lauren6
13.02.25, 14:05
Tak orzekła sędzia skazując właściciela psów, które wydostały się z posesji i rozszarpały przypadkowego rowerzystę na kawałki, na 3 lata więzienia:
tvn24.pl/lublin/skarbiciesz-48-latka-zagryzly-psy-smierc-okrutna-wlasciciel-czworonogow-uslyszal-prawomocny-wyrok-st8304183
Wg mnie ten wyrok jest śmieszny, a nie surowy. Ofiara zmarła w męczarniach, została żywcem zjedzona, kończyny zostały oderwane od ciała itd. Za niezabezpieczenie tych groźnych psów facet powinien odpowiadać jak za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Wtedy faktycznie taka kara mogłaby pełnić funkcję w zakresie świadomości prawnej społeczeństwa.
Można mieć tylko nadzieję, że rodzina zmarłego wytoczy proces cywilny i puści z torbami wielbiciela agresywnych psów.