwracam, bo jestem jakby "napędzony" jazdą, natomiast w stronę Oleśnicy na pewno
        jest ich więcej niż kilka kilometrów.
        Jeśli chodzi o natężenie ruchu - niespecjalnie mi przeszkadza i nie zwracam na
        nie uwagi.
        Spaliny? A gdzie ich nie ma...

        Mógłbym polecić jeszcze trasę Wrocław - Oława, ale tutaj na forum rowerowym
        woo-cash'a zamieściłem swoje "ale" na temat pewnego odcinka drogi, które nie
        tyle co jest niewygodne a i niebezpieczne:
        Wrocław - Oława

        Jednak co do tej poprzedniej trasy, czyli Wrocław - Oleśnica, to tu nie ma co
        liczyć na pobocze, czy drogę tak równą jak ww. No i tylko jeden pas ruchu.

        Kolejnych, które zwiedzałem, czyli Wrocław - Oborniki Śl, Wrocław - Środa Śl.,
        Wrocław - Strzelin, to w ogóle nie polecam ze względu na jakość dróg i
        wspomniany jeden pas ruchu.

        Jeszcze się tylko do sobótki wybieram, ale coś się wybrać nie mogę.

        Zawartość spalin na wszystkich tych trasach jest podobna.

        Jestem tego zdania, że jeśli ktoś woli szosy mało uczęszczane, po jakiś
        wioskach, zupełnie nieoznakowane znakami poziomymi, gdzie kierowcy są raczej
        tylko tacy, którzy tam mieszkają i jeżdżą jak chcą, to niech sobie tam jeździ.
        Bo osobiście to wolę trasy szybkiego ruchu, bo mimo wszystko na nich jest
        bezpieczniej, jeśli się o kilku rzeczach pamięta - i na pewno ja i mi rowerzyści
        podobni będą woleli drogi główne.
        • czechofil Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 07:26
          > Jestem tego zdania, że jeśli ktoś woli szosy mało uczęszczane, po
          jakiś
          > wioskach, zupełnie nieoznakowane znakami poziomymi, gdzie kierowcy
          są raczej
          > tylko tacy, którzy tam mieszkają i jeżdżą jak chcą, to niech sobie
          tam jeździ.
          > Bo osobiście to wolę trasy szybkiego ruchu, bo mimo wszystko na
          nich jest
          > bezpieczniej, jeśli się o kilku rzeczach pamięta - i na pewno ja i
          mi rowerzyśc
          > i
          > podobni będą woleli drogi
          główne.

          Przyglądam się twojej pisaninie od jakiegoś czasu i w końcu nie
          wytrzymałem. Ilu znasz rowerzystów, którzy lubią być co kilkanaście
          sekund wyprzedzani przez auta oraz, co gorsza, przez TIR-y? O
          stężeniu spalin, które te maszyny wydzielają nawet nie wspomnę. Nie
          sądzę również, żeby różnica w jakości asfaltu pomiędzy
          poszczególnymi szosami była tak znaczna, żeby taka droga na Oleśnicę
          zyskiwała na atrakcyjności dla rowerzystów. Osobiście nie jeżdżę po
          głównych drogach wylotowych z Wrocławia (Oleśnica, Poznań, Zielona
          Góra, Świdnica, Kłodzko, Oława) od dobrych dziesięciu lat, ponieważ
          dyskomfort z tym związany przeważa nad ich rzekomą jakością. Wolę
          nadłożyć kilka kilometrów i np. z takiej Świdnicy jechać przez
          Domanice, Mietków, Kąty Wrocławskie niż pchać się przez Gniechowice.
          I myślę, że tak uważa większość cyklistów - "szosowych" również...
          • czechofil Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 07:39
            ...ostatnio wręcz wyszukuję szos tak mało uczęszczanych, że auto cię
            tam wyprzedzi raz na dwadzieścia minut albo nie wyprzedzi cię...
            wcale. Parę dni temu miałem przyjemność przejechać przez Góry
            Izerskie po czeskiej stronie. Szosa ze Smedavy do Bulovky przez
            Jizerkę to raj dla rowerzystów, przebiega na wys. 800 m.n.p.m. przez
            klimatyczne torfowiska, a jeżdżenie po niej autami jest
            koncesjonowane (tylko mieszkańcy okolicznych wsi oraz odpowiednie
            służby). Sorry, ale wolę jednak zwiedzać na rowerze Jizerske Hory
            niż wioski między Oleśnicą a Wrocławiem...
            • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 10.08.09, 22:46
              > Sorry, ale wolę jednak zwiedzać na rowerze Jizerske Hory
              > niż wioski między Oleśnicą a Wrocławiem...
              Każdy, świadomy rowerzysta by wolał. I to piwo w Kiosku za
              które "płaci pan ile chce", i te widoki, i ci ludzie wychowani bez
              wody święconej na kazdym kroku ...
              No, ale nasz adwersarz ma jedynie słuszną wyobraźnię, która ogarnia
              to czego my nigdy nie zobaczymy ;-)
          • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 22:54
            > Ilu znasz rowerzystów, którzy lubią być co kilkanaście
            > sekund wyprzedzani przez auta oraz, co gorsza, przez TIR-y?

            Jak napisałem w poprzednim poście, widuję takich. Ich liczba nie oszałamia, bo w
            ciągu 3 godzin ich liczba nie przekracza 10, ale to i tak jest więcej niż gdy
            zaczynałem, bo wtedy ciężko było zobaczyć choćby pięciu.
            Wyprzedzanie aut osobowych jest dla mnie obojętne, natomiast gdy jestem
            wyprzedzanym przez TIR'y, ma to swoje wady ale także i zalety. Należy tylko
            wiedzieć jak się zachować i czego unikać. Ciąg powietrza wytworzony przez taki
            pojazd, może być nieoceniony przy jeździe pod wiatr, gdy taki prąd "ciągnie"
            rower zwiększając jego prędkość nawet i o 100%. Mimo wszystko kierowcy TIR'ów są
            kierowcami zawodowymi, dziennie pokonują spore dystanse zarówno drogami jak i w
            miastach. I nie raz spotkałem się z tym, że gdy taki kierowca obawiał się mnie
            wyprzedzać, to jechał z tyłu i czekał na dogodną okazję, nie pchał się, nie
            trąbił itp. Często nawet staram się zjechać mu na prawo jak mam taką możliwość
            (tylko niestety 1 na 200 trafi się taki co obtrąbi jakby się paliło). I pewnie
            pomyślicie sobie o mnie że jestem jakiś niedoszły samobójca czy coś w tym stylu.
            Nic bardziej mylnego - wystarczy wiedzieć jak się zachowywać na szosie... niby
            się wydaje oczywiste, że należy jechać jak najprościej (najlepiej jak po
            sznurku), bez gwałtownych skrętów kierownicą (a wyminę sobie studzienkę... a tu
            z tyłu auto zademonstrowało nam kwadraturę koła), obowiązkowe światła nie tylko
            po zmroku, ale jak się już zaczyna ściemniać - dla niektórych nie są to rzeczy
            oczywiste, bo różne cuda już widziałem - rower wykonujący manewr zawracania
            przed moją maską bez nawet spojrzenia w lewo (dobrze że wcześniej zwolniłem bo
            miałem ograniczone zaufanie do niego). Jednak wiele osób ma tu barierę strachu
            nie do przełamania... osobiście bardziej boję się jechać naszymi ścieżkami
            rowerowymi, zwłaszcza w miejscach gdzie są jakieś wyjazdy, drogi podporządkowane
            itp z prędkością 30 km/h (dlatego jak dojeżdżam do czegoś takiego to często
            zwalniam nawet i do 10) niż często uczęszczaną drogą główną w dzień powszedni o
            godzinie 15stej z prędkością 40 km/h.

            > Nie
            > sądzę również, żeby różnica w jakości asfaltu pomiędzy
            > poszczególnymi szosami była tak znaczna, żeby taka droga na Oleśnicę
            > zyskiwała na atrakcyjności dla rowerzystów.

            Dla mnie już widzisz ma, i to ogromną. Wolę drogi proste, równe, szerokie - na
            mniej uczęszczanych drogach lokalnych trudno jest o którykolwiek z tych
            warunków, dlatego unikam jazdy nimi. Dla mnie większy dyskomfort jazdy jest
            wtedy, gdy muszę zwalniać przed zakrętem, za którym nic nie widzę, bardzo często
            towarzyszą temu zakrętowi nierówności przy prawej krawędzi. I niestety tak co
            chwilę. Niby mało uczęszczane, ale dwa auta na takim zakręcie + ja na rowerze -
            połowa drogi do wypadku (tu jeszcze wyobraźnia kierowcy za mną - plus minus
            druga połowa).
            Chciałbym jeszcze dodać, że maksymalna prędkość jaką jechałem rowerem (jeszcze
            swoim starym góralem) to było 60 km/h, więc nie muszę dodawać nic więcej,
            dlaczego wolę jednak te główne drogi.

            I to by było na tyle

            zdrav,
            t.
            • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 10.08.09, 23:04
              > Chciałbym jeszcze dodać, że maksymalna prędkość jaką jechałem
              rowerem (jeszcze
              > swoim starym góralem) to było 60 km/h, więc nie muszę dodawać nic
              więcej,
              Musisz, musisz. Od kiedy to prędkość jaką osiagnąłeś w jakikolwiek
              sposób jest argumentem. Skoro jednak tak piszesz, to dajesz dobitne
              swiadectwo swej mentalnosci. Czy dasz radę przyjąć do swej
              wiadomosci, że każdy z najczęściej tu piszących jechał rowerem
              szybciej?
              > > I to by było na tyle
              Rzec można, że aż tyle, ale na szczęście tylko tyle (w tym sensu).
              • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 23:26
                > Musisz, musisz. Od kiedy to prędkość jaką osiagnąłeś w jakikolwiek
                > sposób jest argumentem. Skoro jednak tak piszesz, to dajesz dobitne
                > swiadectwo swej mentalnosci. Czy dasz radę przyjąć do swej
                > wiadomosci, że każdy z najczęściej tu piszących jechał rowerem
                > szybciej?

                Daję. Ale raczej chyba tylko Ty (jak zwykle) jechałeś szybciej. Nie wiem czy
                pamiętasz (znaczy ja wiem, że pamiętasz, bo jakbyś mógł nie pamiętać, tylko nie
                wiem, jak rozpocząć zdanie), wątek, w którym zostałem podsumowany, że jadąc
                prędkością 40 km/h jadę nietypowo, niestandardowo, niebezpiecznie i nieprzepisowo?

                Moja średnia prędkość jazdy (nie maksymalna) zniechęca mnie do jazdy na
                pipidówach. Widzę że łopatologicznie trzeba bo Pan Mgr nie rozumie.
                • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 23:41
                  Nie mam jakiegoś super sprzętu na szosy, bo mam trekinga, a nie kolarzówkę.
                  Potrzebowałem taki rower pół na pół i taki mi też dobrali w sklepie rowerowym.
                  Kolarzówką to bym się tu po mieście zabił na tych dziurach i krawężnikach, na
                  szosie jednak mój jest słabszy. Co z tego że na prostej kolarzówkę spokojnie
                  mogę wyprzedzić, skoro on to zrobi przy wjeździe pod górkę. 60 to jechałem na
                  swoim starym góralu, ten jednak może jechać szybciej, nie miałem jednak na tyle
                  możliwości i warunków go tak sprawdzić.

                  Roman, co do Twojego czepiania się mojej gramatyki... ja rozumiem, że węgiel
                  kamienny różni się od kamienia węgielnego tym samym co picie w Szczawnicy od
                  szczania w piwnicy, ale bez przesady.
                • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 11.08.09, 20:59
                  > Moja średnia prędkość jazdy (nie maksymalna) zniechęca mnie do
                  jazdy na
                  > pipidówach.
                  Przez prawie wszystkie pipidówki można jechać, zwłaszcza
                  trekkingiem, ze znacznie większą prędkością niż Cie stać.
        • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 10.08.09, 10:24
          > Spaliny? A gdzie ich nie ma...
          Tam gdzie ruch niewielki. Popatrz sobie na moją wczorajszą trasę.
          Zdecydowana większość prowadziłą drogami o małym ruchu i nawierzchni
          przeróżnej, od doskonałei po podłą. Tej najgorszej było raczej
          niewiele. Wyjeżdżając w każdą stronę z miasta można sobie znaleźć w
          miarę komfortowe drogi unikając ruchliwych krajówek czy wojewódzkich.
          > Jeszcze się tylko do sobótki wybieram, ale coś się wybrać nie
          mogę.
          Pewnie myślisz o drodze karojej nr 35 do Mirosławic i dalej przez
          Rogów. Nie polecam, jest wiele alternatyw i wszystkie były juz tu
          wielokrotnie opisywane. No, ale skoro jeszcze w Sobótce nie byłeś to
          żeś nowicjusz, a pozujesz na starego wyjadacza.
          > Jestem tego zdania, że jeśli ktoś woli szosy mało uczęszczane, po
          jakiś
          > wioskach, zupełnie nieoznakowane znakami poziomymi, gdzie kierowcy
          są raczej
          > tylko tacy, którzy tam mieszkają i jeżdżą jak chcą,
          Wszędzie jeżdżą jak chcą. Zwłaszcza tam gdzie jest szeroka i równa
          nawierzchnia. Często jeżdżę wyremontowanym odcinkiem drogi 94 z
          Leśnicy do Żar (zjazd na Lutynię). Nagminnie, wyprzedzaja tam na
          dużej prędkości trzeciego mając za nic rowerzystę jadącego z
          przeciwka. Robią tak właśnie dlatego, ze nawierzchnia jest równa, a
          jezdnia szeroka. Średnią przyjemnością jest jazda gdy z przeciwka
          auto (nie tylko osobowe, ostatnio zdarzył mi sie autobus) pędzi na
          ciebie.
          > Bo osobiście to wolę trasy szybkiego ruchu,
          Nawisem mówiąc, po drogach szybkiego ruchu w ogóle rowerem nie
          pojedziesz.
          > bo mimo wszystko na nich jest bezpieczniej,
          Połóżmy to na karb Twego (małego) doświadczenia i wyobraźni.
          • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 22:17
            Roman, ja widzę, że próbujesz każdą moją wypowiedź podważać, udowadniając tym
            swoją wyższość we wszystkim nade mną. A pisz sobie, nie znasz mnie, nie masz
            zielonego pojęcia jak jeżdżę rowerem, samochodem, hulajnogą, czymkolwiek. A
            pieprzysz głupoty przyprawami kamis.

            Rowerem jeżdżę już od kilku ładnych lat (ale Ty oczywiście więcej, nawet Ci do
            pięt nie dorastam mój Mistrzu, mój Sensei'u), głównie po ulicach i szosach.
            Ilość kilometrów przeze mnie przejechana liczona jest w dziesiątkach tysięcy
            kilometrów (tekst ten sam, co w nawiasie poprzednim), więc to, że wyprzedzają
            mnie samochody czy TIR'y mi naprawdę nie przeszkadza bo się do tego
            przyzwyczaiłem. Fakt faktem, samochody wyprzedzające na trzeciego z naprzeciwka
            są irytujące, ale niespecjalnie uciążliwe. Na pewno mniej niż baran trąbiący na
            rowerzystę jadącego po ulicy, bo tu dochodzi jeszcze efekt "wystraszenia się".
            No i mam nieodparte wrażenie, że pewna grupa osób tu się udzielających wsiądzie
            sobie na rower na weekend przy ładnej pogodzie i jedzie sobie pozwiedzać parki
            lub wały nad Odrą, a o tym co się dzieje na ddr czytają na forum. A reszta
            tygodnia w samochodzie... bo czemu tak bronią "praw" kierowcy? Wystarczy tylko
            się zamienić "stronami". Jakbyście się poczuli, jakby kierowca w was przywalił
            na ścieżce rowerowej? Podstawowa zasada naszego (powiedzmy) katolickiego
            wychowania - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. I Ty mi Roman śmiesz mówić że
            nie mam wyobraźni? Nie masz pojęcia o tym jaką mam wyobraźnię bo nawet byś jej
            nie ogarnął (dla większości osób wyobraźnia to jest już coś nadprzyrodzonego, a
            efekty tego widać na ulicach i drogach).
            Jadąc rowerem, nie staram się zwiedzać, tylko bardziej kondycyjnie.

            > > Bo osobiście to wolę trasy szybkiego ruchu,
            > Nawisem mówiąc, po drogach szybkiego ruchu w ogóle rowerem nie
            > pojedziesz.
            Czy ja jestem na lekcji języka polskiego? Droga krajowa w porównaniu do
            lokalnych pipidówek jest trasą szybkiego ruchu.


            Niestety widzę, że mało jest rowerzystów mojego pokroju, bo podczas 100 km
            wycieczki widuję takich, ale nie przekraczają oni sumy 10. I jako że na to forum
            chyba nie wchodzą, raczej nie znajdę tu nikogo, z kim mógłbym normalnie porozmawiać.
            A Ty Roman, dalej krytykuj to, czego nie rozumiesz.
            • Gość: Roma Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 10.08.09, 22:38
              Widzę, że puściły Ci nerwy bo bredzisz. Widać skończyły sie
              argumenty, jeśli kiedykolwiek były. Krytykuję nonsensy i bajdy,
              które fundujesz na forum.
              > Nie masz pojęcia o tym jaką mam wyobraźnię bo nawet byś jej
              > nie ogarnął
              Szczerze się tu usmiałem :-)
              > Jadąc rowerem, nie staram się zwiedzać, tylko bardziej kondycyjnie.
              To raczej nie to forum, choc ja kondycyjnie nie jestem najgorszy.
              Ciekawe dlaczego jeszcze Cie nie zobaczyłem w TdF, TdP czy choćby
              Klasyku Kłodzkim?
              > Niestety widzę, że mało jest rowerzystów mojego pokroju, bo
              podczas 100 km
              > wycieczki widuję takich, ale nie przekraczają oni sumy 10.
              Liznąłeś cokolwiek logiki? Podobno masz nadprzyrodzoną intuicję
              matematyczną (ja nadprzyrodzonej nie mam lecz tę popartą dyplomem) ;-
              )
              > raczej nie znajdę tu nikogo, z kim mógłbym normalnie porozma
              > wiać.
              No właśnie, to kluczowe pojęcie normalności ;-) Uznałeś, że
              wrocławjacek Cie popiera, ale zapadł się (jak zwykle) pod ziemię :-(
              • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 23:19
                > Widzę, że puściły Ci nerwy bo bredzisz. Widać skończyły sie
                > argumenty, jeśli kiedykolwiek były. Krytykuję nonsensy i bajdy,
                > które fundujesz na forum.

                Puściły. Może jestem spokojny, ale nie aż tak. Nonsensy... może dla Ciebie.

                > > Nie masz pojęcia o tym jaką mam wyobraźnię bo nawet byś jej
                > > nie ogarnął
                > Szczerze się tu usmiałem :-)
                I na zdrowie.

                > > Jadąc rowerem, nie staram się zwiedzać, tylko bardziej kondycyjnie.
                > To raczej nie to forum, choc ja kondycyjnie nie jestem najgorszy.
                > Ciekawe dlaczego jeszcze Cie nie zobaczyłem w TdF, TdP czy choćby
                > Klasyku Kłodzkim?
                Nie należę do żadnego klubu kolarskiego (choć kiedyś chciałem się zapisać, ale
                to było dawno temu), nie występuję publicznie, jeżdżę sam dla siebie. Po szosach
                również poruszam się sam, nigdy nikogo nie zabrałem ze sobą i raczej nie zabiorę.

                > Liznąłeś cokolwiek logiki? Podobno masz nadprzyrodzoną intuicję
                > matematyczną (ja nadprzyrodzonej nie mam lecz tę popartą dyplomem) ;-
                > )
                Kto Ci tak powiedział? To nie jest lekcja polskiego, jest już późno, można się
                pomylić. Ale oczywiście Ty masz DYPLOM (kolejny z dyplomem, który myśli że jest
                bogiem i zwojuje świat...). Słyszałem kiedyś takie powiedzenie (chociaż nie wiem
                czy mogę to tak nazwać, bo zaraz wyskoczy mi ktoś z dyplomem i powie, że to nie
                jest żadne powiedzenie ani tym bardziej przysłowie) - "po co mi mózg, mam dres",
                jakoś mi się porównanie samo nasuwa... miałem do czynienia swojego czasu z
                ludźmi po studiach i w czasie studiów - większa grupa z nich ma iloraz
                inteligencji oscylujący na poziomie spróchniałego pnia drzewa, gdzie gdyby
                skoczyli ze swojego ego na swoje iq, wyglądałoby to jak skok z samolotu.
                Oczywiście nie wszyscy, są też osoby, które w pełni zasługują na to co zdobyli.

                > No właśnie, to kluczowe pojęcie normalności ;-) Uznałeś, że
                > wrocławjacek Cie popiera, ale zapadł się (jak zwykle) pod ziemię :-(
                Źle napisałem - miałem na myśli że nie porozmawiam tu z nikim o wspólnych
                zainteresowaniach.
                wrocławjacek... no owszem, poparł mnie. Ale bardziej mi zaimponował tym, że mnie
                wtedy rozbawił do łez. Niestety inne jego posty przypominają raczej drogę krzyżową.
                Ja się chyba też będę musiał pod ziemię zapaść. Albo przestać cokolwiek tu
                komentować, bo nie widzę sensu. Bo energię na kłótnię to sobie wolę zostawić dla
                uczestników dróg nieprzepisowo zajeżdżających mi drogę.

                • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 11.08.09, 20:57
                  > Ja się chyba też będę musiał pod ziemię zapaść. Albo przestać
                  cokolwiek tu
                  > komentować, bo nie widzę sensu. Bo energię na kłótnię
                  Dlaczego zaraz kłótnię. Forum to nie jest miejsce dla wzajemnej
                  adoracji. Krytyka to normalna rzecz. Przyłapałem Cię na, delikatnie
                  mówiąc, nieprecyzyjnym opisie trasy, a Ty reagujesz jakbym napluł Ci
                  w twarz. Masz kompleksy czy tak kochasz swoje ego?
                  Uważam, że napisałem juz wszystko na ten temat.
                • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 11.08.09, 21:04
                  > Nie należę do żadnego klubu kolarskiego (choć kiedyś chciałem się
                  zapisać, ale
                  > to było dawno temu)
                  Nie trzeba należeć do klubu by startować w zawodach otwartych typu
                  Bike Maratony czy wyścigi szosowe jak wspomniany przeze mnie Klasyk
                  Kłodzki. Warto sprawdzić swoje miejce w szeregu :-)
                  • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 11.08.09, 21:49
                    Nie trzeba należeć do klubu by startować w zawodach otwartych typu
                    > Bike Maratony czy wyścigi szosowe jak wspomniany przeze mnie Klasyk
                    > Kłodzki. Warto sprawdzić swoje miejce w szeregu :-)

                    Obawiam się, że i tak bym się nie nadawał ;)
                    • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 11.08.09, 22:15
                      > Nie trzeba należeć do klubu by startować w zawodach otwartych typu
                      > > Bike Maratony czy wyścigi szosowe jak wspomniany przeze mnie
                      Klasyk
                      > > Kłodzki. Warto sprawdzić swoje miejce w szeregu :-)
                      >
                      > Obawiam się, że i tak bym się nie nadawał ;)
                      Każdy się nadaje. Pod warunkiem, że ma właściwe podejście do sprawy
                      i realny stosunek do swoich możliwości. Jazda w peletonie jest
                      wspaniałym przeżyciem, nieporównywalnym z samotną, wielogodzinną
                      jazdą.
                      • 5t6yh Re: rowerzyści szosowi 17.08.09, 11:08
                        Żeby jechać w wyścigu trzeba jeszcze znać jego regulamin i trasę. A
                        on by ich przecież nie znał (chociaż, oczywiście by go rozumiał :-> )
                        • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 20.08.09, 08:32
                          5t6yh napisała:

                          > Żeby jechać w wyścigu trzeba jeszcze znać jego regulamin i trasę. A
                          > on by ich przecież nie znał (chociaż, oczywiście by go rozumiał :-> )

                          Wybaczmy tej istocie, jako że nie zdaje sobie sprawy z tego co pisze...
                          Gratulacje, wygrał pan rondel samobieżny 230V.
                          • 45rtg Re: rowerzyści szosowi 20.08.09, 09:47
                            Nauczyłeś się już PoRD, czy dalej tylko je "rozumiesz"?
                            • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 20.08.09, 15:36
                              45rtg napisała:

                              > Nauczyłeś się już PoRD, czy dalej tylko je "rozumiesz"?

                              Wyjdź mi przed maskę na przejściu dla pieszych to się przekonasz ^^
                              • 45rtg Re: rowerzyści szosowi 21.08.09, 09:59
                                O, kolega zaczyna się pienić. Czyżby coś zaczynało mu docierać do
                                łepetynki?
                                • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 22.08.09, 08:48
                                  pienić? nie... raczej nie. "^^" znaczy ucieszone oczka ;)
                                  Docierać... tak... że na to forum wchodzą nie ci co trzeba (może jakoś inaczej w
                                  google wyświetla) i nie ma sensu dyskutować :D
              • sledzik4 Re: rowerzyści szosowi 11.08.09, 12:09
                Gość portalu: Roma napisał(a):
                > Uznałeś, że wrocławjacek Cie popiera, ale zapadł się (jak zwykle) pod ziemię :-( <

                Posłuchał starszych. :)))))
                Ten jakoś nie chce. ;)
            • Gość: Paulo Re: rowerzyści szosowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.09, 11:43
              A wtrącę swoje 3 grosze.

              > Roman, ja widzę, że próbujesz każdą moją wypowiedź podważać,
              udowadniając tym
              > swoją wyższość we wszystkim nade mną.

              Nie sądzę, po prostu odnosi się do niektórych Twoich twierdzeń, z
              którymi baaardzo trudno się zgodzić, również mnie. Myślę, że
              powinieneś traktować swoje zdanie nie w kategoriach prawdy
              absolutnej, tylko bardzo subiektywnego odczucia. Bo ciężko inaczej,
              niż jedynie swoistym "upodobaniem", określić radość czerpaną z
              poruszania sie po zatłoczonych drogach, w ryku samochodów,
              ciężarówek i oparach spalin. Masz do tej radości prawo, ale nie
              obrażaj się, kiedy ktoś tego nie podziela, sensownie argumentując.

              > Rowerem jeżdżę już od kilku ładnych lat (ale Ty oczywiście więcej,
              nawet Ci do
              > pięt nie dorastam mój Mistrzu, mój Sensei'u), głównie po ulicach i
              szosach.
              > Ilość kilometrów przeze mnie przejechana liczona jest w
              dziesiątkach tysięcy
              > kilometrów

              Oczywiście nie mam podstaw Ci nie wierzyć, ale zobacz jak to wygląda
              w pewnym kontekście: Ty opisujesz swoje wyczyny i podboje rowerowe
              (włącznie z setkami km przejechanymi z ledwo pozrastanymi kośćmi), a
              Roman wrzuca konkretny opis trasy, często z mapką i innymi
              szczegółami (nota bene z kilku zdarzyło mi się już skorzystać).
              Przepraszam Cię, ale w takim porównaniu Twoje opowieści jawią się
              jak rybackie bajania, o tym jakie to potwory wyciągnęli z wody,
              podczas gdy w siatce gniotą się 3 małe płotki.

              > No i mam nieodparte wrażenie, że pewna grupa osób tu się
              udzielających wsiądzie
              > sobie na rower na weekend przy ładnej pogodzie i jedzie sobie
              pozwiedzać parki
              > lub wały nad Odrą, a o tym co się dzieje na ddr czytają na forum.

              To że lubujesz się w jeżdżeniu rowerem po ruchliwych drogach, wcale
              nie powoduje u mnie opadnięcia szczęki z zachwytu. Wręcz przeciwnie,
              ja uważam to za nierozsądne, nieprzyjemne i niebezpieczne, a że ja
              na rower wsiadam dla przyjemności i relaksu, dlatego właśnie ścieżki
              wałami wybiorę, i nie w weekend, ale praktycznie co dzień bez
              względu na porę roku czy pogodę, tu jedynie brak czasu jest
              problemem. Myślę, że w konkurencji na szosowego terminatora
              pozostajesz jedynie klasą dla samego siebie, i tak to traktuj.

              > I Ty mi Roman śmiesz mówić że
              > nie mam wyobraźni? Nie masz pojęcia o tym jaką mam wyobraźnię bo
              nawet byś jej
              > nie ogarnął

              Mocne!
              Więc ja Ci się ośmielę stwierdzić, że właśnie wybraźni Ci brakuje.
              Przykłady? Pierwsze z brzegu:
              - gdybyś miał odrobinę wyobraźni, nie było by tej przygody z
              autobusem, którą ostatnio w szczegółach opisywałeś
              - gdybyś miał odrobinę wyobraźni, nie jeździłbyś w sposób, który
              ostatnio opisywałeś, polegający na ryzykownych zachowaniach na
              skrzyżowaniach
              - gdybyś miał odrobine wyobraźni, nie zachwycałbyś sie pędem
              powietrza mijającego Cię właśnie tira czy innymi "urokami"
              tras "szybkiego ruchu"

              itp, itd

              A ta brawura nie czyni Cię lepszym od innych rowerzystów.
              • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 12.08.09, 16:36
                > A wtrącę swoje 3 grosze.
                Dzięki, Paulo! Lepiej to ująłeś niż ja usiłowałem.
              • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 12.08.09, 22:29
                > Masz do tej radości prawo, ale nie
                > obrażaj się, kiedy ktoś tego nie podziela, sensownie argumentując.

                Sensownie, masz na myśli wpieranie mi, że jeżdżę niebezpiecznie,
                nieodpowiedzialnie, bez wyobraźni i nieprzepisowo a drugi i trzeci to popiera?
                Żyjemy w państwie prawa, lecz jeśli porównać taki sens z takim prawem to nic
                dziwnego, że jest u nas jak jest. I to nie jest argumentacja, tylko krytyka.

                > Roman wrzuca konkretny opis trasy, często z mapką i innymi
                > szczegółami (nota bene z kilku zdarzyło mi się już skorzystać).
                > Przepraszam Cię, ale w takim porównaniu Twoje opowieści jawią się
                > jak rybackie bajania, o tym jakie to potwory wyciągnęli z wody,
                > podczas gdy w siatce gniotą się 3 małe płotki.

                Niespecjalnie zwracam uwagę na to, co jest, jakie miejscowości, wysokość
                krawężników, szerokość pobocza, w jakiej miejscowości ono się znajduje itp. Są
                bo są, potrafię wskazać tylko orientacyjnie gdzie. Poza tym staram się patrzeć
                przed siebie, skupiać się na tym, aby nie wlecieć pod jakieś auto niż podziwiać
                i zapamiętywać widoki. Nie chcesz to nie wierz, nikt Ci nie każe.

                > Mocne!
                > Więc ja Ci się ośmielę stwierdzić, że właśnie wybraźni Ci brakuje.
                > Przykłady? Pierwsze z brzegu:
                > - gdybyś miał odrobinę wyobraźni, nie było by tej przygody z
                > autobusem, którą ostatnio w szczegółach opisywałeś
                > - gdybyś miał odrobinę wyobraźni, nie jeździłbyś w sposób, który
                > ostatnio opisywałeś, polegający na ryzykownych zachowaniach na
                > skrzyżowaniach
                > - gdybyś miał odrobine wyobraźni, nie zachwycałbyś sie pędem
                > powietrza mijającego Cię właśnie tira czy innymi "urokami"
                > tras "szybkiego ruchu"

                Nie byłoby przygody z autobusem? Czemu? Bo jechałbym z prędkością 2x mniejszą
                tamtym chodnikiem, lub jechał tym autobusem?

                Ryzykowne zachowania na skrzyżowaniu... jakbym miał chociaż 0,01% niepewności,
                czy mam sprawne hamulce lub nawierzchnia może mi utrudnić cokolwiek, nie
                zrobiłbym tego. Granica w jakiej się zatrzymywałem przed pojazdami była ok 1
                metra, czyli taka, którą należy zachować przy wyprzedzaniu rowerzysty.

                > - gdybyś miał odrobine wyobraźni, nie zachwycałbyś sie pędem
                > powietrza mijającego Cię właśnie tira czy innymi "urokami"
                > tras "szybkiego ruchu"

                A myślisz że nie zwątpiłem, gdy jeszcze w swoich początkach "rowerowania"
                szosowego pęd Tira mało mnie nie zmiótł z drogi?

                Gdyby Adam Małysz miał odrobinę wyobraźni, nie skakałby na nartach. Wysokość,
                nagłe podmuchy wiatru itp.

                Gdyby kolarze mieli odrobinę wyobraźni, nie jeździliby tak blisko siebie w
                peletonie - bo przecież jak jeden z nich czegoś nie zauważy i przyhamuje czy
                nagle skręci?

                Gdyby Robert Kubica miał odrobinę wyobraźni, brałby udział w F1? Przy takiej
                prędkości ciężko zapanować nad pojazdem - a niech koło strzeli?

                Gdyby policjanci i żołnierze mieli odrobinę wyobraźni, czy pełniliby służbę?
                Przecież codziennie mogą zginąć.

                i wiele wiele innych
                • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 12.08.09, 22:36
                  > Gdyby policjanci i żołnierze mieli odrobinę wyobraźni, czy
                  pełniliby służbę?
                  > Przecież codziennie mogą zginąć.
                  >
                  > i wiele wiele innych
                  Taak, teraz pojmuję po co to robisz. To dla Ciebie słuzba dla
                  zbawienia ludzkości. To faktycznie nie nasz poziom. Tym niemniej
                  życzę powodzenia ;-)
                • Gość: Paulo Re: rowerzyści szosowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.09, 11:50
                  Te porównania (chyba swojej jazdy na rowerku, tak?) do sportów
                  wyczynowych, owszem niebezpiecznych i wymagających olbrzymiej
                  odwagi, są kompletnie nietrafione.
                  Tamte sporty wiążą się z wieloletnimi, treningami, morderczymi
                  przygotowaniami, odbywają się na specjalistycznych obiektach itd, w
                  zamian dając fenomenalne wrażenia (loty na nartach, gigantyczne
                  prędkości na torach, wszystko przy udziale tłumów fanów), splendor
                  związany ze zdobywaniem mistrzowskich tytułów, no i oczywiście
                  sukces finansowy. A Ty co otrzymujesz w zamian? Pierdnięcie z rury
                  wydechowej tira pod Oleśnicą. Doprawdy, ostrożnie z dobieraniem
                  porównań.

                  Co do krytyki Twojego stylu jazdy, to zostanę przy swoim zdaniu,
                  chyba mi na to pozwolisz jednak? Nigdy nie próbowałem Cię obrażać,
                  wątpiłem jedynie w sens niektórych Twoich zachowań. Ale oczywiście
                  jeżdzij sobie jak chcesz, Ty bierzesz za siebie odpowiedzialność,
                  nie ja za Ciebie. Tylko czego oczekiwałeś rozpoczynając pewne wątki?
                  Peanów zachwytu? Parę osób wyraziło swoje zdanie krytyczne i nie są
                  to trolle czy forumowi zadymiarze, tylko ludzie którzy już parę
                  kilometrów wykręcili i z podobnej wysokości kierownicy patrzą, tylko
                  nieco inaczej.

                  Poza tym mógłbyś być nieco precyzyjniejszy, bo najpierw piszesz o
                  walce co do centymetra, a potem, że stajesz grzecznie metr bliżej.
                  To naprawdę daje 2 różne postawy.

                  A ten przykład z żołnierzami jest niepełny, mogą zginąć, ale mogą
                  też zabijać, do tego są szkoleni :) Trudno tu więc chyba o
                  analogie do rowerzystów.
                  • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 14.08.09, 02:38
                    Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
                    • Gość: Paulo Re: rowerzyści szosowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.09, 10:24
                      To się dało zauważyć od początku :)

                      Nie powinieneś już spać o tej porze?
      • termifnfal Re: rowerzyści szosowi 10.08.09, 00:06
        Poza tym dla mnie pobocze nawet 20 cm, pod warunkiem że równe i nie zakończone
        wysokim krawężnikiem jest wystarczające.
        Miejscowości to fakt, są trochę gorzej wyposażone, ale jest wspomniany drugi pas
        ruchu, na który kierowcy mogą sobie spokojnie zjechać wyprzedzając rower. Tylko
        ten nieszczęsny Smardzów...
        • Gość: Roman Re: rowerzyści szosowi IP: 79.110.196.* 10.08.09, 10:08
          > Miejscowości to fakt, są trochę gorzej wyposażone, ale jest
          wspomniany drugi pa
          > s
          > ruchu, na który kierowcy mogą sobie spokojnie zjechać wyprzedzając
          rower.
          Po pierwsze, nie zawsze mogą, bo drugi pas często jest zajęty. Po
          wtóre, gdy nie mogą to większość wciska się na siłę spychając
          rowerzystę do krawężnika jak to mi się wczoraj zdarzyło gdy mało
          mnie nie zamiotła naczepa.
          • Gość: pogromca_z_tira [...] IP: *.e-wro.net.pl 12.08.09, 16:45
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: scott Re: rowerzyści szosowi IP: *.e-wro.net.pl 24.09.09, 17:12
      rowerzyści szosowi to przecież sami geje, pedofile i złodzieje.
      najochydniejsza i największa chołota tej brudnej ziemi. prawdziwa
      svolacz.


      szosowych za jaja powinno sie powywieszac!
Pełna wersja